Praca nie pracą.
13 marca, 2016, Autor: SzakalakaPraca. Co tu kurwa pisać. Od kilku miesięcy mnie wkurwiała, ale ostatnio to już apogeum tego wszystkiego.
3 tygodnie temu skończyła się szlachta, więc wyjebali nas na miesiąc na fermę. Na fermę gdzie więcej jest dyrektorów, kierowników i brygadzistów niż zwykłych roboli. Ja będąc oczywiście robolem. Dzień w dzień było zebranie o godz. 6:15, aby wysłuchiwać jak ktoś coś, źle zrobił, że będą odciągane pieniądze, to za to, to za tamto. Dzień w dzień wysłuchiwałam od brygadzistki, że moja grupa jest taka siaka i chuj wie jeszcze jaka. Słuchałam, że kurwa jestem najstarszym w grupie pracownikiem i mam ich pilnować itd. To skoro ja kurwa mam ich pilnować to po jaki chuj kurwa brygadzistka mi potrzebna skoro mam być za innych odpowiedzialna?! Jeżeli się coś stało od razu na pół fermy słyszałam: Szaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakaaa!!!! Byłaś tam i tam, bo tam jest twarde gówno a mówiłam, że ma być rzadka sraczka! A to kto tam był jak Ciebie tam nie było?
Jeżeli coś było nie tak to ja wysłuchiwałam. Raz na początku miesiąca sama podeszłam do brygadzistki i wywiązała się taka rozmowa:
(Bronchilda stała w kącie z inna grupa i pierdoliła o dupie maryni)
Ja – Słuchaj mogę iść tam z karmą jak oni jeszcze nie skończyli?
B.- No, a czemu nie?
Ja – No bo nory są jeszcze nie powyciągane.
B. No i co z tego?
No, więc poszłam z tą jebaną karmą. Nie pytałabym jej o to, gdyby nie to, że koleżanka z roboty mi mówiła, że raczej nie mogę iść z karmą jeżeli II grupa tam siedzi. Na następny dzień wysłuchiwałam „Nie możesz iść jak oni tam są, musisz im najpierw pomóc!”. Gdy jej mówiłam, że wczoraj się pytałam i stwierdziła „No i co z tego”, to oznajmiła iż „Na pewno tego nie powiedziała”. Yhmmm… Ta jasne. Przy koleżance z roboty, która była świadkiem wcześniejszej rozmowy, nadal uparta jak sflaczały chuj, który ma stać zaprzeczała. No kurwa mać jaka tu logika?
Następnie zaczęły się zebrania od zjeby do mojej grupy, że się opierdala. Nic nie poszło w moim kierunku, bo jak sądziłam,a może jak mi się wydawało dobrze pracowałam. Później zaczęło się, że lekko pogryzionych nor nie wyciągamy, jak idziemy pisać jebane „X”. Nie kłócąc się odpowiedziałam „Dobra, może nie zauważyłam, będę zwracać na to uwagę”. I co kurwa?! 2 godziny zajęło mi wyciąganie tych kurw w ciągu jednego dnia. Chuj z tym kurwa. Myślałam, a będę te suki wycigąć, to nie jest dla mnie problem, byle mi znów czasem nie sapała. Następnego dnia idę z jebanym pisakiem i pisze jebane „X”, wyciągając pogryzione nory marznąc przy tym w chuj. Wchodzę do jednego pawilonu i idzie babka z kontrolą, a ja za nią. Idąc za nią wyciągałam nory, mimo, że to na prawdę jej obowiązek. Chuj mogła nie zauważyć, ale to ona ma obowiązek gapić się na te kurwy, a ja jako zwykły robol mam łazić i pisać krzyżki. Każdy może pomyśleć „No, ale mogła ich fakycznie nie zauważyć, ty też nie widziałaś”, więc sporostuję. Nory mają u nas białe futro. Krew jest czerwona. Więc jak kurwa można chodzić i oglądać nory czy się parują i kurwa nie widzieć, że norka jest czerwona jakby wiadro farby ktoś wylał zamiast biała? Spoko, troche czerwona rozumiem, ale kurwa bez przesady. Kntrolująca nie dostała zjeby, bo to przecież najlepsza koleżanka brygadzistki. Kolejna sytuacja.Dostaliśmy info od Bronchildy, że klatki czyścić od karmy. Ok, spoko rozumiem. Idę z karmą i obok mnie szedł jebany ukraiński ubek, który wcisnął starą karmę, licząc, że nora ją zje. Akurat przechodziła brygadzistka, wołam ją i zgłaszam „Ja w tym pawilonie nie byłam, więc abyś mi nie sapała” Jak myślicie jaka odpowiedz? „Och… To pewnie ten i ten szedł, weź tę klatkę wyczyść. On tak chodzi z karmą”. Na tym się skończyło. Jeszcze po jebanym chuju musiałam klatki szorować. Pewnie gdybym ja to zrobiła, to już by bluzgi poszły w moim kierunku. Można sytuacji wymieniąć w chuj, ile to razy zjeba dostałam, a ja milcząc i bez dyskusji szłam w pawilonie przytakując.
W końcu jebło we mnie coś. Stałam się wredną suką, do której lepiej nie podchodzić. Wszystko przez to, że ukraińska męska kurwa podłożyła mi nogę i o mało się nie wykurwiłam na ryj, a do tego zaśmiała mi się prosto w twarz. Emocje wzięły górą i dostał tak od razu ze szpachelki w ryj. Nic mu się nie stało poważnego na szczęście, bo szpachla jest zrobiona z grubego metalu. Po za tym ryj mu, aby spuchł. Miał chuj za swoje. Później brygadzistka zjebała mnie, że pawilon ominięty, to ją kurwa zjebałam, że sama tu nie pracuję i prenesje do innych niech ma. Pracowałam tak tydzień. Nie opierdalałam się, nie szlajałam, wolałam odjebać swoje i do domu. Wczoraj jedna z ukraińskich kurw była zastępcą brygadzistki, której nie było. Pod koniec pracy normalnie schodziłam z fermy do domu. A ona drze kurwa tego ryja i drze, a ja chuja rozumiem. Podchodzę a ona mówi „Kurwa drzwi zamykać od pawilonów, 10min przed końcem stoicie, a drzwi nie potraficie zamknąć!”. Zdziwniona, że drzwi trzeba pozamykać zamykam je, a ona jazga kurwa tą mordą i pierdoli. No i sukę skurwiłam, że ma zamknąć ryj, bo kurwa nie stałam 10min tylko pracowałam. Akurat zdąrzyłam w ciągu ostatnich 10min opierdolić cały pawilon a kurwa mi powiedziała, że stałam. Chuj kurwa by normalnie mnie tam strzelił. Nie widziała, a pierdoli suka farmazony.
I tak o to dzisiaj w pracy na zebraniu była cisza, jak ino weszłam do pawilonu pracować, tak zaczęłam słuchać, że ukraińskiej kurwy mam się słuchać i że stałam w pawilonie 10min. Stanęłam w zaparte twierdząc, że kurwa nie stałam tylko pracowałam. Suka twierdziła swoje, więc jebłam rękawice i szpachle mówiąc, że idę w pizdu. Przy bramie stała kierowniczka i ona zaczęła na mnie naskakiwać, jakim to ja jestem chujowym pracownikiem, bo stałam 10min, że ciągle pogaduszki robie i inne farmazony pierdoliła. Zaproponowała nawet, że jak chce to mam iść do szefa. Podziękowałam, podałam rękę i pojechałam. Amen.
Wypierdalać
17 lutego, 2016, Autor: Jakumowkurwia mnie mój kraj wkurwia mnie życie tu wkurwia mnie właściwie wszystko co związane z moim życiem… Dlaczego? Otóż jestem młody… Mam zaledwie 24 lata… Perspektywy na przyszłość również, gorzej z chęcią… Z tego co wszyscy mi mówią, mam talent… Ja zaś twierdzę że mam gówno i przez to nie mam nic… jestem pierdolonym pesymistą i wkurwia mnie, że nie potrafię uwierzyć w siebie… Właściwie nie mam pojęcia co ja tu kurwa robie bo przecież nie jestem jakiś mega zły… Ale wkurwia mnie ta nuda wiec szukam rozrywki… Wkurwia mnie telefon na którym to pisze i wkurwia mnie mój sąsiad który jak się zesra to jebie na całym podwórku… Pierdolony tłusty cwel z prlu… w dupe zajebany ormowiec… Wkurwia mnie nawet mój kręgosłup który napierdala przy każdym ruchu bo ktoś wypierdolil mi w kark pierdolonym debowym kijem a właściwie grubą kwadratową nogą od stoły… Wkurwia mnie nawet ten skurwiel Kajetan co to zajebał jakaś Kobietę… Jakbym skurwysyna dopadł to musieliby cwela szukac na poziomie mikroczastek… Życzę kurwie żeby dupa pękła mu od razu na wejściu do puchy. Kurwa ale syf… Jak czytam co napisałem to aż się wkurwiam, że w ogóle można pisać takie gówna z nudów… Idę bo się wkurwie…
Praca
25 stycznia, 2016, Autor: ViprixWitam wasze zacne grono po dość długiej przerwie, skoro tu piszę to znaczy, że coś mnie musiało porządnie wkurwić a mianowicie 2 rzeczy, obie tyczą się pracy:
1. planowana delegacja za wschodnią granice, już jebany szef planuje delegacje na białoruś i ukraine gdzie generalnie ni chuja nie chce mi się jechać, ale już mam sposób, żeby nie jechać, po prostu nie wyrobie paszportu a poza tym na umowie nie mam napisane, że praca za granicą
2. jeden osobnik w pracy, pedał zajebany jest ode mnie tylko o 1 rok starszy ale już dał mi się we znaki, docina mi zjebanymi tekstami, krytykuje moją prace (a sam lepszy nie jest) obraża ludzi, wyzywa i praktycznie do każdego wyraża się z pogardą (aż dziw, że ktoś mu jeszcze wpierdolu nie spuścił)
w sumie nie wiem co z takim zjebem zrobić, generalnie wolał bym się nie narażać, gdyż nie mam umowy na stałe.
Tagi: cwele, delegacja, kurwy, Ludzie, pracaJebane kolejki – jebane promocyjki.
8 stycznia, 2016, Autor: iChujWitam ponownie,
Nie dublując wpisów Helmucika, chciałbym dodać kilka słów od siebie odnośnie jebanych promocyjek w Hipermarketach.
Rozumiem święta, rozumiem konieczność zakupów i przy okazji wciskanie kitów przez sprzedawców jak w poście Helmucika. Sprzedać trzeba, a jak to mówią „znajdzie się gupi co kupi”. Ale do kurwy nędzy nie rozumiem pewnych zachowań społeczeństwa.
Ostatnio miałem nieprzyjemność wizytować w CH Leclerc (do byłego Reala obecnego Auchan już nie jeżdżę, o tym dlaczego już pisałem wcześniej) we wtorek piątego stycznia. Celowo wybrałem taki dzień około godziny 13:00 aby było jak najmniej ludzi i we względnym spokoju dokonać zakupów. Chciałbym uprzedzić że owej czynności nie lubię jak sam skurwysyn. Zajeżdżając na parking jasny chuj mnie strzelił i krew prawie zalała. CAŁY pierdolony podziemny parking zajęty, na liczniku 1 mijsce.., przed marketem to samo. Udało mi się zaparkować na tyłach przy stacji Shell, fartem. Zachodziłem w głowę o co chodzi, dlaczego?, po co? czemu? i powiem szczerze że wszedłem tam tylko i wyłącznie z ciekawości aby zobaczyć co jest powodem, że o tej porze tego dnia jest sodoma i gomora gorsza niż przed świętami.
Tysiąc myśli kołatało mi się po głowie, i jedna przebijająca ponad wszystkie.. jebana promocja? ale kurwa na co w Leclerku o tej porze po nowym roku? W środku sceny jak na grunwaldzkim polu pamiętnego roku 1410, oręża w postaci koszyków i wózków brak. Pozyskałem jeden od poległej babci co szukała okularów które wcześniej ktoś rozdeptał. Wchodzę na pole walki i co widzę? jebana promocja na kołdry i poduszki… Tak moi mili, sprawcą całego zamieszania były akcesoria do spania, lub to co z tego zostało, częściowo puste pułki i kawałki rozdartych poduszek. To co sobie wtedy pomyślałem stojąc bezradnie w rozpiętej kurtce z przekrzywioną czapką od drapania się po głowie ze zdziwienia, utwierdziło mnie w przekonaniu, że człowiek zwierzęciu jednak bliski. Zerknąłem jeszcze tylko na kolejki przy kasie, tępe spojrzenia dumnych z siebie klientów, jebnąłem koszykiem na bok i czym prędzej bez wahania spierdoliłem do samochodu przeklinając pod nosem zastały widok. Nie chcę tutaj umniejszać naszej rodowej braci, dlatego powstrzymam się od zgryźliwych komentarzy. Zastanawia mnie jedynie jaką desperację trzeba mieć by brać udział w tego typu „konkursach”, kupić poduszkę z „promocji” która obok w sklepie jest pięć złoty droższa, dostępna od ręki, i czy warte jest to wszystko poniesionych strat nerwowych a czasem i materialnych.
Pozdro, iChuj!.



(oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,50 na 10)