Wkurwienia w kategorii: ‘Twórczość Własna’

Dzień dobry, mam przejebane.

16 grudnia, 2017, Autor:

Ale, że zwykłam wtapiać się w szczegóły, to nie zakończę na dwóch zdaniach – ogółem szkicując, gdzie mnie życie znów ujebało. A ujebało. Znów mocno.

Poniedziałek . Każdy dzień rozpoczynam tak, że wstaję rano, puszczam sobie relaksująco – optymistyczną muzykę, aby dobrze się nastroić. Kurewsko mi to nie wychodzi, chociaż bardzo się staram. Kubek kawy dodaje rozpędu i czasem okraszam go towarzystwem śniadania, ale najczęściej – wychodzę z domu bez. Wciąż się spieszę. Rozsypię puder, lecąc na prędce do łazienki po konturówkę, wracając – zazwyczaj pierdolnę się małym palcem od stopy w róg szafki. W międzyczasie wdepnę białą skarpetą w plamę od soku malinowego w kuchni – ot zaniedbana pozostałość po wczorajszym deserze mojej współlokatorki. Więc zbieram wtedy szybko ten puder (którego jest już i tak skądinąd jedna trzecia), zaklejam niedbale plaster na palec i zmieniam skarpety na bielsze. Pociemniałe pod oczami sińce ze zmęczenia, staram się okłamać jakimś jasnym fluidem. Niech wszyscy myślą, że śpię 8 godzin. Gotowa, spryskuję się perfumem i zaraz po tym zapominam, że to najprawdopodobniej najprzyjemniejsza rzecz, jaka mnie w ciągu dnia czekała. Bo… Bo zapierdalam do pracy.

Jestem punktualna, tego mi nikt nie zarzuci, ale od rana zarzuca o wiele więcej, bo jakaś kiepska morda, zwana „Szefem”, raczy mi się wpierdalać w niemal wszystko. Nie chodzi tu już wcale o wielogodzinne skanowanie mnie wzrokiem i ciągłe lustrowanie podejmowanej aktywności, ale o komentarze typu: „Masz w tej chwili coś do roboty?” – gdy dobrze wie, że mam. Obojętnie więc co wtedy odpowiesz, w tym magicznym momencie spada na Ciebie szereg odpowiedzialności, którą powinien zająć się Twój przełożony. Co on jednak robi w tym czasie? Pisze smsy, dzwoni, rozmawia na messengerze i patrzy. I z satysfakcją patrzy, jak zakurwiasz za niego. Problem w tym, że takowy przełożony – jest zwykłą kurwą – co prawda utytułowaną, ale jednak, kurwą. Podejmując się pracy, dokładnie znałam swoje obowiązki, ale nie miałam pojęcia, że będę wykonywać swoje + jego, mając jednak jedną pensję. I nie mniej jednak, dałoby to może radę, widząc sens w tym wszystkim, albo słysząc co jakiś czas miłe słowo pochwały, jednak ciągłe szkalowanie, krytykowanie, poganianie i wpierdalanie mi się w ogon, odbiera mi zdrowie i nie powiem – urodę powoli także. Problem jest i tutaj, że po powrocie do domu – pracy nie ubywa. Musisz zabierać ją do domu, żeby się „wyrabiać na jutro”, za co oczywiście – nie masz płacone.

Tak więc spędzam tam 8 godzin dziennie w atmosferze stresu, strachu i ciągłego napięcia. W atmosferze niezdrowego poganiania, a po powrocie z roboty – nie mam czasu na własne życie, bo zapierdalam jeszcze około 3 godzin w domu, również wciąż zawodowo. Chwilami czuję się, jak bym grała rolę w Simsach – z tą jednak różnicą, że w zajebistej wersji Turbo. Pięknie wykreowana, sztuczna do perfekcji atmosfera pracy, te komentarze podczas wykonywania swoich obowiązków – zasługujące na order  infantylizmu, jak i sposób komunikacji, który zaciągnął swą inspirację chyba z więzień o zaostrzonym rygorze – doprowadziły mnie do skrajnego wyczerpania. Wstając rano, mam już ogromną depresję. Ostatnio złapałam się na tym, że myjąc rano ręce w łazience, spojrzałam mimowolnie w lustro. Wyraz twarzy jaki miałam, mówił sam za siebie. Zmęczenie, zmęczenie i jeszcze raz kurwa zmęczenie.

Niedawno zdałam też sobie sprawę z tego, jak krótką mam smycz. Najpierw Cię mamią. Obiecują gruszki na wierzbie, możliwości rozwoju, fajną atmosferę ( Atmosferę?! Oj ty kłamliwa kurwo ty…) i perspektywy. Na miejscu okazuje się jednak, że jesteś białym niewolnikiem, wciąż w kagańcu. Podpisujesz umowę (szału nie ma, ale dla takiego jeszcze żółtodzioba jak Ty, to wydaje Ci się, że hajs się zgadza) – i… i jesteś już złapany na haczyk, pod czyimś jebanym pantoflem. Na początku jest spoko. Żeby było bardziej prestiżowo, dostajesz służbowy telefon, ale jest on tylko po to (pamiętaj kurwa), aby bardziej Cię ograniczyć. Bo już się nie wymskniesz. Już nie powiesz, że zapomniałeś odebrać. To jest służbowy telefon i tu musisz być zawsze online. Szkoda, że żadna suka na rekrutacji mi tego nie mówiła i że wraz ze smyczą, że wraz z kagańcem i małą miską (czyt. wynagrodzeniem, które dostaję), będzie jeszcze tego typu uprząż. Nie muszę chyba mówić, że na wszelkie telefony i wiadomości – muszę reagować błyskawicznie? Kiedy tego nie zrobisz, nazajutrz masz soczystą zjebę. Ale taką naprawdę soczystą, bo to mobbing w wydaniu hard. Wiecie, ostatnio przypadkiem dowiedziałam się, że mój kaganiec ma GPS-a. Tak, Szef może w każdej chwili dowiedzieć się, gdzie jestem. Nie, nikt nie zrobi go w chuja z chorobą i ze zwolnieniem, bo i tak wie, gdzie się podziewasz. :) I nie spóźnisz się też ani minuty, choćby Ci sraczka uszami leciała – szef i tak dobrze wie, gdzie utknąłeś. Absurd.

Ale czymże – moi Kochani – byłyby Simsy – gdyby ich nikt nie oglądał. Życie bez obserwacji byłoby przecież zatrważająco nudne. W owej pracy masz kamery, które patrzą na Ciebie 24/h. Uśmiechaj się więc, rób dobrą minę do złej gry, z radością przyjmuj oferowany Ci nadmiar obowiązków i daj się poniżać. Rób to wszystko w imię złapania doświadczenia w branży, w imię wyimaginowanych szans na przyszłość, w imię dymania się w dupę. Przyjmuj wszelkie ostre spojrzenia pod swoim adresem, uśmiechaj się, kiedy wkurwiony szef rzuca obelgami na wszystkich i wszystko dookoła. A potem… a potem udawaj, że atmosfera nie jest toksyczna i, że wszystko ładnie się kręci wokół własnej osi.

Jestem zmęczona, bardzo tym wszystkim zmęczona, bo wtorek jest kopią poniedziałku, środa podobna jest do wtorku, czwartek patrzy już na piątek, ale kiedy chcesz już skończyć i rozpocząć swój jebany weekend, zostajesz podkurwiony na sam koniec tak, że odechciewa Ci się żyć. Jeszcze fajnie byłoby wrócić do domu z myślą „Ahh, leję na to wszystko kurwa, mam dwa dni wolnego!”, ale z tyłu głowy już Ci dyszy myśl, że… „nie – nie kurwa… nie masz wolnego. Zachciało Ci się studiować, to zapierdalaj od ósmej do dwudziestej. Masz za dobrze, prawda? Tak, w niedzielę tak samo.” A wtedy, w niedzielę wieczorem, nie zapominaj, że wracasz w poniedziałek do swojej tyraniny. Do pracy, w której szef będzie oczekiwał Twojej wydajności i efektywności znów na 100%, no bo przecież miałeś weekend, aby się zregenerować ?! Pierdolone błędne koło. I nie, nie żałuję kolejnych studiów, bo w to zawsze warto inwestować, ale brak mi jest po prostu czasu na życie. Na normalne rzeczy. Odpoczynku. Słowa uznania za cały zapierdol odgrywany na stanowisku, które normalnie powinny robić jakieś 3 osoby, a nie ciągłego pierdolenia, szkalowania i obciążania. Wiecie jednak co jest w tym wszystkim najgorsze? Że umowa w tej pracy jest tu tak skonstruowana, że nawet tej pierdolonej szefowskiej gadzinie nie skoczysz kurwa do gardła. Nie możesz kurwa. Dziś jak na to patrzę, to widzę ten cały proceder. Nie wiem więc jakie opioidy musiałam brać i jak bardzo musiałam być zdesperowana, żeby się na to kurestwo całe zdecydować, ale pomijając fakt, że czuję się przez to o 15 lat starsza, to w dodatku zjebałam sobie sprawę z bliskimi. Jestem po prostu społecznie wycofana, bo notorycznie nie mam sił nawet na rozmowy, a co dopiero na myśl o sesji, którą zaraz kurwa zaczynam. Bo kiedy mam się uczyć? Podczas kurwa snu? Nie daję rady.

Dotrwałam więc do tego weekendu. Miałam nadzieję dziś od rana wyżalić się kumpelom o swoim kurwa życiu, ale i też odchamić się trochę towarzysko, jednak na minutę przed rozpoczęciem wykładu – dostaję wiadomość, że jedna z nich się nie wyrobi i będzie dopiero na 15:00. A wiesz co? Suuuuper kurwa, że mi teraz o tym mówisz. Miałyśmy kontakt jeszcze wczoraj, ale ani słowem o tym kurwa nie pisnęłaś, choć zerwałam się specjalnie rano z wyra tylko po to, że myślałam, że obie znajome też tam będą. Piszę więc do tej drugiej. Ta mi na to, że też… będzie na 15:00, bo chce jeszcze sobie poczytać na zaliczenie. No to chuj wam więc pomiędzy oczka pizdy. Jak to miło jest być wychujanym i dowiadywać się ostatnim. Fajnie, że se to ustaliłyście. Siedzę więc sama i niespecjalnie, ale zajmuję im przez wiele godzin te 2 miejsca obok siebie na zbliżające się zaliczenie. Wybija 15:00. Pojawiają się znajome – pani Doktor dzieli nas na grupy i do kilku osób z tyłu (w tym, jakże by nie inaaaaaczej – DO MNIEEE) mówi, że nie ma tylu testów i zaprasza nas ze swoimi kartkami… do przodu kurwa. Do jej biurka! Jak się łatwo domyślić, przy heartcorze codziennym, jaki mam w robocie, nie mam kiedy się uczyć, więc skromnie liczyłam, że wspólnymi siłami – razem z tymi znajomymi we 3 – ogarniemy ten test. Wiedząc też, że miały dziś czas, aby to powtórzyć (w końcu specjalnie zostały po to w chacie, żeby się uczyć), liczyłam, że damy sobie ze wszystkim radę. Jak wielkie więc było moje zdziwienie, kiedy z tych ostatnich kilku osób siedzących z tyłu, wykładowczyni wytypowała mnie i resztę nieznanych mi ludzi z różnych kierunków, a te dwie moje znajome zostawiła w najlepsze na swoich miejscach, gdzie – jak się potem okazało – na luzie od siebie ściągnęły. Z poczuciem kompletnej niesprawiedliwości, zażenowania i wkurwienia jednocześnie, z wizją zagłady i pierwszej lufy kambodżańskiej na moim semestralnym koncie – opuściłam grzane od 7 godzin kurwa miejsce i wyjebałam do przodu. Najlepszy przykład koleżeństwa i zajmowania innym miejsc, obrócił się do mnie chujem i z prowokacją parsknął w najlepsze.

Przy okazji, zanim zdążyłam się podpisać – z biurka Doktorki, został mi przez nią zajebany długopis i posiłkowałam się znalezioną w ostatniej chwili atrapą. Po tych zajęciach – ze względu na obecną wszędzie, pierdoloną niesprawiedliwość – prysnęłam w najlepsze z reszty obowiązkowych ćwiczeń, z obawy już przed jakimś jeszcze dodatkowym czynnikiem przyczyniającym się do mojego nieuchronnego zawału, na który nawet przecież nie mogę sobie czasowo w psycho – robocie pozwolić.

 

Mamo, ja chcę w kosmos.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

W Ciemność

10 lutego, 2017, Autor:

 

w kanale pod mym sercem
płynie czarna maź
pompowana gniewu piecem
rozwiązuje każdą waśń

Dlaczego tak jest?
każda miłość, więź i przyjaźń
choć tak piękna jest i miła
w ciągu nienawiści się rozmywa

Zawsze bardzo się starałem
choć tak często nie umiałem
znów kolory w sercu dwa
Czerń i Czerwień – zguba Twa!

Jak już wszystko tak spalone
nawet gruzy drżą zmiażdżone
smutny uśmiech na mej twarzy
bo samotność dużo waży.

Autorstwa mego wypierd z listopada 2013.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 9,80 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: ,

Okołoświąteczna Piosenka Na Wypadek Wkurwienia

5 grudnia, 2016, Autor:

Czas szału przedświątecznego nadciąga. Ja mam zamiar być przygotowany ze zwrotką na każdą okazję.
Zapraszam do śpiewania kolejnych!

Maestro, taśma profesjonalna. Trzy, czte, ry, i:
[Letalne Ptącie]
W dupie mam porządki, świąteczne sprzątanie
Huj! kładę na to wielki, ja mam wyjebane
Huj! kładę na to wielki, ja mam wyjebane
refren:
Kur-wawawa, kur-wawawa, kur-wawawa, kur wa!

[Król Bober V Zbereźny]
W huju mam zamiecie, zimowe odśnieżanie
Ciul! Kładę na to długi, ja mam wyje–bane!
Huj! Kładę na to czarny, ja mam wyje–bane!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,17 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Nadwyżka kurwicy (wtorek)

29 listopada, 2016, Autor:

Jakby tu zacząć może tak, koleś którego szczerze nie toleruje, wyrwał laskę mi sprzed nosa… było wcześniej się ogarnąć, a teraz muszę jeszcze do tego tolerować ten niby związek, nosz ja pierdole!!! Utopił bym gnoja w szklance wody… ba!!! w łyżce!!! (marnotrawstwo to grzech)
Nie wiem czemu się tak długo zbierałem, na szczerość… jakieś lagi mózgu czy inny chuj?! Jakby tego było mało jeszcze, okrutnie boleśnie przypierdoliłem piszczelem, w ruchomą platformę. Przez chwilę przemknęło mi przez myśl, że to jakichś znak, ale szybko mi przeszło, bo miałem taki nawał obowiązków, że wyleciało z głowy, w oka mgnieniu.
Nie przespałem wcześniejszej nocy, co dodatkowo utrudniało mi zadanie, koncentracji na danym zagadnieniu, plus bolący piszczel.
I jak tu się nie wkurwić?! Spoko!!! najlepsze miało dopiero nadejść… Otóż jutro (mamy dziś wtorek), kurwa jutro zamiast na pierwsza zmianę idę na drugą bo coś komuś nie wypaliło, z tego co kojarzę ten pisior który wyrwał mi dziołchę, wprowadził swojego znajomego do firmy, a ten jego ZIOMUŚ zmienił zmianę i jest aktualnie na mojej, przypadek?! Kurwa nie sądzę… żeby było śmieszniej idę wesprzeć (podobno tylko do końca tego tygodnia) zmianę na której był znajomy tego zwiędłego kutasa. No po prostu kurwa no nie!!!
Zajebista rozgrywka, pogratulować układów. Dopiero zakumałem ten cały szajs jak zakończyłem pracę, a w szczególności zastanawiałem się dla czego ten chuj śmiał się pod nosem… no teraz wiem… jebana menda, i bądź tu szczery i otwarty kurwa nie da się!!! A… zapomniałem i jeszcze dałem się wciągnąć, w jakąś zjebaną rozgrywkę tej koleżaneczki, podobno impreza integracyjna wiecie, wigilia te sprawy, teraz zakładając że nie wiedziałem że jest w związku, bo przecież nie jestem jasnowidzem, nie czytam z kształtu czaszki, ani nie posiadam żadnego typu nadludzkich zdolności (poza nadludzkim wkurwieniem którego podażą dysponuje bez ograniczeń) zgodziłem się zapisać, na to nikomu nie potrzebne, nikomu…, gówno zakładowe…, spęd baranów…, pijackich mord…, dilerów i ćpunów…, wigilię… dla pracowników, i jeszcze zrobiłem z siebie głąba, że niby nie wiedziałem, jakoby lista osób, które zadeklarowały swoją obecność, jest JUŻ ZAMKNIETA!!! KURWA!!! I się dowiaduję, że Ona z Nim, znaczy będą razem, na imprezie… Trzymajcie mnie, bo jebnę, z zachwytu dniem dzisiejszym. Jakby wszystko się zaprzysięgło, żeby mi dzisiaj dojebać. (chyba że to objawy manii prześladowczej, ale wątpię)
Pomóżcie jakoś, piszcie, komentujcie co o tym sądzicie, ja się wkurwiłem

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,50 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!