Wkurwienia w kategorii: ‘Opowiadania’

Rewolwerowcy

3 lutego, 2010, Autor:

Kurwa…..! – krzyknął Ziemowit. – Kurwa..kurwa..kurwa…..! – Ponownie zaczął krzyczeć przy błysku grzmotów i napierdalających kropli wielkości wiadra strażackiego .Tak zaczęło grzmieć i napierdalać kroplami że mało co nasz bohater nie utopił się we własnym szpitalnym łóżku.
– Ja pierdole,kurwa co to kurwa ma być potop na dzikim zachodzie co za kurwa pech!
I w tym momencie usłyszał dudnienie kopyt ,energicznym ruchem zruchał się z łoża w błotne bajorko które tudzież utworzyło się w wyniku jebanego deszczu!
Nasz bohater miał taką nadzieje ze jakiś dobry kowboj uratuje go z tego gównianego dzikiego zachodu ,ależ jakie było jego głupie zdziwienie kiedy okazało się ze dudnienie kopyt zapowiadało tylko kolejne jego dzikie problemy.
I w tym monecie pięć kopylastych dzikich koni na których grzbietach siedziało pięciu dzikich bandziorów trzymających pięć strzelających kapiszonami rewolwerów, każdy z nich miał czapkę kowbojską a na ryjach mieli czarne opaski staranowało go ,skopało go podkowami naszego dzikiego bohatera który poturlał się pod sam bar z whisky i tak go staranowali ze połamało mu nogi ..
Co za ból…ja pierdole ….!
Usłyszawszy po raz kolejny strzały ze strachu zesrał się w portki tak głośno że wszyscy myśleli ze jebnął wulkan…

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (jeszcze nie oceniane)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Sam to naprawię czyli Adam Słodowy we mnie

31 stycznia, 2010, Autor:

Witam! Piatek, wracam z kołchozu na hasiendę. Szczęście wylewa mi się uszami, przyjdę, sobie naleję coś z C2H5OH i ułożę w pozycji horyzontalnej. Nie, ktoś mi pożałował!

Podjeżdżam pod swój blokhaus, zarzucał żurawia gdzie by tu srebrną strzałę zamieszkać. Jest, moje „standardowe miejsce”, no ale że godzina wczesna więc miejsc do wyboru, do koloru. I wpadłem na ten wspaniałomyślny pomysł, że sobie stestuję nową miejscówę…a co stać mnie. Wjeżdżam sobie grzecznie przodem w upatrzoną miejscówę, powolutku, spokojnie, na przedzie śnieg (jak się później okazało nie śnieg, ale nie będę uprzedzał faktów także proszę nie czytać tego co w nawiasie). Ok, basta dalej nie jadę, jeszcze w coś wjadę, ryjówkę, żubra czy innego knura. I wtedy, samochodzik leciutko stoczył się do przodu w dziurę ugniecioną kołem innego metalowego rumaka, a fale dźwiękowe, które dotarły do mojego słucha przetworzone przez mózg dały mi do zrozumienia że coś zgniotłem. Pierwsza myśl, urwał  nać! no ryjówkę zaszlachtowałem. Nic to, wychodzę lookam czy mi bardzo maskę krwią nie obryzgała. Nic, nie ma. Duo-myśl: no przezroczyste ryjówki teraz robią broczące transparentną krwią i druga (totalnie abstrakcyjna) zgniotłem rumakowi ryj. Zniżyłem łeb do poziomu gleby, patrzę, jakiś kretyn jakieś plugawe szkło zostawił, tak ja właśnie przed chwilą zostawiłem. Ta putana matka natura tak uformowała ten „śnieg”, nadając mu konsystencję lodu, że ten wbił się w osadzone głębiej pod zderzakiem światło przeciwmgielne pozbawiając srebrną strzałę jednego oka. Na zewnątrz pozostając spokojny, wewnątrz tak ciskałem gromami że niejednego Zeusa można by było obdzielić. Krótkie oględziny i testy pozwoliły wydać diagnozę: światło w kwestii emisji fotonów -> funguje, szkiełko zewnętrzne -> puzzle. No ok, trzeba tą mikro-szybkę kupić. Lecę na górę, lookam za komputra i szukam jakiś sklepów. 75 zł światło, szkiełko 17 zł na allegro, 30 zł u jakiegoś żyda (nie  żebym był antysemitą) na drugim końcu miasta.

I tu następuje punkt zwrotny „Kupię to szkiełko i sam zrobię!”

Jadę na to wygnajewo, przeciskam się przez te korki, w końcu dotarłem, czasu bożego 17.03. Tak, nie mylicie się,  do 17 czynne. No pieruny łogniste-siarciste! No ale nic, pohamowałem emocjonalność i z pewnymi przebojami kupiłem w poniedziałek. Materiał na  „Lord of the halogen: Fellowship of the szkiełko” już mam.

Adam Słodowy w akcji:

1. Wydarcie starego światła

Prymitywne narzędzia + zimno + powoli ciemno -> 2h dymania się z kilkoma śrubkami. Ale mam w rękach to gówno.

2. Krzemowy deszcz

Niestety trzeba było wydrzeć resztki tej francowatej szyby. Latamy na księżyc, mamy energię z atomu, klonujemy owce, ale nikt nie pomyślał żeby wymyślić halogenoresztkoszkłousuwacz, po co niech się męczą. Odrywając to ścierwo razem z klejem wyprodukowałem w cholerę mikro-szkiełek. Sprzedam na allegro jako brokat a resztę gdzieś przy okazji wbiję sobie w nogę, rękę czy inną dupę.

3.  Składamy do kupy

Między czasie niepostrzeżenie pojawił się kolejny bohater – silikon. Miał on mówić nie wszystkim fefe-brudkom chcącym zbałamucić wnętrze światełka. Nałożyłem od serca tego gluta na światełko i naduszam w nie szkiełko. I już wiem. Zrobiłem źle. Następnym razem nałożę tego silikonu 2x więcej żeby nie tylko wylewał się na zew. i do wew. halogenu ale także na podłogę, stół i inne doczesne rzeczy dookoła. Górnymi kończynami w bólach, łzach i pocie z mięsistą łaciną na ustach założyłem jeszcze jakieś zdupiałe metalowe zapinki i dzieło było skończone. +30 min ścierania z łap tego silikościerwa i koniec.

Jak na solidną brazylijską telenowelę przystało, pożeniłem światełko z brym-brymem i wszystko zabanglało.

No dobra, ale po co mi to wszystko było. Wystarczyło podejść 10 min do sklepu kupić to zasrane  praktycznie-nigdy-tego-nie-włączam-światło. Aaaalllleeeee niieeeeeee….majsterkowicz-wynalazca zadziałał. I dalej w życie bardziej skłaniam się w kierunku modelu: „Masz tu majster dudki, zrób tak, żeby działało”.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Ziemowit i Żanet Kaleta

28 stycznia, 2010, Autor:

Minęło kilka dni. Zmęczony, ranny i głodny Ziemowit Pucybut dotarł w końcu do celu. Przed nim rozpościerały się cudne widoki, leżące nad zatoką miasto. Było to San Francisco.

Uradowany Ziemowit spiął konia i galopem wjechał do miasta. Nie ujechał jednak daleko, bo wyczerpany koń padł pod nim na ziemię wyrzucając go dwadzieścia jardów do przodu i to tak nieszczęśliwie, że Ziemowit zarył mordą w końskie łajno. Po chwili stracił przytomność.

Gdy się obudził nie wiedział, gdzie się znajduje. Otaczały go białe ściany. Podniósł głowę i zobaczył, że ma nogę w gipsie.

– O nie, tylko nie to, kurwa! – wykrzyknął.

W tym momencie do sali weszła pielęgniarka. Całkiem zgrabna, ubrana w krótką spódniczkę, wyglądała bardzo zachęcająco. Wygłodniały Ziemowit tak się rozochocił, że jego pała podniosła się razem z prześcieradłem i zahaczyła o sufit. Pielęgniarka widząc to wykrzyknęła:

– O kurwa, jaka brzydka pała. Wstydziłby się pan.

Po czym chlusnęła mu w ryj wiadrem z pomyjami.

– Już panu lepiej? – zapytała udając słodką idiotkę.

– Tak, kurwa, jasne.

– Witamy w USA.

– Bardzo mi miło, kurwa.

– Mi też, kurwa.

– No myślę, kurwa.

– Ale z ciebie palant, kurwa.

– A ty kto jesteś, kurwa?

– Nazywam się Żanet Kaleta i jestem położną z wieloletnim doświadczeniem. Przyszłam zrobić panu lewatywę.

– Cooooo?

– Jajco kurwa, lewatywę, głuchy jesteś? Skąd ty tu kurwa przyjechałeś frajerze jebany?

– Z Polski, a co?

– Buahahahaha, skąd? Z Polski? To ten kraj między ruskimi a szwabami?

– Tak, właśnie ten.

– Ten kraj, gdzie zawsze jest zimno, a jak nie jest zimno to leje, a jak nie leje to wieje, a jak nie wieje to i tak jest chujowo?

– Tak, dokładnie ten kraj.

– Wiesz co, powiem ci coś w takim razie.

– No dawaj…

– Wy to macie po prostu przejebane! Buahahahaha… Odpuszczę ci tą lewatywę, bo mi cię szkoda. Ale masz już gips to wypierdalaj ze szpitala, bo pewnie cie nie stać na zapłacenie. No już, raz raz, won mi stąd cieciu. Sio, kurwa!

To mówiąc Żanet Kaleta wypchnęła łóżko z Ziemowitem na ulicę.

I wtedy zaczął padać deszcz.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 6,63 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi:

Ziemowit porwany przez Siuxów

9 stycznia, 2010, Autor:

Spis treści opowiadania: Ziemowit Pucybut na Dzikim Zachodzie

  1. Ziemowit Pucybut na Dzikim Zachodzie – Początek
  2. Winieta
  3. Ziemowit zajebuje Winiecie kaktusem
  4. Ziemowit porwany przez Siuxów
  5. Ziemowit i Żanet Kaleta
  6. Rewolwerowcy

Tak gnali przez dobre kilka godzin, aż koń zdechł pod Ziemowitem i rozpłaszczył się na ziemii.

– Kurwa – wykrzyknął Ziemowit. – Tego tylko brakowało. Ja to mam kurwa przejebane. Nie dość, że przyjechałem tu z Polski, nie dość, że wszystko ukradli mi Komancze, nie dość, że musiałem uciekać przed Winietą i Old Szmaterhandem, to jeszcze koń mi kurwa zdechł i zaraz pewnie ja też się tu wykończę. A mogłem siedzieć w Chujowie, niedługo będzie jakieś nowe powstanie, może bym się załapał, chuj, że przegramy, ale przynajmniej byłoby ciekawie. Kurwa!

Wtem, z oddali dał się słyszeć tętent kopyt. Ziemowit zaczął nasłuchiwać. Sięgnął ręką po rewolwer ale znalazł tam tylko tani pistolet na wodę, który kupił przed wyjazdem w Nowym Yorku. Właściwie to chciał kupić prawdziwy pistolet, ale sprzedawca, Polak spod Warszawy, taki sam emigrant jak Ziemowit, zobaczywszy, że ma do czynienia z głupim rodakiem, postanowił zrobić go w chuja i sprzedał mu zabawkę. Ziemowit zorientował się dopiero po kilku dniach, gdy pistolet zaczął przeciekać.

Tętent kopyt narastał i jasne było już, że zbliża się duża grupa jeźdźców. Ziemowit przykucnął, myśląc, że może go nie zauważą. Jednak zanim się spostrzegł otaczało go ze trzydziestu czerwonoskórych, którzy wykrzykiwali różne wojenne hasła i robili groźne miny. Gdy już tak podbudowali swoje czerwone morale, jeden z nich, największy, widocznie wódz, wykrzyknął do Ziemowita:

– Teee, Polak, co ty tam robisz? Srasz?

– Hahahahahaha – zaczęli śmiać się wszyscy jego pobratymcy. – Hahahahaha…

Ziemowit nie wiedział co zrobić. Podniósł się i wyprostował. Lecz  w tym momencie poczuł jak chwyta go lasso, jedno, drugie, trzecie. Poczuł mocne pociągnięcie i wylądował mordą w końskim gównie.

– Brać go – wykrzyknął wódz. – Bierzemy go do wioski.

Siuxowie ruszyli ciągnąc za sobą związanego Ziemowita. Gdy po kilku godzinach dotarli do wioski Polak ledwo żył. Indianie przywiązali go do wojennego pala. Ktoś chlusnął mu wiadrem wody w twarz, żeby otrzeźwiał.

– Teee, Polak, obudź się, dzisiaj mamy festyn. Będziesz główną atrakcją wieczoru.

Indianie poszli się stroić na wieczorny bal, a Ziemowit stał przywiązany do pala. Wtedy właśnie zachciało mu się srać. Przypomniał sobie, że nie srał od kilku dni, bo wcześniej nie miał jak, bo siedział na kaktusie, potem po zjedzeniu bawołu dostał ataku zatwardzenia, dopiero teraz jelita puściły i nagromadzone niestrawności zaczęły szukać ujścia. Lecz znów nie było gdzie. Ziemowit musiał, niestety innego wyjścia nie było, zesrać się w gacie.

Minęło kilka godzin, Siuxowie zaczęli się gromadzić na głównym placu wioski. Wykąpani, wystrojeni w piuropusze, odświętne stroje, niedzielne mokasyny. Zaczęli tańczyć wykrzykując wojenne hasła i potrząsając tomahawkami, groźnie przy tym spoglądając na Ziemowita. Wtem z wielkiego tipi wyszedł sam wielki wódz Siuxów, stanął na środku placu i podniósł dłoń w geście znaczącym, że chce przemawiać. Zrobiło się cicho.

– Witajcie, waleczni Siuxowie. Bracia i siostry. Dziś mamy nasze święto. Zjedliśmy już rano czterdzieści bizonów. W południe graliśmy w bierki i w chińczyka. A teraz pora na punkt kulminacyjny: uwędzimy bladą twarz. Mamy dziś szczęście. Blada twarz którą pojmaliśmy jest wielkim wojownikiem. Pochodzi z odważnego, wspaniałego kraju za wielką wodą. Kraj ten nazywa się Polska. To kraj odważnych ludzi, którzy nie boją się śmierci. Zaszczytem będzie dla nas oskalpowanie i uwędzenie tej bladej twarzy. Oddajmy mu hołd.

Na ten rozkaz wszyscy Indianie pochylili się w stronę Ziemowita.

– Idę teraz i zdejmę skalp z głowy bladej twarzy. Patrzcie i obserwujcie jak umiera waleczny wojownik. Nawet nie jęknie.

To powiedziawszy wielki wódź Siuxów wyciągnął nóż i zaczął zbliżać się do Ziemowita. Wtem zaczęła docierać do niego woń… Obrzydliwa woń.

– Orzesz kurwa – wykrzyknął wódź. – Ja pierkurwadolę. Co wyście mi tu przyprowadzili? To ma być odważna blada twarz z kraju za wielką wodą? Czujecie to? Kurwa jak śmierdzi! Wyjebać mi to na zbity pysk, wygnać go z wioski, natychmiast!!!

Indianie ściągnęli Ziemowita z pala i wsadzili go na koń. Smród jaki wydzielało łajno Ziemowita był tak wielki, że wszyscy dookoła rzygali. Nawet koń się zerzygał, gdy wsadzali mu Ziemowita na grzbiet. Gdy Polak siedział już na koniu jeden z indiańców wystrzelił z procy w koński zad i Ziemowit pognał w stronę San Francisco.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , , ,