Wkurwienia w kategorii: ‘Opowiadania’

Świątek Czwartek

22 grudnia, 2016, Autor:

Mili Milusińscy!
Zbliża się Wigilia, czas nadmiernego spożywania pierogów i otwierania paczek ze skarpetkami i jakimś tanim gównem kupowanym dzień wcześniej. Czasami też można znaleźć coś obiecanego pół roku temu i bez słowa przeprosin rzucone wybrakowane, gołe i smutne.
Także tego,
zostawiam tu część opowiadania, reszta się jeszcze edytuje. Oczywiście na zakładce Audio też jest wszystko.

Wkurwy Na Głos

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 7,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Nadwyżka kurwicy (wtorek)

29 listopada, 2016, Autor:

Jakby tu zacząć może tak, koleś którego szczerze nie toleruje, wyrwał laskę mi sprzed nosa… było wcześniej się ogarnąć, a teraz muszę jeszcze do tego tolerować ten niby związek, nosz ja pierdole!!! Utopił bym gnoja w szklance wody… ba!!! w łyżce!!! (marnotrawstwo to grzech)
Nie wiem czemu się tak długo zbierałem, na szczerość… jakieś lagi mózgu czy inny chuj?! Jakby tego było mało jeszcze, okrutnie boleśnie przypierdoliłem piszczelem, w ruchomą platformę. Przez chwilę przemknęło mi przez myśl, że to jakichś znak, ale szybko mi przeszło, bo miałem taki nawał obowiązków, że wyleciało z głowy, w oka mgnieniu.
Nie przespałem wcześniejszej nocy, co dodatkowo utrudniało mi zadanie, koncentracji na danym zagadnieniu, plus bolący piszczel.
I jak tu się nie wkurwić?! Spoko!!! najlepsze miało dopiero nadejść… Otóż jutro (mamy dziś wtorek), kurwa jutro zamiast na pierwsza zmianę idę na drugą bo coś komuś nie wypaliło, z tego co kojarzę ten pisior który wyrwał mi dziołchę, wprowadził swojego znajomego do firmy, a ten jego ZIOMUŚ zmienił zmianę i jest aktualnie na mojej, przypadek?! Kurwa nie sądzę… żeby było śmieszniej idę wesprzeć (podobno tylko do końca tego tygodnia) zmianę na której był znajomy tego zwiędłego kutasa. No po prostu kurwa no nie!!!
Zajebista rozgrywka, pogratulować układów. Dopiero zakumałem ten cały szajs jak zakończyłem pracę, a w szczególności zastanawiałem się dla czego ten chuj śmiał się pod nosem… no teraz wiem… jebana menda, i bądź tu szczery i otwarty kurwa nie da się!!! A… zapomniałem i jeszcze dałem się wciągnąć, w jakąś zjebaną rozgrywkę tej koleżaneczki, podobno impreza integracyjna wiecie, wigilia te sprawy, teraz zakładając że nie wiedziałem że jest w związku, bo przecież nie jestem jasnowidzem, nie czytam z kształtu czaszki, ani nie posiadam żadnego typu nadludzkich zdolności (poza nadludzkim wkurwieniem którego podażą dysponuje bez ograniczeń) zgodziłem się zapisać, na to nikomu nie potrzebne, nikomu…, gówno zakładowe…, spęd baranów…, pijackich mord…, dilerów i ćpunów…, wigilię… dla pracowników, i jeszcze zrobiłem z siebie głąba, że niby nie wiedziałem, jakoby lista osób, które zadeklarowały swoją obecność, jest JUŻ ZAMKNIETA!!! KURWA!!! I się dowiaduję, że Ona z Nim, znaczy będą razem, na imprezie… Trzymajcie mnie, bo jebnę, z zachwytu dniem dzisiejszym. Jakby wszystko się zaprzysięgło, żeby mi dzisiaj dojebać. (chyba że to objawy manii prześladowczej, ale wątpię)
Pomóżcie jakoś, piszcie, komentujcie co o tym sądzicie, ja się wkurwiłem

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,43 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Śmiertelny Cichacz

9 kwietnia, 2016, Autor:

Mam żonę, a żona ma taką przypadłość, że gdzie nie mieszka tam psują się pralki. Przypadłość ma stuprocentową skuteczność. Jest to na tyle regularne, że nawet przez myśl nam kiedyś przeszło, żeby o tym napisać do jakiegoś instytutu badań AGD, albo chociaż Faktu.

Na czarnej liście pojawiają się pralki różnych marek i każda z nich kończy w inny sposób. Raz to powolna głośna śmierć, raz kałuża wody we własnym mieszkaniu… No zawsze coś nowego.
W poprzednim mieszkaniu udało się dość mało spektakularnie uszkodzić bęben, ale nic straconego – pralka nadrabiała swoim opuszczeniem domostwa. Była ciężka jak sto pięćdziesiąt i mieszkaliśmy na ostatnim piętrze, w bloku nie było windy. Taszczyliśmy ją we trzech, a klęliśmy ją za sześciu (poza tym zniknęła spod śmietnika w kilka godzin, więc jak się okazało, wcale taka niedołężna nie była).
Tego wieczora mieliśmy gościć parę Ziomków z którą się przyjaźnimy od bardzo dawna. Wieczór spędziliśmy na gadaniu i szorowaniu podłogi i pozostałości po wymianie sprzętu.

Od tamtej pory minęło około roku i jedna przeprowadzka. Już po pierwszym miesiącu w nowym lokum napięcie rosło. Nie to, żebyśmy nie spali po nocach z powodu oczekiwań autodestrukcji pralki, ale każde z nas – ja, żona i ona – wiedziało, że ten dzień musi kiedyś nastąpić.

Dzwoni żona:
– Hej, wstawisz piwo do lodówki? Ziomki wpadają dziś około piątej.
– Jasne, pamiętam, ale czekaj, nie zgadniesz, co się stało.
– ?
– Chciałem nastawić przed chwilą pranie i się nie włączała
– Nie. Nie żartuj nawet..
– Tak :D
– Ej, w tamtym roku też się jakoś posypała jak Ziomki mieli przyjść, nie?
– Dokładnie! Przypadek?
– Nie sądzę! :D Niech nam pralkę odkupują :D
– Ano :D W ogóle jak się nie włączała to otworzyłem i zamknąłem drzwiczki, ale nie pomogło
– Brawo
– Potem wyjąłem wtyczkę z gniazdka i po chwili wsadziłem z powrotem. O ile znam się na pralkach nie powinny robić 'tsssyt’ i śmierdzieć
– Śmiertelny cichacz?
– Śmiertelny cichacz.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 7,67 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

John Irving „Mordo ty moja”

29 października, 2015, Autor:

     Lubię Johna Irvinga, a właściwie postacie z jego książek. Zazwyczaj są to proste typy, proste charaktery, myślące we w miarę logiczny sposób. I zazwyczaj świat zewnętrzny nadinterpretuje wszystko co robią, tworząc niezręczne, a czasem przykre sytuacje. I sam mam podobnie.
Przykład z pracy: udaję się do łazienki umyć twarz, bo się zatłuściła. Przepłukuję, wycieram wciskając głowę pod pachę i idę się jeszcze odlać. Wychodząc mijam się z jakimś typem, który gdy na mnie patrzy, aż lekko cofa głowę. No faktycznie, trochę tej wody zostało na paszczy i rękach, więc pewnie połączył fakty śladów wody z tym, że odchodziłem od pisuaru w logiczny ciąg szczania sobie na twarz i ręce.

     Zazwyczaj też widzę w tych postaciach takie sieroty życiowe, żeby nie powiedzieć spierdolinki, bo mimo szczerych chęci są one faktycznie strasznymi nieudacznikami. Sam chciałbym być jakimś bohaterem rewolwerowcem, albo złotą rączką w swoim domu, ale w głębi serca wiem, jak widzą to inni.

 

     Kto lubi wizyty u dentysty? A kto lubi napuchnięty, bolący ryj i szukanie czegokolwiek, by to jakoś załagodzić? Podejrzewam, że nie-wszyscy nie-lubią, bo zawsze się trafi jakiś psychopata, ale lwia część społeczeństwa raczej stroni od obu sytuacji.

     Otóż po męczeńskiej nocy pełnej bólu, ciągłego popijania lodowatej wody, oddawania moczu i oślinionej poduszki wybrałem się do stomatologa. Oczywiście prywatnie, bo nigdy w życiu nie zgłosiłbym się do NFZ z czymkolwiek a) ważnym, b) niecierpiącym zwłoki, no i c) w NFZ też się płaci za obsługę japy, więc ten skrótowiec prawdopodobnie ma dużo prawdziwsze rozwinięcie, niż to oficjalne.
     W gabinecie przywitała mnie miła, ładna, młoda pani. A miarodajną oceną jej wdzięków jest fakt, że ta myśl, że pewnie jest tu tylko na praktykach i prawdopodobnie wyjebie mi zdrowy ząb wcale mi nie przeszkadzała. Jak prawdopodobnie każdy zdrowy facet w takiej sytuacji nie chciałem być oceniony jako miękka jęczybuła z niesymetrycznym ryjem, ale przy próbie powiedzenia czegoś innego niż stęknięcie – ból rozrywał mi czaszkę, więc sobie darowałem. Widać musiała to wyczytać w mych oczętach i zagadała coś uspokajającego. Dzięki temu poczułem się jeszcze bardziej nieswojo, niż gdybym jednak się odezwał jakkolwiek, no choćby żałośnie. Ale widać przyzwyczajona raczej do śliniących się gąb. Dobra, koniec tego Harlequina.

     Leżąc na fotelu, po pierwszym zastrzyku przeciwbólowym udało mi się zapytać, czy ja się tak stresuję, czy tu jest tak gorąco? „Oj wie pan, w samym fartuchu to tu chłodno”. Siedziałem w bluzie, bo jesień mamy w tym odcinku mało przyjazną. Drugie znieczulenie w mordę i się zaczęło. Cmyr smyr piersią o ramię, pierwsze próby wyrwania zęba, fiasko i chwila przerwy. Kolejne próby wyrwania, kolejne fiaska i przewy. Wyczuwam lekką panikę babeczki, ewidentnie coś jest nie tak. Zaczynają jej drżeć ręce z wysiłku, ja się już zastanawiam, czy może by jej nie pomóc?, ale na szczęście chrupnęło, mlasnęło i upragniony koniec nastał.
     We łbie panował chaos przez nadmiar intensywnych myśli (w stylu „kurwa, będę szczerbaty”, „o, znów ociera się cyckami” albo „mlaszczący korzeń, hehe”). A to sprawiło, że w ogóle nie rejestrowałem co się działo z resztą ciała. Niby to ząb wyrwany, ale bolą mnie ręce od zaciskania pięści, spompowane jak po czwartej serii z Chodakowską. No ale panika powoli odpływa, Babeczka coś tam tłumaczy, ja przytakuję i udaję że cokolwiek do mnie dociera. Kiedy szykuję się do opuszczenia pokoju, myślami już krążę wokół roboty i jak tam wytrzymam. Usiadłem jeszcze na chwilę na krzesełku przy jej biurku podpisać jakiś świstek, wstaję i odwracając się do wyjścia mówię „dowidzenia” i widzę, że Babeczka odpowiadając odwraca głowę w moją stronę, ale jej oczy uparcie skupiają się na innym miejscu: zanim spojrzała na mnie, przez chwilę wgapiała się w krzesełko na którym siedziałem. Podążam wzrokiem, a tam… mokra… plama.
     Wybiegam niemalże z gabinetu, no kurwa, chyba się nie zlałem, ja pierdolę, macam się po spodniach a te całe wilgotne. Na szczęście od potu, więc wstyd jak beret, ale w granicach… eee… przyzwoitości?

Trzy dni później.

     Miało mi się tam zrastać to dziąsło o ile nie będę zasysał tej dziury, jakkolwiek to brzmi. Nie piłem przez słomkę, zęby myłem jak piórkiem, płukałem wodą jak anemik, a tam wciąż czuję dziurę i chyba mi to mięsko dynda. No jak dynda, to się nie zrośnie. Idę do Babeczki na kontrolę. Po drodze zastanawiam się, czy wejść z kamienną twarzą, czy może jednak zażartować z tego mokrego krzesełka, bo już sam nabrałem do tego dystansu. Ale z planów nici, Babeczka odebrała mi inicjatywę przechodząc od razu do rzeczy:
– Dzień dobry, wszystko w porządku, goi się?
– Ciężko tam zajrzeć, ale chyba coś się oderwało. Nie boli, tylko nie wiem czy to się tak zasklepi…
Babeczka marszczy brwi, wskazuje fotel, a ja się zastanawiam wciąż, że może jakoś naprawić tą przykrą historię naszej relacji. No na kawę jej nie zaproszę, ale kurde blaszka zmoczyłem jej krzesełko:D W międzyczasie grzebie mi paszczy, ja tu się silę, żeby się nie spocić tym razem od myślenia, bo przyznam, że słabo mi ten mózg pracuje jak ktoś tuż obok niego baraszkuje w jamie ustnej. No peszy się mózg i ja z resztą też, bo sprężysta pierś ugniata mi ramię.
Zadumę przerwała Babeczka:
– Niech się pan nie martwi, ale pozwoli pan, że nie będę wnikała co to jest – powiedziała wyciągając z moich ust pęsetę, w której uchwycona była długa skórka od kaszanki.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!