Archiwum dla 2010
Kapryśny maj
6 maja, 2010, Autor: KirciaOd kiedy zaczął się maj to zawsze musi się chmurzyć i lać. A jeszcze tydzień temu pomyślałam sobie, że posadzę warzywka w ogórdku. Może wy też chcecie posadzić lub posadziliście? Ja w tamtym roku nie sadziłam. W sobotę miałam kamyczki pozbierać i inne drobiazgi, ale jednak zaczęło kropić i nie dokończyłam roboty. Myślę, że poczekam sobie, a tu kurwa co?! Ciągle się chmurzy lub pada. Teraz to taka pogoda jest, że nawet dupy się nie chce ruszać na podwórko, bo ciągle chłodno i tak jest od paru dni. Albo jak chcę wyjść to zaczyna padać. Nie wiem jak u was jest. Jednak słyszałam, że na południu ma być parno i często będą burze. I tak wkurw mnie bierze. Piękny miesiąc, a tu nic nie można zrobić teraz.
„Polski” sklep „Piotr i Paweł”
6 maja, 2010, Autor: AfricanDevilKilkanaście dni temu spotkałem się z dawno nie widzianym znajomym.
Zaczęło się od tematów błahych, skończyło na ciężkich.
Nie będę tu przytaczać całej rozmowy, w każdym razie wyniknęło z niej,
iż ukryty w krzakach premier Putin grzał z obu luf ZSU-23 do nadlatującego polskiego samolotu, a potem, kiedy ów spadł, premier w asyście stu agentów FSB dobijał tych co przeżyli, wysysał dane z laptopów i komórek ofiar, grabił im kieszenie, a w przerwach dzwonił do naszego premiera ze słowami – udało się! Potem nasłuchałem się jakiś dziwnych pseudo – patriotycznych pogadanek itd…
Nie miałem zbytniej ochoty ze zwichrowanym politycznym impotentem
i strategicznym analfabetą rozmawiać, ale na koniec okazało się, że jakimś tam patriotą w jego oczach jestem , bo kupuję przede wszystkim rzeczy z napisem „made in Poland”. Kolega jednak do końca nie był przekonany
co do mojego patriotyzmu zakupowego, albowiem zazwyczaj robię zakupy
u zachodnich krwiopijców.
– Trzeba wspierać polskie sklepy! – powiedział na koniec, żegnając się.
– Ja kupuję tylko w „Piotr i Paweł”!
Ponieważ nie tak dawno to cudo otwarto w mojej aglomeracji, wybrałem się tam. Sklep z zewnątrz, rzeczywiście prezentuje się w miarę atrakcyjnie, choć i tak jest to zwykła prostokątna, blaszana buda. Sklep zbudowano obok firmy, która zajmuje się sprowadzaniem prezerwatyw, reklamują je dwa samochody – wielki, sztucznie uniesiony do góry Hummer i Smart z przyczepą. Zastanawia mnie to, czy to chodzi o rozmiar, czy tez..? J
Coż… Moje dywagacje przerwało wejście do sklepu.
W środku błysk aż miło. Wszystko elegancko poukładane, czyściutko, super.
No – pomyślałem – Do tej pory jedynie Polomarket trzymał poziom polskich sklepów, ale ci widać są lepsi.
Od dzisiaj będę kupował tylko w polskim sklepie! – postanowiłem i ruszyłem między półki w poszukiwaniu promocji. A mordę przy tym mam zawsze zaciekawioną jak kocur, co zagląda do starej, drewnianej komórki w poszukiwaniu chętnych samic!
Ruszyłem! W prawo! W lewo! Promocje! W lewo!
Po kilkunastu metrach sklepowej ganiatyki morda mi zrzedła, zupełnie jak
małemu Kaziowi, któremu obiecali na komunię rower górski, a dali mu paczkę czekoladek i kazali zamknąć mordę.
Jak się okazało, cen atrakcyjnych tu nie ma – pomyślałem żałośnie, porównując je w myślach do innych sklepów.
Trzeba się poświęcić! – pomyślałem, dumnie wypinając pierś do przodu
i nie bacząc na ryk przerażenia w kieszeni chwyciłem pierwszy towar – Sałatki!
Oglądam dokładnie – bo zawsze tak robię i co? Made in Germany.
Cóż. Nie chcę nikogo obrażać, ale niemieckie wyroby spożywcze w głównej
mierze według mnie nadają się do pasienia zwierząt hodowlanych.
Następna z półeczki. Z tuńczykiem. Uwielbiam!
Kurwa, na widok ceny mordę mi wykręciło i od razu ją odłożyłem.
Trzecia. Grecka z serem feta. Producent? Made in Germany. Kurwa.
Zmieniłem kurs i uderzyłem w inną stronę.
Jogurty! Mleczne desery! Prawdziwa gratka dla smakosza mlecznych rozkoszy! Morda mi się zaśmiała, jak pacjentowi szpitala psychiatrycznego, któremu kolega do kieszeni nasrał. Biorę!
Waniliowy! Uwielbiam wanilię i jakby w Polsce rosła, to nasadziłbym sobie cały las i co dzień pakował w niego mordę, pracując nochalem jak wilk, kiedy pazurami grzebie, żeby spod ziemi kość wydostać.
Waniliowy! 400g! Wyprodukowano w Unii Europejskiej. Malutkimi literami Niemcy. Następny – bananowy. Wyprodukowano w Niemczech. Deser puszysty – wyprodukowano w Belgii. Kurwa!
Polskie też były. Najmniejsze, w najbrzydszych opakowaniach, jakby ze
wstydem ukryte wobec pięknych braci.
Zmieniłem kurs. Omiotłem wielką chłodnię z napisem – wspaniałe, staropolskie przysmaki. Ponad połowę jej zawartości stanowią produkty firmy Zimbo – z Niemiec. Czyżby już zaczęli pisać nową historię?
Zanim naszły mnie podejrzenia, czy aby Mieszko Pierwszy nie był volksdeutschem, przeszedłem się jeszcze kilka chwil po sklepie.
Fasolka szparagowa made in Austria, marchewka z groszkiem made in Belgia… Wyprodukowano we Włoszech, w Niemczech, we Francji, w Chinach..
Cóż, kupiłem sobie jakąś przyprawę, żeby nie wyjść z pustymi rękoma, wyszedłem przed sklep, splunąłem na niego i wsiadłem do mojego samochodziku made in Japan na benzynie made in Poland i częściach zamiennych made in najbliższy tani szrot.
Pojechałem sobie do kapitalistycznego, podłego, wstrętnego, niepatriotycznego Carrefoura. Kupiłem kilkanaście dobrych rzeczy, z których znacząca większość miała znaczek „wyprodukowano w Polsce”.
Kiedy w domu zajadałem sobie polski jogurt, pomyślałem o moim koledze,
pseudo-patriocie i kierownictwie sklepu Piotr i Paweł i zażyczyłem im nagłej, niezapowiedzianej, niemożliwej do powstrzymania biegunki na ważnym spotkaniu biznesowym z dostawcami towarów. I wymarzyłem sobie, że mają na sobie jasne, lniane spodnie J
Ojczyzna braterska!
6 maja, 2010, Autor: MiroWitam!
http://wiadomosci.onet.pl/2165953,11,1_mln_650_tys_podpisow_zwyciestwo_jest_w_zasiegu_reki,item.html
Zaraz mnie chuj strzeli! Oto kontynuacja mojego poprzedniego posta, którego oczywiście wielce wielmożny admin nie zamieścił na naszej stronie z powodu użytych wulgaryzmów ubliżających znanej nam wszystkim jednosce a może dwuostce politycznej. Otóż pisalem o naszym „byłym/przyszłym” prezydencie.
Więc jak wiadomo nasz były prezydent był osobą kontrowersyjną nie tylko w Polsce ale i na świecie. Pisałem o tym, że inne kraje uważają nasze wybory prezydenckie za przesądzone gdyż będzie to akt uczczenia pamięci tragicznie zmarłego prezydenta wraz z jego bogu ducha winną żoną. Pisałem również o jego bracie nie mniej kontrowersyjnym, który niepozornie dobiera sie do władzy – tak to przynajmniej wygląda.
Teraz własnie czytam że Jarosława „Zwycięstwo jest w zasięgu ręki” bo zebrał już jedyne 1 mln 650 tys. podpisów.
Kto te kurwa podpisy składał??? Babcia helenka wraz córka z dupy wulką? Nie kurwa!!!! Prawda jest taka, że w naszym kraju jest więcej zacofanych i wierzącyh w jakieś zabobony ludzi niż w jakimkolwiek biednym kraju afryki zachodniej gdzie obrzezuje się kobiety metodą wyjątkowo prymitywną i zarazem bolesną prowadzącą w 60% do zgonu przez wykrwawienie się organizmu.
Pozdrawiam!
Breaking news
3 maja, 2010, Autor: Księżna PaniJak mnie kurna irytują idiotyczni korespondenci polskich stacji TV, przekazujący njusy z USA, dla nas zaściankowców z Polska. Nie mogę normalnie kurwa wytrzymać ich nachalnego, pojebanego akcentu. A już szczytem kretyństwa jest ten kwadrat z TVNu, który mówiąc z tym zajebistym akcentem, wyrzuca z siebie słowa z taką prędkością, jakby go goniła wkurwiona połowa teksańskiego saloonu. Do tego ma jeszcze wytrenowany cały zestaw amerykańskich kurwa min, w stylu 'mam wszystko w dupie’, a jego podniecenie jest na takim kurwa wysokim poziomie, z powodu tego, że korespodnuje do nas biedaków z centrum jebanego wszechświata, że w tym podnieceniu sprawia wrażenie, jakby mówił całym ciałem – tak ostro się rzuca i pracuje mięśniami klatki piersiowej. Czasem nawet można odnieść wrażenie, że facet zaraz na wizji zgona zaliczy.
Normalnie, jasny fiks, nie można się skupić nawet na tym co on kurwa ma do przekazania (choć zazwyczaj to jakieś duperele i nie ma się wcale czym tak podniecać), jak się widzi taki załosny pierdolony pseudoamerykański szoł.
Az się prosi, żeby mu powiedzieć – get the fuck out.
joł :D
ps. dodatkowo wkurwia mnie też ta cegła na tej stronie, bo ja któtkowidz mam kurwa problem, żeby coś z tej cegły wycedzić i odczytać.




(oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 5,50 na 10)