Wkurwienia w kategorii: ‘Miasta’
Szlag by trafił te prawo
11 kwietnia, 2012, Autor: KistosJak pamiętacie kiedyś pisałem że mój kuzyn został pobity ze skutkiem śmiertelnym a kolesi którzy to zrobili wypuścili mimo znacznych niejasności i świadków.
2 lata temu mojego kolegę znaleziono w rowie. Na nadgarstkach miał otarcia od sznura, złamane żebra, podbite oczy i wybite kilka zębów. Był nieżywy. Przez jebane dwa lata wszyscy oprócz nas ( jego kumpli ) twierdzili że on się upił i w rowie zasną. A teraz kurwa po dwóch latach znaleźli nagle jego zabójców. I za co go zabili ? Za telefon kurwa
Tak się wkurwiłem że skorzystałem z bitu mojego brata i napisałem krótki tekst dotyczący tej chujowej sytuacji.
Pojebane PKO
16 marca, 2012, Autor: celesteJakie to jest pojebane.
Dzisiaj skończyłam lekcje o 13, po prostu pięknie. Na dworze słońce wręcz daje po oczach, wiatr jest ciepło-orzeźwiający, a nie piździ i wkurwia swoim chłodem i przysłania całe ciepło jakie daje słońce. Ptaszki śpiewają, ludziom mordy jakby pojaśniały. Ogółem mówiąc: zajebista pogoda. Czemu nie pójść na starówkę, nażreć się lodów i popatrzeć jak słoneczko pięknie oblewa szarą kostkę brukową, ludzie spacerują z uśmiechniętymi buźkami, wyjmują aparaty, żeby uwiecznić piękno wiosny… No czemu nie? Czemu kurwa nie?!
BO KURWA NIE! BO POJEBY Z PKO CHODZĄ PO STARÓWCE I PIERDOLĄ:
„Weź chwilówkę z mini ratką, a dostaniesz prezent za to!”
I tak w kółko. Z jebanego megafonu. Na cały ryj. Zapierdalają w tych swoich pedalskich uniformach i chodzą w te i we wte. Nie właściwie nie przechodzą przez całą starówkę. Robią trasę dziesięciu metrów, tuż przed naszą, kurwa, ławką. A tak miało być kurwa miło, no ja pierdole, Boże, czy ty to widzisz?
Czy oni za huja specjalnie wybrali sobie tę pogodę, żeby wkurwiać odpoczywających ludzi? Czy ich już doszczętnie pojebało?
Ale tak to już w naszym kraju jest, że każde piękne miejsce albo zostawią żeby menele się w nim zasiedlili, albo zajebią je reklamami, bilbordami i innym hujstwem.
Dziękuję.
Kulka w łeb.. czyli ostateczność
15 marca, 2012, Autor: KistosSpójrzcie w jakich jebanych czasach żyjemy. Dziennie 20 tysięcy ludzi umiera na raka. Do tego inne kurewskie choroby o których nawet w czasach wojny nikt nigdy nie słyszał. Człowiek nie może kurwa nic zjeść ani wypić bo wszystko nafaszerowane chemią. Na dworze brudne powietrze od fabryk ( np cukru w Malborku ). Na dachach domów eternit a azbet w ścianach.. Staram się nie myśleć o śmierci. Jestem młody i w tym wieku o takich rzeczach się po prostu nie myśli. Ale jak o niej nie myśleć skoro jest wszędzie dookoła ? W ciągu roku pochowałem 3 ziomków, mieli po 18 lat wszyscy trzej czyli tyle co ja. W szkole ktoś się powiesił, Nauczyciel leży w szpitalu i dokańcza swego żywota, babcia którą znam całe swoje życie tak samo w szpitalu kończy, babka od ruska której nie lubię jak chuj całymi dniami pierdoli o swoich chorobach oczu, serca i dupy, pies mi zdechł.. Kurwa po prostu głowa mała.
Tak sobie myślę że jak bym kiedyś się dowiedział że mam raka i raczej tego nie przeżyję to bym sobie palną w łeb. Ogólnie nie mam takich skłonności, nigdy bym nie zrobił tego sobie, przyjaciołom i rodzinie. Ale kurwa ta jedna choroba mnie przeraża. Tak samo jak miał bym się zmienić w umysłowe warzywo. Wiecie jak to wygląda prawda ? Siedzisz całymi dniami na dupie i nie jesteś w stanie nic powiedzieć, nic się ruszyć kurwa po prostu NIC !… szkoda mi takich ludzi bo to straszne. Dość już się w życiu napatrzyłem i nasłuchałem o tym i wiem że choć by kurwa nie wiem co tak bym skończyć nie chciał.
Ale co my na to możemy poradzić ? Nie wybieramy ani sposobu w jaki przyjdzie nam zdechnąć ani czasu.
Kurwa, ale ostatnio mam tematy do rozmyślań.. gdzie te czasy kiedy myślało się tylko o jednym
Wejherowo cz.2
14 marca, 2012, Autor: celesteWejherowo nie Hawaje, każdy Pomorzanin to wie.
To, że piszę o tym mieście już drugi raz, może stać się dla niego reklamą i ludzie będą chcieli zawitać do tego przepięknego miejsca, tylko po to by przeżyć serię ekstremalnie ryzykownych zdarzeń.
Do Trójmiasta jeżdżę często, więc i całkiem niedawno, w mrozach i wietrzyskach wybrałam się do Gdańska z 'psiapsiółkami’. Los chciał, że nie zdążyłyśmy na pociąg powrotny (tak naprawdę to nie była wina losu, tylko moja). SKM w dni powszednie, ma pociągi co jebane dwie godziny. Ale dobra, łapiemy spokój. Czytamy rozkład. Jedzie jakieś rozklekotane gówno do Wejherowa, stamtąd linia TLK do Kołobrzegu, przystanek w moim mieście. Ze strachem w gaciach decydujemy się na podróż do Wejherowa. W kasie pierwszy wkurw, bo nagle dowiadujemy się, że bilet do Wejherowa linią SKM kosztuje tylko złotówkę mniej, niż miałby jechać 50 km dalej do naszego miasta. Spokój. Grzecznie kupujemy bilety. Jedziemy w przedziale z jakimiś dresami i innym nocnym chłamem. Jest kurewsko miło i klimatycznie. W moim umyśle toczy się bitwa: „lepiej jak najszybciej wysiąść z tego pociągu, czy raczej jak najdłużej nim jechać, żeby nie wysiąść w Wejherowie?”
To było nieuniknione: Przystanek Wejherowo, wysiadamy.
Myślę sobie: „w sumie może zbyt stereotypowo podchodzę do tego miasta, koniec końców nigdy nic mi się tu nie stało”, ale stawiając moją stopę na warstwie potłuczonego szkła od razu po wysiadce, zapomniałam o jakimkolwiek pozytywnym podejściu i zaczęłam się wkurwiać.
Bezpieczniejszą drogą dojścia do budynku dworca było zapierdalanie przez jebane tory, porośnięte papierem toaletowym. Gdybyśmy chciały przejść tunelem prawdopodobnie ilość amoniaku, unoszącego się z plam moczu, wypaliłaby nam oczy.
Przysięgam, że przed popchnięciem drzwi, odetchnęłam głęboko, przygotowując się na najgorsze. Wyrzuciłyśmy z siebie salwy nerwowego śmiechu, kiedy te piękne drzwi zaskrzypiały jak w jakimś horrorze. Jest ok. 22, ciemnica, zima, chłód, stare drzwi dworca, które skrzypią jak pojebane, pustka w środku, trzeszcząca jarzeniówka nad nami.
Drugi mega wkurw przyszedł już po chwili. Podchodzę do kasy, której szyba jest zabezpieczona kratami jak w żółtym domu. Podejrzewam, że to po to, gdyby ta kobieta siedząca po drugiej stronie, nagle chciała spierdolić. Proszę grzecznie o bilety do mojej mieściny, wydaję z siebie zdziwionym tonem: „ile kurwa?” i płacę 35 zł za trzy bilety… Dobra, huj z tym. Chcemy po prostu wrócić do domu. Wkładam bilety do portfela, w którym kasy już coraz mniej, odwracamy się z koleżankami i ku naszej radości wyrastają na wprost naszych oczu dwa automaty z ciepłymi napojami. Jakaż euforia nas ogarnęła na samą myśl o czymś ciepłym (wcześniej udało nam się wpierdolić zmrożoną czekoladę, którą znalazłam na dnie torebki).
– Kurwa, automat! – krzyczy rozradowana Paulina i wrzuca 5 zł do maszyny. Wydobywa się z niej przyjemny dźwięk, jaki z siebie wydają te przecudne stworzenia wypełnione kawą. Pierwsza łapię za kubek i już niemal przykładam go do ust, już prawię wypijam ten eliksir siły, gdy nagle moje ramię zamiera i dostrzegam, że w plastikowym kubku nie ma kurwa czekolady.
– Co to kurwa jest? – pytamy wszystkie razem nachylając się nad naczyniem. Widzimy jakiś mętny płyn zabarwiony na kolor czekoladowych rzygowin. Ogarnia nas obrzydzenie. Przechyliłam kubek i całe te siki, czy co to kurwa mać mogło być, wylały się na ziemię. Miałyśmy jakąś nadzieję, że może w drugim automacie będzie coś dobrego, chociaż i tak pewnie byśmy tego nie wypiły, po przeżyciach z poprzednim kawo-dajnikiem. Poprzednie 2, 50 poszło się jebać. Kolejne koszty, ale trudno… Wrzucamy piątkę do drugiej maszyny. Osłupienie, moneta przelatuje z brzękiem i przetacza się po dworcu aż pod samą kasę biletową. Zajeeeeeeeeeeebiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiściiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
I tak bawimy się aż do przyjazdu pociągu. Wrzucamy monetę do automatu i patrzymy jak daleko przeturla się po podłodze.
Na prawdę kocham Wejherowo.




(oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 7,50 na 10)