Wkurwienia w kategorii: ‘Telewizja i radio’

Pranie odmóżdżonych mózgownic

8 lutego, 2014, Autor:

W związku z tym, że pomimo nawału zajęć czysto zawodowych nie mam czasu na nic, jak każdy potrzebuję chwili warzywnego relaksu celem odprężenia i przynajmniej chwilowego oderwania się od brązowości gówna codziennego. Najczęściej sprowadza się to do tępego spoglądania w odbiornik telewizyjny uczciwie opłacony abonamentem (khie khie:) z ciężko zarobionych pieniędzy w towarzystwie ergonomicznego pilota i złocistego napoju.

Klepiąc z półautomatu w klawisze pilota przeszukuję kanały w poszukiwaniu czegokolwiek sensownego, po obejrzeniu czego nie będę zmuszony zwrócić nieprzetrawionej kolacji w kanał. Jedziemy: politycy, pedał, pedał, chuj wie co, baba skamląca, że jej tragedią życiową jest spiczasty nos, paradokument, pedały, politycy, opera mydlana, wybory miss trans (ja pierdole!), paradokument, jeszcze więcej pedałów, politycy… JEST! popaczam se o islamskich terrorystach. Komercyjna telewizja, więc wiem – tuż za winklem czają się reklamy, ale ok – w końcu muszą z czegoś żyć, a mi się nie chce przełączyć.

Nadejszła oto nieuchronna chwila i zaczyna się blok reklam: tabletki na ból głowy, na katar, na kaszel (oczywiście nie może być prosto – na suchy i mokry), na srakę, na brak sraki, na kaszel ze sraką, witaminy co się nie wchłaniają, witaminy co się wchłaniają… Kurwa, ile można słuchać „przed zażyciem zapoznaj się z treścią ulotki (…)”? Zabrzmię jak jakiś pradziad, ale kiedyś reklamowało się jakieś cud środki czyszczące, nikomu nie potrzebne gadżety i tym podobne, a blok nie składał się z 10 minut pieprzenia o tym, że jak se łykniesz tabletę to cię wątroba nie będzie napierdalała – kurwa nie żryj śmieci to będziesz zdrowszy. I to nie jest problem tylko TV – często słucham radia i ciągle słyszę jebane „przed użyciem”, przed seansem w kinie Goździkowa radzi…

Zamiast stawiać na edukację, aby uświadomić, że wszystko co robimy, jak się traktujemy wkrótce będzie miało swoje konsekwencje, lepiej faszerować medykamentami bo za tym idzie kasa, masa kasy, a większość z nas daje się na to nabrać…

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 9,80 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Tolerancja? Część pierwsza

3 listopada, 2013, Autor:

W średniowieczu tysiące ludzi umierało na dżumę, czyli tak zwaną „Czarną śmierć”. Wtedy mogliśmy mówić o poważnej epidemii. I ostatnio zauważyłem, że w dzisiejszych czasach nęka nas równie potężne choróbsko, którego jednak nie powodują wirusy, bakterie ani grzyby, a czysta ludzka głupota, próbująca iść za debilnymi trendami UE czy kolejnej ekozjebanej organizacji ochrony wszystkiego, co i tak wymrze za 100 lat. Tolerancja. Z tolerancją jest tak jak z jedzeniem w KFC – jak raz na jakiś czas wejdziesz do tego miejsca i zamówisz sobie burgera, to nic ci się nie stanie, gorzej jeśli będziesz tam chodzić codziennie. Wtedy staniesz się grubym wrakiem człowieka, który albo zbyt późno zorientuje się, że popełnił błąd, albo nadal będzie przekonany, że nic się wokół niego nie dzieje. Tolerancja dotyczy wielu rzeczy, ale jak to zwykle czynię w swoich wpisach, wypowiem się na zaledwie kilka przykładów. Ogólnie nie jest tak, że jestem rasistą i odwracam wzrok, kiedy widzę człowieka o innym kolorze skóry. Homoseksualiści też nie bardzo mi przeszkadzają, dopóki… no właśnie, o tym będę dzisiaj pierdolić.

1. No więc na początek coś, co już poruszałem w jednym z pierwszych swoich wpisów: ekologia. W dzisiejszych czasach stowarzyszenia chroniące środowisko składają się z fanatycznych imbecyli, którzy zapominają o swoich ludzkich właściwościach, jak również kompletnie zlewają to, że to człowiek wymyślił całą ekologię. Śmierć wielu gatunków zostaje zwalona na człowieka. „Chrońcie zaginione gatunki” – OK, ale czy nie uważacie, że świat ciągle się zmienia i zmiany te wpływają między innymi na życie zwierząt? Kurwa, czy to człowiek zajebał dinozaury? A było ich przecież dosyć sporo w czasach, w których żyły. Głodny lew będzie miał wyjebane, czy gatunek gazeli, który goni, jest zagrożony wyginięciem. Mam tolerować ich gadki o globalnym ociepleniu, czyli teorii, która została wyssana z palca i na której po dziś dzień tłuki typu Ala Gore’a robią hajs na głupich debilach? Wiecie, co ten ekokretyn napisał o Polsce? Że są w niej takie zanieczyszczenia, że trzeba nosić maski przeciwgazowe, żeby przeżyć. Kurwa, debil. Kiedy widzę rozentuzjazmowanych wolontariuszy w zielonych bluzkach, jest mi trochę przykro, bo choć niektóre ich akcje mogą mieć sens, to jednak większość dotyczy głupot. Obejrzyjcie sobie film „Fuck for Forest” opowiadający o ekologicznej bandzie, która kręci pornosy po to, aby zdobyć pieniądze dla biednych w ich mniemaniu plemion, którym źli przedsiębiorcy wycinają las, żeby zrobić autostradę. Raz, że dorabiają sobie oni ideologię do ruchańska i porno, a dwa, że potem okazuje się, iż członkowie tych plemion tak naprawdę są entuzjastycznie nastawieni wobec autostrady, bo w końcu złapią jakiś kontakt ze światem. Kurwa, nie dorabiajmy filozofii do ruchania… „Rucham się dla dobra ekologii”… Ostatnio na Facebooku znalazłem link wrzucony przez znajomego, w którym ekozjeby wielce się bulwersowały tym, że w Makro można kupić całą, zapakowaną w folię świnię. „To nieludzkie, to karygodne”. Tępe ludziki, tak właśnie wygląda mięso – nie rośnie ono na krzaku ani na drzewie, tylko zarzyna się świnię, krowę, osła itp., aby je pozyskać. I co, teraz chcecie mi pierdolić jakieś farmazony, że cała martwa świnia to coś innego niż pokrojona na kawałki martwa świnia? Gdzie jest, kurwa, logika? „A bo dzieci na to patrzą i są przerażone”. W takim razie rozumiem, że ryby im też nie dajecie, bo w sumie jakby nie patrzeć, taki śledź w galarecie wygląda jak żywe zwierzę… To samo z całym upieczonym indykiem albo kaczką. Mieszkałem na wsi przez bardzo długi okres. Obecnie mieszkam w tym samym miejscu, ale już dawno przestało ono istnieć jako typowa wieś, jednak nie mogę zaprzeczyć, że widziałem, jak wujek odcina kurze głowę albo jak patroszy się świnię. I jakoś moja psychika na tym nie ucierpiała. Wręcz przeciwnie, zrozumiałem, na czym ten świat polega. Nie jestem za tym, żeby zabijać zwierzę dla rozrywki albo topić młodego psa w rzece, bo nie ma się co z nim zrobić, ale zabijanie zwierząt dla jedzenia było, jest i mam nadzieję, że będzie normalne w dalszym ciągu. Na tym opiera się cały ekosystem. Dlatego tolerancja wszelkich wege, wegan i tym podobnych pojawia się u mnie w momencie, kiedy nie robią oni filozofii ze swojego jedzenia i nie onanizują się, podkreślając swoją wyższość. A tak już na marginesie: dowiedziałem się niedawno, że powstała nowa moda zwana fruitianizmem. Według wyznawców tej „zdrowej diety” wyrwanie pietruszki jest złe, bo oznacza jej śmierć, za to jabłka z jabłoni jak najbardziej można zrywać.  Wymyślcie kamienizm albo wysranizm – będziecie mogli żywić się tylko tym, co sami wyprodukujecie.

2. Feminizm. Ktoś mądry kiedyś powiedział, iż „Feminizm kończy się w momencie, gdy trzeba wnieść kanapę na dziewiąte piętro”. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Feministki na ogół są kobietami, które potrafią krzyczeć, że chcą równych praw, ale tak naprawdę nie sposób porównać  ich do dawnych sufrażystek. Zawsze, kiedy tego typu smutny, brzydki osobnik płci prawdopodobnie pięknej drze japę, że mężczyźni są szowinistami, wskazuję im kopalnię. No bo zaraz, zaraz… Czemu żadna z nich nie szuka tam równouprawnienia, skoro tak niewiele jest kobiet górniczek? Ano dlatego, że szukają one samych luksusów, żeby było im wygodniej. Poza tym natura pokazuje, że kobieta i mężczyzna nie są równi wobec siebie – nie chodzi o to, że ktoś jest gorszy od kogoś, ale sam fakt, że kobieta może rodzić dzieci, a facet może mieć – dajmy na to – raka jąder, powoduje, iż potrzebujemy osobnych przywilejów.  Bawi mnie też używanie słowa „kobieta wyzwolona”. Zawsze, kiedy słyszę takie określenie, mam przed oczami dwa typy kobiet. Albo są brzydkie i nikt nie rzuciłby im pod nogi nawet kasztana, albo są to dziwki, które balują na wixach i ruchają się z pierwszym lepszym facetem, wymagając szacunku wobec swej kurewskiej persony. Dlatego dopóki nie zobaczę, jak feministka z młotem pneumatycznym w ręku i bicepsem Pudziana będzie roztkliwiać się nad niesprawiedliwością losu, będę się śmiać z tych biednych istot.

3. Religia. Każda, bez wyjątku. Każdy bogobojny wyznawca powie ci, że najważniejsza jest tolerancja, ale chwileczkę… Religia przez cały swój okres istnienia nie miała wielkich problemów z zabijaniem innowierców. Wystarczy poczekać tydzień lub dwa, a na stronach typu Sadistic pojawi się jakiś nowy filmik, w którym głupie turbany upierdalają komuś głowę maczetą. Oni, kurwa, mają być panami świata? Ta pierdolona dzicz? Kiedyś pisałem już o Islamie, więc nie będę się powtarzać, ale bardzo zaintrygowała mnie kwestia pokazywania wizerunku Mahometa. Dla tych, którzy nie kumają: w Islamie jest to zabronione, oni w świątyniach mają arabeski i tego typu ozdoby, natomiast ukazanie wizerunku Mahometa jest surowo karane. I teraz pojawia się problem: co mnie to, kurwa, obchodzi, że wy nie chcecie, żeby go malować? W swoim dzikim gronie możecie się szlachtować za to bez mrugnięcia okiem, ale ja nie należę do waszej kultury i wasze sacrum jest dla mnie debilizmem. Klechy jednak w moim mniemaniu nie są lepsze. I zaraz ktoś powie, że przecież zrównywanie instytucji islamskich z katolickimi jest nie na miejscu. Owszem, cała struktura się różni, lecz to nie oznacza, że kościół jest nieskazitelny. Ja nie chcę narzucać nikomu swoich przekonań, jednak ilekroć temat rozmowy schodzi na religię, to nie mogę wyrazić o niej swojego zdania, bo od razu katoliccy rozmówcy są wielce obrażeni jak członkowie pewnej partii o trzech literach. A przecież mówiąc „Według mnie nie ma żadnego Boga”, nikogo nie obrażam, wręcz przeciwnie – wyrażam swoje zdanie, do którego mam prawo. Ilu w Polsce tak naprawdę żyje katolików? Według mnie niewielu. To 90% jest kompletnie wyssane z palca. Założę się, że większość rzekomych katolików w Polsce nie przeczytała całej Biblii – dla mnie to jest jednoznaczne z tym, że nie są oni katolikami, ponieważ to tak, jakbym był fanem „Pana Tadeusza” i nie widział nawet jego okładki. Ktoś zapyta, czy w takim razie ja przeczytałem całą Biblię. Otóż nie, ale znam ważniejsze jej fragmenty, a poza tym nie uważam się za katolika. Są też ludzie (wśród tych 90%), którzy już dawno zwątpili w tę religię, ale formalnie wciąż należą do organizacji czarnych magów, ponieważ nie dopuszczono ich do apostazji. Organizacja kościelna uwielbia utrudniać życie ludziom występującym z ich nieskromnych progów – znajdowanie świadków itd.. To ogólnie dość szeroki temat, być może na jednego solidnego wkurwa. Toleruję ludzi, którzy nie wychodzą ze swoją religią na ulicę i nie próbują zdominować kraju swoimi wierzeniami. Natomiast ukierunkowanie szkoły na tor katolicki czy wtrącanie się do polityki, zasłaniając się różańcem, jest karygodne. Nie widzę też powodu, abym miał tolerować procedery związane z wstąpieniem do poszczególnych organizacji wyznaniowych, jeżeli są one związane z nieświadomością osoby, która jest wprowadzana. Niemowlak nie ma poczucia wiary, więc może niech sam potem zdecyduje, kiedy już podrośnie, jaki nurt go interesuje? No i jeszcze jedna kwestia: pedofilia. Temat drażliwy, być może wyolbrzymiany przez telewizję o niebieskim kółku, jednak na pewno aktualny. Nie można przecież mówić, że takie sytuacje nigdy nie zaistniały. Problem polega na tym, że tak naprawdę nie wiemy, ile rzeczywistych gwałtów na dzieciakach popełniono w ciągu dwóch najbliższych dekad, gdyż Watykan przestrzega oficjalnego prawa, które nakazuje tuszować takie afery. Nie wspomnę już o wypowiedzi pewnego klechy, z której wynika, iż to dzieci kuszą, aby je zgwałcić. Wiem, było to ujęte innymi słowami, ale nie ma co się zasłaniać oratorskimi sztuczkami. Moje zdanie na temat tolerancji religii jest takie, że należy wyznaczyć jej konkretnie zarysowane granice prawne, bo jak wiadomo nie od dziś bogowie uwielbiają taplać się we flakach śmiertelników.

4. Orientacje seksualne i transseksualizm. Tu mam dylemat, gdyż nie do końca potrafię się wobec tego punktu ustosunkować. Mnie szczerze pierdoli, kto co wsadza sobie w dupę, nie jestem przeciw temu, żeby o tym nie mówić, żeby nie poruszać tego tematu itd., ale… Duża część narodowców obrzuca homoseksualistów błotem, mówiąc o normalnym modelu rodziny, pomimo iż ich życie seksualne wynosi pierdolone zero. Jednak bycie homo urosło częściowo do rangi trendów. Włączam telewizor: moda – pedał Jacyków i jego ciepli przyjaciele w ubraniach z Czerwonego Krzyża tłumaczą, jak dobrze wyglądać na mieście. Kurwa, gdybyście powiedzieli mi, że jestem dobrze ubrany, to bym się natychmiast przebrał. Polityka: partia pewnego pana promuje swojego kandydata/kandydatkę o wątpliwej płci. I gdyby jeszcze osoba ta miała jakieś pojęcie o polityce i naprawdę coś zrobiła, to bym się nie czepiał, ale ona jest w tej partii na zasadzie maskotki. Ogólnie to ta partia składa się w większości z odmieńców, którzy są tam na tej samej zasadzie. Sztuka, moda, polityka – wszędzie tam zwrócenie na siebie uwagi jest o wiele łatwiejsze, kiedy jesteś alternatywnym gejem o kontrowersyjnych poglądach. Homoseksualiści bardzo często narzekają na to, że ludzie hetero widzą ich wyłącznie jako osoby pieprzące się ze sobą po kątach. Częściowo jest to stereotyp, aczkolwiek istnieje też w tym duże ziarno prawdy. Bardzo wielu homoseksualistów próbuje na siłę, wbrew wszystkim pokazać, jacy to oni są zajebiści. Ze swoją seksualnością wychodzą w miejsce publiczne, gdzie takie sprawy nie powinny być poruszane. To jest tak, jakbym jako osoba hetero pokazywał fiuta wszystkim kobietom, które przechodzą obok, bo przecież jestem hetero, co nie? Widziałem wielu ludzi, którzy będąc homo nie wyróżniali się wśród tłumu, ponieważ była to ich prywatna sprawa. Natomiast to, co robi się teraz, jest arcychujowe – zakazuje się używania słów „mama” i „tata”, bo mniejszość, która w naturalny sposób nie może mieć dzieci, jest wielce urażona. Pozwala się adoptować dzieci parom  homoseksualnym, mimo iż osoba, która – załóżmy – jest samotna i straciła żonę, nie może adoptować dziecka. I najgorsze jest to, że ludzie homo dążąc do tolerancji podobnie jak feministki chcą sprawić, by większość została spacyfikowana. Jeżeli ktoś chce jako facet nosić sukienkę, to rzecz jasna nie zabronię mu tego, ale też nie muszę tego popierać i mogę się z tego śmiać. Po prostu boję się, że niedługo faceci w spódniczkach i biustonoszach będą mnie wytykać palcami, dlatego że noszę dżinsy i bluzę z kapturem – to byłaby już patologia.

5. Pochodzenie etniczne. Najbardziej wkurwia mnie przypinanie etykietki rasizmu do wszystkiego, w czym uczestniczą biali i kolorowi. Dajmy na to: biały pobił się z czarnym i wychwyciły to media. Co napiszą na ten temat? Oczywiście, że zły białas pobił czarnoskórego człowieka za jego pochodzenie. A tymczasem okazuje się, że po prostu obydwoje byli pijani i jeden wylał drugiemu piwo. Chuj z prawdą! Liczy się to, że czarny zostanie pobity przez białego nazistę. Ale z kolei, jeśli trzech czarnych pobije białego, to już nie ma mowy o rasizmie, jest tylko pobicie. Żydzi amerykańscy, którzy II WŚ przeżyli w ciepełku i nie widzieli nawet obozów koncentracyjnych na oczy, domagają się odszkodowań z powodu wojny, mimo iż Żydzi, którzy ginęli w obozach, nie mieli z nimi nic wspólnego. Cyganie, którzy zamiast asymilować się z Polakami, wolą siedzieć na zasiłku, w jakimś swoim getcie, i kraść na ulicach, oczywiście też są poszkodowani, bo przecież Polacy nienawidzą ich kultury. Syf i kradzieże to nie kultura, tylko jej zaprzeczenie. Działa to też w drugą stronę: biali patrioci, bracia narodowcy non stop pierdolą o tym, że pozabijaliby Arabów, a sami najebani po ośmiu piwach wpierdalają się do nich na kebaba. Wkurwia mnie, że duża część Polaków jest nieufna wobec wszystkiego co nowe i wobec innych narodów. Oczywiście nie chodzi mi o ciepłe przyjmowanie każdego, kto się nawinie, ale z takim nastawieniem gówno zdziałamy. „A bo my mamy smutną historię” – co mają powiedzieć mieszkańcy Hiroshimy? Oni już dawno nie roztrząsają tego, co było. Mówię o tym może z tego względu, że moja rodzina jest polsko – niemiecka i mam do tego większy dystans. Uważam, że nie można usprawiedliwiać swojego zachowania własnym kolorem skóry czy pochodzeniem.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 12 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

798 słów o stanie rzeczy…

2 października, 2013, Autor:

Będzie o polityce, więc mogę przynudzać. Ostrzegam, masz jeszcze czas, żeby pojebać te wypociny ;)

Mija już ponad miesiąc kiedy to nie miałem styczności z polską telewizją i rzecz jasna innymi mediami. Nawet nie wiecie jak ja się z tego cieszę! Wczoraj serfując po necie, karmiłem umysł korwinizmami, prawdziwie prawicowymi poglądami, słuchałem wykształconych mądrych głów i zatracałem się w prostocie liberalnej myśli politycznej. Chcąc/nie chcąc, w pewnym momencie trafiłem na konfrontację prawdziwej polityki i tego co mamy w Polsce i europie. Wystarczyło kilka zdań naszych politykierów, na tematy, które w ogóle na dobrą sprawę powinny mnie i każdego myślącego człowieka na prawdę gówno obchodzić. Tym bardziej w czasach w jakich przyszło nam (w wielu przypadkach) wegetować od 1wszego do 1wszego. Uświadomiłem sobie wtedy, że kiedy codziennie wlepiałem wzrok, co prawda z obrzydzeniem i odrazą w serwisy informacyjne w TV, mimo swojej niechęci i ogólnego pojęcia kim są i co robią nasi posłowie, tak na prawdę nie dostrzegałem ogromu i powagi tego zdebilnienia! Przecież to banda kretynów, skorumpowanych, zakompleksionych idiotów, którzy nie widzą bądź nie chcą widzieć tego jaki wpływ mają na to państwo. Nie interesuje ich nic, poza czubkiem własnego nosa, lecimy w dół na łeb kurwa na szyję, a te zjeby od kilkudziesięciu lat zasłaniają nam oczy jakimiś popierdolonymi dziecinnymi gierkami. „Bo Prezes Jarek to psychopata, tylko by się kłócił, nie daje nam rządzić, chuj mu w dupę, niech zbiera wiśnie”. Z drugiej strony słyszę – „A Donek i jego świta to złodzieje, komuniści i w ogóle swołocz moskiewska, to był zamach a wina rzecz jasna Tuska!”.  Chuj z  tym że gospodarka leży i robi pod siebie, chuj tam, że ZUS to bankrut i że o emeryturze wszyscy możemy zapomnieć, chuj że próbuje się to łatać pieniędzmi z OFE, wszystko chuj – ważne że Jarek krzyczy a reszta mu odpowiada pięknym za nadobne. Czasem ktoś zamorduje niemowlę, temat na kilka dobrych lat, czasem jak jest zbyt nudno zaatakuje się prawdziwą opozycję, wiecie – kibole, naziole i psychopata Mikke ku uciesze lemingów. I tak to się toczy. Ludziom mami się w głowach i mimo że wszyscy widzimy co się z tym krajem dzieje i dokąd to zmierza, nikt niema odwagi stanąć, powiedzieć stanowcze „basta kurwy!” Myśli taki „jakoś to będzie, skoro było do teraz”. Pytam tylko do kiedy „jakoś to będzie”? Bo z tego co widzę, to na prawdę stoimy na krawędzi przepaści i niedługo zrobimy krok w przód. Z tym że nie będzie to słynny krok w czeluść Gomółki, tylko poważny rozjeb. Nie winię tutaj nikogo za bierność, wielu z nas próbuje z tym walczyć, ale nadal jest nas kurwa za mało. Nie dziwne że boimy się radykalnych zmian, sam się ich boję. Niemal pół wieku Socjalizmu zrobiło swoje, starsze pokolenie przyzwyczaiło się że „jakoś to będzie, państwo mi da w razie czego, chuj tam, jakoś przeżyję”. Otóż kurwa czas obudzić się i sprawy wziąć we własne ręce. Już niedługo państwo lewackie nomen omen, socjaldemokratyczne jakim jest ponoć „wolna” Polska i cała ta unia  nie będzie miała czego dawać – już mamy taki dług że ja pierdole, od chwili narodzin przypada na nas spora sumka zadłużenia. Płacimy prawie połowę pensji na pierdolone podatki, z których to utrzymujemy urzędasów, bezrobotnych, którzy jebią jakakolwiek pracę mając co miesiąc kasę za free, składamy się na upadająca służbę zdrowia, która na rozpoczęcie leczenia nowotworu każe czekać latami, a jeśli już się komuś uda, może się okazać że NFZ nie przedłuży kontraktu ze szpitalem i za leczenie albo zapłacisz sobie sam, albo gnij kurwo i z dychaj. Kurwa, wypierdalamy tyle pieniędzy na państwo nieudolne, które zmierza ku kurwa zagładzie i ciągnie nas ze sobą. Ja pierdole, jak sobie człowiek uświadomi w jakiej ciemnej dupie jesteśmy chce się kurwa usiąść i wyć! Ale nie takie jest rozwiązanie! Owszem trzeba sobie to w końcu wbić do łba, że podatki są stanowczo za wysokie, a to na co te podatki idą, nie spełnia najmniejszych kurwa oczekiwań. Jesteśmy bezprawnie okradani do kurwy no! Ale chuj, jeszcze raz powtórzę, nikogo nie osądzam, nie stawiam się ponad kimś, kto mimo, że widzi to całe gówno nic nie robi. Nie dziwne -na prawdę kurwa, wszystkiego się odechciewa, nie namawiam tez nikogo do pospolitego ruszenia internetowym wpisem,  jakich dziesiątki tysiące w sieci, bo wiem że chuja to da, tym bardziej że mówca ze mnie kiepski. Ale kiedyś to się kurwa urwie, prędzej czy później wyjdziemy na ulice, a wiecie dlaczego? Ktoś kiedyś powiedział mi coś bardzo mądrego, coś czego uczy historia, która to jak wiecie lubi się powtarzać – „Niema wojny, póki niema głodu”  Póki każdy z osobna tak na dobrą sprawę nie uświadomi sobie tego w czym tkwi po łokcie, nic na lepsze się nie zmieni a będzie tylko gorzej i gorzej, aż to wszystko w końcu pierdolnie a polski i europejskie ulice na nowo spłyną krwią.

Pozdrawiam was moi drodzy! Wyłączcie TV, włączcie myślenie.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 8,40 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , , , , , , ,

Wkurwiający miszmasz

28 września, 2013, Autor:

Dawno niczego nie pisałem, głównie dlatego ze nie miałem za bardzo czasu. Co prawda znalazłoby się wiele wkurwiających rzeczy, dla których mógłbym wymyślić kilka osobnych wkurwów, ale wolałem przechować je na później i stworzyć jednego, tłustego wkurwa. No cóż… nie ma co zwlekać, trzeba zapierdalać z tematem.

1. Wkurwiająca rodzinka – a właściwie jej część. Zapewne niektórzy z was pamiętają mój wpis pt. „Marność nad marnościami”. Dzisiaj sytuacja jest taka sama, a nawet powiedziałbym, że bardziej chujowa niż przedtem. Osoba, która miała zagarnąć całe gospodarstwo swojego zmarłego brata (który z kolei przed śmiercią wyraźnie mówił, że wszystko będzie podzielone tak, jak chciał jego ojciec), zagarnęła je. To znaczy, zagarnie, bo na te wszystkie akty, procesy itd. trzeba czekać/ Przy czym w sposób perfidny, adekwatny dla największej mendy stwierdziła, że i tak dając każdemu z rodzeństwa po jednej działce, wyświadcza im przysługę. I to brzmiało mniej więcej tak, jakby monarcha wszechświata udzielił amnestii swoim prostym chłopom. „Dziękujcie mi za moją hojność, sukinsyny, albowiem mogłam nic wam nie dać”. To nie hojność, a chujność – tak bym to nazwał. Perfidne są również inne rzeczy, które ta moja cudowna ciotka odpierdoliła. Wiadomo, jest gospodarstwo, to i są jakieś zwierzęta. W tym wypadku chodzi o kury. Je oczywiście ciotka zamierzała „przygarnąć”, żeby się nachapać jajkami, ale psa już nie zamierzała wziąć i w sumie chuj ją obchodziło, czy on zdechnie z głodu, czy nie. Bo przecież pies nie produkuje ani mięsa, ani jajek, ani mleka, więc po co pchlarza trzymać, co nie? W tym domu po zmarłym wujku mieszka też jego kolega, któremu ów wuj pozwolił wynajmować mieszkanie. Koleś płaci za siebie i tak dalej, więc ogólnie nie ma problemu – chce tam siedzieć jeszcze parę miesięcy, jak ustalił z nieżyjącym wujkiem, no i spoko. No i to właśnie z jego relacji wynika, że ciotka systematycznie odwiedza gospodarstwo i zabiera z niego, co tylko może udźwignąć (i co ma zajebiście dużą wartość). Raz postanowiła zabrać jakąś maszynę, ale była zbyt ciężka, żeby ją unieść w pojedynkę, więc wzięła kilku ludzi i ją wywieźli. Nawet kiedy ten lokator zamyka drzwi na klucz, to i tak ciotka znajduje sposób, żeby się wjebać do środka, ponieważ można tam wejść od strony piwnicy, zresztą wiem, bo sam nieraz przez nią wchodziłem. Po co tam wchodzi? Znowu, żeby podpierdolić, co tylko się da. Raz nawet ukradła temu lokatorowi pod jego nieobecność miskę jajek, które były przez niego legalnie od kogoś kupione. Wiecie, ona oczywiście zarzeka się, że nie jest taką chciwą mendą, ale fakty mówią same za siebie. Ubrania zmarłego wujka (oczywiście te w dobrym stanie) zupełnie przypadkiem pojawiły się w jej szafie. Część pieniędzy z emerytury mojej babci, która z nią mieszka, też w magiczny sposób wyparowała jak woda. Moja babcia była zastraszana przez nią i jej mężusia, który swoją agresję zawsze usprawiedliwia chorobą, która pojawiła się u niego kilka lat temu po wypadku samochodowym. Babcia niczego nie może powiedzieć, a sama mieszka w jakimś ciasnym pokoiku, który mógłby być równie dobrze spiżarnią z kiszonymi ogórkami. Jedna z moich kuzynek raz odkryła to, że ciotka kradnie babci forsę, a wtedy ciotka oczywiście uznała ją za wroga numer jeden. Teraz sytuacja się trochę zmieniła, bo babcia mieszka z inną ciotką, gdzie ma zdecydowanie lepsze warunki. Wtedy, kiedy mieszkała we wcześniejszym „lokum”, to jej komórka w dziwny sposób zawsze była wyłączona, jakby ktoś nie chciał, żeby za dużo powiedziała przez telefon. Najlepsze było to, jak ciotka pojechała do mojego ojca, żeby pomógł jej sfinansować pogrzeb ich brata. Mój tata się zgodził, wypłacił pieniądze z polisy i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że z całej kasy zostało 700 złotych, których ciotka nie raczyła mu już zwrócić. Mało tego, mówiła wszystkim, że ona jako jedyna sfinansowała ten pogrzeb. Ogólnie, zawsze, jak ciotka potrzebowała kasy, to wiedziała, gdzie pojechać: czy chodziło o auto, o quada, czy o cokolwiek. Kiedyś nie było miesiąca, żebyśmy do niej nie jechali w odwiedziny, więc tym bardziej ciekawe jest to, jak w kilka miesięcy można zrzucić z siebie tę warstwę pudru i pokazać się ze swojej najgorszej, ale prawdziwej strony. No i mój kuzyn – syn ciotki. Lubiłem go, w sumie teraz też go lubię, ale od incydentu z podziałem jeszcze go nie widziałem, więc nie miałem okazji pogadać. Wiem tylko, że cieszył się jak dziecko, przeliczając kasę, jaką dostanie z tych wszystkich ziem.

2. Polityka – nie będę używać nazw partii i jej członków, domyślcie się więc, o co mi chodzi. Otóż, pewien pan cały czas trzyma się pewnej teorii o tym, że (dla dobra sprawy zmieńmy omawiany wehikuł na coś innego) pociąg tak naprawdę nie uderzył w (tu również dokonam zmiany) choinkę. Choinka przecież nie mogła zniszczyć pociągu. Ale do czego zmierzam? Chodzi mi o to, że w sumie zrobił dobrą rzecz, że powołał komisję mającą za zadanie wyjaśnić tę sprawę, tylko zaistniał jeden, dość potężny problem: kompetencja ludzi, którzy tworzyli tę komisję. Wiecie, to jest tak, jakbym do głosu w sprawie utonięcia jakiejś osoby dopuścił kolegę, który ma akwarium z rybkami, oraz człowieka, który grając w Wormsy, wskoczył robakiem w wodę, i jednocześnie zagłuszałbym osoby wykształcone, które ukończyły odpowiednie szkoły z tym związane, patologów i policję. Mało tego, myślę, że równie dobrze ja sam mógłbym zasiadać w tej komisji, bo grałem w  Call of Duty i doszło tam do paru wybuchów. Tylko że gdybym to ja powołał taką komisję i pierdolił głupoty w mediach, już dawno płaciłbym jakąś grzywnę albo siedziałbym za kratami. A ten przemiły pan nadal będzie mógł pierdolić farmazony i nic go z tego tytułu nie spotka. A moim zdaniem powinno.

3. Wkurwiają mnie filmu typu „Zarobimy dużo hajsu, bo szkoły przecież pójdą”. Nic mnie tak nie wkurwia jak tego typu filmy. I to nie tylko chodzi o film na podstawie jakiejś lektury, ale też o film, który próbuje oddać realia wojny, będąc jednocześnie biednym, szarym, smutnym i na siłę przygnębiającym obrazkiem. Po obejrzeniu kilku takich „arcydzieł” doszedłem do wniosku, że w każdym z nich stosuje się tę samą konwencję i te same marne triki. Wspomniałem już o filmowej biedzie i ogólnej szarości i smutku. Ogólnie, jak na planie pojawią się trzy czołgi, to jest już zajebiście. Poza tym musimy dać jakiegoś współczesnego artystę, który wykona piosenkę do naszego filmidła, żeby podkreślić, że obecnie jesteśmy solidarni z tym, co działo się w przeszłości. Tak więc weźmiemy Sokoła, Kazika, Hemp Gru i Bednarka, żeby wykonali jakiś utwór i będzie fajnie. Przykłady, które podałem, mają odzwierciedlenie w rzeczywistych produkcjach i o ile Kazik według mnie dobrze przerobił piosenkę o Janku Wiśniewskim, a Hemp Gru przynajmniej zachowało w swoim utworze trochę powagi, to już Bednarek spierdolił piękną piosenkę Grechuty. No po prostu takich rzeczy nie powinno się, kurwa, robić. Niedługo premiera „Wałęsy” – i tu po raz kolejny zobaczymy, że ten film zarobi trochę kasy, bo przecież dzieci ze szkół pójdą, żeby nie mieć zajęć. Pomijając już fakt, że robienie filmu o człowieku, który żyje i którego etap władzy nie jest całkowicie skończony, dla mnie mija się z jakimkolwiek celem. To będzie bardziej film propagandowy niż oparty na faktach. Dam sobie głowę uciąć, że ten film będzie dokładnie taki sam jak wszystkie filmy o JPII – ciepły, wyidealizowany, omijający całkowicie niewygodne szczegóły. Albo „Bitwa Warszawska” – takiej chujni dawno nie widziałem. To typowy przykład, kiedy Polska próbuje nadgonić kinematografię USA i jej się to nie udaje. Oglądając ten film, miałem wrażenie, że reżyser nie do końca potrafił się zdecydować, czy to ma być typowy popkorniak z efektami, czy poważne kino wojenne. Oczywiście, można zgrabnie połączyć obie te rzeczy, ale tu akurat efekt 3D w momencie, kiedy ksiądz Skorupka dostaje kulkę w głowę, powoduje pewne zażenowanie… W każdym razie, szkoły pójdą i w ciągu następnego roku pewnie powstaną kolejne takie 3 produkcje.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,71 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!