Wkurwienia w kategorii: ‘Edukacja’
Dies Irae
31 marca, 2014, Autor: KistosNa początku: Nie pamiętam czy tak się to pisze (tytuł) więc nie czepiać się.
Jest kilka istotnych dla mnie zagadnień które chciałbym poruszyć.
A więc:
1. Analfabetyzm naszego kraju, ja już nie mówię o kropkach i przecinkach bo w tym sam się czasem wykładam. Ale kurwa, wejdę w pierwsze lepsze mmorpg i tam 70% ludzi pisze „chcom” „piszom” „muwiom” „weś””śę” ja jebie, kurwa jego w dupę zajebana mać. Rozumiem że czasem można się w ortografii pomylić, ale to kurwa woła o pomstę do nieba. Jak mój dzieciak bd miał np 14 lat, i tak napisze to mu sypnę..Ale czego tu chcieć, idioci rodzą idiotów. A jeśli nie idioci to ludzie którzy zwyczajnie nie mają czasu się tymi dzieciakami zająć jak należy. Wina leży też w naszym systemie edukacji…Czemu ? Otóż najebane jest przedmiotów bez żadnego sensu np:
Religia=2h w tygodniu= 8h miesięcznie=96h rocznie
WF=4h w tygodniu=16h miesięcznie=192h rocznie.
Dodajmy do tego etykę, wos, podstawy przedsiębiorczości, wdż i inny syf wetknięty na siłę i mamy od chuja czasu w plecy. A ci pierdoleni idioci na górze nie kumają że jak człowiek wróci po 8-9 godzinach lekcji i szarpaniu się w pociągach do domu, to ma tyle ochoty na naukę co pies na telewizję. Dużo nie znaczy lepiej, zarówno w sporcie jak i we wszystkim innym ta zasada się sprawdza.
2. Wkurwia mnie ta ludzka zawiść i kurestwo którego obiektem stał się mój kolega. Chłop długo był sam, bo go dziewczyna zdradziła, 2 z rzędu. Znalazł kolejną po miesiącu ta też go kantem puściła. Ponad to jest hejtowany przez anonimowych trzepaczy gruchy co w oczy by mu bali się spojrzeć. Obiecuje sobie kurwa że każdego gnoja z tamtej okolicy najebie jak się tylko tu pojawi..Wracając do tematu, czego te dziwki chcą ? Typ przystojny, świetnie zbudowany, wierny jak pies, nie pije, nie pali, szanuje kobiety. I co ? Olewają go dla byle dupka co po pierwszej nocy je zostawi…jebane księżniczki. Sam się z tym spotykałem ale kurwa kurwa kurwa kurwa mać.. 3 lata i żaden związek jego nie potrwał dłużej jak miesiąc.
3. Wkurwia mnie fakt iż jestem chory, gardło nakurwia mnie tak że nie jestem w stanie wypowiedzieć słowa tak, aby brzmiało to w miarę ludzko. Do tego fakt że muszę dymać o 5 do szkoły nie napawa mnie optymizmem. Optymizm mój umniejsza dodatkowo niedobór magnezu co sprawia że jeszcze trudniej dźwignąć dupę rano.
4. Dodatkowym wkurwieniem jest zasiłek za opiekę nad osobą niepełnosprawną. Zajebali go mojemu bratu, a ojcu nie chcą dać. Brat padaczka, stary po zawale i i tak nie dają…Może coś się zmieni jeśli te matki co protestują nie odpuszczą.
…
29 marca, 2014, Autor: Szakalaka
Witajcie chujki. Wkurwiłam się, więc jestem.
Pierwszą rzeczą od której zacznę jest żebranie opracowane do perfekcji, aby wyskubać na człowieku każdy grosz. Nie mam na myśli tutaj żuli spod monopolowego lub PKS’u na piwo, lecz o znacznie sprytniejszym upodleniem i skurwieniem ludzi. Przechodzę do sedna sprawy. Wychodzę dzisiaj na zakupy chcąc wrócić jak najszybciej do domu. Jestem w sklepie, zabieram produkty, które chcę i lecę do kasy. I stoję, stoję, stoję… Ludzi w chuj, a tylko 2 kasy otwarte (na 5), z czego żadna nie rusza się, a ja od 15min stoję w jednym miejscu. Zaczepia mnie moher, pytając gdzie jest na półkach ten sok, który mam. Mile jej oddaje ten sok, niech sobie go weźmie, bo będąc na lekkim kacu nawet nie chciało mi się tłumaczyć. W końcu kolejka się ruszyła i me oczy ujrzały kasjerkę z nalepką „Uczę się”. Pech chciał, że kurwa papier paragonowy jej się skończył. I memla tam przy tej kasie i memla, a ja marzę tylko o wygodnym łóżku… W końcu jej się udało po 5 minutach bez niczyjej pomocy zmienić rolkę, cieszyła się jak Reksio, który dostał szynkę. Gratulacje dla tej pani kurwa! Zaczyna mi kasować te produkty, więc życzę sobie reklamówkę, a tu jakiś dzieciak mi oferuje „za darmo” reklamówkę. Dobrze, że byłam na tyle trzeźwa i zauważyłam za małym pryszczatym gnojem faceta, z puszką na darowizny przeznaczone na chore dzieci. Mile odmówiłam i biorę płatną reklamówkę od kasjerki i pakuje sama swoje rzeczy. Babunia, co brała ode mnie sok nie zuważyła tej sztuczki i zgodziła się na „darmową” reklamówkę z ofertą pakowania. W zamian za to musiała wrzucić kasę do puszki. Po jej oczach można było odgadnąć, co sobie myśli… Wychodząc ze sklepu zaczepia mnie kolejny facet, który żuli na chore dzieci. Mile odmówiłam, a ten jebany chuj postanowił mnie nazwać „ pierdoloną damą”. Mimo to dałam sobie spokój, bo nawet nie chciało mi się dyskutować. Niech myśli co chce, ale kurwa moim zdaniem to jest popierdolone, aby wymagać (nie prosić) od ludzi szmalu. Sama potrzebowałam mamony na operację i myślicie, że organizowałam jakieś zbiórki? To w ogóle nie jest żadna zbiórka tylko ŻEBRANIE! Rozumiem, że dzieciaki są chore, ale to nie znaczy, aby pod nosem ciągle Ci ktoś podstawiał puszkę mówiąc, że Zosia jest chora i zbiera na operację. Gdybym miała łóżko posłane banknotami 100zł to bym coś wrzuciła. Ale czy tak jest kurwa?!
Kolejny element, który mnie ostatnio nieziemsko wkurwił są „przyjaciele”. Dłuższy czas nie było mnie w szkole z powodów osobistych. Pewna osoba, która uważa się za moją „przyjaciółkę” postanowiła pobawić się w Rutkowskiego. Zaczęło się od molestowania mnie SMS’ami i telefonami. Jakoś „ o dziwo” nie miałam ochoty odpisywać, czy oddzwaniać. Pierdolona cwana bestia postanowiła odwiedzić mój dom. Na szczęście nie ja otworzyłam drzwi i nie ja z nią rozmawiałam. Tą osobą była mama. Powiedziała jej iż nic jej nie powie, co się stało i, że ma nawet nie pytać. Po tygodniu zbierania nerwów i siły postanowiłam się wybrać do szkoły. Takich jaj jednym słowem jeszcze nie miałam. Nauczyciele byli w szoku, że jestem w szkole, ponieważ „ktoś” im powiedział, że to już koniec ze mną. GAME OVER. Ładne było zaskoczenie, że ja jednak żyję. Okazało się, że nawet robili zbiórki już na mój pogrzeb. Po kilku dniach sprawa ucichła, aż tu jebs. Nagle dowiaduję się od znajomej, że jestem rzekomo w ciąży, później, że jestem narkomanką, że facet mnie wciąga w jakieś przestępstwo itp. Z początku mnie to bawiło. Później już znudziło. Gdy dorwałam „moją przyjaciółkę” biedna tak spanikowała, że ryczała 2 godziny. Nie wiedziałam, że jestem, aż tak okrutna, że ludzie przy mnie beczą. Suka swoje śledztwo i domysły argumentowała tym, że się martwiła o moją osobę. Od wczoraj martwi się już o siebie…
Jak już jesteśmy przy szkole, to lecimy dalej z wkurwem. Otóż z powodu mej nieobecności uzbierało mi się trochu zaległości. Smutno mi z tego powodu nie było. Wystarczyło się stawić z rana na 7 napisać jakieś banalne rzeczy. W jeden dzień mimo iż zajęcia miałam dopiero od 10, to wstałam o 6 aby stawić się rano aby napisać niemiecki. Moja kochana nauczycielka stwierdziła, że nie wydrukowała mi sprawdzianu, ponieważ nie ma mnie na liście. I patrzy ten Gargamel na tą listę i mówi, że mnie nigdzie tu nie widzi. Daję mi tą listę i szukam siebie. O dziwo kurwa znajduję się! Jak to możliwe? Przecież mnie tam nie ma! Pokazuję jej, że jestem o tutaj i że pisze „sprawdzian: szkoła-praca”. Gargamel po chwili podnosi głos, wręcz wrzeszczy, że ona tego lupą nie będzie odczytywać. Mówię więc jej że pisze jak byk czytelnie (Faquś może potwierdzić, co do mojego pisma). Nagle poszły w moją stronę obelgi, więc nie chcąc tego słuchać wyszłam normalnie z klasy wkurwiona iż mogłam jeszcze 3 godziny pospać. Po 5 minutach ktoś przylatuje i woła, że znalazł się sprawdzian. Wchodzę, a tam obelgi w moim kierunku. No kurwa przepraszam bardzo, ale czy tak powinien odzywać się nauczyciel do ucznia mówiąc „ Pierdolę wasze sprawdziany, a Ty mi kurwa łaski nie robisz, że tu przychodzisz”? Biorę ten sprawdzian i piszę drukowanymi literami, aby kurwa nie miała problemów z doczytaniem się. Po chwili słyszę „Zuza mi już przeszło, a Tobie?” Nosz KURWAAAAA… Niech ona mi spierdala… Rozumiem jakbym była co tydzień u niej na jakichś poprawach, ale kurwa byłam u niej chyba drugi raz w całym roku i to z zaległością. Pierdolić kurwa ten cały system… Aż mi się odechciało dalej pisać.
Także do następnego wkurwa!
Amen.
Najserdeczniejsze życzenia – wkurwienie wierszowane
22 stycznia, 2014, Autor: WigarusWczoraj, kurwa, mnie natchnęło na poezję. Dotyczy ona żartu, jaki uprawiam już od 1,5 roku, który zwykło oficjalnie nazywać się studiami. Wiele możecie nie zrozumieć, bo to dość osobisty tekst, ale jebać to – czuję po prostu wewnętrzną potrzebę wstawienia tego do jakiegoś serwisu, a ten pasuje jak ulał, zważywszy na tematykę. Ogólnie wiersz w oryginale jest podzielony na strofy po cztery wersy, ale po wklejeniu tutaj wszystko się zaczęło pieprzyć, więc będzie tu jedna wielka strofa.
Najserdeczniejsze życzenia
Chciałbym dzisiaj podziękować pełen dumy i spokoju
Tej hołocie, tej padaczce, co ją ulepiono z gnoju
Tym ambitnym małym chłystkom, co wciąż srają ponad siebie
Co się sztuką zasłaniają, kiedy ktoś ich w dupsko jebie
Chciałbym podziękować szczerze, tak zupełnie bez powodu
Tym goblinom, tym pizdeczkom, co w gównie szukają miodu
Ich arcyboska persona, charakterna jak trup w ziemi
Umrze, skona, zdechnie z głodu i to w ścianach własnej sieni
Niechaj sława, której pragną, przeleci im obok nosa
A życie fortuny wielkiej zakończy ten mroczny kosiarz
Niech ich ludzie wytykają, jakby byli trędowaci
Niechaj na swoich decyzjach każdy z tych kutasów traci.
Dziękuję też profesorom, ludziom gnębionym w młodości
Niech ich te persony jebią tak, by gruchotały kości
Szczególne podziękowania posyłam dla pana Zbyszka
Nie wiem, kto go szturchał kijem i pestycydami pryskał
Kreatywne są pomysły tych, co parcie mają spore
Równie głębokie jak dziura z wirującym wibratorem
Klaszczcie więc swoim idolom, klaszczcie, bo są właśnie po to
By własne wysrane gówno zwinąć w papierkowe złoto
Wielkie koło naukowe to jest harem niemoralny
Nie wiem, kto tam się znajduje, lecz zapewne nikt normalny
Trudno świecić intelektem, trudno głupiego sprostować
Kiedy ogół tych idiotów zacznie się onanizować
Przez okres ten calutki, kiedy człowieka robią w trąbę
Marzy tylko on o jednym – żeby skonstruować bombę
Jebnąć gdzieś pod zamkiem błaznów i obrócić go w ruinę
Każdego tego pedryla – ni chłopaka, ni dziewczynę
„Nowoczesne” wychowanie
22 kwietnia, 2013, Autor: WigarusW dzisiejszych czasach media „óczą” nas, że dziecko należy wychowywać „nowocześnie”. W dobie Superniani utrwaliły się pewne kurewskie schematy, które mnie wprost wkurwiają, a które sprawiają, że nowsze pokolenia stają się coraz bardziej niedojebane. Mam ponad 20 lat i chuj wiem o życiu, ale wyszedłem z tego okresu, więc co nieco mógłbym powiedzieć. Wydawać by się mogło, że generacja 4 lata ode mnie młodsza nie powinna się znacznie różnić, co nie? To tylko, kurwa, 4 lata – w dziejach historii 4 lata to jest pierdnięcie, które nic nie znaczy. A jednak chyba coś jest nie tak. Nie zamierzam uogólniać, bo uogólnianie jest złe, ale chodzi mi o częste zjawiska, których jestem świadkiem.
Jak to jest, że gówniarze chodzą rozpierdoleni po chodniku, w wyjściowych dresikach i na chama pokazują wszystkim swoje pojebane telefoniki, puszczając z nich muzykę? Co ich do tego prowokuje? Rodzina nie poświęca im czasu? I jeszcze te teksty o jebaniu policji, paleniu trawy i ruchaniu dziwek. Jedyne, co oni jarali, to drewno w kominku, a policja to ich, kurwa, w GTA non stop łapie i dlatego mają taki stosunek do niej. Dziwki? Chyba na RedTube. Nie wspominając już o tym, że dają się robić w chuja, bo cokolwiek tępy drechu ze Złomu PKS, Chuja PCV albo Pierda PCK „nawinie” (sorry, ale jako długoletni słuchacz rapu stwierdzam po prostu, że to nawet nie jest flow – to jest efekt grymasu intelektualnie zacofanej małpy w ortalionie), to oni łykają to jak niecnotliwa dama biały płyn z fallusa. Rozumiem, świadomie coś robić i mieć jakieś o tym pojęcie; angażować się w to, tyle że te dzieciaki nie mają mózgu, a nawet jeśli jakimś cudem mają, to nie korzystają z niego konsekwentnie. Myślicie, że te wszystkie rapujące Dresiki typu Tampon ZHP albo Cwelu NRD na czym najwięcej zarabiają? Oczywiście, że na was, głupie dzieciaki. Ale z drugiej strony… Dobry biznes zawsze wymaga idiotów, bo oni najwięcej płacą. Problem jest tylko taki, że wielu z tych gówniarzy nie idzie w inną stronę, tylko przez wiele lat siedzi na ławkach i w tym podobnych miejscach i nie próbuje nawet znaleźć sobie czegoś lepszego, no nie wiem – jakiegoś celu, dzięki któremu wyszliby z tego gówna. Styl życia można mieć różny, ale też na pewien styl życia trzeba sobie zapracować, a nie być pasożytem społecznym, „bo tak”. Skoro Jebią Policję na 100%, to dlaczego grzecznie kupują sobie bluzy z tymi napisami? Skoro pierdolą policję, to chyba nie robi im to, że coś ukradną? A może się mylę? Kozaki w grupie, a osobno tylko gówniarstwo.
Inna sprawa – ciągłe napierdalanie, wręcz maniakalna nagonka na gry komputerowe. Bo to przecież działa w 2 strony – dorośli też są winni. Dlaczego każdą możliwą, wręcz najgorszą rzecz zwala się na gry komputerowe? Małolat kogoś zarżnął nożem, a w biurku miał „Postala 2” – to na pewno przez to. Fakt, że były takie przypadki, gdzie psychole utożsamiali się z grą, tyle że je można policzyć na palcach. Ale, do kurwy nędzy, jeśli dziecko ma, dajmy na to, 12 lat, to co robi „Postal 2” na jego dysku? Jakoś musiało dojść do jego zainstalowania, więc najwyraźniej albo rodzice mieli to w dupie, albo byli idiotami i stwierdzili, że znak +18 nie ma większego znaczenia, bo co niby miałby on oznaczać? Ponadto nie wytłumaczyli należycie, na czym polega świat wirtualny, a na czym polega świat prawdziwy. Wiecie, to nie problem gier, że są brutalne – to problem tego, że ludzie są idiotami. Ale zawsze lepiej pozwać producentów gier, bo to daje jakieś złudne usprawiedliwienie – to raz, a dwa – daje hajs. Dlaczego by na przykład nie pozwać firmy, która wyprodukowała nóż, którym dokonano morderstwa? Przecież jego ostrze samo kusiło, aby użyć go w niecnych celach. Pojebane w chuj.
Ostatnio modne stało się przyrównywanie klapsa do bicia. W dzisiejszych czasach nie ma już różnicy. Praktycznie tak samo, jak nie istnieje granica między pierdnięciem a zesraniem się albo pomiędzy upadkiem jabłka na głowę a upadkiem cegły na głowę. Jednocześnie mówi się, że dziecka nie należy wychowywać bezstresowo. Hm? Lekki paradoks? Co więc należy robić? Sadzać je na karne jeżyki? Tak, fakt, że bachor spierdala ci cały czas z dywanika, a ty co kilka sekund biegniesz do niego jak pojebany, żeby go z powrotem posadzić, ma od chuja sensu. W rodzinie – przynajmniej ja coś takiego kiedyś wyczytałem – istnieje coś takiego jak funkcja stratyfikacyjna, czyli ustalanie jasnej hierarchii. Ale oczywiście tu zaraz zjawią się mądrzy psychologowie i powiedzą „NIE, NIE WOLNO. Przecież to tylko wzbudzi agresję w dziecku. Będzie się chciało bić, będzie chciało oddać”. Agresję to wzbudzi w nim permanentne przesiadywanie w jednym miejscu. Poza tym, nie wolno nikomu wmawiać, że ten świat jest tak zajebisty, że wystarczy załatwić problemy słowem. My będziemy zwracać uwagę, że „Tak nie wolno”, a nasz potomek nadal będzie sobie pozwalać na dalsze kopanie nas i brak szacunku. I nie, nie chodzi mi o bicie. Nie chodzi mi o patologię. Inteligentne inaczej programy typu „Chujowi Surowi Rodzice” próbują przekazać nam, że najlepszym sposobem na ujarzmienie gówniarza jest zabranie go do kościoła, zabranie telefonu i nakaz zapierdalania z węglem i drewnem na taczkach. Powiem tak: ja nie bronię tych gówniarzy (zakładając, że to nie jest reżyserka, ale obawiam się, iż jednak jest), ale na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Czy ten program ma mi uświadomić, że wystarczy zmusić swoje dzieci do ciągłego zapierdalania, „bo tak”, i to pomoże w tydzień? Niekiedy nawet wykorzystuje się tam tę młodzież jako tanią siłę roboczą, zresztą co ja będę mówić – na pewno podpisują tam jakiś kontrakt i obie strony dostają niemały hajs. Nikt mi nie wmówi, że człowiek w otoczeniu kamer zachowa się w pełni naturalnie, bez żadnego scenariusza, biorąc udział w tej szopce dla idiotów.
A wracając do kwestii wirtualnej, to też uważam, iż dzieciakom należy ograniczyć dostęp do Internetu, dopóki nie nabiorą pewnej dojrzałości. Mówię serio. Bachorstwo wchodzi na strony, na które nie powinno wchodzić, nawet nie mówię tu o pornografii, tylko o normalnych serwisach, gdzie ludzie chcą poważnie porozmawiać. Wpierdoli się taki jeden z drugim, nie zastanowi się nad treścią wiadomości i jeszcze będzie uważać, że ma do tego prawo, aby pisać — CoŚ WtYm $tYlU —. Problem z otwartością sieci w stosunku do dzieci jest taki, że zapoznają się one z rzeczami bez ich realnego przeżycia. Zamiast w piłkę na boisku z prawdziwymi kolegami, cisną w WoW-a czy tam w FIFĘ na kompie. Zamiast raz naprawdę przeżyć jakąś przygodę, ponapierdalać się z przyjaciółmi patykami, żyją w hermetycznym świecie. Bo przecież nowoczesne wychowanie nie dopuszcza tego, by dziecku się coś stało. Siniaki? Zadrapania? Bójki? Obtłuczenia? Przecież to wszystko jest potrzebne, aby poznać życie. Przewrócisz się, to się ubrudzisz i nabijesz guza, ale guz po tygodniu zniknie, a koszulkę się wypierze, za to ty zdobędziesz coś cenniejszego – normalne dzieciństwo. Nie lubię używać słowa „normalny”, bo tak naprawdę trudno je sprecyzować, jednak nowoczesny model wychowania nie należy do czegoś, co pomaga młodej generacji. Przez dzieciństwo spędzone przed kompem co takie dziecko osiągnie? Wyjdzie na zewnątrz po jakimś czasie i dupa – nie będzie mogło się odnaleźć. Nie ma w tym też takiego dreszczyku poznania czegoś – wszystko masz na tacy i często w sposób wulgarny, wypaczony. Pamiętam, że jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy za małolata ktoś powiedział chłopakom w szkole, że ma nowy numer Playboya, to był bogiem. Zwykle długo odkładało się na takie gazetki, oczywiście prosząc kogoś starszego i zaufanego o ich kupno, a potem trzymało się je pod łóżkiem, żeby rodzice nie widzieli. Rozumiecie, nie chodzi mi o to, żeby zakazywać pokazywania niektórych rzeczy, tylko chodzi o to, że kiedyś była w tym frajda i trud i należało wykazać się nie lada sprytem, by cokolwiek zdobyć. Dzisiaj jeden smarkacz z drugim w 5 sekund wejdzie se na pornole i to cała filozofia.
Ostatnia rzecz (ogólnie to jest ich więcej, jednak na tym chyba skończę) to wychowanie proponowane przez nasz chory system edukacji. Jak ja chodziłem do szkoły, to system wydawał mi się lekko pojebany, głównie dlatego, że już następowały początki zmian programowych. Ale obecnie, gdy słyszę, że pięciolatkom czy sześciolatkom nie da się zagwarantować legalnie nauki liter i cyfr, bo tego powinna uczyć dopiero „normalna szkoła”, to mnie bierze kurwica. Najpierw zacznie się od liter i cyfr, a potem odniesie się to do wszystkiego. Za 20 lat ludzie w szóstej klasie podstawówki będą przerabiać elementarz. O minimalnej wiedzy na temat najważniejszych rzeczy też nie będzie mowy. Ci tam na górze chcą, żeby nasze społeczeństwo miało inteligencję godną zooplanktonu, bo wtedy łatwiej się takimi idiotami będzie manipulować. Ale nie tylko to w wychowaniu szkolnym jest najgorsze. Na przykład talenty. W większości szkół gówno kogoś obchodzi, czy masz talent plastyczny, muzyczny, pisarski – nie dostaniesz za to niczego na plus. Nikt nie zwróci na to uwagi. Natomiast szkolnych debili, zjebów, które kiedyś prawdopodobnie zostały pierdolnięte łopatą w łeb, będzie się na siłę przepuszczać „dla ich własnego dobra”. Szczerze? Uważam, że szkoła nie powinna być obowiązkowa. Niech będzie dla wybranych ludzi, którym naprawdę zależy i wtedy może udałoby się podnieść jej poziom. A jak ktoś nie chce, to nie musi chodzić – tania siła robocza zawsze się przyda. Że taka szkoła będzie płatna? A czy ktoś się łudzi, że dzisiejsza szkoła jest darmowa? Książki, akcesoria, składki, komitet – z tego wychodzą niemałe kwoty.
Trochę się zastanawiam, czy nie zmieniam się w takiego tetryka narzekającego, jak to za jego czasów było lepiej. Ale chyba nie… Są przecież rzeczy uniwersalne. Skoro jakieś tysiąc lat temu dzieci bawiły się patykami, a ja jakiś czas temu też się nimi bawiłem, to chyba o czymś taka sytuacja świadczy?



(oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,83 na 10)