Wkurwienia w kategorii: ‘Biurokracja’
Mam już kurwa dość
5 sierpnia, 2011, Autor: lukasz26stgMam już kurwa dość tego jebanego kraju w jakim nam przyszło żyć, mam dość jebanej polityki, pojebanej publicznej służby zdrowia. Całego tego jebniętego kurwa systemu. Tych kurwa kolejek do pierdolniętych lekarzy, którzy i tak cię nie leczą tylko biorą kasę i już. Czekasz w kolejce do takiego jebanego konowała 3 miesiące albo więcej w on ma cie w dupie, nawet nie zobaczy tylko kurwa liczy się sztuka pacjenta i zapłata z NFZ. Kurwa NFZ to kolejna jebnięta instytucja. Za każdym razem jak idziesz do lekarza MUSISZ mieć AKTUALNE zaświadczenie o ubezpieczeniu. Kurwa nie każdy dostaje to co miesiąc w pracy, nie każdy to nosi kurwa zawsze ze sobą, ale i tak kurwa musisz to mieć bo cie jebana przychodnia nie przyjmie. Nie liczy sie pacjent i jego zdrowie tylko papier o ubezpieczeniu i KASA. Kurwa i co miesiąc musisz mieć nowe aktualne. Kurwa co za jebnięty kraj. Wkurwia mnie też praca a dokładnie praca dla takich jebanych prywaciarzy co kurwa kręcą i kombinują z umowami, z wypłatami, z jebanym urlopem, który kurwa należy się każdemu. Dorobił się taki jebany złodziej za komuny na przekrętach i złodziejstwie i teraz zgrywa wielkiego szefa. Robią ludzi w chuja z umowami, jakieś jebane zlecenie czy dzieło i tak trzymają ludzi po kilka lat. Ludzie lat +50 muszą się kurwa trzymać rękami i nogami takiego chuja byle dociągnąc do skurwiałej emerytury. Do tego pensje po tysiąc złotych za kurwa 200 godzin pracy. To ma być kurwa normale życie? Nasz rząd szuka kurwa oszczędnośći zabierająć już i tak nędzne zasiłki oraz podnosząc stawki mandatów karnych oraz wpierdalając milion fotoradarów w każdą wioskę byle tylko jebana straż gminna/wiejska/czy chuj wie jaka miała zajęcie. Można się wziąć za jebanych przekrętów i oszustów, za umowy zlecenie i inne kurestwa. Ludzie mieli by choćby cień szansy na emeryturę i kasa z podatków (uczciwych) też by popłynęła.
Mam juz kurwa dość, nie daję rady. Nie wiem gdzie mam spierdolic by miec normalne życie. Chyba kurwa na księżyc bo tam niema i nie było jeszcze polaków.
I chuj…
20 lipca, 2011, Autor: PiotrMiszaKurwa wasza mać, witam!
Dzisiaj powkurwiam się na wiele jebanych rzeczy…
Wiecie co mnie wkurwia? Kurwa wkurwiają mnie pisane po angielsku opisy na GG, dotyczące chociażby kurwa życia,podam nawet przykład wzięty prosto z profilu mojej koleżaneczki…
,,When I’m 80 years old and sitting in my rocking chair, I’ll be reading Harry Potter. And my family say to me: After all this time?
And I will say: Always ”
Nosz do chuja, gówno mnie obchodzi hary poter i to że ta jebana saga się skończyła (bardzo dobrze i chuj) i tym większe gówno mnie obchodzi co Ty będziesz robić jak będziesz mieć 80 lat, a może nie dożyjesz kurwa 40stki co Ty kurwa mać wiesz?!
Kurwa i po chuj po angielsku takie chujostwo pisać, że niby jest jakąś kosmopolitką, ja jebie w pizdu! Do kurwy nędzy, żyjemy w Polsce więc takie pierdoły po polsku się pisze, nie?!
I fuck the kurwa system!
Wkurwiłem się też dzisiaj tym, że jednak należę do jebanego polskiego społeczeństwa i czeka mnie przyszłość taka na jaką sobie kurwa zapracuję, czego robić nie chcę, a jak ,,se” kurwa zapracuję to pracy nie znajdę, bo moje ,,kontakty” będą mnie mieć w najciemniejszym zakamarku mojej śmierdzącej dupy… I chuj.
Wkurwiają mnie towarzyskie śmiechy kurwa, jak Ty się śmiejesz to ja też muszę.
I tabloid ,,onetu” kurwa, równie zjebane komercyjne tytuły artykułów na tych stronach dla skurwiałych mas. Kurwa ,,siejmy sensację”.
To ja Wam wszystkim mówię wielkie W Y P I E R D A L A Ć !
Biuro paszportowe
28 maja, 2011, Autor: KomunaSiema kurwa.
To mój pierwszy wpis na stronie tej sekty.
Do rzeczy. Ja jako uniżony sługa tego skurwiałego kraju, miałem czelność iść do biura paszportowego do jednej z miejscowości na Podkarpaciu.
Jak zwykle byłem w dobrym humorze, poszedłem z kolegą, po 30 minutach szukania biura paszportowego- znalazłem.
Oczywiście nie było napisane biuro paszportowe, tylko kurwa Rybołówstwo i straż celna o ile dobrze pamiętam, ale w każdym razie takie chuje muje mniej więcej.
Po wejściu do tego postkomunistycznego budynku odnalazłem drzwi ,,Biuro paszportowe”, które jak teraz myślę powinno się nazywać (tzn. wisieć tabliczka na drzwiach) ,,Uwaga stare kurwy za komuny- zakaz wstępu”.
No dobra, przejdźmy dalej, stoję przed drzwiami pukam i wchodzę.
Tam 4 baby na 4 stanowiskach i wszystkie puste. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to te umalowane i świecące pyski komunistyczne i pofarbowane na lekki odcień rudego włosy.
Odnośnie makijażu, to za komuny nie było go. To teraz te suki się malują i świecą jak koński kutas.
Nie znają co to delikatny makijaż.
Dawniej jak banany przywieziono z zagranicy to ludzie chcieli się o nie zatratować.
Każdy chciał mieć banana. Kupowali 1 banana kurwa, pokroili w ćwiartki na całą pięcioosobową rodzinę i jedli kurwa czując się bogaczami i hamerykanami.
Specjalnie przed domem jedli żeby sąsiedzi widzieli jak im się kurwa powodzi. Reszta niech jabłka wpierdala.
Do czego zmierzam? Do tego że dawniej ludzie byli kurwa dzicy i jak wszedł makijaż, to te szmaty będąc na wyższym szczeblu
burżujstwa kupowały go sobie malując mordę. Nie ważne było kurwa, czy ten makijaż działa, niech sąsiadka widzi że se kupiłam
krem Nivea i świece jak sznycel po minecie.
Te kurwy dalej wcierają w siebie krem Nivea, ponieważ takie coś jak puder do twarzy, został wynaleziony razem z komputerem,
więc się już całkiem w tym pogubiły. Nadmienię jeszcze że oczy miały maksymalnie pomalowane w ciemnym kolorze.
To dlatego te tłuste baby teraz tak świecą, choćbyś chciał nie przegadasz tym, co zamiast podpasek miały watę, a w szkole
minutę milczenia podczas żałoby śmierci Gierka. Dobra jebać temat makijażu to tego jeszcze wrócę, więc zaciągać baby kiecę, bo po Was pojadę i to nieźle.
Chuj piszę dalej.
Będąc w pokoju, mówię do tych pizdew:
-,,dzień dobry, chciałem się zapytać czy jest zniżka dla studentów chcących wyrobić paszport?
Odpowiedź do przewidzenia, otóż – baba z największym wolem i podgardlem mówi do mnie – proszę wyjść, tam wszystko na tablicy pisze.
Ja oczywiście zmieszany z lekka, myślę sobie- kurwa nie przeczytałem tablicy informacyjnej i wchodzę kurwa jak zajebany cham, zamiast przeczytać tablicę. Już, chuj że nie na kolanach, tam się masz czołgać i wchodzić z flaszką wódki, oraz kiełbasą i
salcesonem. Bo one były tego nauczone Tak za komuny było, ale teraz się urwało, więc kurwa jebana mać te szmaty będą Ci utrudniać życie zgodnie z prawem. Ja kurwa nie będę mieszkał w tej komunie spierdalam, ale to będzie osobny wątek.
Kontynuując temat – Jak ja kurwa mogłem bezczelnie tam wejść i poruszyć ich powietrzem.
No to chuj, wychodzę, czytam tablice i co? Kurwa nie ma tego.
Mówię do kolegi stary wejdź i się zapytaj bo ja już tam nie wchodzę do tych szmat, wkurwiły mnie.
Weź powiedz, że przyszedłeś się tylko zapytać, czy jest zniżka dla studentów.
Koleś wychodzi po paru minutach ma w ręce karty do wypełniania wniosków i mi mówi kurwa:
-Nic się nie dowiedziałem a te baby chciały mi wyrobić paszport, a ja go kurwa mam, tam się nie idzie czegoś dowiedzieć, one nic nie wiedzą.
Dobra nie będę więcej pierdolił, bo i tak za dużo napisałem, a nie lubię czytać długich wiadomości, więc kończąc:
te stare kurwy za komuny co tam siedzą są obecnie bardzo przygnębione, ponieważ w czasach komuny to one decydowały kto dostanie paszport a kto nie i żeby go dostać trza było ubić dwie krowy, świniaka i przywieść transporter samogony. Nie
puszczały za granice, jeśli miały takie widzimisie i byłeś wrogiem Jaruzelskiego.
Teraz są złe, bo nie mają tej władzy pizdy tłuste, więc gnębią petenta jak się kurwa da. Tak jest nie tylko w biurze paszportowym, tak jest kurwa wszędzie w urzędach, tam pracują kurwa baby co za komuny miały tą samą robotę, a że teraz jest inny system to one kurwa cierpią pizdy jebane.
Już kończę i mam nadzieje że nie będę tak dużo pisał następnym razem, ja bym osobiście zapierdolił chuja który dużo pisze, bo mi się nigdy nie chce czytać.
Sprawa jest taka – paszportu jak nie miałem tak nie mam. W obecnym, niedawno wygasł mi termin ważności.
Mam plan wyrobić go, ale muszę ochłonąć od tych starych szmat z biura paszportowego. Paszport potrzebuje- po to, żeby pojechać ze znajomymi pociągiem na libacje do Lwowa i pić do nieprzytomności :) Jak będę tam to potem zdam relacje. Ale do tego jeszcze czas :)
Elo!
Mój pierwszy wkurw czyli co mnie ogólnie wkurwia w tym kraju
8 marca, 2011, Autor: kroma007Witajcie wszyscy kurwa!
Na wstępie chciałem podziękować Adminowi tej szacownej strony o charakterze opiniotwórczym za dołączenie mnie do jej znamienitego towarzystwa i dzięki temu uzyskaniu przez mnie awansu społecznego. Osobiście uważam, że pomysłodawca i autor owego portalu powinien dostać Pokojową Nagrodę Nobla za uratowanie od samodestrukcji tysięcy ludzi i uchronienie tego państwa przed społecznymi protestami z transparentami w stylu 'KURWA MAĆ’ rodem z Egiptu czy Libii (choć nie jest to wykluczone i tak w tym kraju). Z pewnością nagroda ta była by bardziej uzasadniona w tym przypadku, niż za wspieranie wojny w Iraku czy protesty ekologiczne, z których biologicznie rzecz biorąc – gówno wynika.
Bez zbędnego wazeliniarstwa i wchodzenia w dupę bez mydła, wiele wkurwiających rzeczy w tym kraju czai się na nas na co dzień i tylko czeka, aż wyjdziemy z domu (a nawet jak nie to i tak nas dopadnie), żeby nas wkurwić : zawalone autobusy miejskie z moherami i dresikami puszczającymi głośno jakieś łubudubu albo inny szajs z komóreczek; dziurawe drogi, od których mózg w czaszce się telepie; baba przed tobą przy kasie PKP, która kupuje bilet, ale w zasadzie wygląda, że w ogóle nie wie gdzie chce jechać, a ty masz 2 minuty do odjazdu; samo wkurwiające PKP; śmierdząco-jebiące żule na dworcu zbierające na wino czy nigdy niekończące się kolejki w Biedronce. Chciałem w tym poście jednak napisać, jako że to mój pierwszy, jakie niebanalne rzeczy mnie wkurwiają w tym kraju o charakterze społecznych problemów, w związku z sytuacją życiową w jakiej się znalazłem… uprzedzam, że może mi to trochę zająć więc zajmijcie lepiej dupą wygodne miejsca i się nie wkurwiajcie, przynajmniej na mnie. Choć tak ogólnie chcę żebyście się wkurwili po przeczytaniu tego na to co jest tu opisane.
Jestem absolwentem biotechnologii – jeśli nie wiecie co to za gówno, to nie przejmujcie się. Szacuję, że około 90% społeczeństwa nie ma bladego, zielonego czy chuj wie jakiego koloru jeszcze pojęcia co to jest, czym się to zajmuje i do końca swoich marnych dni nie ogarnie świadomości ich istnienia. Trudno się z resztą dziwić bo nie widzę obecnie sensu istnienia tego wyimaginowanego zawodu, dla którego nie ma pracy w tym kraju. Kierunek tak przesrany, jakby się kto nażarł fasoli i przepijał maślanką, zniszczył mi sam zdrowie bardziej niż litry przepitego alkoholu w różnej postaci (o dziwo). Zamiast po ich zakończeniu z wielką satysfakcją, równą zaspokojeniu kobiety w łożu i podnietą rozpoczęcia nowego, poważnego życia, zostaje się z świstkiem ukończenia, którym se nawet dupy nie mogę podetrzeć bo jest z papieru kredowego. Żałosne… to po co ja zapierdalałem tyle lat jak dzika świnia w tramkach? Pracy w zawodzie nie ma żadnej bo ten kraj oczywiście jest niedorozwinięty, jeśli się już jakaś oferta trafi to jest pół miliona chętnych i wymaganie doświadczenia – rok, 2, 5 – to gdzie ja kurwa w takim razie mam zdobyć to doświadczenie skoro wszędzie chcą kogoś z doświadczeniem?! Jakieś pomylone, błędne koło… wkurwia mnie to!! Oczywiście dla zdeterminowanych i gotowych na wszystko, pozostaje zagranica i płacenie podatków w innych krajach, ale kurwa!!… w końcu nie po to państwo najpierw inwestuje w studenta, żeby ten musiał później spierdalać gdzie cytrusy rosną i krewetki w morzu pływają bo nie ma za co żyć, choć w zasadzie ale ten kraj nie ma po studiach nic do zaoferowania… No i siedzę jako ten głupi patriota na bezrobociu i się zajmuję głównie wkurwianiem.
Można zadać pytanie trafione w zasadzie w sam headshot – po co istnieją takie kierunki?? …w skrócie to po chuj, żeby banda maniaków lubiących grzebać w próchnie miała kasę na robienie swoich pseudobadań niedających nic społeczeństwu, no bo co nowego wniesie badanie genów jakiś kolejnych chwastów albo co kogo obchodzi ile włośników na korzonkach mają? dzięki temu jednak dorabiają się kolejnych tytułów naukowych, spełniając swoje upośledzone ambicje zawodowe i mogą chapać większą kasę. Wyłącznie z tego też powodu jak się zdaje, nowe roczniki przychodząc na ten kierunek bez celów wyższych, słuchają nieświadomi niczego z rozdziawionymi japami aż im ślina kapie, jakieś sranie w banie: kim to oni nie będą, że praca już na nich czeka i co to nie będą robić… kurwa chyba srać i drobić. Wkurwia mnie to oszukiwanie i takie pierdolenie kotka młotkiem!! Bo gdyby powiedzieli prawdę, jak należy, to mało kto by na taki syf się zgodził. Oczywiście pozostaje opcja, że są półmózgami i serio nie wiedzą jak chujowo jest na rynku pracy i pociskają studentom taką ściemę albo w ogóle, że są ćwierćdebilami i chujami łamanymi na kole i udają tylko, że tego nie wiedzą. Tak czy srak, nie zmienia to faktu, że są chujami.
Co mnie jeszcze wkurwia w tej całej szopce grającej? Kasa, która idzie w pizdu i jest bezproduktywnie wydawana w sumie nie wiadomo na co i nic z niej nie ma. Ten kierunek, a w zasadzie roczniki młodsze po mnie, ma status zamawianego tzn. że jest ekstra dofinansowany, podobno nawet parę milionów zł na rok. Kasa ta, przynajmniej jej część bo reszta to nie wiadomo, idzie na stypendia dla studentów, żeby zachęcić ich do studiowania tego ociekającego smrodem shitu. Fajna rzecz w sumie, tylko po co do chuja Wacka i pizdy Dziuni dofinansowywać przyszłych bezrobotnych, dla których nie ma pracy? No i te pieniążki, zamiast żeby coś z nich było, np. iść na staże dla absolwentów, którzy tak jak ja są w dupie tak ciemnej, jak u murzyna w jaskini przy zaćmieniu Księżyca, rozpierdalają się… a my dalej jesteśmy w tejże samej dupie. Wkurwiający fakt.
W związku z taką sytuacją, zdecydowałem się na desperacki krok niczym Żyd wchodzący do gazowni i postanowiłem zarejestrować się w Powiatowym Urzędzie Pracy. Miejsce zaiste legendarne, w którym czujesz jak złowieszcze moce szatańskie cię opentują, a schizofrenia maniakalno-depresyjna żąda czyjejś krwi, niekoniecznie młodych dziewic. Wobec braku pracy w zawodzie, jak i doświadczenia zawodowego pomyślałem, że chociaż o staż się postaram zorganizowany przez tą placówkę i jakoś to będzie. Za wczasu zasięgnąłem informacji o której, z czym itp. Pani w informacji uprzedziła, że jeśli będę w godzinie otwarcia o 7.30 to jest szansa (kurwa – jest szansa??!!), że wszystko załatwię jednego dnia. Spiąłem dupę zatem i zwarłem poślady bo nie będę tam łaził po 10 razy i się wkurwiał. Zawitałem po kilku dniach na ową godzinę, choć tak wczesna pora i mróz panujący, i tak mnie wkurwiły. Oczywiście sama elita tego zatyfiałego miasta się zeszła, żule i ćpuny wszelakiej maści, pachnące moczem, starymi ludźmi i jasny chuj wie czym jeszcze. Tego typu ludzie(?) w zdecydowanej większości przychodzą tam po zasiłki, korzystając z funduszy państwowych na sobie znane tylko cele. Towarzystwo nieprzystające do mojej osoby, powodowało u mnie niezręczne, powolne wkurwianie. Moje szczere i ambitne plany dostania stażu zostały szybko schłodzone, gdyż Pani poinformowała, że dostali niecałe 30% funduszy tego co w zeszłym roku i niektórzy tylko dostaną staż, i nie jest pewne czy będę go mieć… Kurwa mać!! Ja pierdolę!! To ja, absolwent przejebanych studiów wyższych, kierunku reklamowanego przecież przez to państwo, nie dostanę tego stażu, no to kurwa kto? Polerowacz powierzchni pionowych, zamiatacz chodników, zbieracz grzybów w lesie?! Nic nie mam do owych zawodów, ale okazuje się, że nie jestem ani trochę poważnie i godnie traktowany jako wykształcony człowiek. No i znów się wkurwiłem. Budynek odwalony jak zajebista willa, na willowej dzielnicy na Wilanowie, z mięciutkimi stołkami, żeby ich przypadkiem hemoroidy nie bolały, jakieś menele dostają zasiłki, a ja stażu nie dostanę? To się „Urząd Bezrobocia” powinien nazywać, a nie „Pracy”! Ja się pytam do chuja pana i kurwy nędzy, jaki jest w takim razie sens istnienia tej bezproduktywnej instytucji? Wkurwiłem się oczywiście.
Ta sama Pani sprawdza czy mam wszystkie dokumenty do rejestracji, łącznie z wszystkimi umowami o pracę do tej pory, zlecenia o dzieło itd. Ale co to ma do rzeczy czy ja przykładowo rozdawałem ulotki miejscowego burdelu czy zbierałem psie kupy w parku? Wszak to nie jest doświadczenie w moim zawodzie. Pani odparła, że to też będzie miało wpływ na decyzję o przyznaniu stażu… no i co, jakbym miał umowy na powyższe prace to gotowi by jeszcze by mi powiedzieć, że przecież mam doświadczenie zawodowe – zbieracza psich kup – co z tego, że nie w moim zawodzie i że nie dostanę tego stażu… jakiś absurd! Wkurwiłem się znowu!! Zabrałem się, siadłem w kolejce… po półtora godzinach oczekiwania uspokoiłem się trochę, idę do kabiny bo wreszcie mój numerek. Cała ta biurokratyczna procedura w toku, a inni Pani znów prosi mnie o umowy o prace. Powtórnie pytam po co im to skoro jakieś roboty dorywcze nie są moim doświadczeniem zawodowym? Pani z szyderczym uśmiechem odparła „Ha ha! Może znajdziemy Panu inną pracę.” Myślałem, że krew we mnie zawrze w tym momencie i wykipi przez różne otwory mego ciała – nie po to tam przychodziłem, żeby oni mi znaleźli pracę przy kopaniu rowu pod kolejną spartoloną, rozlatującą się drogę! Udało mi się jednak opanować i poważnie odparłem z wyrazem twarzy Clinta Eastwooda, że „Nie po to proszę Pani kończyłem takie studia”. Od tej pory Pani ta zachowywała już wszelkie swoje spostrzeżenia dla siebie.
Po wreszcie zakończonej wkurwiającej procedurze rejestracji, mogłem oczekiwać wypisanego wniosku od mojego pracodawcy, którego sam sobie oczywiście załatwiłem – ale miejscówka spoko, poważne laboratorium, ludzie rozgarnięci i kontaktowi, w końcu inni naukowcy – też skończyli jakieś porąbane na zapałki studia, wiedzą na czym życie polega. Jadę z tym wnioskiem znów do Urzędu Pracy. Okazuje się, że mają 30 dni na jego rozpatrzenie. No je cię sunę w dupę i przepraszam! Siedzi tych urzędasów tam w 3 dupy albo lepiej, do petentów od każdej litery jest inny, a nikomu się przez 30 dni nie chcę do tego zajrzeć i zatwierdzić? Po jaką cholerę ich tam tyle jest w takim razie? Wkurwiłem się. Uświadamiam sobie fakt do tego, że mój wniosek będzie rozpatrywać osoba, która za garnek kapuchy i danie dupy, nie wie co to jest biologia molekularna, inżynieria genetyczna czyli rzeczy, którymi miałbym się zajmować. Znowu się wkurwiłem. Pytam się Pani, która przyjmuje wniosek czy można dzwonić, dowiadywać się. Ona parsknęła, tak by to trzeba określić, że teraz to się będą z pracodawcą kontaktować. A ja to co – patyk od kaszanki? Przecież to mój wniosek! Teraz oni se będą listy pocztą przesyłać bo nie mogę zadzwonić i powiedzieć. Z resztą wszystko se pocztą przesyłają. Ta placówka śmierdzi mi starą, zabitą komuną, nie ma telefonów, internetu i w ogóle nie ma niczego, jak Kononowicz mawiał. Wkurwia mnie to. A już pierdolca z powikłaniami dostaję, jak se przypomnę, że jeśli jakiemuś urzędasowi nie będzie się chciało zajrzeć do tego wniosku przez owe 30 dni albo oleją sprawę, to nie można się od tego nawet odwołać. Jednym słowem – urzędnik to praca w tym kraju, która ma swoje El Dorado – praca bez żadnej odpowiedzialności, bez żadnych konsekwencji jak coś spierdoli, a kasę nawet dostaje w miarę. Jest ich w chuj i trochę, a nigdy nic załatwić nie można. Przed każdymi wyborami słyszymy, że liczba niepotrzebnych urzędników się zmniejszy (wczoraj też już czytałem;] tzn. że kampania się zaczyna), a po oczywiście pracuje ich za każdym razem co raz więcej. Jakbym wziął ich na zbity pysk wykurwił to by od razu dziura budżetowa się załatała, jakiś pożytek zawsze. Ech… jak mnie to wkurwia.
Podsumowując, żeby się nie zgubić w tych wszystkich wywodach i całym pierdoleniu. Ten kraj dąży do zagłady, już lepiej by było gdyby bomba wodorowa rozkurwiła wszystko w biały pył i można było go zaorać, i zacząć od nowa z powrotem od Biskupina. Choćbym się zesrał, choćby i skały srały, to o pracę dla inteligentnych ludzi po hardkorowych kierunkach jest skurwysyńsko trudno i nie ma nikt dla nich szacunku należnego, nie mówiąc o żenujących wypłatach. Historia przytoczona przez mnie jest przykładem, albowiem wielu ludzi, w tym moich znajomych, jest w podobnej sytuacji jak ja. Żałosne i przykre… no i wkurwiające przede wszystkim!
A w ogóle to się napisałem jak głupi ciul zza rogu i wkurwiło mnie to.
Trzymajcie się



(oceniano 22 raz(y), średnia ocen: 9,59 na 10)