Archiwum dla 6 marca, 2010
Postanowienia noworoczne – ankieta
6 marca, 2010, Autor: ArkWitam.
Oczywiście nie wypada świętować komunistyczno-tulipanowego 8 marca bez ankiety (jakie kwiatki/jaie prezenty, albo coś o wyższości Dnia Kobiet nad Walnetynkami, albo na odwrót), ale to tylko gwoli przypomnienia).
Pomysł na kolejną wygląda następująco:
Jak się mają Wasze noworoczzne postanowienia?
Minęło już nieco czasu, więc może pora zweryfikować te siły woli i inne takie tam, o których wszyscy mówią, a mało kto posiada.
LEGENDA:
1. A gówno tam – 0/100 spełnionych/zaplanowanych – człekiem jesteś bez cienia szansy na dokończenie jakiegokolwiek planu, jesteś doskonałym kandydatem na megawkurw.pl :)
2. Jedno postanowienie udaje mi się przez ponad dwa miechy, ale to chyba przypadek, nie wiem… – w psychoteście z kolorowej gazety dostałbyś odpowiedź pewnie w rodzaju: kontynuuj, jesteśmy z Tobą i właśnie wirtualnie strzelamy misiaczka, a w ogóle, to jesteśmy z Tobą jeszcze bardziej! Wytrwaj w postanowieniach!!!!1 (hehe ;) nie mogłem sobie odmówić tej jedynki po wykrzyknikach, sorry, tak ładnie się komponuje :) )
3. Jakieś tam postanowienia były, ale nie zapisałem i nawet nie pamiętam, bo i tak nic z tego nie będzie jak zwykle – też pasujesz do strony i naprawdę nie jest przypadkiem, że czytasz tę ankietę :)
4. Pierdolę, gdy postanowię to zrobię i nie trzeba mi do tego sylwestra – jesteś strajt_edż (czy jak to się tam wieśniaczy z angielska), a skoro tak, to wypada mieć nadzieję, że nie zgubisz humoru i luzu, żeby wpisy reszty magawkurwionych wytrzymać :)
Skąd pomysł? Ano ludzie pewnie naobiecywali sobie w 2010 coś tam pozmieniać (ja przecież też). Przypomnienie o tych niespełnionych obietnicach nie zaszkodzi stronie z takim przeznaczeniem.
Pozdrawiam.
Ark
Jak skutecznie zarobić na książkach
6 marca, 2010, Autor: KirciaWiadomo mało kto lubi tematy typu szkoła, ale to co się dzieje od pewnego czasu to przerasta niejedno duże kłamstwo i głupotę.
Otóż mieliśmy używać jeszcze książek od biologii z poprzedniej klasy w pierwszym półroczu. Pani nie było kilka miesięcy (mieliśmy zastępstwo) i jak przyszła to oznajmiła, że książki z obecnej klasy powinniśmy nosić już od września. Ja byłam bardzo bezmyślna. Nie kupiłam książki (trzeciej części), ponieważ myślałam, że w styczniu, lutym będą dostępne w sprzedaży, bo po co komu zmieniać je. Po tym apelu (tydzień temu w czwartek ) wybrałam się na gorączkowe poszukiwanie podręcznika. W pierwszej nie ma bo jest nowe wydanie, w drugiej też jest nowe, w kolejnej mogą zamówić – jednak dostępne jest nowe. Podsumowując byłam w 4 księgarniach i jednym antykwariacie. Wiecie czym się różnią te podręczniki(oprócz napisy nowe wydanie)? Z jednej części przenieśli tematy do drugiej, czyli nastąpiła zamiana tematów. I taka niegruba książka 27 zł (droższa od tamtej)! Z dodatkiem takie wydanie zostało wydane jeszcze w tym roku! W poprzednim była jeszcze ta wcześniejsza część.
Kiedyś to było o wiele lepiej. Można było od kogoś kupić i rzadko zmieniali wydania. Domyślam się, że u was też tak było. Teraz zmieniają wydania co 2 lata. (Wszystkich to wkurwia.) Wszystko dlatego, żeby w antykwariatach nikt nie mógł już kupić, bo będzie ciężko zdobyć te starsze książki. Nowe podręczniki jeszcze bardziej drożeją. A przecież są roczniki, które korzystają z tych wcześniejszych wydań. Z pomieszanymi tematami, co były i nie były ciężko się uczyć. I tak zbijają kasę.
Całonocne miałczenie kota!
6 marca, 2010, Autor: ASPIRYNAKurwa ludzie! tego już się wytrzymać nie da ! Jakiś kot kurwa tak miauczy całą noc jak by miał się zaraz zesrać, okocić albo był kurwa głodny lub wkurwiony !ta paskuda miauczy tak głośno że kurwa chuja jak rano dorwie to mu chyba kurwa ogon urwie !Kurwa ludzie porobili sobie zoo w domach i teraz to pierdolą czy domowe zwierzaki mają czy nie maja co żreć,srać , pic i dupcyć się i chuj wie co jeszcze!Co to kurwa do jasnej nędzy ma być ! Kurwa Safari…! Gdzie my kurwa żyjemy w Afryce! Że zwierzaka można wypuścić na samopas …by se po miauczał czy wysrał się na publicznym trawniku. Ja pierdole najpierw te gówno co mi się dziś przykleiło do podeszwy a teraz ten pierdolony sierśćiuch co sobie urządził miauczącą orgie kurwa!
To miał być piękny dzień… Kurwa, ale nie był!
6 marca, 2010, Autor: joawelNiewyspana od zawsze, więc i dzisiaj. Brak zajęcia w pracy, wpędza mnie w depresję. Czekam na ważny telefon i nie dzwoni. Dzwonię, więc ja, by się dowiedzieć, co się dzieje. I co się dzieje? Jakieś potwierdzenia srenia z urzędu blokują sprawę. Czekam w znudzeniu dalej. Koniec pracy, wychodzę na świat – sypie, ale kurwa tak sypie, że po minucie przebywania na dworze wyglądam jak bałwan. Zakupy w sklepie, jak zawsze idioci wokoło, blokujący przejście, popychający mnie i trącający łokciami. Stare głupie baby. Dzwoni telefon, wreszcie dobre wieści, od teraz będzie dobrze. Ale zapomniałam droga do domu, drogą przez męki. Nowe, pseudobuty które nie mają ani nawet pół zagłębienia w podeszwie, nie grozi mi to, co ASPIRYNIE, zupełnie nie. Za to mam inny problem, brak zagłębień, wypustek i czego tam jeszcze, powoduje wpadnie w poślizgi. Wczoraj się wyjebałam na środku miasta, okazało się, że robię całkiem dobre szpagaty, kurwa dobrze, że miał mnie, kto pozbierać z tego chodnika. Dzisiaj jedynie 3 razy zwiększona koncentracja nad wprowadzeniem swojego ciała w stan równowagi, z jakiego zostało wyprowadzone przez buty i śnieg, oczywiście. A potem już tylko gorzej i gorzej. Głód mnie męczy, ale nie jem nic, bo jestem umówiona na późny obiad zwany kolacją. Włosy się nie pokręciły jak miały się pokręcić. Lakier nie schnie i oczywiście nie mam, w co się ubrać. Wkurwienie potęguje cały czas głód. Ale dobra, jest 20, wychodzę miło spędzić wieczór. Po drodze do knajpy, empik – celem kupienia książki, chodzę szukam, oczopląsów można dostać, dobra, zapytam kogoś, ale kogo, nie ma nikogo. Po obejściu 2 pięter znalazłam i czego się dowiedziałam? Nie ma, było, ale nie ma, będzie, ale tylko na zamówienie. Nie chce na zamówienie, chce już, teraz. Jak schodzi to zamówcie więcej! I kolejne rozczarowanie. Restauracja z najlepszym żarciem w mieście zamknięta. Kurwa, jest piątek po godz. 20 a oni mają zamknięte?! Następna, ostatni stolik wolny, wspaniale. ‘No to, co jemy?’ ‘Zamów, co chcesz, ja właśnie obiad jadłem.’ To po cholerę ja się głodzę, po cholerę się umawiasz ze mną na kolację, jak po drodze gdzieś, coś jesz. Nieważne, ważne, że wreszcie się najem potem zapłacę i do kina. Ale ale, proces płacenia to proces złożony. A płacenie plastikowymi pieniędzmi to już jakiś kosmos. 15 min oczekiwania na terminal. No ja pierdolę. Następne na liście kino, jakieś 28 zł za ‘Alicję w jakiejś krainie’ w 3D, w cenie biletu: ból głowy od okularów, zmarznięte nogi i ręce, ja nie wiem co oni robą ale zawsze w kinie marznę, głupawe towarzystwo tłumaczące sobie każdą scenę, sąsiadka, która cały czas się wierciła, smród popkornu, siorbanie koli to podstawa oczywiście i najważniejsze, prawie zapomniałam. W cenie biletu wspaniały film, kurwa kolejny raz się nabrałam. Ale trzeba iść i zobaczyć nawet największą chałę, żeby móc to skomentować. Ostatni etap, droga do domu i tu następuje wkurw dnia. Zastawiony samochód! No ja pierdolę, kurwa mać! Nie myśląc długo doszłam do wniosku, że: 1. porysuję go, zostawię samochód i pójdę w to zimno na nogach do domu (głupi pomysł, bo mógłby się domyślić kto mu lakier zdrapał), 2. przepchnę go lekko z pomocą przechodniów (był na biegu, więc mogło być ciężko), 3. wezwę policję/straż miejską. Wybrałam bramkę nr 3, po 15 min siedzenia w nienagrzanym samochodzie pojawili się. Pan pouczył mnie, że sama jestem sobie winna, bo pozwoliłam się zastawić, że mogę dzwonić na policję i może ustalą właściciela i go powiadomią (chyba listem) albo mogę zostawić wózek i wrócić na nogach do domu. No kurwa odkrywcze. Liczyłam, że ktoś będzie miał gorszy dzień ode mnie a tu znikąd pomocy, nic zrozumienia. W międzyczasie pojawił się koleś, którego samochód stał do mnie równolegle, więc po kilku manewrach udało się wyjechać. Wreszcie w ciepłym domu. Jeszcze tylko kontrola tego, co się dzieje tu i tam i mogę iść spać. Ściągam pocztę, wiad. na naszej kl, klikam i co otrzymałam? Spam, jakiś jebany łańcuszek albo chuj wie co. Po co ludzie to robią? Kasy na tym nie mają, szkoda czasu i klawiszy. Koniec, czeka mnie tylko jeszcze mycie i mam nadzieję, że nic wkurwiającego się nie wydarzy..


(oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
