Wkurwienia w kategorii: ‘Rozrywka’
Gówno TV
2 maja, 2013, Autor: WigarusNie okażę się Sherlockiem, Platonem ani Einsteinem, jeśli powiem, że na najpopularniejszych kanałach leci gówno. I to nie takie gówno, które można spłukać w sedesie, o nie. To gówno jest tak kolosalnych rozmiarów, że nie dość, że zapcha ci kibel, to jeszcze zaleje cały dom, a jak się już go pozbędziesz, i tak od czasu do czasu nawiedzi cię ten mało zajebisty smród. Chyba niektórzy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że telewizja na gównie żeruje i z gówna bierze zyski. To trywialne i znane. Ale jakże mnie to wkurwia! Dobra perspektywa – natychmiast wyjebać telewizor albo go po prostu nie włączać. Tak, to mnie uspokaja, lecz jedynie odrobinę. Nie chcę tutaj próbować udowadniać nikomu, że telewizja jest w 100% zła – telewizja jest wynalazkiem, który podobnie jak Internet czy elektrownie atomowe daje pewne korzyści, ale który wiąże się też z pewnymi zagrożeniami. I spoko – kto jest mądry, ten pokaże tym chłystkom z TVP albo TVN-u środkowy palec, wypierdoli TV i po sprawie, jednak społeczeństwo (głupie społeczeństwo) nadal będzie szprycowane tą cyfrową laksą prosto z najbrudniejszego wychodka. I najgorsze jest to, że duża część społeczeństwa jest koprofilami, którzy bez zastanowienia łykają każde gówna wysrane przez telewizję. Tutaj dokonam pewnej analizy poszczególnych kanałów i programów, które mnie wkurwiają.
Na początek odniosę się do pewnego programu o tym, co zrobić, aby w domu brudne gacie nie zaczęły chodzić o własnych nogach, jak i o tym, jak usunąć grzyby ze ścian. Kurwa, chciałem, żeby te wszystkie programy pozostały anonimowe, ale w sumie nie widzę w tym sensu – nazwę je po tytule. Jeśli coś jest chujowe, to bez względu na jawność i tak nadal takie będzie. „Perfekcyjna Pani Domu” – jeden z najdebilniejszych programów, jakie wysrała kamera. „O kurwa, mój dom jest brudny, przez szyby to ja już dawno niczego nie widzę, a po dywanie popierdalają mi karaluchy wielkości kokosa. Nie wiem kompletnie, co robić”. Po czym przychodzi inteligentna Rozenek i wyjaśnia, że musi wziąć ścierę, miotłę i zapierdalać. Ja… ja nie wiem, co mam powiedzieć. Mam dwie teorie: albo ci kolesie są podstawieni, albo po prostu nigdy nie powinni wyjść z jaskini na dalej niż kilometr. Tak, kurwa, to jest właśnie to – powinni zamieszkać w jaskini i polować na mamuty, skoro nie potrafią żyć jak cywilizowani ludzie we własnym domu. Co nadejdzie niedługo? Zwykle bywa tak, że po czasie jakiś program trzeba zdjąć i gdy taki proceder następuje, prowadzącego wpycha się do innego programu na innym kanale tej samej telewizji. Już to widzę: Witam, nazywam się Rozenek i zapraszam was do programu „Jak podetrzeć dupę”. W ogóle zajebista opcja: jestem pieprzonym syfiarzem, więc pójdę do TV i jeszcze dostanę forsę. To jest śmiech na sali. Wkurwia mnie to, że z mycia garów, wycierania kurzu i zapierdalania z mopem robi się wielką filozofię. Arystofanes czy taki Schopenhauer muszą być tacy dumni. Niech ta cała tępa prowadząca (która swoją drogą jak dla mnie ma jakieś zaburzenia psychiczne – spójrzcie w jej oczy i sami tego doświadczcie) wytłumaczy po prostu tym usmolonym kretynom, że sprzątanie nie ma jakiegoś metafizycznego sensu, tylko po prostu służy temu, żeby było do kurwy nędzy czysto. Gdybym chciał, mógłbym równie dobrze opracować filozofię ruchania w odbyt albo smarkania, tylko po co? Nie wspomnę już o przyznawaniu tej pojebanej korony – brawo! Zostałeś wytypowana królową idiotów.
„Rozmowy w toku” – to już o wiele bardziej skomplikowany przykład. Przykład tego, że wystarczy nagromadzić dużą ilość zjebów w jednym miejscu, aby zyskać sporą oglądalność. Wypowiadam się na temat tego programu z perspektywy czasu. Kilka jeśli nie kilkanaście lat temu w tym programie występowali ludzie z realnymi problemami, ale z roku na rok zaczęto stawiać coraz mocniej na wszelakie udziwnienia i – jak się okazało – ludzie po raz kolejny przyjęli tę srakę na twarz, wesoło mlaskając. Współczuję tym, którzy są święcie przekonani, że to wszystko dzieje w 100% na serio. Jak wyjaśnicie mi sytuację, gdzie jakaś debilka przychodzi do tego pseudoprogramu, po czym kilka tygodni później pojawia się w jakimś niedojebanym serialu typu W-11? A może to aktorka, która po prostu zagrała swoją rolę? No dobrze, ale załóżmy, że jednak większość gości to ludzie z prawdziwego zdarzenia. Kogo najbardziej chcielibyśmy zobaczyć na szklanym ekranie? Już wyliczam:
1.Pojebane parki, które zamiast być ze sobą szczere, wolą podłączać się wzajemnie do wykrywacza kłamstw (którego nie jest nam dane zobaczyć; w sumie możliwe, że w ogóle nie istnieje). Dlatego pamiętajcie: wykrywacz kłamstw to absolutna podstawa związku.
2. Tłuste świnie. Wiecie, nie należę do tego typu ludzi, którzy gnębią grubych, bo są grubi. Istnieją różne choroby, ciąża robi swoje, najczęściej jednak otyłość wynika z niepohamowania w jedzeniu. Wkurwiają mnie babska, rozlewające się na siedzeniach krowy, które przez cały program płaczą „jakie to one są pokrzywdzone przez los, bo nikt ich nie chce”. Zamiast się mazać, niech przestaną wpierdalać i tak bym im właśnie powiedział. Waga ponad normę z medycznego punktu widzenia jest chorobą (nie możesz wówczas oddać nawet krwi), choć ja osobiście polemizowałbym z tą teorią. To jest tak samo jak z trawą, kokainą albo uzależnieniem od zakupów – ani zakupy, ani narkotyki, ani pączki nie przychodzą do twojego domu i nie nakazują ci ze sobą obcować pod karą śmierci. Wszystko istnieje w twojej głowie. Ale rozumiem – amerykańskie standardy. Przecież bycie spaślakiem jest modne i takie trendy.
3. Gówniarze, którym się poprzewracało w dupach i spierdoliny życiowe. To kolejny rodzaj gości, którzy zazwyczaj są zbyt głupi, by skończyć szkołę i mieć pracę, a także próbują nam wmówić, że nie wiedzą, kim naprawdę są. Niektórzy z nich dobrowolnie się okaleczają, a potem wielkie zdziwienie, że nie mogą znaleźć pracy. A najbardziej rozśmieszają mnie tępe pizdy marzące o karierze, które twierdzą, jakoby ona sama zapukała do ich drzwi. Szybciej zapukają wam komornicy albo Jehowi.
4. Żelowe pizdusie, zwykle wyrywające dzi(e)wki pod remizą. Przychodzą, żeby pochwalić się swoim wsiuńskim stylem.
5. Ludzie, którzy zmodyfikowali swe ciało do takiego stopnia, że już nie wiemy, czym są.
No, myślę, że jeszcze kilka kategorii bym wymyślił, ale nie chce mi się. Wniosek jest taki: widzowie już nie chcą przejmować się problemami innych, tylko chcą po prostu mieć z nich dobrą bekę.
Kolejnym cudownym tworem telewizji jest program „Top Model” czy – jak ja zwykłem go nazywać – „Top Dziwkel”. Dzięki temu świetnemu programowi dziewczyny w wieku 14-18 lat mogą nauczyć się tego, że wystarczy być tępą szmatą, aby zdobyć światową sławę. Chodzisz do szkoły? Po chuj? Pójdź do „Top Model” i stań się tak samo tępa jak reszta tej menażerii. Występują tam uczestniczki, które urwałyby sobie nawzajem głowy, byle tylko mieć większe względy. Najbardziej chce mi się śmiać, jak robi się im sesje, a one po 15 minutach stwierdzają, że są zmęczone. Ja się pytam czym, kurwa? Powiedzcie to górnikowi i budowlańcowi, na pewno będą wam współczuć. Zjebane jury, w którym rzekomo zasiadają specjaliści, robi taką selekcję, że przeciętna dziewczyna może wpaść w kompleksy, bo „ma o 2 kilogramy za dużo”. W tym widowisku nie promuje się czegoś takiego, jak praca mózgu, a poza tym – nie wiem, czy ktoś ma podobne odczucia – patrząc na te super przyszłe modelki, przynajmniej na większość, zacząłem się zastanawiać, czy ja mam jakiś dziwny gust, czy one po prostu są brzydkie bez tapety i photoshopa? Czy to jest branża porno, żeby wszystko imitować? No chyba nie. Śmieszy mnie też to, jak niektóre panie zgrywają wielkie księżniczki, bo trzeba się rozebrać do sesji. Naprawdę o tym nie wiedziałyście? To jest tak, jakbym chciał zostać patologiem sądowym i nie wiedział, że będę miał kontakt ze zwłokami. Jednym słowem program ten promuje bycie pustakiem i opryskliwym paszczurem. Zastanawiam się, jak wyglądają sceny nieemitowane w TV, ale pewnie jest to jeszcze większa porcja chujstwa i dawanie dupy po kątach. I wcale nie uważam, żeby wszystkie uczestniczki od początku były pustakami. Tyle że nie gra to żadnej roli, bo prędzej czy później zmienia się je w ten materiał budowlany bez krzty wstydu.
Wkurwia mnie promowanie beztalenci. Czym obecnie różni się MTV od filmów rzekomo młodzieżowych Disneya? Według mnie to jedno i niemalże to samo. W MTV próbują ci pokazać, że bycie banelowym kolesiem, ruchającym każdego, kogo popadnie i czerpiącego kasę od rodziców, jest fajne. Bycie dziwką dającą dupy i z uśmiechem opowiadającą o swoim kurestwie jest trendy. Dostałaś Maybacha zamiast Mercedesa – twoi rodzice cię nie kochają i masz prawo zrobić im awanturę. Na stacjach Disneya mamy to samo, tylko bez seksu i alkoholu. Tak jak uwielbiam filmy animowane Disneya i Pixara, tak nienawidzę tych kanałów. Rozpieszczoną młodzież kreuje się na niewinną tylko po to, by po kilku latach, kiedy ich termin ważności minie, wyrzucić ich na zbity pysk. Wmawia się dzieciakom, że te cukierkowe piosenki, które są wykonywane przez Jonas Brothers czy chuj wie, co jeszcze, wywodzą się z prawdziwego rocka. Ja osobiście rocka nie słucham, ale uważam, że nie wolno tak kłamać w żywe oczy. Inna sprawa, też trochę z tym związana, to promowanie tego zarozumiałego aktorzyny, który odgrywa swoją rolę milionera – Piotra Kaszubskiego. Szybciej znajdę Bursztynową Komnatę razem z Atlantydą w swojej dupie, niż uwierzę w to, że koleś zarobił takie kwoty na pracy w stajni i hodowli świerszczy. A już, kurwa, tłumaczenie, że oszczędzał na drożdżówkach, jest tak naiwne, że nawet brakuje mi słów, żeby je opisać. Koleś ma wyuczone formułki i nie stara się rzeczowo odpowiadać na pytania. Nie zdziwiłbym się, gdyby po czasie wyszło na jaw, że jest kolejnym produktem marketingu jakiejś prominentnej firmy.
Dobra, tyle na dzisiaj. Może napiszę drugą część, ale fajnie, gdybyście też napisali, co was wkurwia w TV. A, i to nie jest tak, że zabraniam wam tego oglądać, bo w sumie – nie da się ukryć – sam musiałem zapoznać się z tym gównem, żeby wyrobić sobie jakąś opinię. Tylko trzeba podejść do tego z dystansem, a nie od razu łykać wszystko jak pigułkę.
„Nowoczesne” wychowanie
22 kwietnia, 2013, Autor: WigarusW dzisiejszych czasach media „óczą” nas, że dziecko należy wychowywać „nowocześnie”. W dobie Superniani utrwaliły się pewne kurewskie schematy, które mnie wprost wkurwiają, a które sprawiają, że nowsze pokolenia stają się coraz bardziej niedojebane. Mam ponad 20 lat i chuj wiem o życiu, ale wyszedłem z tego okresu, więc co nieco mógłbym powiedzieć. Wydawać by się mogło, że generacja 4 lata ode mnie młodsza nie powinna się znacznie różnić, co nie? To tylko, kurwa, 4 lata – w dziejach historii 4 lata to jest pierdnięcie, które nic nie znaczy. A jednak chyba coś jest nie tak. Nie zamierzam uogólniać, bo uogólnianie jest złe, ale chodzi mi o częste zjawiska, których jestem świadkiem.
Jak to jest, że gówniarze chodzą rozpierdoleni po chodniku, w wyjściowych dresikach i na chama pokazują wszystkim swoje pojebane telefoniki, puszczając z nich muzykę? Co ich do tego prowokuje? Rodzina nie poświęca im czasu? I jeszcze te teksty o jebaniu policji, paleniu trawy i ruchaniu dziwek. Jedyne, co oni jarali, to drewno w kominku, a policja to ich, kurwa, w GTA non stop łapie i dlatego mają taki stosunek do niej. Dziwki? Chyba na RedTube. Nie wspominając już o tym, że dają się robić w chuja, bo cokolwiek tępy drechu ze Złomu PKS, Chuja PCV albo Pierda PCK „nawinie” (sorry, ale jako długoletni słuchacz rapu stwierdzam po prostu, że to nawet nie jest flow – to jest efekt grymasu intelektualnie zacofanej małpy w ortalionie), to oni łykają to jak niecnotliwa dama biały płyn z fallusa. Rozumiem, świadomie coś robić i mieć jakieś o tym pojęcie; angażować się w to, tyle że te dzieciaki nie mają mózgu, a nawet jeśli jakimś cudem mają, to nie korzystają z niego konsekwentnie. Myślicie, że te wszystkie rapujące Dresiki typu Tampon ZHP albo Cwelu NRD na czym najwięcej zarabiają? Oczywiście, że na was, głupie dzieciaki. Ale z drugiej strony… Dobry biznes zawsze wymaga idiotów, bo oni najwięcej płacą. Problem jest tylko taki, że wielu z tych gówniarzy nie idzie w inną stronę, tylko przez wiele lat siedzi na ławkach i w tym podobnych miejscach i nie próbuje nawet znaleźć sobie czegoś lepszego, no nie wiem – jakiegoś celu, dzięki któremu wyszliby z tego gówna. Styl życia można mieć różny, ale też na pewien styl życia trzeba sobie zapracować, a nie być pasożytem społecznym, „bo tak”. Skoro Jebią Policję na 100%, to dlaczego grzecznie kupują sobie bluzy z tymi napisami? Skoro pierdolą policję, to chyba nie robi im to, że coś ukradną? A może się mylę? Kozaki w grupie, a osobno tylko gówniarstwo.
Inna sprawa – ciągłe napierdalanie, wręcz maniakalna nagonka na gry komputerowe. Bo to przecież działa w 2 strony – dorośli też są winni. Dlaczego każdą możliwą, wręcz najgorszą rzecz zwala się na gry komputerowe? Małolat kogoś zarżnął nożem, a w biurku miał „Postala 2” – to na pewno przez to. Fakt, że były takie przypadki, gdzie psychole utożsamiali się z grą, tyle że je można policzyć na palcach. Ale, do kurwy nędzy, jeśli dziecko ma, dajmy na to, 12 lat, to co robi „Postal 2” na jego dysku? Jakoś musiało dojść do jego zainstalowania, więc najwyraźniej albo rodzice mieli to w dupie, albo byli idiotami i stwierdzili, że znak +18 nie ma większego znaczenia, bo co niby miałby on oznaczać? Ponadto nie wytłumaczyli należycie, na czym polega świat wirtualny, a na czym polega świat prawdziwy. Wiecie, to nie problem gier, że są brutalne – to problem tego, że ludzie są idiotami. Ale zawsze lepiej pozwać producentów gier, bo to daje jakieś złudne usprawiedliwienie – to raz, a dwa – daje hajs. Dlaczego by na przykład nie pozwać firmy, która wyprodukowała nóż, którym dokonano morderstwa? Przecież jego ostrze samo kusiło, aby użyć go w niecnych celach. Pojebane w chuj.
Ostatnio modne stało się przyrównywanie klapsa do bicia. W dzisiejszych czasach nie ma już różnicy. Praktycznie tak samo, jak nie istnieje granica między pierdnięciem a zesraniem się albo pomiędzy upadkiem jabłka na głowę a upadkiem cegły na głowę. Jednocześnie mówi się, że dziecka nie należy wychowywać bezstresowo. Hm? Lekki paradoks? Co więc należy robić? Sadzać je na karne jeżyki? Tak, fakt, że bachor spierdala ci cały czas z dywanika, a ty co kilka sekund biegniesz do niego jak pojebany, żeby go z powrotem posadzić, ma od chuja sensu. W rodzinie – przynajmniej ja coś takiego kiedyś wyczytałem – istnieje coś takiego jak funkcja stratyfikacyjna, czyli ustalanie jasnej hierarchii. Ale oczywiście tu zaraz zjawią się mądrzy psychologowie i powiedzą „NIE, NIE WOLNO. Przecież to tylko wzbudzi agresję w dziecku. Będzie się chciało bić, będzie chciało oddać”. Agresję to wzbudzi w nim permanentne przesiadywanie w jednym miejscu. Poza tym, nie wolno nikomu wmawiać, że ten świat jest tak zajebisty, że wystarczy załatwić problemy słowem. My będziemy zwracać uwagę, że „Tak nie wolno”, a nasz potomek nadal będzie sobie pozwalać na dalsze kopanie nas i brak szacunku. I nie, nie chodzi mi o bicie. Nie chodzi mi o patologię. Inteligentne inaczej programy typu „Chujowi Surowi Rodzice” próbują przekazać nam, że najlepszym sposobem na ujarzmienie gówniarza jest zabranie go do kościoła, zabranie telefonu i nakaz zapierdalania z węglem i drewnem na taczkach. Powiem tak: ja nie bronię tych gówniarzy (zakładając, że to nie jest reżyserka, ale obawiam się, iż jednak jest), ale na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Czy ten program ma mi uświadomić, że wystarczy zmusić swoje dzieci do ciągłego zapierdalania, „bo tak”, i to pomoże w tydzień? Niekiedy nawet wykorzystuje się tam tę młodzież jako tanią siłę roboczą, zresztą co ja będę mówić – na pewno podpisują tam jakiś kontrakt i obie strony dostają niemały hajs. Nikt mi nie wmówi, że człowiek w otoczeniu kamer zachowa się w pełni naturalnie, bez żadnego scenariusza, biorąc udział w tej szopce dla idiotów.
A wracając do kwestii wirtualnej, to też uważam, iż dzieciakom należy ograniczyć dostęp do Internetu, dopóki nie nabiorą pewnej dojrzałości. Mówię serio. Bachorstwo wchodzi na strony, na które nie powinno wchodzić, nawet nie mówię tu o pornografii, tylko o normalnych serwisach, gdzie ludzie chcą poważnie porozmawiać. Wpierdoli się taki jeden z drugim, nie zastanowi się nad treścią wiadomości i jeszcze będzie uważać, że ma do tego prawo, aby pisać — CoŚ WtYm $tYlU —. Problem z otwartością sieci w stosunku do dzieci jest taki, że zapoznają się one z rzeczami bez ich realnego przeżycia. Zamiast w piłkę na boisku z prawdziwymi kolegami, cisną w WoW-a czy tam w FIFĘ na kompie. Zamiast raz naprawdę przeżyć jakąś przygodę, ponapierdalać się z przyjaciółmi patykami, żyją w hermetycznym świecie. Bo przecież nowoczesne wychowanie nie dopuszcza tego, by dziecku się coś stało. Siniaki? Zadrapania? Bójki? Obtłuczenia? Przecież to wszystko jest potrzebne, aby poznać życie. Przewrócisz się, to się ubrudzisz i nabijesz guza, ale guz po tygodniu zniknie, a koszulkę się wypierze, za to ty zdobędziesz coś cenniejszego – normalne dzieciństwo. Nie lubię używać słowa „normalny”, bo tak naprawdę trudno je sprecyzować, jednak nowoczesny model wychowania nie należy do czegoś, co pomaga młodej generacji. Przez dzieciństwo spędzone przed kompem co takie dziecko osiągnie? Wyjdzie na zewnątrz po jakimś czasie i dupa – nie będzie mogło się odnaleźć. Nie ma w tym też takiego dreszczyku poznania czegoś – wszystko masz na tacy i często w sposób wulgarny, wypaczony. Pamiętam, że jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy za małolata ktoś powiedział chłopakom w szkole, że ma nowy numer Playboya, to był bogiem. Zwykle długo odkładało się na takie gazetki, oczywiście prosząc kogoś starszego i zaufanego o ich kupno, a potem trzymało się je pod łóżkiem, żeby rodzice nie widzieli. Rozumiecie, nie chodzi mi o to, żeby zakazywać pokazywania niektórych rzeczy, tylko chodzi o to, że kiedyś była w tym frajda i trud i należało wykazać się nie lada sprytem, by cokolwiek zdobyć. Dzisiaj jeden smarkacz z drugim w 5 sekund wejdzie se na pornole i to cała filozofia.
Ostatnia rzecz (ogólnie to jest ich więcej, jednak na tym chyba skończę) to wychowanie proponowane przez nasz chory system edukacji. Jak ja chodziłem do szkoły, to system wydawał mi się lekko pojebany, głównie dlatego, że już następowały początki zmian programowych. Ale obecnie, gdy słyszę, że pięciolatkom czy sześciolatkom nie da się zagwarantować legalnie nauki liter i cyfr, bo tego powinna uczyć dopiero „normalna szkoła”, to mnie bierze kurwica. Najpierw zacznie się od liter i cyfr, a potem odniesie się to do wszystkiego. Za 20 lat ludzie w szóstej klasie podstawówki będą przerabiać elementarz. O minimalnej wiedzy na temat najważniejszych rzeczy też nie będzie mowy. Ci tam na górze chcą, żeby nasze społeczeństwo miało inteligencję godną zooplanktonu, bo wtedy łatwiej się takimi idiotami będzie manipulować. Ale nie tylko to w wychowaniu szkolnym jest najgorsze. Na przykład talenty. W większości szkół gówno kogoś obchodzi, czy masz talent plastyczny, muzyczny, pisarski – nie dostaniesz za to niczego na plus. Nikt nie zwróci na to uwagi. Natomiast szkolnych debili, zjebów, które kiedyś prawdopodobnie zostały pierdolnięte łopatą w łeb, będzie się na siłę przepuszczać „dla ich własnego dobra”. Szczerze? Uważam, że szkoła nie powinna być obowiązkowa. Niech będzie dla wybranych ludzi, którym naprawdę zależy i wtedy może udałoby się podnieść jej poziom. A jak ktoś nie chce, to nie musi chodzić – tania siła robocza zawsze się przyda. Że taka szkoła będzie płatna? A czy ktoś się łudzi, że dzisiejsza szkoła jest darmowa? Książki, akcesoria, składki, komitet – z tego wychodzą niemałe kwoty.
Trochę się zastanawiam, czy nie zmieniam się w takiego tetryka narzekającego, jak to za jego czasów było lepiej. Ale chyba nie… Są przecież rzeczy uniwersalne. Skoro jakieś tysiąc lat temu dzieci bawiły się patykami, a ja jakiś czas temu też się nimi bawiłem, to chyba o czymś taka sytuacja świadczy?
Kurwa
20 maja, 2012, Autor: KistosWkurwia mnie wszechogarniająca fałszywość i zakłamanie współczesnego świata kurwa. Wstaję rano, i pierwsze co widzę w telewizji to drune programy które już od samego rana robią wodę z mózgu. Potem szkoła, tam nauczyciele na siłę próbują pompować do łba rzeczy które się nigdy nie przydadzą. Mało tego wielu jest tam z przymusu więc sposób pompowania jest bardzo nieefektywny. A w samej szkole ? Spotykam mnóstwo ludzi. Sporo z nich znam ale ilu jest tak naprawdę prawdziwych ? Może kilku. Jak pojechałem na pogrzeb to typiara z klasy obsmarowała mnie przed nauczycielami jak byle kogo a jak jestem w szkole to się ślini na mój widok. Mało tego opierdala każdego kogo aktualnie kurwa nie ma. Dalej, ostatnio mamy wojnę z nauczycielką. W skrócie matka dziewczyny z klasy się na nią poskarżyła, nauczycielka nic nie wiedziała ani kto ani dlaczego. Oczywiście klasowe dupowłazy aby ratować swoją pozycję zaraz wydały koleżankę i spierdoliły jej nieco reputację u nauczycielki. Pierdolone fałszywe kmioty.
Co dalej ? Wracam i w telewizji dalej pierdolą. Tym razem politycy o tym że w kraju nie ma kryzysu, że polska to dobrze rozwijający się kraj. Kurwa, my musimy zapierdalać jak osły żeby przeżyć. Bo o wygodnym życiu mało kto pomyśli. Ilu kurwa ludzi dorabia na czarno lub diluje żeby wiązać koniec z końcem ? Ludzie zapierdalają na 2-3 etaty jak maszyny a te kurwy jebane aferowicze siedzą i pierdolą te swoje głupoty dalej.
Przekroczyć granicę
10 lutego, 2012, Autor: SzturmierzPatrzę za siebie i stare czasy wspominam,
Gdy wszystko było proste, czas beztrosko mijał
Teraz tego niema, nigdy już nie wróci,
Bo marazm i dorosłość swą melodię nuci
Wszędzie ją słyszę, okala me uszy,
Niejednokrotnie doprowadza do wielkich katuszy
Me serce choć młode, już dużo widziało –
Niejednokrotnie piersi rozrywało
Wszystkie te uczucia, prowadzą Cię przez życie,
Wiem – Nie jestem sam w tym gównianym korycie
Boje się dorosnąć, boję życia ciężkiego,
Lecz wiem, że nie ominę tego stanu kurewskiego
Niebawem już szkołę czas pożegnać będzie,
W sumie to się ciesze, ale życie mam na względzie
Boli mnie sprawa mojej emigracji,
Zostawię swój kraj by sprostać otoczenia racji
Bo za coś żyć trzeba, za darmo nikt nic nie da,
A jeśli tak myślałeś – pora powrócić z nieba
Tyle już kurwa o tym myślałem, tyle już nocy kurewskich nie przespałem,
Tyle fajek już wypaliłem, tyle razy alkoholem się upiłem
Lecz wszystko to gówno, doczesne stany,
W niczym nie pomogły a rozdrapały rany
Nie wiem co myśleć, jak się zachować,
Nie potrafię takiego losu dłużej tolerować
Kiedyś byłem mały, kiedyś lepiej było,
Teraz już znam życie, wszystko się spierdoliło
Wiem, że nie jeden zdanie moje potwierdzi,
Że świat jest okrutny, pierdolonym szmalem śmierdzi
I szkoda mi dzieci, po ulicach biegających,
Bo wiem że się zamienią w ludzi płaczących
Lecz kurwa my sami ten świat sobie tworzymy,
Dlaczego tak łatwo wszystko pierdolimy?
Zgadzamy się na gówno, gówno nas otacza,
Każdy z nas w tym gównie swoje palce macza
I nie ma co pierdolić – „przeznaczenie mnie poprowadzi”,
Przeznaczenia niema, musisz sam sobie radzić.
Stąd was morałem niejakim zaszczycę,
Wprowadź w swe życie swoje własne szkice.



(oceniano 16 raz(y), średnia ocen: 9,94 na 10)