Piszemy opowiadanie
[AfricanDevil]
Wkurwiony do granic mozliwości Edek wyszedł z meliny i wszedł do najbliższej biedronki na Radzymińskiej. Zawsze był spięty przed misją, drgała w nim każda cześć ciała, a najbardziej jelita. Musiał je czymś uspokoić. znał lekarstwo na wszystko. Piwo Vip w puszce – 1,59 za opakowanie.
- Pociągnę browar to sie kicha rozkuka – skręcił bajerę Edek, pakując do koszyka zgrzewke ulubionego napoju – grzdyla sie pogoni to robota poleci jak zajdel w zamku! A frajera mende sie wyciuka!
Edek ruszył w kierunku kasy,ale po drodze jego paskudne ślepia skierowały się w strone małego opakowania sledzików marynowanych.
- Kurna olek – zamarudził Edek, pożerając gałami pudełko – ale bym płetwala wtrychnąl w bebech! Do tej pory tylko kaszankie spożywałem i to mnie flaki truchtało!
Edek rozejrzał się dookoła, a widząc, ze obsługa sklepu zajeta jest swoimi sprawami, wpakował brudna łape do pudełka i począł łykać śledziki jeden za drugi.
- Gites! – zamarudził – ryba chce pływać! Trzeba lokal zmienić i browar zagulgac do jelita!
Zadowolony Edek zbliżał sie do kasy, wyłożył piwo na tasmę i już miał płacić, kiedy nagle poczuł ręke na swym ramieniu.
A za śledzie kto zaplaci? – zapytal uprzejmie ochroniarz.
- Bombaj ojciec konar, bo mnie się spieszy – odburknąl Edek, pręząc sie jak kot na widok kaszanki – Chyba, że chcesz szczeke na ziemi tutać.
- Panie Kaziku, pan zadzwoni po policję – krzykneła kierowniczka sklepu – Co sie pan z zulem będziesz przepychał.
Edek zaczerwienił się jak Gołota przed walką!
- Po mendę? – wkurzył się nie na żarty Edek, wyciągając z kieszeni kosę i wymachując pazurami jak gibon na gałezi w kongoijskiej dzungli- Kapować mendzie mnie chceta?! Gites zaraz w sklepie urządzę!
Edek zacząl wymachiwać nożem, a ludzie w sklepie poczeli krzyczeć na cały głos.
Ziemowit prowadził służbowego Poloneza po ulicach miasta. Patrzył na
idacych chodnikiem ludzi i sobie pomyslał. Znów uczuł miłe łaskotanie pośrodku głowy… To pomyślał sobie znowu! Ale nie za dużo!
- Koci wentyl! Zgłoś się! Tu baza! – odezwała się nagle krótkofalówka
Ziemowit wystraszył się nie na żarty. Ze zdenerwowania zamiast wziąć do tęki krótkofalówke, przytknąl do twarzy nieodłączną, czarna saszetkę.
- Koci wentyl! – jestem!
- Koci wentyl – zgłoś się! – odezwał się głos.
- Jasny wał! – zdenerwował się Ziemowit – Ktos mi znowu kable poprzekładał! Bandytyzm sie do Poloneza zakradł i demontazu dokonał, żeby aparat służbowo sledczy nie mógł się z baza porozumieć!
Po kolejnej minucie Ziemowit znalazł właściwe urządzenie i przytknał je do twarzy. I to właściwą stroną! taki szczwany!
- Koci wentyl! Jestem!
- Koci wentyl! Napad w Biedronce na Radzymińskiej!
- Co? – zadziwił się Ziemowit – owady teraz mamy do ciupy zamykać?
- To sklep taki jest biedronka! – zdenerwował się głos w słuchawce.
- Taa – odrzekł jak zwykle podejrzliwy Ziemowit – A może jeszcze karaluch.
- Nie igrajcie ze mną! odezwał się zdenerwowany głos w słuchawce – Jedźcie na Radzymińską! Jesteście najbliżej!
- co? – zdziwił się znowu Ziemowit – A skąd wiecie? Co za mną jedziecie i gałami sledzicie, gdzie podróżuję?
- Natychmiast na Radzymińską kmiocie! Taki rozkaz! – ryknał głos w krótkofalówce.
- Tak jest! – krzyknął Ziemowit, bo na przepisy był czuły i ruszył ostro do akcji.
Licznik poloneza wskazywał czterdziści kilometrów na godzinę.
- Do końskiego pytonga – podniecił się Ziemowit bo prędkość go energią natchnęła – Chyba okno przymknę, bo mi ped powietrza łeb urwie!
ziemowit pognał w kierunku Biedronki na Radzymińskiej…
Malwinka tymczasem obejrzała w domu 1798 opdcinek Mody na sukces.
- Zjadłabym coś – pomyślała, a potem poszła do kuchni.
- Mmm zrobię sałatkę – powiedziała do siebie, a potem z szafki wycoiągnęła cztery konserwy turystyczne. Dorzuciła do nich cztery cebule, dwa pomidorki, pudelko kukurydzy i sloik majonezu. Wymieszalala i zadowolona usiadla przed telewizorem.
- Złodzieje ukradli napis Arbeit mach frei – informowal spiker.
- Ble brmk skkurrwysyny mleleeeee! – ryknęła zdenerwowana Malwinka z pełną mordą.
zjadła cała sałatkę, a potem obejrzała wiadomości do końca.
Zrobiło jej się ciepło w brzuszku. Zadowolona rozłożyła się na łożku..
Zrobiło jej sie ciepło jeszcze gdzie indziej…
- Mmmm – zagulgotała zalotnie, chwytając za telefon i przewalajac się po łozku jak foka, która na lodzie figluje.
- Kaziu – powiedziła namiętnie do telefonu _ Kaziu! twoja myszka cię potrzebuje! Mój frajer poszedł do roboty, lokal jest wolny… Wsiadz w auto i przyjedz kochany…
Czy Edek wyciuka mendę?
Czy Ziemowit wypałuje i zamknie Edka do ciupy?
Czy Malwina bedzie sie kochac z Kazikiem pod nieobecnośc Ziemowita?
Czy Torbacz zarzuci w swej bordowej Calibrze nowe nagranie Milano?
Czy piwo VIP zdrożeje w 2010 roku?
To i wiele więcej w nowym odcinku!
[AfricanDevil]
Mały, paskudny suchotnik o wyglądzie steranego przez życie rumuńskiego wieśniaka człapał się powoli po schodach. Miał wyraz twarzy zastraszonego zwierza. nie mniej jednak dziarsko podażał na drugie piętro. W końcu zatrzymał się przed obskurnymi drzwiami obitymi metalowa blachą.
Osobnik nieśmiało zadzwonił, po czym cichutko wypowiedział
- Jestem myszko.
- Kaziu! – rozległ sie ryk za drzwiami, a wychodzony biedak ze strachu o mało sie nie przewrócił.
Nie zdążył jednak ani chwili ochłonąć, kiedy drzwi nagle otworzyły się, tłuste różowe łapska wciągnęły go do środka, a wielki, rózwoy jęzeyk zaczął jeździć mu po twarzy.
- Kaziu! – ryczała Malwinka, przygniatając biedaka do ściany ogromem swej miłości i słodkiego ciała – Dzisiaj będziemy się kochać w wannie!
Kaziu nieśmiało przełknął ślinę, po czym z zakłopotanym uśmiechem wyciągnąl z kieszeni wytartej sztruksowej marynarki dziecięcą maskę płetwonurka.
Malwina spojrzała z rozkoszą na Kazika, i ściągnęła ramiona sukienki. Jej wielkie jak przejrzałe arbuzy piersi rozlały się na boki, a Kazikowi z wrażenia spadły okulary…
Ziemowit drałował polonezem, tym razem już z zamkniętym oknem.
Czterdziestka na liczniku przyprawiała go o przyjemne łaskotanie w podbrzuszu. Po chwili podjechał pod Biedronkę i zatrzymał się, uderzając z rozpędem w kolejkę stojących przed sklepem wózków.
- O w morde, ale klawo, jak policjanci z jajami – cieszył się Ziemowit, wydostając swe seksowne ciało z pojazdu i przygotowując się do interwencji.
- Ja piernicze starą w komin! – zamarudził przerażony Edek, widząc zbliżającego się do sklepu Ziemowita – Menda! Zaraz gada wyciukam, kolumbryne ukradnę i ucieknę do miemców, albo innych ruskich i tam poprosze o azyl!
Ziemowit własnie przekroczył próg sklepu, kiedy słoik z pulpetami w sosie pomidorowym rozbił się na jego głowie.
- Ach! – ryczał zadowolony Edek – trafiony!
- O matko! Krew czy pomidorowa breja? myślał przerażony Ziemowit, smakując spływający mu po fryzurze pomidorowy sos.
- Breja! – ucieszył się Ziemowit! – A teraz cię przestępco pałeczką popieszczę i do ciupy zamknę!!! – powiedział, ruszając w kierunku przerażonego Edka.
Nagle przez Biedronką zatrzymał się stuningowany Opel Calibra, a wokól rozniosła się woń tanich perfum i palonej gumy, a z wnętrza dobiegł głos okrutnego, weselnego disco polo. Z samochodu wysiadł Torbacz w asyście ochroniarzy.
- Ziemowit! – ryknął – Mam tu dla ciebie niespodziankę!
- Jaką? – zaciekawił się Ziemowit, który na prezenty i niespodzianki był czuły.
- A taką! – wycedził Torbacz i wymamrotał coś do ochroniarzy.
Ci wyciągnęli a raczej wypchnęli z samochodu okropnie grubą, nagą kobietę i przyklejonego do niej również nagiego, drzącego ze ztrachu suchotnika.
- Poddaj się! – wycedził Torbacz, drapiąc się po podwoziu.
- Malwina! – ryknął przerażony Ziemowit! – Malwina!!!!
Czy Ziemowit uratuje Malwinę?
Czy przebaczy jej kochanka?
Czy Edek wyciuka mendę, czy też Ziemowit zamknie go do ciupy?
Czy Torbacz kupi nowa kasete Boys i założy sobie różowe futerko na gałke zmiany biegów?
To wszystko w ostatnim odcinku przygód Ziemowita!!!!!!!!!!!!!!!!



(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,29 na 10)
Najnowsze komentarze