Wkurwienia w kategorii: ‘Różności’
Anonimowa opinia o stronce
15 listopada, 2010, Autor: anonimTreść wiadomości:
Stronka jest w prost przekurwista !
GDY mnie wszystko wkurwia wchodze na nia i czuje sie rozkurwiony i o to wlasnie chodzi ! ;) dobra robota i pozdro
Co sądzę o stronie megawkurw.pl?
To najlepsza strona na świecie
Autobusy a święto
12 listopada, 2010, Autor: PinioKurwa mać, kto odpowiada za rozkład jazdy tych pierdolonych autobusów? Wstaję sobie rano, żeby pójść do szkoły, o dziwo nie miałem z tym dzisiaj problemów. Wchodzę na internet w tel. patrzę na dni robocze (w końcu kurwa Piątek, ludzie zapierdalają do pracy i szkoły[nie wszyscy]). Autobus 7:25. No to zajebiście. Przyszedłem ok. 7:20 na przystanek, przejechały wszystkie możliwe autobusy oprócz dwóch, które zawożą mnie pod szkołę. Stoję kurwa w tym deszczu wkurwiony cały, patrzę na rozkład i chuj, tak samo jak na necie. Pomyślałem, może te zjeby sobie myślą, że dzisiaj kurwa dzień wolny, a nie roboczy? Ale to kurwa powinien jechać o 7:26 inny. Już mam kurwa iść do domu, gdy nagle, choćby z wielką łaską przyjechał kurwa autobus, według planu dnia roboczego. Czyli kurwa jedne autobusy jeżdżą jako dzień roboczy, inne jako dzień wolny, a wszystkie kurwa tak samo podpisane. Chuj by je strzelił! Aha zapomniałem. Nie wkurwiłoby mnie to tak, gdyby to był normalny przystanek, z daszkiem itp. a nie tylko kurwa słup z rozkładem jazdy. I przez to spokojnie zapowiadający się dzień, zaczął się od niepotrzebnego wkurwienia…
Tagi: autobus rozkład pojebanyLektury
11 listopada, 2010, Autor: mikelH3jk4 :* SłiTaśNie, niee?
Tak całkiem serio – witajcie drodzy milusińscy.
Dzisiejszy wkurw zostaje napisany dzięki przepełniającemu mnie uczuciu, które jest wam doskonale znane, wkurwienie… Taaak, wkurwienie ma wiele źródeł i wiele rodzajów (patrz: megawkurwopedia), jednakże wkurwienie moje dzisiejsze wypełnia mnie tak od środka, jak murarz wypełnia zaprawą murarską luki pomiędzy cegłami, jak malarz wypełnia dokładnie pomarańczowe tło do abstrakcyjnego malunku, aż w końcu… Jak wkurwienie wypełnia megawkurwa. Każde wkurwienie ma swój początek, jakieś rozpoczęcie, jakiś powód… Nawet pierdolone prawo ekonomiczne jest przyczynowo-skutkowe. Skutek mamy – przepełniające mnie wkurwienie, co z przyczyną? Ano przyczyna także jest, jak zawsze… Podstawowe prawa fizyki głoszą, że aby ciało wprawić w ruch, trzeba przyłożyć jakąś do niego siłę – jest przyczyna? Jest skutek…
Jaka jest więc ta okropna przyczyna mojego wkurwienia, że wylewam tutaj te pierdolone żale? Ano tak jak w temacie wkurwa – lektury szkolne.
Coś, przez co przeszedł/przechodził/będzie przechodził, lub udawał, że przechodził… Lektury. Pierdolone książki, które albo traktują odbiorcę jako ograniczonego intelektualnie wieśniaka (nie mowa o miejscu zamieszkania tutaj oczywiście), które mają go za pierdolonego tłuka, albo są jeszcze te drugie… Pisane przez pojebów, pojebów którzy nie mieli co w życiu robić i spisywali swoje przemyślenia podczas siedzenia na kiblu, rozmaite fantazje przed senne, nagrywali swoje wypowiedzi przed lustrem, lub po prostu siadali i pisali jakieś chujstwa, które my, młodzież polska teraz musimy czytać. Zniechęcają nas one do czytania książek prawdziwych, książek łatwiejszych, lub trudniejszych. Nie mają zupełnie sensu. Zanim przygotują mnie poloniści do przeczytania wspaniałych dzieł jak Krzyżacy, czy Potop, muszę czytać jakieś pierdolone chujstwa. A zaczęło się tak niewinnie – kopciuszek, czerwony kapturek, w pustyni i w puszczy.
Na jutro muszę przeczytać książkę – zwaną Ferdydurkę. Zaczęło się wprost zajebiście – pierwsze 20 ston pierdolenia w stylu:
Leżałem w mętnym świetle,
a ciało moje bało się nieznośnie, uciskając strachem mego ducha, duch uciskał
ciało i każda najdrobniejsza fibra kurczyła się w oczekiwaniu, że nic się nie
stanie, nic się nie odmieni, nic nigdy nie nastąpi i cokolwiek by się
przedsięwzięło, nie pocznie się nic i nic. Był to lęk nieistnienia, strach niebytu,
niepokój nieżycia, obawa nie-rzeczywistości, krzyk biologiczny wszystkich
komórek moich wobec wewnętrznego rozdarcia, rozproszenia i rozproszko-
wania. Lęk nieprzyzwoitej drobnostkowości i małostkowości, popłoch
dekoncentracji, panika na tle ułamka, strach przed gwałtem, który miałem w
sobie, i przed tym, który zagrażał od zewnątrz — a co najważniejsza, ciągle mi
towarzyszyło, ani na krok nie odstępując, coś, co bym mógł nazwać samopo-
czuciem wewnętrznego, między cząsteczkowego przedrzeźniania i szyderstwa,
wsobnego prześmiechu rozwydrzonych częścK mego ciała i analogicznych
części mego ducha
Kurwa mać po prostu. Żeby było ciekawiej, jestem teraz przy fragmencie jeszcze bardziej popierdolonym… Musiałem sobie zrobić przerwę, przecież nie zniosę takiego pierdolenia:
Zatrzymałem się w milczeniu nad goździkiem — nie mogłem me
podziwiać pensjonarki! Co za umiejętność! Wrzucając kwiat do pantofla,
jednym strzałem ubijała dwie kuropatwy — miłość zaostrzała sportem, sport
zaprawiała miłością! Wrzuciła kwiat do przepoconego tenisowego pantofla, a
nie do zwykłego trzewika, gdyż wiedziała, że kwiatom nie szkodzi tylko —
pot sportowy. Kojarząc pot sportowy z kwiatem, narzucała przychylny
stosunek do potu swego w ogóle, coś kwietnego i sportowego mu przydała. O,
mistrzyni! Gdy staromodne, naiwne, banalne hodowały azalie w doniczkach,
ona w pantofel kwiat wrzuca, w sportowy! I — łaj-daczka jedna — na pewno
zrobiła to nieświadomie, przypadkowo !
Zastanawiałem się, co począć z tym fantem! Wyrzucić kwiat do zlewu?
Wsadzić go brodatemu żebrakowi w jadaczkę? Ale te mechaniczne i sztuczne
zabiegi byłyby jedynie ominięciem trudności, nie, kwiat należało zepsuć
tam, gdzie się znajdował
Ja nie wiem – to ma być zabawne? Tragiczne? Śmieszne? PRZECIEŻ TEGO SIĘ KURWA NIE DA ZNIEŚĆ!
Jakby tak za lektury szkolne dawali wpisy z megawkurwa…
„Napisz, co autor miał na myśli…”
„Zinterpretuj podanego posta na podstawie wiadomości z megawkurwopedii”
Pierdolona monotonia
8 listopada, 2010, Autor: PinioKurwa, tak się dzisiaj nad wszystkim zastanowiłem i doszedłem do zajebiście konstruktywnego wniosku. To wszystko kurwa jest monotonne jak chuj, szczególnie takie życie jednostki. Wstaje rano, jem jebane śniadanie, idę do szkoły, siedzę tam 7 godzin, wracam, jem obiad, idę albo na trening albo na angielski albo na piwo. Wracam z tego, albo się pouczę albo pogram w jakąś jebniętą grę na komputerze, pójdę się umyć i spać. Czasem niby jakieś kurwa urozmaicenia, jakieś kino, półmetek, chuj wie co, ale i tak to wszystko jest kurwa monotonne. I tak kurwa kilka miliardów ludzi na świecie. Pojebane, ale nie, każdy z nas jest wyjątkowy, bla bla bla. Pierdolenie o Szopenie, geny i wygląd sobie może być inny. Patrząc globalnie każdy jest prawie taki sam i chuj, ewentualnie można tych mrówkuf (ludziów) podzielić na jakieś kategorie ale to i tak chuj zmienia. Jebnie bomba, zajebie 5000 tys. osób, ludzie popłaczą parę dni, posmucą się o chuj. Już nie wspominając o pojedynczym człowieku. Ludzie sobie patrzą na te mrówki, myślą se „ale one mają przejebane, całe życie tylko zapierdalają itp.”. Na nas może też patrzy jakiś kurwa olbrzym i se myśli „ale te ludki mają chujowe życie, w kółko to samo. Kurwa ale rozkmina moralno/życiowa…
Tagi: życie monotonia sens



(oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 5,63 na 10)