Archiwum dla 2010
Do wczorajszych życzeń
20 grudnia, 2010, Autor: kółkoChciałbym dzisiaj opisać moje wczorajszo-niedzielno-urodzinowe wkurwienie!
Zawitałem z moją lubą na urodziny do jej znajomej przyjaciółki!
Powitanie, gadka szmatka w korytarzu-przedpokoju o powierzchni 0.5m2, całuski, bla bla bla, po czym zostaliśmy zaproszeni a wręcz ponagleni do stolu skomnym: „No to wchodźcie, zjedzcie coś!”
I tutaj doznałem swoistego wkurwienia aż mało mi się krew uszami …niewyjebała!
Kurwa na stole nic kurwa nie było! Kurwa może troche oszukuję bo były kurwa rozjebane delicje, paluszki, jakieś kurwa koreczki z banana, których i tak było za mało żeby zaspokoić pozostałe budynie!
Kurwa ludzie jak tak można! Kurwa ja tak nie mogę, zawsze serwuję gościom trochę żarcia zeby mi nie padli w budyń podczas picia! a tu kurwa co?!
Wyjebaliśmy herbatke i sayonara! Wkurwiem się! Nie lubię pić jak na stole posucha! Ale za to mogłem spokojnie wpierdolić schabowego na kolacje i cieszyć się tym, że te ryjki zagryzają wóde jakimiś bananami!
życzenia
19 grudnia, 2010, Autor: mikelAaa!
Nie pozwolę, żeby ktoś mnie wyprzedził.
Z tego miejsca chciałbym życzyć wszystkim wkurwionym wszystkiego wkurwiającego. Z tej okazji postanowiłem przygotować nawet specjalny plakat świąteczny w którym pokazałem swoje umiejętności graficzne w paintcie.
Jestem szybki i wściekły!
Budyń
19 grudnia, 2010, Autor: mikelAhoj
Budyń teraz zasiadł przed swój budyniowy sprzęt, by wymienić troszkę budyniowych zdań z innymi budyniowymi budyniami. Co jednak Budyń robił wcześniej? Ano postanowił o tym napisać, bowiem jest strasznie zmęczony budyniową częścią tygodnia i utrzymuje, że ten czas zmarnował… Wczorajszego dnia Budyń nawet nie pamięta, no cóż. Jak to mawiają „nie płacz nad rozlanym budyniem”, ja jednak wyleję z oczu troszkę budyniu.
Ano dzisiejszy budyniowy dzień rozpoczął się jak zwykle, rano nie zadzwonił mi budyń i nie kazał wstać do budyniu (takie miejsce gdzie się uczy), tylko mogłem spać do 10. Zasiadłem przed budyniowy sprzęt i przeniosłem się na jakiś czas do bardziej budyniowego świata, w którym napierdalałem się z jakimiś budyniami, nie ważne. Później udałem się do Budyniu – czyli do miejsca w którym wiele Budyniów wychwala i sławi Budynia który żył 2000 lat temu. Szczerze mówiąc sam nie wiem czemu do Budyniu chodzę i robię to samo co inne Budynie, ale jakaś taka wewnętrzna potrzeba… Być może naturalnie każdy Budyń tak ma, że musi w coś wierzyć, że jego życie nie jest bez sensu i po budyniu (zakończeniu swojego życia) coś jest. Być może w Budyń nie wierzą tylko te mocne Budynie, którzy potrafią znieść możliwość bezsensowności swojego ciągłego tkwienia w Budyniu… Coś w tym jest. Następnie udałem się do Zabudynii, by pobrać na budyniowe święta trochę budyniu, zapłatą za to było „co łaska” bo przecież na święta trzeba się budyniem podzielić i złożyć sobie budyniowe życzenia, które i tak się nie spełnią. Po tym czasie w domu zjadłem budyń i pojechałem z Budyniami którzy mnie zrobili najpierw do Budyniów (budyń zrobiony przez budyniów którzy mnie zrobili i budyń który żyje z budyniem), a następnie pojechaliśmy do Budyniu, czyli do miejsca w którym każdy Budyń kupuje różne budynie, które później je, trawi, wydala i tak w kółko. Doszedłem tam do wniosku, że Budyń to dziwna istota :/ Przyjechałem z Budyniami do domu i zasiadłem przed swój budyniowy sprzęt usiłując z budyniowych zeszytów pobrać troszkę budyniowej nauki na jutro, masakra jakaś.
A i gdyby jakiś budyń pytał o co chodzi z budyniem – „Budyń to dobry deser ale nie sprawdza się jako sanki”
http://www.youtube.com/watch?v=B10BxYZqa1Q&feature=player_embedded – ile wytrzymasz? Bo mi to zrobiło sieczkę z mózgu xD
Logowanie
19 grudnia, 2010, Autor: anonimMegawkurwia mnie wysyp portali, które domagają się zalogowania, zanim coś, kurwa, w nich napiszę. Login, hasło, e-mail, rozmiar buta i długość w zwodzie i w zwisie, konto na jebanym facebooku (domagam się assbooka i dickboocka). Jakbym był, kurwa, psem, który musi obsikać każdy węgieł, przy którym był. Dobrze, że chociaż tu mogę powkurwiać innych nieszczęsnych pojebów, którzy się złakomili na rejestrację. A obiecuję, że przynajmniej raz dziennie się do czegoś przypierdolę. Mam nadzieję, że admin się nie wkurwi, a jeśli już, to chuj.
Z w dupę jebanym pozdrowieniem – O-dur (to moja ulubiona tonacja).



(oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 9,89 na 10)
