Piszemy opowiadanie

[mikel]

języka Panie Enderson – kontynuował facet w czarnym garniturze.
Tymczasem Ziemek zorientował się, w jakiej chujowej sytuacji się znalazł. Rzucił się więc na ziemię i zaczął krzyczeć:
– DO MAMY KURWA! DO MAMY CHCĘ! JA PIERDOOLĘ JA NIE JESTEM ŻADEN PIERDOLONY ENDERSON!!
Facet w czarnym garniturze i czarnych okularach powiedział: zróbcie to teraz!
– NIE! Dobra! Powiem wszystko, wszystko po kolei jak było! – zaczął się bronić Pucybut – Tylko, tylko…
– Co kurwa? – Nerwowo wrzasnął Agent Folder wcześniej znany jako O. Borowik
– Tylko że ja kurwa nic nie pamiętam! – powiedział Ziemowit i zaczął płakać.
– Moje wyroki są nieodwłoczne – rzekł facet w czarnym garniturze i czarnych okularach. Gdy Agent Folder zbliżał się do Ziemka ze szczypcami, ten wyjebał mu z bańki w ryj, po czym wstał z białego fotela, przy białym stole, w białym pokoju i zaczął spierdalać z białego budynku…

[ASPIRYNA]

…biegł korytarzami i piwnicznymi serpentynami ,biegł ile miał sił i spalił tyle energii ze go dopadała cukrzyca i stał się anemicznym anemikiem .Upadł na ryj i stracił przytomność. Kiedy się ocknął zauważył swoim zezowatym okiem że ma do nogi przypiętą kule i że jest w różowym pokoju tak różowym ze ten kolor piździł mu się na gałkach ocznych.Kiedy wstał z pryczy nagle usłyszał dźwięk rozchylających się drzwi i do izby wszedł sam Lort Volt.
– Gdzie jest kurwa Luki..?
– Jaki kurwa Luki odrzekł Ziemowit -Co cie kurwa prąd popieścił..!Spadaj pedale..gdzie ja kurwa jestem..
heeeee…heeeee….heeeeee..
– Kurwa jesteś na statku kosmicznym odrzekł Lort Volt
– Gadaj mi tu kurwa gdzie jest Luki…
– Jaki kurwa Luki,nie znam żadnego kurwa Lukiego i chuj kapujesz .gdzie ja kurwa jestem i nie macie mnie tu prawa więzić znam swoje prawa!
Lort Volt wypłacił mu z miski centralnie w spłaszczone czoło..
Nasz bohater po raz chuj stracił przytomność.
Lort powiedział do tracącego przytomność Pucybuta
Spotkamy się kurwa jutro i radze ci przypomnieć sobie gdzie jest kurwa Luki!!!Rzucając mu lacki na podłogę które zostawił u ojca Borowika.

[AfricanDevil]

Ziemowit poczuł nagle okrutny swąd. Obraz statku kosmicznego natychmiast zniknął z jego oczu. Ziemowit czuł, jakby ktoś zanurzył mu głowę w szalecie! Przez chwile poczuł ulgę, że to wszystko było okrutnym, bzdurnym, bezsensownym snem.
Odetchnął, ale okrutny swąd się spotęgował!
Co jest do jasnej Anielki, zapylanej przez stado spoconych murzynów? – pomyślał ze strachem.
Coś wielkiego poruszyło się za nim. Zupełnie jakby słoń, albo inne ogromne zwierze przewalało się przez busz, tratując wszystko, co kopytami połechce. Chrrrrr! – rozległo się z tyłu za plecami Ziemowita!
Prrrrr! – jakby wystrzelili z armatohaubicy! Smród się spotęgował!
O wszyscy święci! – pomyślał ze strachem Ziemowit, a strużka zimnego potu spłynęła mu po tyłku. W tym momencie wielka, tłusta łapa z wielkimi, różowymi paluchami plasknęła o szczupłe biodro Ziemowita.
– O Jezu! – wykrzyknął Ziemowit, zrywając się do ucieczki.
– Co żeś ochujoł!? – ryknął znajomy głos za plecami i muśnięciem grubych paluszków odwrócił Ziemowita na plecy niczym piórko.
– Malwina! – ryknął zadowolony Ziemowit rozpoznając w końcu ukochaną zonę.
– Takim wystrachany, bo cuda mi się śniły, wiesz, te stresy w pracy!
Ziemowit spojrzał z miłością na swoją żonę. Była prześliczna.Miała duży, gruby nos i kształtne, wypchnięte policzki. Jej oczy przypominały oczy wigilijnego karpia, zapakowanego w galaretę. Cudowne, białe piersi przypominały przejrzałe arbuzy, a udami mogłaby kruszyć głazy. była niska, jasnowłosa, przypominała małą, trzydrzwiową szafę na ciuchy.
własnie po raz kolejny puściła okrutnego bąka, wyjaśniając przyczynę okropnego swądu.
– Wpierdoliłam garnek bigosu – powiedziała Malwinka oblizując mięsiste wargi.
– Moja maleńka – wyszeptał Ziemek – chodź do mężusia!
Malwina zagulgotała i przewaliła się na bok, przygniatając Ziemka rozkoszą swego ciała. Przewaliła się po chwili na drugi bok, a Ziemek tymczasem znalazł się na niej.
– Hehe – zarechotał potwór – sąsiady spod czwórki to gadają, że jak na mnie leżysz, to wyglądasz jak krawat na koszuli – zarechotała Malwinka.
– Bierz się do roboty! – ryknęła – masz małżeńskie obowiązki!
Ziemek przetarł spocone czoło, przygotował miłosną torpedę i rozpoczął swój miłosny taniec!
– Aaaaa! – ryknęła Malwinka, obejmując z całej siły Ziemowita udami.
– O Jezu! – zaryczał Ziemowit, myśląc, że właśnie pękła mu miednica…

Przed drzwiami do mieszkania Ziemowita stał Edek z Józikiem, dwaj słynni działacze okolicznego podziemia.
– Kręć kurwa kalfasem, to się brecha skręci i bechel wypierdoli z zajdla – skręcił bajere Edek rozglądając się dookoła siebie – jak się wyjebie zajdel to się wkumamy i wyciukamy frajera – powiedział marzycielsko, marząc o wykończeniu Ziemowita, odwiecznego wroga.
Józek pracował ostro i po chwili zamek był otwarty. Z pokoju tymczasem dochodziły straszliwe odgłosy, jakby stado bawołów uprawiało gody.
– Frajer ciupie kapiszona- wymamrotał zadowolony Edek – Się po cichu wyciuka na partyzanta! A potem kulasy w trebel i cedzimy na melinę!
Złoczyńcy wyciągnęli noże i powolutku zaczęli zbliżać się do sypialni.

Ziemowit myślał, że za chwilę wyskoczy mu serce. Całe jego ciało pracowało jak górnik przy wyrobku, a Malwinie wciąż było mało.
– Aaaach! – ryczało monstrum, przebierając kulasami jak kaczka, kiedy po podwórku drałuje.
– już blisko! – zaszeptał Ziemowit – jeszcze z minutkę!
– Zaciukać frajera! – usłyszał nagle za sobą dziwnie znajomy męski głos.
Po raz drugi tego dnia zimny pot spłynął Ziemowitowi po tyłku.
– Aaaaaaaachhhhh! – rozległo się nagle spod Ziemowita – aaaaaaachhh!
– Prrrrrrrr! – rozległ się wystrzał z odbytu Malwiny, która przeżywając wspaniały orgazm rozluźniła swe zwieracze.
– Aaach! – krzyknąl przerażony Józek, którego podmuch śmierdzącego powietrza rzucił z całej siły o ścianę!
– W morde misia! Zmieniam lokal! – ryknał przerażony Edek i wybiegł z mieszkania.
– Jesteś jak James Bond – wyszeptała Malwinka, ocierając swe rudawe włosy, spadające na pełne wyprysków czoło – Mój wojownik!
– Ha – ryknął zadowolony Ziemowit – Ha! Nawet jak miłośc uprawiam to poskramiam bandytów!

[AfricanDevil]

Minęło kilka godzin…
Ziemowit siedział w ulubionym fotelu i gmerał kulasami, celem poprawienia krążenia w dolnych partiach ciała, oglądając równocześnie Wiadomości na TVN – 24 i rozmyślając sobie trochę. Rozmyślając, poczuł coś dziwnego między uszami. Zupełnie, jakby go kto w zadek popieścił słabym prądem! Spodobało mu się… To sobie jeszcze raz pomyślał!
Z kuchni tymczasem dobiegło głośne mlaskanie, siorpanie a potem beknięcie tak mocne, że z telewizora spadł bukiet plastikowych kwiatów.
– Obiad!! – ryknęla Malwinka – Chodż kochany, przeciez idziesz do pracy na popołudnie!
– Ide patrol czynić! – zakrzyknął Ziemowit, unosząc swe seksowne ciało i przebierając wdzięcznie kulasami po podłodze, celem usprawnienia ścięgien – Bandytyzm poskramiać, złodziejstwo pałeczka popieścić i do ciupy zamknąć.
– Chodź do mnie moja myszko – zaszczebiotał Ziemek, pakując się do kuchni i prężąc mięśnie klatki piersiowej, aby ciału przydać seksapilu.
– O Jezu! – wydusił z siebie, łapiąc powietrze jak karp w foliowej reklamówce, kiedy Malwina objęła go wielkimi, różowymi łapami i przytuliła do siebie – Żebra poszły…
– Chodź jeść mój wojowniku, przygotowałam ci twój ulubiony obiadek – ziemniaczki, żeby kałdun zapchać, smalec, żebyś siłę miał bandytyzm poskramiać i dużo cukru w kompocie, żeby serce ci pracowało jak silnik spalinowy, kiedy pościg będziesz prowadzić – wyszeptała Malwinka, głaszcząc sie po wydatnych piersiach – Mięsa ci nie dałam, boś chudy i tak po tobie nie widać, a ja sama zjeśc lubię i muszę.
– Kocham cię – wyszeptał Ziemek, obejmując oczyma nadmiar szczęścia, którego nie sposób objąć rękoma i nie sposób zwazyc, bo takiej skali na wadze nie ma…
Zasiedli po chwili do stolika, na którym stał mały talerzyk dla Ziemowita i kocioł czterolitrowy dla Malwinki.
Ziemek jadł delikatnie, namiętnie smakując każdy kęs i wpatrując się z miłością w ukochana żonę.
Malwina pakowała do pyska jak węgiel do pieca hutniczego, przebierając gębą, jak lwica, kiedy antylopę na sawannie obgryza.
– Kocham cię i całe twoje ciało – wyszeptał Ziemek, przegryzając kolejny kęs obiadu.
– Blee bu rbr mmmmnnnn – odpowiedziała Malwinka z głębi kociołka, który oblizywała językiem, żeby grama pyszności nie zmarnować.

W melinie przy Zielonej siedział zdenerwowany mężczyzna. Siedział przy stoliku, bębniąc nerwowo palcami o stolik.
– Kurwa – wyrzucił z siebie i nalał sobie szklankę wina Tornado.
– Kurwa jegoż jebana marycha – powiedział drugi raz i poprawił jeszcze jedną szklanką.
Słońce oświetliło przez chwile jego lekko fioletowa twarz. To był Edek, któremu udało się cudem uciec z nieudanej akcji w domu Ziemowita.
– Coś kurwa taki zasmutniały? – zapytała Czarna Baska, niepodzielna władczyni meliny i znawczyni okolicznego menelstwa – Chlasz tylko i nic nie mówisz?.
– Bełta bombam, bo akcja wychujała – skręcił bajerę zasmucony Edek, wkładając w bezzębne usta wypalonego do połowy peta  – Kapiszon wychlasnął z dupala, Józek wykurwił na parkiet, menda nietknięta, ja kulasami nadgoniłem kurwa. Józka mendy wykapowały i ciulać będzie w ciupie.
– Szef będzie wkurwiony – podgrzała atmosferę Czarna Baśka – Może być dym.
Obiecałeś, że Ziemowita załatwisz. A ty sprawę zjebałeś.
– Stul mordę, bo jak przechlastam kulasem, to bratki nasadza i do piórnika zamkną! – ryknął zdenerwowany Edek.
Nagle otworzyły się drzwi do meliny i do środka wszedł Torbacz, szef lokalnego półświatka w asyście dwóch goryli.
– Widzę, iż sprawa o której załatwienie cię prosiłem usilnie nadal niezałatwioną pozostała – zagadał Torbacz, wyciągając z kieszeni Marlboro z przemytu – czyz nie jest ci zal, albo wstyd, iż tak mnie zawiodłeś, synu? co masz na usprawiedliwienie?
– Lokal juz był wykapowany, zajdel wystrychnięty i już miałem ciukać frajera kiedy kapiszon wychlasnąl – chciał się tłumaczyć Edek, kiedy znienacka dostał w mordę od ochroniarza Torbacza.
– Masz sprawe załatwić do jutra, bo jak nie, to cię znajdziemy, obedrzemy ze skóry i opieczemy na grillu. Chociaz w twoim przypadku to zerwanie skóry byłoby doskonałym rozwiązaniem, bo śmierdzisz, jakbyś się z rok czasu nie mył. Masz czas do jutra.
Edek dostał jeszcze raz w mordę i kopa w ramach promocji. Torbacz w ochroniarzami wyszli i wsiedli do stuningowanego Opla calibra, w którym grało siarczyste disco polo, po czym odjechali z piskiem opon.
– Ales się zwinął, jak ci Alosza w mordę dał – pokładała się ze śmiechu Czarna Baska – Wyglądałeś jak karaluch, co to zainkasował uderzenie kapciem i leży na ziemi i girami wywija w powietrzu!
– Zatkaj gardziel, bo jak wykukam z pytlonga to z mordy bebel się spłuka – ostrzegł Edek i wyszedł z lokalu.
Stanął na ulicy i przypomniał sobie Ziemowita.
– Wykukam cię mendo i skoszę flaki – przysiągł sobie – Za siebie i za Józika!

Ziemowit naciągnął na swe seksowne ciało mundur i czapeczkę służbowa.
– Ale ze mnie seksowny macho – powiedział przeglądając się w lusterku.
– Do zobaczenia ukochana żonką! – krzyknął do Malwinki, która właśnie zapakowała do słodkich usteczek pół kilograma twardych landrynek – Ide bandytyzm okoliczny poskramiać, pałeczką popieścić i jak zajdzie potrzeba to do ciupy zamknać!
– Daj buziaka na do widzenia – powiedziała Malwinka całując namiętnie Ziemowita i tuląc go do siebie.
– O Jezu – wyszeptał Ziemowit, czując landrynki na swych migdałkach i błagające o ratunek gniecione żebra i nerki…

(Kontynuacja na następnej stronie)

Przewiń do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...

komentarzy 8 do “Piszemy opowiadanie”

  1.  luke pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 00:27

    na podstawie tego textu psycholog mógłby wywnioskować wiele o autorach tego dzieła, a szczególnie o ich ukrytych pragnieniach seksualnych, żeby nie powiedzieć dewiacjach – różne rzeczy w życiu paliłem, ale takich wizji nie miałem ;)

  2.  Bergamo pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 10:33

    A najlepiej najpierw zapalić i wtedy to czytać :D Żałuję, że nie brałam udziału w tym evencie ;)

    „Ale dlaczego Pudliszki, ja zawsze używam Hellmansa”
    „Skurwysyn na długich wali – pomyślał”
    :D

  3.  Kenel_Murewski pisze:
    18 października, 2010 o godzinie 01:24

    zmień czcionkę na tajmsa jak w normalnych książkach, bo się kurwa czytać tego nie da

  4.  Monomagnum pisze:
    16 stycznia, 2011 o godzinie 16:42

    Czytałem to ok. godziny, trochę mniej. Lepszego opowiadania, z takim jajem i różnorodności, zwrotem akcji i romantycznym zakończeniem nie czytałem :D

  5.  godla pisze:
    18 stycznia, 2011 o godzinie 17:22

    niezłe. więcej takich!

  6.  wujawentylek pisze:
    28 stycznia, 2011 o godzinie 18:21

    jest wiksa,z tym gownem w samochodzie jak sie zesral to zajebiste,kurwa jaka szkoda ze nie moglem pomoc,kurwa

  7.  Faquś pisze:
    2 lipca, 2011 o godzinie 09:56

    Kurwa, to było mega pojebane. Z Lukiem się zgadzam w 100 %, naprawdę dziwne dewiacje. Poza tym, końcówka kulała, bo było mało zwrotów akcji i nie było nawiązań do poprzedniej części.

  8.  Rumun pisze:
    24 czerwca, 2014 o godzinie 20:01

    o rzesz kurwa. Rumun chciał się ładnie dopisać jakimś dość kulturalnym wpisem jak na Rumuna przystało a tu stron aż 9. Łołłł… Rumun nie ma czasu dzisiaj przeczytać więc zapyta czy dalej piszemy cuś czy już ni?? :-0

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.