Wkurwy oznaczone tagiem: ‘Zaiste Wykurwisty Wkurw’

Wpis na nowy rok

4 stycznia, 2010, Autor:

To właściwie nie będzie wkurwienie – wybaczcie drodzy czytelnicy i szanowny adminie. To będzie raczej głos człowieka, który doznał dziś z rana, 4 stycznia 2010r, o 4.45 wstając do pracy, czarnej rozpaczy, poczucia bezsilności i bezcelowości tego wszystkiego.  Po urlopie chyba tak jest, że na samą myśl o biurku i „ołpen spejsie”, o biurze i współpracownikach, o co dwutygodniowych zjazdach uczelnianych i studentach (debilach?) studiów zaocznych rekrutujących się z roczników ’86-89, robi się niedobrze, smutno i przygnębiająco.

Kochanowski pisał:

Jak na Was patrzę, to mi się srać chce.

Zaiste, miał chłop rację. Przecież, kurwa mać, święta upłynęły mi spokojnie i nad wyraz płynnie. Zacząłem od wyłączenia telefonów. Obu. Od samej wigilii byłem przepozytywnie nastawiony do świata, nuciłem pod nosem kolędy i kawałki Czerwonych Gitar z płyty „Kolędy i pastorałki”, ubierałem choinkę, balkon i świerki przed domem. Następnie pojechałem do dziadków na Wigilię i złożyłem naprawdę szczere życzenia. W Boże Narodzenie nie szukałem dymu, jak to podczas rodzinnych świąt zwykle jest. Szczepan upłynął na radosnym alkoholizowaniu się. Potem szybkie dwa dni w pracy i siup! wyjazd zgraną paczką do Krynicy na 4 (sic) dni – Sylwester marzenie. Nawet z urlopem nie miałem problemu! Boże, cudownie było! Łyżwy, narty, wspólne seanse filmowe, nocne Polaków rozmowy, szampan na rynku, seks  nocami i nie tylko… Świat po takiej kombinacji naprawdę wydawał mi się lepszym miejscem. Nierozważnie założyłem, że bliźni równiez mieli udane święta.

I jeb! Powrót do rzeczywistości. Telefon służbowy warczy od 6.00 rano. Milion spraw, dwa miliony problemów. Błahostki, pierdoły i rzeczy nieistotne, urastające – ze względu na ilość – do rangi kataklizmów. Ilość klęsk, jaka dopiero nadchodzi, jest zaiste imponująca.

Wiecie co? Ten pierdolony ciemny tunel, jakim okazał się od samego początku rok 2010, zostanie rozjaśniony za pomocą jednego, delikatnego jak kwiat paproci, światełka.  Samemu już nie dam sobie rady.

Wczoraj kupiłem pierścionek.

W sobotę oświadczę się kobiecie mojego życia.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 17 raz(y), średnia ocen: 9,59 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi:

Ortograwia czy ortografia?

1 stycznia, 2010, Autor:

Dosyć tego obiboctwa świąteczno-noworocznego. Im bliżej do poniedziałku tym dziwniej się czuję. Jakaś poddenerwowana jestem, flaki mi się przewracają, chociaż to akurat może być winą kaca. I dzisiaj czara się wylała, tak ona się nie przelała i kapie sobie powoli tylko się wylała. I została mokra plama, wręcz kałuża. a może nawet staw. Więc co mnie tak wkurwiło? Analfabetyzm i debilizm razem. Rzecz się rozbija o jakieś jebane podstawy kultury. Ortografia! Tak, tak moi drodzy, coś takiego istnieje. I widzę głęboki związek kultury z ortografią, bo jak czytam jakieś bzdury to pierwsze, co myślę to „palant” a drugie „jak do mnie piszesz, to trochę szacunku szczylu”. I ja wiem, że jesteśmy cwani i umiemy czytać całe zdania, bez co drugiej litery, ale jak ktoś mi pisze „morze pójdziemy na kawę?” to o chuj mu kurwa chodzi? Dalej „pokikashhh?” co to kurwa jest? rozumiem lol, ale, o co chodzi z lol2? Albo rufhs czy coś tam, po jakiemu to jest? Ja już za stara jestem na takie „rozmowy”. No, ale miało być o ortografii a nie nowomowie (to następnym razem). I wracając do niej, curka, muj, męrzczyzna itp. No kurwa, czy nie da się tak zrobić, żeby takie wiadomości do mnie nie dochodziły, albo żeby jakiś programik to poprawiał, żebym nie myślała o nadawcy, że jest kretynem? Przecież to jest spalony „kontakt”, już zawsze widząc maila od tej osoby, nim kliknę by przeczytać, pomyślę „ciekawe, co ten idiota znów przekręcił”. Nie czepiam się, ja też mam z tym problem, ale albo masz otwarty słownik ortograficzny i sprawdzasz, albo instalujesz firefoxa i po kłopocie. Trochę sprytu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Kolejna sprawa, co to znaczy jak w wiadomości mam zdanie „co robiła wczoraj?” albo „obiad jadła”, znaczy, że, o kogo pyta nadawca, o mnie? Co to jest kurde za forma? Po jakiemu to? Jak zwracasz się do mnie, to się zwracaj w drugiej osobie a nie trzeciej. I jeszcze jedno, dlaczego co poniektórzy piszą wiadomości wielkimi literami? I jeszcze powiedzmy, że korona mi z głowy nie spadnie, jeśli to jest jedno zdanie, ale jak dostaję maila np. na 3 strony i wszystko jest CapsLockiem to znów powraca ta jedna jedyna myśl. Dlaczego otaczają mnie debile?

KÓRWA!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 12 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , ,

Kupię! przestrzeń prywatną!

27 grudnia, 2009, Autor:

Co mnie dziś, ale nie od dziś szczególnie wkurwia? Otóż zabieranie mi mojej najbliższej, ukochanej powierzchni prywatnej w sposób którego nie cierpię. Mianowicie: jestem typem który nie lubi bliskiego kontaktu z ludźmi, nie będącymi moją najbliższą rodziną czy też kobietą. Chodzi tutaj przede wszystkim o moment rozmawiania z kimś face to face. Zazwyczaj moja przestrzeń osobista wynosi 1 metr. Każdy z kim rozmawiam, a kto jest mi obcy, albo zaledwie znajomy po przekroczeniu tej bariery sprawia, że czuje się mniej pewnie, niekomfortowo, niepewnie… dlatego odruchowo cofam się. Niestety niektórzy chyba nie posiadają czegoś takiego jak ta przestrzeń a przy okazji zdrowy zmysł, bo zazwyczaj mówiąc do mnie wpychają mi w oko swój długi nos, przy tym plując na mnie co drugie zdanie, i zapodając w twarz odorem przedwczorajszego śledzika. Do tego dochodzi w skrajnych przypadkach gest chwytania za przedramię, tudzież za rękaw, szarpanie przytulanie z chuja wzięte, a czasem popychanie w kierunku wyjścia. Gdy ktoś chce mi powiedzieć coś cicho np. na ucho czuje jego zapach i oddech na szyi, uchu. Sycząc mi do ucha powoduje dyskomfort, pluje mi do ucha albo smyra mnie po nim nosem powodując delikatne łaskotanie. Podam tutaj przykład ze świątecznej pasterki, chociaż jego odwzorowanie znaleźć można praktycznie w każdym większym skupisku ludzkim. Otóż jak wiadomo na pasterkę przychodzą ludzie po spożywaniu wigilijnym. A więc wytrwali 12naście potraw: karp, barszczyk, kapusta z grochem i tak dalej.. do tego co lepsi wódeczka, śledziki no i placuszek. Stojąc za mną taki osobnik szturcha mnie wielgachnym świeżo napchanym brzuszkiem, a śpiewając kolędy powoduje że naciąga mnie na wymioty. Stoi tuż za mną, a ściana brutalnego śmierdzącego kałem fetoru wraz z męczonymi wersami kolędy uderza falującym ruchem w moją szyję i potylicę. Pomijam to ciepło wódeczki które ogrzewa teraz moje plecy, ale ten okropny fetor który spływa po uszach, karku przedostaje się przede mnie i wszystko to jebie mi prosto w nozdrza. Co chwilę też ktoś (standardowo) ociera się o okolice moich pośladów rękami złożonymi do modlitwy. Skoro już tak zmęczona że ledwie splotła te ręce w modlitewnym geście to do jasnej cholery niech je zabiera z mojego dupska bo to krępujące. Do tego jako że stanąłem sobie koło głównego centrum wędrówek(korytarz wejściowy) co chwilę spóźnieni goście ze śpiewem na ustach docierają na pasterkowe kolędowanie. Gdy ktoś depta mi buty nanosząc na nie deszcz, śnieg, psie gówno, błoto ze słomą… to ja to jeszcze rozumiem, ale jak ktoś mi kurwa depta oba buty naraz razem ze spodniami i jeszcze nie potrafi powiedzieć przepraszam to ja stanowczo kurewka protestuje. Przenieśmy się teraz na chwilkę do centrum handlowego przed świętami, albo nawet na ulicę się przenieśmy. Przed świętami jak już wiadomo szał prezentów, wszyscy gonią nie do końca wiedząc za czym itp. Ale jak to jest do chuja wacka możliwe żeby ktoś szedł wpatrzony w sklep oddalony o 20m i przez ten czas nie patrzył na drogę?? Nie patrzył na ludzi którzy tam stoją tylko idąc popychał dosłownie każdego przy tym torując sobie drogę siatą z zakupami i parasolką… Jeśli takich ludzi w święta z całego centrum handlowego naliczymy 80% to normalni kulturalni ludzie mają przejebane, jak to ktoś mądry już powiedział Chuj im bombki strzela! Ja nie wiem czy tylko mnie spotykają takie nieprzyjemności? Może przyciągam skurwysyństwo?

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 12 raz(y), średnia ocen: 9,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi:

Prostactwo – buractwo – wieśniactwo!

18 grudnia, 2009, Autor:

Prostactwo – buractwo – wieśniactwo! – część pierwsza – czyli burak oderwany granatem od pługa znalazł pracę w banku!

Wróciłem dzisiaj z pracy tak wkurwiony, jak człowiek, któremu ktoś nasrał do torby. Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków! A z takimi kurwa pracuję!
Ale do rzeczy…

Moja wspaniała firma składa się z trzech znanych na polskim rynku banków, które należą do wielkiego niemieckiego banku. Nasza firma – spółka córka zajmuje się rozliczeniami wykonywanymi na rzecz całego tego kurwa zjednoczenia.

Od czasu do czasu panowie z Niemiec odwiedzają nas, pędząc po korytarzach w asyście przestraszonego dyrektorstwa, nerwowo tłumaczącego co się tu i ówdzie robi. Niedługo zaczną nam rzucać cukierki jak małpom na wybiegu. Ale to nie temat dzisiejszej dyskusji, choć to też mnie wkurwia.
Firma ma otwarta architekturę, tzn że każdy na całej sali – pracuje tu prawie 100 osób – wsadza mordę w stanowisko drugiego i grzebie kurwa ślepiami po nim, co on robi, nasłuchuje co ktoś mówi itp itd.

Zastępcą kierownika w tym całym kurwa żerowisku jest najprawdziwszy transwestyta, który udaje delikatną kobietkę, a grdykę i pazury ma jak dwumetrowe chłopisko, co od urodzenia drwa w lesie toporem poskramia.
Jakby tego było mało, do pracy ostatnio przyjęto kilkoro wieśniaków z okolic – firma dla oszczędności nie znajduje się w mojej Łodzi tylko w małym mieście niedaleko.

Wracam do wieśniaków… A raczej wieśniar…
Człowiek zapierdala jak spocony beduin przez pustynię, żeby na to zadupie bezpiecznie dojechać, zważywszy na teraźniejszą pogodę, wpada zadowolony, że zdążył, siada, odpala komputer i się zaczyna…

Do pracy wpada mały karzeł z ufarbowanym rudym owłosieniem i urodą wiejską od pokoleń w białym, tandetnym futerku. ( dalej będę przytaczał naturalne formy językowe, artykułowane z wiesniaczych ryjów)

– Tynskił ktuś za mnum? – ryczy indywiduum, gmerając krótkimi kulasami po sali i zasiadając przed swoim stanowiskiem, które musi byc do cholery niedaleko mnie.

– Zoboczta! Kumpiuter mi nie działa! Ktuś mi tu gmeroł! – marudzi od samego rana, znacząco spoglądając w moja stronę. Patrzę na jej mordę i już wiem, że dzisiaj nie zjem nic do powrotu do domu.

– Małgosia! – ryczy przez całą salę burak do tranwestyty  – Jak pinknie wyglundosz dzisiej!

– Ja zawsze wyglądam pięknie – puszy się przerób, machając wielkimi pazurami, paluchami grubymi jak śrubokręty i kręcąc męskim dupskiem, udającym kobiece kragłości.

Rozpoczyna się praca.
– Asia! Przyniś mi transakcje! Tak mnie nogi bolum! – ryczy zza monitora wiejski prostak, mieląc nieudolnie pazurami po klawiaturze.

Dzwoni telefon.
– Jo! – ryczy wieśniara do słuchawki, jakby z głuchym rozmawiała – a kto mo być!? Nie wisz, do kogo dzwunisz? Gabrysia się wysroła? Dołeś jej budyńku? To zadzwuń późnij!
– Asia! – ryczy dalej wieśniak – ale bym sałatki zjodła! Przyniesłaś mi? My to z Radzim moim to se zaro szormy nasmażymy w domu z ziemniokami i majunezym, świnioka ubilim to i minsa jest duść!

A mój Radziu to nowum Astre sprowodził! – ryczy paskudztwo – Bordowum! I duże koła mo i duży silnik! Auto dla prawdziwygo chłopa!
– Ale mosz ładne spodynki – odwraca się wieśniak, obserwujac zazdrośnie iedząca za nim koleżankę – pinknie wygludosz!
– A to stara kurwa – gdacze dalej, kiedy koleżanka w ładnych spodenkach wychodzi do kuchni – pewno dypu doła i i ktuś spodynki kupił!
– A mnie Radziu tyż kupi! Jak tylko krowę sprzedo to mi i bluzeczkę w Zarze kupi i peknieta pitencje z zazdrości – ryczy znienacka paskudztwo i rozgląda się po sali z uśmiechem na plugawym ryju.

Po siedmiu godzinach nieustannej walki i zbierających się w człowieku nerwów następuje ostatnia godzina pracy.
– Madzia! – ryczy transwestyta – znowu porobiłaś przelewy nie na te rachunki co potrzeba.
– Jo nic nie robiłam z tym! – ryczy piskliwym głosem potwór, ocierając łzy z paskudnych ślepiów  – Wisz, że jo wszystko robie jak najlepij! To Asia! albo Anka! Jo się nie dotykołam!

Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To gorzej zaraźliwe niż świńska grypa w meksykańskim burdelu.
Od kiedy karłowaty, parszywy burak jest w pracy, 40% osób w dziale (ludzie k…a z miasta!!! przyniesieni do miasta w koszyku z jajami ) zaczęło mówić tym samym parszywym, wiejskim językiem, zaczęło donosić i obmawiać innych i stosować taktykę wieśniaka w pracy tzn. zrobię wszystko za każdą cenę, byle się tu utrzymać, bo jak nie to grozi mi wypasanie krów i pielenie tryskawek.

Boże, jak ja nienawidzę takich kurwa prostaków! Jak się takiego kogoś słucha, to człowiek ma ochotę wymiotować. Wygląd – już na pierwszy rzut oka mówi wszystko, chociaż nie powinno się człowieka oceniać po wyglądzie. Zainteresowania – ploty. Tak to jest, jak się nie ma własnego życia, to się człowiek cały czas kurwa interesuje tylko innymi. Zatem albo osoby z pracy, a jak nie one, to plotek.pl itp syf.

Muzyka – ile to batalii było o radio. I wieśniactwo wygrało! Najpierw było ustalone, że przez jeden dzień gra chili zet, przez jeden RMF i przez jeden eska rock.
Obecnie cały czas gra lokalne radio Pogoda – czyli disco polo, nagrania w stylu starego wesela i piosenki Rubika nucone pod kluposem ze łzami w oczach.
Może wtedy marzy o jakimś bogatym Heńku, co to miałby dużo pola i 90 ogonów w oborze?
Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 27 raz(y), średnia ocen: 9,26 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , ,