Wkurwienia w kategorii: ‘Świat’
Referendum, mecz i opony
6 września, 2015, Autor: start2010Wkurwia mnie to jak bardzo zjebane polaczki mają kurwa na wszystko wyjebane i kurwa tylko całe swoje marne życie narzekają. Są wybory to kurwa nie idą bo „po co”, jestem kurwa pedałem i lubię całe życie być jebany w swoją i tak już rozjebaną dupę.
Jest referendum, może i pytania nie są jakoś kurwa zajebiście precyzyjne ale jest. Może kurwa coś się zmienić, ale kurwa właśnie „po co”
Właśnie wróciłem z głosowania, po ilości podpisach to kurwa frekwencja taka, że japierdole… Nawet ta pierdolona patologia była głosować. Rodzice też nie idą no bo właśnie kurwa „po co” gdyby im TVN24 powiedział gdzie mają dokładnie postawić X to by kurwa lecieli jak pies za kiełbasą.
Druga sprawa mecz Niemcy – Polska. Kurwa. Pierwszy przegrany mecz po tak długim czasie i to prawie kurwa wyrównanym meczu gdzie brakło trochę szczęścia, ale nie kurwa polaczek musi narzekać, bo jak to kurwa można przegrać. Kurwa no jak można do chuja przegrać z mistrzem świata, przecież kurwa Polacy zawsze wygrywają no kurwa jest to nie do pomyślenia. Z dnia na dzień nie widzę siebie w tym kraju. I to nie przez to, że kurwa chujowe zarobki czy coś bo bym sobie poradził ale kurwa na ten zjebany naród. Wszyscy do kurwa leczenia się powinni nadawać.
Sprawa numer trzy. Pierdolone zawszone, zaHIViałe bamboszki. Jakim kurwa prawem te pierdolone opony z tych zjebanych krajów spierdalają do EU? I to same młode kurwa bamboszki, zamiast walczyć za ten swój popierdolony kraj to kurwa spierdalają i jeszcze rządają… Ja bym to kurwa powystrzelał a jak przyjmować to kurwa bachory i kobiety a nie tych popierdoleńców.
Gdybym chciał kurwa spierdolić kiedyś z tego kraju przed zjebanymi ludźmi, to chyba będzie kurwa Rosja, bo całą europę zaleją kurwa opony. Jedynie Putin nie da się kurwa dymać bamboszkom.
Co oni gadają? Ile Polaków wyjechało? 3 miliony? buhahahaaa….
30 kwietnia, 2015, Autor: rajmundxMilion z groszami siedzi w Londynie. Około 650000 dodatkowo w całej Anglii i Irlandii. Są to dane z 2012roku. Niemcy odnotowali około 450000 polaków. Włosi dali znać że u nich siedzi Nas około pół bańki. Naliczyłem już 2.600.000. A gdzie kurwa reszta? Norwegia, Szwecja, Finlandia, Dania, Belgia, Holandia, Hiszpania, Grecja, Austria, Czechy, Francja. A gdzie USA, Brazylia, Kanada?
Co oni za bzdury pierdolą! Przecież praktycznie każdy kraj UE udostępnia na stronach urzędowych ilu obywateli z danego kraju jest zameldowanych. Można to super łatwo zliczyć. A gdzie Ci którzy siedzą na lewca????
Pani Premier niekochana… Panie Prezydencie niekochany…
Gdyby z Polski wyjechało tylko 3 miliony łap do zapierdalania za 10zł na godzinę – to nie wydawali byście masowo WIZ Ukraińcom bo było by kurwa komu zapierdalać! Komu więc wciskacie ten kit?????????? 5.000.000 ludzi, młodych ludzi (20>39) już kurwa tu nie ma! Zostali Wam emeryci i renciści i macie kurwa nareszcie problem – bo zakopaliście się we własnym g… Tak ciężko było podnieść płacę minimalną do 3000zł netto na rękę dla każdego????
Tak kurwa! Ciężko było! Prezesy, krawaty i dyrektory dorobiły się a lud spierdolił. Teraz prezesy Ukraińców batem po garbie leją a te kurwa następne naiwniaki – dopierdalają na krawaciarstwo za 5 zjebanych zetów na godzinę. I jakie to kurwa szczęśliwe że… teraz w Warszawie mieszka i kurwa całe 400 euro zarabia…
Kurwa, BOR pilnuje rodziny Kopaczowej…
30 kwietnia, 2015, Autor: rajmundxWierzycie?
Na koszt podatnika Kopaczowa urządza sobie prywatną ochronę! Jebana mać! Co to kurwa jest? To ja od dziś ide najebać tym który bęcki wiszę a od jutra chcę ochronę BORU i kurwa chuj mnie to obchodzi żem zwykły zjadacz chleba! Co jest grane??????????
Ten kraj jest naprawdę zjebany do reszty … Czy tak można? Matka Kopaczowej ma ochronkę… Ja pierdolę…
Wkurwiający miszmasz 6
13 kwietnia, 2015, Autor: Wigarus1. Kurwa, znowu spisała mnie policja. I to dwa razy w ciągu trzech tygodni. Powód? Właściwie to co zwykle: podejrzanie wyglądałem. Psia mać, zastanawiam się, czy sobie nie walnąć operacji ryja i nie zacząć przebierać się w koszulki z dekoltem – wtedy może w końcu przestanę być podejrzany. Co ciekawe, zawsze jestem podejrzany ot, tak, z dupy. Nie że – załóżmy – w kieszeni mam maczetę, na czole wydziaraną swastykę, a na strychu martwą prostytutkę. Po prostu. No ale dobra, opiszę mniej więcej, jak prezentowała się sytuacja. Otóż, przy pierwszym spisaniu poszedłem sobie do świątyni o kulcie wielkiego, szkarłatnego owada z czarnymi kropkami. Kupiłem tam kilka rzeczy, no ale mój ojciec chciał, żebym mu zakupił szlugi konkretnej firmy. Jako że w Biedrze ich nie było, postanowiłem udać się do zwykłego spożywczaka, który funkcjonuje u mnie na wsi od X lat. Dokonałem zakupu i wyszedłem. Ale czekała mnie tam niespodzianka, ponieważ jeden z lokalnych meneli (chyba każda wieś posiada takowych filozofów i każdy z nich ma ciekawy pseudonim artystyczny) skarżył się, że dostał mandat pod urzędem miasta. Postanowiłem nie zwracać na to uwagi i iść dalej, ale pan policjant powiedział, żebym poczekał i pokazał mu dokumenty. Miałem kurewskie, pierdolone szczęście, że je przy sobie posiadałem, bo nie mam w zwyczaju nosić ich przy sobie podczas łażenia po mojej dzielnicy. No szczerze, kto, kurwa, bierze dowód, gdy wychodzi z psem? Albo kto bierze dowód, idąc na grzyby/na spacer/do kolegi mieszkającego 200 metrów od ciebie? Ale jakoś tak się złożyło, że wziąłem ten dowód. Nie omieszkałem się zapytać, co jest przyczyną tego procederu, a policjant odparł na to, że na działkach przy pętli dokonano włamania rabunkowego, a ja akurat wychodziłem z tamtej strony, bo hipermarket jest zaraz przy tym miejscu. Z tego też względu mogę coś wiedzieć. No, ja pierdolę… Czyli reasumując, jeśli przechodzicie obok miejsca przestępstwa (chuj, że sto osób tego dnia tamtędy przeszło), to jest to podstawa, aby zawracać wam dupę. Nie że byliście w tym miejscu – po prostu jesteście w pobliżu. Masz parę nóg i jesteś mężczyzną? Złodziej też był mężczyzną i – co jeszcze bardziej podejrzane – również posiadał dwie nogi. Przypadek? Na pewno nie.
Tak samo wczoraj rano. Już z kolegą mieliśmy iść do niego do domu, gdy podjechali mundurowcy i kazali nam podejść. Przeszukali nas, kazali opróżnić kieszenie, jeszcze się wkurwiali, że mam ich tyle, bo przecież nie mogę mieć wielu kieszeni w spodniach. Jeden z tych miłych panów wymacał mnie jak rasową sukę – ja rozumiem, każdy ma swoje potrzeby, ale co to, kurwa, znaczy, że czterdziestoletni koleś wkłada mi ręce pod bluzkę? Sytuacja ogólnie jak z pornosa, tego z tych lepszych, z fabułą. Dwóch facetów w policyjnych mundurach maca dwóch młodszych facetów i próbuje pociągnąć rozmowę w stylu „Gdzie studiujecie?”, „Skąd wracacie?”, „Jak samopoczucie?”. Za chwilę myślałem, że przyjdzie hydraulik albo dostawca pizzy. Po przeszukaniu panowie stwierdzili, że to jednak nie nas szukali (zapewne stwierdzili to przez macankę, bo na dokumenty tylko zerknęli, nawet nie spisując z nich danych).
Dla odwrócenia sytuacji, kiedyś z kolegą piliśmy w parku w Gdańsku Zaspie napoje alkoholowe. Podjechała straż miejska, a wiadomo – straż miejska, to już masz przejebane. Ale… facet tylko dał nam upomnienie i powiedział, że są lepsze miejsca do picia, bo ta lokacja jest bardzo widoczna. Szok i niedowierzanie. Nie wierzyłem, że ktoś ze straży posiada jakieś ludzkie odruchy (co nie zmienia faktu, że jestem za usunięciem tej instytucji).
2. Może jestem mizantropem, ale nie lubię mieć zbyt wielu przyjaciół. Nie znajomych czy kumpli, ale przyjaciół. Bo jeśli masz przyjaciół, którzy tworzą np. trzy mniejsze grupki, które w ogóle się nie znają, to w dzień wolny każda z tych trzech grupek będzie napierdalać ci sms-ami. I fakt, chcesz z kimś wtedy pogadać, napić się piwka, pożartować. Tylko że, kurwa, musisz wybrać, a to oznacza, że pozostałym będziesz musiał odmówić, a ta czynność nie należy do łatwych zadań. To znaczy, nie mam problemu z tym, żeby napisać komuś, że nie spotkam się z nim dzisiaj, ale bardziej chodzi o pretensje z jego strony. Albo inna sytuacja: masz grupę znajomych, którzy się wzajemnie znają, ale pewne niefortunne wydarzenia sprawiają, że nie za bardzo za sobą przepadają. I w pewnym momencie zawsze pojawia się problem, bo ktoś pyta się ciebie, po czyjej jesteś stronie, a ty nie chcesz być po niczyjej stronie, ponieważ ta sprawa dotyczy dwóch konkretnych osób i każdą z nich lubisz. Niech prywatne interesy rozwiązują one między sobą. A najgorzej, kiedy wszyscy w pobliżu wiedzą, że te dwie konkretne osoby się nie lubią, ale one same jeszcze wzajemnie sobie tego nie uświadomiły. Bo łatwiej jest napierdalać za plecami kogoś niż powiedzieć mu swoje zarzuty prosto w oczy. Czasami to kurewsko boli, ale skoro nie istnieje inna alternatywa, to jest to konieczne.
3. O Cyganach nie będę już pisać, bo szkoda mi na to nerwów, poza tym pisałem o nich w poprzedniej części. Natomiast, jeśli macie odrobinę wolnego czasu i chcecie się ostro wkurwić, zarzucam linkiem:
Niby tylko kwadrans wyjęty z życia, ale dobitnie pokazuje „kulturę” romską. Najbardziej mnie rozśmieszył ten bezzębny grubas, który nawet nie krył się ze swym pasożytnictwem. On po prostu stwierdził, że Romowie nie pracują i nie kończą edukacji, ponieważ mają taką kulturę. Piękna sprawa, naprawdę. Zawsze mi się wydawało, że kultura danej cywilizacji to jakieś świątynie, obrazy, utwory, normy prawne albo potrawy. A tu taka niespodzianka. Brak pracy, lenistwo i patologia uznane za kulturę. I jeszcze ta tępa dzida na początku, która oskarża wójta (czy tam burmistrza, w sumie nieistotne) o rasizm. Nie pojmuję tego, kurwa – nawet w świecie zwierząt panują jakieś zasady. Drapieżniki wiedzą, że muszą polować, a pisklęta wiedzą, że muszą się kiedyś usamodzielnić. A Cyganie? Dla nich życie to socjal, lewe interesy i przestępstwa. Nawet ci Cyganie, którzy dostosowują się do polskiego prawa, odcinają się od tego burdelu, żeby nikt ich z nim nie kojarzył. Nie dziwię im się – sam bym tak zrobił.
4. Kurestwo i miłość. Po prostu. Wiąże się z nimi wiele aspektów, jak chociażby materializm. Rozumiem to, że już od zarania dziejów oceniało się ludzi przez pryzmat budowy ciała, kutasa czy ubitych mamutów, i wiem, że dzisiaj jest podobnie. Ale wkurwia mnie, że to nie działa w dwie strony. Śmieszy mnie, kiedy jakaś tępa dzida wymaga od faceta 1,80 m, bo inaczej nie może go pokochać. Albo mówi „nie jestem materialistką, ale masz mieć auto, zajebisty dom i zarabiać trzy tysiaki”. Eeee, a ty? Co ty, kurwa, masz mi do zaoferowania? Cycki? Seks? Spoko, lubię cycki i lubię seks, ale to nie są dla mnie priorytety, tylko mniejszy dodatek do o wiele głębszej rzeczy. A gadanie, że nie mając prawa jazdy czy posiadając nietypowe hobby, nie jest się pełnowartościowym mężczyzną, jest cholernie śmieszne. Mogę równie dobrze powiedzieć, że bycie pełnowartościową kobietą to robienie loda raz na sześć godzin, zmywanie naczyń i usługiwanie temu idealnemu facetowi, o którym niektóre kobiety wspominają. Fantazja to tylko fantazja, nie zaś norma. To nie działa w ten sposób. Zastanówcie się, czy naprawdę kochacie takiego faceta, czy może jednak kochacie ulotne rzeczy, które wam daje. Bo łatwo jest mówić, że źli, niedobrzy mężczyźni patrzą tylko na kobiece walory, jednocześnie kręcąc nosem na auto rocznik 1996, pracę na magazynie i lekki brzuch, który też nie przesądza o sprawności fizycznej czy sile takiego osobnika. Ja mam wstręt do związków, ale nie narzekam z powodu samotności, natomiast widzę moich znajomych, którzy często mają problemy w związkach. I wiecie, co jest najgorsze? Że z mojej perspektywy to są błahe problemy. Jedno słowo za dużo i już pojawia się kłopot. A potem się okazuje, że ta drobna rzecz tak naprawdę jest cholernie poważną rzeczą.
Tak samo wkurwiają mnie ludzie, którzy twierdzą, że istnieje coś takiego jak „Najwyższy Czas”. W konkretnym wieku trzeba się ożenić, w konkretnym wieku trzeba już osiąść na laurach i prowadzić szare, nudne życie z pilotem w łapie, a na starość to już tylko trzeba popierdalać z chodzikiem i kaczką, modląc się, żeby Śmierć za szybko po ciebie nie przyszedł i nie powiedział JUŻ CZAS. To moje życie i ja ustalam, kiedy co chcę robić. Rozumiem, że np. trzydziestoletni facet żyjący na garnuszku rodziców to wyjątkowo patologiczne zachowanie, ale w kwestiach, o których wspomniałem, nie widzę nic dziwnego. Może ktoś nie nadaje się do tego, aby przysięgać wierność partnerowi na kolejne 40 lat albo i dłużej? A może ktoś nie lubi dzieci albo nie stać go, by takowe posiadać? Niektóre osoby zachowują się jak dewot Terlikowski, żyjąc we własnym świecie, do którego każdy musi się dostosować. Znam wiele osób, nawet u siebie w rodzinie, które szybko zaczęły plątać się w małżeństwa, i teraz tego żałują, bo im nie wyszło albo musiały rzucić szkołę i zapierdalać na berbecia.
5. I na koniec: puby. Ostatnie dwa słoneczne dni wykorzystałem na rozkoszowanie się piwem w plenerze. Niestety teraz pogoda się skiepściła. Nie mniej, wkurwiają mnie puby, które podbijają ceny piwa do takich sumek, że za to czasami miałbym w sklepie trzy piwka tej samej marki. Ktoś powie: „Śmierdzisz cebulą, idź do Lidla po crocksy”. Może coś w tym jest, no ale kurwa… Tak jak bogatemu nikt nie zabroni, tak mnie się nie przelewa. Mieć za 20 złotych osiem piw, a mieć ich cztery, to spora różnica. Znam jeden pub w Sopocie, który wyjątkowo długo prosperuje (a w Sopocie to rzadkość). Początkowo piwko było za cztery złocisze, potem podbili do pięciu, a potem z 500 mililitrów zabrali 100. I jeszcze mimo że na tej szklance jest miarka i widać dość, kurwa, wyraźnie, że jest 400 mililitrów, to barman twierdzi, że moje oczy źle działają i jest tyle co przedtem. Poza tym wkurwiają mnie dziwni ludzie, których w tego typu miejscach nie brakuje. Jakieś dresy, jakieś puste laski napierdalające jak przez megafon, jakieś gówniarze, które nie wiem jakim cudem tu weszły, jakieś true metale, które czują się lepsze, jak wejdą do pubu o tematyce ciężkiej muzyki. Kurwa, nie, ja do chuja mówię „pas”.



(oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 7,00 na 10)