Wkurwienia w kategorii: ‘Edukacja’
Druga zmiana szkolna
18 marca, 2010, Autor: GniewkoDruga zmiana szkolna!
Co to kurwa ma być? Wstaje człowiek o 10:00 albo 11:00 i chuj z tego ma! Czemu? Bo wraca o kurwa 22 albo 23 i nic już kurwa nie może zrobić, nawet wysrać mu sie nie chce!
Nie wiem kto to kurwa wszystko wymyślił ale miał naprawde najebane! Cały tydzień zajebany w chuj! Od poniedziałku do piątku kurwa nic nie można zaplanować bo co ? Bo szkoła! Umówię się z dziewczyna na 9 albo 7 rano? Czy kogoś nie pojebało? I tak kurwa przez 2 lata!! Najebane ma ktoś pięknie w głowie! Mało ma w niej kurwa ustęp do którego cały czas ktoś sra! Jak kurwa nie ma tyle klas w szkole żeby ludzie mieli normalnie lekcję to po chuj tylu ludzi przyjmują!
Tak mnie to właśnie wkurwia!
Tagi: zmianaZ archiwum coś tym razem
8 marca, 2010, Autor: ArkZ różnych to względów musiałem swego czasu napisać coś o tytule „Rzeczywiste miejsca zerowe wielomianów o współczynnikach rzeczywistych” (czy jakoś całkiem podobnie). Chodziło o udowodnienie 3. twierdzeń i przygotowanie odpowiednich przykładów. Że mi się spieszyć nie opłacało zwyczajnie, to zabrało mi to więcej niż powinno, ale nie w tym rzecz.
Ostatecznie, przypominając sobie niemiecki i prosząc o pomoc przy rosyjskim (mój promotor wtedy stwierdził, że jeśli chce ktoś jakiś tam dyplom mieć, to należy takiemu przynajmniej obcym językiem utrudnić sprawę i wybierał takie tematy, dla których nikt polskich gotowców znaleźć nie mógł), wyprodukowałem jakieś niecałe 50 stron na ten temat. Wydrukowałem i w końcu pewnego dnia udowodniłem przed szanowną komisją, że rozumiem to, o czym pisałem.
Tydzień albo dwa później też przyjechałem na miejsce żeby poświętować, a że zawsze na wyjazdach szkolnych będąc, z automatu zaglądałem do ulubionego antykwariatu niemal zaraz po wyjściu z pociągu, to zajrzałem i wtedy. Kupiłem jedną książkę. Taką cienką całkiem. Były w niej te moje 3 twierdzenia (i ze 3 inne jeszcze, sprawdzać mi się nie chce) z pięknie przeprowadzonymi dowodami i wieloma przykładami (no kurwa mogłem nie stawiać tych piw za tłumaczenia ze rosyjskiego na nasze i w dodatku tłumaczenie nie na_piśmie, ale po_piwie).
Gdy odbierałem dyplom, opowiedziałem o tym panu promotorowi, a on się obśmiał tylko, tłumacząc że chciał utrzymać jednak jakiś tam poziom.
Biblioteka czyli jak wkurwić studenta
24 lutego, 2010, Autor: HrabiaOlafWitam, wszystkich, dawno nie pisałem, bo sesja i te sprawy, ale właśnie postanowiłem podzielić się z wami wrażeniami z tych naszych popierdolonych uczelni. Dla przyzwoitości nie wymienię nazwy uczelni, żeby nie robić lipy…w końcu tu studiuję, a we własne gniazdko się nie sra, ale do rzeczy.
Otóż:
Potrzebowałem książki z biblioteki. Do nauki. Właściwie nawet nie całej jebanej książki, a tylko paru fragmentów. I postanowiłem skorzystać z naszej zacnej uczelnianej biblioteki. Z racji, że na moim wydziale tej pozycji nie było, udałem się do głównego oddziału wypożyczalni, a więc musiałem poświęcić godzinę na dojazd. To nic! Przecież to studia, dla nauki można się poświęcić. A teraz to co mnie wkurwiło – czyli SYSTEM. Kurwa, jeżeli ktoś mówi, że w Unii jest biurokracja to zapraszam do uniwersyteckich bilbiotek.
Otóż:
Aby wypożyczyć książkę należy odnaleźć ją w systemie komputerowym i wypełnić druczek. ALE. Jeżeli książka ma tylko jeden egzemplarz, nie można wziąć jej do domu, tylko skorzystać na miejscu. W porządku. Wypełniony druczek wrzuca się do skrzyneczki, która opróżniana jest raz na pół godziny, a zamówienia idą do magazynu. Czas oczekiwania – min. 30 minut. Minęła godzina. Książki nie ma. Minęły dwie, zjeżdża kartka z napisem – książka tylko do czytelni. Kurwa. To nie mogli od razu jej tą jebaną windą puścić? Nie, wypełniłem druczek ponownie z adnotacją, że do czytelni. Czas oczekiwania 30 minut. Poczekałem, tym razem już wiedziałem, że min. godzinę. Poszedłem do czytelni, ale nie będę jak łoś przepisywał, tylko myślę, zrobię ksero (w końcu ksero to najlepszy przyjaciel studenta). Mówię więc pani, że zabieram książkę do ksero, które znajduje się 10 metrów od czytelni. I co słyszę?
Otóż:
Muszę wypełnić jebany druczek! Jakie strony, jaka książka, ilość kopii. Kurwa. Wypełniony druczek wkładam do książki i zostawiam w czytelni. Panowie z ksero odbierają raz na jakiś czas, i potem odbieram już z ksero moje kopie. Czas oczekiwania: 1 godzina. KURWA! Czekam godzinę. Przychodzę i co? Dostaję opierdol, że oni roboty mają tyle i żebym ich nie poganiał, bo się nie wyrabiają. Kurwa, kurwa, kurwa… Konkludując. Książkę zamówiłem o 11. Kserówki odebrałem o 19. I jeszcze musiałem za nie zapłacić, chociaż nauka jest bezpłatna w teroii. KURWA! To jest chamstwo i parodia, a nie studiowanie. Jestem oburzony i czuję takie „wewnętrzne fuj” i „ukryte pfe”.
Pozdrawiam
Tagi: biblioteka, student, system, Zaiste Wykurwisty WkurwAutowkurw plus głupota uczelni.
20 lutego, 2010, Autor: NataliaWkurwiłam się dzisiaj od samego rana. Ja nie wiem co się ze mną dzieje ani z wszystkimi. Chyba z braku słońca i pogody jebie wszystkich.
Zacznę od początku. Dowiedziałam się, że znowu mamy zmienionego lektora z języka obcego. Nosz kurwa, ile razy można zmieniać? Zmieniają nam co semestr, nie zdążyłam się nawet przyzwyczaić, kurwa. Jak mam się dobrze nauczyć języka jak każdy lektor inaczej uczy? Do tego łączą nas z różnymi grupami, a każda jest na innym rozdziale w podręczniku. I tak ktoś zostanie w tyle. Wkurwia mnie ta szkoła, tyle za nią płacę, a wciąz robi zamieszanie. Nie ma chuja, robię tylko licencjat i spadam od nich. To się w głowie nie mieści. Do tego miałam zaliczać w lutym koło z niemca bo byłam nieobecna, ale widzę, że opierdolę przedmiot przez zmianę lektora. Kurwa!
Druga sprawa, to wymyślili nam, a raczej upchnęli „Tańce” w planie. Ja studiuję zarządzanie zaocznie, a nie WF! Ja pierdolę, do tego babka wymaga umiejętności tańczenia i trzeba u niej na środku zaliczyć. Jestem totalne beztalencie jeśli o to chodzi. No cóż. Jakoś to chyba będzie, ale czarno to widzę. To tyle i jak zwykle mam zjebany weekend.



(oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 9,56 na 10)