Wkurwienia w kategorii: ‘Praca’
FFFFFUUUUUUU-
7 stycznia, 2010, Autor: TyrQKurwa kurwa kurwa ! Po trzykroć kurwa !
Chce się zakrzyknąć i krzyczę ! Dzień jak co dzień. Jadę na rozmowę kwalifikacyjną samochodem. Po Przejechaniu 500 metrów wycieraczki i spryskiwacze odmawiają posłuszeństwa. SKANDAL KURWAAAAA ! Jezdnia morka, bo przecież śnieg drogowcy solą rozpuszczali, bo przejechaniu 200 metrów szyby zajebane błotem i solą tak jakbym w mgle jechał. Nie opłaca się wycierać bo za 200 metrów znowu będzie to samo a przecież się spieszę na jebaną rozmowę, nie mogę się spóźnić. Jakoś dojeżdżam. Godzina gadki…nie jest to praca, która by mnie satysfakcjonowała. Pierdole wracam, czyszczę szybę, przejeżdżam 200 metrów, znowu nic nie widzę. Kurwa. Wchodzę do domu – telefon z innej firmy. Niestety Panie xxx nie przeszedł pan do następnego etapu rekrutacji….KURWAAAAAAA !!! No ja jebie. Zaraz idę odebrać samochód, trzeba było wymienić olej. Dowiem się ile naprawa wycieraczek… Ani roboty, ani spryskiwaczy niczego kurwa nie ma! Kokonowicz się chyba dorwał do władzy. Macie dla mnie jakąś jebaną robotę ?
Tak jakoś chujowo. Niesądzisz?
4 stycznia, 2010, Autor: ostry.gdyniaSam nie wiem czemu ale coś jest w powietrzu, coś co nie pozwala nam Polakom spokojnie egzystować. Ilość w dniu dzisiejszym poirytowanych spojrzeń, złowrogich min, nadętych bufonów i palantów na drodze była przerażająca. To samo w pracowniczej skrzynce odbiorczej…. Same złe wiadomości o dziwo.
Powoli zaczynam się zastanawiać kto nakręca całe to pesymistyczne gówno. Bo jeśli zacznę się uśmiechać to wszyscy w koło podejrzewają mnie w ciągu sekundy o jakieś oszustwo, krętactwo albo jakieś lewe interesy.
To staje się powoli naprawdę intrygujące. Skąd w Nas tyle negatywnych emocji.
Poza tym wszystkim to chuj mnie strzela bo otwieram własny biznes i siedzę w robocie na dwa „etaty” starając się pogodzić dzienną pracę z ogarnianiem własnego interesu. Ponieważ oczywiście nie ma szans na spokojne odejście z pracy i zajęcie się przez 3 miesiące rozkręceniem czegoś własnego, z braku kasy, ledwo już funkcjonuję. I niestety muszę z przykrością stwierdzić że wszystkie, podkreślam WSZYSTKIE historie o biurokracji, stosach papierów, nie potrzebnych opłatach i pozwoleniach są żenującą prawdą. Tak zwane „Przepisy” zdają się również w przypadku mojego pomysłu bezpośrednio gwoździem do trumny – pomysł opiera się na zaistnieniu w sezonie zimowym a wg prawa, urzędów, papierów etc. czeka mnie otwarcie interesu zimowego………. w maju :/. Kurwa.
Ps. I żeby nie było bujam się z tym od roku żebyście nie pomyśleli że wpadłem na pomysł w wigilię.
Jutro idę na rozmowę do nowej pracy. Jak nie pójdzie ok to niestety ale na dłuższą chwilę świadomie dołączę do szarego stada posępnych, naburmuszonych idiotów chodzących po polskich ulicach…. (a nie wspomniałem? nie wspomniałem, że w Sylwestra miałem stłuczkę i auto stoi na parkingu?? a to przepraszam!)
Prostactwo – buractwo – wieśniactwo!
18 grudnia, 2009, Autor: AfricanDevilProstactwo – buractwo – wieśniactwo! – część pierwsza – czyli burak oderwany granatem od pługa znalazł pracę w banku!
Wróciłem dzisiaj z pracy tak wkurwiony, jak człowiek, któremu ktoś nasrał do torby. Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków! A z takimi kurwa pracuję!
Ale do rzeczy…
Moja wspaniała firma składa się z trzech znanych na polskim rynku banków, które należą do wielkiego niemieckiego banku. Nasza firma – spółka córka zajmuje się rozliczeniami wykonywanymi na rzecz całego tego kurwa zjednoczenia.
Od czasu do czasu panowie z Niemiec odwiedzają nas, pędząc po korytarzach w asyście przestraszonego dyrektorstwa, nerwowo tłumaczącego co się tu i ówdzie robi. Niedługo zaczną nam rzucać cukierki jak małpom na wybiegu. Ale to nie temat dzisiejszej dyskusji, choć to też mnie wkurwia.
Firma ma otwarta architekturę, tzn że każdy na całej sali – pracuje tu prawie 100 osób – wsadza mordę w stanowisko drugiego i grzebie kurwa ślepiami po nim, co on robi, nasłuchuje co ktoś mówi itp itd.
Zastępcą kierownika w tym całym kurwa żerowisku jest najprawdziwszy transwestyta, który udaje delikatną kobietkę, a grdykę i pazury ma jak dwumetrowe chłopisko, co od urodzenia drwa w lesie toporem poskramia.
Jakby tego było mało, do pracy ostatnio przyjęto kilkoro wieśniaków z okolic – firma dla oszczędności nie znajduje się w mojej Łodzi tylko w małym mieście niedaleko.
Wracam do wieśniaków… A raczej wieśniar…
Człowiek zapierdala jak spocony beduin przez pustynię, żeby na to zadupie bezpiecznie dojechać, zważywszy na teraźniejszą pogodę, wpada zadowolony, że zdążył, siada, odpala komputer i się zaczyna…
Do pracy wpada mały karzeł z ufarbowanym rudym owłosieniem i urodą wiejską od pokoleń w białym, tandetnym futerku. ( dalej będę przytaczał naturalne formy językowe, artykułowane z wiesniaczych ryjów)
– Tynskił ktuś za mnum? – ryczy indywiduum, gmerając krótkimi kulasami po sali i zasiadając przed swoim stanowiskiem, które musi byc do cholery niedaleko mnie.
– Zoboczta! Kumpiuter mi nie działa! Ktuś mi tu gmeroł! – marudzi od samego rana, znacząco spoglądając w moja stronę. Patrzę na jej mordę i już wiem, że dzisiaj nie zjem nic do powrotu do domu.
– Małgosia! – ryczy przez całą salę burak do tranwestyty – Jak pinknie wyglundosz dzisiej!
– Ja zawsze wyglądam pięknie – puszy się przerób, machając wielkimi pazurami, paluchami grubymi jak śrubokręty i kręcąc męskim dupskiem, udającym kobiece kragłości.
Rozpoczyna się praca.
– Asia! Przyniś mi transakcje! Tak mnie nogi bolum! – ryczy zza monitora wiejski prostak, mieląc nieudolnie pazurami po klawiaturze.
Dzwoni telefon.
– Jo! – ryczy wieśniara do słuchawki, jakby z głuchym rozmawiała – a kto mo być!? Nie wisz, do kogo dzwunisz? Gabrysia się wysroła? Dołeś jej budyńku? To zadzwuń późnij!
– Asia! – ryczy dalej wieśniak – ale bym sałatki zjodła! Przyniesłaś mi? My to z Radzim moim to se zaro szormy nasmażymy w domu z ziemniokami i majunezym, świnioka ubilim to i minsa jest duść!
A mój Radziu to nowum Astre sprowodził! – ryczy paskudztwo – Bordowum! I duże koła mo i duży silnik! Auto dla prawdziwygo chłopa!
– Ale mosz ładne spodynki – odwraca się wieśniak, obserwujac zazdrośnie iedząca za nim koleżankę – pinknie wygludosz!
– A to stara kurwa – gdacze dalej, kiedy koleżanka w ładnych spodenkach wychodzi do kuchni – pewno dypu doła i i ktuś spodynki kupił!
– A mnie Radziu tyż kupi! Jak tylko krowę sprzedo to mi i bluzeczkę w Zarze kupi i peknieta pitencje z zazdrości – ryczy znienacka paskudztwo i rozgląda się po sali z uśmiechem na plugawym ryju.
Po siedmiu godzinach nieustannej walki i zbierających się w człowieku nerwów następuje ostatnia godzina pracy.
– Madzia! – ryczy transwestyta – znowu porobiłaś przelewy nie na te rachunki co potrzeba.
– Jo nic nie robiłam z tym! – ryczy piskliwym głosem potwór, ocierając łzy z paskudnych ślepiów – Wisz, że jo wszystko robie jak najlepij! To Asia! albo Anka! Jo się nie dotykołam!
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To gorzej zaraźliwe niż świńska grypa w meksykańskim burdelu.
Od kiedy karłowaty, parszywy burak jest w pracy, 40% osób w dziale (ludzie k…a z miasta!!! przyniesieni do miasta w koszyku z jajami ) zaczęło mówić tym samym parszywym, wiejskim językiem, zaczęło donosić i obmawiać innych i stosować taktykę wieśniaka w pracy tzn. zrobię wszystko za każdą cenę, byle się tu utrzymać, bo jak nie to grozi mi wypasanie krów i pielenie tryskawek.
Boże, jak ja nienawidzę takich kurwa prostaków! Jak się takiego kogoś słucha, to człowiek ma ochotę wymiotować. Wygląd – już na pierwszy rzut oka mówi wszystko, chociaż nie powinno się człowieka oceniać po wyglądzie. Zainteresowania – ploty. Tak to jest, jak się nie ma własnego życia, to się człowiek cały czas kurwa interesuje tylko innymi. Zatem albo osoby z pracy, a jak nie one, to plotek.pl itp syf.
Muzyka – ile to batalii było o radio. I wieśniactwo wygrało! Najpierw było ustalone, że przez jeden dzień gra chili zet, przez jeden RMF i przez jeden eska rock.
Obecnie cały czas gra lokalne radio Pogoda – czyli disco polo, nagrania w stylu starego wesela i piosenki Rubika nucone pod kluposem ze łzami w oczach.
Może wtedy marzy o jakimś bogatym Heńku, co to miałby dużo pola i 90 ogonów w oborze?
Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków!
Przyszłość
17 listopada, 2009, Autor: SolarWitam wszystkich wkurwionych dzisiejszym jakże ciekawym kurwa dniem. Wkurwił mnie fakt, który stwierdziłem z paroma osobami z klasy. Jesteśmy w technikum informatycznym, już trzecia klasa więc maturka+zawodowy niedługo. Doszedł nam kurewski przedmiot UTK (urządzenia techniki komputerowej). Dzięki temu przedmiotowi 70% klasy doszła do zajebistego wniosku, iz zawód INFORMATYK ich wogóle nie kręci i pierdolą ten zawód. Nie chcą w nim pracować. Zadaliśmy sobie wtedy zajebiście ważne pytanie w życiu każdego kurwa człowieka na Ziemi. Co chcę robić w przyszłości? Oczywiście burza mózgów, doszliśmy do wkurwiającego wniosku. Nie wiemy. Popytałem więcej znajomych…oni też kurwa nie wiedzą! To sie pytam : po chuj poszliście do tego technikum ? Myśleli, że z komputerami to troche łatwiej i nie trzeba tyle się pierdolić z różnymi konfiguracjami pierdolonych serwerów itp. A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ? Że teraz jest kurwa za późno na zmianę szkoły i jesteśmy świadomi tego co stwierdziliśmy! Zbity chuj. Wkurwiło mnie to, myśl o przyszłości również mnie wkurwia. No bo co kurwa robić mając zawód np informatyka nie chcąc pracować w tym zawodzie? Owszem są kurwa ludzie,którzy z wykształcenia są np osobą A) a pracują w zawodzie B). No ale po chuj w takim razie jebać się przez 4 lata szkoły ?! A może nam odjebało i pierdoliliśmy bez sensu ja nie wiem, ale wiem że jestem wkurwiony co przyczyniło się do powstania tej notki.
Tagi: praca, przyszlosc, rozmyslania, szkola, zawód



(oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 7,40 na 10)