Co do chuja z tymi ludźmi
3 kwietnia, 2016, Autor: KistosMoja koleżanka wracała o 4 rano z pracy, często sam tak wracam bo pracujemy w jednym miejscu i często z nią ale akurat wolne wziąłem. Wracała sobie i na dworcu ( tak kurwa powtarzam na jebanym, pełnym ludzi i kamer DWORCU ) w Tczewie napadł i zgwałcił ją typek. A ludzie nie reagowali, udawali że nic nie widzą.
Niech mnie ktoś uszczypnie, tak żeby to wszystko dookoła okazało się chujowym snem. Jak kurwa może dochodzić do takich rzeczy w miejscach publicznych ? I to kurwa nie jest jedyny przypadek że na dworcu takie akcje się dzieją. A ludzie – jebana banda pierdolonych ciot bez jaj – zamiast pomóc kobiecie to odwracają wzrok i idą dalej.
Mam tylko nadzieję że uda mi się ją namówić do pójścia na policję. Bo kretyn zanim ją napadł zagadał do niej przedstawiając się, mówiąc skąd jest i ile ma lat.
powinno się kastrować takich skurwysynów
3 tygodnie bez odzewu.
2 kwietnia, 2016, Autor: SzakalakaBez pierdolenia.
3 tydzień szukam roboty, myślałam, że to będzie coś łatwiejszego. Rozdałam po firmach chyba z 20 cefałek i bez odzewu. Postanowiłam szukać przez internet i wysyłałam maile, dzwoniłam jeśli był podany nr i większość odpowiedzi wyglądało tak:
Oferta pracy na kasie:
– wie Pani co, ja tutaj potrzebuję mężczyzny, bo potrzebny do rozładunku i transportu.
Oferta jako pracownik fizyczny:
-proszę wysłać CV na maila chujciwdupepracyniedostaniesz@zbieramcv.com (oczywiście bez odzewu)
Oglądam pieprzone gazety, jeżdżę po mieście, szukam w internecie i ni chuja. Same ogłoszenia typu: zatrudnię mechanika, murarza, ślusarza, spawacza, tynkarza, malarza, hydraulika, tokarza, planistę itp. Po takich 20 ogłoszeniach znajduję „sprzedawcę”. Myślę sobie chuj zadzwonię, najniższa krajowa, ale chociaż coś. I co? „Poszukujemy na to stanowisko mężczyzny z uprawnieniami wózka widłowego”. NOOOOSZ KURWA MAĆ! Poziom bezrobocia w 90% zawyżają chyba kobiety. Praca dla faceta jest i to w chuj może sobie on nawet wybierać, nie tu to kurwa idę tam. Mój facet kiedyś jednego dnia będąc na mieście załatwił sobie tak o dodatkową robotę. A ja kurwa siedzę i gniję już od środka w tym jebanym domu. Dzwoniłam ostatnio do kierownika z uboju, kiedy mogę fartuch i kartę oddać to zaproponował, że za 3 dni będzie dzwonił i mogę przyjechać popracować, że mam to gówno trzymać. Minęło 1,5 tygodnia i cisza. W tej samej firmie, ale w innym miejscu i innym dziale robi mój facet. Jeżeli nigdzie nie znajdę roboty do wtorku to pójdę jako sprzątaczka do mojego faceta na halę. Oczywiście on nie widzi w tym problemu, bo jak to kurwa stwierdził „będę Cię miał na oku”. Szkoda tylko, że ja już nie chcę mieć z tą firmą nic wspólnego. Nawet na ubój morda mi się nie cieszy.
Wczoraj wyżaliłam się znajomej jak to kurwa ciężko znaleźć pracę. Zaproponowała, abym wystawiła ogłoszenie w internecie może coś się uda. Stwierdziłam, że chuj spróbuję, co mi szkodzi. I jednak kurwa szkodzi. Po 5min dzwoni telefon. O kurwa jakiś nieznany mi nr. To nie możliwe, że w sprawie pracy ktoś dzwoni tak szybko. Odbieram.
-Halo?
-Dzień dobry, ja dzwonie w sprawie ogłoszenia. Czy dobrze się dodzwoniłem? (Jakiś stary męski głos, który co chwile kaszle)
-Tak, dobrze.
-No więc mam dla Pani pracę u mnie w biurze z bardzo dobrym wynagrodzeniem, ale po za pracą będzie coś towarzyskiego.
-Słucham?! (Mój mózg zaczyna przetwarzać, czy faktycznie facetowi chodzi o sex)
-No jakieś pieszczotki i…
-Nie dziękuję dowidzenia!
-jakiś lodzik.
Rozłączyłam się. Ogłoszenie skasowane. Ja pierdole…
Ludzie, zdrapki i chipsy
25 marca, 2016, Autor: start2010Wkurw będzie krótki bo po tym tygodniu ja już nie mam siły „kurwować” tak mnie zjeby wykończyły.
Więc zaczynamy.
Większość ludzi a szczególnie kobiety (stwierdzam tak na podstawie większości przypadków) albo wygrali prawo jazdy w zdrapce albo wygrali w chipsach.
- Teren zabudowany jedzie 30-40km/h przed każdym delikatnym skrętem na wszelki wypadek hamuje do 20km/h aby przypadkiem nie wypaść z drogi.
- Poza terenem zabudowanym droga prosta, asfalt idealny jedzie 60km/h przed każdym zakrętem także hamuje do 40km/h. Nie wyprzedzisz bo z naprzeciwka ktoś jedzie.
- Wpierdala się przed maskę bez kierunkowskazu.
- Jest zielone światło wszyscy stoją. Czerwone wszyscy jadą.
- W korku: Wychujam wszystkich pojadę poboczem / (w zabudowanym) przystankiem dla autobusów/innym pasem a później się wpierdole przed kogoś.
- Ja mam zawsze pierwszeństwo.
- Nie wiem kto ma pierwszeństwo, będę stała.
- Wjeżdżam na skrzyżowanie patrząc się w jedną stronę. Chuj tam, że z drugiej ja jechałem ledwo wyhamowałem ona kurwa dalej jedzie nie patrząc, że jak nie stanie to mnie jebnie.
- Chuj tam, że jest linia ciągła, pas do jazdy prosto, pojadę sobie w lewo bez kierunkowskazu kasując przy tym prawie porsche.
Jeszcze bym mógł tak wymieniać i wymieniać. W 5 dni miałem co najmniej 12 sytuacji w których mogłem mieć stłuczkę lub wypadek. A co najmniej 20 w których stwierdzam, że prawo jazdy chyba wygrali w jakiejś loterii lub chuj wie gdzie sądząc po tym jak jeżdżą. Po jednej jeździe jestem tak wykończony psychicznie, że mam ochotę zrobić jak w Rosji. Zajechać komuś drogę wpierdolić i pojechać bo inaczej mu się nie wytłumaczy jak się powinno jeździć. Wszyscy się czepiają kierowców ciężarówek a oni najmniej robią kurwa problemów.
Auto
17 marca, 2016, Autor: SzakalakaJako, że jestem bez pracy mam czas, aby pisać. Jakiś plus ;D
No więc kurwa zaczynamy. We wrześniu kupiłam auto od koleżanki ojca mechanika. Sytuacja wyglądała tak, że była wymiana. Starego rupiecia zostawiłam i dopłaciłam na lepsze autko. Kupiłam Ibize 1.9 TDI 2002. Głównie dlatego, że mojemu facetowi się spodobało. Póki co wszystko było bez zarzutu, po za ręcznym, który w ogóle nie funkcjonował. Przymknęłam na to oko myśląć „chuj pierdolę ręczny byle dojechać gdzie chcę”. W styczniu zaczął się przegląd. 150km zapierdalałam, aby po znajomości załatwić pieczątkę, bo spłukana z kasy nie miałam na naprawę jebanego ręcznego.
Miesiąc temu zaczęła mi mrugać kontrolka płynu hamulcowego. Otwieram maskę i kurwa szukam tego wlewu. O! Mam, tu się skurwiel schował. Patrzę na poziom i jest ok. A kontrolka piszczy przy odpalaniu, skręcaniu, zwalnianiu, hamowaniu i innym jaki kurwa może być manewru(-rze?)auta. Nie raz zdarzyła mi się sytuacja, że jadąc rano zaspana, w ciszy bez radia kurwa nagle zaczęła piszczeć doprowadzając do zawału. Wkurwiłam się otwarłam maskę, wlałam trochę płynu hamulcowego ponad MAX. Odpalam auto i cisza… Wychodzę z auta patrzę na zbiornik i kurwa nie jest ponad MIN. tylko ponad MAX. 2 razy sprawdziłam, czy aby kurwa nic mi się nie popierdoliło, gdzie jest minimum, a gdzie maximum. Chuj z tym, ważne że kontrolka nie razi w oczy i nie ogłusza. Jest dobrze. Po 3 dniach ciszy kurwa nieoczekiwanie się pokazała. Podnoszę maskę patrzę płynu było ponad MAX. Nic nie dolewałam tym razem. Wracam do domu i googluję, co może być grane i czytam „wytarte klocki” lub „rozjebane cylinderki”. Tak sobie jeździłam z kontrolką miesiąc do wtorku. Jadąc do domu czuję, że hamulec mam miekki. I kurwa dojeżdżając hamowałam biegami, bo nożnym to mogłam stopę łaskotać jedynie i jako mało doświadczony kierowca zajebałam prawym nadkolem w bramę. 4 głębokie rysy plus lekkie wgniecenie. KURWAAAA MAAAAAĆ! Bramę mam na pilot i czasem jedna połówka się nie otwiera. Setki razy wyjeżdżałam tyłem przez jedną połówkę i nie zahaczyłam, do wczoraj. Chuj by mnie kurwa strzelił. Miałam tyle możliwości zimą, aby na lodzie wykurwić się w rów, wjechać w drzewo itd. a tu niewinna kurewska brama okazała się belzebubem. Pojechałam do mechanika, aby te kurewskie hamulce zrobił. Zadzwonił do mnie i klocki do wymiany, cylinderki rozjebane, tarcze do wymiany, linki hamulcowe, bębny i szczęki. Chuj wie co jeszcze wymieniał, bo w szoku ile to może mnie kosztować połowę zapomniałam. Odebrałam wieczorem auto. Zapłaciłam 800zł. Podał mi kartkę co jeszcze by trzeba robić. I tak:
– wachacze po lewej stronie (koszt około 150-200zł)
– rozrząd za 5tys. km (około 700 zł + robocizna)
– amortyzator
– drążki
– łożysko w tyle, ale nie wyje więc radzi, że można jeszcze na tym jeździć
– plastiki na felgi bo jest luz, czy chuj wie co (około 100-200zł)
– zmienić opony na niskoprofilowe (zalecił, ale póki co nie trzeba)
– i na koniec najlepsze. Okazało się, że mam mokry spód od zbiornika paliwa. Gdzieś mi kurwa olej cieknie, chuj wie gdzie. Kałuży póki co nie było na podwórku póki nie odebrałam auta… Chuj wie co jest grane, ale naprawa to koszty od 500zł w górę… Nie wspomnę, że mam w kwietniu ratę za OC 840zł.
Pora przerzucić się na rower… Kurwa mać.



(oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 7,00 na 10)