Wkurwienia w kategorii: ‘Telewizja i radio’

Czteropak wkurwienia

27 czerwca, 2013, Autor:

Dzisiaj 4 w 1. Przed każdym wkurwem warto wypić jednego browara ;)

1. Pewnego razu jechałem na smutną uczelnię. Oczywiście znienawidzoną SKM-ką. Zawsze uważałem, iż nazwa firmy powinna brzmieć adekwatnie do świadczonych przez nią usług. W tym przypadku sprawy się komplikują, ponieważ pociągi strasznie się wloką, a tory są remontowane, odkąd zaczął się pierwszy semestr, czyli od 1 października. Jak już coś naprawią, to okazuje się, że peron dalej coś się spierdoliło, i tak w kółko. Ponoć chcą za jakieś dwa lata zakupić ten mega szybki pociąg Pendolino, ale ja już chyba wiem, jak to będzie wyglądać: to będzie ładnie wyglądający produkt, ale nie uda mu się osiągnąć zamierzonych prędkości z powodu zjebanych torów. Czyli w sumie tak, jakbym chciał wyjebać poza orbitę ziemską Tupolewem. Jeszcze przedtem czekam sobie na peronie, a tam informacja, że do do pociągu w kierunku Gdańska zostały jakieś 3 minuty. Uznałem po 5 minutach, że mój zegarek chyba zapierdala, bo według tablicy minęła dopiero minuta. Chyba stałem w jakiejś innej strefie czasowej. No ale chuj, wreszcie przyjechał. W pociągach SKM wręcz legendarne są tak zwane przedziały rowerowe. Bardzo często rzeczywiście znajdziesz tam jakiś rower albo nawet dwa, ale jeszcze częściej napotkasz tam dresiki i żulostwo, które nie dość, że śmierdzi i wygląda, jakby miało ochotę ci napierdolić, to jeszcze uważa się za pierdolonych panów świata. Kontrolerzy chuja im zrobią – jak wystawią mandat, to jeden z takich czcigodnych pasażerów pokaże im, że dwa mandaty już dostał i ma to kompletnie w dupie. Jeden wypowie magiczną formułkę: „Nie mam biletu, nie mam dokumentów, nic mi nie zrobicie” i spokojnie wychodzi sobie na peron. Konsekwencje? Zero. Inny stwierdzi, że nie obchodzi go znak zakazu palenia w przedziale i po prostu jara peta pełen dumy ze swej wyższości. Panowie z Renomy (kontrolerzy) też nie lepsi. Bilet na SKM można nabyć w różnych wersjach, a to jako zwykły bilet, a to jako kwit, a to jako wersja nabita na kartę miejską albo na przykład legitymację studencką. Za każdym razem, kiedy panowie z Renomy wchodzą i jeden z nich bez jakiegokolwiek czytnika prosi mnie o okazanie biletu, mam ochotę się zaśmiać. Koleś popatrzy tępym wzrokiem na mój elektroniczny bilet miesięczny i sobie pójdzie. Kurwa, chyba ma laser w oczach. Zwykle sprawdzają niedbale te bilety, bo na przykład przy metropolitarnym za 110 złotych musisz mieć jeszcze podbitą legitkę upoważniającą do ulgi. W zwykłe dni niemal żaden z tych miłych panów nie zwraca na to uwagi, lecz w takie dni jak np. początek roku szkolnego, początek roku akademickiego czy w kilka dni przed Bożym Narodzeniem nagle brak podbitej legitymacji zaczyna być bardzo, bardzo ważny. Biznes jakoś się toczy, co nie? Kilka dni temu usłyszałem w wiadomościach o wypadku, w którym z pociągu wypadło dziecko. Mamusia i tatuś najebani jechali przedziałem (a jakże!) rowerowym, a drzwi były otwarte. Bardzo rozśmieszyło mnie pełne emocji pytanie pana dziennikarza „Gdzie była obsługa pociągu?”. Kurwa, ja jeżdżę permanentnie pociągiem od października i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby po przedziałach chodził ktoś taki jak obsługa pociągu. Owszem, czasami wejdzie jakieś Security, ale oni też chuja robią i zwykle wysiadają na następnym peronie. Jeśli już miałbym szukać obsługi pociągu, to tylko w miejscu, gdzie siedzi konduktor, tam jest typek od mówienia „Odjazd”. No i jeszcze ci, co sprzedają bilety. Poza tym nikogo innego nie miałem przyjemności spotkać. A nawet zakładając, że taka obsługa by funkcjonowała, to przecież niektóre wagony nie mają przejść pomiędzy sobą. Kible w pociągach to sprawa równie skomplikowana – wiesz, że istnieją, jednak nie da się do większości z nich dostać. W sumie mało kto próbuje się do nich dostać ze względu na – ujmijmy to łagodnie – niezbyt higieniczny wygląd. Właściwie to się powinno nazywać dziura z gównem. Zakochane parki, apel do was: jeżeli cykacie sobie romantyczne fotki na torach, to pamiętajcie, że być może kilka dni temu, być może kilka miesięcy temu, być może nawet wczoraj ktoś oddawał się aktowi wypróżnienia i ten fragment torów, na którym teraz się znajdujecie, mógł paść tego wypróżniania ofiarą. A to według mnie jest straszniejsze niż upiory i strzygi. Jeszcze jedno: ostatnio czytałem o tym, że w życie ma wejść prawo zakazujące osobom, które śmierdzą, podróżowania pociągiem, ale i nie tylko: także tramwajem i autobusem. Moim zdaniem to dobra inicjatywa, choć trudna do rozpisania jako konkretne prawo. Jedni po prostu spocą się, bo będzie tłok, a inni będą capić, bo zapomnieli o mydle. W jednej gazecie czytałem komentarze co do tego mającego niby powstać przepisu, gdzie część ludzi zgadza się z uchwaleniem takiego prawa, ale pewna część również jest przeciwna. Niezmiernie śmieszy mnie ta przeciwna strona, a raczej jej argumenty. Jakiś internauta powiedział, że to burzy ideę tolerancji. Dobre, kurwa… Mój drogi światły człowieku, tolerancja jest wtedy, kiedy różne warstwy społeczne, seksualne czy zawodowe, mimo że nie do końca się rozumieją, wzajemnie akceptują swoją egzystencję bez czynienia szkody pozostałym warstwom. Wielu pasażerów, czy to studentów, czy pracowników, którzy wracają z pracy spierdoleni jak koń po westernie, chce godnie przyjąć ten syf, którym podróżują. I nie dość, że część wagonów śmierdzi moczem i szlugami, to jeszcze jakiś niemyty żul niszczy nam tę strefę prywatności swoim smrodem. Tak samo, jak wkurwia mnie, że Świadkowie Jehowi pukają mi do drzwi, choć ich nie zapraszałem, tak samo wkurwia mnie też to, że nie zapraszałem twojego smrodu do mojej przestrzeni. Drugi internauta stwierdził, że nie możemy tak napierdalać na śmierdzących bezdomnych, bo nikt nie zapewnił im miejsca, gdzie mogliby się umyć. Przyczyny utraty domu są najróżniejsze, nie zawsze sprawiedliwe, jednak tego typu argument mogę wystosować do każdej rzeczy. „Sorry, że ukradłem ten telewizor, ale nikt nie zapewnił mi godnej pracy, która dałaby mi możliwość jego kupna”. „Przepraszam, że zjadłem tamtego człowieka, ale nikt z lekarzy psychiatrów nie zainteresował się moim przypadkiem, więc jestem niewinny”.

2. Inna sprawa, że podwyższają mi piętro w moim domu. Piętro te dotąd służyło jako strych i pewnie przez kilka lat nadal będzie strychem, ale mam przyszłościowy plan, by przekształcić je w swój pokój. No i wiecie, należało zdjąć dach. Problem był taki, że ekipa się tym zajmująca nie dopilnowała, aby zabezpieczyć to miejsce, więc jednym słowem na suficie dwóch pokoi pod piętrem pojawiły się mokre plamy. Cały tydzień ma rzekomo padać, więc ogólnie słaba sytuacja. Przydałyby się jakieś plandeki do zabezpieczenia, ale chuj – oni uznali, że folia to najlepsze rozwiązanie. Wkurwia mnie to, że przy każdym deszczu muszę popierdalać z miejsca na miejsce, żeby wypatrywać, czy nie podłożyć gdzieś wiadra. A nic nie zapowiada, żeby z tą robotą uporano się do końca lipca, bo pracują nad tym 3 (słownie: trzy) osoby. Kurwa…  Chyba czas zbudować arkę, żeby nie utonąć we własnym domu. Albo przynajmniej założę sobie jakiś kapok. Pamiętam, że 10 lat temu, kiedy byłem smarkaczem, tynkowano mi dom i do samego tynkowania zebrano około dziesięcioosobową ekipę. Ta robota to większe i poważniejsze gówno, więc 3 osoby to zbyt mało, ale co ja się tam, kurwa, znam.

3. Niesamowicie wkurwiają mnie te wszystkie fejsbukowe stronki typu „Spotted: Liceum nr X w Y”, „Spotted: Stacja SKM”, „Spotted: Złomowisko w Chwaszczynie”. Kurwa… Ogólnie strony te moim jakże skromnym zdaniem przeznaczone są dla pizd i ciot, które naoglądały się zbyt wielu komedii romantycznych i melodramatów. Człowieku, piszesz do dziewczyny, która stała na drugim końcu peronu, której nie znasz i która być może właśnie wyjeżdżała z twojego chujowego miasta, i do tego uważasz, że gdy napiszesz, że nosiła czerwoną bluzkę i durszlak na głowie, to wszyscy zrozumieją, o kogo dokładnie chodzi? Myślisz, że ona specjalnie wejdzie na tę chujową stronkę, żeby zobaczyć, czy ktoś taki jak ty do niej napisał? Ja pierdolę… Szansa na to, że stanie się tak, jak mówię, jest mniejsza niż wygrana w totka. Ale najbardziej w tym wszystkim denerwuje mnie wirtualizacja tak poważnych rzeczy jak miłość czy etyka. Seks wchodzi w sferę wirtualną – teraz każda tępa i głęboka w gardle dziwka może założyć sobie profil na kamerkach i trzepać hajs (w sumie nie tylko hajs, ale też coś innego…), o jakim przeciętnemu człowiekowi nawet się nie śniło. Niektórzy z moich znajomych się śmieją, mówiąc: „O, patrz, jakaś laska pokazała cycki za 6 złotych”. Tak, to jest śmieszne, lecz także smutne, bo z tych 6 złotych w ciągu 2 godzin może zrobić się nawet 300 złotych, a to jest już dniówka dla większości Polaków nieosiągalna. Czy każda z tych lasek jest kurwą? Prywatnie, poza kamerkami, pewnie nie, ale na stronie, dzięki której zarabia, już tak. Wirtualne nawet są już znicze na grobach. Ja rozumiem – fajnie pogadać ze znajomym, który mieszka gdzieś daleko albo wejść na forum, zadać pytanie i uzyskać na nie odpowiedź. Lecz większość rzeczy chyba nie idzie w odpowiednim kierunku. Wiele znam przypadków, kiedy dziewczyna zrywa z chłopakiem przez sms-a albo Facebooka. Kurwa, jak dla mnie taki związek nigdy nie istniał, skoro o ważnych sprawach mówi się pod internetową maską, a nie w cztery oczy.

4. Ludzie dziwią się, że czytam książki. Nie mogą pojąć, dlaczego to robię, skoro roku szkolnego czy akademickiego już nie ma. Zaczynam się obawiać. Zaczynam się martwić o społeczeństwo, dla którego najwyraźniej czytanie książek stało się strasznie skomplikowane i męczące. Wszyscy oglądają filmy, słuchają muzyki, ale o książkach zapominają, a przecież to nie znowu taka kultura elitarna. Może to wynika ze szkoły – lektury zwykle były, jakie były, choć zdarzały się perełki. Może stąd właśnie ta awersja do czytania. Mnie z kolei czytanie nie nudzi. Nudzą mnie za to kolejne telenowele, gdzie główni bohaterowie grani przez słodziachnego Mroczka i jego klona idą przez 3 odcinki po schodach, żeby zjeść kotleta. Nudzi mnie wielka podnieta mediów, bo Polska rozwaliła San Marino w piłce nożnej. Nudzi mnie, że dla niektórych czytanie książek świadczy o byciu podczłowiekiem. Nie uważam, żeby czytanie czyniło mnie nadczłowiekiem, ale kilka lat temu uznawałem to po prostu za normalną cechę. Za 100 lat pozostaną nam tylko historie obrazkowe i historia zatoczy koło, bo niczym nie będziemy się już różnić od jaskiniowców. Wyobraźcie sobie zdziwienie ludzi, którym mówię, że od ponad kilku lat pisze różnorakie opowiadania, czy to na konkursy, czy tak dla siebie. Od razu pada: „Chce ci się?”. Nie, kurwa, po prostu smagają mnie batami jak pierdolonego niewolnika w kolumbijskiej manufakturze i dlatego piszę. To mi wychodzi, więc to właśnie robię – na razie nie mam z tego żadnego hajsu, ale wszystko może się zdarzyć. Dlatego wkurwia mnie, że zerowe czytelnictwo staje się jakąś nową modą, godną pochwały ze strony gimbusów czy innych ynteligentów.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Gówno TV

2 maja, 2013, Autor:

Nie okażę się Sherlockiem, Platonem ani Einsteinem, jeśli powiem, że na najpopularniejszych kanałach leci gówno. I to nie takie gówno, które można spłukać w sedesie, o nie. To gówno jest tak kolosalnych rozmiarów, że nie dość, że zapcha ci kibel, to jeszcze zaleje cały dom, a jak się już go pozbędziesz, i tak od czasu do czasu nawiedzi cię ten mało zajebisty smród. Chyba niektórzy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że telewizja na gównie żeruje i z gówna bierze zyski. To trywialne i znane. Ale jakże mnie to wkurwia! Dobra perspektywa – natychmiast wyjebać telewizor albo go po prostu nie włączać. Tak, to mnie uspokaja, lecz jedynie odrobinę. Nie chcę tutaj próbować udowadniać nikomu, że telewizja jest w 100% zła – telewizja jest wynalazkiem, który podobnie jak Internet czy elektrownie atomowe daje pewne korzyści, ale który wiąże się też z pewnymi zagrożeniami. I spoko – kto jest mądry, ten pokaże tym chłystkom z TVP albo TVN-u środkowy palec, wypierdoli TV i po sprawie, jednak społeczeństwo (głupie społeczeństwo) nadal będzie szprycowane tą cyfrową laksą prosto z najbrudniejszego wychodka. I najgorsze jest to, że duża część społeczeństwa jest koprofilami, którzy bez zastanowienia łykają każde gówna wysrane przez telewizję. Tutaj dokonam pewnej analizy poszczególnych kanałów i programów, które mnie wkurwiają.

Na początek odniosę się do pewnego programu o tym, co zrobić, aby w domu brudne gacie nie zaczęły chodzić o własnych nogach, jak i o tym, jak usunąć grzyby ze ścian. Kurwa, chciałem, żeby te wszystkie programy pozostały anonimowe, ale w sumie nie widzę w tym sensu – nazwę je po tytule. Jeśli coś jest chujowe, to bez względu na jawność i tak nadal takie będzie. „Perfekcyjna Pani Domu” – jeden z najdebilniejszych programów, jakie wysrała kamera. „O kurwa, mój dom jest brudny, przez szyby to ja już dawno niczego nie widzę, a po dywanie popierdalają mi karaluchy wielkości kokosa. Nie wiem kompletnie, co robić”. Po czym przychodzi inteligentna Rozenek i wyjaśnia, że musi wziąć ścierę, miotłę i zapierdalać. Ja… ja nie wiem, co mam powiedzieć. Mam dwie teorie: albo ci kolesie są podstawieni, albo po prostu nigdy nie powinni wyjść z jaskini na dalej niż kilometr.  Tak, kurwa, to jest właśnie to – powinni zamieszkać w jaskini i polować na mamuty, skoro nie potrafią żyć jak cywilizowani ludzie we własnym domu. Co nadejdzie niedługo? Zwykle bywa tak, że po czasie jakiś program trzeba zdjąć i gdy taki proceder następuje, prowadzącego wpycha się do innego programu na innym kanale tej samej telewizji. Już to widzę: Witam, nazywam się Rozenek i zapraszam was do programu „Jak podetrzeć dupę”. W ogóle zajebista opcja: jestem pieprzonym syfiarzem, więc pójdę do TV i jeszcze dostanę forsę. To jest śmiech na sali. Wkurwia mnie to, że z mycia garów, wycierania kurzu i zapierdalania z mopem robi się wielką filozofię. Arystofanes czy taki Schopenhauer muszą być tacy dumni. Niech ta cała tępa prowadząca (która swoją drogą jak dla mnie ma jakieś zaburzenia psychiczne – spójrzcie w jej oczy i sami tego doświadczcie) wytłumaczy po prostu tym usmolonym kretynom, że sprzątanie nie ma jakiegoś metafizycznego sensu, tylko po prostu służy temu, żeby było do kurwy nędzy czysto. Gdybym chciał, mógłbym równie dobrze opracować filozofię ruchania w odbyt albo smarkania, tylko po co? Nie wspomnę już o przyznawaniu tej pojebanej korony – brawo! Zostałeś wytypowana królową idiotów.

„Rozmowy w toku” – to już o wiele bardziej skomplikowany przykład. Przykład tego, że wystarczy nagromadzić dużą ilość zjebów w jednym miejscu, aby zyskać sporą oglądalność. Wypowiadam się na temat tego programu z perspektywy czasu. Kilka jeśli nie kilkanaście lat temu w tym programie występowali ludzie z realnymi problemami, ale z roku na rok zaczęto stawiać coraz mocniej na wszelakie udziwnienia i – jak się okazało – ludzie po raz kolejny przyjęli tę srakę na twarz, wesoło mlaskając. Współczuję tym, którzy są święcie przekonani, że to wszystko dzieje w 100% na serio. Jak wyjaśnicie mi sytuację, gdzie jakaś debilka przychodzi do tego pseudoprogramu, po czym kilka tygodni później pojawia się w jakimś niedojebanym serialu typu W-11? A może to aktorka, która po prostu zagrała swoją rolę? No dobrze, ale załóżmy, że jednak większość gości to ludzie z prawdziwego zdarzenia. Kogo najbardziej chcielibyśmy zobaczyć na szklanym ekranie? Już wyliczam:

1.Pojebane parki, które zamiast być ze sobą szczere, wolą podłączać się wzajemnie do wykrywacza kłamstw (którego nie jest nam dane zobaczyć; w sumie możliwe, że w ogóle nie istnieje). Dlatego pamiętajcie: wykrywacz kłamstw to absolutna podstawa związku.

2. Tłuste świnie. Wiecie, nie należę do tego typu ludzi, którzy gnębią grubych, bo są grubi. Istnieją różne choroby, ciąża robi swoje, najczęściej jednak otyłość wynika z niepohamowania w jedzeniu. Wkurwiają mnie babska, rozlewające się na siedzeniach krowy, które przez cały program płaczą „jakie to one są pokrzywdzone przez los, bo nikt ich nie chce”. Zamiast się mazać, niech przestaną wpierdalać i tak bym im właśnie powiedział. Waga ponad normę z medycznego punktu widzenia jest chorobą (nie możesz wówczas oddać nawet krwi), choć ja osobiście polemizowałbym z tą teorią. To jest tak samo jak z trawą, kokainą albo uzależnieniem od zakupów – ani zakupy, ani narkotyki, ani pączki nie przychodzą do twojego domu i nie nakazują ci ze sobą obcować pod karą śmierci. Wszystko istnieje w twojej głowie. Ale rozumiem – amerykańskie standardy. Przecież bycie spaślakiem jest modne i takie trendy.

3. Gówniarze, którym się poprzewracało w dupach i spierdoliny życiowe. To kolejny rodzaj gości, którzy zazwyczaj są zbyt głupi, by skończyć szkołę i mieć pracę, a także próbują nam wmówić, że nie wiedzą, kim naprawdę są. Niektórzy z nich dobrowolnie się okaleczają, a potem wielkie zdziwienie, że nie mogą znaleźć pracy. A najbardziej rozśmieszają mnie tępe pizdy marzące o karierze, które twierdzą, jakoby ona sama zapukała do ich drzwi. Szybciej zapukają wam komornicy albo Jehowi.

4. Żelowe pizdusie, zwykle wyrywające dzi(e)wki pod remizą. Przychodzą, żeby pochwalić się swoim wsiuńskim stylem.

5. Ludzie, którzy zmodyfikowali swe ciało do takiego stopnia, że już nie wiemy, czym są.

No, myślę, że jeszcze kilka kategorii bym wymyślił, ale nie chce mi się. Wniosek jest taki: widzowie już nie chcą przejmować się problemami innych, tylko chcą po prostu mieć z nich dobrą bekę.

Kolejnym cudownym tworem telewizji jest program „Top Model” czy – jak ja zwykłem go nazywać – „Top Dziwkel”. Dzięki temu świetnemu programowi dziewczyny w wieku 14-18 lat mogą nauczyć się tego, że wystarczy być tępą szmatą, aby zdobyć światową sławę. Chodzisz do szkoły? Po chuj? Pójdź do „Top Model” i stań się tak samo tępa jak reszta tej menażerii. Występują tam uczestniczki, które urwałyby sobie nawzajem głowy, byle tylko mieć większe względy. Najbardziej chce mi się śmiać, jak robi się im sesje, a one po 15 minutach stwierdzają, że są zmęczone. Ja się pytam czym, kurwa? Powiedzcie to górnikowi i budowlańcowi, na pewno będą wam współczuć. Zjebane jury, w którym rzekomo zasiadają specjaliści, robi taką selekcję, że przeciętna dziewczyna może wpaść w kompleksy, bo „ma o 2 kilogramy za dużo”. W tym widowisku nie promuje się czegoś takiego, jak praca mózgu, a poza tym – nie wiem, czy ktoś ma podobne odczucia – patrząc na te super przyszłe modelki, przynajmniej na większość, zacząłem się zastanawiać, czy ja mam jakiś dziwny gust, czy one po prostu są brzydkie bez tapety i photoshopa? Czy to jest branża porno, żeby wszystko imitować? No chyba nie. Śmieszy mnie też to, jak niektóre panie zgrywają wielkie księżniczki, bo trzeba się rozebrać do sesji. Naprawdę o tym nie wiedziałyście? To jest tak, jakbym chciał zostać patologiem sądowym i nie wiedział, że będę miał kontakt ze zwłokami. Jednym słowem program ten promuje bycie pustakiem i opryskliwym paszczurem. Zastanawiam się, jak wyglądają sceny nieemitowane w TV, ale pewnie jest to jeszcze większa porcja chujstwa i dawanie dupy po kątach. I wcale nie uważam, żeby wszystkie uczestniczki od początku były pustakami. Tyle że nie gra to żadnej roli, bo prędzej czy później zmienia się je w ten materiał budowlany bez krzty wstydu.

Wkurwia mnie promowanie beztalenci. Czym obecnie różni się MTV od filmów rzekomo młodzieżowych Disneya? Według mnie to jedno i niemalże to samo. W MTV próbują ci pokazać, że bycie banelowym kolesiem, ruchającym każdego, kogo popadnie i czerpiącego kasę od rodziców, jest fajne. Bycie dziwką dającą dupy i z uśmiechem opowiadającą o swoim kurestwie jest trendy. Dostałaś Maybacha zamiast Mercedesa – twoi rodzice cię nie kochają i masz prawo zrobić im awanturę. Na stacjach Disneya mamy to samo, tylko bez seksu i alkoholu. Tak jak uwielbiam filmy animowane Disneya i Pixara, tak nienawidzę tych kanałów. Rozpieszczoną młodzież kreuje się na niewinną tylko po to, by po kilku latach, kiedy ich termin ważności minie, wyrzucić ich na zbity pysk. Wmawia się dzieciakom, że te cukierkowe piosenki, które są wykonywane przez Jonas Brothers czy chuj wie, co jeszcze, wywodzą się z prawdziwego rocka. Ja osobiście rocka nie słucham, ale uważam, że nie wolno tak kłamać w żywe oczy. Inna sprawa, też trochę z tym związana, to promowanie tego zarozumiałego aktorzyny, który odgrywa swoją rolę milionera – Piotra Kaszubskiego. Szybciej znajdę Bursztynową Komnatę razem z Atlantydą w swojej dupie, niż uwierzę w to, że koleś zarobił takie kwoty na pracy w stajni i hodowli świerszczy. A już, kurwa, tłumaczenie, że oszczędzał na drożdżówkach, jest tak naiwne, że nawet brakuje mi słów, żeby je opisać. Koleś ma wyuczone formułki i nie stara się rzeczowo odpowiadać na pytania. Nie zdziwiłbym się, gdyby po czasie wyszło na jaw, że jest kolejnym produktem marketingu jakiejś prominentnej firmy.

Dobra, tyle na dzisiaj. Może napiszę drugą część, ale fajnie, gdybyście też napisali, co was wkurwia w TV. A, i to nie jest tak, że zabraniam wam tego oglądać, bo w sumie – nie da się ukryć – sam musiałem zapoznać się z tym gównem, żeby wyrobić sobie jakąś opinię.  Tylko trzeba podejść do tego z dystansem, a nie od razu łykać wszystko jak pigułkę.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 16 raz(y), średnia ocen: 9,94 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Telewizjo, ja Cię kurwa błagam…

19 sierpnia, 2012, Autor:

Codzienność -> wracasz styrany z roboty, bierzesz jakieś papu, siadasz przed telewizorem w nadziei na chwile relaksu i się kurwa zaczyna. Pierwszy kanał ścierwo, drugi syf, trzeci chujnia, czwarty – ooo wiadomości, ciekawe co te pojeby znowu wymyśliły? po 5 minutach oglądania co się dzieje w tym kraju masz ochote podciąć sobie żyły widelcem, ale się kurwa powstrzymujesz i lecimy dalej, kolejny kanał niespodzianka! znowu ścierwo… następny telenowela, nosz kurwa telenowela… ileż kurwa można, wszystkie te zajebiste argentyńskie telenowele różnią się kurwa tylko aktorami, możesz właczyć jebany telewizor, trafić na 20 minute 40 odcinka jebnietęj telenoweli i zgadywać w ciemno co się zaraz stanie… jak się tym można kurwa podniecać, litości. Ale dalej, przełaczamy kanał i co?  Tak drodzy Państwo, znowu scierwo, syf, chujnia, kolejność dowolna. Po jakimś czasie udaje nam się trafić na ulubiony niegdyś serial, szkoda tylko, że zaczął sie pierdolić jakies 27 sezonów temu. Wkurwienie zaczyna narastać, ale się nie poddajesz, w końcu jeszcze nie przeleciałeś wszystkich kanałów. Lawirujesz między tym medialnym syfem a reklamami, a propos reklamy jeden przykład, jak mnie wkurwia jak słysze hasło w stylu „Megapremiera, pierwszy raz w telewizji” a dosłownie kilka dni wcześniej oglądałem ten film na innym kanale, kurwa! czy oni mają ludzi za idiotów?! Nie musisz odpowiadać… Dalej, oczywiście między kanałami dla dorosłych muszą się też trafić te dla dzieci, nie powiem, też lubie sobie od czasu do czasu obejrzeć coś z czasów jeszcze nie tak dawnego dzieciństwa, ale gdy kurwa widze jakiegoś kredkowego szczeniaka napierdalającego łbem o szafke nakurwiającego po angielsku i stojącą obok żyrafe pierdolącą, żeby tak nie robić to mnie krew zalewa, i że niby moje dzieci w przyszłości mają się edukować na takim muzgojebstwie? Yhy podziękował…  Jak sobie człowiek pomyśli, że co miesiąc musi płacić tym fiutom grubą kase, za to, żeby raz na jakiś czas trafić na porządny program czy film, a przez reszte miesiąca kurwić na lewo i prawo i z ubolewaniem zostawić włączony najmniej chojowy kanał tylko po to, żeby coś grało w tle to mam ochote rzucić pilotem w telewizor, tylko po chuj skoro obowiązuje mnie umowa? Taki wkurw łapie mnie w jakichś 70% przypadków włączenia telewizora i godzine temu nie było inaczej.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 11 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: ,

Mafia nami rządzi, a skurwiałe media robią z nas debili

20 maja, 2012, Autor:

Witajcie kurwa!!;]
Nie wypada, żebym inaczej przywitał tak szacowne grono, tym bardziej, że jasny ciul wie kiedy ostatnio pisałem. Powodem było oczywiście nabyte (acz niewrodzone) lenistwo i marazm w tej wszechogarniającej chujozie. Czy to oznacza, że przez ten cały czas trwałem w błogim i utopijnym stanie niewkurwienia? Pewnie, że nie jak chuj! Jednakże wstrząsająco-chujowe przeżycia i popierdolona bardziej niż 'Lato z Radiem’ rzeczywistość wprowadziły mnie w pewnego rodzaju chroniczny stan maniakalno-depresyjny, powodując jakąś nerwicę… najprawdopodobniej to jej groźna odmiana – kurwica. Portal ten nie służy jednak temu, żeby wylewać tu swoje żale i dołować się – nie kurwa! wkurwia mnie to i za to powinien być ban!! – więc nie było sensu, żebym wypisywał tu swoje smutki, które w sumie chuja kogo obchodzą. Powracam jednak z niebytu i pustki, jak ujarany po pachy Gandalf i czas nadszedł, żebym odpierdolił jakiegoś wkurwa, bo gołym chujem wieje tu od jakiegoś czasu i też mnie to wkurwia!

Wiele rzeczy podczas mojej nieobecności wydarzyło się i wkurwiało, nie tylko mnie, ale i całe społeczności, a nawet naród, np:
– znowu banda POpierdolonych POjebów z PO wygrała wyścig do koryta zwany 'wyborami’, co było bezpośrednią przyczyną dalszych zdarzeń… z resztą kto by nie wygrał i tak by było chujowo
– skurwysyńskie ACTA, którymi koncerny i lobby różnego rodzaju próbowały nam zatkać gęby, pchając z kolei kasę w kieszenie skurwiałych polityków
– pseudolista leków refundowanych, z której wynika w zasadzie tyle, że właściwie nic nie jest refundowane (tym tematem się też zajmę wkrótce, bo mnie wkurwia szczególnie)
– śmierć Hanki Mostowiak i Ryśka z Klanu… no to myślę, że akurat była jedyna rzecz jaka nas rozbawiła przez ten czas;]
– błyskotliwy niczym jasny chuj plan rządu o podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat, co podobno ma się określać jako „reformę” (a o tym kurwa też napiszę wkrótce;p )
– wreszcie żeby nas dopierdolić do reszty i zajebać jak glanem w pysk – „Koko Euro spoko”… ja wam kurwa dam koko koko… kij wam w oko!!;p niech się później nie zdziwią jak nasi będą robić jaja na Euro;p
Widać zatem wielość problemów, a to tylko najpoważniejszych i nimi się chcę zająć jak to mam w zwyczaju, albowiem dotyczą nas wszystkich (a przynajmniej tych, którzy jeszcze nie położyli na to lachy i nie wypierdolili na emigrację gdzieś w pizduuuu, gdzie nigdy śnieg nie pada).

Żeby jednak wrócić do wprawy we wpisaniu megawkurwów, na początek krótszy temat. Ostatnio słyszałem przypadkiem znów o sprawie śledztwa w sprawie zabójstwa gen. Papały. Oni to kurwa śledztwem nazywają? To bardziej przypomina jakąś farsę i stek niedorzecznych pierdów, co uważam obraża moją inteligencję, a nawet status bycia kręgowcem. Krótko należy przypomnieć zatem o co chodzi w tej całej zatęchłej gównem sprawce. Oto oficjalna wersja, zestawiająca ostatnie „ustalenia” władz (chuj im w dupę) w połączeniu z faktami jakie miały miejsce w rzeczywistości:
Grupka kilku złodziei samochodów, która w owym czasie miała 17-19 lat zaczaiła się na furę nie z tej Ziemi… co tam jakieś limuzyny, Merce, BMki i inne burżuazyjne bryki, jak tu można zajumać zużyte Daewoo Espero, zaiste wykurwiste auto, na widok którego każdy sika po nogach. Owi przestępcy postanowili przeprowadzić akcję w iście Hollywoodzkim stylu, w końcu jaka to frajda zwinąć samochód jak to się zawsze robi, gdy nie ma właściciela i nikt nie patrzy. Zajebali zatem w łeb kierowcy, gdy ten wysiadał, z pistoletu z tłumikiem, z bezpośredniej odległości. Przygotowali się też zawczasu i ścieli kulę, żeby utrudnić identyfikację, a po podpierdolili łuskę. Przypadkiem okazało się, że kierowca którego zajebali, to Komendant Główny Policji, co za cholerny pech – skąd mogli wiedzieć? Z tego wszystkiego tylko zapomnieli w końcu ukraść wspomniany wcześniej wóz, którego rzekomo miała cała ta akcja dotyczyć. Młodociani przestępcy musieli chyba przejść wcześniej jakąś szkołę survivalu prowadzoną przez krzyżówkę Indianina z Ninja bo przez kilkanaście lat zacierali skutecznie ślady, mylili tropy na tyle, że niemożliwe było ich złapanie. Wszystkie osoby podejrzewane do tej pory o związek z tą sprawą nieszczęśliwie popełnili samobójstwa – być może nie mogły odżałować tego Daewoo, którego zapomnieli zajebać w końcu. Nagle przypadkiem po tylu latach ktoś z dupy się zgłosił i uraczył śledczych tą oto historią zdarzeń i danymi sprawców. Wersja ta jak najbardziej spodobała się i została zatwierdzona przez ministra MSW oraz wszystkich poprzednich ministrów sprawiedliwości.
Jeśli po przeczytaniu historii wnioskujecie, że to jakiś pojebany absurd i trzeba mieć IQ na poziomie szympansa (=12, bez obrazy dla szympansa), żeby w coś takiego uwierzyć – to macie rację.

Tak dochodzimy do pierwszego wniosku, który mnie wkurwia nieziemsko. Czy oni naprawdę myślą, że my wszyscy jesteśmy skończonymi debilami, albo czy wyglądamy jak jakieś małpy na drzewach, żebyśmy wierzyli we wszystkie brednie jakie wymyślą i przyklaskiwali temu jeszcze? Do chuja, (wszyscy) Polacy nie są jeszcze tak skretyniali do reszty! Tymczasem te skurwiałe media co dzień nam wpychają jakąś papkę bzdetów i ściemy rozmiękczającej mózg na marmoladę. Mówią o tym w sposób jak najbardziej poważny, co potęguje jeszcze efekt ich myślenia o nas jako o bezkręgowcach. Jak słyszę takie brednie to nim mi gotująca jucha rozsadzi łeb, mam ochotę wyjebać krzesłem w telewizor. Powstrzymuje mnie jedynie mały żal, czymże se ten biedny telewizor na to zasłużył, żeby dostać wpierdol za pitolenie jakie w nim puszczają i którego on sam nie jest winien. Dlatego zaprawdę powiadam wam, nie słuchajcie tego gówna owiniętego w kolorowy papierek, które co dzień próbują nam wepchać, albowiem to kłamliwe skurwysyny.

Druga rzecz jaka mnie wkurwia przy okazji tej historii, to jej geneza i logiczne wytłumaczenie. W to, że jest to jeden wielki pic na wodę, fotomontaż, nikt, nawet nietrzeźwo myślący nie powinien mieć wątpliwości. Generał Papała zajmował się rozwaleniem przemytu narkotyków, wielkich afer korupcyjnych czy rozwaleniem mafii paliwowej. W sprawki te byli zaangażowani bogaci biznesmeno-gangsterzy oraz wysocy urzędnicy państwowi. Jak bardzo zatem przesiąknięta zniszczeniem jest polska scena polityczna, jak umoczeni są w niej wszystkie te polityczne sprzedajne kurwy i jak wielkie haki muszą mieć mafie na nich, żeby ci z kolei próbowali nam wepchać takie kity za pomocą skurwiałych mediów. Pozostaje tylko jedno pytanie właściwie – czy to politycy zanurzeni są w mafii, czy też mafia w polityce i to ona rządzi? Wydaje mi się po prostu, że i jedno, i drugie, bo polityk i mafia to już słowa tożsame. A zatem tak naprawdę to mafia nami rządzi i chodzi tu tylko o kręcenie jej lodów, o nic więcej. I wkurwia mnie to! – bo jak nie może.

Jedynym rozwiązaniem byłoby obalenie tego systemu. Myślę jednak, że Polacy mają na to już wyjebane po prostu (że takim gimbusem podjadę), bo po ostatniej próbie sprzed 23 lat jest jeszcze gorzej niż było wcześniej. Więc jaki jest sens to rozpieprzać, skoro pewnie i tak to nic nie zmieni, a ktoś inny się tylko na tym nachapie po uszy.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!