Wkurwienia w kategorii: ‘Świat’

Interes narodowy

11 lutego, 2014, Autor:

Witajcie znów na łamach mojej żałosnej twórczości. Zbieram się od dłuższego czasu do napisania tej opowiastki i wkurwienie we mnie narasta wprost proporcjonalnie do czasu odwlekania tego. Zaczęło się od jednej krótkiej sprawy właściwie, ale zdarzenia towarzyszące i wg mnie, mający związek z tym, rozszerzyły zakres wkurwa do większych rozmiarów (ponownie;D ) więc postanowiłem zebrać wszystko do kupy i umieścić pod wspólnym tytułem… bo jak powszechnie wiadomo – kupy nic nie ruszy.

No to lecim!… bo wkurw długi, a gdyby komuś z was srać się zachciało w trakcie to nie było by ciekawie;]
Wkurwia mnie ta „rewolucja” na Ukrainie. Może nawet nie samo to, bo są u siebie przecież więc niech se tam robią co chcą, wolno im. Ale wkurwia mnie ingerencja ze strony innych w ich wewnętrzne sprawy, mam na myśli tu oczywiście polskie znaczenie w tych zajściach. Po co ci pseudo-politycy się w to pchają? Bo pchanie się w obce interesy ma sens tylko wtedy gdy, szczerze, ale odbywa się na bezczelny wzór amerykański, tzn. pomożemy, kogoś wesprzemy, ale niech coś z tego mamy. Co polskie wpierdalanie się w te sprawy daje nam? – nic, zero, wielkie gówno… albo jak kto woli. Więc dlatego po pierwsze uważam, że nie ma sensu się w to mieszać.

Mało tego, strażak jedności europejskiej w osobie premiera Polski (bez nazwisk z szacunku do was) gotów jest od ręki wysypać 3 mln zł na pomoc tzw. opozycji, czym kimkolwiek są ci, którzy urządzają ten rozpiździel, a zaraz wyjaśnię kim są naprawdę. Nie pytajcie mnie dlaczego w Polsce nie ma pieniędzy, a nagle premier jak święty Mikołaj 3 mln chce charytatywnie rzucić Ukrainie. hmm… a może te 3 miliony pochodzą z tych zaginionych 19 miliardów bo splądrowaniu OFE?!:D (celowo napisałem liczby słownie żeby przykuły waszą uwagę i żeby zaginiony „miliard” (mld), a w sumie aż 19, nie pomylił się z marnym „milionem” (mln)). Nie zmienia to jednak tego, że te pieniądze są ciągle nasze, wasze, ale premier woli dać je komu innemu;]

Wspomniałem też o tych protestujących, kimkolwiek oni są. A warto jednak dokładniej się przyjrzeć, kogo tak ślepo, bez pomyślunku i charytatywnie wspierają ci debile… yyy, tzn. polscy politycy rzecz jasna;] Jedną z głównych sił w owych protestach bowiem są tzw. „banderowcy” czyli spadkobiercy myśli i czynów bojówek UPA, i ich przywódcy Bandery, którzy to dokonali na ok. 100000 Polaków Rzezi Wołyńskiej (pisałem o tym w jednym z moich poprzednich wkurwów). Bezczelnie wręcz twierdzą publicznie, że Rzeź Wołyńska to „bzdura” – cytat z ostatniego wywiadu. Dlaczego więc ci debile [patrz wyż. o polskich politykach] wspierają kłamców, którzy wielbią morderców Polaków i chcą się do nich upodobnić? To nie tylko wbrew racjonalnemu myśleniu, poczuciu dobrego smaku czy godności ludzkiej, ale przede wszystkim przeciwko prawdzie historycznej i pamięci o pomordowanych. To wbrew Polsce! Oburzony jestem więc tym jak jeden z polskich polityków wspaniałomyślnie wspiera wolność na Ukrainie i krzyczy tam banderowskie hasła bez zastanowienia się co takiego mówi.

Ostatnia wkurwiająca mnie kwestia w tej materii. Armia rumuńska i węgierska stoją gotowe u granic Ukrainy aby na wypadek rozpoczęcia wojny domowej, pod pretekstem ochrony ludności węgierskiej i rumuńskiej, które mieszkają na Ukrainie, wkroczyć w ich obronie. A gdyby nie Igrzyska Olimpijskie w Soczi to Putin pewnie już by tam czołgami wjechał;] Dobry pretekst, choć oczywistym jest, że chodzi każdemu o zdobycze ziemskie dla siebie. A co robi polski rząd w celu rzekomej ochrony ludności polskiej zamieszkującej Ukrainę? – znowu nic. Nie wznoszę tu absolutnie haseł typu „Lwów znów polski” bo jak pisałem jestem przeciwnikiem ingerencji w wewnętrzne sprawy innych państw, ale mam na celu uzmysłowić wam brak jakiegokolwiek zainteresowania rządu polskimi interesami, wręcz brak czegoś jakby instynktu samozachowawczego. A co gdyby faktycznie się tak stało i doszło do podziału Ukrainy, o czym jawnie się mówi ostatnio? Rząd polski dalej stałby jako grzeczny ambasador Zachodniej Europy i dobrobytu łUnii i machał tylko palcem, jak to świetnie robi cały czas? …To chyba kpina.

Przejdę teraz do spraw, które pozornie nie mają nic wspólnego z tym co powyżej napisałem. Rzecz tyczy się głównie tego, że temu rządowi brakuje już po prostu pieniędzy i nie wiedzą skąd je brać. Przestrzegałem przed tym w jednym z moich poprzednich wkurwów tworząc wyimaginowaną postać Pana Debila i jego lekkomyślnego trybu życia, kto czytał, może jeszcze pamięta. Pomijam już nawet kwestie zagarnięcia pieniędzy z OFE czy też dodatkowemu opodatkowaniu, wręcz oharaczowaniu Lasów Państwowych, które kilkukrotnie próbowano już sprzedać w przeszłości. Może się to wreszcie skończyć w ten sposób bo Lasy nie wytrzymają dojenia, rząd błyskotliwie stwierdzi, że są nierentowne i je sprzeda za co zgarnie kasę, która pozwoli mu funkcjonować przez jakiś czas jeszcze, choć to tylko pozory. W praktyce polski budżet państwa jest trupem, którego próbują reanimować takimi desperackimi pomysłami. Z tymże trupa ożywić się już nie da i wszystkie te działania odwlekają nieuchronnie to co nieuniknione, czyli że Polska jest bankrutem. Jesteśmy więc okradani cały czas i coraz bardziej, a to pewnie nie koniec bo pieniędzy będzie ciągle brakować i nie może być inaczej jeśli wydatki przekraczają wpływy. Wyrwane przez rząd pieniądze starczą na ok. 2 lata czyli mniej więcej tyle czasu ile pozostało do zakończenia kadencji. Później będą mogli mówić już, że to nie za ich władzy Polska zbankrutowała przecież… tłumaczenie jak w podstawówce. Dobijające jest to, że choć jesteśmy okradani bardziej niż się da, to tak naprawdę kosmiczne zadłużenie publiczne powoduje, że każdy z nas ma jeszcze dodatkowo ogromny dług do spłacenia, bo publiczny znaczy przecież nas wszystkich… ot, taki paradoks Pana Debila.

Krótko nakreśliłem sytuację aby łatwiej wyciągać wnioski dalej. Wpływów nie ma tak wiele jak mogłoby być, bo nie ma kto odprowadzać tych mafijnych podatków, skoro miliony Polaków w wieku produkcyjnym wyjechało z tego kraju. Wyjechali bo tu nie ma pracy więc i tak nie było by za bardzo z czego tych podatków odprowadzać. I bez tych milionów emigrantów bezrobocie w Polsce jest grubo dwucyfrowe. Brakuje więc białych murzynów, którzy harowaliby w tym kraju za byle co, z czego połowę wynagrodzenia zabierałoby im jeszcze państwo.
Stąd rodzą się pomysły, jak ten z zeszłego tygodnia „jakiejś tam nowej partii Gowina”, żeby sprowadzić do Polski 5 mln imigrantów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o tych Polaków, którzy wyjechali za chlebem za granicę czy o repatriantów urodzonych na byłych polskich ziemiach, aby stworzyć im tu takie warunki, żeby chcieli wrócić. Chodzi o jakichkolwiek białych, albo niekoniecznie nawet, murzynów, którzy przyjechaliby tu, zapieprzali za te grosze, z których większość w różnej formie haraczów, podatków i danin będą odprowadzać do bezdennego budżetu państwa, który i tak jest już trupem! Nawet nie wspominam o konsekwencjach społecznych takich poronionych pomysłów bo już np. Wielka Brytania czy Francja przejechały się na tym co powoduje tzw. medialnie „multikulturalizm”. Nie ma to na celu więc poprawienia bytu Polaków i stworzenia im godnych warunków życia aby chcieli wrócić czy nie wyjeżdżać, a szukaniu jedynie desperacko kasy, którą rządzący potrafią ściągać jedynie z obywateli bo nie mają na to ambitniejszych pomysłów.

Powyżej przedstawione argumenty miały na celu doprowadzenie nas do wniosków, dotyczących interesów dla rządzących w Polsce najważniejszych:
1. Nie chodzi im o INTERES KRAJU, bo nikt się nie zastanowi co za efekty przyniosą ich bezmyślne działania na arenie międzynarodowej, które osłabiają pozycję kraju i wystawiają go wręcz czasem na pośmiewisko. Ze wspaniałomyślnego wspierania łUnii lub kogokolwiek innego, jak jakiś banderowców na Ukrainie, Polska jako kraj nic na tym nie zyska. Nasi politycy (lub debile jak kto woli) chcą udawać, że są wielkimi entuzjastami wolnej demokracji, a tak naprawdę robią z Polski portową dziwkę, którą każdy rucha jak chce po wejściu statku do portu. Wolą sypnąć (naszym) groszem łaskawie na rozróby na Majdanie, niż jeszcze coś z tej afery wydoić dla Polski jak chociażby cwaniak Putin.
2. Nie chodzi im o INTERES NARODU, bo o Polakach za granicą nie pomyślą nawet, a o tych którzy tu są, wolą też za bardzo nie pamiętać. Lepszy jest jakikolwiek cygański ciapaty murzyn, byle żeby za grosze w gównie chciał robić i dał się okradać podatkami. Przecież to jest działanie antypolonijne, to zbrodnia przeciw własnemu narodowi!
A czym jest ten naród? To nie tylko społeczeństwo czy jakaś populacja ludzi, która obecnie mieszka w Polsce – to, jak przyznam mądrze powiedział w jednym z ostatnich wywiadów Korwin-Mikke, choć nie jestem jego zwolennikiem – nie tylko ludzie którzy tu mieszkają teraz, to Polacy na całym świecie, to nasi przodkowie i wszyscy potomkowie, którzy przyjdą kiedyś na świat. Czy to co się dzieje w Polsce w jakikolwiek sposób jest z myślą o przyszłych pokoleniach? Co zastaną nasze dzieci i wnuki jeśli naszemu pokoleniu już ledwo co się żyje? Dlaczego w tym kraju ludzie słyszą, że są nieudacznikami, nie mają kwalifikacji i to ich wina, że zarabiają tak mało, a ci sami wkurwieni Polacy po wyjeździe za granicę, są cenieni jako pracowici i ambitni, zarabiają wielokrotnie więcej i godnie żyją? Bo takieście kurwa warunki im tu stworzyli, czyli żadne, a za swoją niekompetencję i beznadziejne rządy wolicie powiedzieć, że sami jesteśmy sobie tego winni.
3. Im chodzi wyłącznie o INTERES NA NARODZIE I KASĘ!! Pieniędzy nie ma na nic, zadłużenie publiczne rośnie i kasta rządząca szuka szmalu gdzie i jak tylko może, a nie długo nawet twoje obesrane majtki z ciebie zedrą (jak Szturmierz pisał) bo już nie będzie co więcej ukraść. Nie liczą się ludzie, nie liczy się przyszłość czy dobro kraju bo ważne, żeby nakradziona obywatelom kasa starczyła na jakiś czas reanimacji trupa i odwlekła w czasie definitywne bankructwo i przy okazji, żeby samemu jakieś lody udało się zakręcić pod ladą póki jest jeszcze z czego ukraść.

Dumny i dzielny Narodzie, jakżeś nisko upadł, że banda złodziei, zdrajców, kłamców i skurwysynów, dla których nie liczy się polska historia, tradycja i racja stanu, pomiata tobą, depcze twą godność i uważa za ćwierćinteligentów, którzy we wszystko im uwierzą. Dając nam namiastkę wolności w postaci urojonej demokracji gdzie od 25 lat możemy głosować na te same świnie w różnych kolorach, ale na kogo nie zagłosujemy, to przecież dalej tylko świnie. Kiedy tupniesz nogą i powiesz „dość tego”? Podniesiesz ten kraj z kolan, na które padł dawno temu i nikomu przy władzy nie zależy, żeby go z nich podnieść. Kiedy przywrócisz mu należną chwałę i godność, żeby żaden Polak nie musiał stąd wyjeżdżać za dostatnim życiem, a nazwa „Polska” była wymawiana z czcią i dumą, zamiast uczuciem pogardy i beznadziei? Nie musi tak być, nie powinno tak być, zasługujesz na więcej, zasługujesz na to co najlepsze. Naród ma prawo do dążenia do doskonałości i rozwijania się w swoim kraju, w którego interesie jest jego szczęście.
…więc w czyim interesie działają ci, którzy tobą rządzą? …twoim? …kraju? …bo jak dla mnie to chyba w żadnych z tych.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 16 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Tolerancja? Część pierwsza

3 listopada, 2013, Autor:

W średniowieczu tysiące ludzi umierało na dżumę, czyli tak zwaną „Czarną śmierć”. Wtedy mogliśmy mówić o poważnej epidemii. I ostatnio zauważyłem, że w dzisiejszych czasach nęka nas równie potężne choróbsko, którego jednak nie powodują wirusy, bakterie ani grzyby, a czysta ludzka głupota, próbująca iść za debilnymi trendami UE czy kolejnej ekozjebanej organizacji ochrony wszystkiego, co i tak wymrze za 100 lat. Tolerancja. Z tolerancją jest tak jak z jedzeniem w KFC – jak raz na jakiś czas wejdziesz do tego miejsca i zamówisz sobie burgera, to nic ci się nie stanie, gorzej jeśli będziesz tam chodzić codziennie. Wtedy staniesz się grubym wrakiem człowieka, który albo zbyt późno zorientuje się, że popełnił błąd, albo nadal będzie przekonany, że nic się wokół niego nie dzieje. Tolerancja dotyczy wielu rzeczy, ale jak to zwykle czynię w swoich wpisach, wypowiem się na zaledwie kilka przykładów. Ogólnie nie jest tak, że jestem rasistą i odwracam wzrok, kiedy widzę człowieka o innym kolorze skóry. Homoseksualiści też nie bardzo mi przeszkadzają, dopóki… no właśnie, o tym będę dzisiaj pierdolić.

1. No więc na początek coś, co już poruszałem w jednym z pierwszych swoich wpisów: ekologia. W dzisiejszych czasach stowarzyszenia chroniące środowisko składają się z fanatycznych imbecyli, którzy zapominają o swoich ludzkich właściwościach, jak również kompletnie zlewają to, że to człowiek wymyślił całą ekologię. Śmierć wielu gatunków zostaje zwalona na człowieka. „Chrońcie zaginione gatunki” – OK, ale czy nie uważacie, że świat ciągle się zmienia i zmiany te wpływają między innymi na życie zwierząt? Kurwa, czy to człowiek zajebał dinozaury? A było ich przecież dosyć sporo w czasach, w których żyły. Głodny lew będzie miał wyjebane, czy gatunek gazeli, który goni, jest zagrożony wyginięciem. Mam tolerować ich gadki o globalnym ociepleniu, czyli teorii, która została wyssana z palca i na której po dziś dzień tłuki typu Ala Gore’a robią hajs na głupich debilach? Wiecie, co ten ekokretyn napisał o Polsce? Że są w niej takie zanieczyszczenia, że trzeba nosić maski przeciwgazowe, żeby przeżyć. Kurwa, debil. Kiedy widzę rozentuzjazmowanych wolontariuszy w zielonych bluzkach, jest mi trochę przykro, bo choć niektóre ich akcje mogą mieć sens, to jednak większość dotyczy głupot. Obejrzyjcie sobie film „Fuck for Forest” opowiadający o ekologicznej bandzie, która kręci pornosy po to, aby zdobyć pieniądze dla biednych w ich mniemaniu plemion, którym źli przedsiębiorcy wycinają las, żeby zrobić autostradę. Raz, że dorabiają sobie oni ideologię do ruchańska i porno, a dwa, że potem okazuje się, iż członkowie tych plemion tak naprawdę są entuzjastycznie nastawieni wobec autostrady, bo w końcu złapią jakiś kontakt ze światem. Kurwa, nie dorabiajmy filozofii do ruchania… „Rucham się dla dobra ekologii”… Ostatnio na Facebooku znalazłem link wrzucony przez znajomego, w którym ekozjeby wielce się bulwersowały tym, że w Makro można kupić całą, zapakowaną w folię świnię. „To nieludzkie, to karygodne”. Tępe ludziki, tak właśnie wygląda mięso – nie rośnie ono na krzaku ani na drzewie, tylko zarzyna się świnię, krowę, osła itp., aby je pozyskać. I co, teraz chcecie mi pierdolić jakieś farmazony, że cała martwa świnia to coś innego niż pokrojona na kawałki martwa świnia? Gdzie jest, kurwa, logika? „A bo dzieci na to patrzą i są przerażone”. W takim razie rozumiem, że ryby im też nie dajecie, bo w sumie jakby nie patrzeć, taki śledź w galarecie wygląda jak żywe zwierzę… To samo z całym upieczonym indykiem albo kaczką. Mieszkałem na wsi przez bardzo długi okres. Obecnie mieszkam w tym samym miejscu, ale już dawno przestało ono istnieć jako typowa wieś, jednak nie mogę zaprzeczyć, że widziałem, jak wujek odcina kurze głowę albo jak patroszy się świnię. I jakoś moja psychika na tym nie ucierpiała. Wręcz przeciwnie, zrozumiałem, na czym ten świat polega. Nie jestem za tym, żeby zabijać zwierzę dla rozrywki albo topić młodego psa w rzece, bo nie ma się co z nim zrobić, ale zabijanie zwierząt dla jedzenia było, jest i mam nadzieję, że będzie normalne w dalszym ciągu. Na tym opiera się cały ekosystem. Dlatego tolerancja wszelkich wege, wegan i tym podobnych pojawia się u mnie w momencie, kiedy nie robią oni filozofii ze swojego jedzenia i nie onanizują się, podkreślając swoją wyższość. A tak już na marginesie: dowiedziałem się niedawno, że powstała nowa moda zwana fruitianizmem. Według wyznawców tej „zdrowej diety” wyrwanie pietruszki jest złe, bo oznacza jej śmierć, za to jabłka z jabłoni jak najbardziej można zrywać.  Wymyślcie kamienizm albo wysranizm – będziecie mogli żywić się tylko tym, co sami wyprodukujecie.

2. Feminizm. Ktoś mądry kiedyś powiedział, iż „Feminizm kończy się w momencie, gdy trzeba wnieść kanapę na dziewiąte piętro”. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Feministki na ogół są kobietami, które potrafią krzyczeć, że chcą równych praw, ale tak naprawdę nie sposób porównać  ich do dawnych sufrażystek. Zawsze, kiedy tego typu smutny, brzydki osobnik płci prawdopodobnie pięknej drze japę, że mężczyźni są szowinistami, wskazuję im kopalnię. No bo zaraz, zaraz… Czemu żadna z nich nie szuka tam równouprawnienia, skoro tak niewiele jest kobiet górniczek? Ano dlatego, że szukają one samych luksusów, żeby było im wygodniej. Poza tym natura pokazuje, że kobieta i mężczyzna nie są równi wobec siebie – nie chodzi o to, że ktoś jest gorszy od kogoś, ale sam fakt, że kobieta może rodzić dzieci, a facet może mieć – dajmy na to – raka jąder, powoduje, iż potrzebujemy osobnych przywilejów.  Bawi mnie też używanie słowa „kobieta wyzwolona”. Zawsze, kiedy słyszę takie określenie, mam przed oczami dwa typy kobiet. Albo są brzydkie i nikt nie rzuciłby im pod nogi nawet kasztana, albo są to dziwki, które balują na wixach i ruchają się z pierwszym lepszym facetem, wymagając szacunku wobec swej kurewskiej persony. Dlatego dopóki nie zobaczę, jak feministka z młotem pneumatycznym w ręku i bicepsem Pudziana będzie roztkliwiać się nad niesprawiedliwością losu, będę się śmiać z tych biednych istot.

3. Religia. Każda, bez wyjątku. Każdy bogobojny wyznawca powie ci, że najważniejsza jest tolerancja, ale chwileczkę… Religia przez cały swój okres istnienia nie miała wielkich problemów z zabijaniem innowierców. Wystarczy poczekać tydzień lub dwa, a na stronach typu Sadistic pojawi się jakiś nowy filmik, w którym głupie turbany upierdalają komuś głowę maczetą. Oni, kurwa, mają być panami świata? Ta pierdolona dzicz? Kiedyś pisałem już o Islamie, więc nie będę się powtarzać, ale bardzo zaintrygowała mnie kwestia pokazywania wizerunku Mahometa. Dla tych, którzy nie kumają: w Islamie jest to zabronione, oni w świątyniach mają arabeski i tego typu ozdoby, natomiast ukazanie wizerunku Mahometa jest surowo karane. I teraz pojawia się problem: co mnie to, kurwa, obchodzi, że wy nie chcecie, żeby go malować? W swoim dzikim gronie możecie się szlachtować za to bez mrugnięcia okiem, ale ja nie należę do waszej kultury i wasze sacrum jest dla mnie debilizmem. Klechy jednak w moim mniemaniu nie są lepsze. I zaraz ktoś powie, że przecież zrównywanie instytucji islamskich z katolickimi jest nie na miejscu. Owszem, cała struktura się różni, lecz to nie oznacza, że kościół jest nieskazitelny. Ja nie chcę narzucać nikomu swoich przekonań, jednak ilekroć temat rozmowy schodzi na religię, to nie mogę wyrazić o niej swojego zdania, bo od razu katoliccy rozmówcy są wielce obrażeni jak członkowie pewnej partii o trzech literach. A przecież mówiąc „Według mnie nie ma żadnego Boga”, nikogo nie obrażam, wręcz przeciwnie – wyrażam swoje zdanie, do którego mam prawo. Ilu w Polsce tak naprawdę żyje katolików? Według mnie niewielu. To 90% jest kompletnie wyssane z palca. Założę się, że większość rzekomych katolików w Polsce nie przeczytała całej Biblii – dla mnie to jest jednoznaczne z tym, że nie są oni katolikami, ponieważ to tak, jakbym był fanem „Pana Tadeusza” i nie widział nawet jego okładki. Ktoś zapyta, czy w takim razie ja przeczytałem całą Biblię. Otóż nie, ale znam ważniejsze jej fragmenty, a poza tym nie uważam się za katolika. Są też ludzie (wśród tych 90%), którzy już dawno zwątpili w tę religię, ale formalnie wciąż należą do organizacji czarnych magów, ponieważ nie dopuszczono ich do apostazji. Organizacja kościelna uwielbia utrudniać życie ludziom występującym z ich nieskromnych progów – znajdowanie świadków itd.. To ogólnie dość szeroki temat, być może na jednego solidnego wkurwa. Toleruję ludzi, którzy nie wychodzą ze swoją religią na ulicę i nie próbują zdominować kraju swoimi wierzeniami. Natomiast ukierunkowanie szkoły na tor katolicki czy wtrącanie się do polityki, zasłaniając się różańcem, jest karygodne. Nie widzę też powodu, abym miał tolerować procedery związane z wstąpieniem do poszczególnych organizacji wyznaniowych, jeżeli są one związane z nieświadomością osoby, która jest wprowadzana. Niemowlak nie ma poczucia wiary, więc może niech sam potem zdecyduje, kiedy już podrośnie, jaki nurt go interesuje? No i jeszcze jedna kwestia: pedofilia. Temat drażliwy, być może wyolbrzymiany przez telewizję o niebieskim kółku, jednak na pewno aktualny. Nie można przecież mówić, że takie sytuacje nigdy nie zaistniały. Problem polega na tym, że tak naprawdę nie wiemy, ile rzeczywistych gwałtów na dzieciakach popełniono w ciągu dwóch najbliższych dekad, gdyż Watykan przestrzega oficjalnego prawa, które nakazuje tuszować takie afery. Nie wspomnę już o wypowiedzi pewnego klechy, z której wynika, iż to dzieci kuszą, aby je zgwałcić. Wiem, było to ujęte innymi słowami, ale nie ma co się zasłaniać oratorskimi sztuczkami. Moje zdanie na temat tolerancji religii jest takie, że należy wyznaczyć jej konkretnie zarysowane granice prawne, bo jak wiadomo nie od dziś bogowie uwielbiają taplać się we flakach śmiertelników.

4. Orientacje seksualne i transseksualizm. Tu mam dylemat, gdyż nie do końca potrafię się wobec tego punktu ustosunkować. Mnie szczerze pierdoli, kto co wsadza sobie w dupę, nie jestem przeciw temu, żeby o tym nie mówić, żeby nie poruszać tego tematu itd., ale… Duża część narodowców obrzuca homoseksualistów błotem, mówiąc o normalnym modelu rodziny, pomimo iż ich życie seksualne wynosi pierdolone zero. Jednak bycie homo urosło częściowo do rangi trendów. Włączam telewizor: moda – pedał Jacyków i jego ciepli przyjaciele w ubraniach z Czerwonego Krzyża tłumaczą, jak dobrze wyglądać na mieście. Kurwa, gdybyście powiedzieli mi, że jestem dobrze ubrany, to bym się natychmiast przebrał. Polityka: partia pewnego pana promuje swojego kandydata/kandydatkę o wątpliwej płci. I gdyby jeszcze osoba ta miała jakieś pojęcie o polityce i naprawdę coś zrobiła, to bym się nie czepiał, ale ona jest w tej partii na zasadzie maskotki. Ogólnie to ta partia składa się w większości z odmieńców, którzy są tam na tej samej zasadzie. Sztuka, moda, polityka – wszędzie tam zwrócenie na siebie uwagi jest o wiele łatwiejsze, kiedy jesteś alternatywnym gejem o kontrowersyjnych poglądach. Homoseksualiści bardzo często narzekają na to, że ludzie hetero widzą ich wyłącznie jako osoby pieprzące się ze sobą po kątach. Częściowo jest to stereotyp, aczkolwiek istnieje też w tym duże ziarno prawdy. Bardzo wielu homoseksualistów próbuje na siłę, wbrew wszystkim pokazać, jacy to oni są zajebiści. Ze swoją seksualnością wychodzą w miejsce publiczne, gdzie takie sprawy nie powinny być poruszane. To jest tak, jakbym jako osoba hetero pokazywał fiuta wszystkim kobietom, które przechodzą obok, bo przecież jestem hetero, co nie? Widziałem wielu ludzi, którzy będąc homo nie wyróżniali się wśród tłumu, ponieważ była to ich prywatna sprawa. Natomiast to, co robi się teraz, jest arcychujowe – zakazuje się używania słów „mama” i „tata”, bo mniejszość, która w naturalny sposób nie może mieć dzieci, jest wielce urażona. Pozwala się adoptować dzieci parom  homoseksualnym, mimo iż osoba, która – załóżmy – jest samotna i straciła żonę, nie może adoptować dziecka. I najgorsze jest to, że ludzie homo dążąc do tolerancji podobnie jak feministki chcą sprawić, by większość została spacyfikowana. Jeżeli ktoś chce jako facet nosić sukienkę, to rzecz jasna nie zabronię mu tego, ale też nie muszę tego popierać i mogę się z tego śmiać. Po prostu boję się, że niedługo faceci w spódniczkach i biustonoszach będą mnie wytykać palcami, dlatego że noszę dżinsy i bluzę z kapturem – to byłaby już patologia.

5. Pochodzenie etniczne. Najbardziej wkurwia mnie przypinanie etykietki rasizmu do wszystkiego, w czym uczestniczą biali i kolorowi. Dajmy na to: biały pobił się z czarnym i wychwyciły to media. Co napiszą na ten temat? Oczywiście, że zły białas pobił czarnoskórego człowieka za jego pochodzenie. A tymczasem okazuje się, że po prostu obydwoje byli pijani i jeden wylał drugiemu piwo. Chuj z prawdą! Liczy się to, że czarny zostanie pobity przez białego nazistę. Ale z kolei, jeśli trzech czarnych pobije białego, to już nie ma mowy o rasizmie, jest tylko pobicie. Żydzi amerykańscy, którzy II WŚ przeżyli w ciepełku i nie widzieli nawet obozów koncentracyjnych na oczy, domagają się odszkodowań z powodu wojny, mimo iż Żydzi, którzy ginęli w obozach, nie mieli z nimi nic wspólnego. Cyganie, którzy zamiast asymilować się z Polakami, wolą siedzieć na zasiłku, w jakimś swoim getcie, i kraść na ulicach, oczywiście też są poszkodowani, bo przecież Polacy nienawidzą ich kultury. Syf i kradzieże to nie kultura, tylko jej zaprzeczenie. Działa to też w drugą stronę: biali patrioci, bracia narodowcy non stop pierdolą o tym, że pozabijaliby Arabów, a sami najebani po ośmiu piwach wpierdalają się do nich na kebaba. Wkurwia mnie, że duża część Polaków jest nieufna wobec wszystkiego co nowe i wobec innych narodów. Oczywiście nie chodzi mi o ciepłe przyjmowanie każdego, kto się nawinie, ale z takim nastawieniem gówno zdziałamy. „A bo my mamy smutną historię” – co mają powiedzieć mieszkańcy Hiroshimy? Oni już dawno nie roztrząsają tego, co było. Mówię o tym może z tego względu, że moja rodzina jest polsko – niemiecka i mam do tego większy dystans. Uważam, że nie można usprawiedliwiać swojego zachowania własnym kolorem skóry czy pochodzeniem.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 12 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Co by tu jeszcze spierdolić? – czyli kolejne absurdalne pomysły polskiego rządu

6 października, 2013, Autor:

Witajcie kurwa. Nie inaczej mógłbym was powitać w to piękne niedzielne popołudnie, które postanowiłem zmarnować na stworzenie kolejnego wkurwa ku waszej uciesze i wkurwieniu, mam nadzieję. O ile zwykle piszę o skurwysyństwie trawiącym nasz kochany kraj, to dziś troszkę w innym klimacie postanowiłem napisać o samym pomyśle takiego skurwysyństwa i stępić je już w zalążku.

Wobec chyleniu się naszego państwa ku upadkowi, zdewaluowaniu wszelkiego autorytetu i norm moralnych niewiele rzeczy zostało jeszcze w Polsce do spierdolenia. Mimo wszystko nasi politycy i rządzący wszystkich szczebli nieustannie myślą i zachodzą w głowę, co by tu jeszcze można spierdolić z tego, co spierdolone nie zostało do końca, biorąc za to sowite wynagrodzenia z budżetu państwa. Krótki przykład, którego ten wkurw de facto dotyczy. W ostatnim tygodniu premier Jaśnie Oświeconej (bez nazwisk, z szacunku do was) zaproponował pomysł tzw. programu antysmogowego, którego jakże wspaniałą ideą miałaby być walka z zanieczyszczeniem powietrza i dbaniem o ziemski klimat. Owa oświecona idea zakłada m.in. całkowity zakaz palenia węglem kamiennym od 2020 przez prywatnych odbiorców… czyli przez nas w sumie. Browar dla tego kto znajdzie choć jeden pozytyw za takim rozwiązaniem. Bo ja staropolskim, dobrym zwyczajem mogę wymienić tylko minusy takiej sytuacji, co niniejszym też zrobię.

Na wstępie już należy wyjaśnić, że nieprawdą jest iż jakikolwiek zamiennik paliwowy jest bardziej ekologiczny od węgla kamiennego i produkuje istotnie mniej zanieczyszczeń. Każde paliwo ciepłownicze produkuje zanieczyszczenia i czy to jest węgiel, olej, czy inny szajs grzewczy, to będzie ich produkował mniej więcej tyle samo. I tu w zasadzie cały popierdolony pomysł powinien upaść. Ale że ekologia jest tylko przykrywką dla całego chorego pomysłu, to nie ma on z nią niczego wspólnego i w gruncie rzeczy chodzi o zupełnie inne sprawy.

Tak naprawdę jest to następstwo decyzji Unii Europejskiej, której np. komisarz do spraw działań w dziedzinie klimatu Connie Hedegaard ostatnio stwierdziła, że „obecna – antywęglowa w swej istocie – polityka klimatyczna Unii Europejskiej będzie kontynuowana niezależnie od tego, czy jej podstawy naukowe są prawdziwe, czy nie”. Daje to jasno do zrozumienia, że faktyczny poziom zanieczyszczeń płynący z opalania węglem nie ma tak naprawdę znaczenia bo zakaz ma być wprowadzony bez względu na wszystko… i chuj! Dzieje się tak dlatego bo inicjatywy te są wspierane przez, nazwałbym to, lobby ekologicznych źródeł energii. A że nasz rząd ślepo i posłusznie wypełnia unijną wolę, bezwzględnie chce wcielić ten pomysł także w polskich warunkach. I tu zaczyna się cały szereg problemów dla obywateli, a nawet organizmu państwowego. Wspomnę jedynie, że najwięksi truciciele jak USA, Chiny, Kanada itd. nie podpisały się pod tymi postanowieniami klimatycznymi z ramienia ONZ, a tym czasem małe kraje jak Polska w porównaniu do nich, mają wypełniać jakieś popierdolone normy, co nic nie zmieni na tle ogólnoświatowego klimatu.

A żeby ograniczyć zanieczyszczenie płynące ze spalania węgla kamiennego w Polsce, wystarczy wymienić stare kotły na nowe, jak to pokazał eksperyment z życia przeprowadzony w Tychach, nie dość że efekt ekologiczny był nie gorszy niż dla oleju czy gazu to jeszcze kilkukrotnie tańsze koszty.

Mimo wszystko, że węgiel kamienny jak na polskie wypłaty jest zajebiście drogim materiałem opałowym to i tak jest najtańszym możliwym na szeroką skalę. Zakaz palenia węglem wiązałby się zatem ze sporo większymi kosztami dla i tak już zubożałego polskiego społeczeństwa – skąd zatem mieliby przeciętni obywatele wywalić jeszcze więcej kasy na i tak drogi już dla nich opał?
Co więcej zmiana źródła ogrzewania wiązałaby się z wymianą całej instalacji ciepłowniczej w domach, czyli pieców czy innych szatańskich kotłów. Kto miałby za to zapłacić, tym bardziej, że koszty to niemałe?

Najbardziej jednak w tym wszystkim boli mnie problem ogólnonarodowy czyli strategiczne bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bo kto z logiką myślenia nie większą nawet niż wiejski chop, rezygnuje ze swojego zaopatrzenia wewnętrznego i kupuje gaz za ciężkie i dużo większe pieniądze z Rosji uzależniając się od niej? Czy muszę dodawać, że jest to wbrew polskim interesom narodowym? I wbrew jakiejkolwiek logice?

Pokrótce jeszcze z czym by się to wiązało. Ok. 100000 ludzi poleciałoby na bruk z sektora górniczego czyli ciągle polskiego dobra narodowego, który w ostatnich 20 latach choć i tak dostał po dupie, to jednak jakoś nieźle ciągnie dalej. Za nimi wszyscy ci którzy węglem handlują i go transportują. Cała gałąź energetyczna w Polsce padłaby po prostu trupem, a chyba tylko Gazprom i Putin zacieraliby ręce.

Jeszcze moja osobista dygresja na koniec. Nie jestem Ślązakiem, choć sporo ładnych lat tam mieszkałem, a z regionu tak dziś nazwanego pochodzę. [Mimo wszystko, że mieszkam teraz w mieście w centralnej Polsce, to ludzie tu dosłuchują się u mnie śląskiego akcentu i dziwnie intonowanych pytań;] o chuj im chodzi, uni chyba nie godoli po noszemu!:p ] Dodatkowo wielu ojców moich znajomych i przyjaciół jest lub było górnikami, trochę więc mogę wysnuć wniosków na tej podstawie. Przede wszystkim moi drodzy, jeśli ktoś wam mówi że wydobycie węgla jest nierentowne i z tego powodu trzeba zamknąć kopalnię, to większej bzdury powiedzieć nie może! Nie ma bowiem bardziej dochodowego biznesu jak wydobycie i sprzedaż węgla. To już Czesi wiedzą, którzy odkupują za bezcen polskie kopalnie zamknięte bezczelnie wcześniej pod pretekstem nierentowności, a następnie wydobywają nasz polski węgiel i bez grosza opłat wywożą go stąd lub jeszcze nam go sprzedają. Im się opłaca, a nam się nie opłacało? Dlatego nie słuchajcie tych bredni, które próbują wam elokwentnie wcisnąć, bo to po prostu kłamstwa na ładne oczy.

Na koniec jak zawsze powinienem natchnąć wszystkich dobrą radą, zachętą do rewolucji lub ironiczną puentą. Tym razem jednak nie będzie niczego takiego bo… co tu kurwa powiedzieć na debilizm wykraczający poza wszelkie granice absurdu?! Węgiel mi się w piwnicy lasował jak czytałem o tym:p Coś mi się wydaje, że pozostaje czekać jedynie na kolejny strajk wściekłego tłumu wkurwionych górników pod Sejmem i groźbę narodowej rewolty z ich strony. Chciałem wam tym wpisem tylko uświadomić, jak rządzący nami kompletnie już zatracili kontakt z rzeczywistością, polską racją stanu i dobrem obywateli, a jak już coś wymyślają… to lepiej niech w ogóle nie myślą. I pamiętajcie, kupujcie nasz, polski, prawdziwy węgiel!! :D …przynajmniej tyle, na ile was jeszcze stać.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Marksistowska poprawność polityczna

17 lipca, 2013, Autor:

Witajcie Towarzysze!
Dawno niczego nie napisałem, choć oczywiście śledzę na bieżąco poczynania na megawkurwie. Z żalem stwierdzam, że ostatnimi czasy trochę nudą i chujem wieje na naszej uwielbionej stronie więc może to dobry czas na mojego wkurwa, w starym stylu rzekłbym więc siądźcie wygodnie i wkurwiajcie się;] Jak zwykle, skupiam i wkurwiam się na rzeczach, które jak nowotwór trawią i deprawują ten kraj i naród. [przyp. aut.: tu zachęcam do przeczytania moich starszych wkurwów tych, którzy nie widzieli ich jeszcze] Nie inaczej będzie tym razem.

A teraz rzućcie okiem na pierwsze dwa słowa mojego pozdrowienia was na początku wkurwa, nie przypadkiem bowiem użyłem tego zwrotu. Myślę, że pomimo iż zwraca on uwagę i kojarzy się dość jednoznacznie, to jednak nikt nie poczuł się tym specjalnie oburzony. Jednak gdybym napisał ‘Heil Hitler’ (niech go szlag), z całą pewnością mielibyście ochotę zrobić ze mną to co z nazistami w „Bękartach wojny”, całkiem słusznie z resztą. A porównania tego dokonałem, aby pokazać wam, że pomimo iż obydwa systemy totalitarne powinny być tak samo napiętnowane i tępione z całą stanowczością, to tylko jeden został osądzony i wyzuty ze świadomości ludzkiej. Drugi niestety, mimo że państwo sowieckie się rozpadło, pozostał w sposobie myślenia wielu ludzi do dziś, a nawet przybrał dużą groźniejszą formę bo rozwija się w ukryciu i przybiera „nowoczesny” płaszczyk wolności. Objawia się przez wszechobecną poprawność polityczną, która zaczyna nabierać na sile i zmieniać świat w Orwellowską rzeczywistość.

Wyróżnię tutaj dwa główne nurty poprawności politycznej rozumianej jak powyżej. Pierwszy to przyrównywanie niewygodnych zjawisk społecznych, dla władzy, pewnych grup mniejszościowych itp., do postaw jednoznacznie negatywnych po to, aby te postawy wyszydzić i uprzedzić do nich resztą społeczeństwa. Postawy te oczywiście nie są same w sobie niczym negatywnym, ale w imię poprawności politycznej i interesów grup, którym postawy te zagrażają, należy je unieszkodliwić poprzez obrzydzenie innym. Kilka przykładów z codzienności:
– jeśli jestem patriotą i nie podoba mi się obecny system władzy -> jestem faszystą!!
– jeśli jestem oburzony tym, że Żydzi obwiniają Polaków za Holocaust -> jestem antysemitą!!
– jeśli nie podoba mi się, że dwóch gejów publicznie się obmacuje -> jestem nietolerancyjny, homofob!!
– jeśli jestem wierzącym katolikiem -> ciemnogród …itd.
W tym mechanizmie wnioskowanie oznaczone przez „->” potocznie określane jest w socjologii jako „dźwignia Stalina”, kiedy to główną klasyfikacją społeczną była zasada „jeśli nie jesteś komunistą -> jesteś faszystą”. Miało to wyeliminować przeciwników politycznych i sowieckiego ustroju władzy, bo przecież nie każdy kto sprzeciwiał się komunizmowi był faszystą. Dlatego moi drodzy, jeśli ktoś wam mówi w ten sposób jak w powyższych schematach, to w gruncie rzeczy jest zakonserwowanym komuchem, którego należałoby wyeliminować z życia społecznego. …no ale właśnie, powiedzieliby wtedy, że np. jesteście faszystami;] Niepokoi mnie i wkurwia coraz bardziej, że ten sposób myślenia jest coraz popularniejszy i zaczyna dominować w codziennym życiu społecznym, a nawet je zmieniać.
Mała dygresja poza tematem, to na tym właśnie polega wolność, że mam prawo do swojego poglądu i nikt za ten pogląd nie ma mnie prawa klasyfikować bo to zagraża jego poglądom, odbiegającym od normy dla większości. Wniosek smutny, że Polska nie jest w istocie krajem wolnym, a „wolność” odnosi się tylko do elit władzy bo im wszystko „wolno”.

Retoryka przeciwników niewygodnych dla nich postaw sięgnęła już właściwie granic absurdu. Pozwolę sobie tu na cytat:
„Wywiesimy plakaty w miastach, dzielnicach, na ulicach – wszędzie tam gdzie żyją. Tam ich powiesimy, aby każdy widział z imienia i nazwiska kto jest faszystą. Będziemy na nich pluć, wsadzać do więzienia, gnębić w miejscu pracy. Niech czują się słabi, niech się boją. Wyśmiejemy ich, ich znajomych, ich bliskich”.
To nie jest, jakby się mogło zdawać na pierwszy rzut oka, manifest jakiegoś nazisty z czasów II Wojny Światowej, choć pewnie każdy z nich z dumą by się pod tym podpisał. To wypowiedź polityka z Sejmu, którego nazwiska nie wymienię przez obrzydzenie i poprawność polityczną;) a którego działalność polega jedynie na legalizacji narkotyków i obrażaniu Kościoła Katolickiego. W powyżej przedstawiony sposób nawołuje do walki z narodowcami, czyli wg niego, dźwigni Stalina i tak pojmowanej poprawności politycznej – faszystami, oskarżając ich o to co sam głosi. Używa faszystowskiej retoryki co do wyimaginowanych faszystów, oskarżając właśnie ich o faszyzm… to jest dopiero mistrzostwo manipulacji i poprawności politycznej. Przywódcy obu totalitaryzmów byliby dumni, a mnie zgroza przeszywa w jakim kraju my żyjemy.
Pozwolę sobie na jeszcze jedną dygresję tutaj odnośnie ww. narodowców. W kłamliwych mediach przedstawiani są faktycznie jak radykałowie rządni krwi. Widziałem natomiast też trochę wywiadów i dyskusji z ich udziałem, także w TV (dostępne w Internecie), i w merytorycznej dyskusji na argumenty miażdżyli oni swoich przeciwników, którzy w panice uciekali się tylko do krzyków, chamstwa i oskarżeń o faszyzm. Tymczasem ruch narodowy ma wielkie tradycje w Polsce i miał ogromny wpływ na odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku na czele z Romanem Dmowskim. Obecni przeciwnicy spadkobierców endecji boją się zburzenia dotychczasowego systemu władzy, który im odpowiada i dlatego uciekają się do oskarżeń o faszyzm wobec nich, w imię stalinowsko pojmowanej poprawności politycznej.

Drugi nurt poprawności politycznej polega na wypiększaniu i ujmowaniu w elokwentnych słowach faktów, postaw itd., które są niewygodne i negatywne dla pewnych grup, a które w swej naturze są jednoznacznie złe. Tworzony jest w tym celu specyficzny, sztuczny język, coś dokładnie jak ‘nowomowa’ z Orwella, gdzie nie nazywa się rzeczy po imieniu. Sposób wyrażania się, który powinien zniknąć wraz z upadkiem państwa radzieckiego, przetrwał i kiełkuje, dając coraz większe plony.

W ostatnim czasie głośno było w mediach o zakłóceniu wykładu prof. Baumanna na jednej z wrocławskich uczelni. Kim żesz jest ta postać? Z pochodzenia Żyd, były enkawudzista, ubek, członek Partii, sowiecki agent specjalny, tym samym prześladowca Polaków walczących z komunizmem i zbrodniarz. Dziś profesor socjologii zajmujący się postmodernizmem czyli w zasadzie nowoczesną wersją komunizmu. Jak brzmi to samo tylko w ‘języku nowomowy’ w mediach i TV? – „znany i szanowany na świecie profesor z trudną przeszłością”… Polityczna poprawność, rodem z czasów Stalina, ze zbrodniarza i oprawcy żołnierzy AK uczyniła starego i biednego profesora. Ze zbrodniarza, który wg mnie powinien być ścigany i osądzony niezależnie od wieku i tytułu.
Nikt chyba nie wyobraża sobie sytuacji, że były esesman przyjeżdża do Polski głosić faszystowskie wykłady. Tymczasem jego komunistyczny vis a vis jest honorowany i przedstawiany jako ofiara „chamskiego bydła”, które chciało mu w tym przeszkodzić. A takiego mniej więcej określenia użył prezydent Wrocławia co do grupy kibiców i radykalnych prawicowców, która nie chciała dopuścić do tego wykładu, skandując antykomunistycznie hasła. W celu usunięcia ich sprowadził na uniwersytet nawet antyterrorystów z ostrą amunicją, co jest ewenementem i jest sprzeczne ze statutem uczelni wyższej.
Należy sobie jasno odpowiedzieć na pytanie, kto tu jest ofiarą, a kto oprawcą? I czy naprawdę jedynymi ludźmi, którzy chcą przeciwstawić się takiemu haniebnemu poprawianiu historii są kibice i radykałowie czyli z pozoru grupy o wątpliwej opinii? Czy już nam tak mózgi wyprali tą polityczną poprawnością, że myli nam się ofiara z oprawcą?

Drugi przykład, który był decydującym bodźcem do napisania niniejszego wkurwa, to ostatnia rocznica tzw. ‘Rzezi Wołyńskiej’. Przypomnę dla formalności, że to rocznica zbrodni na Polakach dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów w 1943-45 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Szacuje się, że około 100 000 zwykłych Polaków, bo skala zbrodni była tak wielka, że nie możliwe jest dokładnie ustalenie tej liczby, zostało zamordowanych siekierą, nożem, młotkiem, kosą, sierpem, spalonych żywcem… czyli w najbardziej bestialskie sposoby jak tylko się dało, bez względu na płeć czy wiek. Takie zachowanie wyczerpuje wszystkie cechy ludobójstwa. Jednak sejm Jaśniej Oświeconej III Rzeczpospolitej nie przyjął ustawy o „ludobójstwie”, a określił to w ‘języku nowomowy’ jako „czystka etniczna ze znamionami ludobójstwa”, w imię politycznej poprawności nakazującej wybielenie historii, żeby ‘przypadkiem kogoś nie urazić po stronie ukraińskiej’. To przykre, hańbiące, oburzające, obrzydliwe… no i wkurwiające.
Tymczasem Ukraińcy w żaden sposób nie poczuwają się do tej zbrodni, a banderowców gloryfikują i stawiają jako przykład ukraińskich bohaterów narodowych. Polityczna poprawność po stronie ukraińskiej nazywa tą zbrodnię „Tragedią Wołyńską”, jakby to był jakiś wypadek przy pracy na budowie. Fałszują pamięć o tych zdarzeniach, wskazując na fikcyjne przyczyny: że Polacy sami są sobie winni bo Polska chciała całkowicie spolonizować te ziemie, że Polacy współpracowali z hitlerowcami i komunistami, że to odwet za zbrodnie Polaków na Ukraińcach lub określają ‘Rzeź Wołyńską’ jako ‘wojnę polsko-ukraińską’ czy też nawet, że to NKWD zamordowało tych Polaków, a nie Ukraińcy. Wszystkie te argumenty są, delikatnie mówiąc, co najmniej przesadzone lub też w większości całkowicie wyssane z dupy, żeby odciążyć siebie jako oprawców takiej rzezi bezbronnych ludzi. Jest to oburzające, ale ze względu na ogrom zbrodni w sumie nie dziwi aż tak bardzo, że nikt się do niej nie chce przyznać i dużo bardziej mnie wkurwia, że jeszcze Polski parlament wspiera ten fałsz i utwierdza Ukraińców w ich poprawionych wersjach wydarzeń i tworzeniu innej historii. Dlatego sami musimy pamiętać o naszej przeszłości bo nikt inny za nas tego nie zrobi, a jeśli my tego nie zrobimy, pozostali napiszą własną wersję historii, ale taką jaka będzie dla nich wygodna.

Na koniec jeszcze kilka krótkich przykładów jaskrawej poprawności politycznej.
Byłem przez pewien czas w Niemczech niedawno, w regionie można by powiedzieć, konserwatywnie niemieckim. Miałem trochę czasu, by pozwiedzać, zorientować się w standardzie życia tam i niemieckiej mentalności. Na tym ostatnim się tu skupię. Nigdy w Niemczech nie spotkacie się z tym oraz żaden Niemiec nigdy wam nie powie na temat II Wojny Światowej, że to ‘Niemcy’ ją spowodowali, ‘Niemcy’ mordowali czy ‘niemiecki obóz koncentracyjny’. Zamiast tego używają słowa klucza ‘naziści’, jakby to był jakiś odrębny naród, z którym oni nie mają nic wspólnego. Piorą swoją przeszłość w języku poprawności politycznej.

We Francji zakazano używania słów „matka i ojciec” na rzecz „rodzic 1 i rodzic 2”, żeby przypadkiem nie urażać homoseksualistów. W ten sposób, skrajne mniejszości zmieniają cały system wartości większości obywateli, którzy to muszą się dostosować do tych mniejszości, żeby ich nie urażać, w imię politycznej poprawności… a czy nie powinno być na odwrót?

Wczoraj w TV słyszę dyskusję o głośnej sprawie w USA, gdzie biały człowiek zabił Murzyna. No właśnie, w tej dyskusji ani razu nie pojawiło się słowo ‘Murzyn’, a zamiast niego wielokrotnie określenie ‘czarnoskóry’. Tymczasem w języku polskim słowo Murzyn nie ma żadnego negatywnego czy rasistowskiego znaczenia, a oznacza dokładnie tyle co ‘człowiek o czarnym kolorze skóry’. Jednak w imię przesadzonej poprawności politycznej, żeby przypadkiem nikt nie skojarzył słowa Murzyn z rasizmem, zmienia się język i wymyśla sztuczne określenia jak ‘czarnoskóry’. Niedługo być może się okaże, że klasyk polskiej literatury dziecięcej „Murzynek Bambo” ma charakter rasistowski.

Prawie 200 lat temu Karol Marks, stworzył ideologię i jej język, które zaadaptowali na początku XX wieku bolszewicy i komuniści w Rosji. Marzył im się sowiecki świat, ale nie za bardzo wiedzieli jak to osiągnąć. Choć pozornie ustrój ten upadł i komunistów już nie ma, to ideologia przetrwała w świadomości ludzkiej, a ich marzenie po cichu zaczyna się spełniać. Marksistowskiego porządku nie da się bowiem zaprowadzić przez gospodarkę czy Zimną Wojnę. ‘Kulturę Zachodu’ można obalić tylko od środka poprzez wojnę ideologiczną. Na naszych oczach odbywa się właśnie bezkrwawie III Wojna Światowa. To wojna o nasze umysły, gdzie próbuje się obalić dotychczasowe systemy wartości oraz normy etyczne i moralne. Bez nich, powstaje pustka i chaos, w którym marksizm czuje się najlepiej. Ideologia Karola Marksa ma się więc w najlepsze i rozkwita po cichu już na całym świecie, nawet w miejscach gdzie nikt by o tym wcześniej nie pomyślał, używając w tym celu coraz głośniej swojej starej broni – poprawności politycznej. Pomimo że komunistów nie ma, to patrząc na powyższe przykłady zastanówcie się, kto w tej wojnie zaczyna wygrywać… a może jednak oni ciągle istnieją i gdzieś tam, w cieniu, za kurtyną, stoją zatwardziali marksiści i widząc co się dzieje zacierają ręce…
Tylko od nas zależy czy damy się naprostować i podstawić pod poprawny schemat. Nie dajcie się, miejcie swoje poglądy i ich się nie bójcie, a już na pewno… nie bądźcie poprawni politycznie;)

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,29 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!