Wkurwienia w kategorii: ‘Zachowanie’
Dzień Świra – historia prawdziwa
5 sierpnia, 2014, Autor: start2010Zapewne każdy oglądał ten cud Polskiej kinematografii. Moje życie jest prawie odzwierciedleniem bohatera tego filmu. Zacznę trochę trochę od końca ale chuj.
Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem?
Polak mały! Mały, zawistny i podły!
Jaki znak mój? Krwawe gały!
Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!
Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb,
żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie!
Żeby miał AIDS-a i raka,
oto modlitwa Polaka!
Jak w powyższej modlitwie Polaka ja tak samo nie na widzę swojego sąsiada. Skurwysyn jebany nierób, złodzieje, pierdolona patologia. Z kurwa mieszkania jebana melinę zrobili kurwa. Jak można być tak pojebanym, żeby nie płacić rachunków mimo, że mieli kurwa kasę? Do tego kurwa kłamcy i chuj im w dupę kurwa. Dzieciaczki kurwa jak mnie skurwysyny wkurwią to im zajebie. Kutasy jebane zero kurwa wychowania. Wyzywać i tak ich pojebanych rodziców to trzeba mieć najebane w tym zjebanym mózgu… A chuj im w dupę spierdolę stąd i kurwa im dupę pokażę skurwysynom.
Ale ja właściwie nie mam czasu ani miejsca na kobietę życia w moim życiu. Marzę o niej ale… nie mam miejsca ani czasu.
Właśnie kurwa… Rano, szkoła, po szkole kurwa coś zawsze do roboty, później kurwa noc i chuj. Cały dzień zleciał kurwa nawet nie wiadomo kiedy. A jak jeszcze dopierdolą lekcje do kurwa godziny 18 to już chujnia z grzybnią. I kiedy ja mam mieć kurwa czas na coś? Nawet kurwa gdybym chciał to sobie kurwa zwalić nie mam kiedy bo kurwa zawsze coś.
Boję się nocy. Raczej nie to, nie mogę położyć się spać. Mimo, że jestem zmęczony i senny, jakiś niepokój ściskający serce, że jak to, to już koniec dnia? Już się nic dzisiaj nie zdarzy?
Każdej pierdolonej nocy kurwa boje się, że następny dzień znów będzie tak chujowy, że kurwa znowu chuja zrobię dla siebie. No kurwa.
Boję się rano wstać, boję się dnia, codziennie rano boję się otworzyć oczy, ze strachu przed świtem, zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem. No nie mogę. (O, kurwa! W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego). Mam niby jakieś obowiązki, a przecież – pustka, jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę czy nie wstanę, czy zrobię coś, czy nie zrobię (ja pierdolę), higiena, jedzenie, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen. (Ja pierdolę, kurwa).
I po chuj ja mam rano wstawać. Jak nie wstanę to i tak wszyscy będą mieli wyjebane czy ja kurwa zrobię czy nie. A jak już kurwa zrobię to i tak nawet nikt kurwa tego nie zauważy, że kurwa coś zrobiłem i tak przez całe jebane w dupę życie kurwa. Chuj by to wszystko…
Bo już w nic nie wierzę… Jak mogę wierzyć, skoro nawet największy mój wysiłek przecieka im – wam – przez palce? Możecie już wszystko mówić, obiecywać, przyrzekać…
Powyższy cytat dotyczy władzy i moje chujowe wywody także. Kurwa obiecują obiecują kurwa jakie to zajebiste eldorado kurwa a i tak chujnia z grzybnią kurwa. Chuj im wszystkim w dupę kurwa.
Boli mnie, gdy wyrzucam dodatki z gazety, widząc oczami myśli padające lasy. „Dom” wyrzucam – dąb pada. „Turystykę” – lipa. „Komunikaty” – świerki jak zimowe kwiaty. „Auto-moto” – jak maszty upadają sosny. „Supermarket” – to modrzew, klon – „Nieruchomości”. „Mój Komputer” – i buk się korzeniem nakrywa. A z każdym precz dodatkiem ich żywicą krwawię.
Ostatnio kurwa kupiłem gazetę. Kurwa ponad połowę gazety było zajebanej przez reklamy. Co mnie najbardziej w tym wkurwia? Że kurwa na nic z tego kurwa mnie nie stać. Drzewa wycinają kurwa na reklamy a i tak każdy ma je w dupie kurwa bo myśli „Jak żyć panie premierze” kurwa.
Co za ponury absurd… Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
Właśnie kurwa, po tej jebanej edukacji nadal będę kretynem ale kurwa będę myślał dlaczego kurwa wybrałem taką szkołę a nie inną
co ja kurwa miałem w tej kurwa dupie z uszami? Bo kurwa w zawodzie to raczej nie będę kurwa robił…
Czy nie można tego zbierać po swoich ulubieńcach? Przecież to zaraza. Czym się różni gówność gówna psiego od gówna ludzkiego? A jak ja bym tak zaczął walić kupy po trawnikach, w piaskownicach i podcieniach, arkadach, sadzać stolce na betonach, chodnikach, srać na skwerach? Muszę kupić wiatrówkę!
Kurwa chodzą ludzie z psami i nawet nie posprzątają po nich. Kurwa już nie raz wdepnąłem w jebane gówno a potem kurwa weź wsiądź do pociągu ja kurwa jebie, że ja pierdole. Ja kurwa sprzątam po swoim a mieszkam na jebanej wsi. Po tym łatwo poznać kurwa wieśniaka w mieście z daleka.
Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie azbestu o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! Już możecie inteligentowi jebać po uszach od brzasku! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od was, skoro zasnął dopiero nad ranem! I żeby się kompletnie spalił w blokach już na starcie! Grunt, że, kurwa, inteligent załatwiony na dzień cały! Wrócicie napierdalać jak siądę do pracy!
7 godzina a koś musi już napierdalać mi gdzieś pod oknem. Jak nie kurwa nagle się sąsiadom zachciał sprzątać, to kurwa jakieś samochody jeżdżą jak pojebane. KURWA
Jakby ktoś olbrzymowi golił brodę z drutu. Żesz ja pierdolę, kretyn goli ręcznie trawnik golareczką na kiju, chyba do golenia. (Do Mężczyzny „koszącego” trawnik) Panie, tym chce pan, kurwa, zgolić to wszystko?!
Tu już kurwa przeginają pałę. Od kwietnia do kurwa października średnio co 3 tygodnie o 6 rano skurwysyn nakurwia taką kosiareczką trawnik. No ja pierdole jebany cwel kurwa. Następny raz kurwa chyba mu to w dupę wsadzę. Nie kurwa prostszy sposób kurwa zajebać skurwysyna.
Dobra dupka. W gruszkę. Nie ma nic gorszego jak facetka z dupką w jabłko. Albo w śliwkę.
Tutaj to już chyba kurwa nie trzeba komentować bo to kurwa słabo się robi…
Jestem skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano…
Każdego zjebanego rana jestem bardziej zmęczony niż kurwa bym zapierdalał cały tydzień na budowie. Kurwa po prostu wstaje i już wolę aby ktoś mnie zajebał. Kurwa zero odpoczynku tylko zapierdala skurwysynu.
Kurwa, jeszcze z tymi dziećmi jebanymi. Nie mogę.
Pchają się kurwa z nimi gdzie popadnie kurwa. Dziecko w wieku przedszkolnym godzina czy to kurwa 10 czy to kurwa 12 chuj kurwa nawet rano kurwa zamiast zaprowadzić do przedszkola to nie kurwa siedzą z nimi kurwa gdzie popadnie. I tylko napierdalają im tego żarcia by się kurwa zamknęło bo kurwa mamusi jebanej w dupę przeszkadza. No kurwa.
Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa! O, bracia poloniści, siostry polonistki, sto trzydzieścioro było nas na pierwszym roku. Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, Dżizus, kurwa, ja pierdolę! Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero. Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic? Czy czerwona, czy biała, jestem dla niej śmieciem, kurwa! Pod każdą władzą czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą! A przecież stanowimy sól ziemi. Tej ziemi! Mimo że nie jesteśmy prymitywną siłą, dyktaturami zawsze wstrząsają poeci! Wtedy nas potrzebują, zrozpaczone masy, które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy! Które nie widzą dalej…
Cóż to mnie jeszcze nie dotyczy, ale myślę, że kurwa ktoś coś o tym może powiedzieć.
Odkąd mój umysł myśli i sięgam pamięcią, to te klapy zawsze opadały. A dlaczego? Bo przez dziesiątki lat jedni bezmyślni kretyni pod kierunkiem innych bezmyślnych kretynów umieszczają muszle klozetowe w pociągach tak blisko ściany, że klapa po podniesieniu nachylona jest ku muszli i puszczona musi opaść. Dziesiątki lat, Jezu Chryste przenajświętszy. A jeśli Polska to właśnie ta ojszczana klapa?
Pamiętam kurwa jeden zajebany pociąg gdy jechałem w dalszą podróż. Kurwa jak mnie dwójka przycisnęła no kurwa co zrobić, idę do kibla. Wchodzę kurwi gorzej od gnoju. Klapa cała mokra. W innym to samo… No kurwa myślę sobie otworzyłem laczkiem klapę może na Małysza się wysram. Otwieram a tam kurwa klapa opada kurwaaaaaa. W końcu gumą do żucia klapę przykleiłem do kurwa ściany i jakoś dało rady. Ale ile kurw poszło to moje.
– W nocy sobie śpię, śpię, śpię.
– Ja też, ja też!
– A w dzień sobie chodzę, chodzę.
– I ja, i ja!
– A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
– Ja też, ja też!
– A w dzień sobie chodzę, chodzę.
– I ja, i ja!
– No, śniadanie jem, jem, jem.
– Tak? Tak?
– A w sklepie kupuję, kupuję.
– Tak? Super!
– No, śniadanie jem, jem, jem.
– Tak? Tak?
– A w sklepie kupuję, kupuję.
– Tak? Super!
– Umówił się, umówił, umówił!
– Ja, nie!
– On tak całuje, całuje, całuje!
– Extra!
– Umówił się, umówił, umówił!
– Ja, nie!
– On tak całuje, całuje, całuje!
– Extra!…”
- Kurwa każdego dnia w pociągu modle się aby kurwa żadne gimbusy czy inne cipy w pobliżu nie usiadły bo kurwa tak całą rozmowę słyszę. Kurwa nawet słuchawki nie pomagają bo co ja dam głośniej to i te cipy głośniej mówią.
-
Kurwa, tak jakbym ja miał wiedzieć, czy wlezą jej na dupę, ja pier… Te dupska przyłażą do kiosku na występy, a nie na zakupy.
Kurwa to się nie tyczy tylko kiosków. Kurwa każde sklepy gdzie na chwilę wpadnę jakiś jebany moher kurwa blokuje kolejkę bo kurwa musi pogadać, a to a to a czy kurwa jej cipa jest jeszcze kurwa sprawna, a czy kurwa jej dupa nie za szeroka, a czy kurwa nie ma tych gaci w rozmiarze XXXXS no ja pierdole….
- To i tak jest kurwa tylko w wybitnie chujowy sposób przedstawione w skrócie.
Pierdoleni złodzieje
11 czerwca, 2014, Autor: AgrestWitajcie wkurwowicze .
W tym naszym jebanym kurwa kraju wszystko ci zajebią . Złodziej na złodzieju , idziesz ulicą i wszędzie kurwa złodzieje . Pół biedy w tym jak kradną laptopy , telefony , aparaty fotograficzne . Ale to co mnie ostatnio spotkało to jest kurwa przesada . Pewnego razu wypakowywałem z samochodu zakupy , że było ich w chuj dużo to siatką z kilkoma kg ziemniaków podparłem drzwi do klatki schodowej , żeby móc przenosić kolejne zakupy bez pierdolenia się z drzwiami . Wniosłem w końcu kilka tych jebanych siatek do góry , wróciłem się na dół po ziemniaki , a kurwa ziemniaków nie ma tylko drzwi zostały podparte „nóżką” . Jakiś skurwiel widocznie przechodził obok i se pomyślał kurwa że pewnie są niczyje , złodziej jebany . Nie chodzi mi o to że szkoda mi tych paru złotych , ale zastanawiam się jakim trzeba być kurwa tępym idiotą żeby kraść ziemniaki ? Wszędzie cię wyjebią w dupę ! Nawet na działce nie możesz kurwa roweru zostawić bo też ci zajebią . Radio jeżeli masz nieprzymocowane w aucie to też je zabierz ze sobą bo jebani biedni złodzieje specjalnie będą szybę wybijać dla tego gówna . Słyszałem że raz sąsiadowi z działki obok się włamali (pewnie liczyli że kurwa skarby znajdą) i jako że o dziwo żadnych skarbów nie znaleźli to żarówki mu z lampek powykręcali .
Do wszystkich złodziei którzy to czytają , a szczególnie do Ciebie podpierdalaczu ziemniaków : PIERDOLCIE SIĘ IDIOCI .
Pozdrawiam .
Wkurwiający miszmasz 3
8 czerwca, 2014, Autor: WigarusDzisiaj bez wstępu, bo mi się nie chce.
1. Przede wszystkim chciałem się tu skupić na rozsławionej ostatnimi czasy postaci, jaką jest pewna uczennica, która powiedziała, że Pan Phremier jest zdrajcą narodu polskiego. To, co mnie najbardziej przeraża w tej sytuacji, to fakt, iż tę dziewuchę media i część internautów uznają za jakiś autorytet pokroju Lao Tse, Arystotelesa albo Dalajlamy, pomimo iż nie reprezentuje ona sobą absolutnie niczego, na co należałoby zwrócić uwagę. I tak dziewczyna, która dotąd miała Aska tylko po to, żeby chwalić się szpilkami i zakupami, teraz dostaje polityczno-filozoficzno-obyczajowe pytania wyjęte z przysłowiowej dupy. W dodatku odpowiada na nie w sposób tak idiotyczny, że ogarnięty człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to się dzieje naprawdę, czy to jakiś pierdolony Matrix, za chwilę ktoś wyjmie wtyczkę i ten cyrk się zakończy. „Wielka odwaga, powiedziała mu prawdę w twarz” – tak przeciętnie prezentuje się komentarz jej zwolenników. Nikt jednak z jej fanów nie mówi o tym, że ta licealistka jest mocno zmanipulowana przez własnych rodziców i powtarza praktycznie to samo, co ci zechcą jej wpoić do jej pustej główki. I tak, jak wiadomo, że Pan Phremier jest zdrajcą, tak inny, nieco niższy Pan Prezes Bliźniak jest już w porządku, bo przecież jeśli dopchnie się do władzy, to zwali winę polskiego burdelu na poprzedni rząd. Jakby te dwie partie różniły się od siebie celami, które im przyświecają… I ta dziewucha tak przedstawia sprawę, a nawet upraszcza ją jeszcze bardziej, bo twierdzi, że okej, Phremier jest zdrajcą, ale argumenty zachowa dla siebie. Zobaczcie, ile rzeczy w ten sposób możemy udowodnić – wystarczy, że wykorzystam jakąś okazję i przy kamerach powiem, że np. wiem o tym, iż myszy pochodzą z Księżyca i monitorują każdy nasz ruch. Mam odpowiednie dowody, a nawet zdjęcia, ale pozostawię je dla siebie. Nawet nie chodzi o to, że lubię Phremiera, ponieważ nie lubię go i uważam, że już dawno powinno odepchnąć się go od koryta, bo konfabuluje, utrudnia życie przeciętnego człowieka i wmawia mu przy tym, że w swojej biedzie istnieje jako bogacz, no ale kurwa… Co zmieniły te słowa? Nic. Nic się nie wydarzyło poza medialnym szumem oraz nabiciem popularności tej dziewczynie, która uważa, że „Żydzi podczas zaborów upijali Polaków”, a „Wszystko robi na Chwałę Bożą”, po czym wstawia samojebkę z przymierzalni. Ludzie, gdzie wy, kurwa, szukacie autorytetów? To kolejna gwiazda pokroju Trynkiewicza, Mamy Madzi, Smoleńskiej Brzozy czy Dżendera – media będą tak długo wałkować ten temat, aż znajdą sobie inny cel, nie mniej bezsensowny.
2. Ostatnio ciągle też słyszę o niejakiej deklaracji wiary, co potwierdza moją teorię, że nie żyjemy w kraju świeckim, a mocno podlegającym kościołowi. I mógłbym to w sumie olać, jednak mam dosyć łamania państwowego prawa dla jakichś „wyższych celów”, które wcale mi nie pomagają. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, iż duża część lekarzy, którzy podpisali tę deklarację, nie chce o tym rozmawiać, zarzucając nagonkę na ich wiarę. Moi drodzy docenci, to nie jest żadna nagonka na to, w co wierzycie, tylko na to, że wiara, którą wyznajecie, zostaje wepchnięta do medycyny. I fakt, że jakiś doktorek Mengele stwierdził, że tekst biblijny jest dla niego ważniejszy od przysięgi lekarskiej, może sprawić, iż nie dostanę określonej pomocy medycznej, która jest mi niezbędna do życia, ponieważ nie zawiera się to w jego światopoglądzie. I przez to mogę chociażby umrzeć, a taki Mengele nie zostanie ukarany. Przykłady tego już powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne, bowiem okazuje się, że wielu fanatycznych lekarzy uważa, iż transplantologia jest zabijaniem, a antykoncepcja grzechem. Ta banda skurwysynów, bo inaczej nie potrafię ich nazwać, nie może zostać dopuszczona do leczenia ludzi. Nie życzę sobie, aby takie osoby nawet przyklejały mi plasterek z Kaczorem Donaldem na palec i chcę, aby ta lista została upubliczniona, a na gabinetach tych doktorków było wyraźnie napisane, że osoby te podpisały Świętojebliwą Deklarację. Tak, jak wspominałem w jakimś innym wkurwie, miejsce wiary jest w świątyni i sferze prywatnej danego wyznawcy – tam możecie wierzyć, w kogo chcecie i nic mi do tego. Pomyślcie, drodzy wielce katoliccy docenci, jak byście zareagowali, gdybyście wyjechali na jakiś wykład za granicę, ulegli kontuzji, trafili do szpitala i miałby was operować lekarz scjentolog, który zamiast tradycyjnych leków, dawałby wam tylko te uznane przez kościół scjentologii. Albo gdyby był to ortodoksyjny żyd, który uznałby, że dopóki pacjent ma napletek, nie może go operować. Myślę, iż na pewno zaakceptowalibyście taki stan rzeczy. A może się mylę? Dlatego mam dla takowych lekarzy dwie propozycje: mają wypierdalać z publicznych ośrodków albo pracować za „co łaska”. Bóg jest ważniejszy, więc na pewno się ze mną zgodzą. Moim zdaniem każda placówka publiczna powinna być neutralna. Nie przeszkadza mi to, że jakaś ulica czy szpital nosi imię Jana Pawła II albo Maryi Po Pięciokroć Przedziwnej, jednakże kierowanie się religią w usługach świadczonych przez takie instytucje powinno z automatu je dyskwalifikować. Najpierw lekarze, a potem co? Strażacy? Policjanci? A może od razu konsekrujemy cały Kodeks Karny?
3. http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/inscenizacja-zamachu-na-papieza-w-ramach-swieta-szkoly-internauci-komentuja/fglze
Po prostu wejdźcie w ten link. Nie chce mi się tego za bardzo komentować, zastanawiam się tylko, jak daleko można się posunąć w swojej głupocie. Moje stanowisko w tej sprawie jest takie, że obowiązuje zasada „Twój cyrk, twoje małpy” – nie bywam w kościele, więc teoretycznie nie powinno mnie to interesować. Mimo wszystko, kiedy przypadkiem natknąłem się na tę wiadomość, nie mogłem wyjść z podziwu. Bo czy nie wydaje się dziwne, że ludzie w tym uczestniczący nie zdawali sobie sprawy, iż dokonali pewnej profanacji? Czy nie pomyśleli o tym, że robienie takich jaj w ich świątyni nie godzi w dobre imię tego, co sami czczą? Czy oni w ogóle rozumieją, w co wierzą? To już nie są niewinne Jasełka, to praktycznie taki sam ruch, jakby ci ludzie odtworzyli przybijanie do krzyża w ramach wesołego spektaklu. To mnie nie tyle wkurwia, gdyż jak zaznaczyłem „Ich cyrk – ich małpy”. Ale intryguje mnie, co im siedzi w głowach. I pomyśleć, że jakieś kilka lat temu internauci śmiali się z Wejherowa, kiedy światło dzienne ujrzał film o tym, jak parafianie tańczą z obrazami. Tyle że tę tradycję jestem w stanie zrozumieć – w sumie może mi się to wydawać dziwne, lecz na dobrą sprawę nie widzę w tym akcie żadnej profanacji. A to, że mnie to śmieszy, wynika z tego, że myślę inaczej, nie po kaszubsku, tak jak oni, choć mam kaszubską rodzinę. W każdym razie czekam na inne przedstawienia, nie wiem, może odtworzą śmierć Popiełuszki? Albo wizytę świętego Wojciecha w Prusach?
4. Swoją drogą punkt trzeci łączy się z czwartym. Ostatnio również zrobiło się trochę szumu wokół pewnego występu teatralnego, a konkretniej sztuki pod tytułem „Golgota Picnic”. Oczywiście środowiska Paranoi i Smoleńska od razu zareagowały, choć nikt z tych wyśmienitych moralizatorów nawet nie poświęcił swojego czasu na całkowite zapoznanie się z przedstawieniem. Jedyne, co wiadomo, to to, że „obraża się tam symbole i wartości katolickie” – poza tym nikt nie postarał się ogólnie przybliżyć sensu tej sztuki. Nie twierdzę, że nie jest ona gównem, gdyż jej nie oglądałem, ale niech ci wielcy obrońcy sami dadzą ludziom wyrobić sobie opinię. Jeśli większość uzna, że to rzeczywiście artystyczna onanizacja pokroju zabarwionych jajek w waginie pewnej „artystki”, to to widowisko niczym się nie obroni. A tak tylko jest wielka obraza z powodu czegoś, co nawet jeszcze nie doszło do skutku. Na temat sztuki wypowiadają się tak wybitne grupy jak Fronda oraz Radio Maryja – już po tych nazwach nie możemy spodziewać się trzeźwego podejścia do sprawy. To mi przypomina tę samą sytuację, jaka miała miejsce, kiedy do polski przyjechał zespół Gorgoroth i TVN od razu miał o czym pierdolić. Te same media i ta sama partia rządząca jest zachwycona posągiem w Świebodzinie. No kurwa, nie mam pytań. Ludzie, to nie jest impreza, która dzieje się na oczach postronnych, tylko która odbywa się w określonym miejscu dla ludzi tym zainteresowanych. Nikt nikogo nie zabija, a żadne demony nie wylatują z wentylacji. Możecie ją bluzgać, ale nie macie prawa mówić, jaki spektakl ogół może oglądać, a jakiego nie może, zwłaszcza, że jest to impreza zamknięta. I tu mamy paradoks, bo z jednej strony rzekomo mocno wierzącym przeszkadzają takie imprezy, choć w nich nie uczestniczą, a jednak mimo to nie przeszkadza im odtwarzanie scenek z zamachu na papieża w kartonowym papamobile… Nie rozumiem tego i chyba nigdy tego nie zrozumiem.
5. https://www.youtube.com/watch?v=ptsTG_Iu3zg
Banda bydła rzuciła się na laczki… no kurwa, Kraj Spirytem i Cebulą Płynący. Może by mnie to tak nie wkurwiało, gdyby nie fakt, że parę osób, które znam i z których część jest mi bliska, pracuje w tego typu marketach. Współczuję im, ponieważ każdy z nich mógł mieć taką sytuację. To jest, kurwa, przegięcie, tego zwykłe słowa nie są w stanie opisać. Potem Polacy się dziwią, że mają taką opinię za granicą. A wystarczy, że nadarzy się okazja, a w głowie uruchamia im się dioda cwaniactwa. „Bo się opłaca”, „Bo mi się należy”, „Bo to modne tera”. Wstyd, po prostu wstyd.
O służbach mundurowych
15 maja, 2014, Autor: WigarusWiecie, daleko mi do anarchisty, który wyjebałby każdą możliwą instytucję zajmującą się utrzymaniem bezpieczeństwa, jednakże nie oznacza to, że toleruje sposób, w jaki działają one obecnie. Zdarzają się w miarę normalni funkcjonariusze, lecz tych pojebanych występuje sporo, i o ile rozumiem, że po popełnieniu poważnego wykroczenia trzeba taką osobę ukarać, o tyle strasznie wkurwia mnie ogólna megalomania policji i szukanie przez nią dziury w całym. Ot, taka sytuacja z przeszłości – stoję sobie na przystanku i czekam na autobus. Jakieś 90% drogi mam już za sobą, w sumie do domu mógłbym z tamtego miejsca iść z buta i zajęłoby mi to jakiś kwadrans. No ale chuj, najwyraźniej miałem jakieś powody, żeby czekać na tego nieszczęsnego busa. Trzy minuty dzieliły mnie od tego, żeby przyjechał, aż tu nagle na pobocze zajeżdża lodówa policyjna, wysiada dwóch wesołych, niebieskich panów, przedstawiają się i zaczynają zadawać mi pytania wyjęte z dupy. No bo jak inaczej nazwać pytanie w stylu „Co pan tu robi?”. Dodam, że stałem z plecakiem. Hm… Zastanówmy się, co ja tu, kurwa, mogę robić? Zapewne czekam na jebanych kosmitów, żeby im szklankę cukru oddać, bo pożyczyłem kilka dni temu. Wytłumaczyłem, że czekam na autobus, i wówczas przygniotło mnie kolejne intrygujące pytanie: „No ale my patrzeliśmy, że stoisz tu od 10 minut. Po co tak szybko przyszedłeś?”. Skończyło się na tym, że wszedłem do ich batmobilu, dałem plecak do przeszukania, a oni sami wylegitymowali mnie i sprawdzili kieszenie. Autobus w tym samym czasie mi oczywiście spierdolił. I nie powiem, z całym szacunkiem dla tych panów – wydawali się mili i nawet podwieźli mnie pod moją ulicę, ale… Po chuj te wszystkie ceregiele? Ich tłumaczenie brzmiało: „Podejrzanie wyglądasz”, co w sumie nie jest żadnym uzasadnieniem, bo dla policji istnieją trzy typy ludzi względnie podejrzanych: łysi, zakapturzeni albo długowłosy. Kurwa, przeszukali mnie, bo miałem kaptur na głowie? Co to za popierdolone prawo, które pozwala przeszukiwać każdego pod byle pretekstem? Bo w sumie tak właśnie jest. Po prostu sprostują, że jesteś podejrzany, i już mają gówniany powód. Z tego, co wiem, żeby przeszukać prywatne mieszkanie, trzeba mieć nakaz, więc jak to jest, kurwa, możliwe, że mogą ot tak, po prostu przeszukać zwykłego człowieka, bo akurat znalazł się blisko ich błękitnego wehikułu?
Inna sytuacja: dwóch moich kolegów zostało zatrzymanych przez tajnych cweli, którzy zajmowali się narkotykami. Problem polega tylko na tym, że żaden z nich nigdy nie miał nawet takich substancji w rękach, a policja zgarnęła ich, bo jechali i akurat na nich padło. Przetrzepali im całe auto i ich samych, traktując ich jak potencjalnych kryminalistów, chcieli nawet rozebrać pewne części auta, gdyż jak twierdzili mogą być tam schowane narkotyki. Zdenerwowani, że niczego nie znaleźli, odrzucili kluczyki mojemu koledze tak, że te prawie wpadły do kratki kanalizacyjnej. Moja teoria na ten temat jest taka, że po prostu w szkole ci ludzie byli prześladowani, ktoś wyruchał ich w dupę albo przywiązał do drzewa na dobę i teraz mszczą się w policji, czując się przy tym bezkarni.
Ostatni przykład: kilka dni temu jechałem z jednym z tej dwójki znajomych jego autem i zaparkowaliśmy na parkingu tuż obok policyjnego auta. Siedzieliśmy jakiś czas w tym samochodzie, bo miał do nas dojść jeszcze jeden kolega. Po dziesięciu minutach szanowni panowie w mundurach wrócili do batmobilu i oczywiście nie omieszkali się przypierdolić. Ja rozumiem, że auta to jedna z głównych rzeczy, jakie powinno się kontrolować, by ograniczyć wypadki, ale ich gadka była po prostu zajebista. Dopierdolili się do tego, że kolega nie miał plakietki na szybie i z wyższością oznajmili, że mu odpuszczają, ale brzmiało to tak, jakby co najmniej ich decyzja wynikała z jakieś anielskiej ingerencji. I do tego wszystkiego sprawdzili, „czy jego telefon nie jest kradziony”. No fajnie, tylko że jak trzy miechy temu ukradziono mu Iphone’a, to oni nawet nie ruszyli dupy, żeby choć minimalnie się tym zająć.
O straży miejskiej w ogóle nie chce mi się pisać, ponieważ jej „funkcjonariusze” są jeszcze gorsi – to pasożyty, które były za głupie, by iść do policji, i za słabe, żeby trafić do wojska. Po chuj są – nie mam zielonego pojęcia. Moim zdaniem ich zadania powinny być wypełniane przez niższą szczeblem policję. Straż miejska już nieraz pokazała, że zależy jej tylko na fotoradarowym biznesie, że wbrew prawu (które powinni szanować), biją ludzi i że srają w gacie, kiedy grupka dresiarzy siedzi sobie na ławeczce, więc zajmują się jakimiś losowymi osobami, które już nie mogą się im przeciwstawić. W Internecie jest filmik, na którym uwieczniono, jak straż wiejska przypierdoliła się do kolesia, który grał na Monciaku. Okej, rozumiem, grał bez pozwolenia (chociaż według mnie w takich przypadkach powinno działać prawo publiki, a nie strażników), ale to, co oni odpierdolili, było nie do pomyślenia. Wjechali jednemu kolesiowi na stopę i nawet nie mieli odwagi go przeprosić. Aha, i do ujarzmienia jednego, bardzo groźnego grajka ulicznego potrzebowali kilku radiowozów. Gratulacje. Szkoda, że referendum o odwołaniu tych fiutów nie przyniosło rezultatu. Najbardziej mnie wkurwia właśnie to, że przypierdalają się oni do kompletnych pierdół, jednak w momencie, gdy dochodzi do poważniejszych – oczywiście w skali dla strażników wiejskich – wykroczeń, to udają, że nie widzą, bo im ktoś jeszcze wpierdol spuści.
I chyba tylko w Polsce istnieje tak absurdalna instytucja jak Zarząd Dróg i Zieleni, która często tworzy strefy płatnego parkowania, nie umieszczając o tym nigdzie informacji. Mówię tutaj o ich specjalnych bojówkach, które są upoważnione do dawania mandatów. Radzę naszemu rządowi zezwolić na powołanie innych pomniejszych jednostek jak na przykład Protektorzy Chodników, Obrońcy Słupów i Latarni, Reformatorów Jezior i Stawów oraz Departament Nieposprzątanego Psiego Stolca.
W razie czego, jakby ktoś chciał stwierdzić, że napisałem to, bo pewnie dostałem mandat za złe parkowanie – otóż nie, bowiem nie mam prawa jazdy :D Ale te chuje mnie po prostu wkurwiają. Policja musi funkcjonować, ale niech robi to dobrze.



(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 8,14 na 10)