Wkurwienia w kategorii: ‘Polityka i gospodarka’
Interes narodowy
11 lutego, 2014, Autor: kroma007Witajcie znów na łamach mojej żałosnej twórczości. Zbieram się od dłuższego czasu do napisania tej opowiastki i wkurwienie we mnie narasta wprost proporcjonalnie do czasu odwlekania tego. Zaczęło się od jednej krótkiej sprawy właściwie, ale zdarzenia towarzyszące i wg mnie, mający związek z tym, rozszerzyły zakres wkurwa do większych rozmiarów (ponownie;D ) więc postanowiłem zebrać wszystko do kupy i umieścić pod wspólnym tytułem… bo jak powszechnie wiadomo – kupy nic nie ruszy.
No to lecim!… bo wkurw długi, a gdyby komuś z was srać się zachciało w trakcie to nie było by ciekawie;]
Wkurwia mnie ta „rewolucja” na Ukrainie. Może nawet nie samo to, bo są u siebie przecież więc niech se tam robią co chcą, wolno im. Ale wkurwia mnie ingerencja ze strony innych w ich wewnętrzne sprawy, mam na myśli tu oczywiście polskie znaczenie w tych zajściach. Po co ci pseudo-politycy się w to pchają? Bo pchanie się w obce interesy ma sens tylko wtedy gdy, szczerze, ale odbywa się na bezczelny wzór amerykański, tzn. pomożemy, kogoś wesprzemy, ale niech coś z tego mamy. Co polskie wpierdalanie się w te sprawy daje nam? – nic, zero, wielkie gówno… albo jak kto woli. Więc dlatego po pierwsze uważam, że nie ma sensu się w to mieszać.
Mało tego, strażak jedności europejskiej w osobie premiera Polski (bez nazwisk z szacunku do was) gotów jest od ręki wysypać 3 mln zł na pomoc tzw. opozycji, czym kimkolwiek są ci, którzy urządzają ten rozpiździel, a zaraz wyjaśnię kim są naprawdę. Nie pytajcie mnie dlaczego w Polsce nie ma pieniędzy, a nagle premier jak święty Mikołaj 3 mln chce charytatywnie rzucić Ukrainie. hmm… a może te 3 miliony pochodzą z tych zaginionych 19 miliardów bo splądrowaniu OFE?!:D (celowo napisałem liczby słownie żeby przykuły waszą uwagę i żeby zaginiony „miliard” (mld), a w sumie aż 19, nie pomylił się z marnym „milionem” (mln)). Nie zmienia to jednak tego, że te pieniądze są ciągle nasze, wasze, ale premier woli dać je komu innemu;]
Wspomniałem też o tych protestujących, kimkolwiek oni są. A warto jednak dokładniej się przyjrzeć, kogo tak ślepo, bez pomyślunku i charytatywnie wspierają ci debile… yyy, tzn. polscy politycy rzecz jasna;] Jedną z głównych sił w owych protestach bowiem są tzw. „banderowcy” czyli spadkobiercy myśli i czynów bojówek UPA, i ich przywódcy Bandery, którzy to dokonali na ok. 100000 Polaków Rzezi Wołyńskiej (pisałem o tym w jednym z moich poprzednich wkurwów). Bezczelnie wręcz twierdzą publicznie, że Rzeź Wołyńska to „bzdura” – cytat z ostatniego wywiadu. Dlaczego więc ci debile [patrz wyż. o polskich politykach] wspierają kłamców, którzy wielbią morderców Polaków i chcą się do nich upodobnić? To nie tylko wbrew racjonalnemu myśleniu, poczuciu dobrego smaku czy godności ludzkiej, ale przede wszystkim przeciwko prawdzie historycznej i pamięci o pomordowanych. To wbrew Polsce! Oburzony jestem więc tym jak jeden z polskich polityków wspaniałomyślnie wspiera wolność na Ukrainie i krzyczy tam banderowskie hasła bez zastanowienia się co takiego mówi.
Ostatnia wkurwiająca mnie kwestia w tej materii. Armia rumuńska i węgierska stoją gotowe u granic Ukrainy aby na wypadek rozpoczęcia wojny domowej, pod pretekstem ochrony ludności węgierskiej i rumuńskiej, które mieszkają na Ukrainie, wkroczyć w ich obronie. A gdyby nie Igrzyska Olimpijskie w Soczi to Putin pewnie już by tam czołgami wjechał;] Dobry pretekst, choć oczywistym jest, że chodzi każdemu o zdobycze ziemskie dla siebie. A co robi polski rząd w celu rzekomej ochrony ludności polskiej zamieszkującej Ukrainę? – znowu nic. Nie wznoszę tu absolutnie haseł typu „Lwów znów polski” bo jak pisałem jestem przeciwnikiem ingerencji w wewnętrzne sprawy innych państw, ale mam na celu uzmysłowić wam brak jakiegokolwiek zainteresowania rządu polskimi interesami, wręcz brak czegoś jakby instynktu samozachowawczego. A co gdyby faktycznie się tak stało i doszło do podziału Ukrainy, o czym jawnie się mówi ostatnio? Rząd polski dalej stałby jako grzeczny ambasador Zachodniej Europy i dobrobytu łUnii i machał tylko palcem, jak to świetnie robi cały czas? …To chyba kpina.
Przejdę teraz do spraw, które pozornie nie mają nic wspólnego z tym co powyżej napisałem. Rzecz tyczy się głównie tego, że temu rządowi brakuje już po prostu pieniędzy i nie wiedzą skąd je brać. Przestrzegałem przed tym w jednym z moich poprzednich wkurwów tworząc wyimaginowaną postać Pana Debila i jego lekkomyślnego trybu życia, kto czytał, może jeszcze pamięta. Pomijam już nawet kwestie zagarnięcia pieniędzy z OFE czy też dodatkowemu opodatkowaniu, wręcz oharaczowaniu Lasów Państwowych, które kilkukrotnie próbowano już sprzedać w przeszłości. Może się to wreszcie skończyć w ten sposób bo Lasy nie wytrzymają dojenia, rząd błyskotliwie stwierdzi, że są nierentowne i je sprzeda za co zgarnie kasę, która pozwoli mu funkcjonować przez jakiś czas jeszcze, choć to tylko pozory. W praktyce polski budżet państwa jest trupem, którego próbują reanimować takimi desperackimi pomysłami. Z tymże trupa ożywić się już nie da i wszystkie te działania odwlekają nieuchronnie to co nieuniknione, czyli że Polska jest bankrutem. Jesteśmy więc okradani cały czas i coraz bardziej, a to pewnie nie koniec bo pieniędzy będzie ciągle brakować i nie może być inaczej jeśli wydatki przekraczają wpływy. Wyrwane przez rząd pieniądze starczą na ok. 2 lata czyli mniej więcej tyle czasu ile pozostało do zakończenia kadencji. Później będą mogli mówić już, że to nie za ich władzy Polska zbankrutowała przecież… tłumaczenie jak w podstawówce. Dobijające jest to, że choć jesteśmy okradani bardziej niż się da, to tak naprawdę kosmiczne zadłużenie publiczne powoduje, że każdy z nas ma jeszcze dodatkowo ogromny dług do spłacenia, bo publiczny znaczy przecież nas wszystkich… ot, taki paradoks Pana Debila.
Krótko nakreśliłem sytuację aby łatwiej wyciągać wnioski dalej. Wpływów nie ma tak wiele jak mogłoby być, bo nie ma kto odprowadzać tych mafijnych podatków, skoro miliony Polaków w wieku produkcyjnym wyjechało z tego kraju. Wyjechali bo tu nie ma pracy więc i tak nie było by za bardzo z czego tych podatków odprowadzać. I bez tych milionów emigrantów bezrobocie w Polsce jest grubo dwucyfrowe. Brakuje więc białych murzynów, którzy harowaliby w tym kraju za byle co, z czego połowę wynagrodzenia zabierałoby im jeszcze państwo.
Stąd rodzą się pomysły, jak ten z zeszłego tygodnia „jakiejś tam nowej partii Gowina”, żeby sprowadzić do Polski 5 mln imigrantów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o tych Polaków, którzy wyjechali za chlebem za granicę czy o repatriantów urodzonych na byłych polskich ziemiach, aby stworzyć im tu takie warunki, żeby chcieli wrócić. Chodzi o jakichkolwiek białych, albo niekoniecznie nawet, murzynów, którzy przyjechaliby tu, zapieprzali za te grosze, z których większość w różnej formie haraczów, podatków i danin będą odprowadzać do bezdennego budżetu państwa, który i tak jest już trupem! Nawet nie wspominam o konsekwencjach społecznych takich poronionych pomysłów bo już np. Wielka Brytania czy Francja przejechały się na tym co powoduje tzw. medialnie „multikulturalizm”. Nie ma to na celu więc poprawienia bytu Polaków i stworzenia im godnych warunków życia aby chcieli wrócić czy nie wyjeżdżać, a szukaniu jedynie desperacko kasy, którą rządzący potrafią ściągać jedynie z obywateli bo nie mają na to ambitniejszych pomysłów.
Powyżej przedstawione argumenty miały na celu doprowadzenie nas do wniosków, dotyczących interesów dla rządzących w Polsce najważniejszych:
1. Nie chodzi im o INTERES KRAJU, bo nikt się nie zastanowi co za efekty przyniosą ich bezmyślne działania na arenie międzynarodowej, które osłabiają pozycję kraju i wystawiają go wręcz czasem na pośmiewisko. Ze wspaniałomyślnego wspierania łUnii lub kogokolwiek innego, jak jakiś banderowców na Ukrainie, Polska jako kraj nic na tym nie zyska. Nasi politycy (lub debile jak kto woli) chcą udawać, że są wielkimi entuzjastami wolnej demokracji, a tak naprawdę robią z Polski portową dziwkę, którą każdy rucha jak chce po wejściu statku do portu. Wolą sypnąć (naszym) groszem łaskawie na rozróby na Majdanie, niż jeszcze coś z tej afery wydoić dla Polski jak chociażby cwaniak Putin.
2. Nie chodzi im o INTERES NARODU, bo o Polakach za granicą nie pomyślą nawet, a o tych którzy tu są, wolą też za bardzo nie pamiętać. Lepszy jest jakikolwiek cygański ciapaty murzyn, byle żeby za grosze w gównie chciał robić i dał się okradać podatkami. Przecież to jest działanie antypolonijne, to zbrodnia przeciw własnemu narodowi!
A czym jest ten naród? To nie tylko społeczeństwo czy jakaś populacja ludzi, która obecnie mieszka w Polsce – to, jak przyznam mądrze powiedział w jednym z ostatnich wywiadów Korwin-Mikke, choć nie jestem jego zwolennikiem – nie tylko ludzie którzy tu mieszkają teraz, to Polacy na całym świecie, to nasi przodkowie i wszyscy potomkowie, którzy przyjdą kiedyś na świat. Czy to co się dzieje w Polsce w jakikolwiek sposób jest z myślą o przyszłych pokoleniach? Co zastaną nasze dzieci i wnuki jeśli naszemu pokoleniu już ledwo co się żyje? Dlaczego w tym kraju ludzie słyszą, że są nieudacznikami, nie mają kwalifikacji i to ich wina, że zarabiają tak mało, a ci sami wkurwieni Polacy po wyjeździe za granicę, są cenieni jako pracowici i ambitni, zarabiają wielokrotnie więcej i godnie żyją? Bo takieście kurwa warunki im tu stworzyli, czyli żadne, a za swoją niekompetencję i beznadziejne rządy wolicie powiedzieć, że sami jesteśmy sobie tego winni.
3. Im chodzi wyłącznie o INTERES NA NARODZIE I KASĘ!! Pieniędzy nie ma na nic, zadłużenie publiczne rośnie i kasta rządząca szuka szmalu gdzie i jak tylko może, a nie długo nawet twoje obesrane majtki z ciebie zedrą (jak Szturmierz pisał) bo już nie będzie co więcej ukraść. Nie liczą się ludzie, nie liczy się przyszłość czy dobro kraju bo ważne, żeby nakradziona obywatelom kasa starczyła na jakiś czas reanimacji trupa i odwlekła w czasie definitywne bankructwo i przy okazji, żeby samemu jakieś lody udało się zakręcić pod ladą póki jest jeszcze z czego ukraść.
Dumny i dzielny Narodzie, jakżeś nisko upadł, że banda złodziei, zdrajców, kłamców i skurwysynów, dla których nie liczy się polska historia, tradycja i racja stanu, pomiata tobą, depcze twą godność i uważa za ćwierćinteligentów, którzy we wszystko im uwierzą. Dając nam namiastkę wolności w postaci urojonej demokracji gdzie od 25 lat możemy głosować na te same świnie w różnych kolorach, ale na kogo nie zagłosujemy, to przecież dalej tylko świnie. Kiedy tupniesz nogą i powiesz „dość tego”? Podniesiesz ten kraj z kolan, na które padł dawno temu i nikomu przy władzy nie zależy, żeby go z nich podnieść. Kiedy przywrócisz mu należną chwałę i godność, żeby żaden Polak nie musiał stąd wyjeżdżać za dostatnim życiem, a nazwa „Polska” była wymawiana z czcią i dumą, zamiast uczuciem pogardy i beznadziei? Nie musi tak być, nie powinno tak być, zasługujesz na więcej, zasługujesz na to co najlepsze. Naród ma prawo do dążenia do doskonałości i rozwijania się w swoim kraju, w którego interesie jest jego szczęście.
…więc w czyim interesie działają ci, którzy tobą rządzą? …twoim? …kraju? …bo jak dla mnie to chyba w żadnych z tych.
Pranie odmóżdżonych mózgownic
8 lutego, 2014, Autor: niezrzeszonyW związku z tym, że pomimo nawału zajęć czysto zawodowych nie mam czasu na nic, jak każdy potrzebuję chwili warzywnego relaksu celem odprężenia i przynajmniej chwilowego oderwania się od brązowości gówna codziennego. Najczęściej sprowadza się to do tępego spoglądania w odbiornik telewizyjny uczciwie opłacony abonamentem (khie khie:) z ciężko zarobionych pieniędzy w towarzystwie ergonomicznego pilota i złocistego napoju.
Klepiąc z półautomatu w klawisze pilota przeszukuję kanały w poszukiwaniu czegokolwiek sensownego, po obejrzeniu czego nie będę zmuszony zwrócić nieprzetrawionej kolacji w kanał. Jedziemy: politycy, pedał, pedał, chuj wie co, baba skamląca, że jej tragedią życiową jest spiczasty nos, paradokument, pedały, politycy, opera mydlana, wybory miss trans (ja pierdole!), paradokument, jeszcze więcej pedałów, politycy… JEST! popaczam se o islamskich terrorystach. Komercyjna telewizja, więc wiem – tuż za winklem czają się reklamy, ale ok – w końcu muszą z czegoś żyć, a mi się nie chce przełączyć.
Nadejszła oto nieuchronna chwila i zaczyna się blok reklam: tabletki na ból głowy, na katar, na kaszel (oczywiście nie może być prosto – na suchy i mokry), na srakę, na brak sraki, na kaszel ze sraką, witaminy co się nie wchłaniają, witaminy co się wchłaniają… Kurwa, ile można słuchać „przed zażyciem zapoznaj się z treścią ulotki (…)”? Zabrzmię jak jakiś pradziad, ale kiedyś reklamowało się jakieś cud środki czyszczące, nikomu nie potrzebne gadżety i tym podobne, a blok nie składał się z 10 minut pieprzenia o tym, że jak se łykniesz tabletę to cię wątroba nie będzie napierdalała – kurwa nie żryj śmieci to będziesz zdrowszy. I to nie jest problem tylko TV – często słucham radia i ciągle słyszę jebane „przed użyciem”, przed seansem w kinie Goździkowa radzi…
Zamiast stawiać na edukację, aby uświadomić, że wszystko co robimy, jak się traktujemy wkrótce będzie miało swoje konsekwencje, lepiej faszerować medykamentami bo za tym idzie kasa, masa kasy, a większość z nas daje się na to nabrać…
wkurw od 6 rano!
22 stycznia, 2014, Autor: siasiaNiech mi ktoś powie, co jest, do kurwy, z naszym państwem? Jeszcze parę miesięcy temu starałam się bronić tych debili (debilów?) rządzących krajem, i teraz jest mi przez to bardzo, niewymownie wstyd. Czy ktokolwiek z tych ludzi ma jakikolwiek zalążek mózgu? Sprawa ma się tak, że chwilowo nie mogę chodzić do szkoły (ha! ale mi z tego powodu kurwa przykro) ani do pracy, bo mam, kurwa, zdiagnozowaną depresję (a jak na tej zdziczałej planecie kurwa NIE dostać depresji?)! I fobię społeczną. Czyli do cholery nie UMIEM wyjść z domu. Taka choroba. No, a więc wracając: nie mogę się uczyć ani pracować. Ale czy kurwa kogokolwiek w tym kraju to cokolwiek obchodzi? Tak się składa, że porządny, niesprawiający problemów obywatel nie ma cholernego prawa sobie rok odpocząć od szkoły, bo kurwa zaraz mu zabierają ubezpieczenie! Niech biedny, niezarabiający człowiek w depresji płaci co tydzień za wizyty u terapeuty, u psychologa i endokrynologa, co to za wydatek!
A jak już się taki desperat zacznie starać o prawo do bezpłatnego leczenia, to mu kurwa w oczy powiedzą, że jest zdolny do pracy i nauki bo niewychodzenie z domu to żadna przeszkoda. Że jak, kurwa? Że mam se przyprowadzić tę szkołę do domu, mam se wybudować własną, albo jaki chuj?
No. W każdym razie państwo nie chce pomagać, to mogłoby chociaż nie utrudniać. Nie dali mi cholernego ubezpieczenia, to żeby nie być takim kompletnym darmozjadem i ciężarem dla rodziców, chciałam wziąć się do roboty i porysować parę portretów na zamówienie (po pobieżnym przeanalizowaniu zarobków rysowników na allegro, stwierdzam, że średnio da się wyciągnąć 5-6 stów miesięcznie a więc opłaciłabym chociaż tych cholernych lekarzy), ale kurwa nie!! Bo nawet na jebanym allegro muszą węszyć i ściągać podatki, które potem przepiją, albo nie wiem co z nimi robią, skoro w kraju jakoś nie widać zmian na lepsze. Upierdolę się po łokcie w ołówku czy tam innym węglu, rysując sto tysięcy godzin jakieś portrety, i zarobię jakieś śmieszne pieniądze, bo muszą z tego połowę wziąć i przepierdolić! Nie ma ratunku dla tych ludzi, tego państwa, ani dla tej zjebanej planety…
A jak już tak sobie narzekam na tę Polskę, to powiem przy okazji, że wkurwia mnie, że nic nie idzie w tym kraju kupić. Jesteśmy jakieś sto lat do tyłu i wszystkie potrzebne rzeczy trzeba kupować za granicą. Przy czym cena przesyłki przekracza dziesięciokrotnie wartość samego towaru. Kurwa, serio, jak tu żyć?
A tak z innej beczki, chciałabym podziękować za przyjęcie mnie do tego prestiżowego grona! Jestem szczerze i dogłębnie wzruszona błyskawiczną „obsługą” i swojską atmosferą tegoż miejsca. Może jest jeszcze jakaś nadzieja dla ludzkości.
Tolerancja? Część pierwsza
3 listopada, 2013, Autor: WigarusW średniowieczu tysiące ludzi umierało na dżumę, czyli tak zwaną „Czarną śmierć”. Wtedy mogliśmy mówić o poważnej epidemii. I ostatnio zauważyłem, że w dzisiejszych czasach nęka nas równie potężne choróbsko, którego jednak nie powodują wirusy, bakterie ani grzyby, a czysta ludzka głupota, próbująca iść za debilnymi trendami UE czy kolejnej ekozjebanej organizacji ochrony wszystkiego, co i tak wymrze za 100 lat. Tolerancja. Z tolerancją jest tak jak z jedzeniem w KFC – jak raz na jakiś czas wejdziesz do tego miejsca i zamówisz sobie burgera, to nic ci się nie stanie, gorzej jeśli będziesz tam chodzić codziennie. Wtedy staniesz się grubym wrakiem człowieka, który albo zbyt późno zorientuje się, że popełnił błąd, albo nadal będzie przekonany, że nic się wokół niego nie dzieje. Tolerancja dotyczy wielu rzeczy, ale jak to zwykle czynię w swoich wpisach, wypowiem się na zaledwie kilka przykładów. Ogólnie nie jest tak, że jestem rasistą i odwracam wzrok, kiedy widzę człowieka o innym kolorze skóry. Homoseksualiści też nie bardzo mi przeszkadzają, dopóki… no właśnie, o tym będę dzisiaj pierdolić.
1. No więc na początek coś, co już poruszałem w jednym z pierwszych swoich wpisów: ekologia. W dzisiejszych czasach stowarzyszenia chroniące środowisko składają się z fanatycznych imbecyli, którzy zapominają o swoich ludzkich właściwościach, jak również kompletnie zlewają to, że to człowiek wymyślił całą ekologię. Śmierć wielu gatunków zostaje zwalona na człowieka. „Chrońcie zaginione gatunki” – OK, ale czy nie uważacie, że świat ciągle się zmienia i zmiany te wpływają między innymi na życie zwierząt? Kurwa, czy to człowiek zajebał dinozaury? A było ich przecież dosyć sporo w czasach, w których żyły. Głodny lew będzie miał wyjebane, czy gatunek gazeli, który goni, jest zagrożony wyginięciem. Mam tolerować ich gadki o globalnym ociepleniu, czyli teorii, która została wyssana z palca i na której po dziś dzień tłuki typu Ala Gore’a robią hajs na głupich debilach? Wiecie, co ten ekokretyn napisał o Polsce? Że są w niej takie zanieczyszczenia, że trzeba nosić maski przeciwgazowe, żeby przeżyć. Kurwa, debil. Kiedy widzę rozentuzjazmowanych wolontariuszy w zielonych bluzkach, jest mi trochę przykro, bo choć niektóre ich akcje mogą mieć sens, to jednak większość dotyczy głupot. Obejrzyjcie sobie film „Fuck for Forest” opowiadający o ekologicznej bandzie, która kręci pornosy po to, aby zdobyć pieniądze dla biednych w ich mniemaniu plemion, którym źli przedsiębiorcy wycinają las, żeby zrobić autostradę. Raz, że dorabiają sobie oni ideologię do ruchańska i porno, a dwa, że potem okazuje się, iż członkowie tych plemion tak naprawdę są entuzjastycznie nastawieni wobec autostrady, bo w końcu złapią jakiś kontakt ze światem. Kurwa, nie dorabiajmy filozofii do ruchania… „Rucham się dla dobra ekologii”… Ostatnio na Facebooku znalazłem link wrzucony przez znajomego, w którym ekozjeby wielce się bulwersowały tym, że w Makro można kupić całą, zapakowaną w folię świnię. „To nieludzkie, to karygodne”. Tępe ludziki, tak właśnie wygląda mięso – nie rośnie ono na krzaku ani na drzewie, tylko zarzyna się świnię, krowę, osła itp., aby je pozyskać. I co, teraz chcecie mi pierdolić jakieś farmazony, że cała martwa świnia to coś innego niż pokrojona na kawałki martwa świnia? Gdzie jest, kurwa, logika? „A bo dzieci na to patrzą i są przerażone”. W takim razie rozumiem, że ryby im też nie dajecie, bo w sumie jakby nie patrzeć, taki śledź w galarecie wygląda jak żywe zwierzę… To samo z całym upieczonym indykiem albo kaczką. Mieszkałem na wsi przez bardzo długi okres. Obecnie mieszkam w tym samym miejscu, ale już dawno przestało ono istnieć jako typowa wieś, jednak nie mogę zaprzeczyć, że widziałem, jak wujek odcina kurze głowę albo jak patroszy się świnię. I jakoś moja psychika na tym nie ucierpiała. Wręcz przeciwnie, zrozumiałem, na czym ten świat polega. Nie jestem za tym, żeby zabijać zwierzę dla rozrywki albo topić młodego psa w rzece, bo nie ma się co z nim zrobić, ale zabijanie zwierząt dla jedzenia było, jest i mam nadzieję, że będzie normalne w dalszym ciągu. Na tym opiera się cały ekosystem. Dlatego tolerancja wszelkich wege, wegan i tym podobnych pojawia się u mnie w momencie, kiedy nie robią oni filozofii ze swojego jedzenia i nie onanizują się, podkreślając swoją wyższość. A tak już na marginesie: dowiedziałem się niedawno, że powstała nowa moda zwana fruitianizmem. Według wyznawców tej „zdrowej diety” wyrwanie pietruszki jest złe, bo oznacza jej śmierć, za to jabłka z jabłoni jak najbardziej można zrywać. Wymyślcie kamienizm albo wysranizm – będziecie mogli żywić się tylko tym, co sami wyprodukujecie.
2. Feminizm. Ktoś mądry kiedyś powiedział, iż „Feminizm kończy się w momencie, gdy trzeba wnieść kanapę na dziewiąte piętro”. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Feministki na ogół są kobietami, które potrafią krzyczeć, że chcą równych praw, ale tak naprawdę nie sposób porównać ich do dawnych sufrażystek. Zawsze, kiedy tego typu smutny, brzydki osobnik płci prawdopodobnie pięknej drze japę, że mężczyźni są szowinistami, wskazuję im kopalnię. No bo zaraz, zaraz… Czemu żadna z nich nie szuka tam równouprawnienia, skoro tak niewiele jest kobiet górniczek? Ano dlatego, że szukają one samych luksusów, żeby było im wygodniej. Poza tym natura pokazuje, że kobieta i mężczyzna nie są równi wobec siebie – nie chodzi o to, że ktoś jest gorszy od kogoś, ale sam fakt, że kobieta może rodzić dzieci, a facet może mieć – dajmy na to – raka jąder, powoduje, iż potrzebujemy osobnych przywilejów. Bawi mnie też używanie słowa „kobieta wyzwolona”. Zawsze, kiedy słyszę takie określenie, mam przed oczami dwa typy kobiet. Albo są brzydkie i nikt nie rzuciłby im pod nogi nawet kasztana, albo są to dziwki, które balują na wixach i ruchają się z pierwszym lepszym facetem, wymagając szacunku wobec swej kurewskiej persony. Dlatego dopóki nie zobaczę, jak feministka z młotem pneumatycznym w ręku i bicepsem Pudziana będzie roztkliwiać się nad niesprawiedliwością losu, będę się śmiać z tych biednych istot.
3. Religia. Każda, bez wyjątku. Każdy bogobojny wyznawca powie ci, że najważniejsza jest tolerancja, ale chwileczkę… Religia przez cały swój okres istnienia nie miała wielkich problemów z zabijaniem innowierców. Wystarczy poczekać tydzień lub dwa, a na stronach typu Sadistic pojawi się jakiś nowy filmik, w którym głupie turbany upierdalają komuś głowę maczetą. Oni, kurwa, mają być panami świata? Ta pierdolona dzicz? Kiedyś pisałem już o Islamie, więc nie będę się powtarzać, ale bardzo zaintrygowała mnie kwestia pokazywania wizerunku Mahometa. Dla tych, którzy nie kumają: w Islamie jest to zabronione, oni w świątyniach mają arabeski i tego typu ozdoby, natomiast ukazanie wizerunku Mahometa jest surowo karane. I teraz pojawia się problem: co mnie to, kurwa, obchodzi, że wy nie chcecie, żeby go malować? W swoim dzikim gronie możecie się szlachtować za to bez mrugnięcia okiem, ale ja nie należę do waszej kultury i wasze sacrum jest dla mnie debilizmem. Klechy jednak w moim mniemaniu nie są lepsze. I zaraz ktoś powie, że przecież zrównywanie instytucji islamskich z katolickimi jest nie na miejscu. Owszem, cała struktura się różni, lecz to nie oznacza, że kościół jest nieskazitelny. Ja nie chcę narzucać nikomu swoich przekonań, jednak ilekroć temat rozmowy schodzi na religię, to nie mogę wyrazić o niej swojego zdania, bo od razu katoliccy rozmówcy są wielce obrażeni jak członkowie pewnej partii o trzech literach. A przecież mówiąc „Według mnie nie ma żadnego Boga”, nikogo nie obrażam, wręcz przeciwnie – wyrażam swoje zdanie, do którego mam prawo. Ilu w Polsce tak naprawdę żyje katolików? Według mnie niewielu. To 90% jest kompletnie wyssane z palca. Założę się, że większość rzekomych katolików w Polsce nie przeczytała całej Biblii – dla mnie to jest jednoznaczne z tym, że nie są oni katolikami, ponieważ to tak, jakbym był fanem „Pana Tadeusza” i nie widział nawet jego okładki. Ktoś zapyta, czy w takim razie ja przeczytałem całą Biblię. Otóż nie, ale znam ważniejsze jej fragmenty, a poza tym nie uważam się za katolika. Są też ludzie (wśród tych 90%), którzy już dawno zwątpili w tę religię, ale formalnie wciąż należą do organizacji czarnych magów, ponieważ nie dopuszczono ich do apostazji. Organizacja kościelna uwielbia utrudniać życie ludziom występującym z ich nieskromnych progów – znajdowanie świadków itd.. To ogólnie dość szeroki temat, być może na jednego solidnego wkurwa. Toleruję ludzi, którzy nie wychodzą ze swoją religią na ulicę i nie próbują zdominować kraju swoimi wierzeniami. Natomiast ukierunkowanie szkoły na tor katolicki czy wtrącanie się do polityki, zasłaniając się różańcem, jest karygodne. Nie widzę też powodu, abym miał tolerować procedery związane z wstąpieniem do poszczególnych organizacji wyznaniowych, jeżeli są one związane z nieświadomością osoby, która jest wprowadzana. Niemowlak nie ma poczucia wiary, więc może niech sam potem zdecyduje, kiedy już podrośnie, jaki nurt go interesuje? No i jeszcze jedna kwestia: pedofilia. Temat drażliwy, być może wyolbrzymiany przez telewizję o niebieskim kółku, jednak na pewno aktualny. Nie można przecież mówić, że takie sytuacje nigdy nie zaistniały. Problem polega na tym, że tak naprawdę nie wiemy, ile rzeczywistych gwałtów na dzieciakach popełniono w ciągu dwóch najbliższych dekad, gdyż Watykan przestrzega oficjalnego prawa, które nakazuje tuszować takie afery. Nie wspomnę już o wypowiedzi pewnego klechy, z której wynika, iż to dzieci kuszą, aby je zgwałcić. Wiem, było to ujęte innymi słowami, ale nie ma co się zasłaniać oratorskimi sztuczkami. Moje zdanie na temat tolerancji religii jest takie, że należy wyznaczyć jej konkretnie zarysowane granice prawne, bo jak wiadomo nie od dziś bogowie uwielbiają taplać się we flakach śmiertelników.
4. Orientacje seksualne i transseksualizm. Tu mam dylemat, gdyż nie do końca potrafię się wobec tego punktu ustosunkować. Mnie szczerze pierdoli, kto co wsadza sobie w dupę, nie jestem przeciw temu, żeby o tym nie mówić, żeby nie poruszać tego tematu itd., ale… Duża część narodowców obrzuca homoseksualistów błotem, mówiąc o normalnym modelu rodziny, pomimo iż ich życie seksualne wynosi pierdolone zero. Jednak bycie homo urosło częściowo do rangi trendów. Włączam telewizor: moda – pedał Jacyków i jego ciepli przyjaciele w ubraniach z Czerwonego Krzyża tłumaczą, jak dobrze wyglądać na mieście. Kurwa, gdybyście powiedzieli mi, że jestem dobrze ubrany, to bym się natychmiast przebrał. Polityka: partia pewnego pana promuje swojego kandydata/kandydatkę o wątpliwej płci. I gdyby jeszcze osoba ta miała jakieś pojęcie o polityce i naprawdę coś zrobiła, to bym się nie czepiał, ale ona jest w tej partii na zasadzie maskotki. Ogólnie to ta partia składa się w większości z odmieńców, którzy są tam na tej samej zasadzie. Sztuka, moda, polityka – wszędzie tam zwrócenie na siebie uwagi jest o wiele łatwiejsze, kiedy jesteś alternatywnym gejem o kontrowersyjnych poglądach. Homoseksualiści bardzo często narzekają na to, że ludzie hetero widzą ich wyłącznie jako osoby pieprzące się ze sobą po kątach. Częściowo jest to stereotyp, aczkolwiek istnieje też w tym duże ziarno prawdy. Bardzo wielu homoseksualistów próbuje na siłę, wbrew wszystkim pokazać, jacy to oni są zajebiści. Ze swoją seksualnością wychodzą w miejsce publiczne, gdzie takie sprawy nie powinny być poruszane. To jest tak, jakbym jako osoba hetero pokazywał fiuta wszystkim kobietom, które przechodzą obok, bo przecież jestem hetero, co nie? Widziałem wielu ludzi, którzy będąc homo nie wyróżniali się wśród tłumu, ponieważ była to ich prywatna sprawa. Natomiast to, co robi się teraz, jest arcychujowe – zakazuje się używania słów „mama” i „tata”, bo mniejszość, która w naturalny sposób nie może mieć dzieci, jest wielce urażona. Pozwala się adoptować dzieci parom homoseksualnym, mimo iż osoba, która – załóżmy – jest samotna i straciła żonę, nie może adoptować dziecka. I najgorsze jest to, że ludzie homo dążąc do tolerancji podobnie jak feministki chcą sprawić, by większość została spacyfikowana. Jeżeli ktoś chce jako facet nosić sukienkę, to rzecz jasna nie zabronię mu tego, ale też nie muszę tego popierać i mogę się z tego śmiać. Po prostu boję się, że niedługo faceci w spódniczkach i biustonoszach będą mnie wytykać palcami, dlatego że noszę dżinsy i bluzę z kapturem – to byłaby już patologia.
5. Pochodzenie etniczne. Najbardziej wkurwia mnie przypinanie etykietki rasizmu do wszystkiego, w czym uczestniczą biali i kolorowi. Dajmy na to: biały pobił się z czarnym i wychwyciły to media. Co napiszą na ten temat? Oczywiście, że zły białas pobił czarnoskórego człowieka za jego pochodzenie. A tymczasem okazuje się, że po prostu obydwoje byli pijani i jeden wylał drugiemu piwo. Chuj z prawdą! Liczy się to, że czarny zostanie pobity przez białego nazistę. Ale z kolei, jeśli trzech czarnych pobije białego, to już nie ma mowy o rasizmie, jest tylko pobicie. Żydzi amerykańscy, którzy II WŚ przeżyli w ciepełku i nie widzieli nawet obozów koncentracyjnych na oczy, domagają się odszkodowań z powodu wojny, mimo iż Żydzi, którzy ginęli w obozach, nie mieli z nimi nic wspólnego. Cyganie, którzy zamiast asymilować się z Polakami, wolą siedzieć na zasiłku, w jakimś swoim getcie, i kraść na ulicach, oczywiście też są poszkodowani, bo przecież Polacy nienawidzą ich kultury. Syf i kradzieże to nie kultura, tylko jej zaprzeczenie. Działa to też w drugą stronę: biali patrioci, bracia narodowcy non stop pierdolą o tym, że pozabijaliby Arabów, a sami najebani po ośmiu piwach wpierdalają się do nich na kebaba. Wkurwia mnie, że duża część Polaków jest nieufna wobec wszystkiego co nowe i wobec innych narodów. Oczywiście nie chodzi mi o ciepłe przyjmowanie każdego, kto się nawinie, ale z takim nastawieniem gówno zdziałamy. „A bo my mamy smutną historię” – co mają powiedzieć mieszkańcy Hiroshimy? Oni już dawno nie roztrząsają tego, co było. Mówię o tym może z tego względu, że moja rodzina jest polsko – niemiecka i mam do tego większy dystans. Uważam, że nie można usprawiedliwiać swojego zachowania własnym kolorem skóry czy pochodzeniem.


(oceniano 16 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
