Nie wiem dlaczego, ale ostatnimi czasy wkurwia mnie pewien powtarzający się widok. Jadę sobie do pracy tramwajem lub autobusem. Spoglądam sobie w okno, próbuje o niczym nie myśleć, by nie nadwyrężać pogrążonego jeszcze w pół-śnie mózgu. Słucham muzyki lub kontempluje przyrodę. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, wyłania się przed moimi oczyma wygięta w […]
Ja pierkurwadolę! Chciałem sobie zjeść obiad, spokojnie, bez nerwów, tak jak lubię. Położyłem na stole talerz z fasolką, włączam TV, bo lubię (a co, wolno mi) obejrzeć sobie jakiś ciekawy program w międzykęsie. Pisałem już wielokrotnie, że zazwyczaj oglądam Discovery i National Geographic, po pierwsze dlatego, że lecą tam najciekawsze programy, po drugie dlatego, że […]
Ja pierdole. Idę sobie dzisiaj na siłownię. Nie, nie chodzi znów o klapki do góry grzbietem ani o kąpielówki. Z tym dzisiaj wszystko było ok. Problem był innej natury. Bo właśnie o sprawy blisko związane z naturą się rozchodzi. Otóż przebrałem się, ale jeszcze stwierdziłem, że popuszczę z hydrantu, bo coś ciśnienie lekkie czuję, a […]
To jest wpis na konkurs o przysłowiach. — Wychodzę dzisiaj rano do pracy. Przed wyjściem patrzę na termoment. Ooo, minus pięć tylko, uff, co za ulga. Jeszcze dwa dni temu było rano minus dwadzieścia. W końcu się ociepla. Podbudowany tym spostrzeżeniem nie ubieram się już tak strasznie grubo jak przez kilka ostatnich dni. Zimowo, ale […]