Wkurwienia w kategorii: ‘Zakupy’
Folijki i sznureczki
23 listopada, 2009, Autor: joawelCzy tylko mnie się zdarza, że wędlina, którą właśnie kupiłam zawiera resztki opakowania?
Zawsze proszę o pokrojenie, bo co się będę pałować w domu tępym nożem. I co się okazuje? Że jak tylko chcę ją skonsumować to musze wyciągać jakieś sznurki albo folie. I jak wcześniej to widzę to pól biedy, ale zdarza się, że nie widzę i potem się tym dławię.
Nic to, w sobotę robiłam domówkę i trochę kurde średnio jak widzisz, że jeden z gości wyciąga sobie z gardła kawał foli, bo pani pokroiła mięcho z nią właśnie. No to ogłaszam oficjalnie, że jest folia i mają uważać, bo nie chciałabym żeby któryś z gości nabawił się niestrawności. A potem tylko obserwuje jak grzebią łapami w tych talerzach i próbuja zdjąć to co nie zostało zdjęte.
Wstyd na 102.
Tagi: folia, wędlinaZimnioki…..
5 października, 2009, Autor: ZiutekJa pierdolę, znów się ten koszmar zaczyna!
Ledwo zrobiło się trochę zimno, a już przyjeżdżają na moje osiedle sprzedawać ziemniaki.
Nie wiem czy to tylko na moim osiedlu tak jest? Wy też tak macie? Czy to tylko ja mam takiego pecha?
Wygląda to tak, że z samego rana, tak gdzieś przed ósmą, pojawia się pod blokiem stary, rozklekotany żuk. Wychodzi z niego jakiś gość w kufajce i gumiokach i idzie przez całe osiedle drąc się co 10 kroków: „Zimnioki…..”.
Już na sam dźwięk tego „Zimnioki”, wydostającego się z przepitego gardła tego jełopa granatem od pługa oderwanego, dostaję gęsiej skórki, a moje ciśnienie zaczyna niebezpiecznie wzrastać. Mam ochotę wyskoczyć i obić ryja temu typowi. Nie dość, że z samego rana się drze, to jeszcze robi to tak obrzydliwie, że kopulacja żuków gnojarzy na National Geographic to przy tym po prostu kino familijne. Ja pierkurwadolę, kiedyś nie wytrzymam i naprawdę coś mu zrobię. W zeszłym roku raz otworzyłem okno i jak ten debil przechodził pod moją klatką, krzyknąłem do niego, żeby się kurwa zamknął. Coś tam pomamrotał i poszedł dalej.
A już najbardziej, po prostu niewyobrażalnie, wkurwia mnie jak to się dzieje w sobotę. Bo w tygodniu to jeszcze wytrzymuję, ale w sobotę, gdy rano chcę w końcu odespać, wstać z łóżka w południe… nie da się, kurwa, normalnie nie da się! Przyjeżdża ten skurwysyn jebany i drze mordę na całe pierdolone osiedle, do kurwy nędzy! A jak ktoś ma małe dziecko to co ma zrobić? Ja jeszcze nie mam, ale jakbym miał to zapewniam, że poszedłbym temu debilowi nogi z dupy powyrywać.
Ale najgorzej jest jeszcze, jak takich chujów zbolałych zbierze się więcej. Jak przyjdzie zima to skurwysyny pierdolone prześcigają się, który przyjedzie pierwszy się drzeć. Bo wiadomo, jak wcześniej przyjedzie to odbierze klientów pozostałym. Więc pierwszy zjawia się już po siódmej i zaczyna się: Ziemnioki, zimnioki, zieeeeeemniaki, zimnioooooki. Słowo „ziemniaki” jest odmieniane na wszystkie sposoby i śpiewane (jeśli można to tak nazwać) na wszystkie melodie. I idzie co dwadzieścia minut jakiś chuj w kufajce i się drze.
A ludzie kurwa widocznie kupują te jebane zimnioki, jakby to była dalej głęboka komuna i nic innego nie było. I jakby trzeba było kupić cały worek tych zimnioków, bo jakby nas ruscy napadli…
Kurwa mać, marzę o tym, żeby się stąd wyprowadzić, najlepiej do innego kraju. Najlepiej do Hiszpanii, nad samo morze.
Ale jak mi tam kiedyś jakiś skurwysyn przyjdzie i zacznie się drzeć „Pataaataaaas….” to kurwa nie wytrzymam i go chyba uduszę!!!
Pani kasjerka
2 października, 2009, Autor: HrabiaOlafJak człowiek chce kulturalnie zrobić zakupy w tym kraju to nie może… kurwa nie może. Zawsze po podaniu pani kasjerce banknotu do zapłaty, kiedy nie mam drobnych, wyciągam rękę, żeby od razu tam wrzuciła mi resztę z tych popierdolonych cen (3,99, 9,99 itp.), abym mógł sobie szybko włożyć je do portfela i odejść do kasy. Ale gdzie tam! Zwykle panie nie używają mózgu i mimo mojej wyciągniętej ręki kładą te grosiki na podstawkę do wydawania. No kurwa rozumiem, że do tego ta podstawka służy, ale potem stoję i zbieram po grosiku, z siatkami w rękach i blokuję kolejkę, a ona jeszcze na mnie sapie! A dziś to już przeszła samą siebie, ta pani na kasie. Chciałem być sprytny i ją przechytrzyć, więc położyłem otwartą rękę na podstawkę do pieniędzy, po czym pani kasjerka spojrzała się, wsypała pieniądze w szparkę między moją rękę, tak, że wylądowały na podstawce i do ręki wręczyła mi rachunek. No kretynka! Debilka! Wkurwia mnie taki pieprzony proceduralizm, albo (co chyba bardziej prawdopodobne) ludzka złośliwość i głupota.
Proszę bardzo
12 września, 2009, Autor: ZiutekNie wiem dlaczego, ale za każdym razem, gdy pojadę zrobić zakupy do jakiegoś hipermarketu, czy to Tesco, czy Carrefour, czy jeszcze co innego, wkurwia mnie jedna sytuacja.
Podchodzę do kasy, pani kasuje wszystkie zakupione towary, ja ładuję to do koszyka lub do reklamówki, pani mówi np. 55 zł (nie wspomnę już, że zawsze zapyta jeszcze czy mam już kartę rodziynkę – kurwa, kto wymyślił tą nazwę – czy inną, albo czy może nie chce sobie wyrobić, ale to już temat na inny post). Więc ja szybko sięgam do portfela, wyciągam kartę i podaję.
I podaję.
I podaję.
I podaję.
…
I podaję.
No i gdzie się gapisz, do kurwy nędzy?!!
– Proszę bardzo – mówię, bo ta baba zawsze, gdzie bym nie robił zakupów, po prostu kurwa zawsze musi odwrócić ten jebany łeb w drugą stronę. O co kurwa chodzi? Na co się tam gapisz, do kurwy nędzy? I dlaczego zawsze tak jest? Za każdym razem muszę chwilę postać z wyciągniętą ręką, a potem powiedzieć jebane „Proszę bardzo” bo inaczej się babsztyl nie domyśli, że już wyciągnąłem kasę lub kartę i chcę zapłacić!
Proszę kurwa bardzo!


(oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
