Wkurwienia w kategorii: ‘Życie’
Być kobietą, być kobietą…
17 stycznia, 2010, Autor: anonimWkurwia mnie to, że jestem kobietą. Estrogen walczy z progesteronem i masą innych pierdolonych hormonów, a moje nastroje zmieniają się co chwilę. A na dodatek mój facet ma o to do mnie pretensje! Wrr! Niechby spróbował (??) być baba choć parę dni to by zobaczył. A najlepiej babą, która ma zaraz dostać okres. Niech wtedy będzie uśmiechnięty, czuły i radosny. AAAAAA!
Zabić to za mało!
—
Wysłano z formularza nowego wpisu.
Tak jakoś chujowo. Niesądzisz?
4 stycznia, 2010, Autor: ostry.gdyniaSam nie wiem czemu ale coś jest w powietrzu, coś co nie pozwala nam Polakom spokojnie egzystować. Ilość w dniu dzisiejszym poirytowanych spojrzeń, złowrogich min, nadętych bufonów i palantów na drodze była przerażająca. To samo w pracowniczej skrzynce odbiorczej…. Same złe wiadomości o dziwo.
Powoli zaczynam się zastanawiać kto nakręca całe to pesymistyczne gówno. Bo jeśli zacznę się uśmiechać to wszyscy w koło podejrzewają mnie w ciągu sekundy o jakieś oszustwo, krętactwo albo jakieś lewe interesy.
To staje się powoli naprawdę intrygujące. Skąd w Nas tyle negatywnych emocji.
Poza tym wszystkim to chuj mnie strzela bo otwieram własny biznes i siedzę w robocie na dwa „etaty” starając się pogodzić dzienną pracę z ogarnianiem własnego interesu. Ponieważ oczywiście nie ma szans na spokojne odejście z pracy i zajęcie się przez 3 miesiące rozkręceniem czegoś własnego, z braku kasy, ledwo już funkcjonuję. I niestety muszę z przykrością stwierdzić że wszystkie, podkreślam WSZYSTKIE historie o biurokracji, stosach papierów, nie potrzebnych opłatach i pozwoleniach są żenującą prawdą. Tak zwane „Przepisy” zdają się również w przypadku mojego pomysłu bezpośrednio gwoździem do trumny – pomysł opiera się na zaistnieniu w sezonie zimowym a wg prawa, urzędów, papierów etc. czeka mnie otwarcie interesu zimowego………. w maju :/. Kurwa.
Ps. I żeby nie było bujam się z tym od roku żebyście nie pomyśleli że wpadłem na pomysł w wigilię.
Jutro idę na rozmowę do nowej pracy. Jak nie pójdzie ok to niestety ale na dłuższą chwilę świadomie dołączę do szarego stada posępnych, naburmuszonych idiotów chodzących po polskich ulicach…. (a nie wspomniałem? nie wspomniałem, że w Sylwestra miałem stłuczkę i auto stoi na parkingu?? a to przepraszam!)
Wpis na nowy rok
4 stycznia, 2010, Autor: wojteqTo właściwie nie będzie wkurwienie – wybaczcie drodzy czytelnicy i szanowny adminie. To będzie raczej głos człowieka, który doznał dziś z rana, 4 stycznia 2010r, o 4.45 wstając do pracy, czarnej rozpaczy, poczucia bezsilności i bezcelowości tego wszystkiego. Po urlopie chyba tak jest, że na samą myśl o biurku i „ołpen spejsie”, o biurze i współpracownikach, o co dwutygodniowych zjazdach uczelnianych i studentach (debilach?) studiów zaocznych rekrutujących się z roczników ’86-89, robi się niedobrze, smutno i przygnębiająco.
Kochanowski pisał:
Jak na Was patrzę, to mi się srać chce.
Zaiste, miał chłop rację. Przecież, kurwa mać, święta upłynęły mi spokojnie i nad wyraz płynnie. Zacząłem od wyłączenia telefonów. Obu. Od samej wigilii byłem przepozytywnie nastawiony do świata, nuciłem pod nosem kolędy i kawałki Czerwonych Gitar z płyty „Kolędy i pastorałki”, ubierałem choinkę, balkon i świerki przed domem. Następnie pojechałem do dziadków na Wigilię i złożyłem naprawdę szczere życzenia. W Boże Narodzenie nie szukałem dymu, jak to podczas rodzinnych świąt zwykle jest. Szczepan upłynął na radosnym alkoholizowaniu się. Potem szybkie dwa dni w pracy i siup! wyjazd zgraną paczką do Krynicy na 4 (sic) dni – Sylwester marzenie. Nawet z urlopem nie miałem problemu! Boże, cudownie było! Łyżwy, narty, wspólne seanse filmowe, nocne Polaków rozmowy, szampan na rynku, seks nocami i nie tylko… Świat po takiej kombinacji naprawdę wydawał mi się lepszym miejscem. Nierozważnie założyłem, że bliźni równiez mieli udane święta.
I jeb! Powrót do rzeczywistości. Telefon służbowy warczy od 6.00 rano. Milion spraw, dwa miliony problemów. Błahostki, pierdoły i rzeczy nieistotne, urastające – ze względu na ilość – do rangi kataklizmów. Ilość klęsk, jaka dopiero nadchodzi, jest zaiste imponująca.
Wiecie co? Ten pierdolony ciemny tunel, jakim okazał się od samego początku rok 2010, zostanie rozjaśniony za pomocą jednego, delikatnego jak kwiat paproci, światełka. Samemu już nie dam sobie rady.
Wczoraj kupiłem pierścionek.
W sobotę oświadczę się kobiecie mojego życia.
Tagi: Zaiste Wykurwisty WkurwŚwięta, święta i po świętach.
27 grudnia, 2009, Autor: NataliaJak mnie to wkurwia. Najwięcej szumu przed świętami. Ojej, prezenty, co zrobić na święta, jaki placuszek? Tak świrują na maksa u mnie mama z babcią. Ok, starają się, ale do cholery, żeby aż tydzień przed świętami robić, kurwa, zamieszanie w całym domu? Dwa tygodnie przed non stop sprzątają każdą dziurę, a potem przed samymi świętami znowu sprzątają i przestawiają dom do góry nogami. Wracam kurwa mać, z pracy dzień przed Wigilią o 21. Ja pierdolę, domu nie poznałam. Świecidełka na domu, choinka ubrana, wszystko poprzewracane w szafach, że butów nie mogłam znaleźć. Nie wspomnę, że cokolwiek innego doszukać się, to pytać się „mamooo, a gdzie to schowałaś?”. Ja pierdolę, pochowała mi kosmetyki bo nie wypada mieć na wierzchu jak przyjdą goście. Czy to, kurwa, powód żeby teraz wszystko przewracać? Łazienka, to rzecz prywatna i gość tylko sika, sra i spada, a nie ogląda. Dobra, zniosłam te życzenia, prezenty były nawet ok i to żarcie. Co mnie wkurwia po świętach? Żarcie, które jest zrobione jak na wojnę, a potem wywalane bo nikt tego nie chce jeść. Mówiłam im po co tyle robią? No po kiego chuja? To lepiej niech wyrzucą pieniądze do śmietnika, będzie szybciej i wygodniej. Teraz wszystko leci do kosza albo kibla bo nie zjedzone. Ja na swoim tak robić nie będę. Zrobię na święta, to co się je najwięcej. Atmosfera była dość zjebana, ale co tam. WKurwiała mnie druga babcia, co przyszła i non stop mi wtykała: „Dziecko, jedz bo schudłaś w tej pracy, dziecko może śledzika?”. Ja pierdolę, babciu sama wiem na co mam ochotę i co lubię! I te ich życzenia typu: „skończ studia, dużo pieniedzy, zdrowia”. Takie wysmarkane co roku, to mam gdzieś. To tyle z moich żali świątecznych.




(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 7,29 na 10)