Wkurwienia w kategorii: ‘Różności’
Same świnie
27 grudnia, 2012, Autor: Faquś,,Chuje! Świnie! Same chuje! Albo świnie! Dlatego ja cham na wszystko sram i w dupie i jestem sam” – Zmora idealnie podsumowuje życie każdego przeciętnego polaka, w tym mnie(jak ktoś nie zna, to wpisać cham dr hackenbush na tubie). Kurwa, te święta rozpaliły mocniej we mnie nienawiść. Te wszystkie sztuczne reklamy, kłamiące tak mocno o tych pierdolonych rodzinnych uroczystościach. Paskudne uśmiechy…
Kurwa, na chuj ludzie się fałszywie cieszą ? Kurwa, jak widzę te mordy co się śmieją to mnie kurwica bierze. Przecież nikt nie robi tego szczerze. Widzę po mojej cudownej rodzinie, te drobne skrzywienia, kiedy inni się odwrócą. Nawet nie próbuję powstrzymać obrzydzenia. O czym ja tu pierdolę ? Przecież święta są cudowne !
Żyła mi pulsuje jak pomyślę, że za parę dni muszę znowu iść do szkoły. Kurwa, jak znowu mam oglądać tych pojebów to mnie po prostu chce się zabić. Znowu słuchać i patrzeć na ten pierdolony cyrk fałszu i festiwal jebania wszystkich za plecami. Kurwa, tam nikt nie ma żadnej moralności. Ale wy to wszystko wiecie, na chuj to pisać. Też macie te problemy.
Powiem wam kurwa, że mam wyrzutnię petard z rury kanalizacyjnej. I wiecie co ? Jest zajebista! Jeden plus. Wcale nie byłem tak wkurwiony jak rano, to nie fair.
Wkurwia mnie
22 grudnia, 2012, Autor: mikelNiektórzy ludzie mnie tak wkurwiają, że ja pierdolę.
Człowiek potrafi wpierdolić się w takie gówno, że o kurwa. Mało tego, czasami się tak nie chce z tego gówna wychodzić, ze o kurwa. Mimo tego, że jesteśmy w nim po kolana, godzimy się na ten smród i upierdolone nogi, „jakoś to będzie” mówi sobie człowiek.
Chuj, a nie jakoś to będzie. Powinno się wyjść z tego gówna zanim będziemy w nim po uszy i nie pierdolić, że może być lepiej. Jeszcze raz napiszę: chuj, a nie będzie lepiej. No to pora wyjść…
Łatwiej napisać niż zrobić, he.
Korzystając z okazji chciałbym zgodnie już z pewną tradycją megawkurwową życzyć wam wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących świąt i nowego roku, wrzucając tym samym trzeci raz już ten sam obrazek! Chwała megawkurwa (ciekawe czy dobiję do dziesiątki kiedyś? :D )
Świąteczny blender.
22 grudnia, 2012, Autor: ErniJakie to piękne jest uczucie, kiedy już wiesz, że możesz podzielić się swoimi wewnętrznymi rozterkami z resztą rogowaciejącego świata! Więc zapowiadam, nie pojawiłam się tu jednorazowo, ani też po to, aby zakurzyć Wam tu megawkurwa. Nie od tego tu jestem. Można istnieć, ale nie być, ale nie idzie być, nie istniejąc! Taka mała aluzyjka się wdała…
Ale do rzeczy, bo nie lubię owijać w polyester. Witam wszystkich. Powiedzmy, że to jest mój pierwszy wkurw, tamten poprzedni odbierzcie z żartem, dowcipem. Jakie będą moje wkurwy? Nie o kanapkach z szynką, których de facto nie lubię. Będą życiowe, podobne do Twoich, podobne do odczuć, jakie mamy my wszyscy. Będę pisała o frustracji rzeczami materialnymi i tymi, mniej. Będzie grubo, ciężko, niezrozumiale czasem. Będziesz musiał odpalić szare komórki, swój mózgowy parowóz, aby mnie czasem zrozumieć. Ale zapewniam, wszystko to trafi nawet do najbardziej gorejącego adepta, dla początkującego laika, do obcokrajowca. Kumasz? Najpierw to chciałabym podziękować adminowi. Wiesz, chciałam to zrobić zaraz na początku, ale z wyższch względów moje wkurwy nie chciały się dodać, a ja niczym Syzyf patrzyłam, jak kula stacza się w dół, a mój wpis zniknął gdzieś w przestrzeni niezapisanych neuronów komputera. To wkurwiało, oj bardzo. Ale w końcu jestem. Ów człowieku, adminie, dziękuję ci za tak szybki odzew i wprowadzenie mnie w waszą społeczność (nie brzmi jak secta?). Zapowiedziałeś, abym nikogo tu nie obrażała i trzymała poziom. Człowieku, nie lubię się chwalić, ale po prostu zawsze trzymam poziom i klasę… Nawet jak przeklinam, to jest to zrobione dobrze, z nutką mięty. Tak więc nie wątp w swojego nowego scenarzystę. ;) Pół żartem, ale pół serio. Posłuchaj…
To co dziś tu napiszę, pewnie i Tobie odbija się już czkawką. Nerwówka przedświąteczna, ale przede wszystkim, zgrywana radość, roztocza przyjaźni, wiatry życzliwości. Nieuchwytne, ulotne i fałszywe. Powiem krótko… Nie, nie włączam telewizji. Nie, nawet nie siedzę na kompie, ale wychodzę na dwór, do sklepu i co widzę? Z każdej strony brzęczy mi „Merry Christmas” – sąsiada z jokerową, pokerową miną. Sprzedawczyni, życzy mi dużo zdrowia, kaszląc na mnie co rusz i próbując z gracją po cichu oderwać sobie flegmę z tylnej ściany gardła. Przypadkowo spotkana koleżanka, życzy mi dużo radości, a ja patrzę, jak odchodzi z depresyjną miną. Wigilia w pracy? Hej, sporo zarobków! Ale umowy ci nie przedłużymy… To może wygranej w totka? Eh, to nic, że nie masz na kupon… Wszystko się ułoży… A więc i tego nie jesteś pewien. Co ja na to? Powiem wprost, mam życzenia dla każdego. Aktualne, pewne – nie jak koniec świata, który mnie jakoś dziwnym trafem ominął… Życzę Wam „Kevina samego w domu”, zdrowia, jeżeli uda Wam się na nie zapracować polską krajową, pluchy na dworzu w poniedziałkowe „Last…”, miłości do samego siebie, bo jedynie taka jest w pełni akceptowalna i… i sylwestra z Polsatem! W najoczywistszej, naszej polskiej wersji.
Z życzeniami, wkurwiająco – Erni. I to niejednorazowo.
Chuj mnie strzela.
22 grudnia, 2012, Autor: ErniPo prostu kurwa sprawdzam, czy mogę dodać wpis. Jak tak, to dodam, bo ni chuja inaczej nie mogę. Czyżby kurwa poszło? No nie wierzę, nie wierzę! Próbowałam chyba 40 razy coś opublikować i jak na złość mnie stąd wykur*… powiedzmy, że – wiało. Dzięki bardzo drogi losie, teraz mam możliwość wylania swoich smutków i żali! Yeah. Do zobaczenia. Mam nadzieję, jeszcze dziś!




(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 8,71 na 10)