Wkurwienia w kategorii: ‘Różności’
Jestem żałosny
31 stycznia, 2014, Autor: mikelPowodów jest wiele.
Najgorszy jest moment, w którym sobie to uświadamiam. Zderzenie się z bolącą prawdą.
Wiele rzeczy opiera się na zaufaniu, o tym chyba wie każdy. Ten najgorszy moment w którym uświadamiam sobie, że nie mogę zaufać samemu sobie. Ideały? Zasady? Brzmią pięknie i można się nimi kierować… Dopóki nie przyjdzie możliwość postąpienia wbrew im.
Nie mam ochoty pisać więcej.Po tych kilku latach tutaj się chyba trochę wypaliłem. Nie mam już ochoty pisać dużo, z przekleństwami i żeby było zabawnie. Zaczynałem dziesiątki wpisów, których nie kończyłem, bo nie wiedziałem w jaki sposób pisać. Czterdzieści minut minęło, a ja nadal nie wiem co dopisać.
No nic. Niech zostanie tak, jak jest…
Tata
25 stycznia, 2014, Autor: MalinowyTygrysHeja Wkurwiele.
Wiem, że to może niezbyt typowy wkurw, ale…napisałem list do swojego starego. Nie wyślę go pocztą, nie wrzucę do skrzynki, a muszę się z tego wyrzygać.
Nie wiem, co boli mnie najbardziej Tato. Jest tego za dużo. Chyba to, że wyrosłem na osobę, na którą nie możesz patrzeć bez obrzydzenia. Nawet nie pamiętam, ile dokładnie miałem lat kiedy Mama Cię zdradziła i się rozwiedliście. Pamiętam tylko dużo krzyku i szarpanie za ramiona. Jedyne momenty które nie uleciały z mojej pamięci, a w których jesteście z Mamą razem, to te, w których patrzycie na siebie z chęcią mordu w oczach. Pamiętam wizytę u psychologa dziecięcego, który kazał mi narysować moją rodzinę. Miałem ochotę go zabić za to, że tego ode mnie chciał. Zostawiłem pustą kartkę, i się rozpłakałem. Mimo wszystko byłeś dla mnie przez długio czas wzorem, idolem, wspaniałem bohaterem. Potem zacząłem dorastać, znalazłeś drugą żonę, urodził Ci się drugi syn. Nie zaprosiłeś mnie na jego komunię, na swój ślub, widywaliśmy się coraż rzadziej. Byłem sam, z matką i jej facetem który smiał się z tego, że jestem do Ciebie podobny. Nienawidziłem go. Matki też, a w końcu Ciebie też znienawidziłem.
Nie było was, kiedy zaczynałem spadać. Teraz mam 21 lat, studiuję historię, uważasz ten kierunek za gorszy. Niektórzy mówią, że jestem przystojny i zabawny jak Ty, mamy taką samą manierę i sposób bycia. Smieszne, prawda ? Przecież ja nie wiem, jaki Ty jesteś, więc skąd oni mogą to wiedzieć ?
Piję od 4 lat, czasami przez 2 tygodnie bez przerwy, palę, kiedy mam okazję to ćpam. Biorę antydepresanty. Zapijam je wódką i piwem, podrywam dziewczyny, staram się zapomnieć. Zapuściłem brodę, która tak Ci się nie podoba. Każdy z moich związków zakończył się katastrofą. Zdradzałem swoje kobiety tak, jak moja Mama, którą masz za dziwkę, zdradziła Ciebie. Jestem alkoholikiem i seksocholikiem. Mam za sobą próbę samobójcza, każdy dzień jest męczarnią. Powstrzymuję się, żeby się nie zabić, ale jest mi coraz trudniej, nie sypiam po nocach, prawie zawsze kiedy w końcu uda mi się usnąć, mam koszmary.
Wiem, że dziadek był złym człowiekiem, i że go nienawidziłeś. Bił Ciebie, Twojego brata i babcię.
Był tez uzależniony od alkoholu. Wiem, że Ci go przypominam. Gardzisz mną tak jak ojczym. Jestem dla Ciebie bękartem i niczym więcej. Z przyjemnością się kiedyś pewnie zabiję, żebyś o mojego młodszego brata zadbał lepiej, niż o mnie.
Jestem zdegerowany w stopniu, który nawet mnie przeraża. Nie tak miało być. Czasami gdy widzę w telewizji albo wśród znajomych ojca i syna, którzy się razem dogadują, śmieją, robią coś razem, mam ochotę płakać, ale już nie potrafię. Wypaliłem się i zaczynam zauważać u siebie coś w rodzaju sadyzmu. Kiedy inni cierpią przeze mnie i pytają, dlaczego taki jestem, nie jestem w stanie im odpowiedzieć, po prostu patrzę na nich tymi naszymi przyćpanymi, bązowymi oczkami, i mówię – nie wiem, taki już jestem, wybacz mi – .
Kiedyś byłem inny. Teraz czuję, że umieram. Zabiłeś mnie, ty skurwysynu. Ty, i cała reszta tej rodziny. Kiedys, kiedy w domu było bardzo źle, zadzwoniłem prosząc, byś przyjął mnie na wigilię. Byłem gotów iść w koszulce na piechotę przez śnieg i zawieruchę, żeby Cię zobaczyć. Powiedziałeś, że przez wzgląd na obecność rodziny Twojej żony byłoby to niezręczne. Śni mi się to po nocach.
A kiedyś jeździliśmy na ryby i śmiałem się z Twoich żartów.
Twój synek
Poczta
17 stycznia, 2014, Autor: FaquśPowiem wam, że dawno się tak nie wkurwiłem jak dzisiaj na poczcie. Miałem do załatwienia 3 (słownie trzy) sprawy. Tak, wiem, że to dużo. Odbiór przekazu, list i wysłanie przelewu(moje konto bankowe zawiera cudowne 0 zł).
Wchodzę. Kolejka do przeżycia, zaledwie 5 osób. Czekam cierpliwie, aż się ruszy. Nagle wpada koleś z ogromną paczką w kształcie płaskiego prostopadłościanu, wpierdala się do otwartego okienka(były 2 czynne) i pretensjonalnym głosem żąda od babki:,,daj mi, pani, ten kwit od nadania”. Bierze papier. Wypełnia go i znowu wpierdala się do babki, która siedzi w okienku i nawija:,, jeszcze kalkę mi daj”. Bierze, wypisuje i wpierdala paczkę na wagę, ogłaszając poczcie, że ją zostawił i wychodzi. Nagle robi się czynne tylko jedno okienko, bo baba poszła ogarniać paczkę. Pierdoli mnie to. Mam czas.
Jestem już następny w kolejce do okienka. Nagle po mojej prawej wyrasta moher. No to ja już wiem, że jest przejebane. Widzę, że ona ukradkiem i powoli przesuwa się, żeby stać przede mną. Pomrukuje przy tym: ,,jak ta kolejka stoi?”. Zatem mówię do tego starego grzyba: ,,Za tą panią z dzieckiem jestem ja, a potem pani”(za nami były jeszcze 3 osoby). Ten potwór obleśny wymruczał coś o tym, że tu ciepło na poczcie i że chora będzie. Stoję dalej. Jako, że zostało jedno okienko, a owa wspomniana kobieta z dzieckiem strasznie się brandzluje ze swoją sprawą to zaczynają się niepokoje w kolejce. Nagle nastaje ten moment. Babka w okienku mówi magiczne ,,następny”. Moher startuje z przyspieszeniem mogącym śmiało pokonać grawitację naszej planety. Ja nie zdążyłem podnieść ręki i otworzyć ust w bezskutecznym słowie protestu, a ten grzyb pierdolony już wpycha swój papier przez dziurę i mnie blokuje. ,,Dobra, chuj”-myślę, w końcu nie jestem konfliktowym człowiekiem i nie będę się szarpał z gównem.
Biorę koperty i druczek, wypełniam i ruszam z powrotem na pocztę. Wchodzę. Jedna osoba. Jedno okienko. I zaczyna się kongo. Kobieta musi koniecznie zapłacić kartą. 7.80 zł. Babka w okienku spokojnie jej tłumaczy, że terminal raczej nie działa i żeby wypłaciła sobie w bankomacie te pieniądze(który stoi 50 metrów od drzwi poczty). Ale nie, ona musi spróbować kartą. Przy terminalu stoją dwie pracowniczki poczty i próbują zmusić kartę do współpracy. A ta zjebana baba tłumaczy im podniesionym głosem, że to ma być tak i tak włożone. W trakcie zajścia, podchodzi starszy pan, który patrzy na wszystko z politowaniem. W końcu urzędniczka podkurwiona każe jej spierdalać i nadchodzi moja kolej. załatwiam sprawy, a pan z entuzjazmem oznajmia, że jest tu za mało uśmiechu. To był jedyny pozytywny człowiek na poczcie.
Zaprawdę powiadam wam, poczty działają jak działają, bo ludzie to ZJEBY i nie wiedzą czego chcą i jak tego chcą. Urzędnik pocztowy przechodzi chyba kurs wspomaganej cierpliwości.
Normalnie DŚ.
Chirurg
16 stycznia, 2014, Autor: KistosByłem sobie na akrobatyce, nie wyszedł mi skok. I coś się rozjebało w stopie, jest sztywna dość, boli jak ją wygnę.
Co w tym ciekawego ? Mam tak od października, jak byłem u lekarza to dał mi skierowanie do chirurga.
Terminy do końca roku zajebane..najszybciej w marcu.
Ja się kurwa pytam jak człowiek ma być w jednym kawałku w tym kraju. Na cały pierdolony Malbork i pewnie okolice jest jeden jebany chirurg.



(oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 9,00 na 10)