Wkurwienia w kategorii: ‘MegaWkurw dookoła świata’
Piękna Hiszpania
30 stycznia, 2015, Autor: Letalne PrącieAre You OK ? – Kuuuuuuuurwa, NIE !!!!!
8 września, 2014, Autor: drHouseStoję, silnik równomiernie z chrapliwym – charakterystycznym dla diesla pomrukiem pracuje na wolnych obrotach. Przez otwarte okno słychać typowe dla centrum miasta dźwięki. Mnóstwo innych samochodoów dookoła, gdzieś grająca muzyka, chyba gdzieś za mną ktoś prowadzi dość głośną rozmowę przez zestaw głośnomówiący, bo mogę dokładnie zrozumieć o czym jest rozmowa. Jest przyjemne letnie popołudnie. Z daleka widzę, że chyba w tej turze zmiany świateł się nie załapię i będę musiał poczekać do następnej. Ale co tam – mam czas. Nie jestem wkurwiony, jestem wyjątkowo zrelaksowany, jakby był piątek. Włączyłem radio i podłączyłem telefon. Puściłem ścieżkę dźwiękową z NFS i zamknąłem oczy. Zacząłem sobie przypominać sceny z filmu, zaczynałem odpływać, gdzieś w dali słyszałem swój silnik i cały świat dookoła mnie. Oczywiście czujność pozostała. Wiedziałem, że za jakieś 2,5 minuty będę musiał podjechać o kolejne kilka metrów do przodu. Dałem sobie jeszcze kilkanaście sekund medytacji…
-Puuuuiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii !!!!!!!!!!
Kurwa jebana mać !
Jakbym kurwa zajebał łbem o sufit !!! Od razu cały urok prysł, wszystko jakby nagle zniknęło, a na domiar złego miałem poczucie jakby diva operowa wydobyła ze swego gardła najwyższe C i kilka centymetrów od ucha testowała swój głos.
Pierdolone wozy policyjne…. Czy ich jebie po głowie – się pytam ? Podjeżdżają do samochodów w korku i dopiero tuż przed nimi zapierdalają syreny. Do tego tutaj – czyli w UK są to kurewsko, piździewsko wysokie tony. Ponadto z pewnością są to najgłośniejsze syreny jakie kurwa w życiu słyszałem (jeśli byłeś w UK to wiesz o czym piszę). Na dokładkę, Ci co czytali moje inne posty wiedzą, że mam nadwrażliwy słuch i takie ”wstrzyki” dźwiękowe przyprawiają mnie o zawał mózgu.
Jakbym właśnie wyciągał sobie drzazgę igłą to na pewno bym przepierdolił palec na wylot. Zastanawiam się jakbym był kobietą i robił to co one mają w zwyczaju robić w samochodzie – czyli kurwa odprawiać rytuał make up-u – wówczas albo wpierdolił bym sobie grzebień od maskary w oko, połknął szminkę albo w najlepszym wypadku naszkicował jakąś abstrakcję na twarzy.
Ja pierdolę – stanowczo nie polecam !
Na deser :
Gdy już zjechałem aby zrobić miejsce policji ujrzałem ową angielską uprzejmość. Mianowicie ów policjant mijając mnie z uśmiechem na twarzy i wyszczerzonymi kłami powtarzał ”THANKS” ….. no kurwa ! Człowieku ja prawie tutaj na zawał zszedłem a Ciebie to bawi ?!
Podejrzewam, że gdyby w UK była nadal utrzymana kara śmierci, to chwilę przed egzekucją kat podchodziłby do skazańca i tym pierdolonym uśmieszkiem zapytał :
– are You OK ?
Wasz dr House
„Zagubione” klucze jabłkiem niezgody
23 stycznia, 2014, Autor: Szturmierz92Wstaje. Godzina 6 rano, wypełniam powierzone mi obowiązki, wracam do domu, zaparzam pierwsza herbatkę odpalam pierwszego szluga, myje gary z poprzedniego dnia, sprzątam itp. Ok godziny 9’tej stwierdzam że jestem śpiący i mam wyjebane idę się zdrzemnąć. Wstaję o 11’stej siadam przed kompem, lewie zdążyłem wyciągnąć z kieszeni zapalare JEB telefon.
„Ej kurde, zgubiłam klucze w pracy, musisz mi przywieść te zapasowe jak kurwa najprędzej „w te pady” bo za godzine mam dentystę i się nie wyrobię. Są –
-Dobra, wiem gdzie są! Jak to kurwa zgubiłaś klucze, patrzyłaś w torebce?!
-No patrzyłam kilka razy, i ludzi w robocie pytałam i w ogóle, no kurwa niema, wyparowały chyba, albo nie wiem co… :(
-Ja pierdole, dobra, ja się ubieram/ – no tylko weź szybko bo…/ dobra kurwa, czekaj. A chuja, kluczy do domu nie mam, a otwarty jest! D:
– No to chuj, Boże ja muszę mieć te klucze (pierdolenie pierdolenie), nic się nie stanie, trudno.
Chciałbym zaznaczyć, że do centrum, gdzie dzisiaj musiałem zapierdalać mam jakieś 20 min. metrem, nie wliczając w to spacerku na stację kurwa.
-/telefon/ – myślę sobie chuj, może znalazła i dzwoni.
-No i gdzie jesteś (byłem jeszcze w domu)
– Idę, już idę no…
-Dobra to dzwoń jak będziesz na miejscu, to ja tam wyjdę do ciebie, tylko szybko okey?
– No.
Tak więc mieszkanie zostawiłem otwarte, żałośnie pogmerałem przy zamku, że niby drzwi zamykam i zabrałem dupę w troki. Biegusiem pokonałem trasę z osiedla na stację, wtem kurwa połapałem się że najprawdopodobniej nie mam kasy przy sobie, a poza tym nie znam przecież kurwa niemieckiego, więc jak kupić bilet? Przystanąłem, kilka głębszych wdechów, mrucząc pod nosem obmacałem się po kieszeniach… Portfel na moje szczęście był w kurtce, a w raz z nim, nie wiem kurwa skąd 10 OJRO. Okey, wbijam na ta stację, szukam automatów do wydawania biletów,
– o kurwa jest.
podchodzę zatem, a moim oczom ukazuje się kurwa niemieckojęzyczne pierdole czerwone pudło, z 15calowym (tak przypuszczam) wyświetlaczem. Chuj, wciskam cokolwiek i czekam aż podajnik, gdzie wkładasz pieniądze, zacznie mrugać na zielono. Czekam kurwa, czekam, wciskam kurwa wciskam i chuja rzecz jasna. Po jakiś 5 straconych minutach, zabłysnąłem inteligencją. Zobaczywszy wbite w ścianę pomieszczenie, oddzielone od zatłoczonej stacji pancerną (chyba) szybą, a w nim dwie starsze panie w morzu papierzysk i innego gówna. Pierdole myślę, idę! Ściskając w ręku banknot przypuściłem szturm na owa placówkę. Kasa jest, pisze „tikets” no to kurwa dobra nasza. Jako że nie znam niemieckiego, o czym już wspominałem, grzecznie stanąłem przed szybka i pozwoliłem dokonczyć ożywioną dyskusję obu paniom. Serce waliło mi jak przed sprawdzianem z matmy, w głowie układałem z pozoru prostą regułkę „one tiket please” w nadziei że mnie zrozumie. Zrozumiała. Nie śpiesząc się zbytnio, wydała mi bilet, skrupulatnie wyliczyła resztę i z prtzyszywanym uśmiechem wycedziła „ałwidersejn”. Równie sztucznie uśmiechnąłem się w trakcie zgarniania pieniędzy z blatu i popierdoliłem na właściwą stację. Słyszę szum wagonów i charakterystyczny dźwięk dobiegający z głośników – tak kurwa odjechał mi skurwysyn jebany w dupę zaraz przed nosem…
-Kurwa jebana mać!
Powiedziałem zdaje mi się nieco głośno. Od następnego pociągu dzieliło mnie 3 minuty. 3 najdłuższe minuty mojego smutnego życia kurwa. Chęć zapalenia papierosa już dawno nie była tak silna jak wtedy, ale wolałem się powstrzymać, niż dostać mandat w obcej walucie. Tłum powoli zaczął napływać, zrobiło się gwarno, kolorowo kurwa i różnojęzycznie – zdałem sobie sprawę, jakim kurwa dobrym jestem człowiekiem, że stać mnie na takie wyrzeczenia. Nienawidzę tłumów, kurwa, no ale niestety, siła wyższa, tak próbowałem sobie to tłumaczyć. Wsiadamy, oczywiście walka o miejsca, osobiście postanowiłem popierdolić ta hołote i nie wdawać się w prymitywne gierki, ale Bóg mnie chyba trochę pożałował i stało się tak, że bez większego trudu znalazłem wolne miejsce. Jadę, oczywiście już po dwóch przejechanych stacjach, wagon pękał w szwach, postanowiłem mieć wyjebane, więc wbiłem głowę w okno, za którym przewijała się (jak że ciekawa wtedy) czarna otchłań wiedeńskich tuneli. Dojechałem. Dzwonie:
-No dobra jestem, kieruj mnie teraz bo za chuja nie pamiętam jak się tam szło!
-Cały czas prosto, po schodach do góry, nigdzie nie skręcaj tylko do góry, aż wyjdziesz na rynek obok Katedry
-No dobra.
Ton głosu mojej rozmówczyni był już wtedy nieco spokojniejszy niż przed 30’stoma minutami, zasiało to we mnie ziarno niepewności… Nie bez powodu kurwa. Pokierowany głosem z telefonu w szybkim tempie wstawiłem się pod budynkiem, gdzie miało dojść do wręczenia rzeczonych kluczy.
-no to okey, ja się przebieram(!) i zaraz będę.
-okey…
Myślę sobie, ale kurwa, zaraz! Jak to „ja się ubieram”. Przecież nie masz kluczy, do szafki, które były Ci niezbędne, z którymi to jadę kurwa przez pół pierdolonego miasta, z językiem na brodzie łamię swoje antyspołeczne bariery i walcząc z nałogiem, zimnem i tłumem, więc kurwa o chuj tu chodzi. Wreszcie odpaliłem szluga, w głębokiej konsternacji czekam na dalszy rozwój sytuacji. Zgasiłem peta, podnoszę głowę, jest.
-Cześć, dobra masz te kurwa klucze zasrane.
-No okey, dzięki. Tylko że wiesz co jest najlepsze?! :D
Nie śmiałem nawet zapytać, bo przeczuwałem co mnie kurwa czeka.
-Znalazły się kurwa, w gabinecie, ten kolega, co chciał Cię strasznie poznać, no wiesz ten Serb, no to odniósł je do „biura rzeczy znalezionych” :D
Kurwa, nie znam słów by opisać, jak bardzo się w tamtym momencie kurwiłem. Na prawdę, często się wkurwiam, ale dziś granica została przekroczona, grubo kurwa przekroczona! Dlatego też, a żeby nie rozpierdolić czegoś w moim pobliżu tymi słowy kończę. KURWA PIERDOLONA MAAAAAAAĆ!
Tagi: bilety, dużo ludzi, klucze, stacja, ubahn, wieden, zimno
Wkurw Austriacki vol.2
24 września, 2013, Autor: Szturmierz92Po mojej dość długiej nieobecności na MW, przyszedł czas na powrót, co zaakcentuję nowym wkurwem. Los znowu poprowadził moje ścieżki za granicę. Obecnie wegetuję w Wiedniu, gdzie co dzień przyszło mi wkurwiać się jeszcze bardziej, niż w naszej kochanej Ojczyźnie. Od jakiegoś miesiąca ja i część przebywającej tutaj rodziny(siostra, jej mąż i siostrzenica – chuj z tym w sumie), zmagamy się ze znalezieniem mieszkania na wynajem. Miesiąc to sporo czasu, w Polsce na 100 % coś by się znalazło i nie ważne czy jesteś studentem, kawalerem czy masz trójkę dzieci i psa. Po prostu szukasz, znajdujesz odpowiednie dla siebie pod względem ceny, ilości pokojów i umiejscowienia – spisujesz umowę i gotowe. Ale nie tutaj kurwa, nie w Wiedniu, stolicy tego jakże „mocarnego i elitarnego” państwa. Nie wspomnę już o tym, że przyjezdnych z bliskiego wschodu, czarnych i żółtych, polactwa i „jugoli” jest więcej niż rdzennych mieszkańców tych ziem. Turki maja tutaj azyl polityczny a lewactwo wdziera się drzwiami i oknami na wieść zbliżających się wyborów do parlamentu. Mimo powszechnego upadku moralności, godności i pierwotnego założenia europejskości, jako kontynentu od zarania dziejów rasy białej tym zaborczym skurwysynom wydaje się że nadal stoją ponad innymi rasami. Nomen omen Hitler urodził się w Austrii. Swoją wyższość, którą na własne życzenie stracili już dziesiątki lat temu, próbują pokazać na każdej możliwej płaszczyźnie życia publicznego i relacji między ludzkich. Dobra, bo zaczyna się robić nudno. Konkretnie chodzi mi o to, ażeby wynająć tutaj mieszkanie nie wystarcza dobre chęci i trochę grosza, (a tak na dobrą sprawę centa). Od miesiąca dzień w dzień siostra sprawdza pierdolone oferty mieszkań. Nie ma mowy, żebyś wynajął 3 pokojowe mieszkanie za cenę poniżej 500 euro miesięcznie. Ceny za taki „rarytas” oscylują od 550 – do ponad 700 „ojro” za 3 pokojowe mieszkanie! Ale to nie kurwa koniec, bo żeby wynająć takie gówno potrzebujesz dużo, dużo więcej szmalu. Czynsz, to jeszcze chuj! Kiedy to zdołasz dopchać się do jakiegokolwiek miejsca zakwaterowania, mimo 2 krotnego czynszu na „dzień dobry”, płacisz kaucję i prowizję. Obie kwoty są uzależnione od widzimisie właściciela kurwa. I tak za np. 2 pokojowe mieszkanie z oddzielną kuchnią i łazienką jednorazowo musisz wypierdolić ok. 3/ lub 4 tysięcy EURO kurwa! Skurwysyny pierdolone. Niejednokrotnie jest tak, że jeśli masz dziecko, mimo że mieszkanie jest 3 pokojowe, ni chuja nie wynajmiesz, bo właściciel nie życzy sobie obecności gówniarza, w mieszkaniu, za które i tak płacić mu będziesz Ty kurwa, a nawet w razie gdyby rzekomy gówniarz coś spierdolił, to nie bez powodu wpierdalam 2 tysiące kaucji czy chuj wie jak to się nazywa, na pokrycie ewentualnych szkód. Kurwa, mój brat, który w tym roku wypierdolił na studia do Rzeszowa – wynajął z kumplami mieszkanie w dwa tygodnie, a ja siedzę tu i pierdole się z tym od miesiąca! Nie wiem kurwa, czy Ci ludzie maja za dużo hajsu do kurwy?! Są kolekcjonerami pustych kurwa mieszkań?! Kurwa, chuj mnie już trafia powoli, tym bardziej że data mojego wyjazdu jest pośrednio uzależniona od kurwa znalezienia tego pierdolonego mieszkania. Kurwa przebierają kurwy pierdolone austryjackie w ofertach z uśmiechem na plugawej mordzie i decydują kogo obdarować zaszczytem wpłacania co miesiąc grubych stów na ich konto, w zamian za pierdolone mieszkanko kurwa. Kurwa oczywiście nie obyło się bez polactwa, które to by rodakowi dopierdolić zrobi wszystko. Siostra pytała koleżanki – tam poznanej, czy nie mogła by jej pomóc w znalezieniu kurwa jebanego mieszkania, bo chuj ją już trafia i każdego kto ma z tym cokolwiek wspólnego. Pomoc miała wyglądać tak, że w czasie gdy moja siostra pójdzie na jedno mieszkanie, by zapisać się na listę kurwa zainteresowanych, wspomniana koleżanka, miała iść na drugie mieszkanie i zrobić podobnie w imieniu mojej siostry. Ni chuja, a to dlatego ze tamto mieszkanie było wyposażone w kominek, o którym od zawsze ta koleżanka marzyła. Nie wiem jaka była wymówka, ale w każdym bądź razie w ten dzień, akurat nie mogła, choć jak wspominała dzień wcześniej, „będzie miała wolne”. Inna z kolei historia z naszymi rodakami w roli głównej to mieszkanie do remontu, krzywe ściany, zapadła podłoga, brak łazienki i kuchni, którą to trzeba było by na własny koszt wybudować oraz uwaga gwóźdź programu – okres do rozwiązania umowy 5 kurwa lat! – No chyba kogoś kurwa ostro popierdoliło. Plan jak zakładam był taki, żeby frajer wynajął mieszkanko, wyremontował je a po 5 latach niech wypierdala na zbity pysk. Przecież za wyremontowane mieszkanie można by wziąć dużo więcej niż za rozpierdalająca się ruderę – inwestycja kurwa a’la „polactwo szaleje za granicą”. Ja pierdole chuj z tym wszystkim…
Jeszcze zachciało mi się w obliczu emigranckich wspomnień i przemyśleń, pisać do wielkiej miłości z przeszłości. Nie wiem kurwa na co ja liczyłem, wiedziałem że ma chłopaka, własne życie itp, ale mimo kurwa to musiałem napisać, bo inaczej bym się kurwa chyba zesrał. Teraz robię za „ramię wsparcia”, na którym to za każdym pierdolonym razem dzieli się ze mną wrażeniami, smutkami, rozterkami jakie dostarcza jej ten wspaniały związek, kurwa. A ja siedzę jak zjeb i udaję szczęśliwego, jakie to kurwa żałosne! Czasem jestem tak popierdolony, że sam siebie zadziwiam…
3majcie drodzy moi!



(oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,83 na 10)