Cebula atakuje
2 lipca, 2017, Autor: start2010Miałem fajny wstęp ale skurwesyn mnie z głowy wypadł.
Ale wracając do rzeczy.
Szukałem wszędzie termosu na jedzenie abym mógł ciepłe żarcie zabrać do roboty lecz nigdzie nie ma znaczy się znalazłem, bardziej na zupę ale chuj niech będzie poradzę sobie. Lecz gdy tak szukałem w internetach gdzie w okolicy znajdę zobaczyłem iż jakiś jest w ikei. I tak będąc obok zaszedłem i tam.
Jeszcze nie wszedłem do środka sklepu i nagle takie JEB po oczach, jakby pierdolnęła bomba atomowa, oczy kurwa łzawią. Chyba pół cebulandii do tej jednej ikei się zjechała. Cebula na cebuli cebulę pogania.
No nic, myślę zaryzykuję i pójdę dalej. W tej ikei byłem tylko dwa razy w życiu. Tak kurewsko wielka, że większe rzeczy widzę tylko codziennie w toalecie po przebudzeniu. Już w drzwiach obrotowych się zgubiłem. W końcu udało mi się ją opuścić, lecz gdzie teraz iść? Słyszę i widzę tłumy idą na górę więc poszedłem za plebsem i to był błąd. W sumie błędem było to, że w ogóle wszedłem do tego sklepu.
Ludzi od chuja. W lewo nie pójdziesz bo ktoś stoi, w prawo kurwa regał, prosto ktoś postanowił jednak się cofnąć i wchodzi z pełną premedytacją swoją grubą dupą taranując Cię bo on jednak zdecydował, że musi usiąść i przetestować sofę. Widzę, że jednak popełniłem błąd akcesoria do domu jednak są niżej bo tutaj same meble. Ale jak stad wyjść. Idę za strzałką. Wszędzie ludzie, zachodzą mi drogę. Szybka decyzja, skracam drogę. Lecę pomiędzy łóżkami nagle o coś zahaczyłem i słyszę JEB. Poleciało jakieś kurwa dziecko i płacz. Leci mamuśka, próbuję spierdolić ale zostałem przyblokowany przez jakiegoś dziada który stanął sobie i myśli nad sensem życia oraz inną mamuśkę z dzieckiem w wózku. Mamuśka do mnie z mordą, ja coś jej odpowiedziałem. Dziad w końcu poszedł, udało mi się spierdolić ale wyjścia za chuja dalej nie ma. Pierdolony kurwa labirynt. Biegnę dalej, widzę jest kurwa udało się. Stanąłem sobie tak aby mieć widok na schody co by mnie nie spierdoliły jak w Harrym Potterze i wyjść z tego szoku co tam się kurwa dzieję i naglę coś przykuwa moją uwagę. Stoi jakiś dziad z babką i kurwa ładują ołówki i linijki ikea do torby.
Po tym co zastałem na piętrze nie byłem pewny czy mam ryzykować idąc niżej. Ale kurwa być tak blisko i tyle przeżyć i nie pójść? Zaryzykowałem. I to był kolejny błąd.
Ludzi… Kurwa cebuli jeszcze więcej niż wyżej. Na wejściu jakieś łyżki kuchenne plastikowe. Wszyscy się rzucili jak świnie do koryta (widzieliście kiedyś jak świnie biegną jak się rzuci im jedzenie? Tak to wyglądało) to było gorsze niż walki w Lidlu, mimo, że nie nikt się nie bił bo ikea ma jednak więcej towaru. Ja kurwa w kolejnym szoku, pod nogami plątają się dzieci, inne jeżdzą w wózkach, dodać do tego wózki ikei, ludzie którzy popychają mnie od tyłu. Ani w lewo bo ludzie stoją przy korycie, prosto też nie bo kurwa ktoś stoi, z prawej jadą tymi wózkami, między regałami też nie bo kurwa jak w pierdolonym mrowisku się nie przeciśniesz. W końcu udało mi się minąłem jedną osobę, chcę skręcić i chuj ktoś wchodzi Ci pod nogi. Moje wkurwienie osiąga punkt kulminacyjny, trzymam się środa, żeby jakiegoś słoika nie złapać i komuś nie zajebać. Nagle w oddali słyszę, „ło promocja, bier no winyj tego bo promocja. niech widza ze sie powodzi” Po tym wszystkim zrezygnowałem. Jebać ten termos. Postanowiłem się cofnąć puki wiem gdzie jest wyjście, lecz za chuja nie mogę bo kolejne tłumy napierają i wszystko blokują. Tak idąc w przód jest. Widzę. Termos. Ale chujowy i mały. I nie kupiłem. Zmierzam do wyjścia. Omijając tą cebulę wymyśliłem chyba kurwa lepszą choreografię niż Egurrola. Widzę. Są kasy. Za nimi żarcie. Hotdogi za 1zł. Lody za 1zł. A kolejka aż do kurwa jebanej windy przy wejściu do sklepu.
Po tym wszystkim zrezygnowałem z innych zakupów i pojechałem do domu. Tyle wkurwienia na koniec tygodnia przez jeden pierdolony termos.
Jak pracownicy IKEI nie zarabiają minimum 3-4 tysięcy to to jest kurwa jakiś dramat. Ja bym po jednym dniu komuś zajebał i poszedł do domu bo inaczej skończyłbym w psychiatryku.
Ps. wstawię to również na fb profil IKEI. Trochę w zmienionej formie. A może po tym pracownicy chociaż małą podwyżkę dostaną? A chuj wie ale warto próbować. Bo moja noga tam już nigdy nie postanie. Chyba, że odrazu po otworzeniu drzwi i to w tygodniu.
moja przygoda podczas golenia
2 lipca, 2017, Autor: Ogonówka :*Witajcie drodzy wkurwieni userzy!
Kilka dni wzbraniałem się, żeby opisać to co mi się przydarzyło. Musiałem gdzieś pojechać w jakimś celu bo bylem umówiony z kimś, i spojrzałem w lustro i stwierdziłem, że do odjazdu autobusu mam jeszcze półgodziny i postanowiłem ogolić tą moją facjatę. Standardowo biorę maszynkę, pianę na ryjek i jedziem z koksem. I golę się, i golę się (powoli) – aż tu nagle HLAST, „kurwa!”. Chuj, golę się dalej aż tu nagle HLAST, „KURWA!!”. Golę się dalej i tu znów HLAST – „KURWA JEGO W DUPĘ JEBANA MAĆ!!!!!!!”. Ogoliłem się, ale krew z tych małych ranek sączy się dalej, to próbuję jakoś zrobić żeby ta kurewska krew się przestała sączyć, moczę te malutkie rany – ni chuja, ściskam te rany – ni chuja. Ta zjebana krew sączy się dalej a ja powoli osiągam APOGEUM WKURWIENIA bo za kilka minut autobus mi odjeżdża – a ta niedojebana krew dalej się sączy, i tak minęło JEBANE PIERDOLONE 26 minut a ta czerwona kurwa dalej leci, kibel cały był od czerwonych chusteczek upierdolonych od mojej krwi. Musiałem zadzwonić do tej osoby że dzisiaj nie dam rady przyjechać, bo nie mogę zatamować krwotoku. Ale w końcu pojawił się w moim łbie pomysł żeby użyc plastra, jak pomyślałem tak zrobiłem i pojechałem tak gdzie byłem umówiony i wszystko skończyło się happy endem.
Jaki ten ludzki organizm potrafi być w chuj wredny, człowiek goli się powoli i spokojnie aż tu nagle się zatnie, w paru miejscach kurwa żeby było śmieszniej – a ta jebana pierdolona kurewska jebana krew sączy się jak pojebana, dodam że rzadko mi się to zdarza, ale jak się kurwa śpieszyłem to kurwa zaciąć się musiałem! Dodam jeszcze że jak się nie śpieszę, jak się potnę, to kurwa krew sączy się z 10 minut KURWA minut i po krzyku, ale tutaj to musiała lecieć kurwa jebana 20-ileś minut do KURWA pół godziny.
NO JA PIERDOLĘ KURWA MAĆ TYSIĄC CHUI!!!!!!
Obrzydliwie dobry koncert – niewkurw
25 czerwca, 2017, Autor: Letalne PrącieChcę się z wami podzielić relacją z koncertu. Może gówno Was to obchodzi, ale było to jedno z ważniejszych wydarzeń w moim życiu, bo spotkałem swojego lirycznego idola.
Obawiałem się, że poza sceną i wywiadami jest strasznym kutasem, stylizującym się na biednego oh ah artystę, którego nikt nie rozumie i nikt mu nie płaci. Na szczęście pomyliłem się srogo. Naprawdę jest biedny, a na jego pierwszy koncert w stolicy przyszło może tak z 50 osób:D Moim marzeniem było spotkać go kiedyś gdzieś i powiedzieć coś w stylu „dziękuję za kilkanaście lat Twoich tekstów w moim życiu”. No i ów traf się przydarzył na tym koncercie.
Spóźniłem się jakiś kwadrans, jeszcze wszystko było w rozsypce, ludzie na ludzie sączą piwo przed wejściem, nic nie gra. Nawet otoczenie było w rozsypce, bo to Warszawska Praga, gdzie wskazane jest raczej nie wyciągać telefonu i umieć odpowiadać „za legią”.
Przed wejściem stał On, Gwiazda Wieczoru ze słoikiem na pieniądze. Podniecony jak nastolatka po prostu szedłem w jego stronę i nie wiedziałem jak się odezwać. Miałem tremę jak stąd dotąd.
– Cześć, czy już grałeś?
– A zapłaciłeś?!
Także szczerze i z uczuciem przekonał mnie, że jest autentyczny:D Ganiał ludzi o bilety i bronił wejścia niczym lwica. Ścigał fanów równo: łysych, chudych, ojców z dziećmi i nie odpuszczał nikomu. Nawet pięknym dziewczętom. Kiedy kazał pokazać bilet jednej z nich, która go po prostu minęła, ta wywróciła oczami z zażenowaniem. Trochę się zreflektował przy tym i mruknął najpierw do niej:
– Przepraszam, czasem jestem burakiem.
Odwrócił się i dodał ciszej, jakby załamany:
– Zawsze jestem burakiem.
Kiedy kupował piwo przy barze, nikt mu go nie postawił, dostał 50gr reszty, które włożył do portfela w przegródkę na banknoty. Można było z nim pogadać, napić się, swój chłop. Wyglądał na biednego i szczęśliwego.
A sam koncert?
Po punkowej rozgrzewce, problemach technicznych i przebraniu się w domowy dres stanął przed nami półnagi Legendarny Afrojax.
– Dziś po raz pierwszy zagram w Warszawie, w moim mieście. Dla was! A wy też jesteście moi…
I tak też było.
Kiedy się z nami witał, mieliśmy kisiel w gaciach. Kiedy zaczynał się kawałek o alkoholizmie, ludzie podawali mu piwo. Kiedy klęknął przed dziewczyną, miał swoją głowę na wysokości jej głowy. Taki to wielki skurwysyn.
Koncert był obrzydliwie dobry. Bez przenośni, miał porostu dwie silne wartości: było zarówno zajebisty jak i obrzydliwy. Żeby tak w skrócie nakreślić Wam co się tam działo wyobraźcie sobie salkę, która nie mieści nawet 50-osobowej widowni i jednego rapera. Ludzie wykrzykują razem z Legendarnym Afrojaxem teksty o prozie życia najlepszego poety jakiego nosiła ta planeta. Osiecka odpada w przedbiegach ze swoimi wypocinami. W pierwszym rzędzie kilka dziewczyn buja się trzymając pod barki, jakiś typ macha zapalniczką, a na scenie… Na scenie dzieje się Hitler, ONRowscy gejowie, (nie) ruchanie dzieci, sranie do ryja, wypluwanie gówna i nacieranie się nim, oraz śpiewanie pierdolonego Grzegorza Turnaua.
Kurtyna, kurwa!
PS: Nienawidzę jak ludzie sterczą z telefonami na koncercie. Mój leżał oparty o kolumnę, taki trick!:D
Czarna Czerń niech zawładnie wszechświatem
14 czerwca, 2017, Autor: Bill BramaWITAM,
Dawno nie widziałem tej strony. Widzę zmienia się na lepsze – to dobrze. Niech chociaż to zmierza w poprawnym kierunku.
Ostatnio stanąłem przed obliczem Czarnej Czerni. Żałujcie ci co nie widzieli – oto piękna kobieta jasnej karnacji zdobiona ubiorem koloru mrocznej nocy, obwieszona skromną biżuterią odbijającą jedynie blaski księżyca. Ramiona do połowy przykryte prostymi błękitnymi włosami. Strój oczywiście obcisły na takiej pani, ku podkreśleniu każdego detalu jej wspaniałej figury. Zdradzały ją jedynie paznokcie mogące służyć za nigdy nie wykryte narzędzie zbrodni. Byłem pod wpływem czegoś gdy ją spotkałem, nie pamiętam już czego…
Z łatwością wbiła swoje szpony we wszystkie maski, które służyły mi za codzienny pancerz i obnażyła mnie przed sobą. I nie chodzi tu jedynie o nagość fizyczną, bo taka nie jest żadną tajemnicą. Ona znalazła uzasadnienie mojego postępowania w doświadczeniach zaczerpniętych ze wszystkich odniesionych przeze mnie porażek. Zburzyła kłamstwa wobec mnie służące za uzasadnienie własnego zła. Kiedy obwiniam wielu ludzi i wiele sytuacji za to kim jestem teraz, tak tamtej nocy widziałem winę jedynie w sobie.
Czarna Czerń zasiała mi w głowie ziarno winy. To ziarno niech kiełkuje i rozgniecie mnie potężnym korzeniem.
Spotkajcie wszyscy ludzie świata swoją Czarną Czerń. Obnażcie się i ujrzyjcie niesmak swojego istnienia. Skoro jesteśmy trucizną to zatrujmy samych siebie, a pozostałych niech wykończy to samo.,, Prędzej czy później…
PS. Wpis pisany pod wpływem czegoś, nie pamiętam już czego…


(oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
