Wkurwienia w kategorii: ‘Miejsca’

Wkurwienie życia codziennego

12 maja, 2017, Autor:

Wrzesień. Każdego roku. Początek roku szkolnego.

TVN, Polsat, TVP, gazety, bzdety, radia.

– Małe pryszczate skurwysyny poszły dziś do szkoły, o godzinie 8 zabrzmiał dziś pierwszy dzwonek. Sprawdźmy, co małe pedałki mają o tym do powiedzenia.

– Jak się czujesz, że wracasz do szkoły?

– Szkoda, że wakacje się skończyły, ale z drugiej strony cieszę się, że zobaczę moich fałszywych kolegów i popierdolonych nauczycieli.

Więcej zobaczysz na www.TVchujciwdupe.pl

Styczeń, luty. Każdego roku. Ferie.

TVchuje i inni kłamcy.

– Już dziś pierwsze małe przyszczate skurwysyny zaczynają ferie zimowe. Teraz poradnik dla mało ambitnych rodziców 500+ jak zorganizować gnojowi ferie.

1. Wyślij debila do otwartej placówki bo nie masz urlopu a mały skurwiel jest zbyt niepełnosprytny aby podetrzeć sobie samemu dupę po sraniu.

2. Bądź oryginalny. Za hajs podatnika 500+ baluj. Jedź na jeden dzień w góry niech sąsiad widzi, że Ci się powodzi.

Kwiecień. Każdego roku. Egzamin szóstoklasisty.

Chuje móje dzikie węże, gazety pierdolety i radyja.

– Już dziś pełno małych popierdolonych rozpieszczonych małych popierdoleńców napiszę swój pierwszy w życiu ważny egzamin. Sprawdźmy jak sobie z tym kretyni radzą.

– Czy stresujesz się egzaminem?

– Nie, ponieważ jestem bardzo dobrze przygotowany oraz znam super hiper techniki odstresowywujące pierdolniętych psychologów.

Po egzaminie.

– Jak sobie poradziłeś małe skretyniałe dziecko kukurydzy?

– Uważam, że poszło mi bardzo dobrze a egzamin był łatwy. Liczę na 35pkt.

– Ale max jest 40pkt więc nie był łatwy bo byś napisał na właśnie 40pkt.

– Weź spierdalaj.

Kwiecień. Każdego roku. Egzamin gimbazjalny.

Gość niedzielny, Telewizja nieTrwam

– Przez najbliższe 3 dni pasożyty narodu Polskiego będą pisały egzamin gimbazjalny od którego zależeć będzie czy w przyszłości zostanie bezrobotnym czy bezrobotnym za granicami naszego kraju.

– Jak się czujesz przed egzaminem?

– Uważam, że jestem bardzo dobrze przygotowany, nauczyciele super nauczyli.

– Jak sobie radzisz ze stresem?

– Pijemy w parku tanie wino, palimy fajki po to aby zapomnieć.

po egzaminie

– Jak Ci poszło na egzaminie?

– Uważam, że poszło mi bardzo dobrze. Mam spore szanse na liceum humanistyczne, przez co będę miała sporą szansę zasilić szereg bezrobotnych.

Maj. Każdego roku. Matury

Chuje, chuje, chuje, chuje, ksiądz w kościele

– Już dziś w całym kraju zaczyna się najważniejszy egzamin w życiu młodego niedojebanego człowieka a chodzi o egzamin bezrobotności. Sprawdziliśmy w kilku szkołach jak sobie radzą z nim uczniowie.

– Przez całe swoje życie uczyłem się aby zdać bardzo dobrze maturę poniważ moim marzeniem jest dostać się na europeistykę lub politologię a po tym zarabiać spore hajsy minimum 10 tysiecy na rękę. pojebie

– A Ty? Czy jesteś dobrze przygotowany do matury?

– Tak nauczyciele bardzo dobrze nas przygotowali do matury. Bo jak wiadomo bez matury nie ma wykształcenia. A bez tego jest się bezrobotnym.

– A jak radzicie sobie ze stresem?

– Używamy super hiper wyjebistych zajekurwabistych technik relaksacyjnych starożytnych Majów z prawego dopływu Nilu w zachodnim płaskowyżu Mongolii położonych w nizinach wielkich gór wododziałowych. To się musi udać!

Czerwiec. Każdego roku. Wakacje.

– Już dziś tak zabrzmiał w jednej ze szkół ostatni dzwonek w tym roku szklonego. Sprawdźmy czy uczniowie się cieszą oraz jakie mają plany na wakacje.

(dzwonek. w tle słychać okrzyki, kurrrrwrwwwwwaaaa koniec, chuj wam wszystkim w dupę)

– Powiedz mały pojebie, na chuj siedziałeś do ostatnich dni w szkole oraz czy cieszysz się, że są wakacje?

(za kamerami)

– Bo kurwa mam popierdolonych rodziców którzy nie nauczyli mnie podcierać samemu dupy

– Ale nie możesz tego powiedzieć musisz być szczęśliwy a zarazem smutny przed kamerą. Chuj wytnie się

(do kamery)

– Cieszę sie, że są wakacje ale bede tęsknił za kolegami i nauczycielami.

– A co będziesz robił w te wakacje?

– Za hajs podatnika 500+ balował

 

I tak jest kurwa co roku, że się słuchać tego nie da. Co mnie to kurwa wszystko obchodzi? A bombardują tym w radiach, gazetach, telewizjach.

 

Zapalenie pochwy. Upławy, infekcje grzybicze.

Się kurwa nie myłaś to będziesz miała kurwo grzyba na piździe. A te reklamy powinny być zakazane bo za każdym razem trafiam podczas jedzenia.

Ostatnio reklamowane są tabletki calominal. Suplement diety na odchudzanie z którego wynika, że nie warto się odchudać bo jak się spali tłuszcz to powstanie nowy. Według reklamy trzeba wpierdalać te tabletki i można siedzieć dalej na dupie przed lodówką i żreć i żaden nowy tłuszcz dzięki tym magicznym właściwością tabletki się nie wchłonie.

Czy kurwa ludzie są naprawdę tak popierdoleni i kupują cały ten syf?

 

Wkurwia mnie radio. Nie ma w nim nic, żadnej przyjemnej muzyki tylko zachodnie eskowe, 4chuTV czy inne MTV gówna które są ” HITEM ” bo tak. Od pierwszego usłyszenia mnie te piosenki wkurwiają, ale są hitem nie wiem kto tak uważa. I na każdym kanale to samo. I tak napierdala to samo kilka razy w ciągu całej godziny.

10 – reklamy, wiadomości

10.20 reklamy

10.30 wiadomości + reklamy na wszelki wypadek

10.40 reklamy

10.55-11.00 reklamy/wiadomości

 

Ja słucham radia czy reklam? Pomijam fakt, że za każdym kurwa razem gdy wsiadam do samochodu jest godzina z końcówką 58.

Nie wiem, czy coś chciałem jeszcze napisać, ale i tak już za dużo się rozpisałem.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 11 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

„Banda narodowych popierdoleńców”

5 września, 2016, Autor:

WITAM,

Spontan jest fajny. Spontan jest bowiem głównym motorem najlepszych przygód. Dzięki niemu zasypiasz i budzisz się w miejscu lub stanie w jakim nie spodziewałeś się znaleźć wraz z rozpoczęciem dnia, i to jest kurwa piękne. Drogą spontaniczności właśnie, znalazłem się ostatnio na koncercie w jednym z najbardziej kultowych trójmiejskich klubów muzycznych. Przed wydarzeniem zdążyłem upierdolić się jak wesoły pociąg do tego poziomu, że grana muzyka nie miała już żadnego znaczenia – byle było głośno. I było bardzo wesoło…

Kiedy ucichły ostatnie akordy i wielki kocioł ludzi zaczął stawać się cichym pobojowiskiem, usiadłem pod filarem zmęczony byciem bezkształtną masą w tłumie migających twarzy i dźwięków, i w spokoju oglądałem proces rozbierania sceny. Wszędzie walały się puste kubki po piwach (na jednym z nich chyba niefortunnie siedziałem), obok mnie pod ścianą gziła się jakaś parka, innymi słowy – miła pokoncertowa atmosfera. Nagle na scenę wyszedł gitarzysta. Swoją obecnością porwał ostatnią grupkę ludzi pod barierki – mnie także. Miły facet. Uprzejmie dziękował za koncert, podpisywał się wszędzie gdzie się dało i na końcu mówił o swojej ubogiej znajomości naszego pięknego języka. Znał jedynie podstawowe zwroty „dziękuję” „przepraszam” „dzień dobry” itd. Postanowiłem mu zatem uświadomić, że najbardziej podstawowym i uniwersalnym polskim zwrotem jest „kurwa”. Wszyscy wokół zaśmiewali się w najlepsze razem z tym gitarzystą, któremu jednak obiło się o uszy to słowo.

WTEM przypierdolił się do mnie jakiś gruby brodaty kuc w koszulce z patriotycznym motywem. „Jak możesz kurwa, polski kurwa piękny kurwa język, szmaciarzu kurwa jebany, zaraz Ci wpierdolę, no kurwa”! Nie dość, że frajer stał się praktycznym przykładem istoty mojego żartu, to jeszcze chciał zbezcześcić miejsce kultu i wspaniałych wspomnień. Do akcji jednak wkroczył sympatyczny kolega tego jebańca i odciągnął świniaka ode mnie.

Gdy na trzeźwo sobie o tym myślę, to żałuję. Żałuję, że jego szczęka pozostała nienaruszona. Pierdolcie się jebani narodowi hipokryci. Oby Wam ta cała pseudonarodowościowa stulejka złamała się w dupie wroga narodu. Wylewam na Was swój jad kurwie syny spłodzone przez armię wyzwolenia, w miłości do wielkiego czerwonego brata. Grasanci pierdoleni, ubierający swoje rozboje w patriotyczne idee. Idźcie się napierdalać w imię rapsów o żołnierzach wyklętych gdzieś do Afganistanu, a mi dajcie spać spokojnie. Sczeźnijcie najwięksi dzierżawcy polskiego patriotyzmu. Chuj warci jesteście.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Lista zjebanych osób – Tom II

28 sierpnia, 2016, Autor:

Zacznijmy to chore gówno:

5. Maniacy e-papierosów. Kurwa, palisz to palisz, to nie jest ani pozytywne, ani jakoś szczególnie negatywne. Zresztą, zawsze jak ktoś mówi o jakimś samochodzie, który można by kupić z zaoszczędzonych na fajkach pieniądzach, to tylko się śmieję, bo zwykle jeśli nie wydajesz tej kasy na fajki, to wydajesz ją na coś innego i w efekcie gówno oszczędzasz. No ale teraz to są e-papierosy, a to już przecież nie jest zwykłe palenie, tylko jebany styl życia. Nawet już określa się to jako subkulturę. O co biega? Dlaczego ludzie palący e-pety uważają, że wolno im to robić w autobusach? Albo dlaczego tłumaczą swoje palenie e-petów tym, że walczą z nałogiem i próbują rzucić? Przecież takie tłumaczenie jest w chuj absurdalne. To tak, jakby alkoholik powiedział: „Kiedyś piłem codziennie, ale piłem tylko wódkę, a teraz przerzuciłem się na piwo, bo rzucam”. Dochodzi nawet do patologicznych sytuacji, gdzie rodzice kupują swoim dzieciom e-papierosy na ich urodziny. Kiedyś kupowało się rower, komputer albo Neostradę, teraz funduje się e-peta, żeby gówniak mógł popierdalać z nim przez miasto i zaciągać się co pół minuty. Dorosłość przybrała właśnie taką formę. Pracowałem blisko takiego stoiska z olejkami i elektronicznymi papierosami. I wiecie co? Jakieś 80% kupujących stanowiły dzieciaki w wieku gimnazjalnym i wczesnolicealnym. Nie orientuję się, jak działa prawo polskie w takich przypadkach, ale jakoś te dzieciaki dostawały to, co chciały, i nikt ich nie sprawdzał. Wróćmy jednak do poczucia tego, że takie osoby tworzą jakąkolwiek subkulturę. Mam inną propozycję – od teraz nie używajmy zwykłych kibli ze spłuczką, tylko produkujmy kible elektroniczne, które wysyłają gówno przez ogólną sieć prosto na satelitę w dalekim kosmosie. Gratulujemy, teraz możesz się pochwalić, że nie srasz jak jakiś plebs, tylko uprawiasz e-sranie, które jest przeznaczone dla wąskiej grupy odbiorców.

6. Weganie. Tak, jak toleruję dużą liczbę osób, tak wegan po prostu nie trawię i uznaję ich na wyjątkowo zadufane w sobie istoty, którą myślą, że budują lepszy świat, a tak naprawdę uprawiają megalomanię, sądząc, iż ich styl życia jest najlepszy na świecie. Mówią coś o wartościowaniu życia, ale zapytani, dlaczego wpierdalają rośliny, powołują się na jakieś badania, że przecież rośliny nie czują bólu i nie odbierają tak bodźców jak zwierzęta. Gratuluję, właśnie doszło do wartościowania przez was życia. Tego samego wartościowania, które zarzucacie każdemu, kto spożywa mięso. Dziwi mnie też, że tak duża grupa z nich musi sobie zastępować mięso jakimiś substytutami, ale jednocześnie nadal twierdzi, że mięso przecież nie ma smaku i nie potrzebuje go do życia. Tak. Zajebista logika – nie lubię mięsa, ale spożywam jakiś roślinny odpowiednik o tym samym smaku, bo w głębi duszy czuję, że jednak mięso jest mi potrzebne. Śmieszy mnie też zarzucanie wyzysku rolnikom, którzy podbierają jajka biednym kurom. Bo to przecież nie jest tak, że wybudowali im kurnik, sypią im ziarno, zmieniają słomę na grzędach i przywiązują obok psa, żeby chronił je przed lisem, czy kuną. Co ciekawe, mimo że sram na politykę i nienawidzę zarówno prawa jak i lewa, to zauważyłem, iż znaczna część wegan jest z tej lewej strony. Co to ma do rzeczy? Ano wyobraźcie sobie paradoks człowieka, który rzuciłby się za rybą w Bałtyk, byle tylko źli rybacy jej nie złowili i nie przerobili na paluszki, ale jednocześnie takiego człowieka, który nie ma problemu w mówieniu, że aborcja jest w sumie spoko, a Ziemia jest przeludniona :D  Ostatnio nawet natrafiłem na artykuł, gdzie dwóch braci ogłosiło, że wpadło na pomysł „wegańskiego rzeźnika”. Kurwa, leżę i się nie podnoszę. Albo sprzedajecie mięso i rzeczywiście można o was powiedzieć, że prowadzicie rzeźnię, albo tego nie robicie. Nie widziałem nigdzie „mięsnego warzywniaka”. Mam jednak pewną teorię co do nazwy tego sklepu: oni po prostu chcą przyciągnąć to całe „hipsterstwo”, które korzystając z ich usług, będzie czuło się elitarnie. Chuj, że za następną ulicą znajdą sklep czy restaurację z artykułami roślinnymi, które po prostu będą się nazywać „sklepem wegańskim/wegetariańskim”. To przecież nie to samo. To brzmi zbyt konwencjonalnie. I tu znowu posłużę się porównaniem do kibla. Bo to trochę tak, jakby ktoś otworzył toaletę publiczną, ale nazwał ją „Strefa Pozytywnego Wydalania”. Brzmi mądrze i elitarnie? Owszem, tyle że zamiast 2 złotych zapłacisz 10, bo to nie byle jaki sedes. No i można zrobić fotę i wstawić na Instachuja czy Pejsbuka, żeby znajomi z zazdrości wykurwili z papci.

7. Ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć, że z pociągu/autobusu/tramwaju najpierw się, kurwa, wysiada, a później dopiero się do niego wsiada. Wychodzący pasażerowie mają jebane pierwszeństwo i to nie dlatego, że czują wyższość, tylko dlatego że to jest po prostu logiczne. Jeśli pojazd jest zajebany, to lepiej żeby kilka osób najpierw wysiadło na swoim przystanku, by pasażerowie wsiadający mogli się tam wcisnąć, nie tworząc przy tym kompletnego chaosu. Ale nie, kurwa. „Grażyna, musimy wsiąść pierwsi, bo 5 sekund nas zbawi, mimo że autobus po prostu stoi i raczej nie spierdoli nam sprzed nosa, skoro przed chwilą się zatrzymał”. Proste rzeczy, kurwa. Nie fizyka kwantowa, nie transplantacja serca, nie wielki zderzacz hadronów, tylko proste zasady, które można rozpisać w dwóch, góra trzech zdaniach.

8. Czwarty punkt pierwszego tomu był o księżach. Ósmy będzie o ludziach, którym wiara (i tu niekoniecznie musi chodzić o religię) tak przeżarła mózg, że brakuje im dystansu do samych siebie. Nie zaliczają się do fanatyków, lecz mają do tego aspiracje. Lubisz te osoby, możesz z nimi pogadać na wiele tematów, ale spróbuj wyrazić własne zdanie na temat ich świętości, to masz przejebane. I okej, nie od dziś wiadomo, że w towarzystwie rozmowa nie powinna schodzić na politykę i religię, chyba że jesteś w grupie tak zaufanych „ziomów”, że wiesz, że nikt się tym zbytnio nie przejmie. Ale tu nawet nie chodzi o poważne rozmowy, tylko o żarciki, jakieś spostrzeżenia czy uwagi. Ja po kilku piwach często rzucam niejednoznaczne komentarze z tym związane, dla przykładu ktoś kiedyś wspomniał o Najwybitniejszym Polaku Znanym Na Całym Świecie (podpowiedź 1.: to nie był Wałęsa; podpowiedź 2.: ma rzymską dwójkę w nazwie). No i oczywiście gadka, że był wielkim człowiekiem itd. Odpowiedziałem, że nie wiem, czy był wielkim człowiekiem, bo nie wiem, jakiego był wzrostu. Kurwa, jakie oburzenie. Jak ja śmiałem podważyć autorytet (w sumie to chyba tego nie zrobiłem, nie?) tak wybitnego człowieka. Ktoś puści „dla beki” techno remix „Dobry Jezu a nasz Panie” i efekt ten sam. Kurwa, gdzie jest dystans? Najgorsze jest to, że takich osób jest w sumie dużo i każda ustala sobie jakieś autorytety, o których tak naprawdę wie tyle, co jej na mszy powiedzą. Często uznają te autorytety za bogów, mimo że to już podchodzi ewidentnie pod bałwochwalstwo. Polityk z muszką zawsze ma rację. Papież Polak wiele zrobił. Prezydent najlepszy od lat. I koniec, kropka! I takie osoby niekoniecznie są głupie. Mogą posiadać dużą wiedzę z różnych dziedzin, jednakże pragną żyć we własnym świecie, nie dopuszczając do siebie opinii, które mogłyby je zmusić do zastanowienia się. Bo nie chodzi mi o to, żeby je siłą nawracać i usilnie im pokazać, że są idiotami. Tylko żeby potrafiły zająć jakieś stanowisko i je obronić. Ale nie. One zatykają uszy i krzyczą „la, la, la”, żeby ich strefa komfortu nie została naruszona. I to się tyczy każdego: katola, ateusza, żyda, muzułmanina, prawaka czy lewaka.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 9,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Wkurwiający miszmasz 7

16 sierpnia, 2016, Autor:

1. Wkurwia mnie Gdynia Główna. Mieszkam w Gdyni od 23 lat i uważam  ją za piękne miasto. O wiele więcej przyjaciół mam w Sopocie, dlatego często tam zaglądam, jednak sam Sopot tyle razy zwiedzałem w godzinach 23.00-4.00, że już chce mi się rzygać widokami, które tam zastaję. Banda najebanych ludzi wychodzi z pubów, myśląc wyłącznie, gdzie jeszcze można się napierdolić i co zrobić, aby kogokolwiek zaruchać. Jeśli jesteś Hiszpanem, Portugalczykiem albo Turkiem, nie będziesz musiał się wysilać w żadnym miejscu, żeby kogokolwiek wyrwać. Możesz nawet powiedzieć „gówno” w swoim języku, a i tak zabrzmi to egzotycznie i przyciągnie panienki z Polski jak magnes. Nie gadałbym tak, gdybym nie widział tego zjawiska niezliczoną ilość razy. Ale wróćmy do Gdyni. Turysta przyjeżdża pociągiem do Gdyni, wychodzi z peronu, a potem opuszcza dworzec główny. I co widzi po drugiej stronie ulicy? Albo żebrzących Cyganów (ale o nich już dwa razy się wypowiadałem i nie chce mi się dalej tego drążyć, choć można jeszcze dużo dopowiedzieć), albo bandę meneli. I nie drobnych pijaczków-cwaniaczków, tylko ekstremalną odmianę meneli, z tych najbardziej patologicznych. Gdyby byli pokemonami, ta forma byłaby ich najwyższą formą, chociaż kto wie, może dałoby się to jakoś przebić. Banda menelstwa wdaje się w bójki, śmierdzi, rzyga pod siebie, prosi o drobne i tak jest każdego dnia. Występują nawet menele chodzący o kulach, którzy mimo tak sporych utrudnień w poruszaniu się potrafią się najebać na tyle, by leżeć na chodniku i haftać na czerwono. Ostatnio jakiś menel płci prawdopodobnie żeńskiej, ponieważ nadal mam pewne wątpliwości, po prostu kucnął sobie przy ulicy Wójta Radtkiego i zaczął szczać. Ja pierdolę. I wiecie, co w tym wszystkim uważam za najgorsze? Że nie istnieje rozwiązanie tego problemu. To jebany uroboros – cokolwiek by nie nie zrobić, sytuacja się zapętla. Wiele osób często dzwoni pod 999, kiedy widzi żula w opłakanym stanie. Ale karetka nie przyjeżdża (i słusznie), bo ów żul pojawił się u nich już kilka razy, a do takiego stanu doprowadza się niemal codziennie. Policja i straż miejska mogą co najwyżej przegonić delikwentów, ale oni i tak wrócą. Nie wypiszą im przecież mandatu, bo tamci często nie posiadają dokumentów, a poza tym wiadomo z góry, że nigdy za ten mandat nie zapłacą. Zamknięcie w celi? Przecież dla nich taka sytuacja jest w pełni komfortowa, zwłaszcza kiedy pizga śnieg zimą. I jeszcze jedna rzecz, która wkurwia: jak w tym samym miejscu dwóch zwykłych kolesi pije piwo i policja ich przyłapie, to oczywiście mandat jest gwarantowany. Ja rozumiem, że mamy takie a nie inne prawo, a służby jedynie to prawo weryfikują, lecz dochodzi w takim wypadku do sytuacji, gdzie menel ma większe prawa niż zwyczajny obywatel. On może nie ponosić żadnych konsekwencji, zanurzony w swej patologii, a ty płać mandat za otworzonego browara.

2. Że telewizja to gówno, wiadomo nie od dziś. I teoretycznie, włączając telewizor, powinienem mieć świadomość, iż ten stan utrzymuje się w dalszym ciągu. Serio, społeczeństwo chłonie tyle gówna z różnych stacji, że już dawno powinno zamienić się w muchy. Najgorsze jest to, że czasami owe gówno zostaje ulepione w tak przystępny sposób, że nie można się od niego oderwać i mimo że nigdy w życiu nie nazwałbyś go niczym ambitnym, to jakimś cudem siedzisz w fotelu i chłoniesz kolejnych Dariuszy w wannie czy innych zjebów z „typowymi problemami, jakich w Polsce wiele”. Drugi punkt pragnę poświęcić na trzy programy, których istnienie mnie naprawdę intryguje. Pierwszy z nich to Projekt Lady. Ja pierdolę. Już nie warto nawet wspominać, że mówimy o zżynaniu zza granicy, ale jakby się zastanowić, to TVN chyba nieczęsto tworzy coś, co byłoby oryginalnym pomysłem. W programie dostajemy bandę idiotek, dla których określenie „kurwiszcze” byłoby chyba najbardziej adekwatne. Dostajemy też trzy kobiety-snobki, z czego jedna kiedyś wpierdalała się do domów i uczyła ludzi, do czego służy szmatka. Te trzy kobiety, z których tylko tę wcześniej wspomnianą w jakiś sposób (niestety) kojarzę, uważają się za istoty pochodzące z wyższych sfer i próbują zrobić z kurwiszczy kogoś na wzór zakonnic, tyle że w mundurkach zamiast habitu. Ten przeinteligentny program uczy widza, że jeśli źle odłoży widelec bądź łyżeczkę, to jest spierdoliną życiową, niezasługującą na szacunek. Uczy, że osoby z kolczykiem np. w pępku bądź z tatuażem wywodzą się z patologii, ponieważ prawdziwej damie nie przystoi tak wyglądać. Pokazuje też, że „chłopcy z dobrego domu” to wyłącznie osoby z dzianymi starymi, zapewne z Warszawki i z prawniczą smykałką. Czyli tak naprawdę jedna skrajność uczy drugą skrajność, że ich skrajność jest lepsza niż tamta. Drugi program to Warsaw Shore i go nie rozumiem jeszcze bardziej. To znaczy, okej – opiera się on trochę na zasadach działania zoo, choć porównywanie uczestników do zwierząt może być nadzwyczaj krzywdzące. Nie zapominajmy, że niedźwiedzie, nosorożce, węże czy nawet patyczaki też mają swoją godność. W każdym razie dla mnie Warsaw Shore jest upadkiem telewizji. Ona oczywiście upadła już dużo wcześniej, ale to jest już dno pod dnem znajdującym się pod dnem, o którym wszyscy myśleli, że jest ostatnie. Kiedyś na topie był Big Brother, o którym wiele osób wypowiadało się podobnie, a jednak… tam istniał jakiś cel. Tam byli jacyś ludzie, z którymi dało się nawet w jakiś sposób utożsamić. Tutaj scenariusz każdego odcinka brzmi: picie, ruchanie, wyzywanie się od kurew. I fakt, że tworzy się kolejne sezony, pokazuje, że widocznie istnieje popyt na takie rzeczy. Kurwa, ja brałem udział w różnych imprezach, ale takiej patologii nie widziałem na żywo nigdy. I zanim ktoś powie, że zachowałbym się tak samo, powiem: nie, nie zachowywałbym się. Są pewne granice przyzwoitości, nawet jeśli się najebiesz gorzałą. No i kurwa wisienka na torcie, czyli Studio Yayo. Że większość polskich kabaretów żenuje zamiast śmieszyć, wiedziałem od bardzo dawna, ale to… Kurwa, skąd oni wytrzasnęli tych dwóch dziadków i dlaczego ci panowie, próbując silić się na jakiś dowcip polityczny, napierdalają na wszystko tylko nie na Polecieli i Spadli? I tych dwóch pajaców, ponieważ za takie szmacenie się dla władzy nie mogę okazać im szacunku w żadnej formie, odpierdala chałturę za nasze pieniądze. Bo przecież płacenie abonamentu stanowi nasz narodowy obowiązek, aby TVP mogło produkować więcej gówna i to dokładnie takiego samego jak w stacjach publicznych. Dlatego Trudne Sprawy czy Ukryta Prawda jakoś mniej mnie bolą, bo wiem, że przynajmniej nikt siłą nie wyciąga mi z kieszeni hajsu na produkcję tych rzeczy. Ale telewizja jest zjebanym medium jeszcze z innego powodu. Niedawno mój dobry przyjaciel prowadzący dość popularny portal o górach dostał zaproszenie od Pytania na Śniadanie. Chcieli poświęcić część programu na omówienie rzeczy, jakie warto zabrać ze sobą w góry. Wiadomo, że taki mini wywiad na pewno nabiłby popularności temu jego serwisowi, poza tym bez względu na to, czy ktoś lubi TVP, czy nie, to jednak zawsze taki występ stanowi jakieś doświadczenie medialne. Ale ostatecznie gówno z tego wyszło i potraktowali go w tak kurewski sposób, że aż dziwi mnie, jak można zachować się tak nieprofesjonalnie. Kontakt z babką załatwiającą występ ograniczał się do tego, że obiecała odpowiedzieć następnego dnia, a potem nie odbierała przez kilka dni telefonu. Później łaskawie odebrała, jednak niczego konkretnego nie powiedziała. Dopiero w piątek (a wywiad miał odbyć się w poniedziałek) sms-em (kurwa, pełen profesjonalizm) poinformowała, że przeprasza, ale jednak przesunęli termin czy coś takiego. Pomijam fakt, że nie była to do końca prawda, bo w poniedziałek poruszono temat o górach, lecz z zupełnie inną osobą. Dodatkowo babka chcąca zaprosić mojego przyjaciela prosiła go, by pokazał jak najwięcej profesjonalnego sprzętu, mimo że nie miała zielonego pojęcia, iż 3/4 z tego, co wymieniła, było kompletnie zbędne. Profeska, kurwa, pierwsza klasa. Tylko czemu mnie to dziwi? Kiedy zapraszają jakąś serialową gwiazdeczkę, by spytać się z kim się własnie rozwiodła i czy pokaże kiedyś cycki w Playboyu, to praktycznie kłaniają się jej jak jacyś niewolnicy smagani batem faraona. Ale jeśli jesteś zwykłym człowiekiem, to traktują cię jak szmatę. Wtedy jesteś zapychaczem, masz przyjść na 10 minut, odbębnić swoje i spierdalać, najlepiej w miarę szybko.

3. Tutaj mi się już nie chce rozpisywać, bo to jest smutne. Według niektórych polityków oraz dziennikarzy do zamachu w Monachium doszło przez… brutalne gry komputerowe. No, ja pierdolę. Facet miał ADHD, problemy psychiczne i plakat Breivika w domu, ale to oczywiście gry są winne. Najbardziej mnie rozpierdoliło, że według relacji jakichś „zaufanych” świadków krzyczał on coś o nienawiści do imigrantów, z kolei inna wersja brzmi, że krzyczał „Allah Akbar”. Wpiszcie sobie w translator, jak brzmi po niemiecku słowo „imigrant” i oceńcie sami, czy można je pomylić z tym drugim. I pamiętajcie, Hitler też grał w szachy. Zdelegalizować.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,67 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!