Archiwum dla 2010
zycie
14 września, 2010, Autor: paradoks85Wkurwia mnie ostatnio dosłownie wszystko. Począwszy od naprawdę błahych powodów jakim są psy , które niemiłosiernie napierdalają całą noc ja by kurwa zdzierano z nich skórę. Napierdalają tak ze sobą tym ich kurewskim morsem jak by mial nastąpić koniec świata. Szkoda ze nie mam wiatrówki to upierdolił bym im łby a może i właścicielka by sie nawinęła :P Ale to nic już od pół roku szukam pracy jako nauczyciel WF i za przeproszeniem latam jak żyd po pustym sklepie z CV i jedyne co dostałem to odciski. Wszelkie plany które sobie porobiłem zasadniczo biorą w lep. A mnie ogarnia takie wkurwienie że nawet nie wiem jak się nazywam. Jedynym pocieszeniem jest fakt że nie jestem sam choć nie cieszy mnie czyjeś nieszczęście lecz uswiadamia ze ten wkurwiający świat wygląda tak, bo jest na tym świecie za dużo popaprańców.
Więc krzycze w nieboglosy kurwa kurwa kurwa, ale czy ktos mnie uslyszy poza pojebanymi sąsiadami którzy jedynie wezwą posraną policję, która gówno wie.
Ciężko mi oddać całego wkurwa jaki czuję, ale na pewno nad tym popracuję i megawkurwa skumuluję:)
Pracuj kurwa
11 września, 2010, Autor: KirciaPrzepraszam, że to kolejny wkurw o szkole. Ale ja nie pracuję, tylko się uczę. Z matematyki, fizyki lecą kurwa szybko. Zaś z angola to już było apogeum. Przez te 3 lekcje ciągle pisaliśmy jakieś teksty. Jednak ja kurwa zacofana jestem , ponieważ nie chodziłam na empiki i inne anglojęzyczne dyrdymały, ponieważ one są drogie, a dobre kilka lat temu nie stać było moich rodziców. W gimnazjum mieliśmy jakieś uzupełnianki i każdy się bulwersował jak pani czasami jakiś tekst zadała. Piszę zdania, ale występują problemy (chodzi o dany temat). I na końcu lekcji mieliśmy dialogi powymyślać. Siedziałam z pewnym chłopakiem i powiedziałam, żeby mówił dialog, a on mruczał i nie chciał pisać. Żadnej pomocy ze strony nauczyciela, tylko dla takich lepszych oczywiście. I nagle się do mnie przypierdoliła i do kolegi, że za takie coś w przyszłości obniży oceny. To co ja kurwa zrobię, że miałam 3 pytania i nic na myśl nie przychodziło. Już nie chodzi o wkurw, ale mi się przykro zrobiło, bo ona na pierwszy rzut oka była normalna, a nagle tak chamsko zaczęła do nas gadać, jakbym coś bardzo złego zrobiła. To niesprawiedliwe, ze przez te empiki i inne chujnie niektórzy moi znajomi tak dobrze sobie radzą. Bo w szkole poziom z angielskiego jest zazwyczaj denny.
Po drugie informatyka na poziomie rozszerzonym. Po prostu jakieś szambo. Mamy programowanie. Pan był przez jeden dzień, a resztę mieli zastępstwo starsi uczniowie, którzy myślą, że są super z infy, a my do dupy. Coś tłumaczyli, ale mało kto zrozumiał. Na szczęście nauczyciel wytłumaczy nam jak wróci.
Nie wiem jak to kurwa będzie. Teraz już cisną. (A myślałam, że będzie kurwa kolorowo. Jak ja tak mogłam myśleć?)
Nauczyciele, o szkole i nauce
11 września, 2010, Autor: mikelSiamanko,
postanowiłem coś skrobnąć. Zrobiłem sobie przerwę w nauce pomiędzy matmą i biologią, eh.
Wkurwiony trochę jestem z powodu takiego, iż na sparingu kilka dni temu dostałem kilka mocniejszych uderzeń i mnie napierdala ta kość obok oka (nie, nie nos…) , masakra… Człowiek sparuje 2. raz po prawie pół rocznej przerwie i sparing prawie na 100%, ja pierdolę. Mam szczęście, że nie mam pizdy pod okiem, opuchlizna też była na szczęście mała. Ale to nie jest głównym tematem.
Głównym tematem są niektórzy nauczyciele, w tym miejscu chciałbym pojechać troszkę mojej nauczycielce matematyki i nauczycielce chemii. Jestem w 1. klasie liceum na rozszerzeniu m.in. matmy i co? I to, że zapierdalamy z tematami jak pojebani. Na lekcjach 90% klasy nie jest w stanie zaczaić czegokolwiek, a to dopiero podstawy… Rzecz jasna, że jak przed chwilą robiłem zadania, to nie było problemu, ale dlaczego musimy tak nakurwiać z lekcjami? Na 1 lekcji potrafimy zrobić 2-3 tematy lekcyjne, no ja jebię. Dodajmy jeszcze do tego mój żałosny poziom matematyki w poprzedniej szkole, gdzie nie zrobiliśmy kilka istotnych tematów, które potrzebne mi były w ciągu tego tygodnia nauki. No i wytłumaczę moje wkurwienie na przykładzie – w ogóle jeszcze jedna rzecz nt. polskiej edukacji. Na fizyce funkcje trygonometryczne (na rozszerzeniu) są potrzebne na początku 1. klasy, na matematyce się je przerabia pod koniec 1, lub na początku 2. klasy, w gimnazjum rzadko kto je przerabia. I co? I to, że nauczycielka z fizyki tłumaczyła te funkcje wraz z zadaniami itd. przez pół lekcji, każdy zaczaił. Matematyka? Zostawiliśmy na naszą prośbę na to ostatnie 15 minut lekcji i… Zrobiliśmy to w 5 (chociaż to umiem, to i tak nic nie czaiłem co ona pierdoliła) i przeszliśmy do zadań z matmy, eh.
Topsz koniec takiego pisania bo to zabrzmiało jak płacz 10 letniego dziecka opowiadającego jak było w szkole.
Następnie chemia, gdzie nauczycielka jest przykładem bezmyślności polskiego systemu edukacji. Czyli co? Czyli przychodzi na lekcję i dyktuje podręcznik, no kurwa… Mało tego, nie potrafi odpowiedzieć na istotne dla mnie pytania, odpowiadając oczywiście „bo tak jest i tak masz się nauczyć”, pierdolona szkoła… A niby najlepsza w tym zapiździałym mieście. O co chodziło? A no o to, że w chemii mamy liczby kwantowe za pomocą których opisujemy własności elektronów krążących wokół jądra atomowego. Ostatnią liczbą jest Ms, która opisuje kierunek obrotu elektronu wokół własnej osi. Na przykład w fizyce jak mamy wektor, gdy którego kierunek jest poziomy, to zwrot mamy albo w lewo kurwa, albo w prawo tak? Mogłoby być ewentualnie w jakimkolwiek innym systemie albo 1, albo 2. Albo 1, albo -1. Jest system dwójkowy – mamy albo 0, albo 1. A w chemii? Ms może być 1/2, albo -1/2. No co za pojebani ludzie to wymyślili? Rozumiem, gdyby to skądś się brało, ale no ja pierdolę… Albo 1, albo dwa, mogłaby być jakaś jebana strzałka w lewo, albo w prawo. Jakiś jebany znaczek, ale dlaczego kurwa pół albo minus pół? Chemicy to pojebani ludzie, a najgorsze jest to że taki nauczyciel nawet nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie, kurwa…
I w ogóle środkowy palec dla Ciebie – matematyko.
A i jeszcze jedno. Dopierdala mnie bezczynność fizyków teoretyków. Na chuj komu taki ktoś? Okej, czasem coś wymyśli, lub powie coś mądrego, ale taki przeciętniak siedzi cały dzień na dupie i wymyśla, co by było „Gdyby”. Ale najlepsze jest to ich upraszczanie. Taki cieć jak sobie coś oblicza, to nie bierze normalnych wymiarów. Prędkość światła wynosi jakieś 3*10^8 m/s (mogę się mylić), a dla takiego fizyka wynosi ona 1. No ja pierdolę, pewnie w ten sposób majowie, czy inny nostradamus obliczyli ten koniec tej żałosnej cywilizacji i im się troszkę wynik pojebał, kurwa.
Jeszcze dodam sobie, że moja „najlepsza” szkoła ma w sobie gimnazjum, co mnie bardzo wkurwiać zaczyna powoli… I w ogóle w budyku przeznaczonym dla 400 uczniów jest ponad 800, ścisk jak chuj.
Dobra koniec tego, spadam się uczyć.
Radosna twórczość Bergamo c.d.
10 września, 2010, Autor: adminHehe, no nieźle, robi się nam tutaj konkurencja dla „Mam talent” :-)
Patrzcie, co przysłała Bergamo:
—
Codzienność to jebana kupa
Codzienność to osrany los
Codzienność to morda biskupa
Codzienność to posępny sztos
My spode łba łypiąc, mordując spojrzeniem
Na chuj nas wkurwia ktoś
Chuju na stos na stos na stos!
O ileż mąk, ileż wkurwienia,
O ileż kurw i kurwa mać,
Wokoło tyle dziś skundlenia,
Chujowy imbecyli świat!
My spode łba łypiąc, mordując spojrzeniem
Na chuj nas wkurwia ktoś
Chuju na stos na stos na stos!
Niech ciągnie bigos do Betlejem
Kto mówi ci, żeś chamski buc
Skrzywionej miny nic nie zmieni
A z nami wkurwia się nasz wódz!
My spode łba łypiąc, mordując spojrzeniem
Na chuj nas wkurwia ktoś
Chuju na stos na stos na stos!


(oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
