Wkurwienia w kategorii: ‘Transport’
Tak na dobry początek.
7 lipca, 2011, Autor: SzturmierzOd razu mowie że nie mam ochoty na słodkie pierdolenie o mojej osobie. Po prostu trafiłem na Megawkurw i zamierzam korzystać zeń całą parą. Tak więc tylko tak krotko o mnie: Sebastian, lat 19’naście, wkurwiający się codziennie bez wyjątku, unikający zbędnego pierdolenia, amoku, ludzi i wszystkiego co może mieć negatywny wpływ na moje stargane już nerwy.
Dobra tyle o mnie, chciałem was teraz zaznajomić z sytuacją która nie daje mi spać po nocach, przyprawia mnie o drganie warg, powiek i innych mięśni. nawet już samo to jest wkurwiające. Wyobraźcie sobie że siedzę dajmy na to w kościele, a ty nagle, nie z tego ni kurwa z owego moja morda zaczyna drgać! Ja pierdole jak to musi kurwa wyglądać, a jak ja się z tym czuje! Wszystko to kurwa przez stres. A dlaczego stres na wakacjach? Przecież to 2 miesiące laby i spokoju! no kurwa HELOŁ?! Otóż nie zdałem naprawo jazdy. Ale nie żeby tam kurwa raz! – Okey każdemu się może zdarzyć, w końcu mało kto zdaje za jebanym pierwszym razem. Ale kurwa ja nie zdałem 4 pierdolone, w dupę rżnięte razy! No kurwa czujecie to?! Najlepsze w tym wszystkim jest to pierdolone pocieszanie „A ja nie zdałem 10 razy, za 11 kurwa się udało” – „ja z kolei dałam dupy i mnie puścił” – ALE KURWA! CO MNIE TO DO JASNEJ DZIWKI Z MEKSYKU OBCHODZI?! Pierdole wasze zdawanki niezdawanki, pierdolanki i przygody matrymonialne z jebanym egzaminatorem! Wy już możecie zapierdalać po bezdrożach, drożach, ulicach i mostach legalnie, a ja nie, bo nie zdałem! Tak samo wkurwia mnie fakt jak widzę moje rówieśniczki popierdalające swoimi kurwa jebanymi samochodzikami po mieście, z uśmiechem na ryju co najmniej jakby siedziały na lewarku i zbliżał się do zajebistych dziur w drodze, podczas gdy ja zapierdalam na nóżkach z miejsca na miejsce. Mam wtedy ochotę wejść im pod koła, niech mnie pierdolną i płaca odszkodowania suki. Z przeżytej traumy nigdy nie odważą się wsiąść za kółko. Albo jeszcze to kurwa „ciapkanie” po kierownicy! JA GO PIERDOLE! Jak nie potrafię normalnie kurwa rąk przełożyć to się do samochodu kurwa nie pcham i tyle!!!
tym wszystkim bym już pierdolnął dawno, ale nie mogę bo moja mamusia się kurwa upiera, żeby to kurwa szedł i zdał, tyle pieniędzy kurwa przecież, nie można tego zmarnować, ale ja już kurwa nie mam siły do jasnej kurwy. Nawet teraz nie wiem czym tam dojadę, bo jedyny kumpel który mnie tam podwoził wypierdolił na niemce kurwa za chlebem. KURWA MAC! Nie mam siły kurwa znowu tego kurwa przezywać, znowu słuchać wykładu na temat moich błędów, ze kierunku nie było, że na linie najechałem, że dupy nie pokazałem. AAAA kurwa ostatni raz tam idę pierdole – a tak na prawdę to nie zależy ode mnie bo nie ja za to płace- kurwa takie brzemie, takie ciśnienie – ja po nocach przed egzaminem nie śpię kurwa! wakacje spierdolone bo tylko o tym myślę, ja pierdole, usiąść i kurwa płakać żywnymi łzami! Aa i jeszcze te obrażone, pełne wyrzuty twarze w domu, kurwa mac by była- ja se strzele w łeb a to co się stanie zadedykuje popierdolonemu WORD’owi w Krośnie :/
Koniec!
Koniec Wiosny
11 czerwca, 2011, Autor: FaquśKurwa, kurwa, kurwa – tak wyglądały moje myśli, gdzieś w połowie maja. Po kiego chuja mam zapierdalać przez 9 miesięcy w szkole, skoro i tak wszystko można nadrobić w ten 10 ? Jaki to ma, kurwa, sens, się pytam? Ale to nie wszystko.
Żeby nie było za wesoło, to czerwiec jest moim ulubionym miesiącem z uwagi na wspaniałe pigułki na których jadę przez te 20-parę dni, aby funkcjonować jako tako. Wierzcie, lub nie ale jest to wybitnie wkurwiające. Pięknych przykładów zakurwiania pod sam koniec nie brakuje: wymyśliłem sobie, że nakurwię z wspaniałego przedmiotu, jakim jest biologia, ocenę dobrą. I co ? Teraz muszę zapierdalać całą sobotę i niedzielę wkuwając jebany szkielet, nerki i układ pokarmowy. Jaki to ma kurwa sens ? Po chuja są takie zjebane poprawy, i to akurat pod koniec roku ?!
Inną sprawą są pociągi SKM. Nie wiem czy ktoś z was wie o czym mówię. Gwoli ścisłości, są to pociągi kursujące między Gdańskiem a Wejherowem, rzadziej między Słupskiem a Tczewem, czy innym chujowym miastem. Wracając jednak do tematu, był czas, kiedy one były punktualne. Ten czas skończył się gdzieś w okolicy połowy maja. Ile to mi kurwa przysporzyło trudności, to się już kurwa nie wypowiadam, ale do kurwy nędzy, czy tak ciężko utrzymać dobry przejazd w czasie remontów ? Czy to jest takie kurwa trudne ?!
Miało być krótkie ale wyszło jakie wyszło i o nie do końca określonym temacie.
Wożąc pana chama.
29 maja, 2011, Autor: 31akzulJako że jestem uprawniona do prowadzenia pojazdów samochodowym nieprzekraczających 3,5 tony oraz ciągników i pojazdów wolnobieżnych (czyli prawko kat B, baranki wielkanocne), czasami robię za kierowcę mojego kolegi-małżonka, w sytuacji kiedy nadużyje np. napojów wyskokowych na spotkaniu z koleżkami z pracy. Zazwyczaj muszę wtedy rozwieźć również zupełnie mi obcych, nadskakujących mi w pijackiej uprzejmości facetów, którym mój mąż, rozochocony wypitą wodą rozmowną zaoferuję podwózkę.
Zazwyczaj panowie są mili i wdzięczni za dowiezienie do domu i opiekę – staram się być miła i częstuję gumą do żucia, powerait’em i zatrzymuje się gdy zechcę zostawić pod drzewem nadmiar wypitego piwa.
Tej soboty było jednak inaczej. Pod knajpą gdzie biesiadował mój ślubny z kolegami zjawiłam się o umówionej porze. Wcześniej telefonicznie dowiedziałam się że podwieziemy kolegę – ale nowość :/ Gdy zajechałam na miejsce obok mojego ślubnego stał ogromny facet,dobrze po 40-tce, z fryzurą na Kaja GoGo, wąsami a-la Wałęsa rocznik ’80, w wieśniackiej skórze z lumpeksu. Generalnie gość wycięty z lat 80-tych, wypisz wymaluj kierowca PKS-u spod Małkini. W jednej łapie dzierżył flaszkę wódki z wizerunkiem amerykańskiego aktora, gwiazdy „Szklanej pułapki” na etykiecie, w drugiej ogromną szkalnicę piwa. Do samochodu na tylne siedzenie najpierw wtoczył się mój mąż – mam coupete i tylko 2 drzwi i dla kolegi zostało miejsce obok MNIE ! co było logiczne o tyle, że miał wysiadać pierwszy.
Pierwsze co się nie spodobało kiwającemu się jak małpa w rui, reliktowi przeszłości, było to, że nie pozwoliłam mu wsiąść do samochodu z tym piwskiem w szklance. Dlaczego to chyba kurwa było oczywiste – nie dla goryla w skórze. Pogodził się jednak ze stratą (wypiwszy duszkiem pół szklanki) i wsiadł.
Wbijam w navi adres frajera i w pedał.
Jak tylko ruszyłam z miejsca, gość zaczął głośno komentować moją jazdę. Za szybko ruszam, za ostro biorę zakręty, za słabo hamuję, „wrzuć 3-kę i w pedał”, „spal gumę”, „ale cienka jesteś, Cienki Cię wyprzedził”, „nie tędy się jedzie” i tym podobne gadki. Na początku starałam się panować nad sobą ale po kilku takich tekstach mój poziom wkurwienia sięgnął niebezpiecznie wysoko i jak złapałam się na tym, że na Marymonckiej wyprzedzam 80-tką radiowóz, to postanowiłam coś z tym zrobić. Zwracam więc troglodycie uwagę aby nie denerwował kierowcy bo może się to dla niego źle skończyć. Mąż wtóruje mi z tylnego siedzenia. Koleś jednak dobrze się czuje w moim towarzystwie nic sobie z tego nie robi. Zajeżdżam więc z piskiem opon na zatoczkę autobusową i delikatnie acz stanowczo mówię: -„wypierdalaj albo zawrzyj jaźwę bo nie należę do grzecznych dziewczynek, co się popłaczą po tych Twoich tekstach rodem z wiejskiej imprezki. Masz jakiś problem z kobietami za kierownicą?”
Mąż rechocze na tylnym siedzeniu a facio wywala gały jak dmuchana żaba.
W aucie zrobiło się ciszej, choć nie zupełnie bo gadał dalej już tylko do mojego męża.
Jak dojechaliśmy na miejsce cmoknął mnie w rękę i zapytał czy go lubię. -” Nie kurwa i żegnam”. -„Ja Ciebie też” wyjąkał i zmył się jak niemyty huj.
Efektem tego wieczoru było moje oświadczenie, że nigdy więcej nie wezmę do samochodu żadnego pijanego barana, niech sobie jeżdżą taksówką. No, poza moim rozkosznym mężulkiem… chyba ;)
CDN…
Tagi: jazda autem, męski wieczór, picie piwaCzas goni…
25 maja, 2011, Autor: PiotrMiszaWitajcie po dłuższej przerwie ;)
Kurwa… Chcę mieć motor. Najlepiej od razu Triumpha Rocket III, albo Yamahe V-max… Ale zaraz zaraz, ja tu pierdu pierdu, ale na to trzeba szmal. A żeby mieć na to szmal trzeba ZAPIERDALAĆ. A jak już się zapierdala, to robi się to przez długi czas. A jak trafisz na szefa-chuja, albo na przejebaną pracę, która pochłonie Ci cały czas i zniszczy Twoje marzenia, zrujnuje i zatem Ciebie? Co kurwa wtedy. Co z tego, że będziesz mógł podcierać się 200 złotych, jak czasu zabraknie na spełnianie marzeń, nawet tych małych…
Przypuśćmy jestem adwokatem zarabiam 10.000 miesięcznie i żyję sam, wszystko mnie jebie. Ale czasu brak, praca goni, klienci, sprawy, sterty papierów… ,,Kurwa” sobie myślę, 40 lat na ramieniu, a ja siedzę jak zbity pies przy książkach nic nie dostając poza kupą szmalu, którego nie mogę wydać na to co chcę.
To paradoks. Kurwa mam, ale nie mogę bo czasu brak. Więc po chuj mi takie coś.
Chciałbym teraz jechać przez jakąś zajebistą długą, prostą drogę najlepiej 50, albo 66 w USA, swoim Triumphem Rocket III, Davidsonem, albo Saxonem. Nawet nie więcej jakbym chciał. Albo chociaż Alfą, doliną Rodanu, kurwa włoską Riweirą, albo Lazurowym Wybrzeżem we Francji, mijając Saint Tropez, przy blasku zachodzącego Słońca. Nawet głupią Zakopianką jechać motorem, albo Alfą.
Pewnie nie jeden by chciał. Oj chciałby kurwa, bardzo. Ale większość z nas nie ma albo czasu, albo pieniędzy. A zwykle się to wyklucza, bo jak ktoś ma czas to nie ma pieniędzy, albo ma pieniądze, ale czas za dupę łapie.
Więc kurwa ,,być, czy mieć?!” kurwa, to pojebane pytanie, bo jak ,,jesteś”, to ,,nie masz”, a jak ,,masz”, to ,,nie jesteś”.
Ja chcę wolność. Chcę wiatr we włosach, chcę prędkość, motocykl i piękne krajobrazy… A wątpię, czy tego doświadczę…
Pozdrawiam! ;/




(oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 7,44 na 10)