Wkurwienia w kategorii: ‘Miejsca’

„Zagubione” klucze jabłkiem niezgody

23 stycznia, 2014, Autor:

Wstaje.  Godzina 6 rano, wypełniam powierzone mi obowiązki, wracam do domu, zaparzam pierwsza herbatkę odpalam pierwszego szluga, myje gary z poprzedniego dnia, sprzątam itp. Ok godziny 9’tej stwierdzam że jestem śpiący i mam wyjebane idę się zdrzemnąć. Wstaję o 11’stej siadam przed kompem, lewie zdążyłem wyciągnąć z kieszeni zapalare JEB telefon.

„Ej kurde, zgubiłam klucze w pracy, musisz mi  przywieść te zapasowe jak kurwa najprędzej „w te pady” bo za godzine mam dentystę i się nie wyrobię.  Są –

-Dobra, wiem gdzie są! Jak to kurwa zgubiłaś klucze, patrzyłaś w torebce?!

-No patrzyłam kilka razy, i ludzi w robocie pytałam i w ogóle, no kurwa niema, wyparowały chyba, albo nie wiem co… :(

-Ja pierdole, dobra, ja się ubieram/ – no tylko weź szybko bo…/ dobra kurwa, czekaj. A chuja, kluczy do domu nie mam, a otwarty jest! D:

– No to chuj, Boże ja muszę mieć te klucze (pierdolenie pierdolenie), nic się nie stanie, trudno.

Chciałbym zaznaczyć, że do centrum, gdzie dzisiaj musiałem zapierdalać mam jakieś 20 min. metrem, nie wliczając w to spacerku na stację kurwa.

-/telefon/ – myślę sobie chuj, może znalazła i dzwoni.

-No i gdzie jesteś  (byłem jeszcze w domu)

– Idę, już idę no…

-Dobra to dzwoń jak będziesz na miejscu, to ja tam wyjdę do ciebie, tylko szybko okey?

– No.

Tak więc mieszkanie zostawiłem otwarte, żałośnie pogmerałem przy zamku, że niby drzwi zamykam i zabrałem dupę w troki. Biegusiem pokonałem trasę z osiedla na stację, wtem kurwa połapałem się że najprawdopodobniej nie mam kasy przy sobie, a poza tym nie znam przecież kurwa niemieckiego, więc jak kupić bilet? Przystanąłem, kilka głębszych wdechów, mrucząc pod nosem obmacałem się po kieszeniach… Portfel na moje szczęście był w kurtce, a w raz z nim, nie wiem kurwa skąd 10 OJRO. Okey, wbijam na ta stację, szukam automatów do wydawania biletów,

– o kurwa jest.

podchodzę zatem, a moim oczom ukazuje się kurwa niemieckojęzyczne pierdole czerwone pudło, z 15calowym (tak przypuszczam) wyświetlaczem. Chuj, wciskam cokolwiek i czekam aż podajnik, gdzie wkładasz pieniądze, zacznie mrugać na zielono. Czekam kurwa, czekam, wciskam kurwa wciskam i chuja rzecz jasna. Po jakiś 5 straconych minutach, zabłysnąłem inteligencją. Zobaczywszy wbite w ścianę pomieszczenie, oddzielone od zatłoczonej stacji pancerną (chyba) szybą, a w nim dwie starsze panie w morzu papierzysk i innego gówna. Pierdole myślę, idę! Ściskając w ręku banknot przypuściłem szturm na owa placówkę. Kasa jest, pisze „tikets” no to kurwa dobra nasza. Jako że nie znam niemieckiego, o czym już wspominałem, grzecznie stanąłem przed szybka i pozwoliłem dokonczyć ożywioną dyskusję obu paniom. Serce waliło mi jak przed sprawdzianem z matmy, w głowie układałem z pozoru prostą regułkę „one tiket please” w nadziei że mnie zrozumie. Zrozumiała. Nie śpiesząc się zbytnio, wydała mi bilet, skrupulatnie wyliczyła resztę i z prtzyszywanym uśmiechem wycedziła „ałwidersejn”. Równie sztucznie uśmiechnąłem się w trakcie zgarniania pieniędzy z blatu i popierdoliłem na właściwą stację. Słyszę szum wagonów i charakterystyczny dźwięk dobiegający z głośników – tak kurwa odjechał mi skurwysyn jebany w dupę zaraz przed nosem…

-Kurwa jebana mać!

Powiedziałem zdaje mi się nieco głośno. Od następnego pociągu dzieliło mnie 3 minuty. 3 najdłuższe minuty mojego smutnego życia kurwa. Chęć zapalenia papierosa już dawno nie była tak silna jak wtedy, ale wolałem się powstrzymać, niż dostać mandat w obcej walucie. Tłum powoli zaczął napływać, zrobiło się gwarno, kolorowo kurwa i różnojęzycznie – zdałem sobie sprawę, jakim kurwa dobrym jestem człowiekiem, że stać mnie na takie wyrzeczenia. Nienawidzę tłumów, kurwa, no ale niestety, siła wyższa, tak próbowałem sobie to tłumaczyć. Wsiadamy, oczywiście walka o miejsca, osobiście postanowiłem popierdolić ta hołote i nie wdawać się w prymitywne gierki, ale Bóg mnie chyba trochę pożałował i stało się tak, że bez większego trudu znalazłem wolne miejsce. Jadę, oczywiście już po dwóch przejechanych stacjach, wagon pękał w szwach, postanowiłem mieć wyjebane, więc wbiłem głowę w okno, za którym przewijała się (jak że ciekawa wtedy) czarna otchłań wiedeńskich tuneli. Dojechałem. Dzwonie:

-No dobra jestem, kieruj mnie teraz bo za chuja nie pamiętam jak się tam szło!

-Cały czas prosto, po schodach do góry, nigdzie nie skręcaj tylko do góry, aż wyjdziesz na rynek obok Katedry

-No dobra.

Ton głosu mojej rozmówczyni był już wtedy nieco spokojniejszy niż przed 30’stoma minutami, zasiało to we mnie ziarno niepewności… Nie bez powodu kurwa. Pokierowany głosem z telefonu w szybkim tempie wstawiłem się pod budynkiem, gdzie miało dojść do wręczenia rzeczonych kluczy.

-no to okey, ja się przebieram(!) i zaraz będę.

-okey…

Myślę sobie, ale kurwa, zaraz! Jak to „ja się ubieram”. Przecież nie masz kluczy, do szafki, które były Ci niezbędne, z którymi to jadę kurwa przez pół pierdolonego miasta, z językiem na brodzie łamię swoje antyspołeczne bariery i walcząc z nałogiem, zimnem i tłumem, więc kurwa o chuj tu chodzi. Wreszcie odpaliłem szluga, w głębokiej konsternacji czekam na dalszy rozwój sytuacji. Zgasiłem peta, podnoszę głowę, jest.

-Cześć, dobra masz te kurwa klucze zasrane.

-No okey, dzięki. Tylko że wiesz co jest najlepsze?! :D

Nie śmiałem nawet zapytać, bo przeczuwałem co mnie kurwa czeka.

-Znalazły się kurwa, w gabinecie, ten kolega, co chciał Cię strasznie poznać, no wiesz ten Serb, no to odniósł je do „biura rzeczy znalezionych” :D

Kurwa, nie znam słów by opisać, jak bardzo się w tamtym momencie kurwiłem. Na prawdę, często się wkurwiam, ale dziś granica została przekroczona, grubo kurwa przekroczona! Dlatego też, a żeby nie rozpierdolić czegoś w moim pobliżu tymi słowy kończę. KURWA PIERDOLONA MAAAAAAAĆ!

 

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,29 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , , , , ,

Najserdeczniejsze życzenia – wkurwienie wierszowane

22 stycznia, 2014, Autor:

Wczoraj, kurwa, mnie natchnęło na poezję. Dotyczy ona żartu, jaki uprawiam już od 1,5 roku, który zwykło oficjalnie nazywać się studiami. Wiele możecie nie zrozumieć, bo to dość osobisty tekst, ale jebać to – czuję po prostu wewnętrzną potrzebę wstawienia tego do jakiegoś serwisu, a ten pasuje jak ulał, zważywszy na tematykę. Ogólnie wiersz w oryginale jest podzielony na strofy po cztery wersy, ale po wklejeniu tutaj wszystko się zaczęło pieprzyć, więc będzie tu jedna wielka strofa.

Najserdeczniejsze życzenia

Chciałbym dzisiaj podziękować pełen dumy i spokoju

Tej hołocie, tej padaczce, co ją ulepiono z gnoju

Tym ambitnym małym chłystkom, co wciąż srają ponad siebie

Co się sztuką zasłaniają, kiedy ktoś ich w dupsko jebie

Chciałbym podziękować szczerze, tak zupełnie bez powodu

Tym goblinom, tym pizdeczkom, co w gównie szukają miodu

Ich arcyboska persona, charakterna jak trup w ziemi

Umrze, skona, zdechnie z głodu i to w ścianach własnej sieni

Niechaj sława, której pragną, przeleci im obok nosa

A życie fortuny wielkiej zakończy ten mroczny kosiarz

Niech ich ludzie wytykają, jakby byli trędowaci

Niechaj na swoich decyzjach każdy z tych kutasów traci.

Dziękuję też profesorom, ludziom gnębionym w młodości

Niech ich te persony jebią tak, by gruchotały kości

Szczególne podziękowania posyłam dla pana Zbyszka

Nie wiem, kto go szturchał kijem i pestycydami pryskał

Kreatywne są pomysły tych, co parcie mają spore

Równie głębokie jak dziura z wirującym wibratorem

Klaszczcie więc swoim idolom, klaszczcie, bo są właśnie po to

By własne wysrane gówno zwinąć w papierkowe złoto

Wielkie koło naukowe to jest harem niemoralny

Nie wiem, kto tam się znajduje, lecz zapewne nikt normalny

Trudno świecić intelektem, trudno głupiego sprostować

Kiedy ogół tych idiotów zacznie się onanizować

Przez okres ten calutki, kiedy człowieka robią w trąbę

Marzy tylko on o jednym – żeby skonstruować bombę

Jebnąć gdzieś pod zamkiem błaznów i obrócić go w ruinę

Każdego tego pedryla – ni chłopaka, ni dziewczynę

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Wkurw Austriacki vol.2

24 września, 2013, Autor:

Po mojej dość długiej nieobecności na MW, przyszedł czas na powrót, co zaakcentuję nowym wkurwem. Los znowu poprowadził moje ścieżki za granicę. Obecnie wegetuję w Wiedniu, gdzie co dzień przyszło mi wkurwiać się jeszcze bardziej, niż w naszej kochanej Ojczyźnie. Od jakiegoś miesiąca ja i część przebywającej tutaj rodziny(siostra, jej mąż i siostrzenica – chuj z tym w sumie), zmagamy się ze znalezieniem mieszkania na wynajem. Miesiąc to sporo czasu, w Polsce na 100 % coś by się znalazło i nie ważne czy jesteś studentem, kawalerem czy masz trójkę dzieci i psa. Po prostu szukasz, znajdujesz odpowiednie dla siebie pod względem ceny, ilości pokojów i umiejscowienia – spisujesz umowę i gotowe. Ale nie tutaj kurwa, nie w Wiedniu, stolicy tego jakże „mocarnego i elitarnego” państwa. Nie wspomnę już o tym, że przyjezdnych z bliskiego wschodu, czarnych i żółtych, polactwa i „jugoli” jest więcej niż rdzennych mieszkańców tych ziem. Turki maja tutaj azyl polityczny a lewactwo wdziera się drzwiami i oknami na wieść zbliżających się wyborów do parlamentu. Mimo powszechnego upadku moralności, godności i pierwotnego założenia europejskości, jako kontynentu od zarania dziejów rasy białej tym zaborczym skurwysynom wydaje się że nadal stoją ponad innymi rasami. Nomen omen Hitler urodził się w Austrii. Swoją wyższość, którą na własne życzenie stracili już dziesiątki lat temu, próbują pokazać na każdej możliwej płaszczyźnie życia publicznego i relacji między ludzkich. Dobra, bo zaczyna się robić nudno. Konkretnie chodzi mi o to, ażeby wynająć tutaj mieszkanie nie wystarcza dobre chęci i trochę grosza, (a tak na dobrą sprawę centa). Od miesiąca dzień w dzień siostra sprawdza pierdolone oferty mieszkań. Nie ma mowy, żebyś wynajął 3 pokojowe mieszkanie za cenę poniżej 500 euro miesięcznie. Ceny za taki „rarytas” oscylują od 550 – do ponad 700 „ojro” za 3 pokojowe mieszkanie! Ale to nie kurwa koniec, bo żeby wynająć takie gówno potrzebujesz dużo, dużo więcej szmalu. Czynsz, to jeszcze chuj! Kiedy to zdołasz dopchać się do jakiegokolwiek miejsca zakwaterowania, mimo 2 krotnego czynszu na „dzień dobry”, płacisz kaucję i prowizję. Obie kwoty są uzależnione od widzimisie właściciela kurwa. I tak za np. 2 pokojowe mieszkanie z oddzielną kuchnią i łazienką jednorazowo musisz wypierdolić ok. 3/ lub 4 tysięcy EURO kurwa! Skurwysyny pierdolone. Niejednokrotnie jest tak, że jeśli masz dziecko, mimo że mieszkanie jest 3 pokojowe, ni chuja nie wynajmiesz, bo właściciel nie życzy sobie obecności gówniarza, w mieszkaniu, za które i tak płacić mu będziesz Ty kurwa, a nawet w razie gdyby rzekomy gówniarz coś spierdolił, to nie bez powodu wpierdalam 2 tysiące kaucji czy chuj wie jak to się nazywa, na pokrycie ewentualnych szkód. Kurwa, mój brat, który w tym roku wypierdolił na studia do Rzeszowa – wynajął z kumplami mieszkanie w dwa tygodnie, a ja siedzę tu i pierdole się z tym od miesiąca! Nie wiem kurwa, czy Ci ludzie maja za dużo hajsu do kurwy?! Są kolekcjonerami pustych kurwa mieszkań?! Kurwa, chuj mnie już trafia powoli, tym bardziej że data mojego wyjazdu jest pośrednio uzależniona od kurwa znalezienia tego pierdolonego mieszkania. Kurwa przebierają kurwy pierdolone austryjackie w ofertach z uśmiechem na plugawej mordzie i decydują kogo obdarować zaszczytem wpłacania co miesiąc grubych stów na ich konto, w zamian za pierdolone mieszkanko kurwa. Kurwa oczywiście nie obyło się bez polactwa, które to by rodakowi dopierdolić zrobi wszystko. Siostra pytała koleżanki – tam poznanej, czy nie mogła by jej pomóc w znalezieniu kurwa jebanego mieszkania, bo chuj ją już trafia i każdego kto ma z tym cokolwiek wspólnego. Pomoc miała wyglądać tak, że w czasie gdy moja siostra pójdzie na jedno mieszkanie, by zapisać się na listę kurwa zainteresowanych, wspomniana koleżanka, miała iść na drugie mieszkanie i zrobić podobnie w imieniu mojej siostry. Ni chuja, a to dlatego ze tamto mieszkanie było wyposażone w kominek, o którym od zawsze ta koleżanka marzyła. Nie wiem jaka była wymówka, ale w każdym bądź razie w ten dzień, akurat nie mogła, choć jak wspominała dzień wcześniej, „będzie miała wolne”. Inna z kolei historia z naszymi rodakami w roli głównej to mieszkanie do remontu, krzywe ściany, zapadła podłoga, brak łazienki i kuchni, którą to trzeba było by na własny koszt wybudować oraz uwaga gwóźdź programu – okres do rozwiązania umowy 5 kurwa lat! – No chyba kogoś kurwa ostro popierdoliło. Plan jak zakładam był taki, żeby frajer wynajął mieszkanko, wyremontował je a po 5 latach niech wypierdala na zbity pysk. Przecież za wyremontowane mieszkanie można by wziąć dużo więcej niż za rozpierdalająca się ruderę – inwestycja kurwa a’la „polactwo szaleje za granicą”. Ja pierdole chuj z tym wszystkim…

Jeszcze zachciało mi się w obliczu emigranckich wspomnień i przemyśleń, pisać do wielkiej miłości z przeszłości. Nie wiem kurwa na co ja liczyłem, wiedziałem że ma chłopaka, własne życie itp, ale mimo kurwa to musiałem napisać, bo inaczej bym się kurwa chyba zesrał. Teraz robię za „ramię wsparcia”, na którym to za każdym pierdolonym razem dzieli się ze mną wrażeniami, smutkami, rozterkami jakie dostarcza jej ten wspaniały związek, kurwa. A ja siedzę jak zjeb i udaję szczęśliwego, jakie to kurwa żałosne! Czasem jestem tak popierdolony, że sam siebie zadziwiam…

3majcie drodzy moi!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,86 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Czteropak wkurwienia

27 czerwca, 2013, Autor:

Dzisiaj 4 w 1. Przed każdym wkurwem warto wypić jednego browara ;)

1. Pewnego razu jechałem na smutną uczelnię. Oczywiście znienawidzoną SKM-ką. Zawsze uważałem, iż nazwa firmy powinna brzmieć adekwatnie do świadczonych przez nią usług. W tym przypadku sprawy się komplikują, ponieważ pociągi strasznie się wloką, a tory są remontowane, odkąd zaczął się pierwszy semestr, czyli od 1 października. Jak już coś naprawią, to okazuje się, że peron dalej coś się spierdoliło, i tak w kółko. Ponoć chcą za jakieś dwa lata zakupić ten mega szybki pociąg Pendolino, ale ja już chyba wiem, jak to będzie wyglądać: to będzie ładnie wyglądający produkt, ale nie uda mu się osiągnąć zamierzonych prędkości z powodu zjebanych torów. Czyli w sumie tak, jakbym chciał wyjebać poza orbitę ziemską Tupolewem. Jeszcze przedtem czekam sobie na peronie, a tam informacja, że do do pociągu w kierunku Gdańska zostały jakieś 3 minuty. Uznałem po 5 minutach, że mój zegarek chyba zapierdala, bo według tablicy minęła dopiero minuta. Chyba stałem w jakiejś innej strefie czasowej. No ale chuj, wreszcie przyjechał. W pociągach SKM wręcz legendarne są tak zwane przedziały rowerowe. Bardzo często rzeczywiście znajdziesz tam jakiś rower albo nawet dwa, ale jeszcze częściej napotkasz tam dresiki i żulostwo, które nie dość, że śmierdzi i wygląda, jakby miało ochotę ci napierdolić, to jeszcze uważa się za pierdolonych panów świata. Kontrolerzy chuja im zrobią – jak wystawią mandat, to jeden z takich czcigodnych pasażerów pokaże im, że dwa mandaty już dostał i ma to kompletnie w dupie. Jeden wypowie magiczną formułkę: „Nie mam biletu, nie mam dokumentów, nic mi nie zrobicie” i spokojnie wychodzi sobie na peron. Konsekwencje? Zero. Inny stwierdzi, że nie obchodzi go znak zakazu palenia w przedziale i po prostu jara peta pełen dumy ze swej wyższości. Panowie z Renomy (kontrolerzy) też nie lepsi. Bilet na SKM można nabyć w różnych wersjach, a to jako zwykły bilet, a to jako kwit, a to jako wersja nabita na kartę miejską albo na przykład legitymację studencką. Za każdym razem, kiedy panowie z Renomy wchodzą i jeden z nich bez jakiegokolwiek czytnika prosi mnie o okazanie biletu, mam ochotę się zaśmiać. Koleś popatrzy tępym wzrokiem na mój elektroniczny bilet miesięczny i sobie pójdzie. Kurwa, chyba ma laser w oczach. Zwykle sprawdzają niedbale te bilety, bo na przykład przy metropolitarnym za 110 złotych musisz mieć jeszcze podbitą legitkę upoważniającą do ulgi. W zwykłe dni niemal żaden z tych miłych panów nie zwraca na to uwagi, lecz w takie dni jak np. początek roku szkolnego, początek roku akademickiego czy w kilka dni przed Bożym Narodzeniem nagle brak podbitej legitymacji zaczyna być bardzo, bardzo ważny. Biznes jakoś się toczy, co nie? Kilka dni temu usłyszałem w wiadomościach o wypadku, w którym z pociągu wypadło dziecko. Mamusia i tatuś najebani jechali przedziałem (a jakże!) rowerowym, a drzwi były otwarte. Bardzo rozśmieszyło mnie pełne emocji pytanie pana dziennikarza „Gdzie była obsługa pociągu?”. Kurwa, ja jeżdżę permanentnie pociągiem od października i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby po przedziałach chodził ktoś taki jak obsługa pociągu. Owszem, czasami wejdzie jakieś Security, ale oni też chuja robią i zwykle wysiadają na następnym peronie. Jeśli już miałbym szukać obsługi pociągu, to tylko w miejscu, gdzie siedzi konduktor, tam jest typek od mówienia „Odjazd”. No i jeszcze ci, co sprzedają bilety. Poza tym nikogo innego nie miałem przyjemności spotkać. A nawet zakładając, że taka obsługa by funkcjonowała, to przecież niektóre wagony nie mają przejść pomiędzy sobą. Kible w pociągach to sprawa równie skomplikowana – wiesz, że istnieją, jednak nie da się do większości z nich dostać. W sumie mało kto próbuje się do nich dostać ze względu na – ujmijmy to łagodnie – niezbyt higieniczny wygląd. Właściwie to się powinno nazywać dziura z gównem. Zakochane parki, apel do was: jeżeli cykacie sobie romantyczne fotki na torach, to pamiętajcie, że być może kilka dni temu, być może kilka miesięcy temu, być może nawet wczoraj ktoś oddawał się aktowi wypróżnienia i ten fragment torów, na którym teraz się znajdujecie, mógł paść tego wypróżniania ofiarą. A to według mnie jest straszniejsze niż upiory i strzygi. Jeszcze jedno: ostatnio czytałem o tym, że w życie ma wejść prawo zakazujące osobom, które śmierdzą, podróżowania pociągiem, ale i nie tylko: także tramwajem i autobusem. Moim zdaniem to dobra inicjatywa, choć trudna do rozpisania jako konkretne prawo. Jedni po prostu spocą się, bo będzie tłok, a inni będą capić, bo zapomnieli o mydle. W jednej gazecie czytałem komentarze co do tego mającego niby powstać przepisu, gdzie część ludzi zgadza się z uchwaleniem takiego prawa, ale pewna część również jest przeciwna. Niezmiernie śmieszy mnie ta przeciwna strona, a raczej jej argumenty. Jakiś internauta powiedział, że to burzy ideę tolerancji. Dobre, kurwa… Mój drogi światły człowieku, tolerancja jest wtedy, kiedy różne warstwy społeczne, seksualne czy zawodowe, mimo że nie do końca się rozumieją, wzajemnie akceptują swoją egzystencję bez czynienia szkody pozostałym warstwom. Wielu pasażerów, czy to studentów, czy pracowników, którzy wracają z pracy spierdoleni jak koń po westernie, chce godnie przyjąć ten syf, którym podróżują. I nie dość, że część wagonów śmierdzi moczem i szlugami, to jeszcze jakiś niemyty żul niszczy nam tę strefę prywatności swoim smrodem. Tak samo, jak wkurwia mnie, że Świadkowie Jehowi pukają mi do drzwi, choć ich nie zapraszałem, tak samo wkurwia mnie też to, że nie zapraszałem twojego smrodu do mojej przestrzeni. Drugi internauta stwierdził, że nie możemy tak napierdalać na śmierdzących bezdomnych, bo nikt nie zapewnił im miejsca, gdzie mogliby się umyć. Przyczyny utraty domu są najróżniejsze, nie zawsze sprawiedliwe, jednak tego typu argument mogę wystosować do każdej rzeczy. „Sorry, że ukradłem ten telewizor, ale nikt nie zapewnił mi godnej pracy, która dałaby mi możliwość jego kupna”. „Przepraszam, że zjadłem tamtego człowieka, ale nikt z lekarzy psychiatrów nie zainteresował się moim przypadkiem, więc jestem niewinny”.

2. Inna sprawa, że podwyższają mi piętro w moim domu. Piętro te dotąd służyło jako strych i pewnie przez kilka lat nadal będzie strychem, ale mam przyszłościowy plan, by przekształcić je w swój pokój. No i wiecie, należało zdjąć dach. Problem był taki, że ekipa się tym zajmująca nie dopilnowała, aby zabezpieczyć to miejsce, więc jednym słowem na suficie dwóch pokoi pod piętrem pojawiły się mokre plamy. Cały tydzień ma rzekomo padać, więc ogólnie słaba sytuacja. Przydałyby się jakieś plandeki do zabezpieczenia, ale chuj – oni uznali, że folia to najlepsze rozwiązanie. Wkurwia mnie to, że przy każdym deszczu muszę popierdalać z miejsca na miejsce, żeby wypatrywać, czy nie podłożyć gdzieś wiadra. A nic nie zapowiada, żeby z tą robotą uporano się do końca lipca, bo pracują nad tym 3 (słownie: trzy) osoby. Kurwa…  Chyba czas zbudować arkę, żeby nie utonąć we własnym domu. Albo przynajmniej założę sobie jakiś kapok. Pamiętam, że 10 lat temu, kiedy byłem smarkaczem, tynkowano mi dom i do samego tynkowania zebrano około dziesięcioosobową ekipę. Ta robota to większe i poważniejsze gówno, więc 3 osoby to zbyt mało, ale co ja się tam, kurwa, znam.

3. Niesamowicie wkurwiają mnie te wszystkie fejsbukowe stronki typu „Spotted: Liceum nr X w Y”, „Spotted: Stacja SKM”, „Spotted: Złomowisko w Chwaszczynie”. Kurwa… Ogólnie strony te moim jakże skromnym zdaniem przeznaczone są dla pizd i ciot, które naoglądały się zbyt wielu komedii romantycznych i melodramatów. Człowieku, piszesz do dziewczyny, która stała na drugim końcu peronu, której nie znasz i która być może właśnie wyjeżdżała z twojego chujowego miasta, i do tego uważasz, że gdy napiszesz, że nosiła czerwoną bluzkę i durszlak na głowie, to wszyscy zrozumieją, o kogo dokładnie chodzi? Myślisz, że ona specjalnie wejdzie na tę chujową stronkę, żeby zobaczyć, czy ktoś taki jak ty do niej napisał? Ja pierdolę… Szansa na to, że stanie się tak, jak mówię, jest mniejsza niż wygrana w totka. Ale najbardziej w tym wszystkim denerwuje mnie wirtualizacja tak poważnych rzeczy jak miłość czy etyka. Seks wchodzi w sferę wirtualną – teraz każda tępa i głęboka w gardle dziwka może założyć sobie profil na kamerkach i trzepać hajs (w sumie nie tylko hajs, ale też coś innego…), o jakim przeciętnemu człowiekowi nawet się nie śniło. Niektórzy z moich znajomych się śmieją, mówiąc: „O, patrz, jakaś laska pokazała cycki za 6 złotych”. Tak, to jest śmieszne, lecz także smutne, bo z tych 6 złotych w ciągu 2 godzin może zrobić się nawet 300 złotych, a to jest już dniówka dla większości Polaków nieosiągalna. Czy każda z tych lasek jest kurwą? Prywatnie, poza kamerkami, pewnie nie, ale na stronie, dzięki której zarabia, już tak. Wirtualne nawet są już znicze na grobach. Ja rozumiem – fajnie pogadać ze znajomym, który mieszka gdzieś daleko albo wejść na forum, zadać pytanie i uzyskać na nie odpowiedź. Lecz większość rzeczy chyba nie idzie w odpowiednim kierunku. Wiele znam przypadków, kiedy dziewczyna zrywa z chłopakiem przez sms-a albo Facebooka. Kurwa, jak dla mnie taki związek nigdy nie istniał, skoro o ważnych sprawach mówi się pod internetową maską, a nie w cztery oczy.

4. Ludzie dziwią się, że czytam książki. Nie mogą pojąć, dlaczego to robię, skoro roku szkolnego czy akademickiego już nie ma. Zaczynam się obawiać. Zaczynam się martwić o społeczeństwo, dla którego najwyraźniej czytanie książek stało się strasznie skomplikowane i męczące. Wszyscy oglądają filmy, słuchają muzyki, ale o książkach zapominają, a przecież to nie znowu taka kultura elitarna. Może to wynika ze szkoły – lektury zwykle były, jakie były, choć zdarzały się perełki. Może stąd właśnie ta awersja do czytania. Mnie z kolei czytanie nie nudzi. Nudzą mnie za to kolejne telenowele, gdzie główni bohaterowie grani przez słodziachnego Mroczka i jego klona idą przez 3 odcinki po schodach, żeby zjeść kotleta. Nudzi mnie wielka podnieta mediów, bo Polska rozwaliła San Marino w piłce nożnej. Nudzi mnie, że dla niektórych czytanie książek świadczy o byciu podczłowiekiem. Nie uważam, żeby czytanie czyniło mnie nadczłowiekiem, ale kilka lat temu uznawałem to po prostu za normalną cechę. Za 100 lat pozostaną nam tylko historie obrazkowe i historia zatoczy koło, bo niczym nie będziemy się już różnić od jaskiniowców. Wyobraźcie sobie zdziwienie ludzi, którym mówię, że od ponad kilku lat pisze różnorakie opowiadania, czy to na konkursy, czy tak dla siebie. Od razu pada: „Chce ci się?”. Nie, kurwa, po prostu smagają mnie batami jak pierdolonego niewolnika w kolumbijskiej manufakturze i dlatego piszę. To mi wychodzi, więc to właśnie robię – na razie nie mam z tego żadnego hajsu, ale wszystko może się zdarzyć. Dlatego wkurwia mnie, że zerowe czytelnictwo staje się jakąś nową modą, godną pochwały ze strony gimbusów czy innych ynteligentów.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!