Wkurwienia w kategorii: ‘Biurokracja’

O służbach mundurowych

15 maja, 2014, Autor:

Wiecie, daleko mi do anarchisty, który wyjebałby każdą możliwą instytucję zajmującą się utrzymaniem bezpieczeństwa, jednakże nie oznacza to, że toleruje sposób, w jaki działają one obecnie. Zdarzają się w miarę normalni funkcjonariusze, lecz tych pojebanych występuje sporo, i o ile rozumiem, że po popełnieniu poważnego wykroczenia trzeba taką osobę ukarać, o tyle strasznie wkurwia mnie ogólna megalomania policji i szukanie przez nią dziury w całym. Ot, taka sytuacja z przeszłości – stoję sobie na przystanku i czekam na autobus. Jakieś 90% drogi mam już za sobą, w sumie do domu mógłbym z tamtego miejsca iść z buta i zajęłoby mi to jakiś kwadrans. No ale chuj, najwyraźniej miałem jakieś powody, żeby czekać na tego nieszczęsnego busa. Trzy minuty dzieliły mnie od tego, żeby przyjechał, aż tu nagle na pobocze zajeżdża lodówa policyjna, wysiada dwóch wesołych, niebieskich panów, przedstawiają się i zaczynają zadawać mi pytania wyjęte z dupy. No bo jak inaczej nazwać pytanie w stylu „Co pan tu robi?”. Dodam, że stałem z plecakiem. Hm… Zastanówmy się, co ja tu, kurwa, mogę robić? Zapewne czekam na jebanych kosmitów, żeby im szklankę cukru oddać, bo pożyczyłem kilka dni temu. Wytłumaczyłem, że czekam na autobus, i wówczas przygniotło mnie kolejne intrygujące pytanie: „No ale my patrzeliśmy, że stoisz tu od 10 minut. Po co tak szybko przyszedłeś?”. Skończyło się na tym, że wszedłem do ich batmobilu, dałem plecak do przeszukania, a oni sami wylegitymowali mnie i sprawdzili kieszenie. Autobus w tym samym czasie mi oczywiście spierdolił. I nie powiem, z całym szacunkiem dla tych panów – wydawali się mili i nawet podwieźli mnie pod moją ulicę, ale… Po chuj te wszystkie ceregiele? Ich tłumaczenie brzmiało: „Podejrzanie wyglądasz”, co w sumie nie jest żadnym uzasadnieniem, bo dla policji istnieją trzy typy ludzi względnie podejrzanych: łysi, zakapturzeni albo długowłosy. Kurwa, przeszukali mnie, bo miałem kaptur na głowie? Co to za popierdolone prawo, które pozwala przeszukiwać każdego pod byle pretekstem? Bo w sumie tak właśnie jest. Po prostu sprostują, że jesteś podejrzany, i już mają gówniany powód. Z tego, co wiem, żeby przeszukać prywatne mieszkanie, trzeba mieć nakaz, więc jak to jest, kurwa, możliwe, że mogą ot tak, po prostu przeszukać zwykłego człowieka, bo akurat znalazł się blisko ich błękitnego wehikułu?

Inna sytuacja: dwóch moich kolegów zostało zatrzymanych przez tajnych cweli, którzy zajmowali się narkotykami. Problem polega tylko na tym, że żaden z nich nigdy nie miał nawet takich substancji w rękach, a policja zgarnęła ich, bo jechali i akurat na nich padło. Przetrzepali im całe auto i ich samych, traktując ich jak potencjalnych kryminalistów, chcieli nawet rozebrać pewne części auta, gdyż jak twierdzili mogą być tam schowane narkotyki. Zdenerwowani, że niczego nie znaleźli, odrzucili kluczyki mojemu koledze tak, że te prawie wpadły do kratki kanalizacyjnej. Moja teoria na ten temat jest taka, że po prostu w szkole ci ludzie byli prześladowani, ktoś wyruchał ich w dupę albo przywiązał do drzewa na dobę i teraz mszczą się w policji, czując się przy tym bezkarni.

Ostatni przykład: kilka dni temu jechałem z jednym z tej dwójki znajomych jego autem i zaparkowaliśmy na parkingu tuż obok policyjnego auta. Siedzieliśmy jakiś czas w tym samochodzie, bo miał do nas dojść jeszcze jeden kolega. Po dziesięciu minutach szanowni panowie w mundurach wrócili do batmobilu i oczywiście nie omieszkali się przypierdolić. Ja rozumiem, że auta to jedna z głównych rzeczy, jakie powinno się kontrolować, by ograniczyć wypadki, ale ich gadka była po prostu zajebista. Dopierdolili się do tego, że kolega nie miał plakietki na szybie i z wyższością oznajmili, że mu odpuszczają, ale brzmiało to tak, jakby co najmniej ich decyzja wynikała z jakieś anielskiej ingerencji. I do tego wszystkiego sprawdzili, „czy jego telefon nie jest kradziony”. No fajnie, tylko że jak trzy miechy temu ukradziono mu Iphone’a, to oni nawet nie ruszyli dupy, żeby choć minimalnie się tym zająć.

O straży miejskiej w ogóle nie chce mi się pisać, ponieważ jej „funkcjonariusze” są jeszcze gorsi – to pasożyty, które były za głupie, by iść do policji, i za słabe, żeby trafić do wojska. Po chuj są – nie mam zielonego pojęcia. Moim zdaniem ich zadania powinny być wypełniane przez niższą szczeblem policję. Straż miejska już nieraz pokazała, że zależy jej tylko na fotoradarowym biznesie, że wbrew prawu (które powinni szanować), biją ludzi i że srają w gacie, kiedy grupka dresiarzy siedzi sobie na ławeczce, więc zajmują się jakimiś losowymi osobami, które już nie mogą się im przeciwstawić. W Internecie jest filmik, na którym uwieczniono, jak straż wiejska przypierdoliła się do kolesia, który grał na Monciaku. Okej, rozumiem, grał bez pozwolenia (chociaż według mnie w takich przypadkach powinno działać prawo publiki, a nie strażników), ale to, co oni odpierdolili, było nie do pomyślenia. Wjechali jednemu kolesiowi na stopę i nawet nie mieli odwagi go przeprosić. Aha, i do ujarzmienia jednego, bardzo groźnego grajka ulicznego potrzebowali kilku radiowozów. Gratulacje. Szkoda, że referendum o odwołaniu tych fiutów nie przyniosło rezultatu. Najbardziej mnie wkurwia właśnie to, że przypierdalają się oni do kompletnych pierdół, jednak w momencie, gdy dochodzi do poważniejszych – oczywiście w skali dla strażników wiejskich – wykroczeń, to udają, że nie widzą, bo im ktoś jeszcze wpierdol spuści.

I chyba tylko w Polsce istnieje tak absurdalna instytucja jak Zarząd Dróg i Zieleni, która często tworzy strefy płatnego parkowania, nie umieszczając o tym nigdzie informacji. Mówię tutaj o ich specjalnych bojówkach, które są upoważnione do dawania mandatów. Radzę naszemu rządowi zezwolić na powołanie innych pomniejszych jednostek jak na przykład Protektorzy Chodników, Obrońcy Słupów i Latarni, Reformatorów Jezior i Stawów oraz Departament Nieposprzątanego Psiego Stolca.

W razie czego, jakby ktoś chciał stwierdzić, że napisałem to, bo pewnie dostałem mandat za złe parkowanie – otóż nie, bowiem nie mam prawa jazdy :D Ale te chuje mnie po prostu wkurwiają. Policja musi funkcjonować, ale niech robi to dobrze.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 8,88 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Wkurwiający miszmasz 2

15 kwietnia, 2014, Autor:

Dawno niczego konkretnego nie pisałem, a to z prostej przyczyny: nie byłem na nic wkurwiony. A w każdym razie nie na tyle, żeby o tym pisać. To były raczej sytuacje, które wystarczyło olać, i rzeczywiście w momencie, kiedy już umieściłeś je sobie w pewnym ciemnym, nieoświetlonym miejscu, mogłeś dalej cieszyć się tym zjebanym życiem. Ale dzisiaj moja podróż do domu była tak długa i męcząca, że wyciągnęło to na wierzch moje wkurwienie i by je rozładować, poślę je w różne kierunki. Tak więc, kurwa, zapraszam na mój teatrzyk.

1. Uniwersytet Gdański to popierdolone miejsce, podejrzewam, że w takim samym stopniu jak większość placówek tego typu. O Politechnice Gdańskiej też słyszałem wiele dziwnych rzeczy, ale nie będę się na niej skupiał, bo nigdy nie przekroczyłem jej progu i sytuacja, jaka tam panuje, mnie nie dotyczy. Wyobraźcie sobie, że na wielu kierunkach na UG trzeba posiadać TRZY wpisy z jednego przedmiotu. Czyli ze średnio dwunastu wykładów i ćwiczeń trzeba zdobyć aż trzydzieści sześć jebanych autografów. Czemu? Ano dlatego, że gówniany zarząd nadal w niektórych przypadkach uważa, że elektroniczny wpis jest niewystarczający. W normalnym przypadku, tak, jak choćby na Politechnice, gdzie studiuje mój znajomy, wpis elektroniczny jest wystarczający i potrzeba kilku kliknięć, żeby wykładowca mógł cokolwiek tam zmienić. Ale u  nas, kurwa, nie! Masz papierowy indeks, masz elektroniczny indeks i do tego jeszcze dojebią ci „Kartę Osiągnięć Semestralnych”, która jest tym samym co indeks, tylko na jedną stronę A4. I ocenę w elektronicznym indeksie można wpisać tylko w kilka konkretnie wyznaczonych dni, dzięki czemu z dwóch przedmiotów nie mam wpisów, bo po prostu mnie pominięto, co nie jest oczywiście moją winą. Ale mam na to wyjebane, bo tym systemem rządzą nieogarnięci ludzie. A idź pan w chuj z takim systemem. Do tego jeszcze jeden z najgłupszych wykładowców na wydziale twierdzi, że dzięki temu uczymy się systematyczności, a sam płaszczy dupsko na krześle i nie może poświęcić dziesięciu minut na danie wpisów, gdyż „od tego są konsultacje”, które ten cwel prowadzi w momencie, gdy jakieś 2/3 studentów ma lektorat. Nie rozumiem też, po co ta cała profesorska gawiedź straszy ludzi, że ich nie przepuści, skoro potem napierdalają im trzecią poprawkę z rzędu. Mam przedmiot, z którego co tydzień jest jakieś minikolokwium. Zdałem pięć na sześć testów z tego gówna, a teraz okazuje się, że osoby, które miały wyjebane, mogą sobie, ot tak, przyjść, napisać jeden teścik i być dopuszczonymi do kolosa. Także wiecie, to jest właśnie to, czym zajmują się w większości profesorowie, magistrowie i doktorzy – kilka razy powiedzą parę głupot, posiedzą, pogadają, wepchną się na jakąś pseudokonferencję i to tyle.

2. Wkurwia mnie marnotrawstwo jedzenia w wielkich sieciach typu Tesco czy Biedronka. Kurwa, to jest po prostu chore. Gardzę fanatyczną ekologią, ale w momencie, kiedy wypierdala się żywność, bo ma dwa dni do terminu, albo jeden z pięciu bananów jest zepsuty, to mnie szlag trafia. Zresztą taka sytuacja nie dotyczy tylko jedzenia – wystarczy, że cokolwiek chociaż trochę się zniszczy i już trafia to na śmietnik. Faktem jest to, że z takich rzeczy nie ma się zysku, ale skoro nie ma się z tego zysku, to co za różnica, czy zostawi się to potrzebującym, czy wywali się do kosza? Skoro i tak nie przyniesie to zysku, to chyba obojętne? Tymczasem hermetyczne prawo, jakim rządzą się takie sieci sklepów, bardzo restrykcyjnie każe przestrzegać tego, by produkty tego typu trafiały właśnie do kosza. Chociaż w sumie tak się dzieje w każdym przypadku – nie tak dawno temu oberwało się jakiemuś piekarzowi, o czym pisano w gazecie, za to, że zostawiał biednym pieczywo, które nie zeszło mu danego dnia. I do takich sytuacji dochodzi codziennie. Zawsze myślałem, że w śmietniku grzebie się już w momencie, kiedy byle ostatki są w stanie cię jakoś zadowolić, jednak okazuje się, że z tego, co w nich można znaleźć, śmiało dałoby się wykarmić dwie wielodzietne rodziny.

3. Wkurwia mnie to, że nie mogę spokojnie napić się piwa w plenerze, bo od razu muszę się kitrać, żeby straż wiejska albo policja tego nie widziała. Nie rozumiem sensu zakazu picia w miejscach publicznych. Że propaguję niby spożycie alkoholu i daję zły przykład? Kurwa, co? A reklamy browarów w telewizji puszczane w godzinach popołudniowych tego nie robią? A poza tym, dlaczego władzom przeszkadza propagowanie czegoś, co w kodeksie karnym jest uznane za legalne i co można kupić w niemal każdym spożywczaku? Tutaj pojawia się nieścisłość, ponieważ ten chory system utożsamia osoby takie jak ja z potencjalnymi alkoholikami, a to tak samo, jakbym porównywał kulturystę, który codziennie podnosi sztangę, do człowieka, który na siłowni pojawia się raz na miesiąc. Należy zadać sobie zajebiście ważne pytanie: jakie szkody moralne przyniesie zarówno mi jak i osobom trzecim spożywanie przeze mnie piwa w miejscu publicznym? Czy nagle w dom jebnie jakiś piorun? A może nagle dzieci zaczną bawić się w dom w wersji, gdzie mąż napierdala swoją żonę kablem od żelazka? Okej, rozumiem – gdybym najebał się jak świnia i kopał skrzynki wysokiego napięcia albo startował do pierwszej lepszej napotkanej osoby, to służby mundurowe miałyby prawo ingerować. Tylko, że skoro nie robię trzody, to o co, kurwa, chodzi? W normalnym kraju, którym Polska w mojej opinii nie jest, można pić nawet pod komisariatem i jeśli zachowujesz się normalnie, to nikt ci nie zwróci uwagi. Nie udawajmy, że panuje u nas prohibicja, skoro alkohol jest legalny.

4. Pojebane są wszelakie ministerstwa, których reprezentanci nie mają pojęcia, gdzie zaczynają się granice ich działalności. Chyba każdy pamięta ekscesy minister Komar (nazwisko oczywiście zmienione), która nie widziała różnicy między sportem a koncertem. A tym razem wkurwia mnie, że wszystkie te pieniądze (warto podkreślić, że NASZE pieniądze) ministerstwo kultury pakuje w Świątynię Opatrzności Bożej, która społeczeństwu nie jest do niczego potrzebna. Finansowane powinny być placówki ogólnego użytku, a kościoły do takowych nie należą. Wybudowanie tej wyciskarki do pomarańczy nie poprawi mojego komfortu życia, nie sprawi, że będzie mi się lepiej uczyć i pracować, a przede wszystkim w moim mniemaniu jest przestępstwem. Polska nie jest państwem wyznaniowym i jeśli klerycy na wysokich levelach chcą wznieść sobie świątynie, to niech robią to z kieszeni własnej i kieszeni tych wyznawców ich religii, którzy są tym zainteresowani. Albo niech dzwonią do watykańskiego Corleone i poproszą go o wsparcie, w końcu powinno mu na tym zależeć.

5. Tu pojawia się kolejny aspekt wkurwienia – religia na pokaz. Niedługo nastąpi kanonizacja JPII i ja już dobrze wiem, jak wielki rozpierdol wtedy powstanie. Właściwie to już powstaje, bo to ogromny chwyt marketingowy, który pozwala sprzedawać wiele rzeczy związanych z tą postacią. Nie będę się wypowiadać o samym JPII, chociaż mam o nim swoje osobiste zdanie. Chciałbym tylko zastanowić się, co szary Kowalski powie o papieżu, w sensie, z czym mu się skojarzy. Podejrzewam, że przeciętna odpowiedź będzie skupiać się na kremówkach, obaleniu komunizmu, nartach, na tym, że jest Polakiem, i ogólnie, że „dużo zrobił”. Takie osoby uważają się za wielkich zwolenników JPII, a nie czytały ani jednej jego encykliki. I jak tu się nie śmiać z takich debili? Kiedy przeczytałem, że ma powstać 12 posągów papieża, myślałem, że to dobry żart, ponieważ na artykuł ten natknąłem się 1 kwietnia. Ale, kurwa, okazało się, że nie. Że to tak na poważnie. Dużo katolików już dawno straciło rachubę w tym, w co oni właściwie wierzą. Według mnie ten kult papieża Polaka to powoli odrębna religia, wręcz gałąź odchodząca od innej gałęzi, jaką jest chrześcijaństwo, bo ono również nie było pierwsze. Nie gardzę ludźmi, którym imponuje ta postać, bo nie twierdzę, że nie była charyzmatyczna i że nie miała porywającego tłumy wizerunku, ale zastanawiam się po prostu, jaki sens kryje się w tym, żeby stawiać takie pomniki. To już skrajny fanatyzm.

No i pierdolę, koniec nastał.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Interes narodowy

11 lutego, 2014, Autor:

Witajcie znów na łamach mojej żałosnej twórczości. Zbieram się od dłuższego czasu do napisania tej opowiastki i wkurwienie we mnie narasta wprost proporcjonalnie do czasu odwlekania tego. Zaczęło się od jednej krótkiej sprawy właściwie, ale zdarzenia towarzyszące i wg mnie, mający związek z tym, rozszerzyły zakres wkurwa do większych rozmiarów (ponownie;D ) więc postanowiłem zebrać wszystko do kupy i umieścić pod wspólnym tytułem… bo jak powszechnie wiadomo – kupy nic nie ruszy.

No to lecim!… bo wkurw długi, a gdyby komuś z was srać się zachciało w trakcie to nie było by ciekawie;]
Wkurwia mnie ta „rewolucja” na Ukrainie. Może nawet nie samo to, bo są u siebie przecież więc niech se tam robią co chcą, wolno im. Ale wkurwia mnie ingerencja ze strony innych w ich wewnętrzne sprawy, mam na myśli tu oczywiście polskie znaczenie w tych zajściach. Po co ci pseudo-politycy się w to pchają? Bo pchanie się w obce interesy ma sens tylko wtedy gdy, szczerze, ale odbywa się na bezczelny wzór amerykański, tzn. pomożemy, kogoś wesprzemy, ale niech coś z tego mamy. Co polskie wpierdalanie się w te sprawy daje nam? – nic, zero, wielkie gówno… albo jak kto woli. Więc dlatego po pierwsze uważam, że nie ma sensu się w to mieszać.

Mało tego, strażak jedności europejskiej w osobie premiera Polski (bez nazwisk z szacunku do was) gotów jest od ręki wysypać 3 mln zł na pomoc tzw. opozycji, czym kimkolwiek są ci, którzy urządzają ten rozpiździel, a zaraz wyjaśnię kim są naprawdę. Nie pytajcie mnie dlaczego w Polsce nie ma pieniędzy, a nagle premier jak święty Mikołaj 3 mln chce charytatywnie rzucić Ukrainie. hmm… a może te 3 miliony pochodzą z tych zaginionych 19 miliardów bo splądrowaniu OFE?!:D (celowo napisałem liczby słownie żeby przykuły waszą uwagę i żeby zaginiony „miliard” (mld), a w sumie aż 19, nie pomylił się z marnym „milionem” (mln)). Nie zmienia to jednak tego, że te pieniądze są ciągle nasze, wasze, ale premier woli dać je komu innemu;]

Wspomniałem też o tych protestujących, kimkolwiek oni są. A warto jednak dokładniej się przyjrzeć, kogo tak ślepo, bez pomyślunku i charytatywnie wspierają ci debile… yyy, tzn. polscy politycy rzecz jasna;] Jedną z głównych sił w owych protestach bowiem są tzw. „banderowcy” czyli spadkobiercy myśli i czynów bojówek UPA, i ich przywódcy Bandery, którzy to dokonali na ok. 100000 Polaków Rzezi Wołyńskiej (pisałem o tym w jednym z moich poprzednich wkurwów). Bezczelnie wręcz twierdzą publicznie, że Rzeź Wołyńska to „bzdura” – cytat z ostatniego wywiadu. Dlaczego więc ci debile [patrz wyż. o polskich politykach] wspierają kłamców, którzy wielbią morderców Polaków i chcą się do nich upodobnić? To nie tylko wbrew racjonalnemu myśleniu, poczuciu dobrego smaku czy godności ludzkiej, ale przede wszystkim przeciwko prawdzie historycznej i pamięci o pomordowanych. To wbrew Polsce! Oburzony jestem więc tym jak jeden z polskich polityków wspaniałomyślnie wspiera wolność na Ukrainie i krzyczy tam banderowskie hasła bez zastanowienia się co takiego mówi.

Ostatnia wkurwiająca mnie kwestia w tej materii. Armia rumuńska i węgierska stoją gotowe u granic Ukrainy aby na wypadek rozpoczęcia wojny domowej, pod pretekstem ochrony ludności węgierskiej i rumuńskiej, które mieszkają na Ukrainie, wkroczyć w ich obronie. A gdyby nie Igrzyska Olimpijskie w Soczi to Putin pewnie już by tam czołgami wjechał;] Dobry pretekst, choć oczywistym jest, że chodzi każdemu o zdobycze ziemskie dla siebie. A co robi polski rząd w celu rzekomej ochrony ludności polskiej zamieszkującej Ukrainę? – znowu nic. Nie wznoszę tu absolutnie haseł typu „Lwów znów polski” bo jak pisałem jestem przeciwnikiem ingerencji w wewnętrzne sprawy innych państw, ale mam na celu uzmysłowić wam brak jakiegokolwiek zainteresowania rządu polskimi interesami, wręcz brak czegoś jakby instynktu samozachowawczego. A co gdyby faktycznie się tak stało i doszło do podziału Ukrainy, o czym jawnie się mówi ostatnio? Rząd polski dalej stałby jako grzeczny ambasador Zachodniej Europy i dobrobytu łUnii i machał tylko palcem, jak to świetnie robi cały czas? …To chyba kpina.

Przejdę teraz do spraw, które pozornie nie mają nic wspólnego z tym co powyżej napisałem. Rzecz tyczy się głównie tego, że temu rządowi brakuje już po prostu pieniędzy i nie wiedzą skąd je brać. Przestrzegałem przed tym w jednym z moich poprzednich wkurwów tworząc wyimaginowaną postać Pana Debila i jego lekkomyślnego trybu życia, kto czytał, może jeszcze pamięta. Pomijam już nawet kwestie zagarnięcia pieniędzy z OFE czy też dodatkowemu opodatkowaniu, wręcz oharaczowaniu Lasów Państwowych, które kilkukrotnie próbowano już sprzedać w przeszłości. Może się to wreszcie skończyć w ten sposób bo Lasy nie wytrzymają dojenia, rząd błyskotliwie stwierdzi, że są nierentowne i je sprzeda za co zgarnie kasę, która pozwoli mu funkcjonować przez jakiś czas jeszcze, choć to tylko pozory. W praktyce polski budżet państwa jest trupem, którego próbują reanimować takimi desperackimi pomysłami. Z tymże trupa ożywić się już nie da i wszystkie te działania odwlekają nieuchronnie to co nieuniknione, czyli że Polska jest bankrutem. Jesteśmy więc okradani cały czas i coraz bardziej, a to pewnie nie koniec bo pieniędzy będzie ciągle brakować i nie może być inaczej jeśli wydatki przekraczają wpływy. Wyrwane przez rząd pieniądze starczą na ok. 2 lata czyli mniej więcej tyle czasu ile pozostało do zakończenia kadencji. Później będą mogli mówić już, że to nie za ich władzy Polska zbankrutowała przecież… tłumaczenie jak w podstawówce. Dobijające jest to, że choć jesteśmy okradani bardziej niż się da, to tak naprawdę kosmiczne zadłużenie publiczne powoduje, że każdy z nas ma jeszcze dodatkowo ogromny dług do spłacenia, bo publiczny znaczy przecież nas wszystkich… ot, taki paradoks Pana Debila.

Krótko nakreśliłem sytuację aby łatwiej wyciągać wnioski dalej. Wpływów nie ma tak wiele jak mogłoby być, bo nie ma kto odprowadzać tych mafijnych podatków, skoro miliony Polaków w wieku produkcyjnym wyjechało z tego kraju. Wyjechali bo tu nie ma pracy więc i tak nie było by za bardzo z czego tych podatków odprowadzać. I bez tych milionów emigrantów bezrobocie w Polsce jest grubo dwucyfrowe. Brakuje więc białych murzynów, którzy harowaliby w tym kraju za byle co, z czego połowę wynagrodzenia zabierałoby im jeszcze państwo.
Stąd rodzą się pomysły, jak ten z zeszłego tygodnia „jakiejś tam nowej partii Gowina”, żeby sprowadzić do Polski 5 mln imigrantów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o tych Polaków, którzy wyjechali za chlebem za granicę czy o repatriantów urodzonych na byłych polskich ziemiach, aby stworzyć im tu takie warunki, żeby chcieli wrócić. Chodzi o jakichkolwiek białych, albo niekoniecznie nawet, murzynów, którzy przyjechaliby tu, zapieprzali za te grosze, z których większość w różnej formie haraczów, podatków i danin będą odprowadzać do bezdennego budżetu państwa, który i tak jest już trupem! Nawet nie wspominam o konsekwencjach społecznych takich poronionych pomysłów bo już np. Wielka Brytania czy Francja przejechały się na tym co powoduje tzw. medialnie „multikulturalizm”. Nie ma to na celu więc poprawienia bytu Polaków i stworzenia im godnych warunków życia aby chcieli wrócić czy nie wyjeżdżać, a szukaniu jedynie desperacko kasy, którą rządzący potrafią ściągać jedynie z obywateli bo nie mają na to ambitniejszych pomysłów.

Powyżej przedstawione argumenty miały na celu doprowadzenie nas do wniosków, dotyczących interesów dla rządzących w Polsce najważniejszych:
1. Nie chodzi im o INTERES KRAJU, bo nikt się nie zastanowi co za efekty przyniosą ich bezmyślne działania na arenie międzynarodowej, które osłabiają pozycję kraju i wystawiają go wręcz czasem na pośmiewisko. Ze wspaniałomyślnego wspierania łUnii lub kogokolwiek innego, jak jakiś banderowców na Ukrainie, Polska jako kraj nic na tym nie zyska. Nasi politycy (lub debile jak kto woli) chcą udawać, że są wielkimi entuzjastami wolnej demokracji, a tak naprawdę robią z Polski portową dziwkę, którą każdy rucha jak chce po wejściu statku do portu. Wolą sypnąć (naszym) groszem łaskawie na rozróby na Majdanie, niż jeszcze coś z tej afery wydoić dla Polski jak chociażby cwaniak Putin.
2. Nie chodzi im o INTERES NARODU, bo o Polakach za granicą nie pomyślą nawet, a o tych którzy tu są, wolą też za bardzo nie pamiętać. Lepszy jest jakikolwiek cygański ciapaty murzyn, byle żeby za grosze w gównie chciał robić i dał się okradać podatkami. Przecież to jest działanie antypolonijne, to zbrodnia przeciw własnemu narodowi!
A czym jest ten naród? To nie tylko społeczeństwo czy jakaś populacja ludzi, która obecnie mieszka w Polsce – to, jak przyznam mądrze powiedział w jednym z ostatnich wywiadów Korwin-Mikke, choć nie jestem jego zwolennikiem – nie tylko ludzie którzy tu mieszkają teraz, to Polacy na całym świecie, to nasi przodkowie i wszyscy potomkowie, którzy przyjdą kiedyś na świat. Czy to co się dzieje w Polsce w jakikolwiek sposób jest z myślą o przyszłych pokoleniach? Co zastaną nasze dzieci i wnuki jeśli naszemu pokoleniu już ledwo co się żyje? Dlaczego w tym kraju ludzie słyszą, że są nieudacznikami, nie mają kwalifikacji i to ich wina, że zarabiają tak mało, a ci sami wkurwieni Polacy po wyjeździe za granicę, są cenieni jako pracowici i ambitni, zarabiają wielokrotnie więcej i godnie żyją? Bo takieście kurwa warunki im tu stworzyli, czyli żadne, a za swoją niekompetencję i beznadziejne rządy wolicie powiedzieć, że sami jesteśmy sobie tego winni.
3. Im chodzi wyłącznie o INTERES NA NARODZIE I KASĘ!! Pieniędzy nie ma na nic, zadłużenie publiczne rośnie i kasta rządząca szuka szmalu gdzie i jak tylko może, a nie długo nawet twoje obesrane majtki z ciebie zedrą (jak Szturmierz pisał) bo już nie będzie co więcej ukraść. Nie liczą się ludzie, nie liczy się przyszłość czy dobro kraju bo ważne, żeby nakradziona obywatelom kasa starczyła na jakiś czas reanimacji trupa i odwlekła w czasie definitywne bankructwo i przy okazji, żeby samemu jakieś lody udało się zakręcić pod ladą póki jest jeszcze z czego ukraść.

Dumny i dzielny Narodzie, jakżeś nisko upadł, że banda złodziei, zdrajców, kłamców i skurwysynów, dla których nie liczy się polska historia, tradycja i racja stanu, pomiata tobą, depcze twą godność i uważa za ćwierćinteligentów, którzy we wszystko im uwierzą. Dając nam namiastkę wolności w postaci urojonej demokracji gdzie od 25 lat możemy głosować na te same świnie w różnych kolorach, ale na kogo nie zagłosujemy, to przecież dalej tylko świnie. Kiedy tupniesz nogą i powiesz „dość tego”? Podniesiesz ten kraj z kolan, na które padł dawno temu i nikomu przy władzy nie zależy, żeby go z nich podnieść. Kiedy przywrócisz mu należną chwałę i godność, żeby żaden Polak nie musiał stąd wyjeżdżać za dostatnim życiem, a nazwa „Polska” była wymawiana z czcią i dumą, zamiast uczuciem pogardy i beznadziei? Nie musi tak być, nie powinno tak być, zasługujesz na więcej, zasługujesz na to co najlepsze. Naród ma prawo do dążenia do doskonałości i rozwijania się w swoim kraju, w którego interesie jest jego szczęście.
…więc w czyim interesie działają ci, którzy tobą rządzą? …twoim? …kraju? …bo jak dla mnie to chyba w żadnych z tych.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 16 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Co by tu jeszcze spierdolić? – czyli kolejne absurdalne pomysły polskiego rządu

6 października, 2013, Autor:

Witajcie kurwa. Nie inaczej mógłbym was powitać w to piękne niedzielne popołudnie, które postanowiłem zmarnować na stworzenie kolejnego wkurwa ku waszej uciesze i wkurwieniu, mam nadzieję. O ile zwykle piszę o skurwysyństwie trawiącym nasz kochany kraj, to dziś troszkę w innym klimacie postanowiłem napisać o samym pomyśle takiego skurwysyństwa i stępić je już w zalążku.

Wobec chyleniu się naszego państwa ku upadkowi, zdewaluowaniu wszelkiego autorytetu i norm moralnych niewiele rzeczy zostało jeszcze w Polsce do spierdolenia. Mimo wszystko nasi politycy i rządzący wszystkich szczebli nieustannie myślą i zachodzą w głowę, co by tu jeszcze można spierdolić z tego, co spierdolone nie zostało do końca, biorąc za to sowite wynagrodzenia z budżetu państwa. Krótki przykład, którego ten wkurw de facto dotyczy. W ostatnim tygodniu premier Jaśnie Oświeconej (bez nazwisk, z szacunku do was) zaproponował pomysł tzw. programu antysmogowego, którego jakże wspaniałą ideą miałaby być walka z zanieczyszczeniem powietrza i dbaniem o ziemski klimat. Owa oświecona idea zakłada m.in. całkowity zakaz palenia węglem kamiennym od 2020 przez prywatnych odbiorców… czyli przez nas w sumie. Browar dla tego kto znajdzie choć jeden pozytyw za takim rozwiązaniem. Bo ja staropolskim, dobrym zwyczajem mogę wymienić tylko minusy takiej sytuacji, co niniejszym też zrobię.

Na wstępie już należy wyjaśnić, że nieprawdą jest iż jakikolwiek zamiennik paliwowy jest bardziej ekologiczny od węgla kamiennego i produkuje istotnie mniej zanieczyszczeń. Każde paliwo ciepłownicze produkuje zanieczyszczenia i czy to jest węgiel, olej, czy inny szajs grzewczy, to będzie ich produkował mniej więcej tyle samo. I tu w zasadzie cały popierdolony pomysł powinien upaść. Ale że ekologia jest tylko przykrywką dla całego chorego pomysłu, to nie ma on z nią niczego wspólnego i w gruncie rzeczy chodzi o zupełnie inne sprawy.

Tak naprawdę jest to następstwo decyzji Unii Europejskiej, której np. komisarz do spraw działań w dziedzinie klimatu Connie Hedegaard ostatnio stwierdziła, że „obecna – antywęglowa w swej istocie – polityka klimatyczna Unii Europejskiej będzie kontynuowana niezależnie od tego, czy jej podstawy naukowe są prawdziwe, czy nie”. Daje to jasno do zrozumienia, że faktyczny poziom zanieczyszczeń płynący z opalania węglem nie ma tak naprawdę znaczenia bo zakaz ma być wprowadzony bez względu na wszystko… i chuj! Dzieje się tak dlatego bo inicjatywy te są wspierane przez, nazwałbym to, lobby ekologicznych źródeł energii. A że nasz rząd ślepo i posłusznie wypełnia unijną wolę, bezwzględnie chce wcielić ten pomysł także w polskich warunkach. I tu zaczyna się cały szereg problemów dla obywateli, a nawet organizmu państwowego. Wspomnę jedynie, że najwięksi truciciele jak USA, Chiny, Kanada itd. nie podpisały się pod tymi postanowieniami klimatycznymi z ramienia ONZ, a tym czasem małe kraje jak Polska w porównaniu do nich, mają wypełniać jakieś popierdolone normy, co nic nie zmieni na tle ogólnoświatowego klimatu.

A żeby ograniczyć zanieczyszczenie płynące ze spalania węgla kamiennego w Polsce, wystarczy wymienić stare kotły na nowe, jak to pokazał eksperyment z życia przeprowadzony w Tychach, nie dość że efekt ekologiczny był nie gorszy niż dla oleju czy gazu to jeszcze kilkukrotnie tańsze koszty.

Mimo wszystko, że węgiel kamienny jak na polskie wypłaty jest zajebiście drogim materiałem opałowym to i tak jest najtańszym możliwym na szeroką skalę. Zakaz palenia węglem wiązałby się zatem ze sporo większymi kosztami dla i tak już zubożałego polskiego społeczeństwa – skąd zatem mieliby przeciętni obywatele wywalić jeszcze więcej kasy na i tak drogi już dla nich opał?
Co więcej zmiana źródła ogrzewania wiązałaby się z wymianą całej instalacji ciepłowniczej w domach, czyli pieców czy innych szatańskich kotłów. Kto miałby za to zapłacić, tym bardziej, że koszty to niemałe?

Najbardziej jednak w tym wszystkim boli mnie problem ogólnonarodowy czyli strategiczne bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bo kto z logiką myślenia nie większą nawet niż wiejski chop, rezygnuje ze swojego zaopatrzenia wewnętrznego i kupuje gaz za ciężkie i dużo większe pieniądze z Rosji uzależniając się od niej? Czy muszę dodawać, że jest to wbrew polskim interesom narodowym? I wbrew jakiejkolwiek logice?

Pokrótce jeszcze z czym by się to wiązało. Ok. 100000 ludzi poleciałoby na bruk z sektora górniczego czyli ciągle polskiego dobra narodowego, który w ostatnich 20 latach choć i tak dostał po dupie, to jednak jakoś nieźle ciągnie dalej. Za nimi wszyscy ci którzy węglem handlują i go transportują. Cała gałąź energetyczna w Polsce padłaby po prostu trupem, a chyba tylko Gazprom i Putin zacieraliby ręce.

Jeszcze moja osobista dygresja na koniec. Nie jestem Ślązakiem, choć sporo ładnych lat tam mieszkałem, a z regionu tak dziś nazwanego pochodzę. [Mimo wszystko, że mieszkam teraz w mieście w centralnej Polsce, to ludzie tu dosłuchują się u mnie śląskiego akcentu i dziwnie intonowanych pytań;] o chuj im chodzi, uni chyba nie godoli po noszemu!:p ] Dodatkowo wielu ojców moich znajomych i przyjaciół jest lub było górnikami, trochę więc mogę wysnuć wniosków na tej podstawie. Przede wszystkim moi drodzy, jeśli ktoś wam mówi że wydobycie węgla jest nierentowne i z tego powodu trzeba zamknąć kopalnię, to większej bzdury powiedzieć nie może! Nie ma bowiem bardziej dochodowego biznesu jak wydobycie i sprzedaż węgla. To już Czesi wiedzą, którzy odkupują za bezcen polskie kopalnie zamknięte bezczelnie wcześniej pod pretekstem nierentowności, a następnie wydobywają nasz polski węgiel i bez grosza opłat wywożą go stąd lub jeszcze nam go sprzedają. Im się opłaca, a nam się nie opłacało? Dlatego nie słuchajcie tych bredni, które próbują wam elokwentnie wcisnąć, bo to po prostu kłamstwa na ładne oczy.

Na koniec jak zawsze powinienem natchnąć wszystkich dobrą radą, zachętą do rewolucji lub ironiczną puentą. Tym razem jednak nie będzie niczego takiego bo… co tu kurwa powiedzieć na debilizm wykraczający poza wszelkie granice absurdu?! Węgiel mi się w piwnicy lasował jak czytałem o tym:p Coś mi się wydaje, że pozostaje czekać jedynie na kolejny strajk wściekłego tłumu wkurwionych górników pod Sejmem i groźbę narodowej rewolty z ich strony. Chciałem wam tym wpisem tylko uświadomić, jak rządzący nami kompletnie już zatracili kontakt z rzeczywistością, polską racją stanu i dobrem obywateli, a jak już coś wymyślają… to lepiej niech w ogóle nie myślą. I pamiętajcie, kupujcie nasz, polski, prawdziwy węgiel!! :D …przynajmniej tyle, na ile was jeszcze stać.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!