Wkurwienia w kategorii: ‘Życie’
a niech
25 stycznia, 2010, Autor: WysokiObcesWitajcie
Jak mnie zmonitorują w pracy z tą stroną to pewnie będzie lipnie- w dupie to mam, muszę się do was przelać.
Rzuciłam palenie- to chyba wszystko tłumaczy. Jestem ciągle głodna, paluszki dostały jakiegoś świerzba albo innego kończynowego ADHD, mam ślinotok-to chyba najgorsze ze wszystkich objawów, bryzgam własną śliną i nie kontroluję tego-bbllleee. Dzisiaj osiągnęłam apogeum wkurwienia, zirytowania, wystepowania syndromów odstawienniczych.
Naładowałam Wendy- siedzi koło mnie… czekam na tępe dzidy…wyżyje się…
WO
Kąpielówki po raz drugi
24 stycznia, 2010, Autor: ZiutekPoszedłem wczoraj na siłownię. Przypominam, że pisałem już kiedyś, jak bardzo wkurwia mnie sznuereczek w kąpielówkach. Zainteresowanych odsyłam do archiwum. Ale wczoraj, wczoraj sznureczek po prostu przegiął. Przegiął i już.
Skończyłem ćwiczyć, wyciągam z plecaka kąpielówki, idę pod prysznic. Ale patrzę na kąpielówki, patrzę i co? No jasne, kurwa, sznureczek z jednej strony wciągnięty. Kurwa! Więc stoję i kombinuję, i wpycham ten pieprzony sznureczek z powrotem, żeby wylazł przez dziurkę. Ale idzie wolno, bo kąpielówki są ze śliskiego materiału, więc stoję i wpycham, i wpycham, i wpycham. Aż się ktoś popatrzył co ja tam kombinuję. Kurwa, czuję się jak debil. W końcu wepchałem, poszedłem pod prysznic, założyłem na tyłek, poszedłem na basen.
Popływałem, poszedłem na saunę, odpocząłem, wracam.
Podchodzę do szafki, chcę ściągnąć kąpielówki, patrzę, patrzę i co kurwa widzę? Ja pierdole, kurwa mać, supeł, supeł mi się kurwa zrobił!
I stoję znowu jak ten debil przy szafce i kombinuję jak go rozwiązać. Ale tak się szmaciarz zaciągnął, że nie mogłem, pięć minut tam stałem i nic. I znów ktoś się patrzy i pewnie se myśli „co on tam grzebie przy tych majtasach”, i pewnie ma mnie za jakiegoś szatniowego dewianta, albo kogoś jeszcze gorszego. I kurwa nie mogę tego rozwiązać, a jak nie rozwiążę to co będzie? Mam iść w mokrych majtasach do domu, na takim kurwa mrozie, przy minus 20? Nie, kurwa, więc ściągam kąpielówki z zawiązanym sznureczkiem, z mozołem, ledwo przeciskając je przez tyłek. I tak dobrze, że niedawno schudłem, dwa miesiące temu to dopiero miałbym problem.
Ale ok, spakowałem się, spoko, luz. Po siłowni stwierdziłem jednak, że dawno nie byłem w kinie, zdecydowałem, że zaglądnę. Była 17:29 kiedy stanąłem pod kasą, patrzę co tu grają i co zaczyna się niedługo, oo, jest Sherlock Holmes. Zaczyna się o 17:30. Stwierdziłem, że to super, bo akurat zdążę zanieść plecak do szatni w Galerii, przecież na początku i tak jest 20 minut reklam, jeśli nie więcej, niczego nie stracę. Idę więc do szatni, oddaję plecak, wracam, nie wiem ile mi to zajęło, ale góra 5 minut. Wchodzę na salę kinową i co? Kurwa, jeden jedyny raz w życiu widzę, żeby przed seansem nie było 20 minut reklam. Akurat wtedy, gdy kilka minut się spóźniam. I film już leci, kurwa, a ja nie wiem czy coś ważnego przegapiłem. Kurwa, kurwa, kurwa!
Ale mija sobota, nadchodzi niedziela. Mróz jak skurwysyn, inaczej się tego nie da opisać. Nie chce się nawet dupy ruszyć na zewnątrz. Ale stwierdzam, że się zrelaksuję. Pakuję rzeczy, jadę na siłownię, pobiegam na bieżni to mi dobrze zrobi. I faktycznie, zrelaksowałem się, zrobiłem trochę ćwiczeń na klatę, parę na biceps i triceps, no i brzuch. Jeszcze trochę orbitreka i zmywam się do szatni. Pójdę sobie na basen i saunę, w taki mroźny dzień super mi to zrobi.
Otwieram plecak, wyjmuję kąpielówki…
KURWAAAAAAA! Zapomniałem wczoraj w domu rozwiązać ten pierdolony supeł!!!!!!!!!
Poranek w malinach
21 stycznia, 2010, Autor: anonimA wiec – do pracy ostatnimi czasy jeżdżę na 6.30, dziś jako ze miałem okazje chciałem jechać godzinę wcześniej nastawiłem budzik na 4.20 i poszedłem spać oczywiście zadowolony po wygranym meczu ze Szwedami (jeszcze będzie o tym wzmianka). Gdy budzik zadzwonił i otworzyłem oczy wiedziałem już ze ten dzień będzie szczególny.. Umyłem się, ubrałem, nie chciało mi się jejeść (zły znak). Do pracy dojeżdżam jakieś 30km wiec zazwyczaj wieczorem tankuje paliwo na rano ALE wczoraj był mecz wiec zamiast na CPN poszedłem do monopolu po piwo i do domu oglądać mecz.
Następstwo? Trzeba zatankować rano – trzeba miedz za co. Szukam wiec karty do bankomatu… „kurwwwwwwwa gdzie jest ta zajebana karta!!!!” *godz 5:15* – cały dom na nogach szuka mojej karty – oczywiście nie znaleziona wiec pożyczona kasa od brata (20zl). Na mega wkurwie wychodzę z domu i IDE do zajebanego garażu cały czas myśląc jaki ten dzień będzie spierdolony. Do przejścia jakieś 400m, pizgawica -10 KURWA.
Dobra jest, wchodzę do garażu, siadam za kołkiem mojego diesla i co? OCZYWIŚCIE KUUUUUUUUUUURWA nie odpali!!! *godz 5:25* wchodzę do domu – znowu wszyscy na nogach bo mi kurwa nie che pierdolone auto zapalić KURWA. Biorę auto od ojca – paliwa tyle ze starczy na dojechanie na CPN KURWA MAC (trzeba zalać za 40, a mam tylko 20 wiec biorę kartę). Jadze na ten zajebany CPN i co widzę? KURWA MAĆ czy wy popierdoleni ludzie nie możecie spać o 5:40 w czwartek?! NOSZ KURWA kolejka większa niż do mięsnego za komuny!! KURWA, stoję i mam ochotę skopać każdego przede mną.
Dobra stoję przy kasie – płacę kartą. KURWA PIERDOLONY TERMINAL. *godz 5:58* jestem w aucie i jadę. Czy jakby to był normalny dzień zima by mnie wkurwiła? Pewnie tak ale dziś kurwa zajebałbym tych kurwa drogowców za to, że nie chce im się ruszyć dupy i odśnieżyć jebanej drogi KRAJOWEJ! Co na drodze oprócz zajebanego śniegu?! JEBANI niedzielni kierowcy jadący kurwa mac 30km/h. Dobra jest zima i niby ślisko to mogę im wybaczyć. Jadę, jadę a w radiu KURWA CIĄGLE COŚ PIERDOLA, jak leci fajna piosenka to musi jakiś pedał coś na niej gadać KURWA. Jebana zetka eska rmfmax puls i inne!
Dobra *godz 6.15* jestem w pracy czyli kurwa wstałem ponad godzinę wcześniej, a bylem w pracy KURWA jebane 15min wcześniej. Wpadam do biura i od razu widzę te zakazane dwie mordy i jeszcze bardziej odechciewa mi się żyć. A jest dopiero 6:49 KUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURWA.
Pozdrawiam
—
Wysłano z formularza nowego wpisu.
Frytki
18 stycznia, 2010, Autor: ZiutekChciałem sobie dzisiaj usmażyć frytki.
Pomijam fakt, że wkurwiam się sam na siebie, że nie potrafiłem sobie odmówić, mimo, że godzina dochodzi właśnie 24 i powinienem już spać, a nie wpierdalać tłuste fryty. Kurwa, jaki człowiek jest głupi, leże teraz w wyrku i czuje jak mi brzuch puchnie od tego, jutro znów będę musiał zapierdalać na siłownie i 10 kilosów na bieżni zrobić, żeby to spalić. Jestem wkurwiony sam na siebie, kurwa!!!
Ale nie o tem, nie o tem.
Więc jak postanowiłem, tak zrobiłem. Wrzuciłem frytki do garnka, smażą się. Ja tymczasem idę oglądać Discovery. Bo oczywiście kurwa na żadnym innym kanale nic ciekawego nie ma, do kurwy nędzy. Wszędzie jakieś jebane reklamy, albo jakieś pierdolone chłamowate programy o dupie Maryny, powtórki, brazylijskie seriale, lachony wystawiające dupe, krzyżówki dla idiotów i inne chujostwa. Kurwa mać! W jakich chujowych czasach przyszło mi żyć. Kiedy ci pierdoleni ludzie, którzy tym wszystkim sterują, zrozumieją, że to jest droga do nikąd. Że to oni powinni wyznaczać standardy, a nie gonić za tym, co jest najbardziej chwytliwe i oglądalne. Bo ludzie są w większości prymitywami, gorylami z dżungli, tu zawsze najbardziej oglądalny będzie tylko seks i głupoty. A telewizja, w ogóle media, powinny inspirować, uczyć, kreować styl bycia, promować rzeczy ambitne, szlachetne, piękne. Niestety, kurwa, żyjemy w czasach gdy liczy się tylko zysk, gdzie najważniejsze jest dobrze coś sprzedać, upchnąć jak największej liczbie osób, by jakiś spasiony grubas mógł tarzać się w wannie dolarów nie wiedząc co z tym zrobić. Podczas gdy gdzieś indziej ludzie żyją w kanałach, albo za zbieranie chrustu i wycięcie spróchniałego drzewka, które i tak by zaraz padło, jakiś skurwysyn jebany wlepia im mandat, kurwa mać! I ten wiecznie nienasycony grubas każe swoim pomagierom tworzyć jeszcze bardziej chłamowate programy, żeby jeszcze bardziej debilne społeczeństwo zasiadało przed telewizorami i cieszyło michę. Kurwa!
Ale nie o tem, nie o tem.
Więc oglądam sobie to Discovery i National Geographic. Ale kurwa, jak już leci jakiś ciekawy program, to co 5 minut przerywają go i widzę jakieś pierdolone zapowiedzi i inne reklamy. Co ciekawe reklam nie ma tu tak strasznie dużo, ale te zapowiedzi programów są po prostu rozpierdalające. Kurwa, żeby co 5 minut leciała ta sama zapowiedź? Przecież ludzie, kurwa, oglądam jakiś program, a tu co chwile słyszę, że „co 100 milionów lat w ziemię uderza asteroida i niszczy wszystko, co waży więcej niż 25 kilogramów”. I tak co 5 kurwa jebanych w dupę minut. Kurwa! Przecież tak się nie da. Albo że jakaś banda osiłków ratuje psy. No dobra, rozumiem, ciekawy program, może nawet kiedyś chętnie zobaczę, ale nie kurwa jak mi będziecie to wpierdalać pod nos 100 razy na godzinę. Czy wy lubicie, panowie z TV, jak wam ktoś coś podsuwa pod nos i mówi wciąż jakie to jest fajne? Choćby to była najfajniejsza rzecz na świecie to idę o zakład, że przyjebiecie w końcu gościowi w ryj, a samą rzecz wypierdolicie przez okno, bo tak was będzie wkurwiać. I dlatego ja nie zobaczę tego programu o asteroidzie ani o psach bo tak mnie te zapowiedzi wkurwiły, że już nie mam na to ochoty. Kurwa, ludzie, myślcie troche, ja pierdole, od czego macie mózgi? Kurwa!!!
Ale nie o tem, nie o tem.
Więc oglądam sobie TV, mija 10 minut. Myślę sobie, że pójdę pomieszać te frytki, żeby się nie przypaliły. Podchodzę do garnka, patrzę, a tam co? Jajco, kurwa! Ledwo się zaczęły gotować. Kurwa, nie wiem czy to jakieś niskie ciśnienie gazu jest, czy ki chuj, ale żeby przez 10 minut nawet się nie przytegowały? Ja pierdole! Więc mieszam takie, jakie są, i idę dalej oglądać TV.
A tam kurwa znów jebane reklamy, kurwa, ja pierdolę. Nie dość, że mi się frytki powoli smażą, to jeszcze nic ciekawego w tej chujowej TV nie ma i ciągle same reklamy, kurwa!!!
Mija kolejnych kilka minut. Znów idę pomieszać. Dalej, kurwa, półsurowe. Ja pierdole. Jak mnie to wkurwia, jak się coś wolno gotuje. A jak jestem głodny to wkurwia mnie to podwójnie, albo i potrójnie, kurwa! A wolnogotujące się frytki wkurwiają mnie już maksymalnie, kurwa, bo one zawsze się wolno gotują. Woda w czajniku nie wkurwia mnie tak bardzo, mimo, że też się pizda jebana długo gotuje, ale frytki to już kurwa przesada. Nie skłamię, jeśli powiem, że pół godziny musiałem czekać, aż mi się w końcu usmażyły i mogłem je zjeść, totalnie wkurwiony na to, że tak długo musiałem czekać. I idę z talerzem do pokoju, myślę sobie, że coś ciekawego w końcu pooglądam zajadając się smacznymi frytkami, idę, i co kurwa widzę?
„Co 100 milionów lat w ziemię uderza asteroida i niszczy wszystko, co waży więcej niż 25 kilogramów”.
Kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
Tagi: Discovery, frytki, National Geographic, reklamy, zapowiedzi


(oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 9,67 na 10)