Wkurwienia w kategorii: ‘Zachowanie’
Śmieci w górach
10 maja, 2009, Autor: ZiutekWkurwia mnie, jak idę w góry i co chwilę widzę jakąś puszkę po piwie albo butelkę po coli.
Czy tego nie da się zabrać ze sobą? Wiem, że to nie jest fajne dzwigać ze sobą śmieci, ale trzeba wybrać: albo chodzimy po śmietnisku, albo zabieramy swoje śmieci na dół i wyrzucamy do kosza. Dzisiaj w plecaku przywiozłem ze sobą pięć pustych butelek, nie zostawiłem ich na szlaku. Da się?
Jakim leniwym osłem trzeba być, żeby wyrzucać śmieci na leśnej ścieżce?
Tagi: góry, turystykaFajki
4 maja, 2009, Autor: KrucabombaWkurwia mnie, jak idę chodnikiem, a jakiś jełop 15 metrów przede mną idzie i kopci szluga. Z jednej strony kamienica z drugiej te jebane zaparkowane na ¾ chodnika samochody, nie ma gdzie uciekać. W tym czasie koleś na luzaka pyk, pyk, pyk. Kurwa mać! Na marginesie, o tych samochodach to nadaje się do gazet, pewnie jeszcze o tym powstanie z mojej ręki jeden wkurw. Dalej, bo się rozproszyłem. Ratowanie się szybkim krokiem tez na nie wiele się zda, bo jest za daleko, a prawy platfus nie pozwala mi śmigać jak Korzeniowski.
Kobiety dla odmiany upodobały sobie dla odmiany przystanki. Stoi taka jedna z druga na nawietrznej, napierdala przez telefon o samych pierdołach i sobie spokojnie ciągnie nikotynę z irysa. Zadowolona, bo chmura odpływa w sina dal tylko mnie kurwica strzela!
Tagi: fajki, papierosy, przystankiWkurwia mnie „taaak?”
29 kwietnia, 2009, Autor: anonimWkurwia mnie bardzo jak ktoś kończy zdanie oznajmujące przeciągłym „taaaaak?”. Np. „Jesteśmy w Unii Europejskiej, taaaak?. Czyli obowiązuje nas prawo unijne.”
albo „Podpisał pan umowę, taaaaak? Zatem warunki pan zna.” itd. itp.
Chodzi o te przypadki, kiedy jest to stwierdzenie jakiejś oczywistości a „taaaak?” jest wypowiadane z wyraźnym znudzeniem albo wręcz nutką pogardy i ma oznaczać „chyba nie muszę ci tego tłumaczyć, matole”. Czasem też, stwierdzenie nie jest oczywiste i powszechnie znane, a przeciągłe „taaaak?” ma oznaczać, „chociaż i tak pewnie tego nie pojmiesz, tumanie”.
W obu przypadkach ma też oznaczać, że nasz rozmówca jest śmiertelnie znudzony opowiadaniem rzeczy oczywistych i najchętniej wysłałby nas na drzewo. Wspaniałomyślnie jednak zgadza się przekonać nas do swoich oczywiście słusznych racji mimo, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie jesteśmy tego godni.
Zdarza się, że ktoś używa „taaak?” w nieinwazyjnej formie jak „prawda?” lub „czyż nie?” i wtedy zwykle nie wyczuwa się tej pogardy, ale wkurwia mnie, że najczęściej jednak się wyczuwa.
Szczególnie w telewizji różni eksperci ekonomiczno-socjologiczno-psychologiczni dźgają namiętnie swoim „taaaaaaak?”, żeby podkreślić głębie własnego autorytetu.
A na dodatek to „taaaak” jest szczególnie zaraźliwe. Wystarczy, że w jakiejś zdrowej grupie ludzi jeden szkodnik tak zacznie mówić i już koniec, słabsze osobniki ulegają natychmiastowej infekcji szerząc zarazę dalej.
Jeśli do tej pory tego zjawiska nie zauważyliście, to zwróćcie uwagę a zobaczycie jak zacznie Was wkurwiać.
Tagi: TV

(oceniano 27 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)