Wkurwienia w kategorii: ‘Chujowo’
Gruba krowa
14 stycznia, 2014, Autor: KistosIdę sobie szkolnym korytarzem do szatni, wbijam, daję numerek i czekam na kurtkę. W tym czasie stojąca nieopodal swoich koleżanek gruba cipa z pryszczami na ryju i odrostami we włosach zaczęła się naśmiewać z mojego stylu chodzenia. Że niby się wożę, i zaczęła parodiować. Zignorowałem to ze względu na obecność nauczyciela którego szanuję.
Ale kurwa, brzydka szmata parodiująca mój krok. Fakt, chodzę z głową podniesioną do góry, twardo, trochę zarzucam barkami jak pozerzy, ale to przez rozbudowanie mięśni pleców. A taka kurwa której koleżanki ślinią się na widok sylwetki typu V robi sobie jaja.
Nie uważam się za nie wiem kogo, mam w sobie pokorę. Ale wkurwa mnie jak kupa gówna nie mająca w życiu dość siły by coś z sobą robić próbuje mnie oceniać lub robić sobie ze mnie jaja.
Pierdolony braciszek
4 stycznia, 2014, Autor: SzakalakaSprawa ma się tak: od pierdolonego miesiąca mój jedyny, najukochańszy i doskonały braciszek mnie wkurwia. Nosz ja pierdole ile można wytrzymać. Ledwo otworzę z rana oczy to chuj już na dzień dobry mi podnosi ciśnienie. Miesiąc temu zwolnili go z pracy, więc nudzi mu się kurwa, a zamiast szukać roboty to mnie wkurwia. Ostatnio to jest kurwa jakieś pierdolone apogeum tego wszystkiego. A najgorsze jest to, że przez wstrzymany remont muszę dzielić z nim pokój.
Dajmy przykład z jednego dnia jak to wygląda:
Godzina 8:00 Szakusia wasza jakże kochana wstaje i pomijając nieistotne rzeczy wychodzi na miasto zrobić zakupy. Wracjąc do domu czekają ją 2 wspaniałe opcje co zastanie w domu:
a) brat już wstał;
b) brat już wstał i właśnie sprząta swoje włoskie burdello w pokoju;
Moi kochani to jest oczywiście kurwa pierdolony żart, ponieważ spójrzmy jak jest naprawdę:
a) brat śpi do godziny 12;
b) brat wstał i podkręca głośność wieży na największą moc, nie sprzątając syfu;
Nosz kurwa jebana… Opcja a) jest jeszcze znośna bo jego mordy nie widzę, ale b) doprowadza moją nędzną duszyczkę do kurwicy. Mówię mu „ścisz to”, ale braciszek ma to w dupie kurwa i się głupio śmieje. Dopiero zaczyna swoje wyjce wyłączać jak pójdzie 789 obelg w jego kierunku.
Lećmy ciąg dalszy mego wspniałego dnia. Szakalaka bierze się do roboty, a w tym czasie co belzebub robi? Siedzi kurwa przed laptopem i gra w te pierdolone, nudne gry i marudzi jakie to kurwa lagi są. Chuj, wytrzymię jakoś, sama wszystko porobię co trzeba, nie będę się pierdolca o nic prosić. Wołam go na obiad i czego mogę się jak zwykle spodziewać?
O to 2 kolejne opcje:
a)brat przychodzi do kuchni i wpierdala obiad;
b)brat przychodzi do kuchni i wpierdala obiad uprzednio deklarując, że pozmywa;
Błąd kurwa! Otóż jest tak:
a) brat przychodzi po 20min i marudzi, że obiad jest zimny;
b) brat przychodzi i pierdoli dlaczego mu nie nałożyłam na talerz, a następnie znów pierdoli jaki to obiad jest niedobry (mimo iż bierze dokładki, bo to przecież nienażarta świnia);
Następnie, gdy Szaka spełni obowiązki domowe chciałaby się spokojnie położyć i zrelaksować, ale nie! Kochany braciszek bawi się w pierdolonego kontrolera. Patrzy mi przez ramię do kogo piszę sms-a, pierdoli mi, że film który oglądam jest popierdolony, że mam wstać i mu kawkę zrobić (hahahahahahahaha(…)hahahahaha no chyba nie), po czym siada obok mnie i ogląda film co chwila mnie szturchając. Chuj usiądę się gdzie indziej, siadam a ta kurwa pierdolona się głupio śmije. O co chodzi mu kurwa?! Ale chuj, lećmy dalej. Wieczorem Szaka siada przed lapkiem i to samo kurwa. Patrzy mi z kim rozmawiam, co robię, wrzeszczy, że nie ma internetu. Nosz kurwa czy on przechodzi menopauzę czy co? Jednego dnia nawet nie miałam nerwów to mu o mało nie wpierdoliłam… Nawet matka zaczęła mu mówić, aby ogarniał za robotą, ale gówno oczywiście z tego wychodzi. Ten chuj jebany woli kurwa siedzieć i napierdalać w jebane gry. I tak kurwa nie od rana do wieczora, ale ten pierdolony kretyn budzi mnie w nocy, po to aby mi powiedzieć, że on już idzie spać. Na chuj kurwa ja się pytam mnie budzi? Buzi kurwa w czółko chce na dobranoc? Mam lepszą ofertę. Pięść kurwa.
Starczy na dzisiaj, bo ten chuj już mnie wkurwia.
I pamiętajacie, że:
DZIEŃ BEZ WKURWIENIA TO DZIEŃ STRACONY!
Pozdrawia was wkurwiona Szakalaka
Tagi: kupa jeża…
26 grudnia, 2013, Autor: wojszatWitam !
No i się nazbierało.Moje wkurwienie sięga zenitu…Zaczynajmy :)
Ostatnimi czasy coraz bardziej myślę o życiu.Zaczyna mnie ono coraz bardziej wkurwiać…z kilku powodów.
Na początku chciałem napisać o tym, co teraz się dzieje z kobietami.W tym roku kończę liceum.I gdzie kurwa nie spojrzę, tam laski oszalały…Dla każdej kurwa liczy się tylko gdzie, kiedy impreza, gdzie można się najebać…Takie „skurwienie” nastąpiło wśród kobiet.Zero „moralności”…czułości, delikatności, tego co u kobiet najpiękniejsze moim zdaniem…Laski bawią się mężczyznami, choć w drugą stronę działa to chyba jeszcze konkretniej.Miłe pogadanie z dziewczyną, spotkanie, miłe słowa,komplementy, czułości? Chyba Cię pojebało, idziesz do klubu , najebiesz się i pukasz laskę…Albo jestem jakimś idiotą, albo naprawdę nie ma w tym nic zajebistego? Widzę, co dzieje się na tym jebanym portalu zwanym Facebook, ponieważ go posiadam, choć nie wiem, czy zaraz nie usunę…Po prostu kurwa nie ogarniam wręcz co teraz się dzieje, pełno lasek zachowuje się teraz tak po prostu „kurewsko”, facetów to jednak rajcują takie łatwe laski…mnie jednak nie.I podkreślę, że wcale nie jestem absolutnie samotnikiem ani gościem nie lubiącym zabaw, lubię, ale nie taki „syf”…Czy wy też odnosicie takie wrażenie? …
Chciałem napisać jeszcze wiele innych rzeczy, ale uwierzcie mi, że nie bardzo mi idzie dzisiaj sklecanie wkurwów.O innych rzeczach które mnie wkurwiają napiszę później…
Pozdrawiam.
Tagi: chuj, dziewczyny, dziwki, laski
Omerta
12 grudnia, 2013, Autor: PinioJak niektórym wiadomo, Omerta to zmowa milczenia. I właśnie chyba ze swego rodzaju Omertą mam do czynienia, z tym, że w dość dziwnym przypadku, przez który wyszła nieprzyjemna sytuacja. Otóż jakiś czas temu, siostra robiła sobie jakieś badania itp. Po kilku dniach mama mi powiedziała, że jedzie zawieźć siostrę do szpitala na jakiś zabieg, że pewnie jutro wyjdzie. Wyszła po 2 dniach. Pytałem kilka razy mamy co jej jest, mówiła coś tam, że nic poważnego, gdy pytałem jak się czuje po zabiegu, było, że wszystko ok, tylko, że trochę obolała. I dzisiaj siostra pisze do mnie z wyrzutami, że jej nie odwiedziłem, że miała 5cm nowotwór wycinany, operacja 1h20min pod narkozą. Ja w ogóle WTF, matka mówiła, że tylko jakiś prosty zabieg. Siostra na mnie obrażona, mimo, że jej powiedziałem jak sytuacja wygląda. Fakt, mogłem zadzwonić do niej nawet myśląc, że miała jakiś prosty zabieg, ale czy do kurwy nędzy nie można było mi od razu powiedzieć? Od razu przypomniała mi się sytuacja z moim Św. pamięci Dziadkiem. Sytuacja była podobna, fakt, że byłem wtedy gówniarzem, miałem może z 7 lat. Ale tez było, że dziadziuś troszeczkę chory jest itp. Pojechałem na zieloną szkołę, wracam a tu mi mówią, że on nie żyje. Tego, że przez rok miał raka, dowiedziałem się chyba 3 lata później…



(oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 9,80 na 10)