Wkurwienia w kategorii: ‘Opowiadania’

Tablety,laptopy,smartfoniki! Promocja! Społeczny pierdolec zajebany!

8 stycznia, 2016, Autor:

Ale jestem nerwowo ustawiony na ten cały Polski ród społeczny i styl sprzedaży!

Oj kurwa z podziwu wyjść nie mogę! Dosłownie kipię gdy na to patrzę!

A na co patrzę i co mnie wkurwia?

Oh, można by było pisać i pisać więc od siebie napiszę jedynie to co najbardziej mnie wkurwia, zatem zacznijmy…

 

No i tak … przed świętami, w okresie żniw finansowo-nagonkowych stoją pojebusy w kolejce po tablet…

PROMOCJAAAAAA!!!!

Prawie że se do gardeł nie skaczą jak ktoś wyprzedzi kolejkę zerknąć za szybę z ciekawości „za czym oni tak tu stoją…”

No i dotarł człek do szyby i widzi: jakiś tam tablet, 7 cali, 512 ramu, 2 rdzenie, modem… no jest. Patrzy na cenę i widzi przekreślone 299zł i obok nowa cena 199zł!  Myśli se człowiek, dobry market nie dla idiotów opuścił stóweczkę przed świętami dla ludu swego… oj dobrodzieju ty mój !!

Hola, Hola! STOP!!!!  Pod ceną pisze NTT, model XXX. Kurwa!  Co jest?  Jeszcze raz czytam – tak!! to NTT, tak, to model … kurwa niech zerknę… wyciągam z kieszeni – noooo ooo – taki sam jak mój – czytam dalej Andorid 4.2.0 wifi bt, model XXX potwierdzam … no kurwa!! Łałłłł!   Mój tablet jest w promocji!!!  No tak – święta …  ale Kurwa … STOP!!!!   ile on stoi?? 199zł?? 

no jak to????

Na początku grudnia kupowałem bez promocji za 149zł …  Czyżby aż tak mi się coś pojebało???  Po powrocie do domu, szukam pudełka, wyciągam paragon i czytam:

parówki 4,55zł   żywiecka 8,99zł,  łaciate 2,29zł,  cukier 1,99zł ….  tablet NTT 149zł…   ehhhh!! ups!!   No kurwa! Biorę lupę, przyglądam się i jak byk widzę … 149,00zł ….

—————————————

Dni kilka później… ale jeszcze przed Świętem B.Narodzenia ….   stoję do kasy i widzę dym w telefonicznym…  o co tam tyle czadu teraz!!  A chuj … cofnę się, zerknę, może będzie promocja!    No i patrz!  Aniołowie są ze mną! Czuwają!!  Jest promocja!!  Kurwa!  Ostatnie 100 sztuk!!!  Ale ze mnie szczęściarz!!!!   W czepku urodzony – w czepku noszony – społecznie odurzony!

Huawei Ascend!  Biały! Śliczny! Ma 5 cali, 4 rdzenie, 1GB ramu, GPS, WIFI, kamerę 8.0MPX, kurwa i LTE maaaa!    Patrzę, promocja!  699zł skreślone na tylko 549zł!!  Ja pierdolę!   150zeta w kieszeni by było!  Kupię żonie… będzie miała taki sam jak…. ups kurwa STOP!!!

Taki sam jak –  – jaaaaaki?   Noooo taki sam jak mam w kieszeni!   Odpalam łapę do lewej kieszonki, wyjmuję, no i widzę że trzymam Huawei Ascenda.  Porównuję jeden z drugim … no kurwa!  Mój????   Czytam z etykiety spod ceny: Ascend G620S LTE Wihite!   No kurwa!  Mój Ascend jest w promocji!!!! Hurarararaaaa!!     Ale hola, hola!!   Mam już nauczkę z tablecikiem przecie więc… uspokój się, wdech, wydech, bierz na klatę i leć do domu!     No to poleciałem.   Szukam pudełka, znalazłem… otwieram … wyjmuję paragon i oczopląsu dostaję!

419,00zł  MediaNIEdlaKretynufff   dnia 31.11.2015 Huawei Ascend G620 LTE White, kasjer 04 Anna

Muszę pierdolnąć na zimno jakąś kawę w promocji za 13,99 bo zbaraniałem… albo … bardziej na zimno przeczekam promocję i pierdolnę se dwie wtedy… a co…

—————————————-

Jadę ulicą. A no se gdzieś jadę! Oczywiście zegar do „choinki” tyka jak walizki uchodźców zza granic najwspanialszej Poloniii…  Jadę, jadę i szok!

Bilbord wielki jak kurwa tir – świeci z daleka PROMOCJĄ a na bilbordzie NóWENCJA laptop HP G coś tam!  Aż 4 rdzenie, aż 4GB ramu, aż 500GB na dysku, darmowy windows 10… PRO !!!  Aż 14,4 cala… aż w plastikowej obudowie za aż 1399 zeta w promocji!  Łał! Trzeba jechać i brać bo aż tak dobrego sprzętu za aż tylko 1399zł to nie ma nawet w Pakistanie. Nie ośmieszali by się starą technologią… aż … tak!

Wracam do domku, odpalam czajnika na kawicę. Wyciągam mliko i w oczekiwaniu na wodę włączam lapka. Myślę, sprawdzę sobie co te HP G coś tam ma i czy warto… ale moment!! hola, hola! Spokojnie!  Przecież ja już praktycznie-wycfaniony, ślepy nie jestem i … widzę pod matrycą HP znaczek!  No tak!! HP widzę!  A chuj …. odwrócę i zerknę na naklejkę!  No i jest naklejka!  HP G … coś tam!

Zalewam więc kawicę na spokojnie, słodzę se (stać mnie!), mlikiem zabielam i na spokojniutko uruchamiam MuleFoxa (MuleFox = Firefoks po aktualizacjach).  Wklikuję umiejętnie www.medianiedlaidiotów.pl , odszukuję dział laptopy, HP, ble, ble, cena, miasto… poszło!

No kurwa!  Jeeeeeest!!   Mój lapek w promocji!  Bajera…. Trzymie skurwiel cenęęęę … STOP!!!! Kurwa!!  Jak to trzymie cenę?

Żona już wściekła mnie omija i zrzędzi za plecami – i po chuja znowu oglądasz ten złom…?  Przecież to jest to samo co mamy … Na chuja czas marnujesz?    No to w odwecie jadę jej:  jak to Nasz?  A to zobacz – pokazuje paluszkiem!  Pisze G60 coś tam…?

No pisze…  i jeszcze na dodatek drożej jak daliśmy…  dopowiada!   Mówię? Jak to drożej? Po 2 latach?  Stawiam na swoim i zaczynam szukać dokładnej specyfikacji! No kurwa…   Miała rację! To to samo!  Ram Samsunga 2 x 2GB DDR1333, dysk Hitachi, procek ten sam, grafika ta sama, zasilacz i bateria te same! Kurwa!    Zmiękłem i pytam cicho:  a ile my daliśmy?

Wnerwiona już wstała, otwiera szafkę, grzebie po papierach, wyciąga teczkę i krzyczy: masz, kurwa mocherze!  Już nie pamiętasz że jeszcze płacisz?  Pytam – a kurwa za co?  A to zobacz…

No i otwieram tekę, wyciągam świstka i czytam: Umowa Kredytowa na zakup RTV/AGD, media nie dla idiotów… HP G60 coś tam, cena 1199zł brutto, okres kredytowania 48 rat x 0% dnia 16.09.2013!!

No tak! Promocja…

——————————————————-

Jebło mi żelazko!  Przyszła pora na nowe!  Lecę na zakupy do Kauflandu, kupuję co trza i nazad do domciu! Pani przy kasie – dodaje jakieś naklejki do paragonu i mówi że jak się uzbiera 6 to będzie żelazko w promocyjnej cenie 69,90zł Boscha!  STOP!  Kontrolki mi się zaświeciły…!

Bosch?? Za 69,90zł ?? Łał!  No to trzepiem na zakupy! Akurat Święta, jest co kupować … będzie żelazko za frajer!  

Poleciałem do Kauflanda ze cztery razy zanim dostałem zjeby od żony!  Pyta samica moja – po chuja ty tam tag biegasz i przepłacasz!??

Milcz babo!! Na żelazko Ci zbieram…  Boscha będziesz miała!

A sprawdziłeś kurwa na Allegro ile ten Bosch stoi i czy ten Bosch to Bosch czy Bosch Made in P.R.C.??

Myślę, jest okazja odpalić kompa i posiedzieć bez styku wojennego w necie… Dobra, już sprawdzam!!! (kochanie!)

Klikam alledrogo.pl, wbijam BOSCH MODEL XXX i … spadłem ze stołka!

Pierwsze pięć aukcji z ceną 49,90-59,90!  

Se myślę … o tym co napisałem kilka zdań wyżej …  czyli że nie powinno być że będzie żelazko za frajer… tylko żelazko dla frajerów…

a w czym problem? Kaufland w gazetce opatrzył tego Boscha wpisem: cena bez zniżki 299zł!!!!!!!!!!!!!

CDN…

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

No to kurwa jestem… nazad – tak mi zachód bokami wyszedł!

5 stycznia, 2016, Autor:

A więc tak…

Na wstępie powitanko tubylców. Nie wiem który to już raz ale na pewno nie ostatni. Co ja mam z tym że ciągle zapominam haseł i loginów to nie wiem. Jak sobie tylko przypomnę swoje stare konta to się połączy. Tymczasem pisze na nowym…  więc… witanko Letalnego, Faqusia o ile Polska bida go nie ukatrupiła, Skrycie złego też się wita i wszystkich o których kurwa zapomniałem … też się wita.

Sorry za polszczyznę ale mnie tak makarońskie palanciarstwo studiowało że się Polskiego z wrażenia zapomniało.  Oj bida, bida…  Nie wiem od czego zacząć te (kolejne) bidulenie…

Może od początku…

Z pewnością wszyscy wiedzą jak mocno ujadałem lata temu gdy na emigrację się szykowałem. W Polsce nie było dobrze i to też wiemy ale kurwa nikt się nie spodziewał że będzie jeszcze gorzej. Sądziłem za rządów Tuska-Pojebuska że dno już osiągnęliśmy, wracam miesiąc temu nad Wisełkę zasyfioną łudząc się że będzie goood a tu chuj!  Milicji w piździec na każdym rogu, bida po ulicach aż piszczy, szaro, nudno i kurwa zimno!  Co oni te nagonki tak robią teraz?  Gdy wracałem zarobiłem aż cztery zatrzymania – takie kurwa bez powodu z nudy chyba…  Na granicy mi manele przetrzepali (Frankfurt/A2) tuż za mostem, termos mi z kawicą dosłownie na jakieś laboratoria mobilne brali a dokumenty najprawdopodobniej pod mikroskop.  Przyjebały się pały zafajdane że to nie możliwe wracać z zza granicy z pustym kurwa zasranym portfelem i na oparach paliwa! Wzięli nas na trzepanko osobiste i mocno się dziwili, że można wracać z zakichanej Italii z pustymi torbami i to bez radia.  Mówię jak krowie na rowie – ojebali nas i tyle a oni swoje, że my może jakie przemytniki i zaczęli za ziołem buszować po aucie.  Pyta się dupek, gdzie mam tylne siedzenia a ja mu na to: wyjebałem…   Strzelił karpia i się zaczęło!

Płaczu start…

Wyjechałem se do Italii grosza zarobić. Pojechali my tam dawno temu w czterech by było taniej. Żonka i ja + szwagier z dziewczyną. Gdy na miejscu okazało się że z roboty nici zaczął się dramacik. Szwagier z samicą wpakował dupę w samolot i wyjebał od razu. Ja nie mogłem. Zero grosza i się zaczęło… kurwa rzesz jebana mać. Robotę mieliśmy mieć gdzieś pod Neapolem i tam właśnie wylądowałem. Syfu takiego nigdy nie widziałem.  Polska to luksus-land w porównaniu z makaronią.   Jak to bywa w bidnych rodzinach, znikąd pomocy więc na pomoc z Bido-landu (Polski) liczyć co nie miałem. Po 2 tygodniach stołowania się z Caritasie i wojowaniu z Ambasadą doszliśmy do wniosku że trza wracać na patencie bo kurwa – jedynego dorobku życia nie zostawię na pastwę losu tyle KM od chaty. Chodzi o samochód. Fakt, jest to 8 letni Focus ale go kurwa nie zostawię i tyle. W ambasadzie chcieli mi dać 2 x 95 euro na bilety autobusowe!  Zero kurwa pomocy bym mógł wrócić do kraju autem! Ta pomoc w ambasadzie RP w Rzymie jest paranoidalna! A ludzie tam pracujący to kosmici! Pojeby na maxa iu tyle. 10 dni trwała wojna o to by dali mi na te zajebane bilety do łapy a nie przelewem! Dopiero wydzwanianie do Polski po wyższych Urzędach pomogło. Dali nam pożyczkę zwrotną 170 euro i jedź w pizdu (pewnie szeptali).  Ich zdaniem powinienem był wracać autobusem a auto zostawić i kiedyś po nie przyjechać. Wierzycie????

Aha, nie powiedziałem co było między NIBY PRACĄ a WYJAZDEM a było… syfiaście! Trochę horroru bo obrobiły nas Rumuńce zajebane i dwa razy czarnuchy próbowały ale kurwa nie było co już kraść. Nauczyłem się po Włosku:

Sono stati qui i vostri colleghi. Hanno preso tutto. Prendete quello che è! E cosa rimane? Niente …  czyli byli tu już Wasi kumple, wzięli wszystko, bierzcie co zostało a co zostało? nic… 

Pomogło dwa razy! Aż dwa razy bo stojący na parkingu samochód na Polskich blachach aż sam się prosi o to by go ojebać a ojebanie kogoś w Italii to prostota. Tam co drugi czarnuch – brudas pierdolony – ma giwerę i właśnie taką pukowaką dałem się wysiodłać z gotówki. Pierdolnął w ścianę obok, kulka wbiła się w ścianę, poleciał gruz i było widać że nie zabawka. Przystawił ciepłą lufę do łba i dawaj co masz. Zagracie z takimi?

Ale to wszystko moja zafajdana wina. Serio. Chcieliśmy się przespać i znalazłem fajne miejsce w Rzymie. Patrzę, parking, urząd, poczta, w chuj samochodów, przystanki, ruchliwa ulica, kamery na urzędach, banki obok no to idziem lulu.  Gdy nas już „zrobili” bez mydełka to okazało się że w nocy parking pusty w chuj, zero żywej duszy i co najlepsze zero oświetlenia. Staliśmy obok budynku sami! Tak się kurwa zrobiłem. Nie sądziłem że to takie zadupie prawie że w centrum.  No to jak już nas wydymali na sprzęty, złoto i kasiorę przyszła pora szukać czegoś do żarcia. I znaleźliśmy… Pierwsza wycieczka na dworzec Termini (szukałem mapy miasta by przerysować drogę do ambasady) i znalazłem Polaczków. Oj kurwa jacy pomocni! W chuj ich tam było! Minimum paczka 20 osób a jacy milusińscy gdy miałem (jeszcze) co zapalić! Oj kurwa.  Rumunów dosłownie powalają… twórczością i zaradnością!   Krzyczą Polaki nasze: zaraz się najecie. Tu dają, tu wszystko jest, to Italia, To Rzym przecież no i kurwa wyciągnęli nas na żarłodajnię do Caritasu!   No niestety!  Rodziny w PL prawie wcale nie mam więc kurwa nie miałem wyjścia i na łąchę do swoich. Przeżyć trzeba. Takiego czegoś w życiu nie widziałem! Nasi rodacy śpią gdzie popadnie. Tam gdzie padnie to się wydoi, odesra, przewraca na 2 bok i idzie lulu. Ławka na dworcu to luksus! Oni śpią tak jak mówię, gdzie padną!   Większość żyje tak od 10,15,20 i nawet więcej lat!  Pozdrawiam suchego Piotra. Suchy bo gdy w latach 90 przyjechał do Italii ważył ponoć 120kg!  Z tych 120 zostało mu może 50!    No dobra. Przerobiliśmy Caritas, prawie że ulicę (gdyby nie Focus kombi i zamalowane szyby sprajem na czarno) to pewnie spali byśmy tak jak oni wszyscy. Fordzio dupy nam uratowało.  Po prawie 10dniach zapierdalania od Ambasady do Konsulatu i nazad miałem już tak dość że miałem ochotę opierdolić Focusa w komisie lecz się nie dało. Gdy nas ojebali to razem z papierami. Kluczyki też wzieli ale miałem zapasowy pod dywanikiem. No i kurwa tak bez papierów nic tam nie załatwisz więc Fordzia nie sprzedałem.

Po przepychankach w Ambasadzie udało się na krzywą mordę już chyba wtedy – wypłakac owe 170 euro.  Liczę, myślę, i wyliczyłem że jeśli nie pojadę autostradami (płatne) to dojadę do Polski. No i jak widać, dojechałem. Po drodze upierdolił się przegub!  Gdzieś na północy Italii już bo góry były!  Przegub naprawiono nam za frajer. Tak, tak! Staliśmy na trasie i po prostu zatrzymał się starszy człowieczek widząc trójkąt, lewarek itp. i zapytał co się stało. Znam angielski więc poszło ok. Opowiedziało się sytuację i odjechał. Po godzinie przyjechał z mechaniorem. Serio! Do dziś jestem w szoku. Gostek pooglądał auto i po ponownym przyjeździe przywiózł swoje narzędzia i używany przegub. Nie wziął ani centa!! W prawdzie wzięliśmy od dziadka numer konta i dane i już mu odesłałem 100 euro za fatygę ale do dziś jestem w szoku! Fakt, mieliśmy wtedy łzy w oczach no ale co, okazało się że ludzie jeszcze istnieją. Dla hecy – dodam że samochód z Polskimi tablicami rej. (VW PASSAT kombi, tablice NO) nie zatrzymał się gdy mu machałem. Przejechał i olał. Jebać jebany Olsztyn! Frajer dosłownie.

No i na oparach paliwka jakoś wróciłem. Napisałem jakoś bo kurwa sprzęgło zaczęło się nagle kończyć. Serio! Na ostatnim wyduszeniu wjechał do Polski a tak ślizgał że z Autobahnu musieliśmy wiać bo kurwa nawet 100km/h pod górki nie chciał już jechać. Wracaliśmy 4 dni! Niech to chuj jebie dlatego gdy śmigacie na zachód – ludzie – nie popełniajcie błędów bidola czyli mnie i wykupujcie sobie tymczasowe asistance bo Was szlak trafi. Ostatni raz na zachód bez ubezpieczenia pojechałem.

Zabawa zaczęła się na granicy Polsko-Niemieckiej. Miałem ze sobą tylko i wyłącznie Polskie prawko. Nic więcej prócz zaświadczeń z ambasady. Oj kurwa mać. Trzepali nas chyba ze 3 godziny! Numery VIN, odciski moje, kurwa wszystko!!!  I wiecie co? Nawet herbatki na posterunku nie dali bo kurwa stwierdzili że służbowej już nie ma! Dopiero po 2h gdy zmiana się zmieniła, jakaś niemka przyniosła ciastka i ciepłą herbatkę. Niech kurwa szlak trafi Polskich jebanych cyganów! Trzepali nas po niemieckiej stronie w jakimś mini posterunku pod Frankfurtem a na posterunku urzędowały obie strony (nasi i niemcy). Niemiec herbatę postawił a nasz z góry zakładał że jesteś przestępca i przemytnik. Zacząłem żałować że nie zostałem w Rzymie, a może bym znalazł jakąś robotę. Chuj wie.

No i tak wyglądała zabawa w szukanie roboty na zachodzie. Agencja która zapodała adres i wzięła po 300zł za osobę nie istnieje. Pod adresem nie ma biura. Ponoć wydymali w taki sposób masę ludzi! Dane z pieczątek itp. lewe. Firma istniała w CEiDG bo sprawdzałem przed podpisaniem umowy ale kurwa gliny już dorwały właściciela a właściciel od kilku kurwa lat bezdomniak z Krakowa. Gość nie wiedział że ma firmę. Poszło się jebać łącznie 1200zł i około 800zł wyjazd, nie licząc strat i pożyczki z ambasady.

A Italia?

Od Mediolanu a raczej Florencji na dół to tylko syf i nic więcej. Wszystkie małe wiochy puste a chaty dechami pozabijane. 50% ludu to czarnuchy. Roboty poza miastami zero. W Rzymie na ulicach to co drugi to Pakistan chętny ojebać Cię z butów. Od chuja uchodźców którzy kradną wszystko! To co słyszycie w TV to steki bzdur!  Tam na południu nie patyczkują się w biały dzień wyjebać babkę z torebki na ulicy. Byłem tego świadkiem i to kilka razy. Gdy idziesz ulicą to patrzą nawet na to w co jesteś ubrany więc dobrej klasy NIKE na nogach późnym wieczorem w jakimś zaułku to zły pomysł bo pewnie wrócisz na boso!   Uchodźcy zamieszkują wszystkie pustostany! Włamują się legalnie do zamkniętych sezonowo domów gdzieś na obrzeżach i władza nie może ich stamtąd nawet siłą wyrwać bo gdzie wyjebać 10-cioro dzieci i mamusię?  Najlepsze jest to że unia płaci brudasom po 40 euro!!!!!!! dziennie do łapy! Tak, tak!  Tego też świadkiem byłem i to nie raz!  Obok Polskiego kościoła w którym pingwin rozdawał codziennie po mszy każdemu chętnemu 2euro jest urząd w którym czarnuchy kasiorkę odbierają!  Pracuje tam… Polka która odwiedzała Caritas. Widziałem nagrania z telefonów!  Paranoja!  40 euro na osobę dorosłą dziennie a Ty jak pójdziesz a jesteś z UE to cię z kwitem odstawią, chociaż nie powiem bo Caritas dał mi tam kurtkę i trochę łachów bym nie zamarzł w drodze do PL.

Czy w Italii da się żyć?  Po tym co widziałem raczej nie. Wszystko jest drogie jak cholera. Paliwo po 2 euro (prawie)!  Szlugi po 4,40 najtańsze. Chlebek? od 1,5 do nawet 4,50 za 0,3 do 0,7kg a o resztę nie pytajcie. Roboty praktycznie zero. Łaziłem po Rzymie prawie 10dni od rana do wieczoru. Przekopałem wszystkie agencje pracy! Ofert? Zero!  Im się nie opłaca brać Polaka do roboty i płacić 8 euro/h!  Im opłaca brać się czarnucha za 2,50-3,50eu/h i brać na niego dofinansowania. Spokojnie…  W Polsce się zacznie za jakieś 1,5 roku to samo.

Oj kurwa…   Euroland.  I teraz jeszcze Szengen się kurczy…  Euro się rozjebało jednym gestem Merkelowej i po ptakach. Tyle brudasów wpuścili do EU że szok!  I wiecie co????  To że jadą do nas uchodźcy wojenni to jeden wielki kit!  Wystarczy że znasz angielski to się prawdy dowiesz bo te brudasy między sobą jak są z różnych krajów to albo po niemiecku, albo po angielsku lub po francusku nawijają. Czarni mają tak opanowany Niemiecki i Francuski że te swoje emigranckie wyjazdy planowali już lata temu. No i gdy ich słuchasz to słyszysz jak bekę kręcą z popierdolonej Unii!  Byłem świadkiem z jakimi bagażami i z czym na dupie wpadają do EU emigranci. Myślicie że oni są bez kasy???  Po kryjomu chaty wynajmują hurtem a pod urzędami płaczą. Mają więcej szmalu jak normalnie pracujący obywatel. Oni w Caritasach nie jedzą. W Caritasach siedzą Polacy i Ukraińce bo tego w ciul tam.  Pooglądajcie sobie dworzec Termini na YT to zobaczycie o czym mówię.

CDN…  (nadrobię)

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,25 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

John Irving „Mordo ty moja”

29 października, 2015, Autor:

     Lubię Johna Irvinga, a właściwie postacie z jego książek. Zazwyczaj są to proste typy, proste charaktery, myślące we w miarę logiczny sposób. I zazwyczaj świat zewnętrzny nadinterpretuje wszystko co robią, tworząc niezręczne, a czasem przykre sytuacje. I sam mam podobnie.
Przykład z pracy: udaję się do łazienki umyć twarz, bo się zatłuściła. Przepłukuję, wycieram wciskając głowę pod pachę i idę się jeszcze odlać. Wychodząc mijam się z jakimś typem, który gdy na mnie patrzy, aż lekko cofa głowę. No faktycznie, trochę tej wody zostało na paszczy i rękach, więc pewnie połączył fakty śladów wody z tym, że odchodziłem od pisuaru w logiczny ciąg szczania sobie na twarz i ręce.

     Zazwyczaj też widzę w tych postaciach takie sieroty życiowe, żeby nie powiedzieć spierdolinki, bo mimo szczerych chęci są one faktycznie strasznymi nieudacznikami. Sam chciałbym być jakimś bohaterem rewolwerowcem, albo złotą rączką w swoim domu, ale w głębi serca wiem, jak widzą to inni.

 

     Kto lubi wizyty u dentysty? A kto lubi napuchnięty, bolący ryj i szukanie czegokolwiek, by to jakoś załagodzić? Podejrzewam, że nie-wszyscy nie-lubią, bo zawsze się trafi jakiś psychopata, ale lwia część społeczeństwa raczej stroni od obu sytuacji.

     Otóż po męczeńskiej nocy pełnej bólu, ciągłego popijania lodowatej wody, oddawania moczu i oślinionej poduszki wybrałem się do stomatologa. Oczywiście prywatnie, bo nigdy w życiu nie zgłosiłbym się do NFZ z czymkolwiek a) ważnym, b) niecierpiącym zwłoki, no i c) w NFZ też się płaci za obsługę japy, więc ten skrótowiec prawdopodobnie ma dużo prawdziwsze rozwinięcie, niż to oficjalne.
     W gabinecie przywitała mnie miła, ładna, młoda pani. A miarodajną oceną jej wdzięków jest fakt, że ta myśl, że pewnie jest tu tylko na praktykach i prawdopodobnie wyjebie mi zdrowy ząb wcale mi nie przeszkadzała. Jak prawdopodobnie każdy zdrowy facet w takiej sytuacji nie chciałem być oceniony jako miękka jęczybuła z niesymetrycznym ryjem, ale przy próbie powiedzenia czegoś innego niż stęknięcie – ból rozrywał mi czaszkę, więc sobie darowałem. Widać musiała to wyczytać w mych oczętach i zagadała coś uspokajającego. Dzięki temu poczułem się jeszcze bardziej nieswojo, niż gdybym jednak się odezwał jakkolwiek, no choćby żałośnie. Ale widać przyzwyczajona raczej do śliniących się gąb. Dobra, koniec tego Harlequina.

     Leżąc na fotelu, po pierwszym zastrzyku przeciwbólowym udało mi się zapytać, czy ja się tak stresuję, czy tu jest tak gorąco? „Oj wie pan, w samym fartuchu to tu chłodno”. Siedziałem w bluzie, bo jesień mamy w tym odcinku mało przyjazną. Drugie znieczulenie w mordę i się zaczęło. Cmyr smyr piersią o ramię, pierwsze próby wyrwania zęba, fiasko i chwila przerwy. Kolejne próby wyrwania, kolejne fiaska i przewy. Wyczuwam lekką panikę babeczki, ewidentnie coś jest nie tak. Zaczynają jej drżeć ręce z wysiłku, ja się już zastanawiam, czy może by jej nie pomóc?, ale na szczęście chrupnęło, mlasnęło i upragniony koniec nastał.
     We łbie panował chaos przez nadmiar intensywnych myśli (w stylu „kurwa, będę szczerbaty”, „o, znów ociera się cyckami” albo „mlaszczący korzeń, hehe”). A to sprawiło, że w ogóle nie rejestrowałem co się działo z resztą ciała. Niby to ząb wyrwany, ale bolą mnie ręce od zaciskania pięści, spompowane jak po czwartej serii z Chodakowską. No ale panika powoli odpływa, Babeczka coś tam tłumaczy, ja przytakuję i udaję że cokolwiek do mnie dociera. Kiedy szykuję się do opuszczenia pokoju, myślami już krążę wokół roboty i jak tam wytrzymam. Usiadłem jeszcze na chwilę na krzesełku przy jej biurku podpisać jakiś świstek, wstaję i odwracając się do wyjścia mówię „dowidzenia” i widzę, że Babeczka odpowiadając odwraca głowę w moją stronę, ale jej oczy uparcie skupiają się na innym miejscu: zanim spojrzała na mnie, przez chwilę wgapiała się w krzesełko na którym siedziałem. Podążam wzrokiem, a tam… mokra… plama.
     Wybiegam niemalże z gabinetu, no kurwa, chyba się nie zlałem, ja pierdolę, macam się po spodniach a te całe wilgotne. Na szczęście od potu, więc wstyd jak beret, ale w granicach… eee… przyzwoitości?

Trzy dni później.

     Miało mi się tam zrastać to dziąsło o ile nie będę zasysał tej dziury, jakkolwiek to brzmi. Nie piłem przez słomkę, zęby myłem jak piórkiem, płukałem wodą jak anemik, a tam wciąż czuję dziurę i chyba mi to mięsko dynda. No jak dynda, to się nie zrośnie. Idę do Babeczki na kontrolę. Po drodze zastanawiam się, czy wejść z kamienną twarzą, czy może jednak zażartować z tego mokrego krzesełka, bo już sam nabrałem do tego dystansu. Ale z planów nici, Babeczka odebrała mi inicjatywę przechodząc od razu do rzeczy:
– Dzień dobry, wszystko w porządku, goi się?
– Ciężko tam zajrzeć, ale chyba coś się oderwało. Nie boli, tylko nie wiem czy to się tak zasklepi…
Babeczka marszczy brwi, wskazuje fotel, a ja się zastanawiam wciąż, że może jakoś naprawić tą przykrą historię naszej relacji. No na kawę jej nie zaproszę, ale kurde blaszka zmoczyłem jej krzesełko:D W międzyczasie grzebie mi paszczy, ja tu się silę, żeby się nie spocić tym razem od myślenia, bo przyznam, że słabo mi ten mózg pracuje jak ktoś tuż obok niego baraszkuje w jamie ustnej. No peszy się mózg i ja z resztą też, bo sprężysta pierś ugniata mi ramię.
Zadumę przerwała Babeczka:
– Niech się pan nie martwi, ale pozwoli pan, że nie będę wnikała co to jest – powiedziała wyciągając z moich ust pęsetę, w której uchwycona była długa skórka od kaszanki.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Związek WIDMO

17 maja, 2015, Autor:

Rzecz będzie się miała o relacjach damsko-męskich. W pierwszej chwili miałem napisać „o miłości”, ale to z pewnością zbyt głębokie słowo żeby tak to określać. To był jebany jednorazowy wybryk, do tego po alko. Przynajmniej z JEJ strony. Minęło już trochę czasu od tego co się wydarzyło i co pokrótce poniżej opiszę. Mimo to, kiedy przechylę kilka głębszych nadal o tym myślę, myślę o NIEJ, a ściślej mówiąc o tym co ONA miała w głowie tamtego wieczora. Dobra, bo zaczynam przynudzać. Nie potrafię pojąc kurwa do dziś, tak kurwa debilnego zachowania. Ogólnie muszę przyznać, że jestem dość uczuciowym człowiekiem. Związek z kobietą traktuję na prawdę poważnie, od samego początku, do jego ewentualnego końca – taki jestem i nigdy nie chciał bym tego zmieniać. Z  niesmakiem, ale i poniekąd podziwem patrze na tzw.”ruchaczy”, szukających panienek na „jeden raz”. Wg mnie trzeba być niezłym skurwysynem, żeby iść na imprezkę, wyrwać laskę i w dyskotekowym kiblu, bądź pobliskich krzakach wyżyć się seksualnie, na drugi dzień zapomnieć o całej sprawie, ograniczając się co najwyżej, do sprośnych opowieści przy kumplach na temat całego zajścia. Znam kilku takich ludzi, ale wiem też, że dziewczyny wcale nie bywają lepsze. Nie, kurwa, nie jestem szowinistą. Po prostu z doświadczenia wiem, że i kobiety postępują podobnie. Ale nie o tym chciałem, żadna nie zaciągnęła mnie do łóżka tamtej nocy – luźna guma. :D

Kolega miał urodziny. Wypadało więc się na nich pojawić. Zakupiłem więc to co trzeba – a już na pewno wypada – i ruszyłem do klubu, w jakim całe towarzystwo miało się spotkać. Jak niemal zawsze dotarłem ostatni. Nie wiele myśląc wygłosiłem uroczystą formułkę jubilatowi i wręczyłem skromny podarunek. Wypiłem piwo, potem następne, a po nim jeszcze kilka – w końcu stawiał, grzechem było by odmówić. W gronie zaproszonych osób było kilka dziewczyn, kilka z nich znałem, kilka widziałem po raz pierwszy na oczy. Z damskiego grona w oczy rzuciła mi się smutna, cicha, jakoś nieobecna dziewczyna sącząca przez słomkę piwo z sokiem (kurwa nie wiem jak można, ale chuj, kto co lubi). Jak się dowiedziałem, zeszłego dnia, pewien chłopak w którym była zakochana odrzucił jej zaloty, co było powodem takiego jej nastroju. Po jakimś czasie, wspomniana dziewczyna otworzyła się, zaczęła uśmiechać i ogólnie dołączyła do wspólnej zabawy. Nie minęło 15ście minut, może więcej a ONA zaczęła spoglądać na mnie zalotnie. Zaczęły się szepty między dziewczynami, śmiechy chichy, więc już nieco podchmielony zdecydowałem się zagadać do wyżej wspomnianej. Głównie chciałem się dowiedzieć, dlaczego przez pół wieczora siedziała smutna itd. Wtem, po krótkiej rozmowie usiadła mi na kolanach. Oho, robi się ciekawie pomyślałem…

W zasadzie nawet dobrze nie pamiętam, kiedy i jak to się stało. Nasze oczy zbiegły się w jednej chwili, a za nimi usta. I tak w romantycznym uścisku trwaliśmy przez kilka minut. Nie chciałem obściskiwać się z nią przy wszystkich – no bo też bez jaj. Więc zaproponowałem ażebyśmy poszli gdzieś w bardziej ustronne miejsce. Z całej imprezy zaczęli wykruszać się już ludzie, więc i my odeszliśmy od stolika. Zaproponowała mi, abyśmy wyszli z klubu, ja i tak musiałem zapalić, więc nadarzyła się dogodna okazja pomyślałem. Było już dość późno, zaproponowałem więc, że dla bezpieczeństwa i mojego spokojnego sumienia odprowadzę ją do domu, albo przynajmniej w jego okolicę. Oddałem więc jej swoja kurtkę i obejmując się na wzajem ruszyliśmy we wskazane miejsce. Było na prawdę fajnie i przyjemnie. Kiedy to już znaleźliśmy się pod jej domem, zaproponowała mi, ażebym wszedł do środka. <A teraz poproszę o spokój i utrzymanie fantazji na wodzy moi mili :D>. Jako że nie jestem tzw. „ruchaczem” szukającym jednorazowych przygód (niektórzy nazywają to miękką kluchą itp.) a z zasady nie robię tego na pierwszej randce (co prawda nawet randką tego nie można było nazwać), to sprytnie odmówiłem. Długo próbowała mnie nakłonić, żebym jednak zmienił zdanie. Nie powiem, nie było mi łatwo, ale chuj, dałem radę. Nasze rozterki trwały do godziny ok. 4 nad ranem.  W końcu ONA poszła w swoją stronę no i ja w swoją.

Jakieś dwa dni później, rozmawiałem o całym zajściu z kumplem, który dobrze znał tę dziewczynę. Ja się okazało, oboje rozmawiali o tym ze sobą wcześniej. I teraz kurwa najlepsze! Dowiedziałem się wtedy od tego kolegi, że to PRZEZE MNIE nie jest z kolesiem, który jej nie chciał, bo ktoś widział nas razem w klubie tamtego pamiętnego wieczora. O kurwa! pomyślałem – nie ładnie. Wkurwia mnie bezpodstawne pierdolenie i krętactwo. Zastanawiałem się, dlaczego wtedy nie napisała do mnie, niczego nie wyjaśniła. Że niepotrzebnie doszło do tego co opisałem wyżej, że żałuje, że to był błąd – ALBO COKOLWIEK kurwa, tylko żali się mojemu kumplowi, że jakimś kurewskim cudem spierdoliłem jej związek. Który to de facto nawet nie miał w tamtej chwili racji bytu. Postanowiłem napisać do niej o całym zajściu, przeprosić za to, co się stało itp. jednocześnie zaznaczając że JA osobiście niczego nie żałuję i że było fajnie. To co działo się potem jest już mało istotne względem całej sprawy.

Kurwa, do dziś nie wiem na kiego chuja pchała mi się na kolana, całowała, przytulała i pierdoliła słodkie epitety? Szukała kurwa pocieszenia, czy może wyobrażała sobie mnie jako jej niedoszłego chłoptasia, kiedy to siedzieliśmy razem w tym jebanym klubie. Co trzeba mieć kurwa w głowie, żeby tak się zachować? Nawet jeśli tak było, to z całej tej sprawy to ja wyszedłem na frajera, ale nie to mnie nawet najbardziej wkurwia. Wkurwia mnie już samo to jak się zachowała! A żeby było śmieszniej w przeszłości miałem już całkiem podobną sytuację. I niby nie myślę o tym, niby jest to poza mną, ale jeśli na prawdę by tak było, nie pisał bym o tym teraz, nie w pełni trzeźwy. Bo tak jak wspomniałem jestem dość uczuciowy i nawet taka akcja coś dla mnie znaczyła, coś wyryła w moim kurwa biednym serduszku. Idę kurwa spać, bogatszy o nowe doświadczenie – ja was kobiety nigdy kurwa nie pojmę, nawet już się nie staram.

Pierdolę to, nigdy więcej.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 7,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , ,