Archiwum dla styczeń, 2010
Jubileusz – 500 wpisów!
2 stycznia, 2010, Autor: adminMoi drodzy Milusińscy, jest mi niezwykle miło poinformować Was, że wraz z Nowym Rokiem przekroczyliśmy magiczną barierę 500 wpisów na stronie. Brawo, brawo, jeszcze raz brawo. I Wam, moi drodzy, wielkie dzięki, bo tego sukcesu bez Was z pewnością by nie było. Smutne jest jedynie w tym to, że to tylko potwierdza coś, co już dawno stwierdziłem: w jakim chujowym kraju mieszkamy. Bo gdyby było inaczej, gdybyśmy żyli w normalnym, wesołym, ciepłym kraju, gdzie ludzie są mili, gdzie wszystko jest poukładane, ma ręce i nogi, to wpisów na takiej stronie byłoby raptem kilka i strona szybko by upadła. Dlatego taki megawkurw nigdy nie powstanie w Hiszpanii, nigdy nie będzie go w Australii, bo tam po prostu nie miałby racji bytu. U nas – niestety ma. Bo u nas jest Chujowo, po prostu. Ludzie są niemili, opryskliwi i wredni, pogoda jest zawsze do dupy, leje, piździ, wieje, politycy to złodzieje, w telewizji kurwa nic nie ma, oprócz jebanych reklam dwa razy głośniej niż normalny chujowy program, pijane debile drą się pod blokami, bo nie mają co ze sobą zrobić, lekarze biorą łapówki, bo chcą normalnie zarabiać, ale się nie da, kurwa nie da się, spasieni dyrektorzy państwowych przedsiębiorstw przydzielają sobie premie nie wiadomo kurwa za co, normalny człowiek jest tu kurwa nikim, jak chcesz otworzyć biznes to na każdym kroku wszyscy cie jebią i ruchają w dupsko, w setkach urzędów, wśród ton nikomu niepotrzebnych papierków, które spasione urzędasy trzymają w swoich szufladach, nie wiadomo kurwa po co, milion instytucji, jakieś zusy, srusy, pierdusy, tylko po to, żeby dało się kraść na prawo i lewo, ja pierdolę, kurwa, kurwa, kurwa!!!
Tagi: JubileuszGówniarze.
2 stycznia, 2010, Autor: NataliaDzisiaj był zajebisty dzień wrażeń. Całe szczęście, że się powoli kończy i mam kurewską ochotę się położyć, ale nie mogę.
Od samego rana mam kurwicę bo mam okres. Taki babski los, że regularnie przyjeżdża czerwony autobus. Siedzię na kompie i szukam czegoś sensownego i kurwa nic! Do tego wszystkiego dodałam sobie sama pikanterii jako, że się źle czułam nie chciałam się spotkać z chłopakiem. No cóż, nieciekawy stan, więc nie ryzykowałam. Brzuch mi napuchnął jak bania, ale co tam. Zwalili się moi „kochani” ciotka i wujas ze stadem dzikich osłów w postaci dzieciaków. Nic do osłów nie mam, ale po prostu mnie wkurwiają. Chciałam się położyć, to tylko krzyki piski i chuj wie co. Męczyli do tego mojego psa. Mam Labradora, to myślą, że można mu nawet wąsy wyrywać, a rodzice osłów nic na to. Zeszłam i mówię, że nie wolno tak, ale co tam, kurwa jak do ściany. Wzięłam psa do siebie i wyszłam do sklepu. No i zaczęła się maniawa. Podchodzą do mnie gówniarze, mieli może 17 lat, lub mniej, nie wiem. Proszą mnie żebym im kupiła piwo.
Za jakie kurwa grzechy ja muszę się użerać z dzieciakami? Odmówiłam im to strzelili focha. Tłumaczę im, że nie mogę bo ja za nich siedzieć nie pójdę, ale co tam. Poszłam po fajki. Chciałam uspokoić swojego wkurwa bo nie dość, że stado osłów męczy mi kochanego psa, to jeszcze pokłóciłam się z chłopakiem. Wyszłam z tego sklepu i szłam powolnym krokiem paląc papierosa. Nie chciało mi się do domu wracać, ale nie miałam gdzie, to poszłam. Tam znowu krzyki, piski i hałasy. Poszłam do góry i odpaliłam tv mając nadzieję, że coś sensownego poleci i co? I kurwa nic. Chcąc zejść na dół opierdolić dzieci i ich rodziców, którzy tolerują bezstresowe wychowanie, ale zdążyli mi uciec. Następnym razem im powiem, że pies to nie zabawka, a zwłaszcza mój. Wkurwia mnie traktowanie zwierząt jak zabawki, wkurwia mnie to, że z kimś się pokłócę, wkurwia mnie ta bezsilność.
Wiem, że piszę chaotycznie, ale nic na to nie poradzę. Kurwa.
Czego boją się Polacy?
2 stycznia, 2010, Autor: ZiutekO ja pierdolę, jak mnie wkurwiają pojebane sondaże.
Od dwóch dni na portalach internetowych i w wiadomościach czytam i słyszę, że Polacy się boją. I że boją się najbardziej inflacji, i że bardziej niż bezrobocia, chociaż bezrobocia też się boją. Boją się, o jak strasznie się Polacy boją. Co to będzie, o Jezusicku kochany, o Matko Przenajświętsza. Na Onecie czytam, że „Polacy spodziewają się najgorszego”, podniesienia podatków, nasilenia niepokojów społecznych, pogorszenia sytuacji materialnej. O ja nie mogę, toż to jakiś Armagedon. Bójmy się i my, no bo jak wszyscy się boją, to chyba jakaś zaraza idzie, trzeba uciekać. Ratunku!!!
KURWA KURWA KURWA!
Nie cierpię czegoś takiego. Nienawidzę głupich, tendencyjnych sondaży! A jeszcze bardziej głupich dziennikarzy, którzy zamiast trochę pomyśleć serwują tą papkę, która niczemu nie służy. Bo nie ma kontekstu, nie jest powiedziane, jak był skonstruowany sondaż. A jestem przekonany, że wyglądało to tak, że ktoś dostaje kartkę z ankietą „Czego się boisz”. I jest napisane:
– Inflacja
– Bezrobocie
– Niepokoje społeczne
– Podniesienia podatków
– Pogorszenie sytuacji materialnej
itp.
No i jaka jest reakcja większości ludzi? Normalna, każdy czyta, myśli sobie, no tak, podniesienie podatków fajne nie jest, to niby się boję. Bezrobocie, no też, pewnie, że się boję, bo nie chciałbym być bezrobotny. Inflacja… a jakże, pewnie że się boję. Itd.
A ja się pytam: czemu to ma służyć? Idzie Nowy Rok, zamiast pokrzepiać ludzi, dodawać im ducha, „natychać” pozytywnym myśleniem, co ma dzisiaj kluczowe znaczenie, publikuje się tego typu bzdury, że Polacy się boją.
Kurwa!
To ja przeprowadzam dzisiaj inną ankietę, na ten sam temat. Zapraszam do głosowania, można wybrać 3 odpowiedzi:
Winieta
2 stycznia, 2010, Autor: adminSpis treści opowiadania: Ziemowit Pucybut na Dzikim Zachodzie
Była już noc. Old Szmaterhand oswobodził Ziemowita z więzów i zdjął go z kaktusa, po czym osobiście wyjął mu wszystkie kolce z tyłka i nasmarował krwawiące miejsca maścią ze skunksa, którą zapierdolił kiedyś indiańcom. Siedzieli teraz przy ognisku i wcinali upolowanego bawoła.
– A skąd wzięła się twoja ksywka? – zapytał Ziemowit. – Co ona oznacza?
– Nic nie oznacza – odparł Old Szmaterhand. – A wzięła się z tego, że kiedyś prowadziłem szmateks w SantaFe, rozumiesz, lumpex, second-hand.
– Aaa, kumam – powiedział Ziemowit, przegryzając akurat bawoła kolbą kukurydzy. – A jesteś stąd?
– Nie, przyjechałem z Niemiec, a Ty?
– Ożesz ty sukinsynu jebany – wykrzyknął Ziemowit rzucając się do gardła Old Szmaterhanda. – To ja tu z Polski trzy miesiące płynąłem, ruchany przez załogę statku każdej nocy, żeby szwaba spotkać? O żesz ty skurwysynu, giń padalcu!
I już miał Ziemowit roztrzaskać czaszkę szwaba, gdy z tyłu rozległ się strzał.
– Zostaw go, to mój przyjaciel – powiedział ktoś ukryty w ciemnościach.
– A ty kim jesteś? – zapytał Ziemowit.
– Jam jest Winieta, wódz Apaczów.
– Winieta? Czemu takie głupie imię?
– Oj daj spokój, i tak dobrze, że nie nazwali mnie Psi Chuj…
Tagi: Karol May, Niemcy, Polska, winieta, Ziemowit Pucybut


(oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 9,75 na 10)