Wkurwienia w kategorii: ‘Życie’
…
26 grudnia, 2013, Autor: wojszatWitam !
No i się nazbierało.Moje wkurwienie sięga zenitu…Zaczynajmy :)
Ostatnimi czasy coraz bardziej myślę o życiu.Zaczyna mnie ono coraz bardziej wkurwiać…z kilku powodów.
Na początku chciałem napisać o tym, co teraz się dzieje z kobietami.W tym roku kończę liceum.I gdzie kurwa nie spojrzę, tam laski oszalały…Dla każdej kurwa liczy się tylko gdzie, kiedy impreza, gdzie można się najebać…Takie „skurwienie” nastąpiło wśród kobiet.Zero „moralności”…czułości, delikatności, tego co u kobiet najpiękniejsze moim zdaniem…Laski bawią się mężczyznami, choć w drugą stronę działa to chyba jeszcze konkretniej.Miłe pogadanie z dziewczyną, spotkanie, miłe słowa,komplementy, czułości? Chyba Cię pojebało, idziesz do klubu , najebiesz się i pukasz laskę…Albo jestem jakimś idiotą, albo naprawdę nie ma w tym nic zajebistego? Widzę, co dzieje się na tym jebanym portalu zwanym Facebook, ponieważ go posiadam, choć nie wiem, czy zaraz nie usunę…Po prostu kurwa nie ogarniam wręcz co teraz się dzieje, pełno lasek zachowuje się teraz tak po prostu „kurewsko”, facetów to jednak rajcują takie łatwe laski…mnie jednak nie.I podkreślę, że wcale nie jestem absolutnie samotnikiem ani gościem nie lubiącym zabaw, lubię, ale nie taki „syf”…Czy wy też odnosicie takie wrażenie? …
Chciałem napisać jeszcze wiele innych rzeczy, ale uwierzcie mi, że nie bardzo mi idzie dzisiaj sklecanie wkurwów.O innych rzeczach które mnie wkurwiają napiszę później…
Pozdrawiam.
Tagi: chuj, dziewczyny, dziwki, laski
Święta
24 grudnia, 2013, Autor: FaquśTen wspaniały cudowny czas ! Kiedy rodzina się zbiera i wszyscy jesteśmy w komplecie oraz szczęśliwi. To takie cudowne !
Też to czujecie? To obrzydzenie i syf. Skarlałe ideały i brud w ludzkich twarzach ? Tak, to jest prawdziwa magia świąt. Ten fałsz i zakurwianie bez sensu. Ile razy pluliście na tych, co każą wam robić bez sensu ? Ile ? Nieskończoność razy.
Cały ten syf zaczyna się od początku grudnia. A nawet końca listopada. Pojawiają się ,,hity” świątecznie. Obrzydliwa muzyka bez większego sensu. Potem komercyjny szturm. Te piękne zabawki. A na koniec, zaczyna się presja tradycji. O tak, to jest ten okres, który kocham najbardziej. Trwa jakieś 5 dni przed głównym wydarzeniem. Wtedy ludziom kompletnie odpierdala i ruszają szturmować sklepy. Łażą jak mrówki, utrudniają życie, blokują ruch miejski. Ile w tym jest z tej ,,cudnej” tradycji świąt? Zero. Null. Byle tylko kupić możliwie najdroższy prezent i potem napełnić żołądki i wlać morze alkoholu. I do tego żeby wyglądało jak w tv. Do tego fałszywe życzenia i sztuczne uśmiechy. Oto schemat świąt ,,bożego narodzenia”.
Wkurwia mnie to niemożebnie. Ciśnienie rośnie. Ucisk w uszach staje się nie do zniesienia. Ta wszechobecna komercjalizacja. Po prostu świąteczne rzyganie. Normalnych dni i świętego spokoju w te chore święta życzy wam
Faquś
Zaloguj się!
23 grudnia, 2013, Autor: FaquśNa pewno wam też wpadła gdzieś ta fantastyczna reklamówka, która piętnuje nadmierne siedzenie w necie ,,nastolatków” i odłączanie się od realnego życia. Ja, kiedy ją zobaczyłem, mogłem się tylko zaśmiać. Jakiś gruby cwel siedzący na ławce pierdoli o tym jakie to jest blee i fuj.
Mnie wcale nie dziwi ucieczka z tego świata do jakiegokolwiek innego. Ten świat jest okrutny, pozbawiony perspektyw i demoralizujący. Jak można się dziwić ? Ale widać są takie skurwiele, co mają na uwadze ,,dobro” innych ludzi i pragnie ich wyciągnąć z tego ,,bagna” , żeby natłuc na nich więcej kasy. Grube skurwiele. Śmieszne.
PS kto nie wie o co cho, nie wpisze w YT wyraz o przeciwnym tytule do tytułu tego posta.
Tagi: gówno, Internet, ZjebyWe’re sailing
9 listopada, 2013, Autor: skrycie_zlyNuda. Melancholia. Tak wygląda moje życie.
Wstaję w poniedziałek rano. Zbieram się do.mojej szkoły. Na miejscu wychodzę na debila bo nie umiem kilku rzeczy. Moi co by nie mówić spoko koledzy na przerwach potrafią sobie pożartować i się pośmiać więc udaję dobry humor. Wracam do pieprzonej bursy. Jem gówniany obiad. Odrabiam lub próbuję odrobić lekcje po czym idę na kolację. Potem posiedzę na necie albo ponieogarniam w jakąś grę i do spania.
I tak jest co-kurwa-dziennie od poniedziałku do piątku. To samo. Nic konstruktywnego. Nic nowego prócz nauki i nowych gównianych potraw na obiad.
Na weekend wracam do domu. Też nic miłego. Wszyscy o coś sapią, siostra drze gębę cokolwiek zrobię, ja ciągle śpię nie mogąc wymyślić niczego mądrego do roboty.
Może wyjdę na desperata albo dziwaka, ale zobrazuję to tak; wszyscy jesteście łódkami na morzu. Wszyscy płyniecie w stronę jakiegoś portu, a ja miotam się wśród sztormu i fal na innym akwenie. Sam. Bez celu. Mam ochotę rozwalić się o skały, ale nie mam tyle odwagi by ostatecznie to zrobić…
Dzisiaj już pękłem i wyszedłem z domu gdzieś w las, usiadłem i po ludzku się rozpłakałem. Zdałem sobie sprawę, że do niczego nie dążę…
Nie oczekuję od was zrozumienia. Nie oczekuję też współczucia ani pocieszenia. Zwyczajnie chciałem to napisać.
Tagi: ból, egzystencja, gówniane wszystko, smutek


(oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 9,80 na 10)