Wkurwienia w kategorii: ‘Edukacja’
Etyka
31 stycznia, 2010, Autor: adminDostałem wczoraj taką oto prośbę o rejestrację. Normalnie wkleiłbym to w dziale najciekawszych próśb, ale niestety po moim pytaniu „jaki chcesz login?” nie dostałem żadnej odpowiedzi. Zakładam więc, że to nie była prawdziwa prośba o rejestrację tylko zwykły wkurw. Więc wklejam tutaj:
—
Treść wiadomości:
Mam 43 lata zaczęłam studia i właśnie kończę bo mnie WKURWIŁ taki jeden od Etyki co się przypierdala a sam nie wie kurwa ile jest dwa+dwa.
Kurwa, myślałam, ze mnie etyka interesuje!!
Ale niee, bo jeden buc mi ją obrzydził do końca życia!
Szkoda mi tego buca, bo jako buc umrze niechybnie. Trzeba być etykiem, żeby być tak popierdolonym na mózgu! Tylko jakim mózgu? (bezmózgowiec jeden). Ażeby mu kręgi powykrzywiało! Jebać chuja chujaszkowatego.
A konto pragnę mieć ponieważ jestem wkurrwiona, i chcę wkurwieniu temu dać upust.
(Dowiedziałam się o koncie od córki, która poleciła mi je zdrowotnie.)
—
Wysłano z formularza o rejestrację na megawkurw.pl
Poczta… internetowa
28 grudnia, 2009, Autor: mikelWitam…
Ale żem się teraz wkurwił, no nie wierzę.
Otóż jestem nie do końca nowym użytkownikiem internetu, z tego zacnego dzieła dane mi jest kożystać juz jakies 6 lat, może więcej? Nie wiem, jebie mnie to. Jak dobrałem się te pare lat temu, to wiadome że pierwszym krokiem musiało być założenie konta pocztowego, a że o zaproszeniu na gmaila można było pomarzyć (tak moi kochani, kiedyś żeby mieć konto na gmailu, trzeba było być elitą! Prawie jak kurwa nktalk :/ ), to założyłem na pierwszym z brzegu portalu, padło kurwa na onecie. Do teraz pluję sobie w twarz, czemu nie wybrałem wp, albo o2? Albo chociaż interii, chociaż i to by było przegięciem. Sprawa mi się juz unormowała, ale jeszcze 2-3 lata temu dostawałem codziennie 5-10 mailów spamu! Właściwie mi to nie przeszkadzało, bo jedyne listy na jakie czekałem na skrzynce pocztowej, to aktywacje rejestracji na różne strony, a do komunikacji było „gygy”, czy inny tlen. Tak więc co miesiąc miałem przyjemność usuwać z folderu spam i głównego około 200 listów z tematami, które mniej więcej brzmiały: „HEY DJMIK! YOUR FRIEND HERE”, czy inne kurwa „You won!”. Ciekawe czy jakiś debil się na to nabrał, ale co tam.
Teraz dostaje codziennie 3-5 listów samych reklam, na które się zgadzałem… Tak to jest, jak się do dziesiątek kurwa stron daje tego samego maila, a ja tylko chciałem mieć wszystko pod ręką, czemu ten internet mnie tak kara ciągle? Także znalezienie potrzebnego listu, np. sprzed miesiąca jest nie lada wyzwaniem, naprawdę!
Ale to jest jeszcze nic… Poraz kolejny wchodzę na swoją skrzynkę i ukazuje mi się wiadomość, że jest przepełniona… No kurwa! 250mbmiejsca, a skrzynka przepełniona? No ja pierdolę, można ochujać… Szybkim ruchem ręki zaznaczam kursorem „1gb” i przechodzę do skrzynki odbiorczej, a tu co? A tu kurwa spam od własnej nauczycielki z fizyki… Bo jestem kurwa miłym uczniem. I zrobić coś pomogę, i na konkurs pójdę, i szkołę mogę reprezentować, i nawet zadanie dodatkowe wykonam na lekcję, tak dla przyjemności. Dlatego też połowa moich nauczycielek ma mojego maila (nawet kurwa klasowego nie mamy, bo jakiś ciul co chwilę musi zmieniać hasło i cały ten spam przychodzi do mnie…). Jak to mówi mój brat: „NIE UMIESZ? NIE RÓB!”. I tak to kurwa jest, albo idiotki w załączniku wysyłają mi 1500 kurwa zeskanowanych stron zadań, albo zamiast potrzebnych informacji wyśle mi taka „nie chcąco” instalkę do jakiegoś programu, albo inne chujowe rzeczy, które zupełnie mi się nie przydadzą! A później mi się kurwa skrzynka przepełnia, eh.
I jeszcze ten język ich… Co do nauczycielki z Polskiego nic nie mam, bo wiadomo że to się da przeczytać. Ale kurwa! Na przykład taka nauczycielka z fizyki, jak jakieś 12 letnie dziecko kurwa. Kto by pomyślał, że dorosła, wykształcona kobieta napisze takie zdanie:
„Witam Was! może chcecie wziąść udział w konkursie umieszczonym w załączniku!!!!????Pozdrawiam! Czekam na odpowiedź po wolnym1”
Nie naśmiewam się, rozumiem że ścisłowiec ma problemy z polskim, ale moi kochani… Są jakieś granice.
I jeszcze jedno… Właśnie taki jeden list dostałem, który mi przepełnił skrzynkę i tak sobie spojrzałem, do kogo jeszcze został on wysłany. Znalazłem takie adresy jak:
– truskawkowa-mamba@**.**
– maslanka.ola@**.**
– karton12@**.**
Skąd oni kurwa te nazwy biorą? Jebnięci jacyś, czy co?
Znowu szkoła…
19 grudnia, 2009, Autor: mikelWitam wszystkich!
Tu znów przedstawiciel nastolatków, czyli przyszłości naszego narodu… Państwa, przedstawicieli kraju i tak dalej. Dlaczego jak zwykle pisze o swoim wieku? Bo nie mam zamiaru pisać o ociepleniu klimatu, świętach i zimie. Po prostu mam to w dupie, zima minie, święta pójdą w zapomnienie, a klimat się i tak ociepli, ale nie kurwa o tym.
Wpis po raz kolejny wrzucam do działu „edukacja”, bo chcę się wyżalić jak trudno jest się edukować w tym pierdolonym państwie, między tymi pierdolonymi tłukami.
Moja klasa, jak na 3. gimnazjum nie jest diabelska, no bo zła nie jest. W szkole nie pijemy, nikogo nie bijemy, ani nawet nauczycieli nie wyzywamy. Bo po co? Może i nie wszyscy się dobrze edukują, bo nie wszyscy muszą. Wiadomo, jeden ma łeb do uczenia się, drugi do kombinowania, trzecia ma fajną dupę, a czwarty szybko biega. Każdy na swój sposób się przyda, tylko… Nawet nie potrafię tego opisać, jak bardzo niektóre rzeczy mnie wkurwiają.
Przytoczę jedną sytuację, przypadkową, która się zdarza codziennie. Dzień w dzień, tydzień w tydzień i co kurwa rok to samo. Co pierdoloną lekcję, co kurwa drugi nauczyciel to samo, z pewnymi wyjątkami oczywiście. Wyobraźmy sobie początek lekcji w 3 klasie dość dobrego gimnazjum w średnio-dużym mieście. Początek np. lekcji chemii. 25 wręcz powiedziałbym bachorów, połowa się drze, druga połowa stara się zobaczyć co robi nauczyciel, nieliczni dłubią w i piszą na ławce, by zostawić po sobie ślad. Nagle zapada tekst: „do odpowiedzi poproszę…” i nagle cisza. Nikt nic nie mówi, by nie zwracać na siebie uwagi i zostaje poproszona do odpowiedzi przypadkowa Genofewa Stefańczykurwakowska, która przez pierwsze 2 minuty się bulwersuje i wypowiada teksty w stylu „no ale czemu ja?”, „mogę enpe?” No kurwa, za takie coś na miejscu nauczyciela bym wziął krzesło i pierdolnął jej w twarz, żeby jej chociaż ta tapeta z ryja spadła, bo kto by widział żeby 15latka przed wyjściem do szkoły spędzała 2 godziny przed lustrem? Gdy już taka paniusia do tablicy przyjdzie, zazwyczaj dostaje opierdol za zeszyt, a raczej za jego brak, lub za to co w tym zeszycie jest. Najczęściej oczywiście nic nie ma. Później dostaje pytanie i zaczyna się… Zaczyna się najbardziej wkurwiająca mnie część dnia. Jest cisza, nauczyciel upomina, pomaga, pyta się czy uczeń coś potrafi. A taka Genowefa kurwa stoi jak by jej ktoś lufę do ryja włożył, albo język uciął. Stoi i stoi, mija kolejne 5 minut, to juz razem 7. I stoi, kurwa stoi… Tak choćby nie mogła kurwa powiedzieć „nie wiem”, bo nauczyciel nie wie, czy ona teraz myśli nad pytaniem, się zastanawia, czy myśli o tym co będzie robić, wróć kurwa. Myśli, eh. Czy stara się myśleć nad pytaniem, czy może stara się myśleć o tym, co będzie robić w piątkowy wieczór. Jak już wspomniałem, takie coś może dla 1 ucznia zająć nawet pierdolone 7 minut. Doliczając do tego czas, który nauczyciel musi spędzić na zejście z dyżuru, pójście po dziennik, poplotkowanie z innym nauczycielem i dowleczenie się do sali, zajmuje jej to juz 12 minut. Plus sprawdzenie jebanej obecności, żeby było wiadomo o abs… O kurwa nieobecności połowy uczniów, to już jest 17 minut. Z pierdolonych 45 minut, pozostaje nam 28, a uczniowie nadal się drą, no kurwa. Nagle robi się cisza, jak oczywiście nauczyciel potrafi do tego doprowadzić Pozostaje 25 minut na przeprowadzenie lekcji, wytłumaczenie jednego tematu, czasem nawet połowy nie damy rady zrobić! Wtedy na zaplanowane przerobienie 30 tematów w roku szkolnym, przerabia się 20. Później załóżmy jest egzamin i wielki płacz „ale tego nie byłoooo!!!!”. NO KURWA! A co mają począć ci, którzy do szkoły przychodzą się uczyć? Sami realizować tematy, które w podręcznikach są napisane językiem, którego czasem nauczyciele nie rozumieją? Zatacza się pierdolone koło. Czemu wszyscy są zapisani do tego pokurwionego obowiązku szkolnego? Wcześniej mówiłem o atutach uczniów, jak ktoś chce zarabiać na bieganiu, to niech kurwa biega, a nie uczy się o archaizmach, neologizmach, silniach i jak kurwa otrzymać dibromoetan, no kurwa, bo po chuj?
Eh, skończyłem… I tak tego nikt nie przeczyta, ale mniejsza o to.
ps. zajęło mi to 650 słów, a nie potrafię czasem zrobić wypracowania na 150 słów… Eh :/
Walka na śmierć i życie – WF
10 grudnia, 2009, Autor: KirciaOpiszę dzisiaj lekcję WF-u . To była druga lekcja, więc sen dawał się we znaki i nie chciało się ćwiczyć. Było tylko kilka dziewczyn i masę chłopców. Nie było n nauczyciela od Wf-u dziewczyn, więc mieliśmy zastępstwo. I mieliśmy też wziąć piłeczki od siatkówki i ćwiczyć atak. Nauczyciel stał na środku boiska pod siatką i podawał nam. Drugi był po drugiej stronie. Oczywiście jak ktoś odbije jedną ręką to piłka poleci na drugie pole. I właśnie o to chodzi. Jest jakaś kurewska walka o piłki. Opiszę jak to było:
Po chwili zaczęły lecieć pierwsze piłki. Chłopcy wzięli swoje silne nóżki, by pochwycić zdobycz. Oczywiście jeden zdobył ją i chwycił swoimi spoconymi rączkami z całych sił. Każdy, kto złapał biegł i ustawiał się w kolejkę, by zajebać porządnie w coś lub kogoś, bądź złapać swoją ukochaną i ubrudzoną piłeczką, by móc jeszcze trochę ją potrzymać. Nie ważne, czy zasyfiona, czy jaka. Za każdym razem, kiedy piłka leci już ręce do góry jak żebracy, którzy mówią „chcemy kurwa chleba!”. Do tego dołączyli się niećwiczący chłopcy. Jaka frajda kurwa była, gdy niećwiczący złapał gałę, przytulił ją i zaczął spierdalać z nią. Po chwili do drugiej lecą i tak wielki burdel powstaje. Najgorzej jak niektórzy zajebią taką piłką w jakąś osóbkę. Mi jebnęli w jedną nogę, a później w następną. Chcesz złapać piłkę, a to kurwa się obawiasz, że zapierdoli cię w głowę, czy gdzie indziej. Kilka tyg. temu (takich chujowych ćwiczeń z siatki na szczęście jest mało) koleżanka dostała w buźkę od kolegi, który wyjebiście w kosmos mocno serwuje i atakuje. ( Sala gimnastyczna jest średnia, więc jest większe ryzyko walnięcia).Przeprosiny to rzadkość. Jeden się cieszy jak palant (i krzyczy), że trafił w cel, a inny udaje, że kurwa wyparował do podziemi. Najgorsze, że trzeba tam być i ćwiczyć jak takie coś jest. Więc widzicie – bezpieczeństwo w szkole jest w pewnych momentach zagrożone.


(jeszcze nie oceniane)
