Wkurwienia w kategorii: ‘Transport’
Pługi – podział, zastosowanie, punktacja
12 stycznia, 2010, Autor: ArkPługi dzielą się na:
1. Złośliwie skrzywione – odrzucające śnieg na zaparkowane samochody, tudzież właśnie odśnieżony i posypany chodnik. Bonus punktowy za każdy samochód, w którym ktoś siedzi od strony zasypywanej i podówny bonus za każdego bezpośrednio trafionego przechodnia. Od 1pkt. za footshot do 5pkt. za headshot.
2. Żartobliwie uniesione – robiące łychą z 30cm śniegu z koleinami, 20cm śniegu bez kolein i robiące swoimi kołami 40cm śniegu z koleinami. Punktacja standardowa – zależna od przejechanych kilometrów. Dodatkowy bonus za każdy samochód, który powiesi się na podwoziu jadąc za pługiem.
3. Olewacko sterczące – podniesione ponad poziom śniegu tak jakby kierowca zapomniał, że nie ma piaskarki, a przez uniesienie łychy chciał tylko zwiększyć prędkość i jak najszybciej odbębnić swoje kilometry. Punktacja zależna od kilometrów, plus bonus dla pierwszego na bazie.
Do czego służą pługi?
1. Pługi służą do tego, żeby względnie odśnieżony przystanek autobusowy odgrodzić od jezdni półmetrowym wałem. Wał taki ma dwie funkcje. Pierwsza to kusząca propozycja dla kierowcy autobusu. Wjechać w takie coś i załatwić jak najwięcej przystankowiczów śnieżną breją wymieszaną z piaskiem i solą – bezcenne. Druga (gdy kierowca nie trafi), to ośnieżone po kolana nogi wsiadających, którzy w środku robią takie bagnko, że ci co nie mieli szczęscia załapać się na miejsce siedzące, podczas hamowania czują się jak na stoku. Punktacja bezpośrednio zależna od wysokości usypanego wału.
Punktacja dla Autobusowych Kubiców (innym razem rozwinę temat) – 1pkt. za każdego leżącego po hamowaniu, 2pkt. za każdą pad wymuszony tylko zakrętem i bonus za złamiania, premia za potwierdzone drutowanie kości.
2. Pługi służą do tego, żeby samochód, który stoi niebezpiecznie blisko jezdni zasypać po samą szybę. Nie ma znaczenia czy samochód stoi, bo właściciel jeszcze nie dźwignął się z wyra o poranku, czy stoi, bo ktoś wstał wcześniej, wychuchał, wydmuchał, 30 minut nagrzewał, oskrobał i właśnie niefortunnie zaparkował na 5 minut. Ale jeśli Operatorzy Pługów mają jakiś ranking, to pewnie ta druga sytuacja jest punktowana wyżej.
3. Pługi służą do tego, żeby parking pod firmą odśnieżać o godzinie 11:00-12:00 podczas gdy 90% pracowników pracuje od 8:00 do 16:00 i już dawno, bo rano, wykopało sobie małe iglo – dziuplę na swoje auta. Taki pług zjawia się tylko po to, żeby usypać za każdym samochodem choćby małą górkę. Taki Operator Pługu myśli sobie pewnie: A co, odśnieżali rano żeby wjechać, to niech odśnieżają po pracy żeby wyjechać. Przyda się trochę ruchu biurwom. A może i nie myśli. Nie chce mi się już nawet z punktacją wydziwiać.
Ot takich kurwa kilka zimowych przemyśleń.
P.S. Dziękuję za konto i dziękuję za powitanie.
Tagi: pługi, zimaJazda polska
21 grudnia, 2009, Autor: TyrQWitam.
Takie sobie pytanie od lat zadaje jeżdżąc za kółkiem po pięknych polskich drogach…Czy ludzie po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nagle tracą całą wiedzę jak się kurwa kulturalnie jeździ czy z natury są pojebani i chcą innym utrudnić życie ? To nawet nie tyczy się tylko młodych kierowców ale kierowców w każdym przedziale wiekowym. Mnie osobiście wkurwiają niektóre kasty kierowców:
1. Pierwsza kasta – chuj włączający kierunkowskaz razem z obrotem kierownicy. Stoisz na skrzyżowaniu, chcesz wyjechać z podporządkowanej, nie możesz bo od 10 minut jadą wariaci na tej z pierwszeństwem. Stoisz stoisz, patrzysz czy może ten z lewej skręci w Twoją stronę i bedziesz miał parę sekund na wyjechanie. Ale te chuje albo nie włączą kierunku albo włączą już skręcając a Ty kurwa czekasz następne minuty na możliwość wyjechania….To samo na drogach jedziesz i nie wiesz czemu kutas jedzie 50 km/h gdzie można 90. A on nagle pach kierunek, ledwo mu w dupe nie wjedziesz, bo on właśnie skręca – niespodzianka. Kiedyś przez takiego chuja miałem wypadek zapierdalałem ostro. Wskakuje na lewy pas juz 100 metrów wcześniej bo gościu się nysą wlecze 20km/h i on kurwa kierunek razem ze skręcaniem jak ja już go prawie wyprzedziłem, cały bok mi załatwił kutas. A się specjalnie patrzyłem czy czasem kierunku nie wrzuca i nie będzie skręcał.
2. Druga kasta – włączają lewy kierunek na rondzie. No kurwa, super. Co to ma pokazywać ? że dojeżdżając do ronda pod prąd się wpierdolisz ? Czy, że bedziesz się kręcił na rondzie do usranej śmierci ? Analogicznie można jadąc prosto jechać na awaryjnych. Nie mogą tępe chuje zrozumieć, że rondo to też skrzyżowanie a na normalnym skrzyżowaniu chyba nie włączasz kierunku w lewo pokazując, że nie skręcasz w prawo a jadąc prosto. No kurwa taka logika. Raz mi instruktor powiedział 10 lat temu i pamiętam. Innym widzę trudno. Kierunek włącza się tylko i wyłącznie przy zjeździe z ronda.
3. Trzeci rodzaj, aktywny zimą szczególnie – włączanie świateł awaryjnych podczas holowania. No ja pierdole kurwa. Jadąc za takim pacanem nie wiesz czy będzie skręcał, czy co będzie robił, czy „dziękował” komuś i zapomniał awaryjnych wyłączyć. Już w ogóle na 3pasmówce to jest jazda jak holujący kutas zmienia pas, a samochody z boku, z tyłu holowanego nie są uprzedzone o tym manewrze, bo widzą tylko awaryjne, że mrugają a nie mają informacji, że ktoś pas właśnie zmienia. Nauczcie się do wacława, że holowany samochód oznacza się trójkątem ostrzegawczym, przekręca kluczyk w stacyjce tak aby było wspomaganie i działały niezbędne światła. Nie użyjesz kierunkowskazu mając awaryjne. Kurwa no zero wyobraźni.
4. Czwarty rodzaj – kierowcy w czapkach. Często w szalikach, w kożuchach i takich tam. Zawsze jadąc za dziwnie zachowującym się kierowcą (tam gdzie można 90, jadą 50, jak jest korek to przed sobą robią 100 metrów wolnego sprawiając, że jedzie się jeszcze wolniej, jadą lewym pasem wolno i trzeba ich wymijać prawym pasem, który jest przeznaczony dla tych wolniejszych debili, nie zostawiają miejsca dla tego co ich wyprzedził itd). Często po takich akcjach widzę kierowcę z nakryciem głowy. Gdzieś wchodzicie, zdejmujcie czapkę.
Jest oczywiście cała lista jeszcze innych debili ale to może przy okazji opiszę.
Tagi: jazda polskaPowrót
19 grudnia, 2009, Autor: KirciaWiększość osób w moim mieście chyba zapomniała, że jest taka pora jak zima. Miasta nie będę podawać, ponieważ jest i tak zniesławione (może domyślicie się). W ostatnich dniach napadało tyle śniegu. Wczoraj późne popołudnie zapowiadało się normalnie. Wyszłam ze szkoły (znajduje się w centrum) i na przystanku byłam tam o 15.30. Śniegu było dużo na ulicach, ponieważ pługi nie odśnieżały ulic. O takiej porze czekanie 15 minut to normalka. Korki były potworne i ledwo dojechało parę autobusów. Pomyślałam, że chyba będę wracać do domu na piechotę, ale to jakaś bzdura. Jednak minął ten czas i autobusu nie było, a ludzi przebywało i robił się tłok, a mróz spory (śnieg też padał ciągle). Wtedy zrozumiałam, że nie prędko wrócę do domu. Czekałam 40 minut i przyjechał upragniony autobus. Ludziska się rzucili jak na jakiś żer (niektórzy zrezygnowali). Po kilku minutach zrozumiałam, że podróż będzie długa. Staliśmy 30 minut i nawet nie dojechaliśmy do pierwszego przystanku. Kierowca otworzył drzwi i większość wyszła. Byłam cholernie wkurzona, bo musiałam z centrum zawalać w mrozie do domu. Zajęło mi to ok. 1 godz. przy szybkim chodzie. Zapomniałam już o ciężkim plecaku. (Z tego co słyszałam to nie jeden człowiek z pracy też wracał na piechotę). Autobus nadal nie jechał i prześcignęłam go. Wracałam do domu 2 godziny! Zazwyczaj jestem już po 20-30 minutach. Mam nadzieję, że w poniedziałek tak nie będzie. Boję się myśleć jak śniegu znowu dużo napada.
Wszystko to dlatego, że te pługi co odśnieżają nie wyjechały na ulicę, bo po co? Sprawa poszła do prezydenta miasta, a jedna firma usprawiedliwiła się, że mogą odśnieżać 4 h , a nie robią tego, ponieważ śnieg pada. Debile dupy ogrzewają i pieniądze biorą. Przez to prawie cały dzień korki były. I teraz w miarę odśnieżyli, by się każdy odpieprzył. Obecnie już dobrze wiem – jak ktoś robi coś, żeby było to każdy użytkownik cierpi.
Myślę się, że u was tak nie było i macie szczęście.
mpk
11 listopada, 2009, Autor: MarksWkurwia mnie organizacja sprzedaży biletów w autobusach linii miejskiej. Zacznę od tego że gdy ktoś już wpierdoli się do autobusu bez tego jebanego biletu, bo i tak się zdarza, to żeby go zakupić w obawie przed kontrolą, musi dopchać się do ciasnego okna prawdy w którym spoczywa sensej kierowca. Gdyby wszyscy siedzieli w miarę przepisowo i uwzględniając obecność innych to dojście do tegoż okna byłoby nie lada błahostką. Zdarza się najczęściej jednak tak, że oprócz pasażerów na siedzeniach leżą ich wielkie torby, łobuzowate dzieci, psy, koty, rowery, rakiety do tenisa, wieszaki na bieliznę i inne dziwne przedmioty z którymi ludzie zdołali się tam na chama nie wiem jakim cudem wjebać. No nic. Już idzie człowiek po ten bilet z dobrymi chęciami, straci sterowność na wskutek przydrożnego wyboju, przyhaczy łokciem tudzież nogą laskę starszej pani i już naraża się na ogólne potępienie jadących tam obywateli, którym nigdy coś tak haniebnego jak potrącenie kogoś przypadkiem się nie zdarzyło. Nie mówię nawet o wycieczkach czy zorganizowanych grupach młodzieży szkolnej podróżujących tymi oto liniami bo to już w ogóle lepiej zapłacić jebany mandat niż się przez to ryć narażając własne i tak już uszczerbane zdrowie.. Docierasz do okienka, a raczej do kolejki która tam nadal tkwi od kilku minut. Pan kierowca z wielką łaską napierdala w klawiaturę średnio klawisz na minute przy tym ledwie panując nad kierownicą i trzymając kurczowo dźwignię zmiany biegów. Autobus niczym dziki koń giba się na wszystkie strony, a ludzie jak pchani niewidzialną siłą razem z nim lecą na siebie rzecz jasna, przytulając i ocierając częściami swego ciała współtowarzyszy podróży, na wszystkie możliwe sposoby Kamasutry. Gdy jakimś cudem pokonasz siłę negatywnej grawitacji, bandę dzieciaków i bagażownię i zdążysz się dopchać do mistycznego okienka przed końcem kursu spotykasz się z twarzą kierowcy- wkurwionego sprzedawcy świstków usiłującego opanować dziki burdel w pojeździe. Ten jakże najczęściej niewesoły osobnik już na twój grzecznościowy zwrot „dzień dobry” robi tak chujową minę że człowiek pierwsze parę godzin poranka ma po prostu zjebane widząc w pamięci twarz wykrzywioną grymasem dzikiej nienawiści do codzienności. No i gdyby bilet kosztował 1zł albo 2zł to wszystko byłoby jeszcze do zniesienia, ale jebany bilet przykładowo ulgowy kosztuje u kierowcy 1,45zł. I teraz stoi człowiek pod okienkiem, liczy te kurwa srebrniki jak judasz jakiś, grosze lecą na ziemie i turlają się pod nogi komu popadnie. Schylić się i narazić na upadek przy gwałtownym hamowaniu? czy w ogóle się nie schylać i w sposób niedopuszczalny marnotrawić ciężko zarobione pieniądze? A jak dasz całą 5tkę to ci będzie pół godziny pierdolił że napisane na naklejce: „Pieniądze za bilet należy wyliczyć wcześniej.” A kiedy ja kurwa mam czas na liczenie pieniędzy dla kierowcy? W czasie śniadania o 6 rano czy może dzień wcześniej powinienem to zrobić a potem ustawić w takie kupki jak w banku… Kiedy już z łaską wstuka ci ten kod i da ten potargany kawałek papieru nawet nie ma sensu ani siły pchać się z powrotem na jakiekolwiek miejsce bo trzeba desantować się z tego otóż środka transportu komunikacji miejskiej na jakże upragniony przystanek. Wniosek z tego taki że najlepiej używać jako środka transportu własnych spracowanych nóg.
Tagi: bilety, MPK


(oceniano 11 raz(y), średnia ocen: 9,00 na 10)