Wkurwienia w kategorii: ‘Rozrywka’

Pseudoartyści

22 października, 2013, Autor:

Dzisiaj krótko i o sztuce. O sztuce wszelakiej: teatrze, filmie, malarstwie. Nie jestem często zaangażowany w poważne tworzenie jakichś dzieł, ale mam co nieco na swoim koncie i zawsze spotyka się to z lepszym lub gorszym przyjęciem. I zawsze uważałem, że to dobrze, kiedy wymyślisz coś kreatywnego, czego nikt wcześniej nawet nie próbował pokazać. No właśnie tydzień temu okazało się, że niekoniecznie…

Wiecie, co mnie najbardziej wkurwia w sztuce? Kiedy uśmiechnięty, masturbujący się przed własną personą człowiek, który jest tak kreatywny, że nosi okulary bez szkieł, torbę z Tesco i podkoszulek z wycięciem do połowy klatki piersiowej wymyśla coś idiotycznego, a wszyscy mu przyklaskują. Pytasz się takiego człowieka, czy ogląda jakieś nowe filmy, które grają w kinie, a on od razu wyjeżdża ci z tytułami, których nikt nie zna i które często są przeciętne, ale ubrane w pseudofilozoficzną otoczkę. Uważając siebie za pierdolonego nadczłowieka, człek taki gardzi „masową” kulturą, czyli wszystkim tym, czego akurat ty słuchasz i co oglądasz, a także czym się interesujesz. Tacy ludzie ostatnio zaczynają mnie otaczać i naprawdę w pewnym momencie mam ochotę im przyjebać, choćby tak profilaktycznie, żeby zeszli na ziemię i zauważyli, że nie są jebanymi władcami haremu. Kurwa, nie chodzi o to, że któryś z tych parapetów chwali się, że „słucham alternatywnej, mało mainstreamowej muzyki z pogranicza progressive, a w ogóle to jest nowy gatunek”, bo mnie to szczerze pierdoli, ale chodzi o to, że każdy z nich uważa się za boga. Rozmowa z nimi ogranicza się do gadania o tym, jak bardzo są kreatywni i rzucania żarcików – sucharów, które śmieszą tylko ich grupę. Czasami wydaje mi się, że oni to wszystko robią na siłę – że po prostu podążają za modą, gdzie im bardziej odstajesz od reszty, tym bardziej zajebisty jesteś. Oczywiście możemy tę społeczność podzielić na odbiorców oraz twórców. O odbiorcach w sumie już powiedziałem, ale tak naprawdę wkurwiają mnie twórcy. Osobniki te są w stanie wnieść do muzeum sztuki własne zasrane łóżko i obrazy z różowymi kutasami, uważając wszystko to za sztukę. Pierdolną trójkąt na białym tle i to ma reprezentować historię II wojny światowej. Podetrą sobie dupsko płótnem i to ma odzwierciedlać ekspresjonistyczne pojęcie rolnika w czasach zaboru pruskiego. Dla mnie to po prostu gówno, z którego powinno się toczyć bekę. Picasso też deformował różne rzeczy, jednak tu awangardowość twórcza miała pewne granice i nie były to puste obrazki. Kiedy tworzysz sztukę o jakimś drugim dnie, to powinieneś to dno wymyślić na samym początku, a nie dopiero później dorabiać je, żeby nikt się nie czepiał. Najgłupsze też jest to, że gdybym to ja przyniósł słoik z własnym moczem do domu kultury i powiedział: „Wystawcie to u siebie na salce”, to by mnie odprawiono z kwitkiem. Ale jakiś hipster, który kiedyś coś tam skończył, zrobił jedną rzecz, który spodobała się ogółowi, i ma kontakty, mógłby naszczać do stu takich słoików i jego zjebana rzesza fanów klaskała by mu, jakby właśnie wynalazł lek na AIDS.

Zapamiętam do końca życia, jak pseudoambitni ludzie, których niestety miałem okazję poznać, pierdolą o własnych genialnych pomysłach w stylu: „Zróbmy wystawę, w której rozwiesimy obrazy na plecach ludzi; będzie tak bardzo kreatywnie, bo oni będą za sobą biegać, żeby to zobaczyć hihihi, hohoho…”. No kurwa nie. Albo znam jedną równie w chuj kreatywną osobistość, która chciała przeprowadzić jakieś głupie zajęcia dla „Biednych mieszkańców Chyloni”. Kurwa, biedni mieszkańcy Chyloni? Mam rodzinę w tej dzielnicy, byłem tam wiele razy i jakoś nie sądzę, aby czegokolwiek tam brakowało. Prawda jest taka, że jeśli człowiek chce i ma czas, to znajdzie sobie zajęcie, ale nie oszukujmy się – większość ludzi nie spełnia albo pierwszego, albo drugiego czynnika, bo to niestety są nasze polskie realia. Rozumiem, że jakiegoś „znawcę kultury” jara to, że tyra za pół darmo, uważając samego siebie za boga, i jednocześnie ledwo co płaci za czynsz w mieszkaniu, ale ja taką drogą nie mam zamiaru podążać. Ta cała kreatywność w 95% wyszła poza granice zdrowego rozsądku, uderzając w debilizm i idiotyzm. A teraz niech wszyscy pseudoartyści zwalą sobie konia, bo właśnie pokażę swą niższość i obejrzę durny amerykański film o robotach, kosmitach, wybuchach i wszystkim tym, co uważają za niższe. Ja przynajmniej się tego nie wstydzę i jara mnie to naprawdę, a oni dalej będą na siłę udawać, że są fajni.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 9,70 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Wkurwiający miszmasz

28 września, 2013, Autor:

Dawno niczego nie pisałem, głównie dlatego ze nie miałem za bardzo czasu. Co prawda znalazłoby się wiele wkurwiających rzeczy, dla których mógłbym wymyślić kilka osobnych wkurwów, ale wolałem przechować je na później i stworzyć jednego, tłustego wkurwa. No cóż… nie ma co zwlekać, trzeba zapierdalać z tematem.

1. Wkurwiająca rodzinka – a właściwie jej część. Zapewne niektórzy z was pamiętają mój wpis pt. „Marność nad marnościami”. Dzisiaj sytuacja jest taka sama, a nawet powiedziałbym, że bardziej chujowa niż przedtem. Osoba, która miała zagarnąć całe gospodarstwo swojego zmarłego brata (który z kolei przed śmiercią wyraźnie mówił, że wszystko będzie podzielone tak, jak chciał jego ojciec), zagarnęła je. To znaczy, zagarnie, bo na te wszystkie akty, procesy itd. trzeba czekać/ Przy czym w sposób perfidny, adekwatny dla największej mendy stwierdziła, że i tak dając każdemu z rodzeństwa po jednej działce, wyświadcza im przysługę. I to brzmiało mniej więcej tak, jakby monarcha wszechświata udzielił amnestii swoim prostym chłopom. „Dziękujcie mi za moją hojność, sukinsyny, albowiem mogłam nic wam nie dać”. To nie hojność, a chujność – tak bym to nazwał. Perfidne są również inne rzeczy, które ta moja cudowna ciotka odpierdoliła. Wiadomo, jest gospodarstwo, to i są jakieś zwierzęta. W tym wypadku chodzi o kury. Je oczywiście ciotka zamierzała „przygarnąć”, żeby się nachapać jajkami, ale psa już nie zamierzała wziąć i w sumie chuj ją obchodziło, czy on zdechnie z głodu, czy nie. Bo przecież pies nie produkuje ani mięsa, ani jajek, ani mleka, więc po co pchlarza trzymać, co nie? W tym domu po zmarłym wujku mieszka też jego kolega, któremu ów wuj pozwolił wynajmować mieszkanie. Koleś płaci za siebie i tak dalej, więc ogólnie nie ma problemu – chce tam siedzieć jeszcze parę miesięcy, jak ustalił z nieżyjącym wujkiem, no i spoko. No i to właśnie z jego relacji wynika, że ciotka systematycznie odwiedza gospodarstwo i zabiera z niego, co tylko może udźwignąć (i co ma zajebiście dużą wartość). Raz postanowiła zabrać jakąś maszynę, ale była zbyt ciężka, żeby ją unieść w pojedynkę, więc wzięła kilku ludzi i ją wywieźli. Nawet kiedy ten lokator zamyka drzwi na klucz, to i tak ciotka znajduje sposób, żeby się wjebać do środka, ponieważ można tam wejść od strony piwnicy, zresztą wiem, bo sam nieraz przez nią wchodziłem. Po co tam wchodzi? Znowu, żeby podpierdolić, co tylko się da. Raz nawet ukradła temu lokatorowi pod jego nieobecność miskę jajek, które były przez niego legalnie od kogoś kupione. Wiecie, ona oczywiście zarzeka się, że nie jest taką chciwą mendą, ale fakty mówią same za siebie. Ubrania zmarłego wujka (oczywiście te w dobrym stanie) zupełnie przypadkiem pojawiły się w jej szafie. Część pieniędzy z emerytury mojej babci, która z nią mieszka, też w magiczny sposób wyparowała jak woda. Moja babcia była zastraszana przez nią i jej mężusia, który swoją agresję zawsze usprawiedliwia chorobą, która pojawiła się u niego kilka lat temu po wypadku samochodowym. Babcia niczego nie może powiedzieć, a sama mieszka w jakimś ciasnym pokoiku, który mógłby być równie dobrze spiżarnią z kiszonymi ogórkami. Jedna z moich kuzynek raz odkryła to, że ciotka kradnie babci forsę, a wtedy ciotka oczywiście uznała ją za wroga numer jeden. Teraz sytuacja się trochę zmieniła, bo babcia mieszka z inną ciotką, gdzie ma zdecydowanie lepsze warunki. Wtedy, kiedy mieszkała we wcześniejszym „lokum”, to jej komórka w dziwny sposób zawsze była wyłączona, jakby ktoś nie chciał, żeby za dużo powiedziała przez telefon. Najlepsze było to, jak ciotka pojechała do mojego ojca, żeby pomógł jej sfinansować pogrzeb ich brata. Mój tata się zgodził, wypłacił pieniądze z polisy i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że z całej kasy zostało 700 złotych, których ciotka nie raczyła mu już zwrócić. Mało tego, mówiła wszystkim, że ona jako jedyna sfinansowała ten pogrzeb. Ogólnie, zawsze, jak ciotka potrzebowała kasy, to wiedziała, gdzie pojechać: czy chodziło o auto, o quada, czy o cokolwiek. Kiedyś nie było miesiąca, żebyśmy do niej nie jechali w odwiedziny, więc tym bardziej ciekawe jest to, jak w kilka miesięcy można zrzucić z siebie tę warstwę pudru i pokazać się ze swojej najgorszej, ale prawdziwej strony. No i mój kuzyn – syn ciotki. Lubiłem go, w sumie teraz też go lubię, ale od incydentu z podziałem jeszcze go nie widziałem, więc nie miałem okazji pogadać. Wiem tylko, że cieszył się jak dziecko, przeliczając kasę, jaką dostanie z tych wszystkich ziem.

2. Polityka – nie będę używać nazw partii i jej członków, domyślcie się więc, o co mi chodzi. Otóż, pewien pan cały czas trzyma się pewnej teorii o tym, że (dla dobra sprawy zmieńmy omawiany wehikuł na coś innego) pociąg tak naprawdę nie uderzył w (tu również dokonam zmiany) choinkę. Choinka przecież nie mogła zniszczyć pociągu. Ale do czego zmierzam? Chodzi mi o to, że w sumie zrobił dobrą rzecz, że powołał komisję mającą za zadanie wyjaśnić tę sprawę, tylko zaistniał jeden, dość potężny problem: kompetencja ludzi, którzy tworzyli tę komisję. Wiecie, to jest tak, jakbym do głosu w sprawie utonięcia jakiejś osoby dopuścił kolegę, który ma akwarium z rybkami, oraz człowieka, który grając w Wormsy, wskoczył robakiem w wodę, i jednocześnie zagłuszałbym osoby wykształcone, które ukończyły odpowiednie szkoły z tym związane, patologów i policję. Mało tego, myślę, że równie dobrze ja sam mógłbym zasiadać w tej komisji, bo grałem w  Call of Duty i doszło tam do paru wybuchów. Tylko że gdybym to ja powołał taką komisję i pierdolił głupoty w mediach, już dawno płaciłbym jakąś grzywnę albo siedziałbym za kratami. A ten przemiły pan nadal będzie mógł pierdolić farmazony i nic go z tego tytułu nie spotka. A moim zdaniem powinno.

3. Wkurwiają mnie filmu typu „Zarobimy dużo hajsu, bo szkoły przecież pójdą”. Nic mnie tak nie wkurwia jak tego typu filmy. I to nie tylko chodzi o film na podstawie jakiejś lektury, ale też o film, który próbuje oddać realia wojny, będąc jednocześnie biednym, szarym, smutnym i na siłę przygnębiającym obrazkiem. Po obejrzeniu kilku takich „arcydzieł” doszedłem do wniosku, że w każdym z nich stosuje się tę samą konwencję i te same marne triki. Wspomniałem już o filmowej biedzie i ogólnej szarości i smutku. Ogólnie, jak na planie pojawią się trzy czołgi, to jest już zajebiście. Poza tym musimy dać jakiegoś współczesnego artystę, który wykona piosenkę do naszego filmidła, żeby podkreślić, że obecnie jesteśmy solidarni z tym, co działo się w przeszłości. Tak więc weźmiemy Sokoła, Kazika, Hemp Gru i Bednarka, żeby wykonali jakiś utwór i będzie fajnie. Przykłady, które podałem, mają odzwierciedlenie w rzeczywistych produkcjach i o ile Kazik według mnie dobrze przerobił piosenkę o Janku Wiśniewskim, a Hemp Gru przynajmniej zachowało w swoim utworze trochę powagi, to już Bednarek spierdolił piękną piosenkę Grechuty. No po prostu takich rzeczy nie powinno się, kurwa, robić. Niedługo premiera „Wałęsy” – i tu po raz kolejny zobaczymy, że ten film zarobi trochę kasy, bo przecież dzieci ze szkół pójdą, żeby nie mieć zajęć. Pomijając już fakt, że robienie filmu o człowieku, który żyje i którego etap władzy nie jest całkowicie skończony, dla mnie mija się z jakimkolwiek celem. To będzie bardziej film propagandowy niż oparty na faktach. Dam sobie głowę uciąć, że ten film będzie dokładnie taki sam jak wszystkie filmy o JPII – ciepły, wyidealizowany, omijający całkowicie niewygodne szczegóły. Albo „Bitwa Warszawska” – takiej chujni dawno nie widziałem. To typowy przykład, kiedy Polska próbuje nadgonić kinematografię USA i jej się to nie udaje. Oglądając ten film, miałem wrażenie, że reżyser nie do końca potrafił się zdecydować, czy to ma być typowy popkorniak z efektami, czy poważne kino wojenne. Oczywiście, można zgrabnie połączyć obie te rzeczy, ale tu akurat efekt 3D w momencie, kiedy ksiądz Skorupka dostaje kulkę w głowę, powoduje pewne zażenowanie… W każdym razie, szkoły pójdą i w ciągu następnego roku pewnie powstaną kolejne takie 3 produkcje.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,71 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

„Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy.”

11 września, 2013, Autor:

Tak jak w temacie. Moja siostra to upadek moralny jakiego jeszcze nie zanotowano na kartach historii… Nic tylko pieniądz u niej się liczy. Dopóki choroba mnie nie zmogła pracowałam w wakacje, zarobiłam sobie trochę i wszystko miałam odłożone na planowany wyjazd i szkolną wyprawkę. Niestety jestem jedną z osób, które mają szczęście lepsze niż wygrana w totolotka. Nowotwór wrócił i około miesiąca leżałam sobie z dala od domu i moich zarobionych kurwa ciężko w chuj pieniędzy. Jako, że była to moja pierwsza praca nie chciałam tej ładnej okrągłej sumki 1000 zł o tak wyjebać w kosz na jakieś niepotrzebne rzeczy. Niestety przed kliniką usłyszałam od matki „dałabyś mi 300 zł? Nie chcę wypłacać z banku, bo coś tam”. No to chuj, z lekkim uciskiem między płucem a żebrami daję kasę, bo w końcu matce w potrzebie trzeba pomóc. No to chuj dorobię sobie te pieniądze we wrześniu w weekendy… Także 700 zł dopadł kres, leki, kontrole, książki i inne rzeczy okradły mnie do 400 zł. Nie pozostało mi jak drobną sumkę odstawić na bok i błagać Boga, aby dotrwała do stycznia nie tknięta na wyjazd, a nawet wzrosła. A TU TAKI CHUJ JAK Z BICZA STRZELIŁ! Nie mogę znaleźć portfela… Łażę po domu, pytam domowników gdzież on jest, szukam w najgłupszych miejscach licząc na to, że tam się skurwysyn schował, przewracam komodę miliard razy, czy aby go nie przeoczyłam, a chuja jak nie było, tak nie ma. Matka mi zarzuca, że gdzieś wsadziłam i nie pamiętam. Ale jak mogłam nie pamiętać, gdzie on jest jak od 2 tyg. leżał w jednym i tym samym miejscu… Zaczęło się latanie, bo dowód, karta, wszystko znikło. Pytam brata nie wie, pytam siostry nie wie gdzie jest. W domu mam 3 letnie dziecko(siostrzeńca), więc myślę pewnie ten mały karakan zabrał i gdzieś włożył. No to lecę do siostry pokoju przeszukuję wszystko co się da, aż tu nagle w torebce znajduję mój portfel opróżniony do zera. PIĘKNEGO KURWA ZERA! Jak siostra wróciła do domu, obładowaną zakupami o mało furii nie dostałam. Siostra do niczego się nie przyznała, dopiero po 5 dniach, czyli dzisiaj. Pieniędzy nie odzyskam, bo ona nie pracuję. Także nic tylko wieszać się. Siostra omija mnie szerokim łukiem i chyba dobrze… Nie wiem jak długo wytrzymam i kiedy furia mi minie… Wyjechać mogę sobie, ale palcem po mapie.

Podsumując : z rodziną pięknie wychodzi się tylko na zdjęciach i to z tyłu obrazka.

Pozdrawia wkurwiona i okradziona Szakalaka!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,85 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi:

Czteropak wkurwienia

27 czerwca, 2013, Autor:

Dzisiaj 4 w 1. Przed każdym wkurwem warto wypić jednego browara ;)

1. Pewnego razu jechałem na smutną uczelnię. Oczywiście znienawidzoną SKM-ką. Zawsze uważałem, iż nazwa firmy powinna brzmieć adekwatnie do świadczonych przez nią usług. W tym przypadku sprawy się komplikują, ponieważ pociągi strasznie się wloką, a tory są remontowane, odkąd zaczął się pierwszy semestr, czyli od 1 października. Jak już coś naprawią, to okazuje się, że peron dalej coś się spierdoliło, i tak w kółko. Ponoć chcą za jakieś dwa lata zakupić ten mega szybki pociąg Pendolino, ale ja już chyba wiem, jak to będzie wyglądać: to będzie ładnie wyglądający produkt, ale nie uda mu się osiągnąć zamierzonych prędkości z powodu zjebanych torów. Czyli w sumie tak, jakbym chciał wyjebać poza orbitę ziemską Tupolewem. Jeszcze przedtem czekam sobie na peronie, a tam informacja, że do do pociągu w kierunku Gdańska zostały jakieś 3 minuty. Uznałem po 5 minutach, że mój zegarek chyba zapierdala, bo według tablicy minęła dopiero minuta. Chyba stałem w jakiejś innej strefie czasowej. No ale chuj, wreszcie przyjechał. W pociągach SKM wręcz legendarne są tak zwane przedziały rowerowe. Bardzo często rzeczywiście znajdziesz tam jakiś rower albo nawet dwa, ale jeszcze częściej napotkasz tam dresiki i żulostwo, które nie dość, że śmierdzi i wygląda, jakby miało ochotę ci napierdolić, to jeszcze uważa się za pierdolonych panów świata. Kontrolerzy chuja im zrobią – jak wystawią mandat, to jeden z takich czcigodnych pasażerów pokaże im, że dwa mandaty już dostał i ma to kompletnie w dupie. Jeden wypowie magiczną formułkę: „Nie mam biletu, nie mam dokumentów, nic mi nie zrobicie” i spokojnie wychodzi sobie na peron. Konsekwencje? Zero. Inny stwierdzi, że nie obchodzi go znak zakazu palenia w przedziale i po prostu jara peta pełen dumy ze swej wyższości. Panowie z Renomy (kontrolerzy) też nie lepsi. Bilet na SKM można nabyć w różnych wersjach, a to jako zwykły bilet, a to jako kwit, a to jako wersja nabita na kartę miejską albo na przykład legitymację studencką. Za każdym razem, kiedy panowie z Renomy wchodzą i jeden z nich bez jakiegokolwiek czytnika prosi mnie o okazanie biletu, mam ochotę się zaśmiać. Koleś popatrzy tępym wzrokiem na mój elektroniczny bilet miesięczny i sobie pójdzie. Kurwa, chyba ma laser w oczach. Zwykle sprawdzają niedbale te bilety, bo na przykład przy metropolitarnym za 110 złotych musisz mieć jeszcze podbitą legitkę upoważniającą do ulgi. W zwykłe dni niemal żaden z tych miłych panów nie zwraca na to uwagi, lecz w takie dni jak np. początek roku szkolnego, początek roku akademickiego czy w kilka dni przed Bożym Narodzeniem nagle brak podbitej legitymacji zaczyna być bardzo, bardzo ważny. Biznes jakoś się toczy, co nie? Kilka dni temu usłyszałem w wiadomościach o wypadku, w którym z pociągu wypadło dziecko. Mamusia i tatuś najebani jechali przedziałem (a jakże!) rowerowym, a drzwi były otwarte. Bardzo rozśmieszyło mnie pełne emocji pytanie pana dziennikarza „Gdzie była obsługa pociągu?”. Kurwa, ja jeżdżę permanentnie pociągiem od października i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby po przedziałach chodził ktoś taki jak obsługa pociągu. Owszem, czasami wejdzie jakieś Security, ale oni też chuja robią i zwykle wysiadają na następnym peronie. Jeśli już miałbym szukać obsługi pociągu, to tylko w miejscu, gdzie siedzi konduktor, tam jest typek od mówienia „Odjazd”. No i jeszcze ci, co sprzedają bilety. Poza tym nikogo innego nie miałem przyjemności spotkać. A nawet zakładając, że taka obsługa by funkcjonowała, to przecież niektóre wagony nie mają przejść pomiędzy sobą. Kible w pociągach to sprawa równie skomplikowana – wiesz, że istnieją, jednak nie da się do większości z nich dostać. W sumie mało kto próbuje się do nich dostać ze względu na – ujmijmy to łagodnie – niezbyt higieniczny wygląd. Właściwie to się powinno nazywać dziura z gównem. Zakochane parki, apel do was: jeżeli cykacie sobie romantyczne fotki na torach, to pamiętajcie, że być może kilka dni temu, być może kilka miesięcy temu, być może nawet wczoraj ktoś oddawał się aktowi wypróżnienia i ten fragment torów, na którym teraz się znajdujecie, mógł paść tego wypróżniania ofiarą. A to według mnie jest straszniejsze niż upiory i strzygi. Jeszcze jedno: ostatnio czytałem o tym, że w życie ma wejść prawo zakazujące osobom, które śmierdzą, podróżowania pociągiem, ale i nie tylko: także tramwajem i autobusem. Moim zdaniem to dobra inicjatywa, choć trudna do rozpisania jako konkretne prawo. Jedni po prostu spocą się, bo będzie tłok, a inni będą capić, bo zapomnieli o mydle. W jednej gazecie czytałem komentarze co do tego mającego niby powstać przepisu, gdzie część ludzi zgadza się z uchwaleniem takiego prawa, ale pewna część również jest przeciwna. Niezmiernie śmieszy mnie ta przeciwna strona, a raczej jej argumenty. Jakiś internauta powiedział, że to burzy ideę tolerancji. Dobre, kurwa… Mój drogi światły człowieku, tolerancja jest wtedy, kiedy różne warstwy społeczne, seksualne czy zawodowe, mimo że nie do końca się rozumieją, wzajemnie akceptują swoją egzystencję bez czynienia szkody pozostałym warstwom. Wielu pasażerów, czy to studentów, czy pracowników, którzy wracają z pracy spierdoleni jak koń po westernie, chce godnie przyjąć ten syf, którym podróżują. I nie dość, że część wagonów śmierdzi moczem i szlugami, to jeszcze jakiś niemyty żul niszczy nam tę strefę prywatności swoim smrodem. Tak samo, jak wkurwia mnie, że Świadkowie Jehowi pukają mi do drzwi, choć ich nie zapraszałem, tak samo wkurwia mnie też to, że nie zapraszałem twojego smrodu do mojej przestrzeni. Drugi internauta stwierdził, że nie możemy tak napierdalać na śmierdzących bezdomnych, bo nikt nie zapewnił im miejsca, gdzie mogliby się umyć. Przyczyny utraty domu są najróżniejsze, nie zawsze sprawiedliwe, jednak tego typu argument mogę wystosować do każdej rzeczy. „Sorry, że ukradłem ten telewizor, ale nikt nie zapewnił mi godnej pracy, która dałaby mi możliwość jego kupna”. „Przepraszam, że zjadłem tamtego człowieka, ale nikt z lekarzy psychiatrów nie zainteresował się moim przypadkiem, więc jestem niewinny”.

2. Inna sprawa, że podwyższają mi piętro w moim domu. Piętro te dotąd służyło jako strych i pewnie przez kilka lat nadal będzie strychem, ale mam przyszłościowy plan, by przekształcić je w swój pokój. No i wiecie, należało zdjąć dach. Problem był taki, że ekipa się tym zajmująca nie dopilnowała, aby zabezpieczyć to miejsce, więc jednym słowem na suficie dwóch pokoi pod piętrem pojawiły się mokre plamy. Cały tydzień ma rzekomo padać, więc ogólnie słaba sytuacja. Przydałyby się jakieś plandeki do zabezpieczenia, ale chuj – oni uznali, że folia to najlepsze rozwiązanie. Wkurwia mnie to, że przy każdym deszczu muszę popierdalać z miejsca na miejsce, żeby wypatrywać, czy nie podłożyć gdzieś wiadra. A nic nie zapowiada, żeby z tą robotą uporano się do końca lipca, bo pracują nad tym 3 (słownie: trzy) osoby. Kurwa…  Chyba czas zbudować arkę, żeby nie utonąć we własnym domu. Albo przynajmniej założę sobie jakiś kapok. Pamiętam, że 10 lat temu, kiedy byłem smarkaczem, tynkowano mi dom i do samego tynkowania zebrano około dziesięcioosobową ekipę. Ta robota to większe i poważniejsze gówno, więc 3 osoby to zbyt mało, ale co ja się tam, kurwa, znam.

3. Niesamowicie wkurwiają mnie te wszystkie fejsbukowe stronki typu „Spotted: Liceum nr X w Y”, „Spotted: Stacja SKM”, „Spotted: Złomowisko w Chwaszczynie”. Kurwa… Ogólnie strony te moim jakże skromnym zdaniem przeznaczone są dla pizd i ciot, które naoglądały się zbyt wielu komedii romantycznych i melodramatów. Człowieku, piszesz do dziewczyny, która stała na drugim końcu peronu, której nie znasz i która być może właśnie wyjeżdżała z twojego chujowego miasta, i do tego uważasz, że gdy napiszesz, że nosiła czerwoną bluzkę i durszlak na głowie, to wszyscy zrozumieją, o kogo dokładnie chodzi? Myślisz, że ona specjalnie wejdzie na tę chujową stronkę, żeby zobaczyć, czy ktoś taki jak ty do niej napisał? Ja pierdolę… Szansa na to, że stanie się tak, jak mówię, jest mniejsza niż wygrana w totka. Ale najbardziej w tym wszystkim denerwuje mnie wirtualizacja tak poważnych rzeczy jak miłość czy etyka. Seks wchodzi w sferę wirtualną – teraz każda tępa i głęboka w gardle dziwka może założyć sobie profil na kamerkach i trzepać hajs (w sumie nie tylko hajs, ale też coś innego…), o jakim przeciętnemu człowiekowi nawet się nie śniło. Niektórzy z moich znajomych się śmieją, mówiąc: „O, patrz, jakaś laska pokazała cycki za 6 złotych”. Tak, to jest śmieszne, lecz także smutne, bo z tych 6 złotych w ciągu 2 godzin może zrobić się nawet 300 złotych, a to jest już dniówka dla większości Polaków nieosiągalna. Czy każda z tych lasek jest kurwą? Prywatnie, poza kamerkami, pewnie nie, ale na stronie, dzięki której zarabia, już tak. Wirtualne nawet są już znicze na grobach. Ja rozumiem – fajnie pogadać ze znajomym, który mieszka gdzieś daleko albo wejść na forum, zadać pytanie i uzyskać na nie odpowiedź. Lecz większość rzeczy chyba nie idzie w odpowiednim kierunku. Wiele znam przypadków, kiedy dziewczyna zrywa z chłopakiem przez sms-a albo Facebooka. Kurwa, jak dla mnie taki związek nigdy nie istniał, skoro o ważnych sprawach mówi się pod internetową maską, a nie w cztery oczy.

4. Ludzie dziwią się, że czytam książki. Nie mogą pojąć, dlaczego to robię, skoro roku szkolnego czy akademickiego już nie ma. Zaczynam się obawiać. Zaczynam się martwić o społeczeństwo, dla którego najwyraźniej czytanie książek stało się strasznie skomplikowane i męczące. Wszyscy oglądają filmy, słuchają muzyki, ale o książkach zapominają, a przecież to nie znowu taka kultura elitarna. Może to wynika ze szkoły – lektury zwykle były, jakie były, choć zdarzały się perełki. Może stąd właśnie ta awersja do czytania. Mnie z kolei czytanie nie nudzi. Nudzą mnie za to kolejne telenowele, gdzie główni bohaterowie grani przez słodziachnego Mroczka i jego klona idą przez 3 odcinki po schodach, żeby zjeść kotleta. Nudzi mnie wielka podnieta mediów, bo Polska rozwaliła San Marino w piłce nożnej. Nudzi mnie, że dla niektórych czytanie książek świadczy o byciu podczłowiekiem. Nie uważam, żeby czytanie czyniło mnie nadczłowiekiem, ale kilka lat temu uznawałem to po prostu za normalną cechę. Za 100 lat pozostaną nam tylko historie obrazkowe i historia zatoczy koło, bo niczym nie będziemy się już różnić od jaskiniowców. Wyobraźcie sobie zdziwienie ludzi, którym mówię, że od ponad kilku lat pisze różnorakie opowiadania, czy to na konkursy, czy tak dla siebie. Od razu pada: „Chce ci się?”. Nie, kurwa, po prostu smagają mnie batami jak pierdolonego niewolnika w kolumbijskiej manufakturze i dlatego piszę. To mi wychodzi, więc to właśnie robię – na razie nie mam z tego żadnego hajsu, ale wszystko może się zdarzyć. Dlatego wkurwia mnie, że zerowe czytelnictwo staje się jakąś nową modą, godną pochwały ze strony gimbusów czy innych ynteligentów.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!