Wkurwienia w kategorii: ‘Różności’
dlaczego luke powinien przywieźć swoją dupe do polski
28 grudnia, 2010, Autor: kółko1. bo twój sąsiad na pewno nie będzie pierdolił po hiszpańsku.
2. w 99,9 % twój sąsiad nie będzie czarny
3. bo stringi lepiej wyglądają na bergamo niż na grubasach w usa
4. bo możesz chodzić najebany po ulicy i policja nie zwróci na ciebie uwagi, a jak już zwróci to w 100% żaden z nich nie będzie czarny
5. bo nie dowiesz się czy marek zostanie z hanką
6. bo możesz grzeszyć do woli, a w niedzielę zasiąść w pierwszej ławce i będzie ci odpuszczone, a klecha na pewno nie będzie czarny, i nie będzie pierdolił po hiszpańsku
7. bo jak spotkasz czarnego na ulicy to zawsze możesz wydać okrzyk „jaaaa czarny!” i wszyscy się obejrzą, i nikt nie będzie pierdolił po hiszpańsku
8. bo nasze donuty są z bardziej naturalnych składników, a sprzedawca nigdy nie będzie czarny i nie będzie ci pierdolił po hiszpańsku
9. bo możesz napierdalać z wiatrówki w kota sąsiada (pkt 1 i 2) i nikt cię nie podpierdoli do animalsów
10. bo zawsze w grudniu możesz obejrzeć „Kevin sam gdzieś tam”, jakbyś wcześniej przegapił
11. gdy zaśpisz po ulewnej nocy to i tak zdążysz na swój spóźniony pociąg (maszynista na bank nie będzie czarnym hiszpanem)
Tagi: do domciuDrukowanie
20 grudnia, 2010, Autor: AveEgoMuszę wydrukować na sztukę stosowaną nikomu niepotrzebny wyjebany w pizdu plakat na formacie A2. Kolejna fanaberia nauczycielki. No ostatecznie jak ktoś nie ma pieniędzy może wydrukować na A3 w szkole. Z racji tego że ja jestem biedne dziecko i nie będę wydawać 30 zł na takie gówno stwierdziłam że spróbuje wydrukować w szkole. Chuj z tym że jakość będzie beznadziejna i zamiast czarnego tła będę miała szare.Byle tylko było i nie było różowe (szkolna drukarka niestety uwielbia ten kolor).
W szkole nie udało mi się wydrukować. Sala informatyczna była zamknięta. Akurat ta w której jest jedyna w całym budynku drukarka która drukuje na A3. Nie znalazłam nikogo kto by ją otworzył. Więc trzeba wydrukować gdzie indziej. Przedzieram się przez ten cholerny śnieg.Wydaje całe 1,30 na bilet. Potem czekam w mrozie na tramwaj. A gdy już dotarłam do Multicopa i znowu stoję przez 40 minut w kolejce okazuje się że żaden z czterech komputerów nie czyta mojego pendrive’a!!!KURWA!!! A potem znowu trzeba się przedzierać przez śnieg w zimno i jeszcze w dodatku w tej cholernej ciemności. W autobusie jak zwykle był tłok . Postałam sobie z 30 minut w korku. Prawie zasnęłam na stojąco.
Po powrocie do domu dostałam opieprz od matki dlaczego jetem tak późno i że nie chce nic jeść. Zrobiła mi się afta i mnie kurewsko boli gdy jem a nawet jak mówię. To chyba nic dziwnego że nie chce jeść. Od kilku dni wegetuje głównie na zupach do picia bo tego nie trzeba gryźć.
W przeciwieństwie do mojego psa który znowu mi piszczy że jest głodny. Kurwa. Niech żre suchy pokarm.
życzenia
19 grudnia, 2010, Autor: mikelAaa!
Nie pozwolę, żeby ktoś mnie wyprzedził.
Z tego miejsca chciałbym życzyć wszystkim wkurwionym wszystkiego wkurwiającego. Z tej okazji postanowiłem przygotować nawet specjalny plakat świąteczny w którym pokazałem swoje umiejętności graficzne w paintcie.
Jestem szybki i wściekły!
Budyń
19 grudnia, 2010, Autor: mikelAhoj
Budyń teraz zasiadł przed swój budyniowy sprzęt, by wymienić troszkę budyniowych zdań z innymi budyniowymi budyniami. Co jednak Budyń robił wcześniej? Ano postanowił o tym napisać, bowiem jest strasznie zmęczony budyniową częścią tygodnia i utrzymuje, że ten czas zmarnował… Wczorajszego dnia Budyń nawet nie pamięta, no cóż. Jak to mawiają „nie płacz nad rozlanym budyniem”, ja jednak wyleję z oczu troszkę budyniu.
Ano dzisiejszy budyniowy dzień rozpoczął się jak zwykle, rano nie zadzwonił mi budyń i nie kazał wstać do budyniu (takie miejsce gdzie się uczy), tylko mogłem spać do 10. Zasiadłem przed budyniowy sprzęt i przeniosłem się na jakiś czas do bardziej budyniowego świata, w którym napierdalałem się z jakimiś budyniami, nie ważne. Później udałem się do Budyniu – czyli do miejsca w którym wiele Budyniów wychwala i sławi Budynia który żył 2000 lat temu. Szczerze mówiąc sam nie wiem czemu do Budyniu chodzę i robię to samo co inne Budynie, ale jakaś taka wewnętrzna potrzeba… Być może naturalnie każdy Budyń tak ma, że musi w coś wierzyć, że jego życie nie jest bez sensu i po budyniu (zakończeniu swojego życia) coś jest. Być może w Budyń nie wierzą tylko te mocne Budynie, którzy potrafią znieść możliwość bezsensowności swojego ciągłego tkwienia w Budyniu… Coś w tym jest. Następnie udałem się do Zabudynii, by pobrać na budyniowe święta trochę budyniu, zapłatą za to było „co łaska” bo przecież na święta trzeba się budyniem podzielić i złożyć sobie budyniowe życzenia, które i tak się nie spełnią. Po tym czasie w domu zjadłem budyń i pojechałem z Budyniami którzy mnie zrobili najpierw do Budyniów (budyń zrobiony przez budyniów którzy mnie zrobili i budyń który żyje z budyniem), a następnie pojechaliśmy do Budyniu, czyli do miejsca w którym każdy Budyń kupuje różne budynie, które później je, trawi, wydala i tak w kółko. Doszedłem tam do wniosku, że Budyń to dziwna istota :/ Przyjechałem z Budyniami do domu i zasiadłem przed swój budyniowy sprzęt usiłując z budyniowych zeszytów pobrać troszkę budyniowej nauki na jutro, masakra jakaś.
A i gdyby jakiś budyń pytał o co chodzi z budyniem – „Budyń to dobry deser ale nie sprawdza się jako sanki”
http://www.youtube.com/watch?v=B10BxYZqa1Q&feature=player_embedded – ile wytrzymasz? Bo mi to zrobiło sieczkę z mózgu xD




(oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 6,33 na 10)