Wkurwienia w kategorii: ‘Życie’
Złodziejskie firmy
19 lipca, 2010, Autor: lukasz26stgKurwa, jak mnie wkurwiają takie firmy gdzie nie szanuje się pracowników. Już kurwa podczas rozmowy kwalifikacyjnej robią w chuja i musisz czekać 2 godziny na jakiegoś pedała. Każdy ma swoje plany lub nastepną rozmowę kwalifikacyjną. Kurwa jak nie szanują mojego czasu to nie szanują mnie, a jak nie szanują mnie teraz to co dopiero będzie jak zatrudnia mnie te chuje. Pracuje w jednej takiej firmie gdzie robią mnie w chuja od początku. Obiecali kurwy umowe o pracę- a co dostałem??? UMOWĘ ZLECENIE, kolejny miesiąc- TO SAMO. Kurwa co to ja jestem student czy kurwa emeryt? Dorosły człowiek, żonaty, ojciec dwójki dzieci mam kurwa robic na zlecenie? Jak kurwa złamie nogę w pracy to nawet „chorobowego” nie dostane. Robia też mnie w chuja z godzinami pracy, nigdy się nie zgadza, zawsze coś „zgubią”. Oszukują także na godzinach dojazdu do pracy, jeździmy firmowym autem a nie płacą za ten czas, a to ponad 1,5 godz jazdy w jedną stronę. Kurwa kombinują teraz z umowami na własna działalność gospodarczą. Kurwa czy w tym kraju da się uczciwie pracować i zarabiać? Mam juz tego dość, coraz częściej myślę by spierdalać do innego kraju. Mam już doświadczenie i możliwości to sobie poradzę. Mi już kurwa lepiej pewnie nie będzie ale może moim dzieciom tak. Szans na własne M nie mam, kredytu na mieszkanie mi nieodmówili mimo dochodu. Kurwa a kto by dał 200 tyś zł komuś kto pracuje na zlecenie??? Kurwa mam już dość takiej pracy w skurwiałych firmach. Czy da się gdzieś uczciwie pracować i zarabiać???
Telefoniczne próby
14 maja, 2010, Autor: joawelNapierdziela deszczem, kolejny dzień…
Podnoszę słuchawkę, chcę się zarejestrować do lekarza, pytam o termin, w odpowiedzi
– nie wiem.
Rozpoczynam dochodzenie.
– jak to Pani nie wie?
– no nie wiem.
– a kto wie?
– niby ja.
– czyli kiedy są terminy?
– no nie wiem, bo mam dużo pracy.
– to jak mam się zarejestrować?
– albo pani zadzwoni za jakiś czas albo na końcówkę 07.
No to dzwonię, nie odbiera, zajęte, znów NO i znów NZ.
Wniosek – rejestracje telefoniczne to fikcja, prędzej umrę wisząc na telefonie nim się zarejestruję.
Dzień wcześniej (żeby była jasność, to też napierdzielało deszczem). Dzwonię do pewnego urzędu, podają na stronie nr infolinii, ale nikt nie odbiera, dzwonię na centralę i mnie informują, że konsultanci mają szkolenie, dlatego nie odbierają. Pytam o inny numer, podają, dzwonię, a tam osoba niby z informacji, niby ma mi pomóc, ale nie umie odpowiedzieć na żadne pytanie. Ona nie wie, to by trzeba było sprawdzić, poszukać, wygóglować (jak bym chciała wygóglować to bym pomacała klawisze na klawiaturze a nie na słuchawce telefonicznej). Niczego się nie dowiedziałam, poza tym, że konsultanci czasami nie odbierają, bo mają szkolenie albo konsultacje bezpośrednie. To, po co jest nr infolinii, po co oni tam są jak ich nie ma, po co na stronie jest wielkimi kulfonami napisane żeby dzwonić w sprawie pytań tylko na ten numer jak nikt go nie odbiera. A jak dobijesz się gdzieś indziej to nic nie wiedzą.
Miesiąc wcześniej, czas myślenia o podatkach, mam pytanie, dzwonię na krajową informację podatkową, wybieram cyferki, słucham komunikatów, wreszcie odbiera człowiek, żywy podobno. Opowiadam, co mi leży na wątrobie i oczekuję odpowiedzi, a Pani na to, że mam się zgłosić do swojego urzędu skarbowego to mi powiedzą, to, po co jest krajowa infolinia, po co jej ktoś płaci, utrzymuje jej stanowisko pracy, zabiera jej cenny czas i każe siedzieć i mówić „nie wiem”, „proszę pytać w swoim urzędzie” w zależności od potrzeb.
I jeszcze jedno, jestem w pracy, siedzę w takim miejscu, że jak ktoś wchodzi do firmy to mnie widzi. Wchodzi jedna gówniara, zagląda, patrzy na mnie, odwraca się i idzie do innej części biura, a kurwa jebane „dzień doby” to gdzie?? Zostawiła koło drzwi swojego chłopaczka, koleś z ciekawości zagląda, obczaja, ale, po co powiedzieć „dzień dobry”. Mój sposób na chamstwo, to ja się witam z tymi pseudo-pracownikami, ale najśmieszniejsze jest to, że nie są tym ani zażenowani ani zawstydzeni a jedyne, co im się maluje na twarzy to „o co ci chodzi dziewczyno”. Czy ja wymagam zbyt wiele? Czy zakichane przywitanie to taki problem?
Koniec wkurwa, a deszcz napierdziela dalej…
Sport to zdrowie, kurwa.
25 kwietnia, 2010, Autor: Księżna PaniPostanowiłam spędzić weekend sportowo. Sprawdzić swoją kondycję, rozruszać kości po zimie, zaczerpnąć pary w płuca. No i co? Ale się na siebie wkurwiłam.
Zaczęłam od małej, jak mi się kurwa wydawało, delikatnej rozgrzewki, w sobotę wieczorem. Jakieś tam przysiady, brzuszki i inne kurwa dziwaczne wygibasy, które człowiek sportowy wykonuje, nie zważając na fakt że wygląda przy tym jak pojebany żałosny głupek. Zeszło mi przy tym jakąś godzinę, bo tyle trwał serial Usta Usta :D
Nieświadoma tego co się dopiero święci, poszłam spać z planem porannych biegów.
Ja pierdole jaka byłam wkurwiona na siebie, jak po kilometrze chyba przebierania równo nogami zaczęłam dyszeć i zwalniać, żeby po niedługim czasie bieg zamienić na spacer z powłóczeniem kurwa nogami.
Nie wspomnę już o wkurwiających spojrzeniach czterdziestoletnich brzuchatych kolesi przejeżdżających obok mnie w swoich wielkich autach (jak mówią, ci w SUVach i kombiakach mają małego ptaka). Jeszcze gnojki zwalniali, bo przecież biegająca babka to w mojej okolicy kurwa ewenement jest. Pewnie sobie frajerzy myśleli w duchu – ona się męczy dla takich jak my. A huj!
No nic. Postanowiłam, że się tak łatwo nie dam. Pomyślałam, że jak trochę popływam, to mi dobrze zrobi i popołudniu poszłam na basen. Ja pierdole jakie to było fantastyczne, tak sobie pośmigać w wodzie! No kurwa czułam się bosko! Do czasu.
Jakieś pół godziny po powrocie do domu zaczął mnie ogarniać jakiś bolesny bezwład, żeby kurwa nie powiedzieć paraliż. Musiałam się z tego wszystkiego położyć plackiem bo każda inna poza wywoływała bóle nieziemskie. Z tego kurwa sportowego zapału mojego wyszło tak, że mogę poruszać jedynie palcami u rąk i gałkami ocznymi. Cała reszta to jeden zajebisty zakwas.
I pomyśleć, że chciałam jeszcze wieczorem pojeździć na rowerze. Ja pierdole, to by się chyba skończyło tragicznie. Mój rower pewnie by mnie pierdolnął do jakiegoś rowu i ani ja oni on nie bylibyśmy w stanie się z tego rowu podnieść…
Kurwa mać, jestem po prostu zajebistą strongmanką!
Wkurwiający kraj ojczysty
17 kwietnia, 2010, Autor: lukasz26stgJak mnie wkurwia ten kraj w którym mieszkamy. Już opowiadam:
Staram sie o kredyt na mieszkanie. Mamy zdolność kredytową. Teoretycznie. Mój jebany pracodawca kombinuje z umowami, ze zleceniem, jakimś jebanym okresem próbnym i innym gównem. Do tego płaci to w jebanych dietach i innych cudach. Dlaczego ten jebany kraj pozwala na takie przekręty? Płace podatki, jestem uczciwy, nawet mandaty płacę jak czasem dostane. Jaką mam za to nagrodę? Mój syn nie dostał się do przedszkola, bo nie ma miejsca. I co dalej? Mam do gdzies oddać czy co? Kurwa staram sie jak mogę ale kurwa juz nie daję rady. Gdzie jest ta pierdolona uczciwość społeczna?? No gdzie? Rodzinom ofiar ostatniej katastrofy proponują po 40 tyś złotych pomocy. OK niech bedzie ale kto pomoże mojej rodzinie, moim dzieciom jak ja gdzieś zginę? No kurwa kto? A twoim dzieciom kto pomoże? W dupie nas mają cały kawał. 96 ofiar razy 40 tys to daje 3 miliony 840 tysięcy złotych i to z Twoich i moich pieniędzy. kurwa juz nie daję rady w tym kraju, staram się jak mogę ale ten kraj zmusi mnie do emigracji. Już raz mieszkałem w innym kraju i zachciało mi się ojczyzny a teraz ona wypina sie na mnie. Kurwa juz nie mogę. Na emigracji nie zawsze jest kolorowo ale może moim dzieciom kiedyś tam będzie lepiej.
Tagi: Dom, kredyt, syn


(oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 8,20 na 10)