Wkurwy oznaczone tagiem: ‘praca’
koniec studiów
1 października, 2011, Autor: isaurolaZaczęłam studia, skończyłam, zaczęłam, skończyłam, zaczęłam. I po chuj? Można by powiedzieć, że wykształcenie coś daje, kłamstwo, nic nie daje. Żałuje uniwersytetu, strata czasu. Brak pracy, brak perspektyw, 5 lat z życia. Kurwa!!!!! A miało być tak pięknie. Nie wiem co robić po tych gównianych studiach, po tym chujowym uniwersytecie. Nie znam nikogo,kto by z mgr po tym szajsie znalazł prace!!!!! (Nie chodzi mi o prace w punkcie ksero, w spożywczaku, na infolini, bo tam to magistrzy robią). Czy więcej niż 7 zł na godzine , to za duże wymagania ? Gdyby choć jedna osoba robiła coś więcej po tych gównianych studiach, wierzyłabym, ale kurwa teraz już w nic nie wierze. Pracowałam na czarno, pracowałam “na okresie próbnym”, więc nigdy na serio legalnie nie pracowałam. Żadnych umów, kasa z ręki do ręki. Czy tak już musi być zawsze? I czasami kurwa się dziwie, dlaczego wymagają do pracy grup inwalidzkich…. no kurwa ……
Tagi: praca, studiaOdpowiedzialność zbiorowa
4 kwietnia, 2011, Autor: FeatherWitam… Panie i Panowie… oraz wkurwieni.
Czytasz “odpowiedzialność zbiorowa” i zastanawiasz się o co może biegać? A no mianowicie o to, że kurwa jego mać moja wychowawczyni sobie pogrywa, i za czyjeś jebane gadulstwo na lekcji dopierdala całej klasie wypracowanie na 4 strony (I to z chemii kurwa!), a ja Bogu ducha winny, że na feralnej lekcji wychowawczej siedziałem i czytałem książkę… no ja pierdolę. Oczywiście nikt się nie odezwie, ja nie mam ochoty wtykać niucha tam gdzie śmierdzi, a z racji tego, że moja “kochana” pani wychowawczyni jest na prawdę mściwa i potrafi się gnida odgryźć to na prawdę nie potrzebne by mi było dodatkowe grabienie sobie problemów. Ale dobra, chuj tam, że gadają, niech opieprzy idiotów, tylko kurwa dlaczego od razu wypierdalać
z mety wypracowanie, a to mało tego, że ludzie w tej chwili nie specjalnie mają czas bo to kwiecień i trochę nauczyciele ogółem wymagają, to jeszcze ta musi wjebać swoje śmierdzące trzy grosze (I gówno mnie obchodzi przysłowie “pieniądz nie śmierdzi”, jej właśnie śmierdzi, pierdoli na kilometr). Już na prawdę nic mnie tak kurwa nie drażni, jak odpowiedzialność zbiorowa – bo ktoś sobie gadał, to my ci dopierdolimy…. Nie gadałeś ? Masz kurwa pecha… pracę i tak napiszesz bo jestem “chędożoną w rzyć kutwą”.
Dziękuję… dzisiaj bez podsumowania bo nie ma o czym za bardzo pisać – po prostu – wkurwiło mnie, wyżaliłem się. Tyle w temacie. Kropka.
Tagi: chemia, chujostwo, gadulstwo, nauczyciel, praca, rozmowy, szkola, wypracowanieOdour control
25 kwietnia, 2010, Autor: Księżna PaniDzień dobry to mój debiut. ;) O przyczynach mojego wkurwienia można już przeczytać w innej zakładce (Adminie czuję się wyróżniona) zatem będzie o innym wkurwieniu, które mnie wyjątkowo wkurwia, szczególnie w moim miejscu pracy. Mam dość niekobiece zajęcie i z tego powodu przyszło mi pracować z samymi mężczyznami. Fakt, że wszyscy są już albo żonaci albo przynajmniej zajęci – pominę bo nie w tym rzecz :D
Ale jakież jest moje wkurwienie, gdy mniej więcej co 30 minut, z radia, które gra u nas w pracy na okrągło, leci jakaś popierdolona reklama, nie mniej pierdolniętego koncernu farmaceutycznego lub pokrewnego. Zauważyłam bowiem pewną zajebiście wkurwiającą prawidłowość, praktykowaną przez wszystkich kurwa śmiesznych copy writerów, pracujących dla tych farmaceutycznych pojebańców.
Czy możecie sobie wyobrazić jak się czuję ja – kobieta piękna, zadbana i niezależna, gdy pracując w skupieniu z ośmioma równie inteligentnymi mężczyznami w jednym pomieszczeniu, nagle słyszę płynący z radia, na cudownie romantycznym podkładzie muzycznym tekst – co druga kobieta ma problem z nietrzymaniem moczu? No kurwa mam ochotę wyjebać wtedy biurowe radio przez biurowe okno naszego biura! Ja mój mocz trzymam zajebiście sprawnie! Ale te biedaki z mojego pomieszczenia biurowego myślą, że skoro ich żony trzymają, to zgodnie z badaniami naukowymi wypada na mnie! I czuję ich smętne kurwa spojrzenia na moim tyłku, z zaciekawieniem sprawdzające czy mi się czasem nie ulało. O żesz by ich kurwa tych copy writerów posrało. I z jakimi oni się kurwa kobietami zadają, że im takie żenujące hasła wyobraźnia podpowiada.
Przykładów możnaby podawać więcej, bo i reklam tego typu leci na okrągło od zajebania. O jakichś przykrych kurwa zapachach, grzybicy mokasynowej, środkach na zrytą wątrobę, dyskomforcie odczuwanym po.. wiadomo czym, łupieżu, pryszczach, wzdęciach i puszczaniu bąków, poceniu się i plamach pod pachami – ja pierdole, no wszędzie bohaterkami są kobiety. Co za kurwa chamstwo w najgorszym wydaniu.
W imieniu normalnych kobiet protestuję!! To jest kurwa niedorzeczne i niech ci goście od reklam powąchają samych siebie!!
Tagi: praca, reklama, Żanet KaletaBycie rodzicem czyli plany na przyszłość
27 lutego, 2010, Autor: lukasz26stgJak wielu rodzinom mi także marzy sie własne M i tu zaczyna się wkurw. Marzy mi się zwykłe pierdolone 2-3 pokojowe mieszkanie na jakimś jebniętym osiedlu z czasów PRL. Wiem nie można być zachłannym ale to chyba nie są jakieś wygórowane marzenia.
Jakoś mi tak padło, że matką mojego dziecka nie jest córka prezesa kopalni/stoczni lub innego przedsiębiorstwa gdzie da się dużo ukraść, więc na zajebisty posag nie mam co liczyć. Rodzice jakoś zapomnieli o testamencie więc trzeba się samemu wziąć za prace. I to jest to najbardziej wkurwiające słowo “PRACA”. Pracowałem zagranicą jak wielu rodaków ale… Kurwa no własnie przy dochodach zagranicznych bank da mi tylko 40% na mieszkanie. Chuj z tego wyjdzie bo reszty nie mam. Namówiony przez bandę złodzieji z Sejmu ( tych od Irlandii i innych cudów na kiju) wróciłem do Polski. Po około roku poszukiwań znalazłem pracę. Tak mam ją i już mi się wydaje że sie cieszę a tu jeb kubeł zimnej wody na łeb. Złodziej i menda u której pracowłem wypłacał najniższą krajową a resztę płacił pod stołem w kopercie. Kurwa mać mój miesięczny dochód wynosił oficjalnie około 950 zł. Z takimi papierami odmówili mi ostatnio zakupu telefonu na abonament w Orange. Kurwa mać jebanego telefonu mi nie sprzedali a mi sie tu marzy kredyt na mieszkanie. Pierdolą w telewizji o małym przyroście naturalnym, o tym że społeczeństwo sie starzeje, ale gdzie do chuja jest polityka prorodzinna? no Kurwa gdzie? Może te 45 zł na dziecko miesięcznie co? To kurwa jest paczka pampersów ok 70szt którą mój syn osikał w 2 tyg. A najlepsze jest to żeby to dostać to dochód nie może przekraczać 504 zł na osobe. No kurwa mać 504 zł? Na 3 osoby to jest 1,5tys zł. I wkurwiam się tak i myśle co tu zrobić. Za wynajem mieszkania płacę tyle co płaciłbym ratę kredyty, ale chuj musze robić na kogoś bo mamy taki kraj, że jak nie ukradniesz to nie masz. Kurwa ja tylko chce normalnie żyć w tym kraju. Tylko tyle lub AŻ tyle.
Tagi: Dom, Ludzie, polityka, praca, telewizjaWrrrr…. moja praca
14 stycznia, 2010, Autor: poisonWrrrr, jestem dziś tak na maxa wku….ona, że zaraz chyba oszaleję!!
A wszystko przez co?! No przez co?
Przez moją pracę!!
Tak jej szczerze nienawidzę, tej bandy kłamliwych tłumoków, która się przewija koło mnie – mój dział jeszcze w sumie obleci – ale te wszystkie stwory, które wiecznie trują mój i tak marny tam, żywot doprowadzają mnie na skraj ludzkich uczuć!!! Odzywa się we mnie godzilla z instynktem predatora! Najchętniej wystrzeliłabym się w kosmos z opcją: one way ticket. Tylko najpierw pociągnęłabym z laczka co niektórym nadętym pawianom.
Nienawidzę pracy z fakturami, kalkulatorami, mankami, superratami, po prostu umieram przy niej!
Co ja tam robię??
Ja powinnam siedzieć i zdjęcia robić i je obrabiać, czy bajki pisać, a nie 22% vatu oglądać i zastanawiać się, czemu to koorwa netto, a nie w mordę brutto.
A najgorsze to to, że i tak, co i ile nie zrobię, to za mało, za wolno!! Bo nawet jestem już sklonowana, potrafię niczym Napoleon, robić 18 rzeczy na raz i nawet bez specjalnego zapominania. Ale nieeeee, i tak źle! Dziś nas tam więzili do 19, a i tak jutro będzie to samo. Pojutrze też. I za tydzień. Do końca zrypanego stycznia!!! Miał ktoś od 7 lat zesrany styczeń? Rok w rok?
Chyba się wyzeruję w weekend z żałości.
Niniejszym chyba się właśnie zapisałam na megawkurwa, prawda?
poison
Tagi: brutto, faktury, netto, praca, vat, współpracownicyProstactwo – buractwo – wieśniactwo!
18 grudnia, 2009, Autor: AfricanDevilProstactwo – buractwo – wieśniactwo! – część pierwsza – czyli burak oderwany granatem od pługa znalazł pracę w banku!
Wróciłem dzisiaj z pracy tak wkurwiony, jak człowiek, któremu ktoś nasrał do torby. Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków! A z takimi kurwa pracuję!
Ale do rzeczy…
Moja wspaniała firma składa się z trzech znanych na polskim rynku banków, które należą do wielkiego niemieckiego banku. Nasza firma – spółka córka zajmuje się rozliczeniami wykonywanymi na rzecz całego tego kurwa zjednoczenia.
Od czasu do czasu panowie z Niemiec odwiedzają nas, pędząc po korytarzach w asyście przestraszonego dyrektorstwa, nerwowo tłumaczącego co się tu i ówdzie robi. Niedługo zaczną nam rzucać cukierki jak małpom na wybiegu. Ale to nie temat dzisiejszej dyskusji, choć to też mnie wkurwia.
Firma ma otwarta architekturę, tzn że każdy na całej sali – pracuje tu prawie 100 osób – wsadza mordę w stanowisko drugiego i grzebie kurwa ślepiami po nim, co on robi, nasłuchuje co ktoś mówi itp itd.
Zastępcą kierownika w tym całym kurwa żerowisku jest najprawdziwszy transwestyta, który udaje delikatną kobietkę, a grdykę i pazury ma jak dwumetrowe chłopisko, co od urodzenia drwa w lesie toporem poskramia.
Jakby tego było mało, do pracy ostatnio przyjęto kilkoro wieśniaków z okolic – firma dla oszczędności nie znajduje się w mojej Łodzi tylko w małym mieście niedaleko.
Wracam do wieśniaków… A raczej wieśniar…
Człowiek zapierdala jak spocony beduin przez pustynię, żeby na to zadupie bezpiecznie dojechać, zważywszy na teraźniejszą pogodę, wpada zadowolony, że zdążył, siada, odpala komputer i się zaczyna…
Do pracy wpada mały karzeł z ufarbowanym rudym owłosieniem i urodą wiejską od pokoleń w białym, tandetnym futerku. ( dalej będę przytaczał naturalne formy językowe, artykułowane z wiesniaczych ryjów)
- Tynskił ktuś za mnum? – ryczy indywiduum, gmerając krótkimi kulasami po sali i zasiadając przed swoim stanowiskiem, które musi byc do cholery niedaleko mnie.
- Zoboczta! Kumpiuter mi nie działa! Ktuś mi tu gmeroł! – marudzi od samego rana, znacząco spoglądając w moja stronę. Patrzę na jej mordę i już wiem, że dzisiaj nie zjem nic do powrotu do domu.
- Małgosia! – ryczy przez całą salę burak do tranwestyty - Jak pinknie wyglundosz dzisiej!
- Ja zawsze wyglądam pięknie – puszy się przerób, machając wielkimi pazurami, paluchami grubymi jak śrubokręty i kręcąc męskim dupskiem, udającym kobiece kragłości.
Rozpoczyna się praca.
- Asia! Przyniś mi transakcje! Tak mnie nogi bolum! – ryczy zza monitora wiejski prostak, mieląc nieudolnie pazurami po klawiaturze.
Dzwoni telefon.
- Jo! – ryczy wieśniara do słuchawki, jakby z głuchym rozmawiała – a kto mo być!? Nie wisz, do kogo dzwunisz? Gabrysia się wysroła? Dołeś jej budyńku? To zadzwuń późnij!
- Asia! – ryczy dalej wieśniak – ale bym sałatki zjodła! Przyniesłaś mi? My to z Radzim moim to se zaro szormy nasmażymy w domu z ziemniokami i majunezym, świnioka ubilim to i minsa jest duść!
A mój Radziu to nowum Astre sprowodził! – ryczy paskudztwo – Bordowum! I duże koła mo i duży silnik! Auto dla prawdziwygo chłopa!
- Ale mosz ładne spodynki – odwraca się wieśniak, obserwujac zazdrośnie iedząca za nim koleżankę – pinknie wygludosz!
- A to stara kurwa – gdacze dalej, kiedy koleżanka w ładnych spodenkach wychodzi do kuchni – pewno dypu doła i i ktuś spodynki kupił!
- A mnie Radziu tyż kupi! Jak tylko krowę sprzedo to mi i bluzeczkę w Zarze kupi i peknieta pitencje z zazdrości – ryczy znienacka paskudztwo i rozgląda się po sali z uśmiechem na plugawym ryju.
Po siedmiu godzinach nieustannej walki i zbierających się w człowieku nerwów następuje ostatnia godzina pracy.
- Madzia! – ryczy transwestyta – znowu porobiłaś przelewy nie na te rachunki co potrzeba.
- Jo nic nie robiłam z tym! – ryczy piskliwym głosem potwór, ocierając łzy z paskudnych ślepiów - Wisz, że jo wszystko robie jak najlepij! To Asia! albo Anka! Jo się nie dotykołam!
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To gorzej zaraźliwe niż świńska grypa w meksykańskim burdelu.
Od kiedy karłowaty, parszywy burak jest w pracy, 40% osób w dziale (ludzie k…a z miasta!!! przyniesieni do miasta w koszyku z jajami ) zaczęło mówić tym samym parszywym, wiejskim językiem, zaczęło donosić i obmawiać innych i stosować taktykę wieśniaka w pracy tzn. zrobię wszystko za każdą cenę, byle się tu utrzymać, bo jak nie to grozi mi wypasanie krów i pielenie tryskawek.
Boże, jak ja nienawidzę takich kurwa prostaków! Jak się takiego kogoś słucha, to człowiek ma ochotę wymiotować. Wygląd – już na pierwszy rzut oka mówi wszystko, chociaż nie powinno się człowieka oceniać po wyglądzie. Zainteresowania – ploty. Tak to jest, jak się nie ma własnego życia, to się człowiek cały czas kurwa interesuje tylko innymi. Zatem albo osoby z pracy, a jak nie one, to plotek.pl itp syf.
Muzyka – ile to batalii było o radio. I wieśniactwo wygrało! Najpierw było ustalone, że przez jeden dzień gra chili zet, przez jeden RMF i przez jeden eska rock.
Obecnie cały czas gra lokalne radio Pogoda – czyli disco polo, nagrania w stylu starego wesela i piosenki Rubika nucone pod kluposem ze łzami w oczach.
Może wtedy marzy o jakimś bogatym Heńku, co to miałby dużo pola i 90 ogonów w oborze?
Ludzie, jak ja kurwa nienawidzę prostaków!



(oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,13 na 10)