Wkurwienia w kategorii: ‘Zwierzęta’
Śmierdzący odbyt
22 sierpnia, 2011, Autor: czarna_00Każdy z nas na pewno słyszał, że koty to jedne z najczystszych i najbardziej pedantycznych zwierząt. Wyjątek potwierdza regułę…
Moja kotka – mały, czarny futrzak. Jedyne co ją wyróżnia na czarnym tle to białe oczko pod ogonem. Białe kurwa?! Nie, nie – jest biało-sraczkowate, gdyż zawsze jest tam przylepiona sraka!!!
No i wszystko byłoby git, gdyby nie to że kot ma manię przytulania się do mnie. Wyobraźcie sobie kurwa że śpicie… Macie piękny sen. Adriana Lima robi wam loda, pała sterczy wam jak nigdy. Dobieracie się do niej i raptem czujecie tak zajebisty swąd, że zbiera wam się na pawia. Szukacie skąd tak jebie i oczom waszym ukazują się upierdolone kałem koronkowe stringi. I w tym momencie następuje przebudzenie. Pocieszeni, że to był tylko koszmar zaczynacie jarzyć a przed nosem widzicie kocią dupę. Po prostu kawał upierdolonego gównem odbytu zajeżdżającego pobliskim toi toi’em. I znów swąd tak niesamowity, że jedyna rzecz na którą macie ochotę to złapać kawał papieru z biedronki i tą dupę powycierać.
I bądź tu kurwa miłośnikiem zwierząt. Sadząc po widoku który wywiera tak wielkie wrażenie wcale nie zdziwiłby mnie sen o obsranym odbycie, który świeci jasno niczym światełko w tunelu, z którego wydobywają się przeróżne gazy, ciała stałe i ciecze, kurwa. NIGDY, ale to NIGDY więcej żadnego kota!!!
Orzygany Hortex, nie kupujcie ni chuja.
20 sierpnia, 2011, Autor: PiotrMiszaWitajcie, kurwa mać.
Otóż, od razu do rzeczy.
Nie dalej jak 3 lata temu, tata kupił 80 arową działkę koło stacji paliw Orlen (czyt, zjazd dla Tirów i śmierdziuchów z wiejskich okolic brzozowskiej metropolyji). Otóż na takowej zapuszczonej jak skurwesyn działce, w strategicznym miejscu (20 metrów od stacji) rośnie około 120 jabłoni.
I tak się kurwa zaczęło. Jabłonie są stare i obrzygane przez jabłka, które jak mrówki, coraz to nowsze rodzą się na urodzajnych gałęziach. No, ale skoro są jabłka, to coś trzeba robić. Trzeba je kurwa zbierać! 30 gr za kilo, nie jest źle. Tu się zgodzę, bo gdybym miał zbierać za darmo, to kazałbym się w chuja pocałować.
Więc idziemy z tatą (nie należę do meliny, ani plebsu, ale na jabłka do starego sadu, gdzie rośnie kurwa od chuja pokrzyw, badyli, leszczyny i chuj wie czego ubrany ładnie nie pójdę) żeby obczaić ile tam jest zapierdolu. Moje odzienie składało się: Porwane za małe dresy (na kolanie i okolicach dupy), stara powynaciągana bluza adydasa, skurwiałe stare buty, różne od siebie skarpetki (biała i brązowa), w ręce 2 wiadra włożone w siebie, kosa i siekiera. Kosa by kosić trawę, by łatwiej zbierać, siekiera zaś by zajebać ewentualnych intruzów.
No tak, wchodzę. Na dobry początek kurwa, zapomniałem rękawiczek. Ujebałem rękę pokrzywą. Dresy dziurawe, więc insekty miały niejako korytarz by przeniknąć w moje nogi, a w rezultacie-okolice jaj i pachwiny.
Wkurwiony od początku, wiedziałem czego będę mógł się spodziewać. Ale to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania. Kurwa gałęzie uginające się od jabłek. Musiałem udawać zadowolonego, choć w głębi duszy byłem tak wkurwiony, jak nigdy dotąd. No może kilka razy. Ciarki przeszły przez rdzeń kręgowy, dostając się do części kory mózgowej odpowiadającej za intensywne wkurwienie.
Dobra, więc wpierdalam się na jabłoń i strząsam jabłka, wbijając sobie kilka badyli w bebech i obrysowując plecy. Jabłka lecą jak deszcz w dżdżysty dzień. No to kurwa ładnie. To zapierdalam. Zbieram zbieram do koszy i kurwa do worka do worka i do worka do worka do worka. Dobra minęła godzina, to najebałem z tatą worków 10. Ale, z racji, że byłą to niedziela i nadto afiszować się nie będziemy, bo nikt nie chce być na językach swoich ciekawych wszystkiego sąsiadów spierdalamy z powortem, skurwiali i zmęczeni (po godzinie!).
Poniedziałek kurwa rano. Jedziemy zatankować, patrzę, a tam karzeł z jakąś małą kurwą z koszami zapierdala od strony mojego ogrodu- do drogi. Dobra idziemy z tatą sprawdzić. Kurwa naszym oczom ukazał się widok całej meliny z okolic, znane ryje recydywistów, palaczy, pijaków złodzieji i morderców. Było tam ich kurwa z 12 w tym bachory, które mnie wkurwiły.
Kurwa idę z tatą. Co Wy tu kurwa robicie (na drodze dojazdowej stoi kurwa samochód ciężarowy z paką załadowaną 3 tonami jabłek. No to kurwa ojciec po policje i ja mordę na nich, ojciec mordę, te chuje nie odpuszczają, skurwysyny Żydzi, pierony zajebane. I pierdolą, że to nie nasza działka, że my tylko połowę mamy, kurwa co za pizdki jak spotkam- zapierdolę. W dodatku z mordy zionęło im piwskiem z TESCO, wódką z okolic dolnego Dniepru (nie nie nie, nie był to Smirnoff). Przyjechały pały, kurwa dobra no to chuj, tłumaczymy, że to nasza a te chuje śmierdzące się wpierdoliły z koszami i zbierają nasze jabłka. Dobra policja ich wyjebała, jabłka wysypane i ze skwaszonymi mordami wyjechali nie zarabiając nic kurwa i z opinią złodziei (którą i tak każdy o nich miał, od około 12 lat.
Istnieje bowiem u nas w mieście dzielnica peryferii zwana Widaczem, gdzie zbierają się wszystkie męty, złodzieje, pijaki, skurwysyny, mordercy i gwałciciele. Coś jak Praga Północ w Warszawie, albo Bronks w Nowym Jorku. Stamtąd pochodzi cała brzozowska hołota.
No i kontynuując, przyjeżdżamy do ogrodu i zapierdalamy. Wbiłem sobie 3 kolce długości 3 cm pod skrórę i obsiadły mnie 2 kleszcze. No, ale kasa wpadła, kosztem mojego zdrowia psychicznego i fizycznego.
Na 2 dzień dołączył do nas jeszcze Ukrainiec, Chryń, który zmienił nazwisko, żeniąc się z Polską wieśniarą.
Przypowieść pierwsza.
Tata do niego ( bo on mieszka nad Sanem , dopływem Wisły i tu w kurwe Ukraińców było- Witryłów, Ulucz itd.):
-To z ładnych terenów Pan pochodzi, Panie Tadku. Słyszał Pan o tej cerkwii w Uluczu, najstarszej w Polsce?
-Ja o żadnej cerkwi nic nie wiem, ale jak Pan chce to mogę jutro nie przychodzić. (pomagał tacie wtedy mieszając glinę i takie tam)
Chłop ma po prostu kompleks, że pochodzi z Ukrainu (nie dziwię się). Ale nic do niego nie mam, bo pomaga itd. oczywiście nie za darmo :D Ale zapierdala jak trzeba. Kiedyś tata powiedział, że beton szybciej od betoniarki miesza. I to pewnie prawda, bo na zapierdolu to on się zna, jak ja na wkurwianiu.
No ale dobra, jabłka to jeszcze chuj mały. Trzeba je zwieźć do pobliskiego STW. Obiektu komunistycznego, nie remontowanego, gdzie pełno złomiarzy, wieśniaków-śmierdzieli, ogrów i innych stworzeń podobno pochodzących z Ziemi.
Kurwa trzeba wjechać na wagę i zważyć Transportera T IV z towarem (workami jabłek), później te worki opróżnić, jabłka wysypując do pełnych os pojemników i podobnie podjechać na prymitywną wagę bez towaru. Różnica Twojego samochodu z masą i bez to kilogramy jakie miałeś jabłek. Czyli około tony. Czyli jakieś 350 zł :D Ale tam chuj, zapierdalasz w pocie czoła, skurwiały, wkurwiony, pogryziony, poganiany, wyczulony i z bolącymi plerami.
Pierdole to.
A teraz jeszcze pokrótce. Okazało się, na stacji tankując po robocie, że w leżącym nieopodal sadzie zapomnieliśmy kosy i siekiery. Kurwa ja ubrany jak pańszczyźniany chłop wybiegłem z transportera, na oczach przechodniów, personelu stacji (wieśniaków z okolic, śmierdzących zamiast gnojem-paliwem) po kosę i siekierę. I wracałem, skupiając na sobie szydercze patrzenia, byłem obiektem drwin. Jeden chuj mnie palcem wskazał, co jakby chuj tu stał to bym mu morde wybił kurwa, zęby, a chuja wyrwał i przypalił na rożnie, po czym zwrócił, starannie przyszywając do jego ciała. No i kosę i siekierę włożyłem ,,na pakę”. A laski się gapią jak na kurwa ostatniego wieśniaka, wojtowicza.
Dobra na dzisiaj tyle, chujowo trochę, ale spisałem się jak głupi chuj.
Posłuchałem szatana, oj Dana Dana, posłuchałem szatana, diabelskeigo szatana. Diabelskie techno, techno, lecz niczego się nie bójcie. Seksualne to potwory, hary poter oj diabolo, lecz niczego się nie bójcie. Oj Dana Dana, posłuchałem szatana… kurwa.
Eine Benzine
PS: Jabłka z mojego sadu wylądują w sokach z Hortexu, więc nie kupujcie, aż do zimy, bo na nie plułem, rzygałem srałem i kląłem na ewentualnych nabywców soków.
Tagi: Chujnia jabłeczana, Hortino Hortex kurwa, knapy, Kosa i siekiera, Widacz, wieśniaki14 czerwca, 2011, Autor: PiotrMisza
Witajcie, kurwa :/
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo wkurwiają mnie jebacze butelek, ekolodzy, jebane kutasy, schizofrenicy skurwiali. Pierdolą o tych kurwa czapach lodowych, pierdolonych odpadach, reklamówkach, o wykurwianiu paczek po kondomach… No ja jebie w pizdu! Jakie znaczenie ma wyrzucona reklamówka, gdzieś w polach. Kurwa kogo to obchodzi, umrę jak wyrzucę czy jaki chuj, pierdolę…!
O, albo przeludnienie. Co oni pierdolą sobie myślę. Ile jest obszarów niezaludnionych do chuja pana?! Kurwa zachodnia część Australii, Syberia i wschód Rosji, góry, kurwa niektóre obszary w Ameryce Północnej, chociażby Jukon w Kanadzie, więcej ta niedźwiedzi niż kurwa ludzi. Ja pierdolę.
Kurwa, wkurwiają mnie:
-pierdolenie o szkodliwośći spalin Range’ów, Ferrari i innych kurwa…
-pierdolenie o szkodliwości reklamówek, papierów i gumek…
-pierdolenie o topnieniu czap lodowych i podwyższeniu się poz.mórz
-wszystkie eko-schizy
Pierdolone ekośiwry. Kurwa te Billy Oddie itd. Jak mnie to wkurwia. Jestem pro-antyekologiczny, pierdolę ekologię, ekosystemy (fuck the kurwa system), chujsteny, stawy rybne, ładne trawniki i czapy lodowe na biegunach, to czy mojemu kotu będzie za dwa lata cieplej czy zimniej, kurwa mać. Pierdolę to.
Pieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeerddddolę kurwa wasza mać!
Pozdrawiam, kurwa mać.
Czepialscy
17 marca, 2011, Autor: FeatherWitam. Najpierw przedmowa. Dawno sobie nic nie napisałem, a to zapewne dlatego, że zbierałem furię. Aż się skumulowało i muszę o czymś tutaj pogadać, co by sobie poluzować nerwy.
A mianowicie – nie wiem jak was, ale mnie wkurwia jebane czepialstwo. Bez przerwy ktoś coś ode mnie chce, gada trzy po trzy metodą okółkową, co by nie powiedzieć za bardzo mądrze i poprzeć to konkretnymi argumentami – trzeba oczywiście najebać ile wlezie – byle gadać. Już nawet dzisiejsza sytuacja – myję psa, który akurat przyszedł ze spaceru. Oczywiście psina upierdolona w błocie od nóg po podwozie. Biorę go, wsadzam do wanny zaczynam lać prysznicem, który na nieszczęście przecieka i kutas chlapie na wszystkie strony. Część mojego zwierzaczka umyta z piachu, przesuwam go w drugą stronę wanny co by było mi lepiej myć resztę jego zafajdanego dosłownie i w przenośni brzdyla i łap. Puszczam od nowa wodę z zamiarem natychmiastowego szarpnięcia za kurek co by odblokować prysznic – i co? – A chuj kurwa ojciec wchodzi i mnie zaczyna napierdalać, że psu się z kranu na dupę leje woda. I kurwa mać co z tego, że mu się leje? Ja pierdole. Przecież i tak będzie jebaniec suszony. Ale nie, trzeba się oczywiście jebać, że specjalnie mu napierdoliłem wody na dupsko. Wiem, sytuacja mocno dwuznaczna, ale… no ludzie no, ja rozumiem, że kiedy żartuję to żartuję, co z resztą widać – tylko kurwa nie! Ja byłem dupą wypięty w stronę drzwi, a ojciec się sapie, że leje psu wodę na dupę i się ciesze. Ciekawe jakim cudem mógł ujrzeć mój uśmiech skoro jedynie moją chudą rzyć widział.
Podsumowanie – tak kurwa, bo ja lubię podsumowywać. Wnioski są krótkie, na przyszłość odsunąć psa daleko od kranu, albo zaprosić tatusia do mycia zwierzaka. Oby jebany deszcz nie walił długo, bo trzeba będzie psa myć codziennie. Eh… to by było na tyle.
Tagi: brudny, dupa, kran, ojciec, piach, pies, prysznic, wanna, woda

(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
