Wkurwienia w kategorii: ‘Zachowanie’
Jedziemy po wszystkim i wszystkich
5 listopada, 2016, Autor: Krol Bober V ZbereznyAllocha. Nudziło mi się, więc postanowiłem shejtować w internecie parę osób:
Moje PSEUDOnauczycielki z nertheru (czyt.szkoła) – Ja was kurwa nie rozumiem – co wy nie macie nic lepszego do roboty, tylko tak non stop wydzwaniać do moich starych za takie drobnostki, że normalnemu człowiekowi o zdrowych zmysłach nawet by to do głowy nie przyszło ! Kurwa nieobecność na jakiejś lekcji albo źle wykonana praca z niemieckiego, w niczym nie łamiąca regulaminu i już pizdy chwytają za słuchawkę i dzyyyń. Trują dupę moim starym dniem i nocą wyciągając na mnie jakieś rzeczy tak stare, że już nawet ja tego nie pamiętam:
1 Najgorsza jest baba z niemieckiego (chociaż w sumie 20 pare lat, taka śliczna dziunia że ja piernicze), która zaprowadziwszy mnie do pedagoga potrafiła mi wypomnieć jak ponad rok temu napisałem na sprawdzianie „konstantynopolitańczykiewiczówna” bo nie umiałem przetłumaczyć jakiegoś tam słówka. Weź się wal – mam cię w dupie i możesz mi naskoczyć z takimi oskarżeniami. Kurator do którego chciałaś to zgłosić wyśmiałby cię dziecko.
2 Pedagożka – We wspomnianym sabacie (czyt.spotkaniu) śmiała mi pizda puścić w twarz taką wiąche bezpośrednich wyzwisk (ale bez wulgaryzmów), że już mi rączka drgała żeby jej nie zakurwić piąchomecyny między oczy, ale z uśmiechem na ustach powiedziałem tylko „i wzajemnie.. dziękuje pięknie za rozmowę” a potem poszedłem sobie na lekcję, która zdecydowanie więcej powinna wnieść do mojego życia niż rozmowa z tym czymś. Ty też wal się na ryj kobieto – może jesteś ode mnie z pięćset lat starsza i może przewyższasz mnie wiedzą, ale z całą pewnością to ja przerastam cię inteligencją. I co ważniejsze elokwencją, bo co jak co – to co tutaj pisze może i jest obraźliwe, ale into the real world zawsze byłem dobrym mówcą jeśli jestem pewien swego. Do czego zmierzam – młody nie znaczy głupi, a takie dziwożony jak ty tylko trują nam Kraj i musimy później jeszcze zapierdalać żeby one miały jakąś tam rentę na chleb.
3 Na koniec jeszcze polonistka – dla pani specjalne gratulacje za wysoką inteligencję i znajomość ogólnych zasad etyki – na wspomnianym „sabacie” (czyt. spotkaniu) stwierdziłaś wiedźmo „Twoje zachowania z lat ubiegłych wcale nie ulegają „przedawnienu”. A proszę cie jak chcesz zgłoś na policję, że regularnie się z tobą kłócę – mam takie prawo, nic na mnie nie masz i możesz mi naskoczyć.
W ogóle kobiety takie są – pamiętliwe i pod wpływem emocji same się nakręcają. Nie znają opanowania. Dam wam radę – cieszcie się swoją nędzną egzystencją póki jeszcze nie znajdzie się ktoś komu nerwy puszczą i przerobi was na kocią karmę dla mojego Lucyfera (meine kociuś). A jak macie okres to nie każdy musi o tym wiedzieć, więc dupy cicho. A jakby ktoś w komentarzach twierdził, że jestem seksistą, to powiem że naturę mam raczej przyjazną i wszystkie kobiety darzę wyjątkowym szacunkiem i swego rodzaju „odruchową adoracją”, co się przejawia np. , że wszystkie dziewczyny nazywam zdrobniale i kurwa może jedynie ja jeszcze znam jakieś staropolskie zwyczaje typu :otwórz drzwie i przepuść kobitkę. Bo w naszym kraju zawsze się was traktowało jako „damy”, ale jeśli wy (mówię do nauczycielek) potraficie mnie tak skutecznie doprowadzić do kurwicy w tak krótkim czasie, to gratuluje wam. Zostałyście właśnie wpisane na moją „listę mentalnego wpierdolu” – (spodobał mi się motyw takiej listy xd)
I tutaj przypomniał mi się przebłysk inteligencji mojego kolegi, który palnął przy koleżance coś takiego ” hej widzisz rzeczy tego ziomka co tam śpi. Nasrajmy mu do rękawa cha cha cha” – Gratulacje głębia twojego dowcipu właśnie sięgneła dna
Ciągnijmy dalej to chore gówno. W drodze do dentysty widziałem ostatnio grupkę z pietnaście gimbusów, w tym z ośmiu miało te swoje czajniczki. Ludzie co się wam odjaniepawla we łbie, żeby tak na środku dworca, ludzie się gapią, kamery są jarać to gówno. Nie chodzi mi o sam fakt, że sobie lubicie buchnąć, ale jak można się tak dobrowolnie wystawiać. Wszyscy znają widzą wasze twarze, chcecie żeby tak was widzieli ?
Dalej. Wyznawcy „Magi świeci kartek” (czyt. Smark-tfon). Właśnie w waszą wspólną wirtualną żyć dryfującą gdzieś w otchłanii internetu został wysłany z mojej ręki wirtualny chuj, na którym wyryte są wszystkie obelgi jakie tylko dane mi było poznać. Weźcie, że się opamiętajcie – Żyjemy, nie blogujemy. Skasujcie sobie fejsa i weźcie, że wróćcie do rzeczywistości. Może to brzmi przesadnie, ale właśnie to mnie wali jak ty chcesz przyjaźnie sobie z kimś pogadać a ten (albo znacznie częściej raczej ta) cię nie widzi. Tutaj przypomniało mi się takie płaczące dziecko – scenka rodzajowa – pytam się go dlaczego płaczesz. „Bo mi się wyładował telefon”. Wy nic się od niego nie różnicie, jesteście żałośni.
Następne co mnie wali – u nas zjawisko dość powszechne – Jest sobie młoda, śliczna dziunia 13-16 lat i nagle w jej życiu pojawia się zwykle już kasiasty facet 25-27 lat. Weźcie się kur.. panowie za swój rocznik zamiast przyjeżdżać tu z miasta położonego jakieś 15-30 km dalej i zabierać naszym dziewczyny. Z drugiej strony najczęściej nie są to panny wiele warte, znam w sumie ale nie zbyt dobrze taką jedną „galeriankę” 16 lat, co z tego co słyszałem właśnie tak zaczynała. Chociaż to nie moja sprawa – generalnie jej też kij w oko.
Na koniec coś co nawet mimo tego iż mnie się w żadnym stopniu nie tyczy wprowadziło mnie w stan kurwicy 3 stopnia. Gdzieś na Lubelszczyźnie w domu starców (mówili we wiadomościach) zagłodzili 7 osób, reszta miała odleżyny i była w stanie krytycznym. Dyrektor ośrodka dostał 8 lat więzienia. Żałosna kara, na jego miejscu nie czekałbym nawet do sądu, tylko bez namysłu powiesił się w piwnicy. Myślę, że w Polsce powinno się odnowić karę śmierci i wziąść się za takich specjalistów jak ten gostek zamiast rozprawiać o invitro dniem i nocą.
Generalnie kij wam w oko niedorobione cyce marmoladowe. Dobranoc
Swoje dzieło dedykuje firmom, czy jak to gówno się tam nazywa „Ubisoft” i „Steam” – generalnie wszystkie wasze gry wymagają tylu patch’y i crack’ów, że to się w pale nie mieści – odsyłam do nauki obsługi notatnika, do robienia gier to wy się nie nadajecie
A i wkurwia mnie jeszcze jedno – Mam w tygodniu 4 lekcje WF, na których muszę siedzieć i się opierdalam. Gdybym zamiast tego te 4 godziny sobie porobił pompki miałbym formę lepszą trzykrotnie
Wielka mi kurwa intryga
16 września, 2016, Autor: Krol Bober V ZbereznyWiem, że trochę za krótko od mojego ostatniego wpisu, ale naprawdę przy pisaniu tego po raz pierwszy jestem tak naprawdę w pizdu wkurwiony. Cały wpis tyczy się ogółem mówiąc łatwowierstwa i braku logiki w rozumowaniu – Nie przedłużając zacznijmy:
Dwa lata temu mój z pozoru najlepszy kolega przeprowadził się do Warszawy. Przez jakiś czas pisaliśmy sobie, jednakże po jakimś czasie przestałem używać FB a jego konto skasowano za stosowanie obelg. Ów kolega zawsze słynął z lekkomyślności i upodobania w robieniu sobie żartów z ludzi. Wczoraj kiedy ja wesoło słuchałem sobie dyskografię ELO, on postanowił założyć sobie nowe konto na FB i od razu zaczął prowadzić ze wszystkimi dość luźne rozmowy.
W jednej z nich przesłał mojej koleżance takie zdjęcie, gdzie była zrobiona tabela z przedziałami 1-10 (oczywiście skala tyczy się urody), były po bokach takie wpisy „chyba najebany”, „szklanica wódy i lecisz”, „jedziesz maleńka” itd… i były tam profilówki dziewczyn, jej się to widocznie nie spodobało (bo dostała 4xd) więc postanowił zwalić odpowiedzialność za wykonanie tego na mnie.
Koleżanka jest zwyczajnie mówiąc głupia i nie przeanalizowała sprawy, biorąc sobie za prawdziwe słowa „Skrillusia”(tego „kolegi”), wpierdoliła się i zaczeła rozpuszczać wszystkim w szkole to jebane zdjęcie mówiąc, że to mojego autorstwa w tak krótkim czasie, że ja nawet się nie zorientowałem. Kiedy dzisiaj przyszedłem do szkoły usłyszałem od kumpla, że mam zapierdol od połowy dziewczyn w całej szkole (i ich chłopców co ważniejsze), no to dowiedziałem się wtedy, że ona to rozpuściła, więc się jej pytam dlaczego sądzi, iż to moje. Niestety tak się wkurwiła, że nie potrafiła zrobić nic innego jak przyjebać mi z liścia, pytała się oczywiście czy ja to hujostwo wykonałem, to mówię jej „i tak na pewno nie uwierzyłabyś, że nie, ale nawet jeśli to ja to publicznie się do tego przyznać nie mogę. Ale szczerze to nie ja do kurwy nędzy, więc nie zawracaj mi dupy”. Te słowa odebrała sobie jako ” tak to ja, ale się do tego nie przyznam Buhaha”
Równolegle do sytuacji w naszej pierdolniętej budzie odbywają się wybory na przewodniczącego, w których miałem zamiar startować. Moja druga koleżanka, której na obrazku w ogóle nie było korzystając z sytuacji że jestem w piekielnej budzie (czyt. szkole) na tyle popularny, iż z pewnością wygrałbym wybory – postanowiła spopularyzować „zajście”, zgłaszając je do wychowawczyni, która otwarcie grozi mi (co na marginesie łamie prawa podstawowe jak i ustawowe) zgłoszeniem sprawy na policje. Kiedy zwróciłem nauczycielce uwagę, że zaczeła się już lekcja, więc proponuje omówić sprawę na następnej przerwie – bez namyślenia się wściekła, co kurwa nie wspominając już że nie było jej sprawą, gdyż bezpośrednio jej się nie tyczyło i zaczęła mi wyciągać jakieś jebane bzdury o tym jaki jestem bezczelny argumentując to moją ostatnią wyjątkowo kurwa uprzejmą prośbą o nie ściganie uczennic za noszenie tzw. „poszarpanych dżinów” ( z dziurami), co było wyłącznie reprezentacją głosu klasy ( jestem przewodniczącym). Kiedy uniosłem się gniewem i stwierdziłem, że marnuję czas, który chciałbym poświęcić na napisanie kurwa kartkówki z matmy – łaskawie stwierdziła, że pozwoli mi iść na lekcję. Wracając, całe zajście zrujnowało moją reputację u połowy dziewczyn ze szkoły, tym sposobem koleżanka osiągneła swój cel – szanse na jakąkolwiek wygraną w wyborach. Ja pieprze – jestem jeszcze młody i chyba drugi, trzeci raz się spotykam z takimi knowaniamu za plecami… I cały czas mnie to rozpierdala KURWAAA !!! Idiotka pierdolona
Próbując się tłumaczyć, chciałem kameralnej rozmowy, między mną, koleżanką (tą która otrzymała zdjęcie) a panią, tymczasem nprzeciwko mnie stał taki tłum bab i zostałem zakrzyczany.
Nie wspominając już, że raczej nie mam teraz żadnych pierdolonych szans znaleźć sobie nową dziewczynę do końca szkoły, zostałem zrównany z błotem (przez 1 dzień !!!) i wyszedłem na żałosnego kłamcę, tymczasem pytam się kurwa dlaczego miałem się do czegokolwiek przyznawać !!! Czy wy byście się przyznali ? Dali położyć sobie huja na głowie ?! Jedyną osobą płci żeńskiej (nie licząc takiej jednej ciapatej sierotki) była taka jedna ruda, ona tylko z uśmiechem na ustach spytała się „dlaczego dostałam tylko 6?”, powtórzyłem jej ten sam tekst że do niczego się przyznać nie mogę i to nie ja, jedyna była na tyle inteligentna żeby to kurwa rozpatrzeć (tu składam chołd rudym, sory że obraziłem was w moim 1 wpisie – który był raczej trollem XD).
Nie koniec tego kurwa – w naszej okolicy błąka się taki jeden psychopata, który jest chłopakiem tej dziewczyny od zdjęcia. Zjeb stworzył sobie całą 20 pozycjową listę osób które mają zapierdol, zrealizował już chyba z 5 z tego co wiem. Nie patrzy na wiek, na płeć, na kondycję, a jak cię stłucze to do krwii. Niestety prawdopodobnie zostałem właśnie dodany na tę popierdoloną listę, więc boję się wsiąść do autobusu byle go tam nie było… no i wolę już nie zapuszczać się do jednej wioski do kumpli.
Nie jeszcze nie koniec do kurwy nędzy – rzekomo miałem wysłać koledze, którego wspomniałem na początku obrazek przez Plebsbooka, a korzystanie z niego mam ucięte u rodziców (zakaz pierdolony). Wole im nara o tym nie mówić i liczę że nikt im nie powie, ponieważ sprawiliby mi oni tylko kłopoty i nie ułatwili pokojowego rozwiązania sprawy, no niestety kurwa rodziny się nie wybiera. Brat mi nie pomoże, bo po huj ma się wystawiać, ale przynajmniej nie utrudni sprawy… ta więc zostałem kurwa sam przeciwko stadu głupich kobiet i wpierdolonej nauczycielce.
W takim przypadku nie powinienem już myśleć o kandydowaniu do samorządu ( a szkoda bo są 2 pkt do liceum), jednakże jeśli dadzą mi choć szanse się wypowiedzieć w ramach prezentacji to tak wszystkich debili zjadę, że im huje poodpadają i wyjebane mam jak to wpłynie na subiektywność nauczycieli przy wystawianiu ocen.
Jeśli chodzi o tego „Skrilusia”, nie wiem czy kiedyś go zobaczę osobiście, ale jeśli tak to został on właśnie wpisany na moją „listę” zajebie kutasa. Tak właśnie wygląda moment, w którym zdradzi cię „przyjaciel”. Moją zasadą życiową jest nieograniczona bezkonfliktowość epikureizmu, ale tego nie mogę wybaczyć. No to mnie udupili
Sumując jakie są wnioski ? : 1 Jak masz przyjaciela, to popatrz jaki on jest do wrogów i jak łatwo możesz go stracić. Niestety z każdym żyć w pokoju nie można….. 2 Kto powie coś pierwszy ten kurwa ma rację (co za logika)……. 3 Konta na FB to postrzał w stopę, gdybym to ja to wysłał mogliby mi to udowodnić i miałbym jeszcze bardziej przejebane….. 4 Oceniaj obiektywnie, nic nie wiesz nie obieraj strony (i dzięki płomiennowłosa)
Wasz zajebiście zdołowany – Król Bober.
P(ie).S – myślę że sytuacje zajebiście oddaje piosenka ta https://www.youtube.com/watch?v=UkekqVPIc2M
Lista zjebanych osób – Tom II
28 sierpnia, 2016, Autor: WigarusZacznijmy to chore gówno:
5. Maniacy e-papierosów. Kurwa, palisz to palisz, to nie jest ani pozytywne, ani jakoś szczególnie negatywne. Zresztą, zawsze jak ktoś mówi o jakimś samochodzie, który można by kupić z zaoszczędzonych na fajkach pieniądzach, to tylko się śmieję, bo zwykle jeśli nie wydajesz tej kasy na fajki, to wydajesz ją na coś innego i w efekcie gówno oszczędzasz. No ale teraz to są e-papierosy, a to już przecież nie jest zwykłe palenie, tylko jebany styl życia. Nawet już określa się to jako subkulturę. O co biega? Dlaczego ludzie palący e-pety uważają, że wolno im to robić w autobusach? Albo dlaczego tłumaczą swoje palenie e-petów tym, że walczą z nałogiem i próbują rzucić? Przecież takie tłumaczenie jest w chuj absurdalne. To tak, jakby alkoholik powiedział: „Kiedyś piłem codziennie, ale piłem tylko wódkę, a teraz przerzuciłem się na piwo, bo rzucam”. Dochodzi nawet do patologicznych sytuacji, gdzie rodzice kupują swoim dzieciom e-papierosy na ich urodziny. Kiedyś kupowało się rower, komputer albo Neostradę, teraz funduje się e-peta, żeby gówniak mógł popierdalać z nim przez miasto i zaciągać się co pół minuty. Dorosłość przybrała właśnie taką formę. Pracowałem blisko takiego stoiska z olejkami i elektronicznymi papierosami. I wiecie co? Jakieś 80% kupujących stanowiły dzieciaki w wieku gimnazjalnym i wczesnolicealnym. Nie orientuję się, jak działa prawo polskie w takich przypadkach, ale jakoś te dzieciaki dostawały to, co chciały, i nikt ich nie sprawdzał. Wróćmy jednak do poczucia tego, że takie osoby tworzą jakąkolwiek subkulturę. Mam inną propozycję – od teraz nie używajmy zwykłych kibli ze spłuczką, tylko produkujmy kible elektroniczne, które wysyłają gówno przez ogólną sieć prosto na satelitę w dalekim kosmosie. Gratulujemy, teraz możesz się pochwalić, że nie srasz jak jakiś plebs, tylko uprawiasz e-sranie, które jest przeznaczone dla wąskiej grupy odbiorców.
6. Weganie. Tak, jak toleruję dużą liczbę osób, tak wegan po prostu nie trawię i uznaję ich na wyjątkowo zadufane w sobie istoty, którą myślą, że budują lepszy świat, a tak naprawdę uprawiają megalomanię, sądząc, iż ich styl życia jest najlepszy na świecie. Mówią coś o wartościowaniu życia, ale zapytani, dlaczego wpierdalają rośliny, powołują się na jakieś badania, że przecież rośliny nie czują bólu i nie odbierają tak bodźców jak zwierzęta. Gratuluję, właśnie doszło do wartościowania przez was życia. Tego samego wartościowania, które zarzucacie każdemu, kto spożywa mięso. Dziwi mnie też, że tak duża grupa z nich musi sobie zastępować mięso jakimiś substytutami, ale jednocześnie nadal twierdzi, że mięso przecież nie ma smaku i nie potrzebuje go do życia. Tak. Zajebista logika – nie lubię mięsa, ale spożywam jakiś roślinny odpowiednik o tym samym smaku, bo w głębi duszy czuję, że jednak mięso jest mi potrzebne. Śmieszy mnie też zarzucanie wyzysku rolnikom, którzy podbierają jajka biednym kurom. Bo to przecież nie jest tak, że wybudowali im kurnik, sypią im ziarno, zmieniają słomę na grzędach i przywiązują obok psa, żeby chronił je przed lisem, czy kuną. Co ciekawe, mimo że sram na politykę i nienawidzę zarówno prawa jak i lewa, to zauważyłem, iż znaczna część wegan jest z tej lewej strony. Co to ma do rzeczy? Ano wyobraźcie sobie paradoks człowieka, który rzuciłby się za rybą w Bałtyk, byle tylko źli rybacy jej nie złowili i nie przerobili na paluszki, ale jednocześnie takiego człowieka, który nie ma problemu w mówieniu, że aborcja jest w sumie spoko, a Ziemia jest przeludniona :D Ostatnio nawet natrafiłem na artykuł, gdzie dwóch braci ogłosiło, że wpadło na pomysł „wegańskiego rzeźnika”. Kurwa, leżę i się nie podnoszę. Albo sprzedajecie mięso i rzeczywiście można o was powiedzieć, że prowadzicie rzeźnię, albo tego nie robicie. Nie widziałem nigdzie „mięsnego warzywniaka”. Mam jednak pewną teorię co do nazwy tego sklepu: oni po prostu chcą przyciągnąć to całe „hipsterstwo”, które korzystając z ich usług, będzie czuło się elitarnie. Chuj, że za następną ulicą znajdą sklep czy restaurację z artykułami roślinnymi, które po prostu będą się nazywać „sklepem wegańskim/wegetariańskim”. To przecież nie to samo. To brzmi zbyt konwencjonalnie. I tu znowu posłużę się porównaniem do kibla. Bo to trochę tak, jakby ktoś otworzył toaletę publiczną, ale nazwał ją „Strefa Pozytywnego Wydalania”. Brzmi mądrze i elitarnie? Owszem, tyle że zamiast 2 złotych zapłacisz 10, bo to nie byle jaki sedes. No i można zrobić fotę i wstawić na Instachuja czy Pejsbuka, żeby znajomi z zazdrości wykurwili z papci.
7. Ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć, że z pociągu/autobusu/tramwaju najpierw się, kurwa, wysiada, a później dopiero się do niego wsiada. Wychodzący pasażerowie mają jebane pierwszeństwo i to nie dlatego, że czują wyższość, tylko dlatego że to jest po prostu logiczne. Jeśli pojazd jest zajebany, to lepiej żeby kilka osób najpierw wysiadło na swoim przystanku, by pasażerowie wsiadający mogli się tam wcisnąć, nie tworząc przy tym kompletnego chaosu. Ale nie, kurwa. „Grażyna, musimy wsiąść pierwsi, bo 5 sekund nas zbawi, mimo że autobus po prostu stoi i raczej nie spierdoli nam sprzed nosa, skoro przed chwilą się zatrzymał”. Proste rzeczy, kurwa. Nie fizyka kwantowa, nie transplantacja serca, nie wielki zderzacz hadronów, tylko proste zasady, które można rozpisać w dwóch, góra trzech zdaniach.
8. Czwarty punkt pierwszego tomu był o księżach. Ósmy będzie o ludziach, którym wiara (i tu niekoniecznie musi chodzić o religię) tak przeżarła mózg, że brakuje im dystansu do samych siebie. Nie zaliczają się do fanatyków, lecz mają do tego aspiracje. Lubisz te osoby, możesz z nimi pogadać na wiele tematów, ale spróbuj wyrazić własne zdanie na temat ich świętości, to masz przejebane. I okej, nie od dziś wiadomo, że w towarzystwie rozmowa nie powinna schodzić na politykę i religię, chyba że jesteś w grupie tak zaufanych „ziomów”, że wiesz, że nikt się tym zbytnio nie przejmie. Ale tu nawet nie chodzi o poważne rozmowy, tylko o żarciki, jakieś spostrzeżenia czy uwagi. Ja po kilku piwach często rzucam niejednoznaczne komentarze z tym związane, dla przykładu ktoś kiedyś wspomniał o Najwybitniejszym Polaku Znanym Na Całym Świecie (podpowiedź 1.: to nie był Wałęsa; podpowiedź 2.: ma rzymską dwójkę w nazwie). No i oczywiście gadka, że był wielkim człowiekiem itd. Odpowiedziałem, że nie wiem, czy był wielkim człowiekiem, bo nie wiem, jakiego był wzrostu. Kurwa, jakie oburzenie. Jak ja śmiałem podważyć autorytet (w sumie to chyba tego nie zrobiłem, nie?) tak wybitnego człowieka. Ktoś puści „dla beki” techno remix „Dobry Jezu a nasz Panie” i efekt ten sam. Kurwa, gdzie jest dystans? Najgorsze jest to, że takich osób jest w sumie dużo i każda ustala sobie jakieś autorytety, o których tak naprawdę wie tyle, co jej na mszy powiedzą. Często uznają te autorytety za bogów, mimo że to już podchodzi ewidentnie pod bałwochwalstwo. Polityk z muszką zawsze ma rację. Papież Polak wiele zrobił. Prezydent najlepszy od lat. I koniec, kropka! I takie osoby niekoniecznie są głupie. Mogą posiadać dużą wiedzę z różnych dziedzin, jednakże pragną żyć we własnym świecie, nie dopuszczając do siebie opinii, które mogłyby je zmusić do zastanowienia się. Bo nie chodzi mi o to, żeby je siłą nawracać i usilnie im pokazać, że są idiotami. Tylko żeby potrafiły zająć jakieś stanowisko i je obronić. Ale nie. One zatykają uszy i krzyczą „la, la, la”, żeby ich strefa komfortu nie została naruszona. I to się tyczy każdego: katola, ateusza, żyda, muzułmanina, prawaka czy lewaka.
Wkurwiający miszmasz 7
16 sierpnia, 2016, Autor: Wigarus1. Wkurwia mnie Gdynia Główna. Mieszkam w Gdyni od 23 lat i uważam ją za piękne miasto. O wiele więcej przyjaciół mam w Sopocie, dlatego często tam zaglądam, jednak sam Sopot tyle razy zwiedzałem w godzinach 23.00-4.00, że już chce mi się rzygać widokami, które tam zastaję. Banda najebanych ludzi wychodzi z pubów, myśląc wyłącznie, gdzie jeszcze można się napierdolić i co zrobić, aby kogokolwiek zaruchać. Jeśli jesteś Hiszpanem, Portugalczykiem albo Turkiem, nie będziesz musiał się wysilać w żadnym miejscu, żeby kogokolwiek wyrwać. Możesz nawet powiedzieć „gówno” w swoim języku, a i tak zabrzmi to egzotycznie i przyciągnie panienki z Polski jak magnes. Nie gadałbym tak, gdybym nie widział tego zjawiska niezliczoną ilość razy. Ale wróćmy do Gdyni. Turysta przyjeżdża pociągiem do Gdyni, wychodzi z peronu, a potem opuszcza dworzec główny. I co widzi po drugiej stronie ulicy? Albo żebrzących Cyganów (ale o nich już dwa razy się wypowiadałem i nie chce mi się dalej tego drążyć, choć można jeszcze dużo dopowiedzieć), albo bandę meneli. I nie drobnych pijaczków-cwaniaczków, tylko ekstremalną odmianę meneli, z tych najbardziej patologicznych. Gdyby byli pokemonami, ta forma byłaby ich najwyższą formą, chociaż kto wie, może dałoby się to jakoś przebić. Banda menelstwa wdaje się w bójki, śmierdzi, rzyga pod siebie, prosi o drobne i tak jest każdego dnia. Występują nawet menele chodzący o kulach, którzy mimo tak sporych utrudnień w poruszaniu się potrafią się najebać na tyle, by leżeć na chodniku i haftać na czerwono. Ostatnio jakiś menel płci prawdopodobnie żeńskiej, ponieważ nadal mam pewne wątpliwości, po prostu kucnął sobie przy ulicy Wójta Radtkiego i zaczął szczać. Ja pierdolę. I wiecie, co w tym wszystkim uważam za najgorsze? Że nie istnieje rozwiązanie tego problemu. To jebany uroboros – cokolwiek by nie nie zrobić, sytuacja się zapętla. Wiele osób często dzwoni pod 999, kiedy widzi żula w opłakanym stanie. Ale karetka nie przyjeżdża (i słusznie), bo ów żul pojawił się u nich już kilka razy, a do takiego stanu doprowadza się niemal codziennie. Policja i straż miejska mogą co najwyżej przegonić delikwentów, ale oni i tak wrócą. Nie wypiszą im przecież mandatu, bo tamci często nie posiadają dokumentów, a poza tym wiadomo z góry, że nigdy za ten mandat nie zapłacą. Zamknięcie w celi? Przecież dla nich taka sytuacja jest w pełni komfortowa, zwłaszcza kiedy pizga śnieg zimą. I jeszcze jedna rzecz, która wkurwia: jak w tym samym miejscu dwóch zwykłych kolesi pije piwo i policja ich przyłapie, to oczywiście mandat jest gwarantowany. Ja rozumiem, że mamy takie a nie inne prawo, a służby jedynie to prawo weryfikują, lecz dochodzi w takim wypadku do sytuacji, gdzie menel ma większe prawa niż zwyczajny obywatel. On może nie ponosić żadnych konsekwencji, zanurzony w swej patologii, a ty płać mandat za otworzonego browara.
2. Że telewizja to gówno, wiadomo nie od dziś. I teoretycznie, włączając telewizor, powinienem mieć świadomość, iż ten stan utrzymuje się w dalszym ciągu. Serio, społeczeństwo chłonie tyle gówna z różnych stacji, że już dawno powinno zamienić się w muchy. Najgorsze jest to, że czasami owe gówno zostaje ulepione w tak przystępny sposób, że nie można się od niego oderwać i mimo że nigdy w życiu nie nazwałbyś go niczym ambitnym, to jakimś cudem siedzisz w fotelu i chłoniesz kolejnych Dariuszy w wannie czy innych zjebów z „typowymi problemami, jakich w Polsce wiele”. Drugi punkt pragnę poświęcić na trzy programy, których istnienie mnie naprawdę intryguje. Pierwszy z nich to Projekt Lady. Ja pierdolę. Już nie warto nawet wspominać, że mówimy o zżynaniu zza granicy, ale jakby się zastanowić, to TVN chyba nieczęsto tworzy coś, co byłoby oryginalnym pomysłem. W programie dostajemy bandę idiotek, dla których określenie „kurwiszcze” byłoby chyba najbardziej adekwatne. Dostajemy też trzy kobiety-snobki, z czego jedna kiedyś wpierdalała się do domów i uczyła ludzi, do czego służy szmatka. Te trzy kobiety, z których tylko tę wcześniej wspomnianą w jakiś sposób (niestety) kojarzę, uważają się za istoty pochodzące z wyższych sfer i próbują zrobić z kurwiszczy kogoś na wzór zakonnic, tyle że w mundurkach zamiast habitu. Ten przeinteligentny program uczy widza, że jeśli źle odłoży widelec bądź łyżeczkę, to jest spierdoliną życiową, niezasługującą na szacunek. Uczy, że osoby z kolczykiem np. w pępku bądź z tatuażem wywodzą się z patologii, ponieważ prawdziwej damie nie przystoi tak wyglądać. Pokazuje też, że „chłopcy z dobrego domu” to wyłącznie osoby z dzianymi starymi, zapewne z Warszawki i z prawniczą smykałką. Czyli tak naprawdę jedna skrajność uczy drugą skrajność, że ich skrajność jest lepsza niż tamta. Drugi program to Warsaw Shore i go nie rozumiem jeszcze bardziej. To znaczy, okej – opiera się on trochę na zasadach działania zoo, choć porównywanie uczestników do zwierząt może być nadzwyczaj krzywdzące. Nie zapominajmy, że niedźwiedzie, nosorożce, węże czy nawet patyczaki też mają swoją godność. W każdym razie dla mnie Warsaw Shore jest upadkiem telewizji. Ona oczywiście upadła już dużo wcześniej, ale to jest już dno pod dnem znajdującym się pod dnem, o którym wszyscy myśleli, że jest ostatnie. Kiedyś na topie był Big Brother, o którym wiele osób wypowiadało się podobnie, a jednak… tam istniał jakiś cel. Tam byli jacyś ludzie, z którymi dało się nawet w jakiś sposób utożsamić. Tutaj scenariusz każdego odcinka brzmi: picie, ruchanie, wyzywanie się od kurew. I fakt, że tworzy się kolejne sezony, pokazuje, że widocznie istnieje popyt na takie rzeczy. Kurwa, ja brałem udział w różnych imprezach, ale takiej patologii nie widziałem na żywo nigdy. I zanim ktoś powie, że zachowałbym się tak samo, powiem: nie, nie zachowywałbym się. Są pewne granice przyzwoitości, nawet jeśli się najebiesz gorzałą. No i kurwa wisienka na torcie, czyli Studio Yayo. Że większość polskich kabaretów żenuje zamiast śmieszyć, wiedziałem od bardzo dawna, ale to… Kurwa, skąd oni wytrzasnęli tych dwóch dziadków i dlaczego ci panowie, próbując silić się na jakiś dowcip polityczny, napierdalają na wszystko tylko nie na Polecieli i Spadli? I tych dwóch pajaców, ponieważ za takie szmacenie się dla władzy nie mogę okazać im szacunku w żadnej formie, odpierdala chałturę za nasze pieniądze. Bo przecież płacenie abonamentu stanowi nasz narodowy obowiązek, aby TVP mogło produkować więcej gówna i to dokładnie takiego samego jak w stacjach publicznych. Dlatego Trudne Sprawy czy Ukryta Prawda jakoś mniej mnie bolą, bo wiem, że przynajmniej nikt siłą nie wyciąga mi z kieszeni hajsu na produkcję tych rzeczy. Ale telewizja jest zjebanym medium jeszcze z innego powodu. Niedawno mój dobry przyjaciel prowadzący dość popularny portal o górach dostał zaproszenie od Pytania na Śniadanie. Chcieli poświęcić część programu na omówienie rzeczy, jakie warto zabrać ze sobą w góry. Wiadomo, że taki mini wywiad na pewno nabiłby popularności temu jego serwisowi, poza tym bez względu na to, czy ktoś lubi TVP, czy nie, to jednak zawsze taki występ stanowi jakieś doświadczenie medialne. Ale ostatecznie gówno z tego wyszło i potraktowali go w tak kurewski sposób, że aż dziwi mnie, jak można zachować się tak nieprofesjonalnie. Kontakt z babką załatwiającą występ ograniczał się do tego, że obiecała odpowiedzieć następnego dnia, a potem nie odbierała przez kilka dni telefonu. Później łaskawie odebrała, jednak niczego konkretnego nie powiedziała. Dopiero w piątek (a wywiad miał odbyć się w poniedziałek) sms-em (kurwa, pełen profesjonalizm) poinformowała, że przeprasza, ale jednak przesunęli termin czy coś takiego. Pomijam fakt, że nie była to do końca prawda, bo w poniedziałek poruszono temat o górach, lecz z zupełnie inną osobą. Dodatkowo babka chcąca zaprosić mojego przyjaciela prosiła go, by pokazał jak najwięcej profesjonalnego sprzętu, mimo że nie miała zielonego pojęcia, iż 3/4 z tego, co wymieniła, było kompletnie zbędne. Profeska, kurwa, pierwsza klasa. Tylko czemu mnie to dziwi? Kiedy zapraszają jakąś serialową gwiazdeczkę, by spytać się z kim się własnie rozwiodła i czy pokaże kiedyś cycki w Playboyu, to praktycznie kłaniają się jej jak jacyś niewolnicy smagani batem faraona. Ale jeśli jesteś zwykłym człowiekiem, to traktują cię jak szmatę. Wtedy jesteś zapychaczem, masz przyjść na 10 minut, odbębnić swoje i spierdalać, najlepiej w miarę szybko.
3. Tutaj mi się już nie chce rozpisywać, bo to jest smutne. Według niektórych polityków oraz dziennikarzy do zamachu w Monachium doszło przez… brutalne gry komputerowe. No, ja pierdolę. Facet miał ADHD, problemy psychiczne i plakat Breivika w domu, ale to oczywiście gry są winne. Najbardziej mnie rozpierdoliło, że według relacji jakichś „zaufanych” świadków krzyczał on coś o nienawiści do imigrantów, z kolei inna wersja brzmi, że krzyczał „Allah Akbar”. Wpiszcie sobie w translator, jak brzmi po niemiecku słowo „imigrant” i oceńcie sami, czy można je pomylić z tym drugim. I pamiętajcie, Hitler też grał w szachy. Zdelegalizować.



(oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)